Dodaj do ulubionych

Drogowcy lekceważą życie kierowców

11.10.02, 00:16
Sytuacje opisywane w tym artykule zawsze były, są i będą nadal -
o ile wszystkie osoby, mające związek z procesem budowlanym
(tzn.: inwestor, wykonawca, nadzór, zarządca drogi, Policja),
nie będą się czuły odpowiedzialne za istniejącą sytuację. Ale
żeby odpowiednim służbom naprawdę zależało na prawidłowym i - co
ważne - logicznym oznakowaniu, muszą być zastosowane skuteczne
mechanizmy kontroli oraz mechanizmy skutecznego karania partaczy
i wszystkich współodpowiedzialnych za istniejącą sytuację. A to,
jak wiadomo, jest piętą achillesową naszego kraju...
Obserwuj wątek
    • Gość: jszk Re: Drogowcy lekceważą życie kierowców IP: 157.25.43.* 11.10.02, 08:03
      Drogowcy mają gdzieś oznakowanie robót. Nie zdarzyło się
      jeszcze, żeby ktoś był za to ukarany choćby symbolicznym
      mandatem. Przy okazji nie rozumieją tego, że sami mogą stracić
      życie przez własną głupotę - przykład: ok. 2 miesięcy temu
      malowanie barierek na wiaduktach na autostradzie bez ŻADNEGO
      oznakowania. Gościa na lewym pasie zobaczyłem 30m przed sobą.
      gdybym wyprzedzał w tym momencie ciężarówkę byłoby po nim.
      • kajetansz Re: Drogowcy lekceważą życie kierowców 11.10.02, 08:13
        Drogowcy są jednak tępi!
        • Gość: Hiszpan Re: Drogowcy lekceważą życie kierowców IP: 213.25.43.* 11.10.02, 09:35
          sam doświadczyłem kilkukrotnie głupoty drogowców. 2 razy tylko awaryjne
          hamowanie pozwoliło mi na zatrzymanie sie przed nieoznaczonymi wykopami. raz na
          Mieszka I za czasów budowy Ronda Akademickiego i raz na Moście Cłowym.
          Kary dla takich partaczy powinny być wysokie!
          • robert.szczecin Re: Drogowcy lekceważą życie kierowców 11.10.02, 10:21
            To wszystko niestety prawda, i to nie tylko w budownictwie drogowym, ale
            ogólnie w budownictwie - tyle że partactwo w drogownictwie z wiadomych względów
            bardziej rzuca się w oczy.
            A dzieje się tak dlatego, że po prostu mamy w kraju sytuację taką, jaką mamy, i
            firmy wykonujące roboty budowlane (jak również biura wykonujące projekty) żeby
            utrzymać się na rynku, a nie zbankrutować, stosują zasadę maksymalnego
            ograniczenia kosztów. Takie właśnie nienaturalne ograniczenie kosztów objawia
            się często np. brakiem spełnienia podstawowych zasad BHP (pod przykrywką
            zatrudniania kolejnych podwykonawców, np. osób fizycznych prowadzących
            działalność gospodarczą itd.). Do tego dochodzi robienie wszystkiego w
            pośpiechu (wyżyłowane terminy), zatrudnianie ludzi na czarno (jest olbrzymie
            bezrobocie, więc czemu nie korzystać z jego dobrodziejstw) oraz wiecznie żywe i
            doskonale się trzymające łapówkarstwo.
            Przykładem na wszystko powyższe, ale spoza branży drogowej, niech będzie
            chociażby spektakularna katastrofa na budowie hipermarketu Carrefour swego
            czasu w Szczecinie.
    • Gość: mysliciel Re: robert.szczecin IP: *.ih.utb.hb.se 11.10.02, 14:07
      robert.szczecin napisał:

      > Sytuacje opisywane w tym artykule zawsze były, są i będą nadal -
      > o ile wszystkie osoby, mające związek z procesem budowlanym
      > (tzn.: inwestor, wykonawca, nadzór, zarządca drogi, Policja),
      > nie będą się czuły odpowiedzialne za istniejącą sytuację. Ale
      > żeby odpowiednim służbom naprawdę zależało na prawidłowym i - co
      > ważne - logicznym oznakowaniu, muszą być zastosowane skuteczne
      > mechanizmy kontroli oraz mechanizmy skutecznego karania partaczy
      > i wszystkich współodpowiedzialnych za istniejącą sytuację. A to,
      > jak wiadomo, jest piętą achillesową naszego kraju...

      Bo kraj wasz zaludniaja ludki ktore trzeba krotko trzymac i tresowac jak male
      dzieci. Swolocz bezmyslna!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka