Dodaj do ulubionych

List otwarty Jędrzeja Wijasa.

23.09.11, 12:29
Szczecin, dnia 23 września 2011 roku



Szanowny Pan

Tomasz Lis

Redaktor Naczelny Tygodnika „Wprost”

Warszawa





Szanowny Panie Redaktorze,

Na internetowych łamach portalu Onet.pl w dniu 21 września br. pojawił się artykuł pt. „Niecodzienny

spot kandydata SLD. »To największy pajac tej kampanii wyborczej«”, a w nim następujący

fragment:

„– To największy pajac tej kampanii. Ten gość całkowicie mnie zwalił z nóg. Zakończył swój utwór

słowami »wybierz mądrzej«. Jest to pierwszy kandydat w historii, który wzywa wyborców by na niego

nie głosowali – skomentował ten niecodzienny spot wyborczy Tomasz Lis, który wydaje dziś stronę

główną Onetu.” (cyt. za: wybory.onet.pl/parlamentarne-2011/aktualnosci/niecodzienny-spotkandydata-

sld-to-najwiekszy-paja, 1,4857263,aktualnosc.html)

Cały artykuł, a w szczególności ten fragment odnosi się do mnie, a wszystko w kontekście mojej

piosenki wyborczej i wideoklipu do niej.

Pozwoli Pan, że się do tego odniosę. Powodem jest to, że szanuję Pana i Pańską pracę. Gdyby to była

opinia anonimowego internauty, nie zaprzątałbym sobie tym głowy, jako polityk nauczyłem się mieć

grubą skórę. Lecz tutaj głos zabrała osoba opiniotwórcza, popularny dziennikarz telewizyjny i publicysta,

autor książek. Przykrość i poczucie niesprawiedliwości z powodu Pańskich słów są tym samym

znacznie większe.



Nie jestem pajacem, a tym bardziej „największym”. Jestem poważnym człowiekiem (co nie oznacza

braku poczucia humoru czy dystansu do siebie, które, mam nadzieję, choć trochę mnie cechuje, a i może

Panu nie jest obce?) i zależy mi na tym, by Pana o tym przekonać. Zanim przedstawię argumenty, pragnę

jedną rzecz sprostować. Otóż w moim wyborczym wideoklipie nie śpiewam (!) słów: „wybierz mądrzej”

lecz „GŁOSUJ MĄDRZE!”. Kiedy piszę te słowa, mój obraz obejrzało ponad 115 tys. widzów, skomentowało

na różnych forach i portalach kilka tysięcy, a może kilkadziesiąt tysięcy osób. Jak widzę,

nikt nie przeczytał błędnie, tylko Pan. Byłoby to zrozumiałe, gdyby tekst się nie wyświetlał – nie mam

zbyt wyrazistej dykcji w tym utworze, delikatnie mówiąc. Lecz w sytuacji, kiedy można przeczytać,

co śpiewam… Panu, profesjonalnemu szermierzowi słowa mówionego i pisanego, dbającemu o kulturę

języka polskiego, nie muszę tłumaczyć, jaka jest różnica semantyczna pomiędzy dwoma sformułowaniami:

moim prawdziwym a Pana, błędnie odczytanym. Pańskie przeinaczenie wypacza sens i asumpt

do fałszywej interpretacji, jakoby wzywałbym do wybrania kogoś innego. A ja mówię o swoich, lewicowych

postulatach i namawiam innych do głosowania zgodnie ze swoimi poglądami i poparcia mnie.



Być może Pańska przykra i niesprawiedliwa opinia wynika z tego, że Pan mnie nie zna. Nie mam pretensji,

pozwoli Pan, że się przedstawię. Jestem absolwentem filologii polskiej na Uniwersytecie Szczecińskim,

studium podyplomowego „Komunikacja społeczna i media”, prowadzonego przez Polską Fundację

Upowszechniania Nauki w Warszawie, studiów doktoranckich w Instytucie Badań Literackich PAN, rok

temu otworzyłem przewód doktorski. Publikowałem na łamach uznanych czasopism literaturoznawczych.

Od 2002 roku jestem radnym Szczecina, w tej kadencji przewodniczącym komisji ds. kultury,

w której zasiadam od początku swojej działalności w samorządzie. W minionej kadencji parlamentu

byłem ekspertem Sejmowej Komisji ds. Kultury i Środków Przekazu z ramienia Klubu Poselskiego SLD

przy nowelizacjach ustaw o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej i o radiofonii i telewizji.

Zasiadam od 2010 roku w Radzie Programowej TVP Polonia, wcześniej, przez osiem lat, byłem

członkiem Rady Programowej Polskiego Radia Szczecin. Prywatnie – od ośmiu lat jestem żonaty, a od

sześciu – jestem szczęśliwym ojcem.



Być może jako pajacowanie odebrał Pan formę wideoklipu. Przykro mi, że nie wyczuł Pan performatywności

przedsięwzięcia, ironicznie skierowanego wobec innych, bardziej gładkich medialnych przekazów

wyborczych. Przełamać dotychczasową konwencję i w intensywnej i lapidarnej formie powiedzieć

coś ważnego o lewicowych wartościach, o demokratycznych fundamentach nowoczesnego państwa

– takie założenie patronowało mojemu pomysłowi. Zostawia to być może niedosyt, ale program SLD

jest powszechnie dostępny i można do niego sięgnąć, jest poważną i bogatą merytorycznie propozycją.

Podsumowując, mnóstwo widzów zrozumiało tę konwencję, Pan się z nią, niestety, rozminął.

Jeśli pajacowaniem nazywa Pan fascynację muzyką spod znaku ciężkich brzmień, obraża Pan nie

tylko mnie, ale i wielu wspaniałych ludzi, moich znajomych i nieznajomych, którzy tworzą ten rodzaj

muzyki, słuchają go i sprawia im to radość. Jest to różnorodne grono, w którym bez problemu znalazłby

Pan partnerów do dyskusji jak równy z równym. To, że heavy metal i pochodne nie odpowiadają Pańskim

gustom, nie oznacza, że ludzie, którzy metalem żyją, są pajacami. To schemat myślowy obcy człowiekowi

na poziomie.



Szanowny Panie Redaktorze,

to, że nazwał mnie Pan „największym pajacem tej kampanii” może było przypadkiem, może wynikało

z niewiedzy. Błędy zdarzają się najlepszym. Po tym, co napisałem, liczę, że przekonałem Pana o niesprawiedliwości

prawdopodobnie pochopnej oceny. Jest Pan kulturalnym człowiekiem. Jestem przekonany,

że zachowa się Pan dżentelmeńsko i przeprosi mnie publicznie: czy na portalu Onet.pl, gdzie słowa te

padły, czy w autorskim programie telewizyjnym czy też na łamach tygodnika „Wprost”. Jestem także

gotów spotkać się z Panem w ramach publicznej rozmowy, by przekonać Pana o moim prawdziwym

charakterze. Mam nadzieję na Pańską godną reakcję,

Pozostaję z wyrazami szacunku,

Jędrzej Wijas



PS.

Na znak dobrych intencji przesyłam Panu w prezencie dwie książki (a nie dwa miecze!). Pierwsza z nich,

„Szczecin przyjazny, Szczecin nowoczesny” prezentuje publicystykę samorządową mojego pióra oraz

wybór interpelacji na forum Rady Miasta Szczecin. Druga to publikacja pokonferencyjna z serii „Inna

Scena” pt. „Koniec męskości? Konstrukcje męskiej tożsamości w polskim dramacie i teatrze w perspektywie

gender i queer”. Tam znajdzie Pan mój tekst o męskim honorze. Zachęcam do lektury, może przekona

ona Pana, kim jest i kim naprawdę nie jest nadawca niniejszego listu.
Obserwuj wątek
    • Gość: ha ha No IP: 66.90.77.* 23.09.11, 12:52
      Lis mial racje.
      • exman Biedny ten Lis 23.09.11, 13:05
        Trzeba przyznać że po dawnym odważnym, ciekawym i rezolutnym Lisie nie pozostał nawet jeden rudy włos. Chciał przywalić ale paradoksalnie tylko pomógł Wijasowi. Brawo Jędrzej !!!
        • Gość: PawelA Re: Biedny ten Lis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.11, 13:19
          Mogę nie lubić partii, ale do Pana Wijasa mam naprawdę głęboki szacunek. I za spot i teraz za ten list.
          Ciekawe jaka będzie odpowiedź, bardzo mnie to frapuje.
          • zed.1 Re: Biedny ten Lis 24.09.11, 22:01
            nie chce mi sie czytac bo wijas nigdy nie potrafil jasno pisac, ale jego spot mi sie podobal i uwazam, ze byl bardzo dobrym ruchem.
    • andreas.007 Re: List otwarty Jędrzeja Wijasa. 23.09.11, 13:02
      Bardzo dobrze. Przedstawił sie pan Wijas.
      Natomiast pan Lis nie zrozumiał własnie ironizmu spotu...
      ale to zrozumiałe, bo ma taki zapieprz, ze nie ma kiedy... zrozumiec.
      Nadto olbrzymia skutecznosc spotu, czyli ogladalnośc
      świadczy o tym, ze spot spełnił swoja role bez uciekania sie
      do oszczerstw wobec innych czy tez wyciagania afer z rekawa.
    • Gość: as Lis ma kłopot z nowym tytułem "Wprost przeciwnie" IP: 80.50.142.* 23.09.11, 13:51
      i mógł jędrzej w tych 2 słowach odpowiedzieć by lisa zdenerwować.
      Ziemkiewicz: Moralista Tomasz Lis
      Tomasz Lis czas pewien temu znudził się dziennikarzeniem i postanowił być kimś więcej autorytetem, moralistą, i sumieniem. Przekuł zamiar w czyn w ten sposób, że z wyżyn swej popularności zaczął ferować wyroki, kto zasługuje na miano dziennikarza uczciwego (z grubsza biorąc ci, którzy ostro dowalają prawicy), a kto się sprzedał, sprzeniewierzył i jest reżimowcem (pozostali). Od tej pory przestała mi się działalność Lisa podobać, czemu kilkakrotnie dałem wyraz. Sądzę, że w sposób dość konkretny i uargumentowany, ale oczywiście ocena należy do czytelników.

      Sam Lis poczuł się w końcu na tyle dotknięty, że nazwał mnie w felietonie na łamach „Polski”, „naprzykrzającą się muchą”, i zapowiedział, że niniejszym mnie „walnie gazetą”. Walnął, ale tak, że zamiast mnie tym walnięciem rozplaśnić na ścianie, udowodnił, że Terminator z niego żaden.

      Lis oczywiście nie wdaje się ze mną w spory, tylko demaskuje: jestem według niego kłamcą, hipokrytą i obsesjonatem. Kłamstwa miałem się jakoby dopuścić, twierdząc, że Lis ubiegał się o posadę redaktora naczelnego „Dziennika” i jego plany zniweczył tylko bunt zespołu. A on tymczasem, pada miażdżący argument, wyraźnie przecież mówił, że naczelnym „Dziennika” wcale być nie chciał. Jeśli z jednej strony mamy takie oficjalne oświadczenie, a z drugiej tzw. wiedzę kuluarową, to chyba oczywiste, co jest prawdą. Tak, jak jest oczywiste, że sowieci nie byli w żaden sposób rozczarowani lądowaniem Apolla-11 na Księżycu, albowiem mówili to przecież  zawsze uważali wysyłanie tam człowieka za niepotrzebne i nigdy się do tego nie przygotowywali; jak oczywiste jest, że 26 literek rozpoczynających w „Dzienniku” kolejne wersy ułożyło się w, jak to ujął w swoim z kolei oficjalnym doświadczeniu Axel Springer, „komunikat dotyczący Tomasza Lisa” akurat w konkretnym dniu całkowicie przypadkowo, i jak oczywiste jest, że świstak siedzi i zawija papierki.

      Drugim kłamstwem, jakiego się dopuściłem, ma być stwierdzenie, jakoby Donald Tusk usunięcie Lisa z kierowania „Wydarzeniami” Polsatu podał obok przesłuchiwania przez prokuraturę wolontariuszy PO jako przykład prześladowania osób związanych z tą partią. Nie będę tak banalny, by upierać się, że powiedział, słyszałem na własne uszy i że cytował tę wypowiedź portal gazeta.pl; skoro Lis składa w diagnozującym mnie tekście coś w rodzaju oświadczenia, że jest dziennikarzem bezstronnym, to sprawa jest oczywista i każdy czytelnik wie, co o tym myśleć.

      Co do mojej hipokryzji, ma jej dowodzić fakt, iż głosząc poparcie dla własności prywatnej i wolnego rynku miałem program w telewizji publicznej, kierowanej wtedy przez prawicowca, a więc niewątpliwie podarowany mi po kolesiowsku. Oczywiście, jak wszyscy wiemy, Tomasz Lis swych wolnorynkowych deklaracji nigdy nie łączył z pracą w telewizji publicznej, a jeżeli otrzymywał w niej coraz lepsze stanowiska, to jego poglądy, entuzjastycznie zbieżne z linią rządzącej wówczas publicznymi mediami partią „ludzi rozumnych”, nie miały z tym nic wspólnego. Przy tej okazji Lis dworuje sobie bezlitośnie z mojego „Ringu”, którego jakoby nikt nie chciał oglądać. Nie wspomina, bo po co, że „Ring” był programem o kulturze i jako taki poprzez nadanie mu rozbudowanej, jak na ten typ programu oprawy i umieszczenie w tzw. prajmtajmie swego rodzaju eksperymentem. Rozpoczynając emisję, TVP określiła oczekiwania na poziomie 1,5 miliona widzów. Osiągaliśmy średnio od 1,3 do 1,6. Jak na program o kulturze to absolutny rekord, ale fakt faktem, że było to o 40 proc. mniej, niż w czasach, gdy to samo miejsce w ramówce zajmowały filmy ze Schwarzneggerem. Oczywista sprawa, że przyciągnąć półtora miliona widzów rozmową o filmie, teatrze czy malarstwie współczesnym to niewarta uwagi łatwizna; prawdziwe wyzwanie to posadzić naprzeciwko siebie Niesiołowskiego i Kurskiego, dodać porykującą i tupiącą publikę, i przybić wymianę kilkunastosekundowych złośliwości pointami o intelektualnym wyrafinowaniu opinii z kolejki. W końcu o dziennikarzu świadczy oglądalność, a nie jakieś tam inteligenckie mędrkowanie.

      Po takiej rozgrzewce sięga Lis po dwa argumenty ostateczne. Pierwszy, to wspomniana już diagnoza obsesji  owoż cała moja publicystyka ogranicza się jego zdaniem do frustracji i nienawiści do Adama Michnika. Każdy może sprawdzić, że Michnik i jego salon zajmują w moim pisaniu pięć razy mniej miejsca, niż w felietonach Lisa Jarosław Kaczyński i PiS, o których pisze on, oczywiście, z tak modną dziś miłością. Nie żeby Lis był monotematyczny  od czasu do czasu odrywa się od swego ulubionego bohatera, by parę poświęcić parę ciepłych słów jego bratu. Ta miłość tak go zaślepiła, że dotąd nie zauważył, iż PiS już od miesiąca nie rządzi, i podczas gdy wszyscy szyją o nowym rządzie, o szansach i zamiarach PO czy PSL, on po staremu kilka razy w tygodniu peroruje, że ten Kaczyński to frustrat, nienawistnik i zagrożenie dla demokracji.

      Drugi argument ostateczny zaś to przypomnienie, że jestem ubezpieczony w KRUS, a więc Lis musi za mnie płacić składki. Ponieważ jest to jedyny „hak”, jaki co parę tygodni na nowo znajduje na mnie michnikowszczyzna, już mnie mocno nudzi wyjaśnianie sprawy, ale dobrze, skoro trzeba, to proszę bardzo, raz jeszcze, może dotrze. Otóż z wyboru od wielu lat nie pracuje nigdzie na etacie, bo uważam, że to dobrze służy mojej niezależności; piszę tylko to, co mam ochotę i gdzie mam ochotę, można ze mną zerwać współpracę równie łatwo, jak to niegdyś zrobił Tok FM, bez żadnych odpraw i arbitraży i odwrotnie, ja także mogę w każdej chwili trzasnąć drzwiami i wyjść, nic się nie oglądając. Z faktu, że od kilku lat jestem właścicielem pięcio- i pół hektarowego gospodarstwa rolnego nie czynię tajemnicy, bo niby dlaczego; kiedyś zbuduje sobie tam tzw. siedlisko i będę zapraszał gości na grilla (jeśli się Lis poprawi, to może także i jego). Ale zanim to zrobię, uprawiam, jak wszyscy sąsiedzi, rośliny paszowe oczywiście, nie osobiście, mam od tego ludzi. Żadnej sensacji w tym nie ma, ale jak komuś się chce, niech połazi za sprawą i sprawdzi.

      Nic nie poradzę, że żyjemy w państwie quasi-feudalnym, podzielonym na grupy branżowe i korporacje, obdarowane rozmaitymi przywilejami, zazdrośnie strzeżonymi. Jedni mają prawo do deputatów węglowych, inni do bezpłatnych biletów, jeszcze inni dostali ulgi podatkowe tak to było za peerelu, który rozdawał przywileje, bo nie miał do rozdania pieniędzy, i tak zostało do dziś. Takie państwo nie jest w stanie pogodzić się z istnieniem kogoś takiego, jak dziennikarz  wolny strzelec, nie zarejestrowany bezrobotny, żyjący z czegoś tak niepewnego, jak honoraria autorskie. Więc dla mojego państwa jestem rolnikiem. A skoro tak, objęło mnie tak zwanym ubezpieczeniem społecznym według zasad przewidzianych dla rolników. Pewnie, że to absurd, nie pierwszy tu i nie ostatni, nic na to nie poradzę, a jeśli Lis uważa, że powinienem zdobyć się na heroizm i żyć bez stempelka uprawniającego mnie i moje dzieci do ewentualnego leczenia szpitalnego, to się z nim zgodzę pod jednym wszakże warunkiem. Że najpierw pokaże mi swojego PiT-a i udowodni, że zawdzięczając gros zarobków paragrafowi o tzw. przeniesieniu praw autorskich nie korzysta z 50-cio procentowego odpisu podatkowego (który de facto pozwala mu płacić o połowę mniejszy podatek od przeciętnego Polaka), tylko, jako człowiek wyczulony na społeczną sprawiedliwość, dobrowolnie dopłaca fiskusowi do pełnej kwoty. Nie do pomyślenia jest przecież, żeby za Lisa musieli utrzymywać budżet państwa emeryci i prości pracownicy, pozbawieni podatkowych przywilejów intelektualnej elity.

      Ale dopóki mi Lis takiego PIT-a nie przedstawi, to uprzejmie proszę, żeby się raczył od mojego kawałka ziemi odchrzanić.

      Do jednego zarzutu się przyznaję  rzeczywiście, mi
    • aysy.1 admin. usun ten partyjny spam 23.09.11, 17:29
      to juz przesada. jest tu jakis admin ?
      • Gość: dzik preriowy Re: admin. usun ten partyjny spam IP: *.szczecin.mm.pl 23.09.11, 17:39
        A dlaczego to jest przesada?
        • aysy.1 Re: admin. usun ten partyjny spam 23.09.11, 18:26
          Gość portalu: dzik preriowy napisał(a):

          > A dlaczego to jest przesada?
          nie zamieszcza sie takich rzeczy w calosci tylko robi link do strony gdzie takie oswiadczenie jest do przeczytania. przeciez w ten sposob mozna tu wrzucic cale przemowienie kaczynskiego lub tuska z konwektykli programowych. to jest bezćzelne spamerstwo.
          • Gość: dzik preriowy Re: admin. usun ten partyjny spam IP: *.szczecin.mm.pl 23.09.11, 18:30
            Teraz rozumiem, bo ja z prerii taki dziki jestem i forumowych zwyczajów nie znam :)
      • Gość: XYZ Re: admin. usun ten partyjny spam IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.11, 19:29
        Post wyżej, wklejono cały felieton Ziemkiewicza, nie link, ale to nie przeszkadza. Jak to nazwać? Hipokryzja?
        • aysy.1 Re: admin. usun ten partyjny spam 24.09.11, 06:25
          Gość portalu: XYZ napisał(a):

          > Post wyżej, wklejono cały felieton Ziemkiewicza, nie link, ale to nie przeszkad
          > za. Jak to nazwać? Hipokryzja?
          mi przeszkadza. zapewniam cię ale nie byłem w tamtym wątku.
          poza tym jest jednak róznica między aktywnym politykiem a publicystą, tym niemniej to też spamerstwo JAK TWOJE.
    • Gość: Vlad.H. Wijas to tchorz, konformista i oportunista IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 23.09.11, 20:20
      A teraz mozecie pana Lisa w dupe pocalowac towarzyszu Wijas - www.youtube.com/watch?v=a2X9vr4cpC0
    • savis Re: List otwarty Jędrzeja Wijasa. 23.09.11, 22:32
      Riposta z klasą, choć nieco długa.
      Muszę przyznać, że nie miałem pojęcia o tej stronie aktywności p. Wijasa. Dotąd miałem go tylko za ambitnego, młodego polityka.
      Spot podoba mi się, m.in. dlatego, że lubię heavy metal, chociaż akurat black nieco mnie męczy przy dłuższym słuchaniu.
      Będę głosował na Jędrzeja Wijasa za jego próbę "wyprostowania" sytuacji w Centrum Żeglarskim.
      • Gość: konkretny w klipie Wijas wydaje się być mężczyzną... IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.11, 22:55
        ale w tym liście przesadził, dawno takiej wazeliny nie widziałem. I to w stosunku do kogo? Do zwykłego siepacza i funkcjonariusza rządzącej ekipy. "Kulturalny Lis"? To żart? Przecież ten facet jest chamski /w stosunku do swoich współpracowników a zwłaszcza rozmówców z pewnej ściśle określonej grupy politycznej/. Ogólnie list Wijasa to zwykłe lizodupstwo i żenada.
    • Gość: czytelnik nie będzie przepraszał za paja IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.11, 07:39
      redaktor Lis nie sądzi aby był w błędzie i nie będzie przepraszał za pajaca
      wiadomosci.dziennik.pl/wybory/sld/artykuly/357708,kandydat-sld-na-posla-oczekuje-przeprosin-od-tomasza-lisa.html
      "Nie będzie żadnych przeprosin. Potwierdzam to, co powiedziałem" - w ten sposób zareagował Lis, poproszony przez PAP o odniesienie się do piątkowej wypowiedzi kandydata SLD.
      • savis Re: nie będzie przepraszał za paja 24.09.11, 20:55
        Nie mogę w to uwierzyć !
        Miałem Lisa za gościa z klasą, zdolnego do uznania swojej pomyłki.
        Widocznie ma mocno przerośnięte ego i wymaga jakiejś małej "operacji".
        • exman Re: nie będzie przepraszał za paja 24.09.11, 22:57
          Lis, stracił atuty, to wyleniały kwaśny biedny człowiek. Fruwająca szmata.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka