Dodaj do ulubionych

Milczanowski: matka pisała nawet do Stalina

06.04.10, 18:57
Wypowiedź Andrzeja Milczanowskiego przeczytałam z pewnym zażenowaniem.
Utkwiły mi dwa momenty z tego wywiadu - fragment rozmowy aresztowanego
prokuratora, ojca p. Milczanowskiego z komunistą, wsadzono w przedwojennej
Polsce za poglądy do więzienia.
(...)"w trakcie zatrzymania jedna z osób z tej grupy powiedziała do mojego
ojca: "Czy pamięta pan komunistę Rossa? To ja. Moja matka pięć lat pod murami
tego więzienia płakała, a po inspekcji pana prokuratora obostrzono mi rygor".
Ojciec na to odpowiedział, że miał większe kompetencje niż obostrzać
komukolwiek rygor(...).
I zero refleksji ze strony b. ministra MSWiA.
Drugi moment to wykorzystywaniu stanowiska i o bankietowym sposobie
wydobywania informacji od Ukraińców.
Milczanowski mówi wręcz: (...)"Kiedy zostałem szefem Urzędu Ochrony
Państwa
, podjąłem pewne starania dwutorowo: oficjalnie, czyli przez
polskie MSZ, ale od Rosjan i Ukraińców nieodmiennie uzyskiwaliśmy odpowiedzi,
że żadnych śladów nie odnaleziono".
Ten fragment jest wybitnie cyniczny:
(...)Pół nocy u mnie siedzieli i mówili: „Słuchaj, o co ci chodzi”, a ja:
„Dobrze wiecie, o co mi chodzi”. Następnie we Lwowie rozmawialiśmy na
bankiecie. Byli tam przedstawiciele administracji lwowskiej, opozycji, wyżsi
oficerowie milicji i Służby Bezpieczeństwa, oficerowie Armii Ukraińskiej i
towarzyszący nam ministrowie Wasyliszyn i Marczuk. Niektórzy z biesiadników
uporczywie mówili: „No tak dobrze się nam rozmawia, ale panie ministrze, a
akcja »San «, a akcja »Wisła «? Nikt nas nie przeprosił, jak to tak można”.
Patrzę na nich i mówię: „Słuchajcie, jak wam tak zależy, to ja was
przeproszę za akcję »San « i akcję »Wisła «”
. Wstałem, przeprosiłem. Oni
się wtedy rzucili do mnie wszyscy i zaczęli mnie ściskać, mówiąc: „Jest pan
dobrym człowiekiem”. Ostatecznie zastępca szefa Służby Bezpieki Ukrainy w maju
1994 przekazał prokuratorowi Stefanowi Śnieżce listę blisko trzech i pół
tysiąca nazwisk."
Milczanowski w latach 1992 - 1995 był ministrem spraw wewnętrznych i w
rozmowach z Ukraińcami występował jako członek polskiego rządu.
*
Jeśli już chcemy godnie upamiętniać pomordowanych, to staranniej wybierajmy
sobie rozmówców, a nie byłych funkcjonariuszy państwa, którzy zachowują się
niegodnie polskiej racji stanu i dla prywaty nadużywają swego stanowiska.
Rozumiem Milczanowskiego, jako człowieka, który szukał grobu swego ojca.
Ale w głowie mi się nie mieści,by minister używał swego zamordowanego ojca
oraz akcji przesiedleńczych jako kart przetargowych w rozmowach z
przedstawicielami rządu Ukrainy w sprawie listy osób zamordowanych w czasie
wojny przez NKWD.
A potem, po latach chwalił się tym publicznie.
Gdyby nie ojciec, którego raczej nawet nie pamięta, Milczanowski tyłka by nie
ruszył, by odzyskać dokumenty związane z historią II wojny światowej na
wschodnich rubieżach.
Zaś "handel" przeprosinami - jest wręcz zjawiskiem obrzydliwym.
Po takim akcie szczerości Milczanowskiego - jak będzie można odbierać
zachowanie się np. premiera Putina jutro w Katyniu?
Też będzie to w polskim mniemaniu - "handel" za coś tam?




Obserwuj wątek
    • Gość: fan Re: Milczanowski: matka pisała nawet do Stalina IP: *.pam.szczecin.pl 08.04.10, 14:03
      mouse- jesteś szurnięty i nie wiesz o czym mówisz.
      to przecież jasne że zwykły śmiertelnik nic nie załatwiłby w tej
      sprawie, tylko ktoś mogący rozmawiać ze służbami specjalnymi (w tym
      przypadku Ukrainy).chyba trochę zazdrościsz, że to nie Ty, ponieważ
      napewno załatwiłbyś to dużo lepiej :-)
      • Gość: sza Re: Milczanowski: matka pisała nawet do Stalina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.10, 19:04
        mouse ma przekonania, które nieobce są większości społeczeństwa, że ludzie zajmujący wysokie stanowiska państwowe to wyłącznie creme de la creme społeczeństwa. Otóż tak nie jest i znaleźć tam można przedstawicieli każdej grupy społecznej, od szlachetnych i gruntownie wykształconych do trudnej do pojęcia zakamuflowanej patologii.Pan Andrzej Milczanowski wiedział doskonale, o czym wyraźnie, zresztą mówi, że wszelkie oficjalne działania dyplomatyczne nie przynosiły rezultatów. Niech efekt jego starań broni się sam. Nie mówiąc już o tym, że nie słychać, by odbiło się to na kondycji czyjejś goleni prawej lub lewej.
        Chapeau bas, Panie Ministrze.
        • Gość: dziki Obłuda IP: *.chello.pl 08.04.10, 22:53
          Ostatni żołnierz Armii Krajowej od początku zaangażowany w Prawdę Katynia , dla
          której poświęcił od czasu wojny całe swoje życie.
          To Ksiądz Stefan Niedzielak , który został zamordowany w 89 r w lutym właśnie za
          Katyń , za założenie Rodzin katyńskich i wiele innych działań w tej sprawie.
          Zaraz potem zaczął się Okrągły Stół i porozumienie , lub inaczej blat z
          komunistami nad grabieżą resztek majątku państwowego.
          Kiedy mecenas Siła Nowicki na początku rozmów zaproponował minutę ciszy nad
          uczeniem ostatnich morderstw kapłanów , to dopiero po 20 latach ten fakt podano
          do wiadomości.
          Nie przypominam sobie ,żeby jakoś bardzo był zaangażowany w wyjaśnieniu tych
          zbrodni pan Milczanowski, jak po kolei obejmował swoje stanowiska.
          Raczej dał się zapamiętać jako gorliwy ścigacz opozycji prawicowej , bo mu sie
          plakaty nie podobały.
          Lub z oficjalnego oświadczenia ,że mafii w Polsce nie ma .
          Nie rozumiem też , za co mamy przepraszać za akcję Wisła komunistycznych
          politruków z KGB , to jakiś absurd. O wszystkim decydowała Moskwa i NKWD, szkoda
          ,że Ukraińcy szybko o tym zapomnieli.
          Biesiadowanie z oficerami KGB , coś nam przypomina . Słynne oskarżenie premiera
          Oleksego za zdradę stanu , właśnie za biesiadowanie z KGB, kilkanaście lat
          procesów , bez wyników.
          Dobrze by było nie epatować nas swoimi prywatnymi sprawami rodzinnymi
          wykorzystując swoje wpływy i stanowiska , bo inni tej szansy nie mieli .
          Jak również wierni pamiętający heroiczne życie właśnie Księdza Niedzielaka ,
          którzy już sie chyba nie doczekają wyjaśnienia okoliczności śmierci kapłana .

    • Gość: ) Re: Milczanowski wygrał! IP: *.chello.pl 18.11.10, 23:29
      Były szef MSW Andrzej Milczanowski jest niewinny w sprawie ujawnienia 15 lat temu tajemnicy państwowej, dotyczącej rzekomego szpiegostwa byłego premiera SLD, Józefa Oleksego.

      Sąd Najwyższy oddalił kasację i utrzymał uniewinnienie Andrzeja Milczanowskiego w mocy.

      Obecny na rozprawie Milczanowski powiedział, że warto było czekać 15 lat na pozytywne rozstrzygnięcie. Jak dodał, sprawa nie była prosta, dlatego trwało to prawie 15 lat.

      Pełnomocnik Józefa Oleksego mecenas Wojciech Tomczak nie chciał odnieść się do wyroku Sądu Najwyższego.

      Wyrok Sądu Najwyższego jest ostateczną decyzją w sprawie "Olina".


      radio.szczecin.pl/index.php?idp=1&idx=65571

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka