Dodaj do ulubionych

Przyczynek do wiadomosci o Luzycach

IP: *.telia.com 27.08.02, 19:33

Ostatni nr "zielonych brygad" przynosi troche wiadomosci o Luzycach- ginacej
mniejszosci slowianskiej w Niemczech, ginacej mimo ze tuz za Odra mieszka 40
mln slowianskich pobratymcow...


www.zb.eco.pl/zb/176/luzyce.htm#luzyce
Obserwuj wątek
    • Gość: Swarozyc Re: Przyczynek do wiadomosci o Luzycach IP: *.telia.com 29.08.02, 13:03
      Pomietajcie szanowni Forumowicze ze wsrod niemieckich powodzian jest duzo
      slowianskich Serbow! Badzcie szczodrzy!
      • franekkk Re: Przyczynek do wiadomosci o Luzycach 29.08.02, 13:41

        a byłeś w cottbus??

        z ciekawości pytam przejeżdżałem rok temu ale nawet się nie mogłem zatrzymać
        no i nie wiem jak to w rzeczywistości wygląda
        • Gość: Swarozyc Re: Przyczynek do wiadomosci o Luzycach IP: *.telia.com 29.08.02, 13:45
          Franek przez 3k, piszac do mnie uzywaj slowianskich nazw, w przeciwnym razie
          uznam to za nietakt lub krotochwilstwo. Masz na mysli Chociebuz.
          Nie nie bylem. Slowacje odwiedzilem latem(i to tylko pare godzin) i to byl moj
          pierwszy slowianski kraj jaki odwiedzilem.
          pozdro S
          • skuter70 Re: Przyczynek do wiadomosci o Luzycach 29.08.02, 13:48
            Gość portalu: Swarozyc napisał(a):

            > Franek przez 3k, piszac do mnie uzywaj slowianskich nazw

            franek czy ty aby masz slowianskie imie?
            bo jak nie to sie do swarozyca nie odzywaj:)
          • franekkk Re: Przyczynek do wiadomosci o Luzycach 29.08.02, 13:51

            nie no nie przesadzaj i tak wiedziałeś o co chodzi
            a żeby nietaktu nie popełnić ewentualnie następnym razem
            czy mógłbyś przetłumaczyć na słowiański: neubrandenburg ??
            :)) rzecz jasna

            ktoś był w chociebużu??
            :)
            • Gość: Swarozyc Re: Franekkkkkk IP: *.telia.com 29.08.02, 14:47
              Spiesze doniesc ze Brandenburg nazywalo sie Brenna za Slowian. Natomiast nowe
              miasto "neubrandenburg" zostalo zalozone przez dwoch Niemcow, patrz zal.link i
              z tegoz to powodu nie moze miec slowianskiej nazwy. Och zesz Ty Franek, zartow
              Ci sie zachciewa?
              Wszyscy wiemy co to jest Auschwitz a kto z nas uzywa tej nazwy. Nie chodzi zeby
              znac ale zeby uzywac. Jak nie bedziemy uzywac to zaniknie...(to z fizjologii)
              Pozdro. S

              www.neubrandenburg.de/de/index8.html
              • franekkk Re: Franekkkkkk 29.08.02, 14:55

                danke tj dziękuję za odzew
                chodziło mi przy okazji o poużywanie humoru
                jak widać jeszcze nie zanikł
              • jazzek62 Re: Franekkkkkk 29.08.02, 16:28
                Co znaczy nie może? Toż połowa miejscowości na Śląsku i Pomorzu, a nawet w
                rdzennej Polsce zostało założonych przez niemieckich kolonistów a nazwy
                swojskie posiadają. Że wymienię tylko Neumarkt/Środa.
                Więc Neu-coś-tam to po prostu Nowa Brenna...
                • Gość: Swarozyc Re: Jazzek62 IP: *.telia.com 29.08.02, 16:39
                  Jazzek62 jezeli chcesz byc powaznie traktowany to napisz czy zartujesz czy
                  uniosles sie...
                  My tu nie mowimy o srodku Polski...
                  A kto zalozyl np. Krakow lub Warszawe... a przeciez slyszales o Warschau,
                  Krakau...,Posen itp
                  • jazzek62 Re: Jazzek62 30.08.02, 09:31
                    Kto założył Kraków, to nie wiadomo.
                    Kto lokował Kraków? No niestety trzeba tu uznać duży wkład żywiołu niemieckiego
                    (pamiętasz bunt wójta Alberta), więc Krakau nie dziwi...
                    Oczywiście z Nową Brenną to był żart.
                    A jeszcze co do Neu..., to jako Słowianina boli mnie utrata terenów
                    Meklemburgii, Brandenburgii i Saksonii. To jest może irracjonalne i śmieszne,
                    bo było to bardzo dawno temu, i w panslawizm też nie wierzę, ale żal odczuwam...
                    • Gość: Swarozyc Re: Jazzek62 IP: *.telia.com 30.08.02, 12:22
                      jazzek62 napisał:

                      >
                      > A jeszcze co do Neu..., to jako Słowianina boli mnie utrata terenów
                      > Meklemburgii, Brandenburgii i Saksonii. To jest może irracjonalne i śmieszne,
                      > bo było to bardzo dawno temu, i w panslawizm też nie wierzę, ale żal
                      odczuwam..
                      > .
                      To wcale nie smieszne i irracjonalne! W wieku(a wlasciwie po) idaologii
                      powinnismy wiedziec jaka sila charakteryzuja sie wszelkiego rodzaju idee.
                      Hiszpanie odzyskiwali Hiszpanie (reconquista)przez 700lat...
                      (co do zalu; nie jestes sam...)
                      • joseph.007 Re: Nie chciałbym... 14.09.02, 14:27
                        ...wyjść na antysłowiańskiego zwierza, ale wydaje mi się, że roszczenia do
                        jakiegoś terytorium w związku z tym, że czyiś przodkowie zamieszkiwali je
                        kilkaset lat temu są cokolwiek nieuprawnione. To może Niemcy powinni rościć
                        sobie prawo do Poznania? W końcu posiadali go dłużej niż Polska Łużyce, i to
                        nie tysiąc lat temu.
                        • Gość: Swarozyc Re: Nie chciałbym... IP: *.telia.com 14.09.02, 14:38
                          Wlasnie wychodzisz! Ta polska miekkosc, ta niepewnosc, to kwestionowanie
                          wlasnego prawa do zycia w przestrzeni ktora sie zajmuje, - to wlasnie zgubne
                          skutki katolicyzmu w Polsce!
                          Oczywiscie nikt nie pojdzie odbijac Luzyc czy Pomorza Zaodrzanskego, bo to
                          uniemozliwi armia niemiecka, natomiast zawsze mozna (i nalezy)rozwazac
                          zagadnienie czy zajmujemy przestrzen (przez przestrzen rozumie tu ogolnie
                          polozenie)oddpowiadajaca naszym ambicjom i czy mamy srodki aby to zmienic
                          (moralne, intelektualne i materialne).
                          MYSLEC NALEZY BEZ PRZERWY!
                          • Gość: Swarozyc Re: juzek 007 IP: *.telia.com 14.09.02, 14:40
                            Poprzedni post byl do juzka 007.
                            • joseph.007 Re: juzek 007 14.09.02, 14:52
                              Nie krzycz na mnie, synu Swaroga, i nie wyzywaj od katolików. Chodzi mi m.in. o
                              to, że nie potrzeba nam żadnego Lebensraumu, zwłaszcza kosztem innych - na
                              terytorium już zajmowanym jest naprawdę jeszcze sporo do zrobienia, bez
                              zabierania innym ziemi w imię nacjonalhistorycznych resentymentów.
                              Doświadczenie uczy, że konflikty narodowościowo-graniczne w Europie mają zawsze
                              koniec żałosny.
                              A tak na marginiesie, powszechnie przyjmowana obecnie przez historyków i
                              archeologów teza głosi, że Słowianie nie narodzili się z kamieni między Odrą i
                              Wisłą, tylko krwawo zdobyli tę ziemię w V/VI wieku n.e., "ciesząc się" opinią
                              wyjątkowo okrutnych i bezwzględnych zdobywców. Czy to znaczy, że np.
                              Irlandczycy (jako potomkowie Celtów) i Niemcy (jako krewni Gotów) mają moralne
                              prawo do Krakowa?
                              • Gość: Swarozyc Re: juzek 007 IP: *.telia.com 14.09.02, 15:09
                                Juzos! Ja na Ciebie nie krzycze i nie ublizam Ci od katolikow, chcialem tylko
                                przypomnic gdzie lezy przyczyna naszego upadku moralnego i materialnego.

                                Niczego nie chce nikomu zabierac, ale ... gdybysmy byli madrzejsi i silniejsi
                                moglibysmy uchwycic przyczolek po drugiej stronie Odry, po II wojnie sw, w
                                postaci Luzyc.
                                W polityce dobrze jest miec haka na nieprzyjaciela, ale tego nasze skatoliczone
                                glowki nie rozumieja.(natomiast z wielka frenezja stosuja to male ludki
                                bolszewicko-katolickie w stosunkach miedzyludzkich i na forum gminnym)
                • Gość: JACEK Re: Franekkkkkk IP: 64.9.159.* 29.08.02, 16:39
                  Ja tam mysle ze wszedzie sa Wegrzy !!!! Tak po kryjomu sie rozprzestrzeniaja!!!!
                  • Gość: Swarozyc Oto Bogi nasze IP: *.telia.com 29.08.02, 20:23
                    strony.wp.pl/wp/sclavinia/index2.htm
                    • Gość: Swarozyc Re:Luzyce IP: *.telia.com 11.09.02, 23:19
                      Zainteresowanym problematyka Slowianszczyzny polecam nniejszy artykul.
                      www.bezuprzedzen.pl/historia/luzyczanie.shtml
                      • Gość: Swarozyc Re:Luzyce IP: *.telia.com 14.09.02, 13:31
                        Poniewaz widze ze tematyka Luzycka cieszy sie zasluzonym zainteresowaniem (:))))
                        podrzucam wam kolejny artykuldo przeczytania, gdy reszta watkow bedzie nie do
                        wytrzymania...
                        www.bezuprzedzen.pl/historia/luzyce.shtml
                        • Gość: ass Re:Luzyce IP: *.intranet / 192.168.0.* 14.09.02, 15:13
                          I co z tego wynika?
                          Tylko tyle, ze dziesiąt-lat temu polityków nie interesował los Lóżyczan.

                          Czy w związku z tym, nie powinien nas obchodzić los zapomnianego narodu?

                          Kiedyś byłem w Cottbus. Zaskoczyły mnie podwójne nazwy ulic - po niemiecku i po
                          łóżycku.
                          Pomyślałem. To jest państwo - szanuje wsystkich mieszkańców.

                          No, ale jak widać nie wszyscy szanują!
                          • Gość: Swarozyc Re:As IP: *.telia.com 14.09.02, 15:27
                            Sluchaj As. po pierwsze nie Cottbus tylko Chociebuz. Nawet to twoje porzadne
                            panstwo Niemcy wiedza(lub pisza). Po drugie Niemcy maja w dupie mniejszosci
                            slowianskie i kazde inne. NRD chciala pokazac ze zerwala z tradycja niemiecka i
                            popuscila pasa Luzyczanom (podwojne nazwy, autonomia kulturalna i pare innych
                            chwytow propagandowych. Dzisiaj burza im wsie pod pozorem potrzeb
                            energetycznych. Luzyczanie do miast,- zostaje rozbita wspolnota pierwotna- i za
                            40 lat po Luzycznach. Pozniej Niemcy zbuduja skansen luzycki (jak we Wkryujsciu)
                            i beda dumnie prezyc swa postepowa piers europejska.
                            • gustlik102 Re:As 14.09.02, 17:07
                              Gość portalu: Swarozyc napisał(a):

                              > Sluchaj As. po pierwsze nie Cottbus tylko Chociebuz. Nawet to twoje porzadne
                              > panstwo Niemcy wiedza(lub pisza). Po drugie Niemcy maja w dupie mniejszosci
                              > slowianskie i kazde inne. NRD chciala pokazac ze zerwala z tradycja niemiecka
                              i
                              >
                              > popuscila pasa Luzyczanom (podwojne nazwy, autonomia kulturalna i pare innych
                              > chwytow propagandowych. Dzisiaj burza im wsie pod pozorem potrzeb
                              > energetycznych. Luzyczanie do miast,- zostaje rozbita wspolnota pierwotna- i
                              za
                              >
                              > 40 lat po Luzycznach. Pozniej Niemcy zbuduja skansen luzycki (jak we
                              Wkryujsciu
                              > )
                              > i beda dumnie prezyc swa postepowa piers europejska.
                              • Gość: Swarozyc Re:Gustlik 101 IP: *.telia.com 14.09.02, 17:11
                                "Akcja katolicka" z pelnia argumentow?
                                • gustlik102 Re:Gustlik 101 14.09.02, 17:15
                                  Gość portalu: Swarozyc napisał(a):

                                  > "Akcja katolicka" z pelnia argumentow?
                                  • swarozyc Re:Biuletyn Luzycki 20.12.02, 21:52
                                    BIULETYN TOWARZYSTWA POLSKO - SERBOŁUŻYCKIEGOR. II NR 1 kwiecien 2002

                                    Łużyckie szkoły

                                    ● Czeski poeta Milan Hrabal z Varnsdorfu przekazał władzom „Domowiny” 7000
                                    podpisów pod apelem o zachowanie szkół dla dzieci łużyckich w Saksonii
                                    pt. „Lužickosrbské školy je nutné zachovat (Varnsdorfská solidarita s
                                    Lužickými Srby)”. Na utrzymanie i rozwój szkolnictwa łużyckiego czescy
                                    przyjaciele przekazali „Domowinie” 180 tys KČ.


                                    (wg Rozhlad 1/2002)

                                    ● Dla poparcia akcji pn. „Łużyckie szkoły należy utrzymać” Oddział
                                    Dolnośląski T P-S zebrał 343 podpisy a Oddział Opolski ok. 200 , które
                                    przekazano Organizatorom , ponadto rozpropagowano tę akcję w innych
                                    środowiskach.

                                    ● Stanowisko Oddziału Dolnośląskiego T P-S oraz tekst oryginalny i przekład
                                    (Emila Mizgalskiego z Oddz. Dolnośląskiego) treści apelu opublikował
                                    dwumiesięcznik „Ziemia Kłodzka” listopad – grudzień 2001 , nr 135 – 136 , s.31.



                                    W Sulechowie o Łużycach

                                    12 XII 2001 r. w Sulechowie , w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej ,
                                    odbyła się konferencja krajoznawcza pn. „Walory turystyczne Ziemi Lubuskiej”
                                    pod patronatem Rektora , prof. Mariana Miłka. Konferencji przewodniczyli dr
                                    Mieczysław Wojecki (członek T P-S) i Iwona Staszewska. Wśród referatów
                                    znalazły się również wystąpienia poświęcone Łużycom: Józefa Tarniowego ,
                                    Ziemia Żarska na Łużycach Wschodnich oraz Jana Solarza , Skansen Łużycki w
                                    Buczynach k. Żar. Ponadto , państwo Zdzisława i Jan Solarzowie przygotowali
                                    dla gości smaczne potrawy łużyckie. Podczas konferencji wystąpiła Kapela
                                    Koźlarska „Kotkowiacy” ze Zbąszynka i zespół ludowy „Pod Gruszą” ze wsi Kursko
                                    k. Międzyrzecza. Korespondencję dr Mieczysława Wojeckiego z konferencji
                                    zamieścił „Nowy Casnik” nr 7/L.54 z 16 II 2002 r. pt. „Konferenca z łužyskeju
                                    temu w Sulechowje”.

                                    (wg Mieczysława Wojeckiego , Zielona Góra ; Wiadomości Gubińskie 2/2002)





                                    W sprawie Łużyczan

                                    „Sytuacja Serbów Łużyckich w Niemczech’ znalazła się w p. II porządku
                                    dziennego posiedzenia Prezydium Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP , które
                                    odbyło się 12 II 2002 r. Towarzystwo Polsko – Serbołużyckie reprezentowali:
                                    prezes , dr Zbigniew Gajewski i prof. zw. Zbigniew T. Wierzbicki. Jesienią
                                    2001 r. Ludmiła Gajczewska przekazała do Biura Poselskiego PSL posła Janusza
                                    Dobrosza we Wrocławiu dwa apele:

                                    I. „Łużyckie szkoły należy utrzymać” (przekład z czeskiego Lužickosrbské školy
                                    je nutné zachovat (Varnsdorfská solidarita s Lužickými Srby)).

                                    II. Międzynarodowy apel o zachowanie wsi Rogow / Horno.



                                    Łużyckie jubileusze kulturalne

                                    ● Dolnołużycka Informacja Kulturalna „Lodka” , zał. W 1992 r. w Domu Łużyckim
                                    w Chociebużu jako centrum informacyjne dla Dolnych Łużyc w zakresie historii ,
                                    języka i kultury , ceniona również przez przyjaciół zza granicy znana z
                                    prezentacji licznych wystaw i edycji materiałów informacyjnych , od 1996 r.
                                    działająca pod egidą Fundacji dla Narodu Łużyckiego , obchodziła 6 III 2002
                                    r. , w swej siedzibie , jubileusz dziesięciolecia.

                                    (wg Nowy Casnik 2002/8 z
                                    23 II 2002 r.)

                                    ● Łużycki Zespół Ludowy [Pieśni i Tańca] , (Serbski ludowy ansambl) , w br.
                                    obchodzi pięćdziesięciolecie , prezentując premierowy program „Počasy’ ,
                                    poświęcony zwyczajom łużyckim związanym z porami roku. Kompozycję „zimową”
                                    stworzył znany łużycki muzyk Ulrich Pogoda.

                                    Na tę okoliczność w maju 2002 r. przewiduje się występy zespołu w
                                    Budziszynie i m. Chrósćicy / Crostwitz. 1 VI zaplanowano występ polskiego
                                    Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” w cyklu „Pola nas z hosćom”.

                                    (wg Nowy Casnik 2002/8 , Rozhlad
                                    2002/4)

                                    Z działalności Oddziału Dolnośląskiego TP-S


                                    Pozdrowienia z Łużyc

                                    Do Klubu Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu na wernisaż
                                    wystawy „Pozdrowienia z Łużyc”, ze zbiorów Ludmiły Gajczewskiej i Andrzeja
                                    Czermaka , w dn. 9 I 2002 r. , przybyło 75 osób. W przepełnionej sali prof.
                                    Ryszard Majewski przeprowadził wykład „Wyzwolenie Łużyc w kwietniu 1945 r.”
                                    oraz wyświetlono film wideo „Zymske nałožki we Łužicy” (objaśnienia Ludmiła
                                    Gajczewska). Rozdano również 60 przepisów na ciasto obrzędowe „sroka” z okazji
                                    nadchodzącego 25 I „ptasiego wesela”. „Slepiańskie Dzieciątko” przekazało
                                    zebranym moc życia uśpioną w gałązce. W drugiej części spotkania obejrzano
                                    wystawę złożoną z 33 tablic (antyramy) : cz. I – foldery i wydawnictwa
                                    reklamowe , cz. II – 176 widokówek i kart pocztowych z podziałem tematycznym:
                                    1.Łużyce Wschodnie , 2.Budziszyn , 3.strój regionalny katolickich Łużyc
                                    Górnych , 4.miejscowości Górnych Łużyc (m.in. Róžant , Baćoń , Njebjelčicy) ,
                                    5.kościoły na Łużycach , 6.pejzaże Górnych Łużyc , 7.region m. Wojerecy /
                                    Hoyerswerda , 8.stroje regionu Slepo / Schleife , 9.tragedia Łużyczan – węgiel
                                    brunatny , 10.stroje regionalne Dolnołużyczanek , 11.pejzaże malarskie Górnych
                                    Łużyc , 12.pejzaże malarskie Dolnych Łużyc , 13.zwyczaje Łużyczan w malarstwie
                                    Mĕrćina Nowaka – Njechorńskiego , 14.stroje regionalne Łużyczanek w malarstwie
                                    czeskiego malarza Ludwika Kuby , 15.współczesna sztuka plastyczna Łużyczan.

                                    W 2 gablotach umieszczono dodatkowo informatory o Łużyczanach oraz
                                    materiały związane z wyzwoleniem Łużyc w 1945 r. W wernisażu wzięli udział
                                    m.in. prof. Krzysztof R. Mazurski oraz goście z Oddziału Opolskiego T P-S: dr
                                    Piotr Pałys i Krzysztof Stecki. Wystawa była czynna do 29 I 2002 r. w godz.
                                    7.30 – 20.30. Nad organizacją wystawy i przebiegiem wernisażu czuwała Ludmiła
                                    Gajczewska wraz z Kierownictwem Klubu.

                                    Łużyckie ulice

                                    Łącznie 740 uczniów Gimnazjum Nr 33 we Wrocławiu odwiedziło w styczniu 2002
                                    r. wystawę pn. „Poznaj swoje osiedle - Nowy Dwór” i wysłuchało prelekcji
                                    związanej z ekspozycją. Stefania Lewandowska (Oddział Dolnośląski T P-S)
                                    zapoznała ich m.in. z tematyką dotyczącą genezy „łużyckich” nazw ulic osiedla
                                    i przekazała podstawowe informacje o Łużyczanach. (Vide Biuletyn T P-S Nr
                                    2/2001 , s. 8-9).

                                    Kutia we Wrocławiu

                                    Na uroczystej „Kutii” 18 I 2002 r. w Klubie Ukraińskim we Wrocławiu ,
                                    zorganizowanej przez Związek Ukraińców w Polsce , Niemieckie Towarzystwo
                                    Społeczno – Kulturalne , Towarzystwo Miłośników Lwowa , Reprezentacyjny
                                    Zespół „Wrocław” i Wrocławskie Towarzystwo Przyjaciół Bułgarii ,
                                    zaprezentowano również elementy tradycji łużyckiej: dwie kolędy w języku
                                    dolnołużyckim w wyk. Reprezentacyjnego Zespołu „Wrocław” („Naroźiło se
                                    źiśetko” oraz „Spěwajśo źins wjasole”) , slepiańskie „Dzieciątko” ; o tradycji
                                    ludowej związanej z okresem Bożego Narodzenia mówiła Ludmiła Gajczewska, a na
                                    zaproszeniach (wg życzenia Organizatorów) znalazła się reprodukcja obrazu
                                    Měrćina Nowaka – Njechorńskiego „Boži narod w Serbach”. Wymienione „lusatica”
                                    przygotowała w imieniu Oddz. Dolnośląskiego T P-S Ludmiła Gajczewska.

                                    W spotkaniu udział wzięli m.in. prezydent Wrocławia , rektor Uniwersytetu
                                    Wrocławskiego , konsul Czech , konsul Niemiec , biskup ewangelicki ks. Ryszard
                                    Bogusz , kler prawosławny i przedstawiciele licznych środowisk kulturalnych i
                                    mediów. Oddz. Dolnośl. T P-S reprezentowało 7 osób.

                                    Telewizyjny , dwudziestominutowy reportaż ze spotkania nadał program I
                                    TVP , 26 II , pt. „Rok obrzędowy” (1). Powtórzyła go również
                                    telewizja „Polonia”
                                    • swarozyc Re:Biuletyn Luzycki cdn 20.12.02, 22:04
                                      cdn
                                      Spotkanie z białoruską Polonią

                                      Na spotkaniu z Polakami z Białorusi , 4 II 2002 r. , w siedzibie RSTK
                                      (Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury) „Galeria Słowa i Obrazu” Ludmiła
                                      Gajczewska przedstawiła kierunki działalności OD T P-S. Notatka ze spotkania
                                      ukazała się w „Słowie Polskim” z dn. 9-10 II 2002 r.


                                      Łużycka Wielkanoc

                                      Czytelnicy działu dziecięcego Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki
                                      Publicznej we Wrocławiu mogli oglądać od 19 III do 5 IV 2002 r. wystawę
                                      pn. „Łużycka Wielkanoc” przygotowaną przez Ludmiłę Gajczewską , tj. zwyczaje
                                      wielkanocne Łużyczan oraz reprodukcje fot. pisanek łużyckich ze zbiorów
                                      Andrzeja Czermaka. Materiały zaprezentowano w 3 gablotach. Wg wpisów , wystawę
                                      obejrzało co najmniej 170 dzieci ze szkół podstawowych w grupach
                                      zorganizowanych („Po obejrzeniu wystawy zapragnęliśmy pojechać na Łużyce ,
                                      żeby to wszystko zobaczyć naprawdę” – Uczniowie kl. III).



                                      Z działalności Oddziału Opolskiego TP-S


                                      Nadzieja na wolność

                                      W dniu 22 I 2002 r. , w Klubie Akademickim Uniwersytetu Opolskiego odbyła
                                      się prelekcja dr Piotra Pałysa „Nadzieja na wolność – serbołużycki ruch
                                      narodowy w latach 1945 – 1949”. Omówiono okoliczności powstania oraz kolejne
                                      fazy działalności łużyckich ośrodków narodowych , ich wzajemne stosunki oraz
                                      stanowiska zajmowane w kwestii łużyckiej przez ZSRR , Czechosłowację ,
                                      Jugosławię, Polskę oraz niemieckich komunistów.

                                      Imprezę zauważyły opolskie stacje radiowe – rozmowy z prelegentem
                                      zamieściły Radio PLUS oraz Opolska Rozgłośnia Polskiego Radia.

                                      (wg
                                      dr Piotra Pałysa , Opole)



                                      Znalezione w :



                                      - w wydaniu specjalnym polsko –czesko –niemiecko – ukraińskim czasopisma
                                      Spotkajmy się we Wrocławiu , nr 3/2001 , ukazał się tekst prof. E.
                                      Małachowicza przełożony na język górnołużycki przez Alfreda Měškanka. Treść
                                      dotyczy dziejów Śląska w minionym tysiącleciu.



                                      - w nr 1/2002 czasopisma Spotkajmy się we Wrocławiu , poświęconego pamięci
                                      wybitnego matematyka prof. Hugo Steinhausa , na s.17 ukazała się notatka
                                      Alfreda Měškanka pt. „Prof. dr Hugo Steinhaus był moim profesorem” ,
                                      zamieszczono również tłumaczenie na jęz. niemiecki i oryginalny tekst
                                      górnołużycki.



                                      - Gazeta Lubuska. Magazyn , nr 4 z 5 – 6 I 2002 r. , na s. 9 ,
                                      opublikowała obszerny reportaż Reginy Dachówny pt. „Protest narodu” , związany
                                      z próbą obrony szkoły z łużyckim językiem nauczania w m. Chrósćicy /
                                      Crostwitz. „Łużyczanie (...) przestali demonstrować dopiero wtedy , gdy
                                      saksoński minister oświaty zagroził , że rok nauki uczniów nie zostanie przez
                                      władze uznany”. Autorka prezentuje problemy tożsamości narodowej Łużyczan w
                                      powiązaniu z oświatą w języku narodowym , w ujęciu historycznym , oraz cytuje
                                      wypowiedzi inteligencji łużyckiej.



                                      - całostronicowy reportaż Reginy Dachówny pt. „Wieś do stracenia” w
                                      Gazecie Lubuskiej. Magazyn , nr16 z 19 – 20 I 2002 r. , s. 12 , przedstawia w
                                      ujęciu chronologicznym rozpaczliwą obronę mieszkańców wsi Rogow / Horno
                                      położonej na pn. - wsch. od Chociebuża , nad Nysą Łużycką. Nierówne siły i
                                      wola przetrwania na ojcowiźnie to jedyna oręż dwunarodowej wsi. Zmiany
                                      ekologiczne w zakresie m.in. hydrologii sięgają aż na polską stronę , tj. na
                                      wsch. brzeg Nysy Łużyckiej.



                                      Polecamy:


                                      Książki z sorabistycznej biblioteczki Instytutu Filologii Słowiańskiej
                                      Uniwersytetu Warszawskiego:



                                      Ciężar bytu / Ćežkosć byća , red. W. Kostrzewski , T. Derlatka , Warszawa
                                      2000.

                                      Tomik zawiera krótkie utwory prozatorskie i poetyckie młodych twórców z
                                      Łużyc i Polski. Charakteryzuje je rozmaitość tematyczna i formalna , ale łączy
                                      wspólna idea: bunt przeciwko przemocy i pragnienie miłości. Nowatorskie
                                      ilustracje łużyckiej artystki – graficzki Marion Kwicojc. Każdy tekst jest w
                                      dwóch wersjach językowych: polskiej i łużyckiej. Cena 30 zł.



                                      Ewa Siatkowska , Studia łużycoznawcze , Warszawa 2000 , 581 s.

                                      Pozycja zawiera 60 artykułów naukowych podzielonych na działy:
                                      językoznawstwo , historia , dzieje sorabistyki i związków polsko – łużyckich
                                      itd. Prace zawarte w zbiorze często stawiają w innym świetle wiele centralnych
                                      dla łużycoznawstwa problemów. Cena 30 zł.



                                      Ewa Siatkowska , Timo Meškank , O języku Łużyczan prawie wszystko , nakł.
                                      Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego , Warszawa 2001 , 144 s.

                                      Część I (autorstwa prof. dr hab. Ewy Siatkowskiej) pt. „Geneza i historia
                                      języków łużyckich na tle społeczno-politycznym i kulturalnym” obejmuje
                                      rozdziały: Okres przedpiśmienny (VI – XV w.) , Tworzą się podwaliny
                                      ogólnonarodowej normy językowej (XVI – XVIII w.) , Literacki język Łużyczan
                                      rozwija się i doskonali (XIX – XX w.) oraz Bibliografię do całości.

                                      Część II (autorstwa dr Tima Meškanka) to kurs języka górnołużyckiego (12
                                      lekcji) oraz klucze (6) do wybranych ćwiczeń w zakresie koniugacji ,
                                      deklinacji i in. zagadnień językoznawczych.

                                      Cytowane wydawnictwo to „biały kruk” dla studentów filologii słowiańskiej ,
                                      polonistów i wszystkich tych , którzy z powodu braku odpowiednich materiałów
                                      nie mieli okazji zapoznać się z jęz. górnołużyckim. Cena 25 zł.



                                      Słownik polsko – górnołużycki i górnołużycko – polski , część I Ewa
                                      Siatkowska , Sonja Wőlke , Zdzisław Kłos , Jerzy Molas , część II Rafał
                                      Leszczyński , Warszawa 2002 , s.222.

                                      Część I słownika zawiera ponad 7000 haseł , część II – ponad 6000
                                      haseł. „Punktem wyjścia dla obydwu słowników był górnołużycko – polski
                                      słowniczek Antona Nawki (Budyšin 1965) i jego komputerowe odwrócenie. Materiał
                                      A. Nawki został w obydwu częściach prawie dziesięciokrotnie rozszerzony”.

                                      Oprócz podstawowego słownictwa , słownik zawiera najważniejsze nazwy
                                      geograficzne , rozpowszechnione wyrażenia i zwroty oraz istotne informacje
                                      gramatyczne.

                                      We wstępie do części II prof. Rafał Leszczyński prezentuje w ujęciu
                                      chronologicznym (począwszy od 1796 r.) słowniki będące przedmiotem
                                      zainteresowania , omawia „satysfakcjonujące” osiągnięcia słownikowe autorstwa
                                      Antona Nawki (Budziszyn 1965) i Henryka Zemana (Warszawa 1967) , oraz
                                      przedstawia cel i metodę selekcji haseł.

                                      Recenzentem słownika jest prof. dr Hinc Schuster – Šewc. Cena 45 zł.



                                      Wszystkie wymienione pozycje możemy zamawiać za zaliczeniem pocztowym w
                                      Instytucie Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Warszawskiego , 00 – 927
                                      Warszawa , Krakowskie Przedmieście 26/28 lub pocztą elektroniczną: webifs@
                                      mercury.ci.uw.edu.pl . Ponadto , można tu nabyć pozycje archiwalne:



                                      Sprawy łużyckie w ich słowiańskich kontekstach , Warszawa 1966.

                                      Publikacja prezentuje spojrzenie na sprawy łużyckie od strony języka ,
                                      literatury , historii , socjologii , etnologii itd. Każda sprawa łużycka ma
                                      słowiański punkt odniesienia przez co nabiera większej wyrazistości.
                                      Publikacja jest ilustrowana. Cena 25 zł.



                                      Łużyczanie – słowiański naród w Niemczech , Warszawa 1996 , 140 s.

                                      Mała „encyklopedia” wiedzy o Łużycach. Autorami są łużyccy i polscy
                                      sorabiści. Aneks w postaci przekładów na język polski czołowych poetów górno-
                                      i dolnołużyckich , adresy łużyckich instytucji kulturalno-oświatowych ,
                                      wybrana bibliografia polskich prac o Łużycach i najważniejszych przekładów z
                                      literatury łużyckiej. Ilustracje. Cena 25 zł.





                                      Z żałobnej karty



                                      Bolesław Lubosz – poeta , tłumacz , przyjaciel Łużyczan

                                      Po ciężkiej chorobie zmarł 7 IX 2001 r. Bolesław Lubosz (ur. 11 I 1928 r.)
                                      zasłużony dla kultury p
                                      • Gość: Janek Re:Biuletyn Luzycki cdn IP: *.dip.t-dialin.net 21.12.02, 01:54
                                        Ale po wejsciu Polski do UE luzyczanie beda mogli bez problemu przenosic sie i osiedlac w Polsce.A moze wezma do siebie polskich osadnikow dla odswiezenia krwi?
                                        • swarozyc Re:Serboluzyczanie 27.01.03, 15:25
                                          Łużyczanin mówi Auf Wiedersehen

                                          W NRD Łużyczanom było dobrze pod warunkiem, że byli posłuszni

                                          Serbołużyczanie są mniejszością, która nie ma państwa, do którego mogłaby
                                          wracać wspomnieniami, tęsknić, a w razie czego uciec. Zawsze byli skazani na
                                          życie wśród niemieckiej większości.
                                          Tak było w państwie pruskim, w III Rzeszy, w NRD, tak jest dzisiaj, w
                                          zjednoczonych Niemczech. – Praktyka pokazuje, że właściwie obojętne jest, czy
                                          państwo pomaga Łużyczanom, czy ich uciska – mówi dyrektor Instytutu Serbskiego
                                          w Budziszynie prof. Dietrich Scholze. – Efektem za każdym razem jest i tak
                                          coraz szybsza asymilacja. Jeśli utrzyma się tempo, w którym spada liczba
                                          Serbołużyczan, to za czterdzieści lat między Budziszynem a Chociebużem
                                          pozostaną tylko hobbyści uczący się martwego od dawna języka.
                                          W 1880 r. nauczyciel Arnoszt Muka po raz pierwszy policzył ludzi posługujących
                                          się językiem serbołużyckim. Wyszło mu 166 tys. Po II wojnie szacowano ich
                                          liczbę na 100 tys. Dziś Łużyczan jest już tylko około 60 tys.: 40 tys. w
                                          Saksonii i 20 tys. w Brandenburgii, ale coraz więcej spośród nich zna język
                                          tylko biernie. Tych, którzy potrafią po łużycku mówić, jest najwyżej 40 tys.

                                          Według konstytucji Saksonii i Brandenburgii Łużyczanie mają prawa, o jakich
                                          większość mniejszości narodowych na świecie może tylko marzyć: do zachowania
                                          tożsamości, do pielęgnowania i rozwoju łużyckiej kultury, do podwójnego
                                          nazewnictwa miejscowości i ulic, do nauki we własnym języku, do posługiwania
                                          się w urzędach i sądach językiem łużyckim. Zagwarantowano bardzo wysokie
                                          dotacje, na które składają się w połowie rząd federalny i oba kraje związkowe,
                                          na których terenie żyją Serbołużyczanie.

                                          Praktyka wygląda mniej pięknie. Łużyczanin w urzędzie ma prawo mówić w swoim
                                          języku, ale nigdzie nie zostało napisane wprost, że urzędnik musi go
                                          zrozumieć. Jurij Łuszczanskij ze Związku Serbołużyczan Domowina napisał kiedyś
                                          po łużycku list do prezydenta Budziszyna. Parę dni później zadzwoniła do niego
                                          pracująca w magistracie znajoma pytając, co właściwie jest w jego liście. –
                                          Niemcy pytają nas, dlaczego jesteśmy tacy nietolerancyjni i nie chcemy mówić
                                          do nich po niemiecku? – mówi Mirko Śmit, dyrektor szkoły podstawowej w
                                          Chróścicy (Croswitz).

                                          – Oni sami są zawsze tolerancyjni
                                          Po krzyżu za wioskę

                                          W NRD Łużyczanom było dobrze pod warunkiem, że byli posłuszni. Mogli być
                                          Serbołużyczanami, ale w zamian mieli być wzorowymi komunistami. W efekcie,
                                          mimo imponującej fasady, dużych nakładów finansowych na monstrualnie
                                          rozrośniętą biurokratyczną strukturę Związku Serbołużyczan Domowina,
                                          wynaradawianie postępowało szybkim tempem. Na przymusowe upolitycznienie
                                          nakładało się poczucie wyższości, którego Niemcy, mimo ideologicznych zaklęć,
                                          nie potrafili się wyzbyć. Dla wielu wypędzonych z Dolnego Śląska, Łużyczanie,
                                          jako Słowianie, byli współwinni ich tragedii. Tym bardziej że nigdy im nie
                                          zapomniano, jak po 1945 r. prosili Stalina, by przyłączył Łużyce do Czech albo
                                          Polski. Także demonstracyjna wiara łużyckich katolików prowokowała. Kiedy
                                          Łużyce odwiedził metropolita krakowski kardynał Karol Wojtyła, władze zakazały
                                          mu wstępu do kościoła w Chróścicach, a kiedy Łużyczanie chcieli pojechać do
                                          Polski, by wziąć udział w pielgrzymce Jana Pawła II, dostali zgodę, ale
                                          dopiero w dzień po wyjeździe papieża.

                                          Jeszcze bardziej niszczyła Łużyce industrializacja w latach pięćdziesiątych i
                                          sześćdziesiątych, gdy powstawały olbrzymie kopalnie odkrywkowe i jeszcze
                                          większe elektrownie. Ofiarą przemysłu padło osiemdziesiąt miejscowości,
                                          zamieszkanych przez Serbołużyczan. Łużyckie miasteczka, w których lawinowo
                                          przybywało niemieckich robotników, zamieniały się, jak Wojerecy (Hoyerswerda),
                                          w niemieckie przemysłowe miasta.

                                          Symbolem znikania Łużyc w czarnych dziurach stała się wieś Łakoma na Dolnych
                                          Łużycach. Wysiedlono ją w połowie lat osiemdziesiątych, kiedy kopalnia
                                          zbliżyła się do opłotków. Mieszkańcom wybudowano osiedle kilometr dalej.
                                          Codziennie jadąc do pracy musieli patrzyć na odebrane im domy. Gdy popadły w
                                          ruinę, zmieniła się koncepcja. Kopalnia poszła w innym kierunku, ale ludziom
                                          nie pozwolono wrócić do wioski. Dopiero od niedawna zaczęli w niej osiedlać
                                          się studenci i ekolodzy.

                                          Teraz na skraju Łakomej stoją krzyże, po jednym na pamiątkę każdej łużyckiej
                                          wioski, której nie ma. I osobno na pamiątkę zwierząt z łużyckich lasów, które
                                          też przegrały wojnę z przemysłem. Krzyży przybywa, bo walka trwa.
                                          Mimo to wielu Łużyczan wspomina czasy NRD z taką samą nostalgią, z jaką w
                                          Polsce wspomina się PRL. Nie używają prawie zwrotów „obalenie
                                          komunizmu”, „zburzenie muru”, „zjednoczenie”. Mówią „zmiana polityczna”. W
                                          zjednoczonych Niemczech ideologię zastąpiła ekonomia, ale Łużyczan ubywa tak
                                          samo szybko. Oficjalnie pracy na Łużycach nie ma 20 proc. ludzi, ale według
                                          szacunków bezrobocie w rolniczych powiatach jest dwukrotnie większe. Upadły
                                          wszystkie większe prócz kopalń zakłady pracy, nawet sztandarowa dla Łużyc
                                          fabryka dostawczych Roburów. Serbowie śladem Niemców uciekają z nękanych
                                          bezrobociem wschodnich landów na zachód, gdzie wynaradawiają się jeszcze
                                          szybciej. Budziszyn, który przed zjednoczeniem miał 60 tys. mieszkańców, dziś
                                          liczy ich o 15 tys. mniej.

                                          Kto daje i odbiera

                                          Na początku lat dziewięćdziesiątych dotacje płynące od rządu federalnego oraz
                                          rządów Saksonii i Brandenburgii wynosiły 40 mln marek, potem 36, w tym roku
                                          już tylko 32, w przyszłym 30,7 mln i dalej będą maleć. Ale i tak pozostałe
                                          niemieckie mniejszości wypominają Łużyczanom ich komfortową sytuację. – Zgoda,
                                          to ciągle bardzo dużo pieniędzy, ale trzeba pamiętać, że my jesteśmy skazani
                                          tylko na te dotacje – mówi kierownik Domowiny Bjarnat Cyż. – Nie ma państwa
                                          ani narodu, który mógłby nam pomóc. Bo nigdzie więcej na świecie nie mówi się
                                          ani nie pisze po łużycku.
                                          Zmniejszenie dotacji spowodowało, że zlikwidowany został Dom Serbskiej Kultury
                                          Ludowej, a osób pracujących w serbskich instytucjach kulturalnych jest dziś o
                                          200 mniej niż dziesięć lat wcześniej. W zespole serbskiej pieśni i tańca coraz
                                          mniej jest rodowitych Łużyczan. W chórze pół na pół, ale w orkiestrze na 30
                                          muzyków jest już tylko trzech Serbów, a w balecie nie ma żadnego. W Serbskim
                                          Diwadle, które jeszcze w latach siedemdziesiątych przestało być teatrem
                                          wyłącznie serbskim, a stało się serbsko-niemieckim, spektakli w językach
                                          łużyckich jest coraz mniej, bo nie ma widzów. Instytut Serbski już teraz co
                                          roku zmniejsza zatrudnienie o jednego pracownika. Także na czele Instytutu
                                          Serbskiego stoi Niemiec, choć akurat o profesorze Dietrichu Scholzem lepiej
                                          byłoby napisać: honorowy Serb, bo nawet swoje nazwisko pisze po serbsku –
                                          Śołta.

                                          Sytuacja wydaje się nie mieć wyjścia. Im mniej ludzi przyznaje się do
                                          łużyckiej kultury, tym mniejsze są dotacje. Im niższe są dotacje, tym mniejsza
                                          jest szansa przyciągnięcia ludzi, którzy jeszcze się wahają. – To prawda, że
                                          po raz pierwszy od 50 lat mamy wolność – mówi Beno Budar, redaktor naczelny
                                          miesięcznika dla dzieci „Płomjo”. – Ale nie zawsze możemy z tej wolności
                                          korzystać. W fundacji dla narodu serbskiego, która dysponuje pieniędzmi,
                                          większość mają Niemcy.


                                          Serbołużyczanie
                                          Łużyczanie – nazywani zamiennie Serbami łużyckimi – są najmniejszym
                                          istniejącym narodem słowiańskim, pozostałością tzw. Słowian połabskich, którzy
                                          przywędrowali nad Łabę półtora tysiąca lat temu najprawdopodobniej z
                                          północnych Karpat. Poddawani intensywnej germanizacji, zwłaszcza w okresie
                                          przynależności do państwa pruskiego, zachowali do dziś resztki tożsamości
                                          kulturowej. Na początku XX wieku powstawać zaczęły instytucje i organizacje
                                          łużyckie, które zostały rozwiązane w 1937 r. przez hitlerowców, a po 1945 r.
                                          zostały odtworzone w ramach NRD i w wię
                                          • swarozyc Re:Serboluzyczanie...cdn 27.01.03, 15:27
                                            1945 r. zostały odtworzone w ramach NRD i w większości w różnych formach
                                            istnieją do dzisiaj.

                                            Łużyczanie dzielą się na Górnych (Saksonia, okolice niemieckiego Bautzen –
                                            Budziszyna) i Dolnych (Brandenburgia, okolice Cottbus – Chociebuża),
                                            różniących się między sobą strojami, wiarą (w Dolnych Łużycach dominuje
                                            usychający ewangelicyzm, w Górnych silny katolicyzm). Na terenie Łużyc
                                            istnieją utrzymywane przez państwo niemieckie trzy muzea, liczne ośrodki
                                            kultury, teatr, zespół pieśni i tańca, dziesiątki zespołów folklorystycznych.
                                            Narodowe Wydawnictwo Domowina publikuje każdego roku ok. 60–70 tytułów książek
                                            w nakładach 500–800 egz., górnołużycki dziennik „Serbskie Nowiny” (nakład
                                            dzienny 1600 egz., w weekendy 2000) i dolnołużycki tygodnik „Nowy casnik”
                                            (1000 egz.), dwa miesięczniki dla dzieci, kwartalnik dla nauczycieli,
                                            ewangelicki miesięcznik „Pomahaj Bóh” (900 egz.) i tygodnik „Katolski Posoł”
                                            (2700).
                                            Łużyczanie systematycznie tracą zajmowane pozycje. Nie mają swojej partii. W
                                            parlamencie Saksonii jest dwóch Łużyczan, jeden w CDU, drugi w
                                            postkomunistycznej PDS. W Budziszynie na 40 radnych powiatowych jest ich
                                            pięciu, podzielonych pomiędzy wszystkie partie, bo każda chciała mieć na
                                            swoich listach Serba. W Kamieńcu (Kamenz) na 50 radnych powiatowych jest
                                            trzech Łużyczan. Nieco lepiej jest w wiejskich gminach, gdzie w kilku rządzą
                                            łużyccy burmistrzowie.
                                            – Niemcy uważają, że są lepsi i mądrzejsi, więc to oni powinni decydować –
                                            mówi ksiądz Gerat Wornar, proboszcz w Baczon (Storcha), jeden z dziesięciu
                                            serbskich katolickich proboszczów. – A wśród Łużyczan odzywa się kompleks
                                            mniejszości, obawa przed przeciwstawieniem się silniejszemu.

                                            Maleńką serbską gminę Rowno (Rohne), gdzie burmistrzem był Serb, przyłączono w
                                            1995 r. do większej gminy Slepo. Teraz Serbowie są już mniejszością. W
                                            zbudowanym przez Serbów kościele w Slepom msza w języku serbskim odbywa się
                                            tylko cztery razy w roku. W Kamieńcu (Kamenz), choć w kościele przeważają
                                            Łużyczanie, proboszcz Niemiec przy aprobacie niemieckich parafian nie zgodził
                                            się na odprawianie mszy w ich języku. Także prowadzony przez Zakon Maltański
                                            mały szpital w Worklicach (Rackelwitz), w którym mówiło się po serbsku, został
                                            w lipcu zlikwidowany i połączony ze szpitalem w powiatowym Kamieńcu.

                                            – Nikt już nie będzie z chorymi Serbami rozmawiał w ich języku – mówi Mirko
                                            Śmit.

                                            Łużycki język obcy

                                            W Budziszynie, gdzie każda ulica ma tabliczkę z podwójną nazwą,
                                            dziennik „Serbskie Nowiny” sprzedawany jest na stoisku z prasą zagraniczną. –
                                            Niemcy Słowian się boją, a słowiańska kultura ich nie obchodzi – mówi redaktor
                                            naczelny „Nowin”, poeta i były poseł do saksońskiego parlamentu, Benedikt
                                            Dyrlich.

                                            Serbski język w żywej formie istnieje jeszcze tylko na Górnych Łużycach, we
                                            wsiach, gdzie wpływy zachował Kościół katolicki. Na Dolnych Łużycach
                                            asymilacja postępowała znacznie szybciej, przerwana została ciągłość pokoleń,
                                            językiem serbołużyckim mówią już tylko starzy ludzie. – Po latach poniżania
                                            języka łużyckiego ludzie zaczęli się go wstydzić – mówi prof. Dietrich
                                            Scholze. – Ale największym niebezpieczeństwem są mieszane małżeństwa. Na
                                            każdych pięć małżeństw najwyżej w jednym rodzice próbują rozmawiać ze swoimi
                                            dziećmi po łużycku.

                                            Próbują, bo w większości sami nie znają serbołużyckiego. Wychowywali się w
                                            czasie pierwszej fali odwrotu od języka w latach siedemdziesiątych. Później
                                            język łużycki zaczął znikać z domów jeszcze szybciej, gdy zastąpił go język
                                            telewizji. Prowadzone przez Instytut Serbski badania wskazują dość oczywiste
                                            powody odchodzenia młodych od ojczystego języka. Serbołużycki jest językiem
                                            trudnym, a można się bez niego świetnie obchodzić.

                                            – Młodzi zadają pytanie, po co pielęgnować język i kulturę przodków, skoro
                                            stają się one kulą u nogi? – mówi prof. Scholze. – I nie słyszą przekonującej
                                            ich odpowiedzi.

                                            Na Górnych Łużycach do klas, w których lekcje literatury, historii, muzyki,
                                            geografii odbywają się po serbsku, chodzi 1200 osób. Kolejnych 3500 uczy się
                                            serbskiego jako języka obcego. Na Dol-nych Łużycach klas z serbskim językiem
                                            wykładowym nie ma już w ogóle. 1600 uczniów uczy się serbskiego dodatkowo.
                                            Konstytucja daje prawo do nauki w języku ojczystym, ale przepisy szczegółowe
                                            ustalają, że klasa powinna liczyć co najmniej 25 osób, więc minister polecił,
                                            żeby cztery szkoły z wykładowym serbskich połączyć w jedną. Taki los ma
                                            spotkać między innymi szkołę w Chrościcach, gdzie w klasach 1–4 uczy się 65
                                            dzieci, a w klasach od 5–10 jest w sumie 117 uczniów, więc normy nie są
                                            spełnione.

                                            Telewizja w języku serbskim, która miała być ostatnią deską ratunku, jest, ale
                                            jakby jej nie było. Magazyn „Łużyce” nadawany jest raz na miesiąc przez pół
                                            godziny w mniej rozpowszechnionym języku dolnoserbskim.

                                            W radiu serbskie audycje nadawane są przez trzy godziny od piątej rano w
                                            Budziszynie i przez godzinę w południe w Chociebużu. – Przez cztery godziny
                                            wiadomości, serbska literatura i muzyka i ani jednej piosenki w języku
                                            niemieckim – mówi Jurij Łuszczanskij.

                                            WITAJ-cie Niemcy

                                            Odpowiedzią na postępujące zamieranie języka ma stać się Inicjatywa WITAJ,
                                            skierowana do Łużyczan, którzy przestali już mówić w rodzimym języku, i do
                                            zamieszkałych na Łużycach Niemców. Gdyby inicjatywa się powiodła, Łużyce
                                            zmieniłyby się w region dwujęzyczny.

                                            Zaczęto od kilku przedszkoli. Dzieci, które w domu mówią wyłącznie po
                                            niemiecku, w przedszkolach mają mówić tylko po serbsku. – Do argumentów
                                            historycznych, kulturowych, intelektualnych, bo dwujęzyczność bardzo rozwija,
                                            dodajemy argument, że język łużycki może być po prostu bardzo pożyteczny –
                                            mówi inicjator WITAJ Jan Barth. – Ponad 400 milionów ludzi na świecie mówi
                                            językami słowiańskimi, o wspólnych z naszym językiem korzeniach, a Niemcy
                                            coraz więcej inwestują na wschodzie. To powoduje, że firmy coraz częściej
                                            stawiają pracownikom warunek znajomości któregoś z języków słowiańskich.
                                            Serbołużycki staje się poważnym atutem na rynku pracy. To argument, który
                                            trafia nawet do najbardziej zasymilowanych.

                                            W sześciu przedszkolach przystąpiło do WITAJ już 200 dzieci. W rejonie Żylowa,
                                            gdzie na 20 tys. ludzi po serbsku mówi się jeszcze najwyżej w 3–4 rodzinach, w
                                            projekcie uczestniczy już 54 dzieci. Pierwsze trafiły już do klasy z serbskim
                                            językiem wykładowym, a 30 dalszych czeka w kolejce na przyjęcie. Nie ma bowiem
                                            miejsc ani wystarczającej liczby wychowawczyń mówiących dobrze po serbsku.
                                            Nawet w teoretycznie dwujęzycznych przedszkolach wychowawczynie znają tylko
                                            podstawowe zwroty. Serbski Instytut Nauczycielski, który istniał kiedyś w
                                            Budziszynie, zlikwidowano, bo dla nauczycieli języka nie było pracy.

                                            Okazało się jednak, że do inicjatywy WITAJ przystępuje więcej dzieci z rodzin
                                            niemieckich niż z serbskich. – Temu też nie można się dziwić – mówi
                                            nauczycielka Maria Winklerowa-Elikowska.

                                            – Jeśli ktoś jest przez sto lat za swój język wytykany palcem, obrażany,
                                            wyśmiewany i dyskryminowany, więc w końcu go porzuca, to trudno oczekiwać, że
                                            od razu przybiegnie uczyć się go od nowa.

                                            Biura turystyczne zapraszają na Łużyce, do Błot (Burg/Spreewald), na
                                            turystyczną wycieczkę po jednym z 300 kanałów Szprewy, po których kiedyś
                                            Serbowie wozili zwierzęta, zboże i dzieci do szkół. W centrum kultury w Slepo
                                            (Schleife) nawet liczy się kobiety, które jeszcze na co dzień chodzą w
                                            łużyckich strojach.

                                            – Na Dolnych Łużycach jest jeszcze 60 takich kobiet – mówi Manfred Hermas z
                                            serbskiego centrum kultury w Slepom. Najstarsza ma 92 lata, najmłodsza 68.
                                            Jedną z Łużyczanek, które chodzą w tradycyjnych strojach, jest Lenka Nowakowa.
                                            Z siostrą, m
                                            • Gość: lijo Re:Serboluzyczanie...cdn IP: 217.153.19.* 27.01.03, 22:45
                                              marzy mi sie kawałek przestrzeni życiowej, do życia na której (czuję to od
                                              zawsze) jestem stworzona. wiele wiele lat temu plemię mojej przodkini
                                              (zwykliśmy nazywać ją Lucy) zasiedlało daleką krainę gdzieś w okolicach
                                              Wielkiego Ryftu Afrykańskiego... Chyba nie żądam zbyt wiele? kilka kilometrów
                                              kwadratowych sawanny wystarczy na moje skromne potrzeby.

                                              do swarożyca: dziecko drogie, toż my jedna rasa jesteśmy, a jeśli posiadasz
                                              wyobraźnię (do czego publicznie wszak się przyznajesz opisując stan rzeczy
                                              sprzed siedmiuset lat)- mam propozycję: zrób to, co zwykle robią wielcy ludzie
                                              (ta nieszczęsna kopernik lub einstein) - zaufaj swoim szarym komórkom i sprawdź
                                              jak daleko sięga twoja wyobraźnia. trzymam kciuki

                                              ps. pochodzenie, kultura? a cóż to takiego oprócz wdzięcznego tematu badań?.
                                              kultury rodzą się i padają w odmętach wieków, a żywi ludzie wokół nas umierają
                                              na Bałkanach dzięki takim jak ty.
                                            • swarozyc Re:Serboluzyczanie...cdn2 27.01.03, 22:54
                                              – Na Dolnych Łużycach jest jeszcze 60 takich kobiet – mówi Manfred Hermas z
                                              serbskiego centrum kultury w Slepom. Najstarsza ma 92 lata, najmłodsza 68.
                                              Jedną z Łużyczanek, które chodzą w tradycyjnych strojach, jest Lenka Nowakowa.
                                              Z siostrą, mieszkającą w rodzinnym domu, rozmawia po serbsku, ale synowie
                                              wzięli sobie niemieckie żony, z którymi rozmawiają po niemiecku. – Wnuczki
                                              uczą się serbskiego, ale język niemiecki jest coraz silniejszy i musi
                                              zwyciężyć – jest przekonana Lenka Nowakowa, chodząca w tradycyjnym łużyckim
                                              stroju.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka