29.10.02, 10:31

www1.gazeta.pl/szczecin/1,34943,1091764.html

Do incydentu doszło zaraz po zakończeniu meczu. Do schodzącego do szatni
piłkarza Wisły Marcina Janusa podszedł jeden z widzów. Z butelki, którą miał
ze sobą, wylał na zawodnika mocz. Służby porządkowe nie interweniowały. Po
krótkiej szamotaninie sytuacja się uspokoiła.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, miała to być swoista zemsta kibica za
inne zdarzenie z połowy lat 90. Wówczas Pogoń grała z Olimpią Poznań. Janus
reprezentował barwy Olimpii. W trakcie meczu doszło do szamotaniny między
piłkarzami obu zespołów po faulu Janusa na bramkarzu Pogoni Wojciechu
Tomasiewiczu. Piłkarz Olimpii w trakcie awantury opluł rezerwowego bramkarza
szczecinian Radosława Majdana.
Janus nie chciał rozmawiać z dziennikarzami o sobotnim zdarzeniu. Jednak jak
twierdzi, nieporozumienie między nim a Majdanem obaj sobie już dawno
wyjaśnili.
Zajście w protokole z meczu opisał sędzia główny Zbigniew Marczyk. Pogoń może
zostać ukarana przez wydział gier PZPN. O incydencie nic nie wie prezes SSA
Pogoń.
- Nie dotarła do mnie informacja o takim zdarzeniu - stwierdził Les Gondor.
Dlaczego kibic swobodnie mógł podejść do piłkarza? - Na razie nie wiem. Będę
wyjaśniał tę sprawę dopiero, gdy zażąda tego PZPN - dodał prezes.
Wynika z tego, że piłkarze nie mogą się czuć bezpiecznie na stadionie Pogoni.
Gorsze jednak jest to, że Les Gondor, prezes SSA Pogoń, sam nie zamierza
wyjaśniać sprawy. Tym razem skończyło się na obrzydliwym zachowaniu jednego z
kibiców. Następnym razem ten sam czy inny kibic podejdzie i uderzy piłkarza.
I jak wtedy wytłumaczy się pan, panie prezesie, że nie zadbał o
bezpieczeństwo piłkarzy? Czekaniem na pismo z PZPN?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka