Gość: Tomek
IP: *.zsi.pl / *.zsi.pl
16.01.04, 23:03
Nie zgadzam się z opinią, że w późniejszym okresie nie występowały przypadki
Polio wśród dzieci. W liceum miałem starszego kolegę (rocznik 1968), który
zachorował na tę chorobę już w latach 70-tych i nabawił się trwałego
porażenia mięśni kończyn dolnych. Moja młodsza siostra zachorowała na Heine-
Medina w 1975. Pamiętam jak moja mama skojarzyła jej dziwne, powtarzające
się grymasy twarzy z niedawnymi szczepieniami na tę chorobę i prosto ze
spaceru wiozła ją taksówką do szpitala na ul. Wojciecha. Siostra przeszła
szereg bolesnych szczepień i po trzech tygodniach hospitalizacji wróciła do
domu na szczęście bez powikłań. Do dziś tajemnicą pozostaje ile dzieci
zachorowało a ile zostało kalekami po zaaplikowaniu im "wadliwych"
szczepionek made in Poland. W latach 70-tych nasza "10-ta potęga gospodarcza
świata" (wg. gierkowskiej propagandy) nie opanowała jeszcze technologii
stuprocentowej neutralizacji wirusów Heine-Medina i zdarzały się partie
szczepionek zarażające małych pacjentów. Mama, jako farmaceuta z zawodu i
wykształcenia wiedziała o takich partiach wycofywanych szczepionek i
wcześnie zareagowała, ale ile dzieci otrzymało pomoc zbyt późno? A
szczepienia przeciw Polio były w tym czasie obowiązkowe. Czytamy czasami
historie o stosowaniu na "zachodzie" nie do końca sprawdzonych leków i w
konsekwencji narodzin pod koniec lat 60-tych wielu dzieci bez kończyn (nie
pamiętam nazwy tego słynnego leku przeciwbólowego) a sami mamy skrywane
historie np. stosowania w produkcji leków złych technologii właśnie. Ja nie
wierzę, aby lekarze zajmujący się tą chorobą nie pamiętali o przypadkach
zarażania dzieci szczepionkami. Może ktoś z nich mógłby sobie o tym
przypomnieć i opowiedzieć. Wtedy ten artykuł uznałbym za wyczerpujący ;-)
A swoją drogą to dobrze, że ta straszna choroba w Europie występuje tylko w
podręcznikach. Niestety np. Afryka nie jest wolna Heine-Medina stąd potrzeba
utrzymywania wirusa w laboratoriach.