Gość: Koala
IP: 157.25.198.*
14.07.03, 14:48
Przykład:
Samochód wyoprzedza rowerzystę. Włącza kierunkowskaz, zachowuje ok 1m
odległość od rowerzysty i dalej wraca na swój pas. Dalej zatrzymuje się (lub
nawet powoli toczy się) na światłach w ogonku samochodów, gdy nagle po prawej
stronie mija go rowerzystw. Samochód stoi ok. 0,5 - 0,3 m od krawężnika a
taki sobie spokojnie przemyka i zatrzymuje się na światłach obok pierwszego
samochodu. Po czym jak samochody ruszają to znowu muszą tego rowerzystę
wyprzedzić zachowując ok. 1 m odległość od niego i musowo włączyć
kierunkowekaz. Z tym, że na jezdni kilkupasmowej, manewr ten w tym momencie,
z uwagi na ruszające na sąsiednich pasach samochody jest niewykonalny.
Ostatnio mojego znajomego ukarano mandatem bo nie zachował należytej (ok. 1
m - pouczenie policjanta) odległości wyprzedzając rowerzystę. To jak to
jest, samochód musi utrzymać bezpieczną odległość a rowerzysta nie musi i
może wciskać się między samochody a krawędź jezdni? I jak taki rowerzysta
znajdzie się 20 cm od samochodu to co? kierowca ma odpowiadać za
niezachowanie bezpiecznej odlegości?
No i jeszcze jedna sprawa, po moście Pionierów nie wolno jździć rowerami na
pasach ruchu, uprzejmie informuje o tym cyklistów znak wystawiony jeszcze
sporo przed wjazdem na most, ale rowerzyści mają go głęboko gdzieś, jakby on
sobie tam stał dla przyjemności. A ktoś go tam celowo postawił, bo przy
wjeździe od strony basenu górniczego układ ulic tworzy skomplikowany węzeł
drogowy, w którym część autobusów wyjeżdżających z pętli przebija się na
prawy pas by pojechać na Cłowy, z innych pasów często też w ostatniej chwili
przy sporej prędkości samochody skręcają na Cłowy, nie mówiąc już o
szybkościach na moście Pionierów. Chcąc wjechać na Pionierów trzeba niestety
przeciąć drogą na Cłowy. Dlatego, łamiąc ten przepis, [[[ ryzykujecie własne
życie ]]] i to dodatkowo łamiąc przepisy drogowe.