Dodaj do ulubionych

a takie na ten przykład Indie...

28.01.07, 01:18
miałem przyjemnośc ogladnąc program o Indiach
i mniejsze o walory turystyczne, ale zaciekawiło mnie,
ze tam bardziej na jakies wartości pozamaterialne sa nastawieni!
Powiem duchowe przezycia...

Funkcjonuja obok siebie rózne religie bezkonfliktowo
12 proc. islamistów, sa buddysci, katolicy...

Ale najbardziej, ze pala legalnie chasz,
nadto maryche w formie kefiru mozna zakupic i gwarantuja
uczucia niezapomniane...
ba, sprzedaja jakies liscie z czyms co poczerwienia zeby,
ale daje jakis odlot!!!

Było ciut o piciu sfermentowanego mleczka kokosowego,
ale mówiono, ze trzeba byc uwaznym,
bo moga okraśc turyste, ale krzywdy nikt nikomu nie zrobi!

Dwie koszule 4 dolce, tanie spanie 4 dolce,
cała noc jazdy pociagiem 10 dolców...

A u nas alkohol powoduje zadźganie 6 mężczyzn
nie wspominajac o mordobiciach ....


I tak mnie zastanowilo co dla człowieka jest dobre,
a co jest złe.... i kto to ustala!???
Obserwuj wątek
    • 1.bazyl Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 01:52
      No, fakt. Czemu na przyklad pozwala sie na palenie papierosow w towarzystwie -
      wtedy szkodzi wszystkim dookola? To juz bardziej altruistycznie jest sie upic -
      przynajmniej czlowiek sam sobie szkodzi (o ile kogos nie zadzga pozniej,
      oczywiscie).

      Moze gdyby zamiast papierosow ludzie ziele palili, byliby pogodniejsi i
      bardziej wyluzowani?

      Chociaz czytalam kiedys w internecie watek z wypowiedziami palacych i tych,
      ktorzy rzucili palenie marychy, i wiekszosc narzekala, ze po pewnym czasie
      miala kompletna pustke w glowie i psychiczne odchyly.

      Prawda jest, ze kazda z uzywek zabija polaczenia nerwowe (Andreas, jak masz
      tylko jedna komorke, to Ty uwazaj z tym piciem, bo mimo ze Twoja jest cwana, to
      kiedys mozesz ja trafic:)).

      Tak mi przyszlo do glowy, ze mozna by bylo przeprowadzic wnikliwe i szeroko
      zakrojone badania na reprezentatywnej grupie ochotnikow, zeby obiektywnie
      stwierdzic, co jest lepsze/gorsze - woda, wino, haszysz, marihuana, grzybki i
      co tam jeszcze. Przypuszczam, ze z naborem nie byloby klopotu :).

      A swoja droga ciekawe, ze czlowiek, ktory jako jedyny gatunek na Ziemi ma tak
      wspanialy umysl i rozwinieta inteligencje - robi wszytko, zeby tylko sie
      odurzyc, otumanic i zglupiec...
      • andreas.007 Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 02:08
        ja powiem tak moja przyjaciólko - chyba moge tak sie zwrócic,
        badania takie przeprowadzaja co jakis czas w m.in. USA!
        Ostanio publikowano wyniki WHO i stwierdzono,
        że narkotyki (kokaina, chaszysz) wzgledem zdrowotnosci szkodza
        duzo mniej niz alkohol i papierosy!

        Ja jestem pokoleniem straconym na korzyśc whisky i wódki,
        ale w tych Indiach wszyscy to NARKOMANI!
        No, tak wynika z tego reportazu!
        Chasz, marycha i inne jakies niezbedne do odlotu duchowego
        normalnie w kazdym bistro na ulicy!

        Niedawno naukowcy amerykańscy badali zwiazki z Bogiem poprzez LSD,
        na pytania o niszczenie mózgu i uzaleznienie ochotników
        powiedzieli, ze alkohol niszczy, a LSD NIE!
        Tak samo z uzaleznieniem - że nie uzaleznia, a alkohol tak!

        Wydaje mi sie, ze sa to raczej jakies kulturowe uwarunkowania!

        Zauwaz, ze w jednym kraju czy kulturze cos sobie nacinaja czy wycinaja,
        a w innej nie!
        W jednej cos zazywaja czy jedza, a w innych nie...
        albo odwrotnie jakos!

        Powiem nie swoimi słowami
        co kraj to obyczaj!

        nie ma prawdy jednej...

        Wszystko niszczy te nasze zdrowie i komórki
        oddychanie takze, ale przeciez nie bede pił mleka,
        bo nie chce byc wielki...
        chce tez miec przyjemnosci, co szkodzi zdrowiu!

        Zreszta mleko tez szkodzi, no na pewno w moim wieku..
        • andreas.007 Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 02:14
          ba w USA sa całe pola państwowej marychy,
          bo jest skuteczna na pewne choroby nowotworowe!
          Chca wyodrebnic ten czynnik tylko z tego ziela,
          który leczy... a usunąc przyjemnośc!
          • 1.bazyl Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 02:32
            Dziwni ludzie:).

            Choc dla osob, ktore bez filtra nie pala, to moze ma sens?:).

            Zreszta tam wielu jest takich co pala, a nie zacigaja sie, to pewnie i
            dawkowanie wtedy zmniejszaja:).
            • andreas.007 Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 02:35
              ale zobacz do jakich stanowisk dochodza....
              i to powiedzmy na range swiatowa!
              ide spac bo klikanie wzbudza nerwowośc u kobiet...
              wróce jutro!
              • 1.bazyl Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 02:39
                Milych snow :).
        • andreas.007 Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 02:32
          i zauwaz jeszcze, ze te srodki omamiania mózgu
          czynia jakos całe spoleczenstwo...
          My mamy alkohol i jestesmy bagresywni i dazymy do czegos..
          Indiemaja te swoje popalanie i inne i cenia bardziej wartosci duchowe!

          Pokazywali tam miejsca pobytu członków the Beatles!
        • 1.bazyl Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 02:38
          Napisalam Ci przed chwila tutaj dluga odpowiedz, ale system mnie zupelnie
          wyrzucil :((.

          Chodzilo mi o to, ze jesli nasi przodkowie od okolen wlewali w siebie wodke, to
          pewnie prztrwaly osobniki o zestawie genow umoziwajacych im strawienie tego
          alkoholu.

          Indianie, ktorym biali podawali wode ognista - upijali sie juz bardzo malymi
          ilosciami i szybko uzalezniali.

          Na pewno to, jak tolerujemy rozne uzywki, zalezy od rasy, strefy klimatycznej,
          diety, kraju pochodzenia, plci - kobiety przeciez moga mniej wypic (choc sa
          takie, ze Ho Ho, a i zona pijaka pewnie zaraz tu zaprotestuje :)).

          Wiec nie wiem , jak wygladalaby wyniki tych badan w Polsce, gdzie przezywaja
          ludzie po dawkach alkoholu uznawanych gdzie indziej za smiertelne - moze
          okazaloby sie, ze nam jednak haszysz bardziej szkodzi?
          • Gość: bony,f Re: a takie na ten przykład Indie... IP: *.chello.pl 28.01.07, 09:45
            Te wasze Indie to taka hippisowska moda.
            I nie zgadzam się z Andreasem, że tam religie żyja bezkonfliktowo.
            Co jakiś czas dwie atomowe armie Indii i Pakistanu straszą się na granicy.
            W ostatnich czasach zginęło sporo kapłanów chrześcijańskich z rak
            nacjonalistów hinduskich.
            Za komuny polscy marynarze najlepiej zarabiali na przemycie alkoholu do Indii.
            • beatrix13 Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 14:30
              Gość portalu: bony,f napisał(a):

              > Te wasze Indie to taka hippisowska moda.
              > I nie zgadzam się z Andreasem, że tam religie żyja bezkonfliktowo.
              > Co jakiś czas dwie atomowe armie Indii i Pakistanu straszą się na granicy.
              > W ostatnich czasach zginęło sporo kapłanów chrześcijańskich z rak
              > nacjonalistów hinduskich.
              > Za komuny polscy marynarze najlepiej zarabiali na przemycie alkoholu do Indii.
              ..............................

              no wiesz,ale Andreas wie lepiej,bo oglądał film o Indiach:)
              • andreas.007 Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 15:14
                beatrix13 napisała:
                no wiesz,ale Andreas wie lepiej,bo oglądał film o Indiach:)
                ............................

                naprawde chcesz Beatrix sprowadzic dyskusje
                do ataków personalnych?

                jak chcesz to sobie idź do Absztyfa...
                • beatrix13 Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 16:45
                  andreas.007 napisał:

                  > beatrix13 napisała:
                  > no wiesz,ale Andreas wie lepiej,bo oglądał film o Indiach:)
                  > ............................
                  >
                  > naprawde chcesz Beatrix sprowadzic dyskusje
                  > do ataków personalnych?
                  >
                  > jak chcesz to sobie idź do Absztyfa...
                  >
                  >
                  > .....................................

                  jak każdy narcyz nie znosisz krytyki,
                  jak wolisz ,żeby ktoś pokadził to popros o to galoty
                  • andreas.007 kobieto!!! 28.01.07, 17:01
                    kobieto nie chce mis sie gadac tu o Tobie, o mnie czy Galotach,
                    masz cos w temacie, to prosze ...
                    nie masz, to nie rozumiem o czym do mnie piszesz!
                    N I E R O Z U M I E M!

                    PO co.... to robisz?
                    • beatrix13 mężczyzno 28.01.07, 17:04
                      napisz coś mądrego w końcu,ale od siebie ,a nie co w tv mówili,
                      znowu coś w tv o Amerykanach i Bushu powiedzą,a będziesz twierdził,że to
                      aksjomat
                      • andreas.007 Re: mężczyzno 28.01.07, 17:07
                        jak na razie to Ty nawet czyjejs mysli tu nie napisałas w temacie,
                        no chyba ze Absztyfa o mnie przytoczyłas...

                        dziekuje konwersacje uwazam za skonczona,
                        bo bez celową!
                        • beatrix13 Re: mężczyzno 28.01.07, 17:10
                          i zabrał zabawki z piaskownicy i poszedł do domu:)
            • andreas.007 ja nic nie lansuje ani nic nie wiem... 28.01.07, 15:36
              moja opinia o Indiach została zbudowana i to wyraźnie napisałem
              na podstawie tego jednego reportażu na kanale Travel!

              Przedstawiłem tylko opinie tam wyrazone...

              Natomiast co do przytoczonych przez Ciebie faktów Bony,
              to chyba nie mozna uznac Polski za kraju narkomanów,
              bo przemycano i złapano 1,5 tony kokainy,
              nie mozna uznac za kraju bandyckiego,
              bo ktos zadźgał nozem w publicznym miejscu 6 osób...
              Nie mozna rózniez za antysemickiego, bo jakis podpity gosciu
              zaatakował Żyda...

              Ale tez to wszystko to fakty przeciez!

              Masz racje w relacji jakis rejon przedstawiali,
              jako Mekke hippisowska - nigdy nie utozsamiałem sie z tym ruchem!

              Nie znam historii ani aktualnej polityki Indii
              lubie ogladac jedynie kanał Travel
              i marze o podrózach...
              na dzis mam dwa typy Indie i Afryka!

              Pewnie na tych filmach sie skonczy,
              a wyjade co najwyzej gdzies po Europie...

              W krajach islamskich przeciez tez sa koscioły katolickie,
              które do niedawna stały nienaruszone...

              Podejrzewam jednak, ze w tak tolerancyjnej Polsce
              taka róznorodnośc religijna tak manifestowana skończyłaby sie
              bójka, awantura, a moze nawet smiercia...
              a na pewno stałymi atakami!
        • gradus2004 Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 14:05
          > Ostanio publikowano wyniki WHO i stwierdzono,
          > że narkotyki (kokaina, chaszysz) wzgledem zdrowotnosci szkodza
          > duzo mniej niz alkohol i papierosy!

          stwierdzac to oni rozne rzeczy stwierdzaja...
          ale wystarczy popatrzec na kogos kto duzo pali trawki. Otepienie jest wyrazne :)
          Wiec moze szkodzi mniej ale wcale nie znaczy, ze nie szkodzi wcale... albo moze
          szkodzi bardziej na mozg a piapierochy szkodza na pluca... :)
      • swantevit sw 28.01.07, 12:28
        1.bazyl napisała:
        (Andreas, jak masz tylko jedna komorke, to Ty uwazaj z tym piciem, bo mimo ze
        Twoja jest cwana, to kiedys mozesz ja trafic:)).
        ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
        Pisalas ze alkohol niszczy polaczenia miedzykomorkowe, wiec Andreas majac jedna
        komorke nie moze miec tych polaczen, wiec alkohol mu nie szkodzi.

        >
        A swoja droga ciekawe, ze czlowiek, ktory jako jedyny gatunek na Ziemi ma tak
        wspanialy umysl i rozwinieta inteligencje - robi wszytko, zeby tylko sie
        odurzyc, otumanic i zglupiec...
        ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
        Dlatego wymyslil jeszcze religie..
    • swantevit sw 28.01.07, 12:31
      andreas.007 napisał:
      ze tam bardziej na jakies wartości pozamaterialne sa nastawieni! Powiem duchowe
      przezycia...
      '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
      Ty mnie Andy nie strasz..
      Ja mam swoje pieniadze w indyjskich funduszach akcyjnych!

      >
      • ja_aska endrju 28.01.07, 17:10
        tam nie jest tak słodko. nadal obowiązuje ścisły podział kastowy i nie ma od
        niego odstepstw. u nas pochodząc z patologicznej rodziny możesz się wyrwać z
        tego środowiska tam nie masz na to szans.
        • andreas.007 Re: endrju 28.01.07, 17:24
          masz racje Jasiu nie ma swiata idealnego,
          nawet na kawałku ziemi, malutkim kawałku....

          Wiesz, tam jeszcze mówili, ze tam sa jakies wyspy
          na które jest zakaz odwiedzania...
          Ci tubylcy - pokazywali taki film - do podpływajacych jednostek
          rzucali dzidami 2metrowymi, oni nie chca kontaktu...
          Wygladali jak z filmu o dzikusach!

          Pewnie sa na swiecie rzeczy, takie ze my nie uwierzymy!

          przeciez ja nie przedstawiam Indii, jako jakiegos wzorca!
          reportaz zrobili amerykanie i przeciwstawiali Indie własnie
          sobie znanemu swiatu czyli USA...

          Jest to na pewno inne zycie!
          Dla mnie dziwne i dziwaczne nawet,
          ale pokazuje jak róznie człowiek sobie konstruuje swiat!

          To pan Kapusciński powiedział,
          ze własnie w krajach sa systemy plemienno-klanowe,
          a po rozbiciu ich nie odtwarzaja sie inne, lepsze...

          jedni jedza psy i koty,
          inni nie jedza krów czy swin,
          nie jestesmy tacy sami i chyba nie potrafimy stworzyc
          idealnego systemu!

          Rzad to szanuje i by nie zniszczyc ich kultury i zycia,
          jakiegos tam moze dobrego, moze złego,
          wydał taki zakaz!
    • Gość: pocieszyciel Re: a takie na ten przykład Indie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 17:41
      Czesc Andreas i Beatrix,

      czy sie kłucicie i dogadujecie sobie? Chyba nie - mam taką nadzieję.

      No więc Andreas chciałem Ci odpisac na Twój pierwszy post w tej dyskuyji.
      > Funkcjonuja obok siebie rózne religie bezkonfliktowo
      > 12 proc. islamistów, sa buddysci, katolicy...
      >

      Nie zupełnie prawda. Konflikty pomiędzy religjami są bardzo krawawe. Niestety
      jest to pozostałośc kolonialnych czasów. Brytyjczycy byli mistrzami w
      konflikotwaniu wewnątrz własnych dominiów i kolonii co pozwalało na
      kontrolowanie i utrzymanie pod władzą wielu narodów. Irak - to historycznie tez
      robota polityków Imperium Brytyjksiego.
      Ale pozostawmy historię. Hinusi i muzułmanie wzajemnie się niecierpią. W
      Kaszmirze masz ciągłe walki muzułmańskich partyzantów z wojskami rządowymi
      [czytaj: hinduskimi] i jest tam wiele śmierci. Do wielu regionów Indii nie
      wolno wjeżdżać bez specjalnego pozwolenia - sytuacja jak w tureckim Kurdystanie.

      Bezpiecznie w Indiach? Hmmm.. w Biharze wieczorem musiałem się chować na dachu
      autobusu wieczorem, za radą kierowcy. Inaczej autobus z białym mógł być
      zatrzymany i brutalnie ograbiony - zazwyczaj tez płąciło się za to życiem. Tuż
      pred moim przyjazdem w ten rejon kilku turystów i lokalnych Tybetańczyków
      pożegnało się z życiem.
      Koleżanka mojej przyjaciółki została napadnięta przez wieśniaków i brutalnie
      pobita i zgwałcona przez gang. Cudem przeżyła - ograbiono ją ze wszystkiego,
      znaleziono ją następnego dnia nagą, nieprzytomną i bez ani jednej rzeczy. To
      chyba najbardziej brutalny przypadek jaki znałem, który wydarzył się komuś
      względnie bliskiemu.

      Sam byłem w opałach kilkakrotnie, na szczęście jacyś nieznani mi - dobrzy
      ludzie pomogli.

      Betel bo o nim mowa - ten do żucia czerwony, zmora Indii. Kiedyś trafiłem na
      urzednika co go własnie zarzył no i o mało co a straciłbym pociąg na samolot.

      Ogólnie przyjemna bzdura ten program na travel dla naiwnych z Zachodu z dużą
      kasą, co nawet jak pojadą do Indii to ich takich jakie są nie zobaczą z salonek
      pociągów i drogich hoteli. Jeśli nie masz szmalu, to jeździsz jak wszyscy
      hindusi no i może być różnie w zależnosci od regionu. Indie to subkontynent z
      800 używanymi dzisiaj językami, z wielonma twarzami i zjawiskami. pisanie i
      mówienie o nich że są takie super, to tak jak pisanie o Polsce, że to kraj
      bezpieczny, wspaniały, cudownych, bogatych i szczęsliwych ludzi.
      Oczywiście to prawda w jakimś stopniu, może nawet niewielkim. Ale jeśli
      turysta wypusci sie w niektóre regiony na Pradze w Warszawie, lub trafi do
      Szczecina i w zachwycie po ogląnieciu Travel zostawi samochód - na pewno bez
      alarmu etc. i będzie chodził po ulicach szczecina tez w nocy i po pubach - to
      też możę być róznie.

      W Indiach byłem wieki temu. Zmeczyły mnie okrutnie. Zmieniły się ponoć bardzo,
      ale tylko materialnie. Dalej są tam różńe konflikty etc. Dalej można zarobić
      guza. A w nieznanym kraju naiwnemu o to nietrudno. Szczególnie jak uwierzy TV
      Travel.
      Nie mam urazu do Indii, ale trzeba być realista. Są tam ciekawe rzeczy i
      obrzydliwe rzeczy również. Wiele skrajności. A jak dochodzi do przemocy to
      żałujesz, żes w ogóle tam pojechał. Widziałem też fanatyzm religijny, który był
      okrutny i przerażający.
      Ale kultura jest tam stara i wspaniała. Wiele osiągnieć. Buddyzm obecnie
      usiłuje się zabronić ustawowo. Tzn. żadnego przechodzenia na buddyzm, ponieważ
      miliony pozakastowców zaczęło przechodzić na buddyzm porzucając hinduizm, jako
      sposób ucieczki przed kastowością i strasznym rasizmem, który z tego wynika.
      buddyzm nie uznaje kast i stał się wrogiem publicznym.

      Do Indii już nie wróciłem, choć może jeszcze kiedyś pojadę. W Nepalu było
      fajniej, choć to też niespokojny kraj. I prezd atakującą policją musiałem się
      salwować ucieczką w Katmandu. Ale ogólnie mniej przemocy i spokojniej. Mniej
      naciągania i oszustw. Ale że tam też bieda była i jest to wiadomo, że to łatwa
      wylęgarnia różnych patologii.

      Ale Indie cenię - słowo. Tylko już jakoś mnie tam nie ciągnie - w Himalaje
      taaaak. Są wspaniałe niezapomniane - majestatyczne. To rzeczywscie nawet jak
      jest sie ateistą zatwarzdziałym - jak ja, to można poczuć coś niezwykłego.

      To moja krótka errata do Indii na tv travel.
      • ja_aska Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 17:47
        dzięki:)
      • beatrix13 Re: a takie na ten przykład Indie... 28.01.07, 18:00
        dzięki za realistyczny i sugestywny tekst,
        o Indiach opowiadał mi kiedyś znajomy,który ze względu na pracę matki ,spędził
        tam całe dzieciństwo i nigdy potem nie chciał tam wrócić ,bo piekne widoki
        zachował w sobie, a doświadczeń nie chciał powtarzać,zbyt wiele nieprzyjemnych ;

        w "Babel" jest epizod marokański i zderzenie 2 światów :przerażąjącej nędzy i
        bogatych turystów w azylu,czyli autokarze
      • Gość: andreas dziekuje i mnie zaciekawiłes jeszcze bardziej IP: 217.116.110.* 28.01.07, 18:13
        ja tez dziekuje za errate Twoja...

        program nie był dla naiwniaków czy bogaczy...
        ale nie był naukowym ujeciem tematu!

        Przeciez nie jestem w stanie przedstawic całego reportazu tu!

        tak mowili wiele o róznicach, jest to 1/3 powierzchni USA,
        jeden miliard ludzi i pokazano ta róznorodnośc - doprawdy wielka!
        Wspominali o kolei, ktora pokrywa cała powierzchnie Indii!

        Faktem nie wspominali o konfliktach,
        ale ostrzegali i apelowali o ostroznośc!

        Inteligentna osoba zawsze jest w stanie sobie wyobrazic
        zaciecie ludzi i zawzietosc szczególnie na tle religijnym!

        Pokazywali Buddystów, pokazywali osade w gorach,
        pokazywali ichniejszych swietych nagich palacych hasz...
        wiele migneło w ciagi sekundowego ujecia!

        Wszystkiego nie sa w stanie pokazac w ciagu 30 minut...
        a ja tego opisac!
        nawet dla tego ze nie zapamietałem!

        I ja mam tego swiadomośc,
        ba jak nawiazałes o Polsce tez mozna zrobic reportaz
        o mordach, pijakach, złodziejach...
        albo o miłych ludziach i sympatii i kulturze...

        A co dopiero na tak rozległym obszarze i tak rozległej kuturze
        czy wrecz odmiennosci ludzkiej...

        I najbardziej to mnie zaciekawiło i to uwypukliłem
        te róznice w podejsciu do zycia i tego co jest dla człowieka dobre!
        Akurat miedzy nimi i nami,
        naszymi ocenami klultura i ich...
        tylko tyle!

        Przciez ten moj kilkuzdaniowy post
        nie rosci sobie pretensji wnikliwego ujecia całosciowego
        historii, kultury, religii i polityki INDII !

        mam tego swiadomosc, ale byc moze przy udziale innych w dyskusji
        pozytywnym ktos jeszcze oprocz mnie zechce tam pojechać,
        bo jak piszesz warto,
        odkryjemy inny swiat, a poprzez to SIEBIE i nas!
        • ja_aska Re: dziekuje i mnie zaciekawiłes jeszcze bardziej 28.01.07, 18:15
          chcąc jechać trzeba wiedzieć jak najwiecej. szczególnie o zagrożeniach.
          • Gość: andreas Re: dziekuje i mnie zaciekawiłes jeszcze bardziej IP: 217.116.110.* 28.01.07, 18:29
            Jasiu naprawde spodziewasz sie,
            ze w moim poscie powinienem zawrzec wszystko o czym mowili i pokazywali,
            przeciez to nie sposób!

            Pokazywali w hotelach, bo o hotelach roznych,
            szczególnie tych tanich za 4 dolce tez mówili,
            pokazywali ostrzezenia dla turystów!

            napisane na kartkach w formie regulaminu ostrzezenia,
            konkretne!

            Przeciez co to znaczy realistyczny opis?
            jak ktos przejedzie przez Polske i napisze,
            ze cudowny kraj z pieknymi kobietami,
            bo tak mu sie trafiło!
            A innego okradna, pobija i zgwalca zone...
            to czyj opis bedzie realistyczny?

            ja byłem w Austri na nartach i na dyskotece
            facet dźgnął drugiego nozem,
            to przepraszam mam mówic, ze w Austrii sami nozownicy?

            jaki opis bedzie realistyczny,
            piekne krajobrazy, narty i snieg..
            a moze krwi i chyba nawet smierci?
            • Gość: andreas a najwazniejsze IP: 217.116.110.* 28.01.07, 18:32
              a najwazniejsze ze ja skupoiłem sie nie na Indiach,
              ale na ODMIENNOSCI!!!

              O to mi chodziło i ten watek podchwyciła Bazyl,
              o tym co jest dobre dla nich, a co dobre dla nas!!!

              I to mnie interesowała ta odmiennosc,
              a nie wiem czemu zeszło na Indie... w ujeciu całościowym!
              z dodatkiem personalnych zaczepek!
              • ja_aska Re: a najwazniejsze 28.01.07, 19:06
                nie stosuję personalnych zaczepek. interesowałam się indiami trochę z innych
                powodów. kiedys duzo czytałam o trędowatych i ich traktowaniu. tak zeszło na
                kastowość i scisły podział. ktoś kto urodził sie w najniższej kaście nigdy nie
                awansuje społecznie. i to mnie lekko dobiło.
                • Gość: pocieszyciel Re: a najwazniejsze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 23:12
                  >kiedys duzo czytałam o trędowatych i ich traktowaniu. tak zeszło na
                  > kastowość i scisły podział. ktoś kto urodził sie w najniższej kaście nigdy
                  nie
                  > awansuje społecznie. i to mnie lekko dobiło.

                  No, tam jest dziwna jazda bez trzymanki. Rozumiem andreasa i jego wyjasnienia,
                  ale chyba Andreasie nie wiesz jak Twoje posty inni odbierają. Nie irytuj się,
                  choć mam nadzieję, że się nie irytujesz i humor dopisuje.

                  Pierwszego dnia w Dheli, stanalem twarza w twarz z trędowatym, kurka w pociągu
                  do New Delhi [sorry pisownia mi się kićka] w ciasnym korytarzu. Z
                  przeproszeniem zdrętwiałem z wrażenia. To straszny widok. Miał cały dobytek ze
                  sobą razem z czymś w rodzaju materaca, z gnijącymi plamami roby i krwi. Nie
                  miał już palców i jedno oko wypłynęło. Straszny widok i przerażające
                  cierpienie - nie muszę dodawać, że był wyrzutkiem społecznym. Nietykalnym, czy
                  taki się urodził nie wiem - ale choroba takim go uczyniła.
                  Smród gnijącego ciała był porażający.

                  Andreas - Indie z poczuciem bezpieczeństwa były bez porównania daleko za Polska
                  z okresu stanu wojennego. Uważać trzeba było na każdym kroku. Naprawdę to było
                  strasznie męczące. po prawie 2 miesiacach byłem wypompowany choć miałem wtedy
                  niewiele ponad 20 lat.
                  Q...wa po 3 dniach moj koleś się poryczał na głównej stacji. Korupcja
                  wszechobecna była, a bakszysz był wszędzie. Bez łapówy nawet biletu na pociąg
                  nie można było załatwić. Kląłem jak szewc.

                  Z tym hinduizmem to dziwna sprawa. Jak ktos sie naczyta o Wedach, joginach etc.
                  to ma nieraelne pojęcie o tym co jest teraz w Indiach. Hinduizm jest daleki od
                  wyobrażeń, zreszta to nie jest zbyt stara religia i wyrosła po VIII wieku na
                  podłożu ostrych walk religijnych i najazdów islamskich. Dzisiejszy hinduizm
                  jest często dość radykalny i nietolerancyjny. I to bardzo. Jedyni ludzie przed
                  którymi musiałem naprawdę salwować się ucieczką.

                  Muzułmanie tacy sobie, ale nie czułem się przy nich tak nieswojo jak przy tych
                  braminach, którzy w czasie pudż jak niosą ofiary na ulicy to lepiej nie stać im
                  na drodze. To nie były przyjemne doświadczenia. Za to fajni byli ....
                  zapomniałem jak się nazywają .... aaaa Sikhowie. Uprzejmi, kulturalni, nie
                  agresywni - nie oszukiwali! To była ulga. I piekielnie inteligentni. Spotykałem
                  sklepikarzy, którzy specjalnie szli na polonistykę bo polscy handlarze ani be
                  ani me po angielsku nie gawarili. To był jakiś absurd i surrealizm byc
                  obsługiwanym po polsku w centrum handlowym. Autentyk. Daleki znajomy był
                  lektorem polskiego na uniwerku tam i sam mi mówił, że studenci to głownie
                  Sikhowie - handlarze, bo się nie mogą w żadnym języku z Polakami dogadać z
                  którymi ostro handlowali i skupywali cały polski przemyt.

                  No dośc na dzisiaj.
                  Acha, nie chcę być rasistą ani głosić jakiś nacjonalistycznych bzdur, ale przed
                  wyjazdem mieszkałem z kolegami Brytyjczykami w innej części Azji. A Angole
                  mieli długie lata doświdczeń w Indiach i ostrzegali mnie przed Francuzami.
                  Fakt, to była najbardziej niebezpieczna grupa obcokrajowców, często wciągali w
                  rozmowy w przyjażnie - po czym kończyło się bardzo źle. Można było zostać bez
                  paszportu pieniędzy i bagażu. Sam zachodzę w głowę na czym to polegało i
                  dlaczego akurat Francuzi. Szczerze - nigfdy nie znalazłem na to odpowiedzi, ale
                  wziąłem to tak jak było i unikałem Francuzów, do których nic nie mam w
                  rzeczywistości. Może tam jeździli jacyś specyficzni czy gangi - nie wiem.

                  Wiec jak chcesz jechac do Indii to zbierz jak najwięcej info od ludzi, którzy
                  już tam byli. Przewodniki w moim przypadku okazaly sie lipa jesli chodzi o rady
                  dla turystow. Oczywiscie oprocz opisu miejsc etc.

                  No to koniec. pozdrawiam
                  • Gość: andreas Re: a najwazniejsze IP: *.orange.pl 28.01.07, 23:31
                    cała masa wiadomosci,
                    których nie przeczyta sie w przewodniku!

                    To moze przy nastepnym wejsciu napisz cos fajnego o Indiach,
                    bo zarysowałes taki obraz,
                    ze juz nawet myslec mi sie nie chce...

                    A co Ty tam za kare byłes?

                    Mowili, ze ludzie mili,
                    no moze chociaz tyle...

                    Bo jak pokazywali tych myjacych sie w rzece Ganges,
                    to tak pomyslałem ze zaraz bym zmarł na jakąs chorobe!
                    Zreszta oni w tej rzece tez zmarłych...

                    Zreszta pewnie ze wzgledu na te bakterie
                    potrawy ichniejsze sa takie ostre...
                    w restauracji indyjskiej Bombay, to juz łagodniutko!
                    • Gość: andreas Re: a najwazniejsze IP: *.orange.pl 28.01.07, 23:34
                      a w tej swiatyni co szczury biegaja byłeś..
                      normalnie nie boja sie ludzi,
                      a nastąpniecie na szczura kosztuje!

                      A one normalnie biegały jak nigdy nic...
                      miedzy nogami ludzi!

                      napisz cos o jedzeniu - ja bardzo lubie jeśc
                      i to jakies takie specyjały chrakterystyczne dla danego regionu!

                      dziekuje bardzo...

                      naprawde dziekuje
                      • Gość: pocieszyciel Re: a najwazniejsze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 23:33
                        Gość portalu: andreas napisał(a):

                        > a w tej swiatyni co szczury biegaja byłeś..
                        > normalnie nie boja sie ludzi,
                        > a nastąpniecie na szczura kosztuje!
                        >
                        > A one normalnie biegały jak nigdy nic...
                        > miedzy nogami ludzi!
                        >
                        > napisz cos o jedzeniu - ja bardzo lubie jeśc
                        > i to jakies takie specyjały chrakterystyczne dla danego regionu!
                        >
                        > dziekuje bardzo...
                        >
                        > naprawde dziekuje

                        No więc w szczurzej świątyni nie byłem. Ale jest tam masa świątyń. Byłem w
                        takich gdzie są małpy i naprawdę trza uważać, bo mogą zaatakować i dotkliwie
                        pogryźć. Najlepiej unikać z nimi kontaktu i nier daj Boże je zaczepiać. To są
                        wielkie bandy chuligańsko-gangsterskie.
                        Jedzenie jest OK - takie indyjskie z dużą ilościa ostrych przypraw - głównie
                        wegetariańskie, ale są też miejsca gdzie mięso można dostać. Jadłem i było
                        ochydne - leciało zgnilizną. Poza tym lepiej wuważać na jedzenie i owooce.
                        Różne stwory i mikroby mogą się przyplątać. Jedendzień sraczki jest raczej
                        gwarantowany w czasie pobytu - ichnich mikrobów nie ominiesz. Ale jeden dzień
                        to nie problem. Jednak po powrocie do Polski lepiej się zbadać na pasożyty i
                        szczególnie na amebę. To niebezpieczne dziadostwo i można zapłacić za to swoim
                        zdrowiem - poważnie.
                        Ja po powrocie skontaktowałem się telefoniecznie z kliniką chorób tropikalnych
                        w Gdyni i poprosiłem o poradę via telefon co należy zrobi i jakie badania
                        profilaktyczne.

                        Nie wiem czy coś takliego mamy teraz w Szczecinie. Gdynia miała taką klinikę,
                        ponieważ tam było PLO - polskie linie oceaniczne - i na nich ludzie pływali w
                        tropiki przywożąc różne tropikalne nostromno.

                        A więc uważać na owoc i jeść gotowane rzeczy i ostre. Bakcyle tego nie lubią.
                        Zarcie smaczne już pisałem, ale inne niż w Bombaju. Lepiej jeść lokalne, żadnej
                        chińszczyzny czy tybetańszczyzny.
                        Tylko lepiej znajdz kogos kto ostatnio tam jezdzi bo ja bylem jeszcze w zeszlym
                        wieku.
                    • Gość: pocieszyciel Re: a najwazniejsze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 23:23
                      > To moze przy nastepnym wejsciu napisz cos fajnego o Indiach,
                      > bo zarysowałes taki obraz,
                      > ze juz nawet myslec mi sie nie chce...
                      >

                      Jak juz pisałem Himalaje - to było odkrycie i coś niezapomnianego. poza tym
                      Darjeeling. Juz na poziomie 3500 - 4500 m i jazda autobusem nad dolinami, kotre
                      leżaly cały kilometr niżej. To było niezapomniane wrażenie. A same Indie -
                      męczące. Wielu moich znajomych jeździ często do Indii teraz i je lubią. Tylko
                      że oni dzisiaj mają pieniądze. Ja pojechałem tuż po stanie wojennym - po prostu
                      była okazja i wiele róznych wyobrażen.
                      Nie było takich możliwości informacyjnych jak dzisiaj.
                      No więc moi znajomi jeżdża na Goa i gdzieś tam jeszcze - ja jeżdziłem po
                      pólnocnych Indiach - pomiędzy Delhi i Siliguri - Darjeeling.

                      No i mi wystarczyło.
                      Ludzie - naprawdę różni. Dobrzy i żli. Mili i cholernie wkurzający. Wszystko
                      10 - 20 razy bardziej intgensywne niż u nas.
                      Zdecydowanie wolałem Katmandu i ogolnie Nepal. Polecam. Wiecej spokoju i
                      bezpieczniej - choc dzisiaj moze to byc nieaktualne poniewaz wielką cześć kraju
                      kontrolują maoistowskie grupy partyzanckie, które ostatnio też zabrały się za
                      porywanie i zabijanie turystów. Ale to trza sprawdzić. Katmandu raczej jest
                      spokojne. POnieważ leży w wielkiej dolinie o tej samej nazwie i rozwija się
                      tam kultura o kilku tysięcy lat, to jewst tam wiele wspaniałych zabytków,
                      świątyn, pałaców etc.

                      No to chyba tyle na dzisiaj.
    • andreas.007 o rany takie wesele, a zamieszki na całe miasto 30.01.07, 17:59
      01.30 13:48Indie: Godzina policyjna po awanturze na weseluW mieście Gorakhpur w
      północnych Indiach wprowadzono godzinę policyjną, ponieważ awantura na weselu
      przerodziła się tam w wielkie zamieszki religijne. Zaczęło się w sobotę
      wieczorem od kłótni między dwoma pijanymi gośćmi na hinduskim weselu. Jeden z
      nich sięgnął po broń palną i strzelił. Pocisk zamiast adwersarza, zranił
      stojącego w pobliżu muzułmanina. Doszło do bijatyki, w której zginął młody
      nauczyciel. Zamieszki szybko ogarnęły całe kilkusettysięczne miasto. Podpalano
      budynki i samochody. W niedzielę władze po raz pierwszy zarządziły godzinę
      policyjną. Wczoraj, kiedy wydawało się, że ludzie już się uspokoili, restrykcje
      złagodzono, ale zamieszki wybuchły na nowo. Dzisiaj w nocy zastrzelony został
      kolejny mieszkaniec Gorakhpuru. (EB, PAP)
      • Gość: pocieszyciel Re: o rany takie wesele, a zamieszki na całe mias IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 23:35
        andreas.007 napisał:

        > 01.30 13:48Indie: Godzina policyjna po awanturze na weseluW mieście Gorakhpur
        w
        >
        > północnych Indiach wprowadzono godzinę policyjną, ponieważ awantura na weselu
        > przerodziła się tam w wielkie zamieszki religijne. Zaczęło się w sobotę
        > wieczorem od kłótni między dwoma pijanymi gośćmi na hinduskim weselu. Jeden z
        > nich sięgnął po broń palną i strzelił. Pocisk zamiast adwersarza, zranił
        > stojącego w pobliżu muzułmanina. Doszło do bijatyki, w której zginął młody
        > nauczyciel. Zamieszki szybko ogarnęły całe kilkusettysięczne miasto.
        Podpalano
        > budynki i samochody. W niedzielę władze po raz pierwszy zarządziły godzinę
        > policyjną. Wczoraj, kiedy wydawało się, że ludzie już się uspokoili,
        restrykcje
        >
        > złagodzono, ale zamieszki wybuchły na nowo. Dzisiaj w nocy zastrzelony został
        > kolejny mieszkaniec Gorakhpuru. (EB, PAP)

        No widzisz ja znam własnie takie Indie trochę. I Ci mili ludzie, któzy też tam
        oczywiście mieszkają nie zmienią tego.r
        • Gość: andreas laureaci Nobla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 01:21
          ale podawali chyba w Kalkucie jest taka restauracja
          do której uczeszczaja studenci i literaci...
          i z tego miasta wywodzi sie z 5 laureatów Nagrody Nobla!

          Tak wiec nie całe, jak pisałes, to subkontynent,
          miliard ludzi, 1/3 USA - nie jest to jednolity kraj,
          jak na ten przykład Polska!

          Ale dzieki Tobie naprawde ja z przyjemnościa,
          zagladam do tego watku oczekujac Twojej opowieści...
          jeszcze raz dzieki!

          A kobiety...???
          • Gość: pocieszyciel Re: laureaci Nobla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 08:40
            > ale podawali chyba w Kalkucie jest taka restauracja
            > do której uczeszczaja studenci i literaci...
            > i z tego miasta wywodzi sie z 5 laureatów Nagrody Nobla!
            >

            Wiesz co nie byłem w Kalkucie. Znajomi byli i opowiadali rozne rzeczy. Kalkuta
            jest nazywana w Azji najwięksym slumsem. Tam działała też Matka Teresa zwaną "z
            Kalkuty". Wierzę, że byli i są tam literaci etc. Hindusi są piekielnie
            inteligentni.
            POza tym mój przyjaciel z USA jest profesorem literatury angielskiej i
            specjalizuje się w literaturze pisanej po angielsku ale poza obszarem
            językowym - szczególnie dobry jest w literaturze pisanej po angielsku w Azji.
            Dlatego mam jakieś mniej wiecej pojęcie o tym co się tam dzisje i na jakim
            poziomie. Tylko, że pamiętaj to są wyłącznie enklawy. Na co dzień masz
            nieopanowany tłum. Jak pisałem wszystkie kontakty z Sikhami raczej gwarantowały
            miłe wrażenia.

            Kobiety ..... no to było rzeczywiście ciekawe. Po raz pierwszy w życiu
            zawstydziłem się się w Dlehi z powodu kobiet. Młode studentki zaczepiały mnie i
            to ostro... nachalnie... ale to nie było chamskie czy nieprzyjemne. Wówczas
            dopiero zrozumiałem czy raczej odczułem, że rzeczywiście z takim
            temperamentem, mogli Hndusi i Hinduski stworzyć niezwykła kulturę erotyczną.
            Poza tym wiele pięknych kobiet, niezwykle pięknych. Ale znowu swoją miłość
            spotkałem w Nepalu.
            Jednak kobiety ... stary nie pytaj tylko jedź. Sam zobaczysz.
            • Gość: andreas Re: laureaci Nobla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 12:25
              nooooo to tym opisem, niestety najkrótszym, o kobietach
              mnie mocno powróciła chęc wyjazdu do Indii!

              Powidasz duza kultura erotyczna i zaczepiaja,
              a przeciez dla nas - no dla mnie ich uroda jest wielce atrakcyjna!

              Powiadasz, ze małzonke poznałes w Nepalu, ale Polke czy Hinduske...?

              Co do Kalkuty to pokzaywali ruch
              i mówili, ze takiego bigosu to nie ma nigdzie w USA!

              A najbardziej mnie sie spodobał system dostarczania
              obiadów dla mężów pracujacych!
              Zony robia obiadki (no ryz i inne bajery) i pakowały do czworaków,
              które przychodził gosciu odbierał od nich z domu!
              Nastepnie rowerem dowoził do innego miesjca,
              tak jakby na takich noszach brali wieksza ilośc i we dwóch do pociagu!
              Pociagiem, potem znowu rowery...
              i ladowało konkretnie na biurku meza tej pani, co zrobiła obiad!

              Oczywiscie niepismienni kolesie systemem znakow oznaczali,
              co by sie pomyliło...

              Ale z tym to numer dla mnie...
              • Gość: pocieszyciel Re: laureaci Nobla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 13:42
                Gość portalu: andreas napisał(a):

                > nooooo to tym opisem, niestety najkrótszym, o kobietach
                > mnie mocno powróciła chęc wyjazdu do Indii!
                >
                > Powidasz duza kultura erotyczna i zaczepiaja,
                > a przeciez dla nas - no dla mnie ich uroda jest wielce atrakcyjna!
                >
                > Powiadasz, ze małzonke poznałes w Nepalu, ale Polke czy Hinduske...?
                >
                > Co do Kalkuty to pokzaywali ruch
                > i mówili, ze takiego bigosu to nie ma nigdzie w USA!
                >

                No mowię Ci stary jedź jak w dym... Nie wiem czy jeszcze zaczepiają. Ja był
                wtedy młody i całkiem fajny. Dzisiaj łysy, plus brzuszek a i kusiu juz nie ten
                i choćby mnie zaczepiały i stawały na głowie i fikały nogami to już mnie to nie
                bierze.

                Kobitka - kurde była niezwykła - niestety nie została moją żoną, choć byłem
                gotowy zostać dla niej w Nepalu. Więc wybuchła wtedy epidemia, nawet zdążyłem
                na czas do szpitala by się zaszczepić, ale ona nie i została hospitalizowana.
                Straciłem z nią kontakt, choć rodzina mi donosiła codziennie o jej stanie
                zdrowia. Jej szwagierka. Ona była w ogóle spoza Katmandu i tylko na wakacje
                przyjechała pomoc bratu i bratowej w restauracji - tam ją spotkałem. A ja
                musiałęm się zwijać bo mijał czas wizy i zblizał się termin odlotu z Delhi a
                juz byłem bez grosza.

                Co do ruchu drogowego, no chłpoie to jest przeżycie nie do zapomnienia ..
                trochę trupów przy drogach też widziałem - chyba ofiary. Nikt się tym nie
                przejmował.

                Kurcze koncze bo wpadła żona - Polka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • absztyfikant Znam:))) 30.01.07, 18:08
      >nadto maryche w formie kefiru mozna zakupic i gwarantuja
      • andreas.007 Re: Znam:))) - to poznaj nas! ;)) 30.01.07, 18:13

        • absztyfikant Re: Znam:))) - to poznaj nas! ;)) 30.01.07, 18:22
          Czyli kogo?
          • andreas.007 Re: Znam:))) - to poznaj nas! ;)) 30.01.07, 18:34
            no te maryche w formie spotkania kulinarnego... ;)
        • beatrix13 Re: Znam:))) - to poznaj nas! ;)) 30.01.07, 18:41
          andreas.007 napisał:

          >
          ..................
          a ilu WAS jest?
          • absztyfikant Re: Znam:))) - to poznaj nas! ;)) 30.01.07, 18:42
            Dobre pytanie:)
            • andreas.007 Re: Znam:))) - to poznaj nas! ;)) 30.01.07, 18:54
              na pewno NAS jest wiecej niz WAS...

              I raczej musicie czuc sie zagrozeni i osaczeni przez całą mase NAS!
              • andreas.007 ale nie zmieniaj tematu nu dawaj 30.01.07, 18:56
                nu dawaj opowiadaj o tym kefirze...
    • masaladosa Re: a takie na ten przykład Indie... 31.01.07, 12:29
      nie wiem jaki film ogladales ale w indiach nie mozna legalnie palic
      haszyszu-jest to tak samo scigane jak u nas tyle ze tam latwiej sie wywinac przy
      pomocy lapowki-w wiezieniu tihar w delhi (10 000 wiezniow) gnije co najmniej
      kilkuset europejczykow zamknietych za probe przemytu czy posiadanie wiekszych
      ilosci charasu-to taka lokalna odmiana haszyszu
      ta marycha w formie kefiru to nic innego jak tzw bhang-sprzedawany legalnie w
      niektorych miastach-np varanasi-jest to cos w rodzaju pasty z konopii a spozywac
      ja mozna mieszajac z lassi-czyli popularnym jogurtowym napojem-faktycznie odlot
      jest dosc powazny-kilkugodzinny
      liscie czerwieniace zeby to paan-orzechy palmy betelowej-areca catechu wraz z
      kilkoma innymi skladnikami tworza ta bardzo w indiach popularna uzywke-to nie
      zaden halucynogenny narkotyk a stymulant uzywany jak u nas kawa i sprzedawany
      powszechnie na ulicach-dobrze tez wplywa na trawienie wiec najczesciej paanu
      zazywa sie po jedzeniu-faktycznie czesto w miastach mozna zauwazyc zaulki miedzy
      domami cale 'zakrwawione' od paanu ktorym ludzie spluwaja
      sfermentowane mleczko kokosowe to nie zadne mleczko a sok z palmy
      kokosowej-zbierany dwa razy dziennie-naturalnie fermentujacy napoj stanowiacy
      podstawe araku-dosc popularnego na poludniu indii alkoholu
      te religie to znowu tak bardzo pokojowo ze soba nie zyja-niesnaski miedzy
      muzulmanami a hindusami zwiazane z meczetem babara w ajodhii pochlonely juz
      kilka tysiecy ludzkich istnien i sprawa ta wciaz co jakis czas jest powodem
      nowych starc a zamieszki miedzy fanatykami obu religii wybuchaja raz po
      raz-faktem jest ze jak na skale indyjska i liczebnosc obu populacji-muzulamnow
      jest ok 130 mln hindusow ok 800 mln-ich skutki nie wydaja sie byc bardzo
      wielkie-inna rzecz ze widzialem-na poludniu-miasteczka gdzie zgodnie przy jednej
      ulicy staly meczet swiatynia np shivy i chrzescijanski kosciol i nikomu to nie
      przeszkadzalo
      dwie koszule kupisz za dwa dolce a spanie i za dolca znajdziesz
      poza tym wszystko sie zgadza:)

      mdosa
      • Gość: andreas Re: a takie na ten przykład Indie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 12:40
        dzieki bardzo za Twój głos...

        Z tym haszem, to pokazywali takich nagich swietych,
        siedzieli nadzy i palili hasz... i mieli odloty,
        a ludzie kupowali u nich jakies koraliki lub pobierali wróżb!
        No, niektórzy mieli włosy długości... 2 metrów!
        Mówili, ze oni pala hasz... i wtedy sie uduchawiają...
        no oczy mieli takie jakby odlecieli!

        I tak mnie zastanowiło,
        ze tam takie uduchawianie przez ten, hasz, kefir czy orzeszki
        jest taki legalny, no przynajmniej powszechny!
    • gabbamastah Re: a takie na ten przykład Indie... 31.01.07, 14:28
      Hej

      Ponieważ zrobił sie z tego całkem ciekawy wątek, szczególnie dzieki opisom kilku
      osób (dzięki wam wielkie), a tamatyka arcy ciekawa, chyba nie tylko dla mnie jak
      wnioskuje, to w wolnej chwili zerknijcie tu: wdrodze.blog.pl/

      To wydaje sie całkiem aktualny opis tego rejonu naszego globu i jak wciąga ...
      • Gość: pocieszyciel Re: a takie na ten przykład Indie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 15:14
        gabbamastah napisała:

        > Hej
        >
        > Ponieważ zrobił sie z tego całkem ciekawy wątek, szczególnie dzieki opisom
        kilk
        > u
        > osób (dzięki wam wielkie), a tamatyka arcy ciekawa, chyba nie tylko dla mnie
        ja
        > k
        > wnioskuje, to w wolnej chwili zerknijcie tu: wdrodze.blog.pl/
        >
        > To wydaje sie całkiem aktualny opis tego rejonu naszego globu i jak wciąga ...

        Dzięki za ten link.
        No wciąga - fajny blog jest i coś mi ze wspomnień tez się ukazało. Chyba za
        bardzo od mojej wizyty się nie zmieniło. Choć newsy ekonomiczne są imponujące i
        coś tak jakby już inny kraj.
        Jak byłem to był zakaz uzywania importowanych samochodów. Mieli jakieś takie
        swoje - dziwne podobne do Moskwiczy z lat 60-tych. Na filmie też widziałem że
        się z motoryzacją mocno zmieniło, choć riksze sa nieśmiertelne.
      • beatrix13 świetny blog 31.01.07, 16:18
        czyta się z zapartym tchem ;
        urzekł mnie październik i marzec ,najbardziej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka