Gość: Podróżnik
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.07.05, 00:57
Pojechałem sobie raz pociągiem TLK (Tanie linie kolejowe, nie ma ich na
Podkarpaciu jako jedynego rodzaju pociągów) - firma Intercity z Krakowa do
Świnoujścia. Tą podróż zapamiętam jako koszmar. W skrócie opowiem. Ok. 18
przeszli się ochroniarze (chwalili się że mają ochronę), co drugie słowo
donośnie przeklinając na cały wagon. Po przejściu przez mój wagon uznali że
dalej nie ma po co sprawdzać i wrócili.
W Katowicach wsiadło ok. 80 facetów jadących odbyć służbę wojskową:) Nie
jestem pewien czy mieli bilety. W każdym razie panowie szybko przeszli do
rzeczy - rozebrali się z t-shirtów, wyciągnęli liczne zapasy piwa, taniego
wina i równie taniej wódki, po czym zaczęli bawić się,
prowadząc "inteligentne rozmowy", przerywając sobie bekaniem i pierdzeniem.
Panowie zachowywali się skandalicznie, ale ochrona uznała że nie ma co robić.
Najlepsze jest to że między 23 a 5 rano nie widziałem konduktora. Ale to i
tak jeszcze nic.
Dalszy ciąg przygód to stacja Kędzierzyn Koźle. Tutaj po 30 minutowym,
nieplanowym postoju podróżni zaczeli się dopytywać po co tyle stoimy. Okazało
się że złomiarze zapieprzyli 2 km trakcji :) i być może poczekamy sobie do
rana. Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się że wrócą nas do Gliwic a potem
pojedziemy przez Częstochowę. Po upływie godziny spytałem konduktora co to ma
być i kiedy jedziemy, odpowiedział mi "jeszcze nie wiemy". W końcu łącznie po
80 minutach podjęto decyzję że cofają nas do Gliwic i jedziemy dalej przez
Strzelce Opolskie. Mimo to do odjazu pociągu upłynęło jeszcze prawie 40
minut.
Ruszyliśmy więc do Gliwic i tam znowu zafundowano nam ponad 20-minutowy
postój (mimo że lokomotywę przełączono po 5 min.). Wyobraźcie sobie jak czuli
się ludzie którzy wsieli w Gliwicach 2.5 godziny temu :)
W końcu szczęśliwie ruszyliśmy do Wrocławia, a tam wsiadła cała masa
pasażerów w niezwykle dobrym humorze, po komunikacie, że pociag TLK Kraków -
Świnoujście jest opóźniony o... 190 minut :) Jeden z tych pasażerów
postanowił wyżyć się fizycznie na niepełnosprawnym chłopaku o kuli, który jak
uznał "za głośno mówił". Doszło do bójki. Co robiła ochrona? Jak się okazało,
siedzieli sobie w Warsie, gawędząc z barmanką. Byłem tam dwa razy o godzinie
1 i 4, zawsze byli na miejscu:)
Gdy tabun pijanych początkujących żołnierzy wysypał się w Szczecinie,
pojawili sie konduktorzy i nawet ochrona przeszła się po pociągu. Pan
konduktor z zadowoleniem sprawdził mi bilet (przez całą podróż 2 pieczątki)
po czym wysiadłem sobie na stacji końcowej. I wiem tylko jedno - za żadne
skarby świata nigdy nie wsiądę do tego pociągu :)