Gość: Pismak
IP: *.gprspla.plusgsm.pl
21.08.06, 03:28
Czytam weekendowy Kurier i Głos z przyzwyczajenia. Przeglądam, bo czytać
zwykle nie ma co. Od kiedy zniknął horoskop z Głosu, jest coraz gorzej. W
Kurierze nie warto czytać horoskopu - zawsze coś pochrzanią :))). Tydzień
temu w Kurierze, na ostatniej stronie redaktor odpowiedzialny puścił babola
do druku. Pod nazwiskami dyżurujących dziennikarzy - zamiast opisów spraw,
którymi się zajmują - znalazły się słowa: "sprawy takie, siakie, a nawet
owakie". To był zdecydowanie najciekawszy kawałek w całym numerze. Nie ma o
czym mówić. A w tym tygodniu - jest.
Ostatnio, tak jakoś przypadkiem, wpadam na Wałęsę w prasie. Zwykle unikam
prasy, więc i Wałęsy - a tutaj wpadłem na wywiad z nim w Kurierze. I powiem
Wam jedną rzecz: wiele można o Wałęsie powiedzieć, ale z czasem zaczyna gadać
z sensem. Rzeczowo, ze stałym odchyłem, ale dość konkretnie gada. Nie
pisałbym o tym w ogóle, (bo nie jest to specjalnie istotne spostrzeżenie),
gdyby nie cytat z sobotnio-niedzielnego Dziennika - w interesującej nas
sprawie. Znalazłem tam wypowiedź Wałęsy o Grassie (a propos naszej dyskusji w
innym wątku). Że - zdaniem Wałęsy - Grass powinien powiedzieć, że ciężko mu
było z tym żyć i ciężko było się przyznać, a teraz sprawę oddaje w ręce
Gdańszczan i jak trzeba, to zrezygnuje z obywatelstwa. A wówczas Wałęsa
odpowiedziałby - Stary, zostań z nami! Powiem Wam, że to byłoby bardzo fajne
rozwiązanie tej dziwnej sytuacji. Gdyby tak Grass zaufał swoim gdańskim
przyjaciołom i oddał się w ich ręce i serca! A Gdańszczanie przecież w jakimś
tam sondażu opowiedzieli się przecież po jego stronie. Wałęsa wykazał się
więc nosem i pewnym wyczuciem (nawet pomimo tych durnych tekstów "ja albo
Grass"). Cóż za niespodzianka!
Inna niespodzianka z weekendu to artykuły w tym samym numerze Kuriera -
"Dziecko zabiło dziecko" Romana Słomskiego i "Sprzedawca cudownych obrazów"
Bronisława Słomki. Zaskakujące, jak w jednym numerze tego samego wydania mogą
się znaleźć tak kosmicznie różne jakościowo teksty! "Dziecko..." to
beznadziejna tragedia dziennikarska - pokaz sztuki bestialskiego zarżnięcia
dobrego tematu. "Sprzedawca..." to piękny kawałek napisany (wydawałoby się) z
niczego. Dawno nie czytałem w Kurierze czegoś wartego czytania! Jak redakcja
może pogodzić kompletne truchło z rodzynkiem? Taka refleksja...
Na koniec - kawałek z wymienionego już powyżej Dziennika: "Myślę, że jednym z
największych współcześnie zagrożeń są media, które z jednej strony ogłupiają
ludzi, a z drugiej eskalują konflikty, żeby o nich następnie informować". To
z obszernego wywiadu z izraelskim pisarzem, Etgarem Keretem. Proszę, jaki
łebski facet. Gada o swoim kraju, a pasuje też do naszego :))).
A wszystkim, którzy przyczepią się, że pominąłem Wyborową - nie pominąłem. Na
papierze czytam tylko wydanie poniedziałkowe.
pismak_logowany@gazeta.pl