kurde.felek
02.02.06, 11:17
Poseł PiS Tadeusz Cymański wpisał żonę - gospodynię domową - do sejmowego
rejestru korzyści materialnych. Żona Barbara nie pracuje zawodowo, zajmuje się
domem i opieką nad pięciorgiem dzieci. W sejmowym rejestrze korzyści, służącym
między innymi do ujawniania działalności współmałżonków, poseł napisał: żona
Barbara pracuje na własny rachunek jako gospodyni domowa.
Jest chyba pierwszym człowiekiem, który otwarcie powiedział, po co mężczyzna
się żeni. Na dodatek Cymański uważa, że gospodyniom domowym należą się
świadczenia od państwa. Jego zdaniem w pierwszej kolejności powinny trafić do
kobiet wychowujących kilkoro dzieci.
Czy za usługi erotyczne w ramach współżycia małżeńskiego – też?
Bo nie wiem, czy gospodyni domowa, zatrudniona w rodzinie na podstawie aktu
ślubu zawartego w USC lub kościele i opłacana przez państwo, czyli de facto
znacjonalizowana - ma świadczyć takie usługi czy nie.