Gość: daga
IP: 83.168.96.*
17.09.07, 10:43
www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070917/SZCZECIN/70916029
SZCZECIN
17 września 2007 - 6:00
Ciaśniej, niż w więzieniu
W 22-metrowej sali uczy się 19 uczniów. Sanepid nakazał dyrekcji SP
nr 7 wyłączenie tej klasy z planu zajęć. Dla szkoły to tragedia.
1,1 metra kwadratowego - tyle powierzchni przypada na jednego ucznia
uczącego się w szkole na Warszewie. (Marcin Bielecki) Szkoła
Podstawowa nr 7 przy ul. Duńskiej od lat nie jest w stanie przyjąć
wszystkich uczniów z rejonu. Ci, którzy do niej uczęszczają, uczą
się w niekomfortowych warunkach. Na blisko 400 uczniów przypada
tylko 6 pełnowymiarowych sal i dwie mniejsze.
Zawiadomili rodzice
Wkrótce klas będzie jeszcze mniej. Powiatowa Stacja Sanitarno-
Epidemiologiczna w Szczecinie, po przeprowadzonej kontroli nakazała
wyłączenie jednej z sal.
- Tam jest ciaśniej niż w więzieniu, gdzie na jednego więźnia
powinno przypadać 3,5 m kw. - tłumaczy dr Jerzy Jakubek, państwowy
powiatowy inspektor sanitarny. - Ta sala nie spełnia warunków do
nauczania Na 22-metrach kwadratowych przebywa 20 osób.
Sanepid powiadomili rodzice jednej z drugich klas. Ich dzieci
spędzają w sali po 5 godzin dziennie. Sala jest tak mała, że z
trudem się można po niej poruszać. Odległość między pierwszą ławką a
tablicą wynosi metr. Nie sposób otworzyć drzwi do sali na oścież,
ponieważ uderzają one o ławki.
- Ta sala spełnia warunki dla 14-osobowej klasy. Tak mało licznych
klas jednak nie mamy - mówi Henryka Skarżyńska-Judkowiak, dyrektor
SP nr 7. - Z brakiem miejsca radzimy sobie jak możemy. Zerówki mają
lekcje na plebani, sala gimnastyczną oddalona jest od szkoły o 700
metrów.
Wydłużą lekcje
Dyrektorka ma żal do części rodziców, że powiadomili Sanepid bez
rozmowy z nią.
- Chyba nie zdają sobie sprawy, jakie mogą być konsekwencje
wyłączenia tej sali z użytku - mówi. - Jeśli zmienimy plan, lekcje
będą odbywały się nawet do godziny 19-20. Kiedy będzie czas na to,
żeby prowadzić zajęcia pozalekcyjne albo posprzątać szkołę?
Dyrektorka obawia się, że wydłużenie czasu nauki do godzin
wieczornych może skutkować wypisaniem części dzieci ze szkoły.
- To samo może stać się z nauczycielami, którzy nie będą chcieli tak
długo zostawać w szkole. Oni też mają swoje rodziny - przyznaje
Henryka Skarżyńska-Judkowiak. - Teraz udało nam się ułożyć plan
lekcji tak, aby ostatnie lekcje kończyły się o godz. 16.15. Po
wyłączeniu sali z użytkowania nie będzie to możliwe.
W obronie wspomnianej klasy wystąpili inni nauczyciele, którzy
sprzeciwiają się jej wyłączeniu. Napisali do Sanepidu z prośbą o
cofnięcie decyzji.
- W takich warunkach jak teraz nauka odbywać się nie może. Na
dziecko musi przypadać 1,4 m kw. powierzchni, ponadto uczniom trzeba
zapewnić lewostronne oświetlenie dziennie. Obecnie dzieci zasłaniają
sobie zeszyt plecami, bo wszystkie okna znajdują się z tyłu -
opowiada Elżbieta Prill, kierownik oddziału higieny dzieci i
młodzieży. - Daliśmy dyrekcji szkoły czas do wtorku na
przeorganizowanie sali.
Groźne dla zdrowia
Elżbieta Prill przyznała, że gdyby uczniowie odbywali we wspomnianej
sali tylko jedną godzinę dziennie, Sanepid mógłby ewentualnie to
zaakceptować.
- Na pewno nie zgodzimy się na to, żeby dzieci przebywały tam przez
5 godzin - twierdzi. - Myślę, że rodzice, domagający się prowadzenia
lekcji w takich warunkach jak obecnie, nie zdają sobie sprawy z
wielu zagrożeń. Nauka w takich warunkach może przyczynić się do
powstania wad postawy i wzroku.
Monika Stefanek
Napisz do autora.
Zobacz wizytówkę autora.