blackexit
20.04.07, 22:05
spektakl w wykonaniu prowincji: kilka miejsc sprzedaje nienumerowane bilety na
jeden spektakl. pani w okienku z usmiechem mowi ze "chyba juz przestane
sprzedawac bo sie nie pomiescicie" spektakl o 18. czesc z widzow nawet nie w
dresach. starsi panstwo w garniturkach. 17.45 tlum narasta. pani informuje ze
poprzedni spektakl sie opoznil i wlasciwy zacznie sie 18.15. 18.50 na schodach
prowadzacych do sali pani ustawia swoje kolezanki-ochroniarki zeby powstrzymac
narastajacy tlum. jednoczesnie oglasza ze pierwszenstwo maja vipy z
zaproszeniami oraz ci co zakupili karnety. panstwo z bilecikami kotlujacy sie
pod schodkmi powinni zrozumiec ze bilecik to jest wejsciowka tyle ze troszke
drozsza i ona nic nie oznacza poza wejsciem do budynku a juz napewno nie
oznacza miejsca siedzacego. 18.15 pani krzyczy: najpierw nasi goscie!
przejscie prosze zrobic! goscie najpierw!. chodzi o kilkoro panstwa ze
specjalnymi zparoszeniami. bydlo u schodow sie rozstepuje. przechodza panstwo
vipy i karneciarze. pani nakazuje oczekiwanie az wszyscy z zaproszeniami
nadjada to teatru zeby mogla ich sobie odhaczyc na liscie to wtedy wpusci tych
z biletami. 18.25 spoleczenstwo kotlujace sie przy schodach dostaje zielone
swiatlo. nawet nie za duzo przepychanki. nikt nie upadl. pelna szczecinska
kultura. ale tu niespodzanka - bramka numer 3: dwie panie blokuja dostep dla
bydla do sali. zaproszonko jest? nie ma? a to niestety. czekac! nie napierac!
bileciarze cholerni biedacy. 10 minutek i puszcza trzecia bramka panie probuja
przyporzadkowywac napierajacy tlum do swojej listy z miejscami, ktore wydaje
im sie moglyby byc wolne. F 1 nie F4 albo gdzies przy koncu. nie wiem. jak
ktos bedzie z zaproszeniem trzeba bedzie ustapic. oczywiscie okazuje sie ze
jest wiecej ludzi niz miejsc. ok 18.40 zaczyna sie bardzo dobrze przedstawienie.
pytam sie do k... co za debil to zorgnizowal? pozdrawiam black