pejsik
18.01.03, 20:33
Byl onze na pl. Sprzymierzonych. Jeden krecil sie kolo "kwiaciarek", drugi
byl na przejsciu, jajkby to nazwac, o, za Pilsudskim, w strone Colloseum.
Przez te swoje cytrynkowe stroje to pewnie i sie widzieli. Ale ten kolo
Pilsudskiego to bylo takie chucherko, ze zanm tamten by dobiegl to pewnie
mocniejszy podmuch wiatru by go zdmuchnal:) No i ta nieszczesliwa, znudzona
mina, ze nie moze kumplowi opowiedziec o super lasce, ktora ostatnio
spotkal...