Gość: wizytka
IP: 217.153.19.*
15.12.05, 12:53
Jest zima. Pani w przedszkolu pomaga dziecku zalozyc wysokie butki.
Szarpie
sie, meczy, ciagnie... No, weszly! Spocona siedzi na podlodze, dziecko
mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je sciagaja, morduja sie, sapia... Uuuf,
zeszly! Wciagaja je znowu, sapia, ciagna, ale nie chca wejsc... Uuuf, weszly!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwezily sie oczy. Odczekala i znowu szarpie sie z
butami... Zeszly! Na to dziecko:
- ...bo to sa buciki mojego brata, ale mama kazala mi je nosic.
Pani zacisnela rece mocno na szafce, odczekala az przestana jej sie trzasc, i
znowu pomaga dziecku wciagnac buty. Wciagaja, wciagaja... Weszly!
- No dobrze - mówi wykonczona pani - a gdzie masz rekawiczki?
- W bucikach...