cxi
29.07.10, 21:05
Czwartek, około 19.30, spokojna, nieruchliwa ul. Litewska na
Pogodnie, miejsce spacerów dla emerytów i nie tylko.
Blisko stadionu, na chodniku dłuższy czas stoją 2 emerytki z małymi
pieskami.
Z daleka (od ul. Klonowica) widać obok nich osobowy samochód
z "dyskoteką" na dachu. Po dojściu do nich okazuje się, że to
samochód Straży Miejskiej z dwoma młodymi strażnikami w środku.
Stojące przy samochodzie na chodniku emerytki odpowiadają, że jednak
z nich została zatrzymana, gdyż jej mały piesek nie jest na smyczy,
co się faktycznie zgadza.
Strażnicy rozmawiają przez telefon. Emerytki na spacerze, podobnie
jak i my - nie posiadają przy sobie żadnych dokumentów. Stoją i
stoją przy tej dyskotece.
Po przejściu przez nas dalszych kilkudziesięciu metrach strażnicy w
dalszym ciągu są zajęci brakiem smyczy u małego pieska.
Aby dojechać do emerytek musieli przejechać koło stojącego blisko
jezdni samochodu osobowego, który od kilku już chyba lat stoi w tym
samym miejscu, bez tablic rejestracyjnych, porzucony, czy też może
ukradziony, częściowo uszkodzony z lewej strony. Fakt ten dawno
zgłaszano Straży Miejskiej, jednakże brak jakiejkolwiek reakcji do
chwili obecnej.
Brak też jakiejkolwiek reakcji Straży Miejskiej(mimo zgłaszania) na
stacjonowanie na pasie trawnika przy Szafera 184 porzuconego (ale z
tablicami rejestracyjnymi), obrośniętego już zielskiem małego
samochodu, szpecącego to miejsce.
Jakie moga zatem być refleksje z dzisiejszego popołudnionego spaceru
na temat szczecińskiej Straży Miejskiej ?