Gość: XYZ
IP: 213.155.191.*
19.07.04, 16:06
Ziobro. Zbigniew Ziobro robi dziś za ostoję prawa i sprawiedliwości (oraz
partii o tej samej nazwie), uczciwego posła i kompetentnego kandydata na
ministra sprawiedliwości. Maciej Wiśniowski, autor artykułu "Jak hartowało
się Ziobro", dotarł do praźródeł Ziobrowego afektu do wymiaru
sprawiedliwości. Dzisiejszy poseł PiS oskarżył w czasach studenckich swojego
bliskiego kolegę o czyny kryminalne. Proces we wszystkich fazach i na
wszystkich szczeblach trwał 10 lat. Zakończył się uniewinnieniem kolegi.
Podczas rozpraw wyszło, że prawy i sprawiedliwy Ziobro skrycie nagrywał
rozmowy z kolegami, stosował prowokacje i inne sztuczki w polskim prawie
zastrzeżone dla służb policyjnych. Krótko mówiąc, truł dupę prokuraturze,
sądowi i policji. Wynikało to z wrodzonego pieniactwa? A może - jak sugeruje
oskarżony - ze zmian w mózgu Zbigniewa Ziobry? Na te pytania Czytelnik musi
sam sobie odpowiedzieć. Jak i na to, czy taki gość jak Ziobro może być
ministrem sprawiedliwości.
Dzisiejsze NIE. Polecam cały tekst. Rewelacja:)