andreas.007
18.03.11, 00:36
Za Radiem Szczecin:
Pomysł ministra finansów ogranicza rozwój miast - ostrzega Unia Metropolii Polskich.
Minister Jacek Rostowski przygotowuje projekt zmian dotyczących zasad zadłużania się samorządów. Propozycja ministra finansów zakłada, że maksymalny deficyt Szczecina od 2012 roku może wynieść 4 proc. - czyli 63 mln złotych. Tymczasem wieloletnia prognoza finansowa zakłada deficyt na poziomie 222 milionów.
Projekt zakłada też zmniejszenie dopuszczalnego zadłużenia w Szczecinie z 916 do 440 mln. To oznacza, że większość inwestycji nie będzie mogła zostać realizowana. Unia Metropolii Polskich, do której Szczecin należy, jest przeciwna zmianom.
- Nie można rozwijać się bez zaciągania kredytów - przekonywał Stanisław Lipiński, skarbnik miasta. - Najlepsze firmy, nowoczesne koncerny, to co one robią? Idą do banku i pytają, czy dostaną kredyt.
- A plan ministra finansów ten rozwój blokuje - mówił prezydent Szczecina, Piotr Krzystek. - Propozycja Ministerstwa Finansów oznacza skreślenie inwestycji o wartości ponad 400 mln zł.
Kosztem samorządów chce łatać się dziurę budżetową - dodaje Krzystek. - Państwo może się zadłużać na maksa, na wydatki bieżące, czyli krótko mówiąc jemy kawior. A my nie chcemy kupować kawioru tylko dać ojcu rodziny warsztat pracy. Mamy z tego zrezygnować, a kawior dalej będzie jedzony? To nie jest w porządku.
Unia Metropolii Polskich, w której jest także i Szczecin, chce odrzucenia limitów proponowanych przez ministra finansów i domaga się szybkiego spotkania z premierem.
-------------------
Panie Skarbniku, Panie Prezydencie kazdy kredyt trzeba spłacać...
budowanie "potegi" na kredytach jest krótkotrwałe - to tylko błyśniecie.
Najlepiej widac "potegę", gdy rzad musi ciac wydatki i padaja lokalne inwestycje.
Pisanie błagalnych listów do Premiera, to wysyłanie na Berdyczów.
Tylko ktos kto nie interesuje sie sytuacja kraju moze liczyc na świetego Donalda,
bo niestety z próznego nic sie nie wytrzepie, a jak kraj przekroczy limit zadłuzenia,
to ciecia beda o wiele ostrzejsze i zdecydowane.
Mam nadzieje, ze panowie Skarbnik i Prezydent opamietaja sie i zaczna myslec,
jak miasto bedzie obsługiwac te kredyty, ktore inwestycje trzeba wstrzymac...
Bal został odwołany, koniec zabawy...
Niestety premier i skarb nie moze ratowac wszystkich, którzy chca zamiast zarabiac,
to brac kredyty... bo juz dzisiaj nasze miasto musi prosic o pomoc,
ktorej powinni domagac sie, gdy stocznie likwidowano!
Wtedy premier i skarb mógłby pomóc, a teraz trzeba ratowac nasza "zielona wyspe".
Domagam sie, by wreszcie zarzad i radni przestali budowac "szklane domy na kredytach",
bo jak widac łatwo takie marzenia mozna zdmuchnąc, a tsunami dopiero nadchodzi!
Czas pomyslec o miescie, a nie o polityce.