wuk4
27.03.10, 14:58
Zacznę od tego: byłem w Bibliotece Głównej Uniwersytetu
Szczecińskiego przy ul. Tarczyńskiego. Budynek ładny, pracownicy
sympatyczni, księgozbiór przydatny (choć pewnych rzeczy czasem
trzeba szukać w Książnicy Pomorskiej).
Poszedłem do wypożyczalni, spojrzałem przez okno. Roboty na
podwórku - w wyobraźni zamiast tego rozbabranego błota zobaczyłem
dziedziniec podobny do tego, który jest we wrocławskim Ossolineum.
Mógłby być, Biblioteka mogłaby się rozwijać, oczywiście.
Zbliżyłem się do otwartego na oścież okna. Poczułem... gorący
kaloryfer. Zapytałem, dlaczego tak jest, a panie z biblioteki mi
uprzejmie wyjaśniły, że dziś duszny dzień, a one już dłuższy czas
walczą ot to, żeby im odcięto opalanie, ale jakoś wciąż jest tak
samo. Spytałem, kto tym wszystkim zarządza, dowiedziałem się że Pe-
Ce (pewnie PC to Przedsiębiorstwo Cieplne, domyślam się).
Wnioski: Absurdy z czasów PRL-u się jeszcze nie skończyły. Durniów
na stanowiskach kierowniczych w Szczecinie nie brakuje (bo kogoś,
kto ustala sezon grzewczy według kalendarza i tak nakazuje grzać, a
nie według potrzeb, i traci energię na podgrzewanie wiatru na
podwórku - zasługuje jedynie na to, żeby nazwać go durniem i wylać
na zbity pysk ze stanowiska. Tymczasem w Szczecinie mówi się o
przyszłości i historii miasta, o inwestycjach i stolicy kultury. A
na wszystko brak pieniędzy. Bo się ich nie oszczędza!!! Jestem
pewien, że wymieniony przykład nie jest jedyny. Ja już od ponad
miesiąca nie włączyłem kaloryfera w mieszkaniu. A wszystkie
Przedsiębiorstwa Cieplne różnej maści porobiły sezony grzewcze może
i do końca kwietnia albo i maja - bo panu dyrektorowi nie chce się
tyłka podnieść, żeby podpisać parę papiórków więcej.
A teraz mamy mieć Dzień Ziemi - mają być symboliczne hepeningi -
gaszenie świateł na wielkich budowlach ma nam przypominać o
oszczędności. A w Szczecinie jaka jest oszczędność? Nie ma?
Taki ma być Szczecin, proszę Państwa?!