Dodaj do ulubionych

Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne za...

30.07.11, 12:22
Jaki problem stanowi zgłoszenie kierowcy awarii kasownika (jedyny to jazda w drugim wagonie tramwaju, ale to też można zrobić jeśli ktoś chce)? Oczywiście, że można zapłacić jednogroszówkami, ale dlaczego i po co? Oczywiście, że kontroler może sprawdzić, że kasownik wybija złą godzinę i nie obciążyć pasażera mandatem.

W społeczeństwie obywatelskim nie byloby takich problemów. Pasażer chciałby uczciwie zapłacić za przejazd, a kontrolerzy karaliby za rzeczywisty brak biletu a nie awarie sprzętu. Mam nadzieję, że większość z nas tak właśnie myśli, a nie w sposób zaproponowany przez autorkę artykułu- wyszukiwanie wydumanych problemów.
Może kierowca powinien na każdym przystanku obchodzić kasowniki? albo biegać do kiosku rozmienić pieniądze? Trzeba znać umiar. I dążyć do tego, żeby wszystkim było latwiej i przyjemniej. A do tego potrzeba tylko uczciwości i dobrej woli.
Obserwuj wątek
    • g.r.a.f.z.e.r.o Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne za... 30.07.11, 12:24
      Komentarz bez sensu - w końcu pasażer nie po to zgłasza problem z kasownikiem aby ulżyć pracownikom Zditmu tylko po to aby go kontroler nie mógł o nieskasowanie oskarżyć.
      Czyli dba o SWOJE interesy a nie o interesy przewoźnika.

      Inaczej wygląda sprawa z biletami - ponieważ kierowca sprzedaje bilety w czasie kiedy nie można ich kupić inaczej powinien w 100% obsługiwać transakcję. Czyli mieć dość drobnych na wydawanie reszty i mieć dość biletów aby dla wszystkich starczyło(to dotyczy starych, bez drukującego terminala).
      Najlepiej gdyby miał automat wrzutowy do monet, który automatycznie zlicza.
      • sound_of_silence Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne 30.07.11, 12:28
        Nie napisałam, że ma ulżyć przewoźnikowi.
        Zgłasza, żeby nie zapłacić, ale równie dobrze kontroler nie powinien wypisać mandatu jeśli widzi uszkodzony kasownik, a raczej wszystkie kasowniki bo Polak może nie pójść do drugiego kasownika tylko uznać za świetny pretekst do nieskasowania biletu awarię jednego. I wtedy trudno mieć pretensje do kontrolerów.
        Chodzi mi o to, że tezy w artykule właściwie nie mają odpowiedzi.

        Ile drobnych ma mieć kierowca? Jeśli jeździ kilka godzin np w niedzielę?
        Oczywiście automat jest najlepszy.
      • zed.1 Szkoda 30.07.11, 20:25
        Szkoda, ze zditm jest umysłowo niezdolny uczyć sie od innych. W Dublinie, gdzie wejście jest tylko z przodu autobusu, obok kierowcy jest automat ze szczelina, pasażer wrzuca monety, kierowca widzi je wszystkie i to ile ich jest. Wtedy drukuje bilet a jesli jest nadpłata na bilecie jest też o tym wydruk, który uprawnia do odbioru w kasach Dublin bus. I nie jest to oparte o nadzywczajna technologie jak kasowniki zditm ale o zwyklego kierowce i jeg kase.

        Ale to wyjscie kosmiczne i przeciez nie sprawdziliby sie w Polsce gdzie co druga osoba jest niedorozwinięte społecznie albo umysłowo wiec zditm takiego czegos nie zrobi tylko bedzie trzymas sie metody jaka jest zła od ponad dziesięciu lat i przynosi same problemy.
    • Gość: Off Oderwane od rzeczywistości... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.11, 12:54
      Ten artykuł i odpowiedzi dyrektorów są oderwane od komunikacyjnej rzeczywistości. Gdy jeden kasownik jest zepstuty, po prostu idzie się do innego. Często ja w takiej sytuacji w ogóle rezygnuję ze skasowania biletu, szczególnie kiedy jest tłok i musiałbym się przeciskać przez tłum ludzi (mi to łatwo mówić, bo prawie zawsze mam sieciówkę).
      Od siebie dodam, że sprzedaż przez kierowcę to w ogóle jest jakiś dziwny pomysł. Z jednej strony zabrania się rozmów z kierowcą, by go nie rozpraszać, z drugiej można mu zawracać gitarę kupowaniem biletu, klepaniem w kasę fiskalną etc., co go rozprasza i może powodować niebezpieczne sytuacje na drodze. Gdy koło medicusa do autobusu wsiada kilkanaście osób i każda chce kupić bliet, to dochodzi do sytuacji kiedy kierowca prowadzi i jednocześnie obsługuje. Rozwiązaniem byłyby automaty biletowe w pojazdach, te jednak są tylko w nowszych nabytkach - mam nadzieję, że w miarę wymiany taboru automaty znajdą się we wszystkich pojazdach.

