student1
27.11.04, 10:18
Rynek paliw zastrzeżony dla niektórych?
Adam Zadworny 27-11-2004 , ostatnia aktualizacja 26-11-2004 21:10
Tak podobno wyraził się minister Jacek Piechota na wieść o tym, że prezesi
stoczniowego holdingu ze Szczecina chcą wejść w rynek paliwowy. Teraz prezesi
chcą ujawnić komisji śledczej kulisy paliwowych gier na styku polityki,
specsłużb i wielkiego biznesu
czytaj dalej »
r e k l a m a
Jak się dowiedziała "Gazeta", w ostatnich dniach do posła Józefa Gruszki,
szefa sejmowej komisji śledczej ds. Orlenu, trafiło sensacyjne pismo
podpisane przez prezesów szczecińskiego holdingu stoczniowego znajdującego
się w stanie upadłości. Prezesi zwracają się do komisji z wnioskiem
o "zbadanie trybu przejęcia strategicznej dla Polski bazy paliwowej w
Świnoujściu i jego skutków dla bezpieczeństwa energetycznego kraju". Treść
pisma uderza w SLD i wiceministra gospodarki Jacka Piechotę.
Chodzi o wielki świnoujski terminal do przeładunku, składowania i dystrybucji
produktów petrochemicznych. Według firmy consultingowej BMF (w 2000 r. na
zlecenie Nafty Polskiej przygotowała ona opracowanie na temat rynku paliw w
Polsce), ten, kto chciałby zdominować rynek paliwowy w Polsce, powinien
kontrolować PKN Orlen i terminal w Świnoujściu.
Ten ostatni był do 1990 r. bazą paliwową użytkowaną przez wojska radzieckie.
W 1994 r. kupiła go Stocznia Szczecińska SA próbująca wejść z impetem w rynek
paliwowy. Jednak uruchomienie terminalu przez kilka lat blokowało nikomu
wcześniej nieznane ekologiczne stowarzyszenie Estuarium z siedzibą w
Międzyzdrojach (według podejrzeń prezesów stoczni było ono sterowane przez
specsłużby). Terminalu wartego teraz według fachowców 100 mln dol. nigdy nie
udało się uruchomić.
- Przed kilku laty Jacek Piechota wielokrotnie namawiał nas, byśmy
odsprzedali terminal firmie Ship Service - twierdzi prezes holdingu Krzysztof
Piotrowski. - Mówił, że stocznia weszła w biznes paliwowy bez pytania o zgodę.
Ship Service to spółka zależna Orlenu zaopatrująca w paliwo statki. Jej
prezes prywatnie jest przyjacielem Piechoty, a wiceprezes to były eseldowski
prezydent Szczecina. Członkiem rady nadzorczej był do niedawna Andrzej
Anklewicz, b. funkcjonariusz SB i szef straży granicznej uważany za człowieka
SLD w służbach specjalnych.
Jacek Piechota: - Donos prezesów holdingu to obrona przez atak. Merytorycznie
to bzdury. A ten terminal to ich nietrafiona inwestycja.
- Namawiał pan prezesów, aby sprzedali terminal Ship Service'owi?
- Nie. Mówiłem tylko, że lepiej by było, żeby współpracowali, a nie ze sobą
konkurowali.
W lipcu 2002 r. szczeciński sąd ogłosił upadłość holdingu. Zanim to się
stało, prezesi zostali zatrzymani przez policję i aresztowani. Początkowo
mówiło się o wielomilionowych malwersacjach, skończyło się na zarzutach
mówiących o eksperymentach ekonomicznych skutkujących stratami stoczni.
W czerwcu 2002 r., po odsunięciu od władzy w holdingu aresztowanych członków
zarządu, jeden z kolejnych zarządów sprzedał świnoujski terminal gdańskiej
firmie Prolim. Należałą ona do szefa pomorskiego SLD Jerzego Jędykiewicza,
którego firmy są zamieszane w pranie brudnych pieniędzy w ramach afery w
kościelnym wydawnictwie Stella Maris. Obecnie jedynym właścicielem Prolimu
jest Millennium.
Zapytałem Krzysztofa Piotrowskiego, dlaczego teraz ujawnia domniemane naciski
Piechoty związane z terminalem.
- Mówiliśmy o tym od dawna w swoim środowisku, ale co z tego? Po ostatnich
odsłonach spektaklu "komisja śledcza" uwierzyliśmy, że jest szansa na
ujawnienie prawdziwych mechanizmów rządzących rynkiem paliw w Polsce. Ten
rynek przed kilku laty zastrzeżono dla SLD i ludzi specsłużb. Możemy o tym
opowiedzieć.