Dodaj do ulubionych

Rozmówki z Patyną

28.11.04, 00:00
Swego czasu ruszony działaniami nieuczciwego i unikającego wymiaru
sprawiedliwości rzemieślnika, postanowiłem się wtrącić. Brak czasu (to jest
niesamowicie dobre tłumaczenie na wszystkie okazje, ale cóż, tak jest) nie
pozwalał na natychmiastowe działanie. Może to i lepiej, bo temat zostaje
ponownie wywleczony i ludziska znów się dowiedzą.

W zamierzeniu, nie jest to wcale nowy cykl. To dalszy ciąg Rozmówek
szczecińskich, a więc (to dla badaczy samorodnej i niczym nieskrępowanej
twórczości) tam będą się one ukazywać. Podpowiedziano mi jednak, by je
"upatynowić", czyli poświęcić osobny rozdział niesolidnym rzemieślnikom,
krawcom, telefoniarzom, architektom,.... jeśli oczywiście tacy w Sz. są. Chyba
jednak są, o czym może zaświadczyć Rondo leperowskiego. Miłej lektury. Pozdr

Rozmówki szczecińskie

Patyna 1

- Witam państwa - na widok nieznanych ludzi Patyna rzucił się do drzwi.
- My z zamówieniem - powiedział Starszpan - dzień dobry.
- Do usług, stolarstwo to moja specjalność - rozpłaszczył się Patyna.
- To świetnie, wprost świetnie, bo nam polecono... - zaczęła Starszpani.
- Wszyscy moi klienci zawsze mnie polecają - przerwał jej Patyna.
- ... twoje usługi - ciągnęła lekko zrażona Staszpani - że niby dobra jakość -
dodała.
- Jakość to maja specjalność - szybko wtrącił Patyna.
- Zależy nam w miarę szybko - dodał Starszpan.
- Terminowość to moja specjalność - ponownie zachwalił się Patyna.
- I żeby cena nie była zbyt wygórowana - Starszpani miała kolejne życzenie.
- Zbyt? - Patyna niemal rzucił się na klepisko - moje usługi są prawie darmowe.
- Wolałbym zapłacić godziwą cenę za godziwą pracę - Starszpan zaprezentował
staromodność.
- Oczywiście, oczywiście - Patyna naprawiał niezręczność - ale ja na tym i tak
niewiele zarabiam.
- Wolałbym, aby wykonawca rzetelnie zarobił... - Starszpan miał zasady.
- No tak, zarabiam, ale to jest niewiele - jakoś mało zręcznie stawiał się Patyna.
- ... bo jak rzetelnie nie zarobi, to może kraść i oszukiwać - dokończył
Starszpan.
- Na Hermesa! Nie ma takiej możliwości - żywo zaprzeczył Patyna - jakość i
terminowość to moja specjalność!
- To dobrze...
- I jeszcze bije konkurencję ceną! - Patyna dokończył autoreklamę.
- Co do ceny - Starszpan spojrzał jak na dziecko, któremu trzeba wyjaśnić
zasadę równowagi - to ma być rzetelna i niezbyt wygórowana.
- Tak, tak, oczywiście - choć Patyna zupełnie nie wiedział, co powiedzieć, to
załapał, że nie należy się spierać - rzetelna cena to moja specjalność.
- Dom jest lekko wiekowy, więc jest trochę stolarki do przerobienia... -
Starszpan przeszedł do szczegółów.
- Tak, tak, oczywiście... - szybko przyklepał Patyna.
- Trochę podłóg, futryny, drzwi, niektóre okna, ... może jeszcze trochę
drobiazgów - Starszpan podał Patynie komputerowo sporządzoną dokumentację.
- Spora robótka - Patyna zatarł krótkie i tłuste dłonie - sporo materiału,
potrzebna zaliczka - Patyna już machał ołówkiem po skrawku papieru.
- ... i dwa w rozumie... - zamruczał - ... i trzy dalej, wychodzi jakieś
szesnaście tysięcy...
- Jakieś? - zapytał Starszpan.
- Tak niby wychodzi z szacunków...
- A z jaką dokładnością jest to jakieś? - nie odpuszczał Starszpan.
- Tak pi razy futryna na sześćdziesiąt procent.
- Dokładność nie jest twoją specjalnością - Starszpan zdecydował się
przyczepić do Patyny.
- Właśnie, że jest - wyszarpnął spod desek kawał papióra - już piszemy umowę...
- Podłogi...hmmym..m - szczegółowo wyliczał.
- Futryny ... tego ... dwajścia...
- Dźwi .... tam, panie, dziesiendź .... ymha...
- Okna... okna... to bydzie, szejść dalej..
- No, gotowe - szczęśliwiutki Patyna podsunął Starszpanu papiór.
- A termin?
- Racja, racja, no tak, powiedzmy... dwa tygodnie - wpisał datę.
- "Wykonawca gwarantuje doskonałą jakość robót i terminowość wykonania
zlecenia" - dopisał Starszpan w uwagach.
- Ależ co ty, Starszpan, ja mam nieskazitelną opinię - postawił się Patyna.
- Polecono nam ciebie, to prawda - wtrąciła Starszpani - ale chcemy mieć pewność.
- Nie stawia się ten, kto ma uczciwe zamiary - wtrącił Starszpan.
- Uczciwość to moja specjalność - znowu zdeklarował się Patyna.
- "Wpłacono zaliczkę w wysokości 60% wartości zlecenia" - Starszpan poczynił
następny zapisek.
- Jakbyś mi nie wierzył! - uniósł się Patyna.
- To nie ma nic wspólnego z wiarą - odpowiedział Starszpan spokojnie -
napisałem prawdę, i tyle.
- No tak...
- Rozumiem, że tydzień potrzeba na przygotowania i wstępne prace, czy tak?
- Mniej więcej - jakoś nieszczególnie powiedział Patyna.
- Dokładność to jednak nie twoja specjalność - Starszpan zaryzykował mało
budującą opinię.
- Powiedzmy, że tydzień - chyba najdokładniej, jak umiał, zgodził się Patyna.
- To za tydzień oczekujemy rozpoczęcia prac w naszym domu - zaczął pożegnanie
Starszpan.
- Wszystko będzie wspaniale, będziecie szczęśliwi, że wybraliście moje
usługi... - kontynuował samoreklamę Patyna.
- Twój los w twoich rękach - jakoś dziwnie tajemniczo powiedział Starszpan na
odchodnym.
- Do miłego zobaczenia za tydzień - dodała Starzpani.
A Starszpan pomyślał, że nie wiadomo, czy zawsze warto być miłym dla ludzi,
ale szybko odpędził myśl tak społecznie niepoprawną.
Obserwuj wątek
    • blackexit Re: Rozmówki z Patyną 28.11.04, 09:25
      bardzo ladne. nie poprzestawaj na tym garmanus bo talentu danego od Najwyzszego
      nie nalezy marnowac. pozdrawiam black

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka