Gość: ZetKa
IP: *.robotics.ntua.gr
06.11.01, 11:35
Wlasnie dorwalem na www.gazeta.pl/szczecin, w interwencjach, artykul o pomysle
uchwycenia "zwierza" Szczecina. I dopiero sobie teraz uswiadomilem, ze cos w
tym Placu Grunwaldzkim jest. Niby tylko miejsce, w ktorym czesto bywam ze
wzgledu na polozenie komunikacyjne, ale... jakas magia jest. Na czym ona
polega? Czemu odpycha ona kochankow, za to sciaga zwyklych szarych ludzi? Czy
sciaga wszystkich, czy moze to ten pomnik sternika przyciaga wszystkich, ktorym
bliskie sercu jest morze, a fontanny swa woda wzmacniaja ten efekt? Moze
niezmiennosc tego miejsca (bo poza odnowieniem kilku budynkow nie widac jakichs
znaczacych zmian, dalej stoi stojak Opery w dawnym stylu) ukazuje nam,
smiertelnym i przemijajacym, jakas wizje ze nie przeminiemy?
Co takiego jest w tym placu? Oczywiscie zdjecia z cyklu "365 dni Placu
Grunwaldzkiego" pomoga uchwycic dusze tego miejsca, ale moze warto byloby pojsc
na wystawe z pewnym przygotowaniem, majac nie tylko bagaz swoich wspomnien, ale
znajac takze opinie innych ludzi...