      Inną zabawną sprawą jest kwestia rozmieniania u innego pasażera. Tak, na pewno w kołyszącym się, zatłoczonym autobusie będę truł dupę komu innemu, żeby mi rozmienił dychę...
      • Gość: jan Re: Oderwane od rzeczywistości... IP: *.tktelekom.pl 30.07.11, 19:41
        Jakoś w Berlinie w autobusie można u kierowcy kupić bilet bez problemu w ciągu całego dnia. I to nie tylko zwykły bilet, ale całodzienny, miesięczny etc. Na dodatek za kupowany bilet zapłaciłem całym banknotem a kierowca wydał mi resztę. I nic mi nie mówił, że rozkład go goni. Jakoś można? (Było to co prawda jakieś 4 - 5 lat temu).
        • Gość: aga Re: Oderwane od rzeczywistości... IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.11, 21:38
          Co tam Berlin w Gdańsku o kazdej porze dnia można kupic bilet u kierowcy
        • Gość: gość Re: Oderwane od rzeczywistości... IP: *.rev.stofanet.dk 01.08.11, 14:52
          W Berlinie jest tak do dzisiaj. Można przez cały dzień kupić bilety u kierowcy (można nawet dogadać się po angielsku) i potem obok skasować bilecik.
          Inaczej jest w tramwajach. Motorniczy niestety jest zamknięty (można sobie wyobrazić nasze żółte tatry) ale obok jest normalnie zamontowany taki duży automat biletowy, gdzie można płacić kartą, monetami i banknotami. Szkoda, że ZDiTM takich spraw nie może zauważyć. Zawsze robi coś po swojemu.
    • afera14 Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne za... 30.07.11, 14:46
      Najwyższa pora aby zmienić decydentów komunikacji [mam na myśli prezesostwo i dyrektorstwo] miejskiej którzy zajmują swoje stanowiska tylko dzięki układom [NEPOTYSM] a nie dzięki kwalifikacjom . Świat poszedł do przodu a zarządzający firmami komunikacyjnymi tkwią w głębokim komuniźmie z tą różnicą że wtedy liczyli na bonusy w postaci TALONÓW WCZASÓW itp.a teraz Bonusy mają im wypracować pracownicy najniższego szczebla np. Kierowca czy Motorniczy. Kierowca czy Motorniczy to jest osoba która ma tylko i wyłącznie skupić sie na prowadzeniu pojazdu w celu zapewnienia bezpiczeństwa pasażerów jeżeli ktoś tego nie rozumie to powinien zrezygnować z wymyślania dodatkowych zajęć dla tych osób, bo mam nadzieje że nadszedł czas aby tymi decydentami zajeła się PROKURATURA. Przykład: jakiś czas temu temu w jednej z spółek komunikacyjnych przerabiano w sposób chałupniczy układ hamulcowy w autobusach Volvo zawiadomienie złożyli sami kierowcy..Pytanie kto miał z tego korzyść napewno nie Kierowca i Pasażer więć kto na to pytanie odpowiedzieć muszą sobie czytający.Sprawa była głośna na całą POLSKĘ. I co PROKURATURA NIE DOPATRZYŁA SIĘ NIE PRAWIDŁOWOŚCI I SPRAWĘ UMORZYŁA.Na zakończenie posłużę się przykładem Katastrofy Smoleńskie w sytuacji gdy Pilota obarczono obowiązkami które normalnie należały do innych członków załogi i co się stało wszyscy wiemu. W komunikacji na szczęście do tej pory nic się stało ale jest sytuacja odłożona w czasie o ile nie dojdzie do prawdziwych zmian na najwyższych szczeblach decydentów komunikacji miejskiej w Szczecine. Jednego jestem pewny dopóki w komunikacji miejskiej w Szczecinie będzie trwał UKŁAD-PRACODAWCA ZWIĄZKI ZAWODOWE [SOLIDARNOŚĆ] to pasażerowię nie mogą być pewni czy kierowca wyda im 10 groszy ale nie mogą być pewni napewno również tego czy dojadą na miejsce przeznaczenia bezpiecznie .
    • Gość: Vlad.H. W PRL to sie nazywalo IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 30.07.11, 15:04
      "prawo powielaczowe" czyli prawo intepretowane


      Dalej czekam na redaktor Podgajna zeby zajela se tematem wykorzystywania przez Auchan beidnych Niemcow - z niejasnych powodow kosze na zakupy mozna wynajac albo za 1 zl albo za 1 euro - dlaczego Niemcy maja placic 4x wiecej niz Polacy, skad ta dyskryminacja? W jakim swietle stawia to Polske i Polakow? Dlaczego kierownictwo Auchana nabija sobie kabze?

      Licze ze redaktor Podgajna wkrotce napietnuje te praktyki na lamach GW!
      • Gość: . Re: W PRL to sie nazywalo IP: *.szczecin.mm.pl 30.07.11, 16:42
        Ciekawe rzeczy wypisujesz, auchan nabija sobie kabze na niemcach? Tzn. koszyki nie oddaja euro a oddaja zlotowki?
        • Gość: Vlad.H. Re: W PRL to sie nazywalo IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 30.07.11, 23:09
          to jak?
          czego nie rozumiesz? ze ta sama usluga tzn wynajecie koszyka kosztuje Niemca 4x wiecej niz Polaka? ze co ze Niemcy nie odstawiaja na miejsce? to potwarz wobec dzielnego narodu niemieckeigo ktory musi od 1000 lat mierzyc sie z ta slowianska cholota...

          Jeszcze raz zadajmy sobie pytanie dlaczego szefostwo Auchana za porzucenie koszyka - nie odstawienie go na miejsce pobiera 4x wyzsza kara do Niemca niz od Polaka? moze Niemcy placa wyzsze 4x mandaty za przekroczenie predkosci niz Polacy?
          • Gość: do Vladimira Re: W PRL to sie nazywalo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.11, 18:18
            Właściciel decyduje. Może nawet zaznaczyć, że Murzyni albo Biali mają wynajmować kosze za 100 zł...I co z tego?
            Rozumiesz co to jest własność prywatna komuchu?
            • Gość: Vlad.H. Re: W PRL to sie nazywalo IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 01.08.11, 23:08
              glupis a dlaczego to popros kogos cierpliwego moze bedzie mogl ci wytlumaczyc
      • zed.1 Re: W PRL to sie nazywalo 30.07.11, 20:28
        Mowisz o opłacie czy Kaucji? Bo jak o kaucji to raczej Niemiec bedzie mial 1€ niz jedna złotówkę, tym bardziej jak wymieniał w kantorze i ma pełna kwotę w banknotach. Poza tym kaucja jest zwrotna wiec kto miałby zarabiać?
        • Gość: Vlad.H. Re: W PRL to sie nazywalo IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 30.07.11, 23:11
          mowie o wynajeciu koszyka - gdzie mozna zrobic to za 1zl albo za 1 euro - dlaczego ta sama czynnosc jest tak roznie wyceniana w zaleznosci od tego kto za nia placi?
          Dlaczego np nie odstawienie koszyka kosztuje nas 1zl a np Niemca 4zl?

          To wazne pytanieb - dlaczego szefostwo Auchana wprowadzilo takie zroznicowanie?
          • zed.1 Re: W PRL to sie nazywalo 31.07.11, 05:37
            czy za to wynajecie dostajesz to 1€ czy 1zł po oddaniu koszyka?
            • Gość: Vlad.H. Re: W PRL to sie nazywalo IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 31.07.11, 12:19
              nic nie dostaje - jesli zostawie koszyk na parkingu to kosztuje mnie to 1E albo 1zl - jesli chce uzyc koszyka to musze wlozyc 1zl albo 1 E - proste jak cep - za te sama czynnosc w zaleznosci od waluty place 4x wiecej jesli jestem Niemcem.

              masz klopoty ze zrozumieniem prostych czynnosci? czy moze po postu nie chodzisz na zakupy?
              • tajemnicapanstwowa Re: W PRL to sie nazywalo 02.08.11, 05:18
                kto niemcowi zabroni wlozyc 1zl?

                nie wiem jak dzisiaj, ale do wczoraj obowiazujaca w Polsce waluta byla zlotowka i to tylko dobra wola producenta wozka, ze umozliwia takze wlozenie euro...

                po za tym o jakim wynajmie mowimy, skoro wlozony bilon jest zwracany? jezeli juz to kaucja. a jak ktos leniwy i wozka nie odstawi to niech ma pretensje sam do siebie...

                nie szukaj problemu gdzie go nie ma.

                choc pewnie chodzilo o niedawny artykul dot. muzeum narodowego...
                • Gość: Vlad.H. Re: W PRL to sie nazywalo IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 02.08.11, 07:29
                  chodzi oto by redaktor Podgajna zajela sie ta bulwersujaca plama ktora szpeci nasza snieznobiala europejskosc...

                  > choc pewnie chodzilo o niedawny artykul dot. muzeum narodowego...
                  nie inaczej
          • Gość: do Vladimira Re: W PRL to sie nazywalo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.11, 18:20
            A kto broni wymienić wcześniej 1 euro na 4 jednozłotowe złotówki?
            Nie ośmieszaj się komuszku.
            • Gość: Vlad.H. Re: W PRL to sie nazywalo IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 01.08.11, 23:09
              gdzie takie debilki sie legna - tzn gdzie to wiem ale kto jest inseminatorem?
    • Gość: sceptyk Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.11, 16:39
      Czy kierowca/motorniczy ma prawo w stefie zakazu palenia na przystanku/końcowym palić papierosy?
      Może bo pilnuje mienia przewoźnika????
      • tajemnicapanstwowa Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne 02.08.11, 05:21
        oni sa ponad prawem.

        kiedys jechalem zima autobusem z Cukrowej. autobus opoziony o 30 minut, wiec kierowca nie mogac zrobic sobie przerwy na papieroska zaczal palic w szoferce...

        szczyt bezczelnosci...
    • ellen.bw Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne za... 30.07.11, 19:31
      Kiedy zgłosiłam motorniczemu, że data i godzina na skasowanym bilecie są nieprawidłowe, wzruszył tylko ramionami. Dodam, że kilka miesięcy wcześniej dostałam mandat za przejazd, właśnie przez taką sytuację. Miałam skasowany bilet, jednak wszystkie cyfry były "cofnięte" o jeden. Kontroler sam stwierdził, że kasownik "przeskoczył" ale mandat wypisał. Musiałam później się fatygować z odwołaniem na piśmie - oczywiście wcześniej kare zapłacić. Tyle dobrego, że odwołanie zostało uznane i pieniądze mi zwrócono.
    • Gość: Radek Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne IP: *.pr1-nat.espol.com.pl 30.07.11, 20:32
      Sprzedaż biletów przez kierowcę to jest kwestia nie tylko pomiędzy przewoźnikiem a pasażerem, ale również pomiędzy samymi pasażerami. Jeżeli ktoś rzuca garść drobniaków czy wyskakuje z banknotem 50 zł to robi sobie jaja nie tylko z kierowcy ale również z innych ludzi podróżujących autobusem czy tramwajem. W sposób oczywisty takie zachowania wydłużają podróż i np. powodują, że przez takiego osobnika na przystanku przesiadkowym cała grupa ludzi musi czekać na kolejny autobus czy tramwaj, bo poprzedni już odjechał. Pewnie, że można wprowadzić ścisłe przepisy nakazujące kierowcy bezwzględną sprzedaż biletu i wydanie reszty i zakazujące ruszania z przystanku dopóki nie sprzeda biletu i nie wyda reszty. Tylko, że w takim przypadku, jeżeli drobne się skończyły, kierowca musiałby włączyć światła awaryjne, powiadomić dyspozytora i oczekiwać do momentu, aż z bazy dojedzie ktoś, kto mu te drobne dowiezie, czyli jazda w ogóle by się zakończyła. Dziwne, że niektórym osobom ciężko jest zrozumieć, że kierowca w autobusie nie ma kasy jak w supermarkecie, gdzie gdy skończą się drobne, kasjerka dzwoni i zaraz jej te drobne donoszą.
      • Gość: Olek Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne IP: *.dynamic.chello.pl 30.07.11, 20:39
        Jak już ktoś tu pisał, w Berlinie nie ma żadnych problemów z kupowaniem biletów w autobusie, od kierowcy, przez całą dobę.
        • Gość: PawelA Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne IP: *.dynamic.chello.pl 30.07.11, 20:44
          Acha.
          A w Szczecinie też masz bus-pasy i rozkład jazdy dopasowany do stania po 3 minuty na przystanku...
          Ludzie myślcie.. to podobno nie boli.
        • Gość: Radek Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne IP: *.pr1-nat.espol.com.pl 30.07.11, 21:11
          No i co z tego, że pisał. Tu jest Szczecin a nie Berlin i rzeczywistość jest taka, że w autobusach faktycznie nie ma nawet żadnych kas. Jeden kierowca ma jakiś woreczek, inny pudełko po margarynie a jeszcze inny trzyma drobniaki w kieszeni. Trudno oczekiwać, żeby w takich warunkach miał zawsze przy sobie drobne do wydania reszty, przecież nie będzie sobie szył specjalnych spodni z kieszeniami po kolana żeby trzymać w nich pieniądze. Poza tym takie powtarzanie, że ktoś tam coś powiedział że gdzieś tam jest lepiej jest naiwne. U nas też w większości przypadków da się kupić bilet u kierowcy, nierzadko sprzedają nawet w środku dnia, i też ktoś, kto przyjechał do Szczecina na wycieczkę i kilka razy przejechał się autobusem może później powiedzieć "a w Szczecinie to zawsze można kupić bilet u kierowcy". Niemcy niedawno mieli epidemię, masa ludzi umarła, zdarzają się u nich katastrofy kolejowe itd., więc podejrzewam, że brak możliwości nabycia biletu u prowadzącego pojazd też się zdarza. Na pewno mają to lepiej zorganizowane niż u nas, ale nie idealizujmy. Poza tym ten lepszy stan nie bierze się znikąd tylko bierze się z pieniędzy, których Berlin ma zdecydowanie więcej niż Szczecin. Gdyby Szczecin mógł wyłożyć na komunikację miejską taką forsę jak Berlin, to być może Niemcy stawiali by sobie nas za wzór.
          • tadeusz.4 Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne 31.07.11, 00:19
            Gość portalu: Radek napisał(a):

            > No i co z tego, że pisał. Tu jest Szczecin a nie Berlin i rzeczywistość jest ta
            > ka, że w autobusach faktycznie nie ma nawet żadnych kas. Jeden kierowca ma jaki
            > ś woreczek, inny pudełko po margarynie a jeszcze inny trzyma drobniaki w kiesze
            > ni.

            TU JEST POLSKA!!!
            • Gość: Olek Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.11, 11:39
              Dokładnie, tu jest Polska :D
              • malcoolm Re: Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne 01.08.11, 14:54
                "No i co z tego, że pisał. Tu jest Szczecin a nie Berlin"

                Co niby co? Nie możemy brać przykładów z bardziej efektywnych rozwiązań i wprowadzać je u nas?

                ----> Szczecin Blog - Uśmiechnij się, jesteś w Szczecinie
                • Gość: popisowy Gdynia :) IP: *.dynamic.mm.pl 01.08.11, 22:26
                  - W gdyni bilety są dostępne u kierowcy zawsze
                  - Jeśli kierowca nie ma biletów nie ma obowiązku kasowania
                  - kierowcy chętnie sprzedają bilety ponieważ mają 10 - 20 groszy od sprzedanego karnetu
                  - cena biletu u kierowcy jest taka sama jak w kiosku
                  - kierowca zawsze wydaje resztę

                  system został wprowadzony ponad 10 lat temu i działa do dziś
    • pauldz Biletowo. Można całkiem prosto 03.08.11, 07:06
      Czemu nikt nie pokusi sie o siegnięcie do prostych i sprawdzonych wzorców - np z Danii.
      Wsiadamy tylko przednimi drzwiami, przy kierowcy kasujemy bilet albo kierowcy pokazujemy wczesniej skasowany lub miesięczny; kierowca od reki sprzedaje bilety spełniajace wymogi paragonu fiskalnego. Żadnych dyskusji, kontrolerów gdybania, interpretacji.....
      Kontolowanie biletów to pozostałość po jedynie słusznym systemie społecznym które ma jedną cechę pozytywną - daje zatrudnienie paru osobom. wbrew pozorom nie opłacanym jedynie z wpływów z mandatów.
      Generalnie funkcja kontrolera jest zbędna - wystarczy z głową zorganizować funkcjonowanie transportu miejskiego. Wtedy odpadnie też kolejny argument, że autobus lub tramwaj stoi na przystanku bo ludzie kupują bilety u kierowcy. Zatrudnijcie zamiast kontrolerów kierowców. nie bedzie wagonów przyczep (kolejny argument przeciw obsłudze przez kierowcę :) ) tramwaje / autobusy będą kursować częściej, nie bedzie tłoku, pasażerowie nie będą kwitli po 20 min na przystankach itd itd...
      Same plusy. Tylko zarządzać tym musza osoby z przygotowaniem wizją i doświadczeniem, a nie z popraciem partii w danym momencie sprawującej władzę w mieście.
      • Gość: Vlad.H. Kontrolerzy sa potrzebni IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 03.08.11, 07:54
        w Holandi mimo powszechnosci systemu ktory opisujesz kontrolerzy sa potrzebni i dosc czesto "lapia" gapowiczow.
    • hirenna Biletowo. Róbta, jak chceta, czyli niejasne za... 04.08.11, 09:50
      Czy nie powinno być tak, że wsiadając do spóźnionego autobusu/tramwaju nie powinniśmy płacić za przejazd?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka