Dodaj do ulubionych

Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawie

IP: 212.14.54.* 02.12.07, 21:58
Lazowski mimo ze mlody czlowiek i nie pamieta tamtych czasow
doskonala robote robi, wiele inicjatyw wystaw, pomyslow brawo i
powodzenia Mam nadzieje ze odpowiednie wladze miasta nie beda
obojetne wobec tak pomyslowego czlowieka Powodzenia Panie Lazowski
Obserwuj wątek
    • Gość: bony Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.chello.pl 02.12.07, 23:02
      To bardzo chwalebne , ale władze miasta w jakim sensie nie powinne
      być obojetne na tego pomysłowego człowieka.
      Bo właśnie tu obok w artykule władze właśnie nie są obojętne na
      innego pomysłowego człowieka, nowego dyr XIII MUZ , który przewraca
      klub do góry nogami i jeden z fotografuf dostał pracownie galerie
      za friko i chyba pensje 1800 na początek.
      • Gość: kiełbaska Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 08:58
        Odkrywanie historii tak, ale trzeba pamiętać np. o wystawie sprzed
        kilku lat w UM. Wystawie wstrząsającej, jak dla mnie. Pisanie, że
        jest to pierwsza wystawa to tak jak pisać, że to sukces obecnej
        władzy.
        • Gość: lump Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.chello.pl 03.12.07, 09:10
          Ty kiełbaska zawsze przeciwny. Przecież wiadomo, że Krzystek musi wstęgę przeciąć. Więc chcąc nie chcąc, będzie to jego sukces.
          • swantevit Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi 03.12.07, 10:33
            a gdzie buzaczki sprawcow, do dzis nie rozliczonych z tej zbrodni w
            melinie komunistycznej:
            Jaruzelski, Szlachcic, Chocha, Kliszko, Kociolek, Kaminski,
            Korczynski, Walaszek i inni...
    • Gość: mrchaos1 Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.07, 12:05
      Oprócz ofiar, może zrobi ktoś obok listę katów.
      • swantevit Kaci 03.12.07, 12:28
        pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Korczy%C5%84ski
        pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Kami%C5%84ski_%28genera%C5%82_LWP%29
        pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Chocha
        pl.wikipedia.org/wiki/Zenon_Kliszko
        pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Jaruzelski
        pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Kocio%C5%82ek
        pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Szlachcic
    • Gość: c Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 16:09
      A co na to IPN? Dlaczego Lazowski nie robi tego z IPN?
      • Gość: dziadek Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.chello.pl 04.12.07, 13:18
        Kiedy zapowiadana książka o esbeckich oprawcach panie Kazik?
    • Gość: k.b. Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.07, 21:11
      Panie Łazowski, byłem tam, wracałem 6-tką ze szkoły na
      Żelechowie,jechałem koło stoczni, na Dubois spalony milicyjny gazik,
      gdzie wysiadłem, potem palący się KW. PZPR , no i KWMO, gdzie
      strzelano, ja nie byłem ranny, ale gdyby Pan coś się chciał
      dowiedzieć to służę informacjami. Krzysztof Bazan te. 784089450
      • Gość: ARCHIWISTA Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.gprs.plus.pl 08.12.07, 22:31
        Warto zbierac naocznych świadków relacje. Szkoda że nasza
        Solidarność ma za zadanie zacierać wszelkie ślady naszej
        działalności z lat 80. Wstyd, że po ponad 35 latach zaczyna się
        poszukiwać takich zdjęć.
        • Gość: k.b. Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.chello.pl 11.12.07, 10:14
          to prawda, byłem świadkiem, podałem telefon, i wszyscy zainteresowani mają mnie gdzieś głęboko! A Solidarność? Z kim? Chyba że w przejmowaniu mieszkania po moich rodzicach! I załatwieniu 110m.kw. mieszkania komunalnego, swojemu szefowi! To tak.
    • andrzej.lazowski Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi 11.12.07, 13:27
      Zapraszamy na forum - prosimy o wspomnienia z grudnia '70. Jak to
      widzieli naoczni świadkowie.
      Pozdrawiam
      Andrzej Łazowski
      Stowarzyszenie CPT
      • Gość: herman Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 15:42
        A są jakieś nagrody?
        • Gość: DamaKier Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.sprzedajemysamochody.pl 11.12.07, 15:51
          Herman, ale ty jesteś cham!
          • swarozyc Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi 11.12.07, 19:40
            Gość portalu: DamaKier napisał(a):
            Herman, ale ty jesteś cham!
            '''''''''''''''''''''''''''''''''''''
            Nagroda pocieszenia; 15 min. na tylnym siedzeniu z damomKaro..
            • Gość: herman Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 20:17
              To może jakaś nagroda z tych waszych wyniesionych rzeczy z budynku
              na placu Żołnierza Polskiego? Kto ma w domu telefon I sekretarza?
      • Gość: krzysztof bazan Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.chello.pl 11.12.07, 17:56
        Wracałem wtedy ze szkoły, tramwajem lini 6, na wysokości stoczni i dalej na rogu ul.Dubois i Sławomira dopalał się milicyjny gazik, tam było jak po bitwie, nikogo nie było, żadnych ludzi, jakby wymarłe miasto, nie miałem pojęcia co tam wtedy zaszło, to wyglądało jak jakaś scenografia do filmu przygotowana. Tramwaj jechał dalej, i wtedy na placu Hołdu Pruskiego, i na deptaku naprzeciwko Komitetu Wojewódzkiego PZPR, zobaczyłem płonący gmach i tysiące ludzi, trudno policzyć ile, niektórzy wynosili z tego budynku PZPR różne dobra, telewizory, dywany, luksusowe alkochole, teraz to dla Państwa zapewne nic dziwnego, ale wtedy tego w sklepach nie było, tylko za dolary, których też zwykli ludzie nie mieli, a wypicie piwa w kawiarni w ogóle nie było realne, dlatego widok takich dóbr, nagromadzony w jedynie wtedy słusznym ośrodku władzy, podziałał na ludzi jak czerwona płachta na byka, bo Gomułka wtedy zachęcał i nakłaniał do wyżeczeń! Z tego budynku PZPR, wszyscy aparatczycy już dawno pouciekali, a tłum chciał ich dorwać, co do tego nie mam złudzeń, a szczególnie I sekretarza KW, pana Walaszka jak by wtedy złapali, to raczej by doszło do linczu, a nie do rozmów, to co do tego nie mam żadnych wątpliwości, bo tam wtedy nikt tego nie bronił. W tłumie rozeszła się plotka że pomiędzy Komitetem Woj. PZPR, a komendą Woj. Milicji (dzisiejszy gmach KW Policji, na Małopolskiej), są tunele którymi władza uciekła, z tłumu padło hasło, na komendę milicji idziemy, no i poszli! Ci co brali te dobra to oczywiście nie poszli, bo tam wtedy do stoczniowców i spontanicznie reagujących uczciwych ludzi, różne szumowiny też się podłączyły, zresztą jak wszędzie. Ja byłem wtedy może ze 100 metrów za Bramą Królewską, w kierunku komendy, jak ludzie zaczeli krzyczeć że strzelają, i są zabici na pl. Hołdu Pruskiego, w tym hałasie tych strzałów nie słyszałem, nie będę tu zgrywał bohatera, wystraszyłem się i uciekłem, i tyle. Potem dowiedziałem się od koleżanki że zabito tam jej brata 16- letniego wówczas Waldemara Szumińskiego, ja miałem wtedy dokładnie osiemnaście lat. Krzysztof Bazan. tel. 784089450. PS. Panie Andrzeju, dziękuje za telefon, na pewno przyjdę na tą wystawę, i podzielę się z Panem wiedzą z tamtych dni.
        • Gość: k.b. szkoda fatygi IP: *.chello.pl 11.12.07, 21:04
          widzi Pan, i jak tu można pisać, jak jakiś gnojek kpiny sobie robi z tego, na pewno jeszcze jego rodzice srali wtedy w pieluchy, a karabiny widzieli tylko na filmach! Szkoda chyba mojej fatygi, żeby przed takim przygłupem się produkować,ludzie z tamtych czasów raczej na to forum nie wchodzą.
          • andrzej.lazowski Re: szkoda fatygi 12.12.07, 12:42
            Za co...? Za trud i niedostatek 25 lat. Za poświęcenie swojej pracy
            dla odbudowy Ojczyzny z myślą o lepszym jutrze. Jeszcze do tego w
            dzienniku telewizyjnym „towarzysz” Cyrankiewicz nazwał naszych
            ojców, braci, synów – chuliganami, antyspołecznymi mętami,
            kryminalistami. I jeszcze to, czego nie daruje mi historia, nie
            darują serca Polek i Polaków – kazał strzelać do manifestujących.
            (...) Słowa kata polskich robotników poszły w czyny. Ofiary tych
            słów już są. Dlaczego znów giniemy?

            Eugeniusz Błażewicz lat 22 (24.12.1948-17.12.1970)
            Stanisław Józef Kamać lat 18 (06.10.1952-17.12.1970)
            Jadwiga Barbara Kowalczyk lat 16 (15.10.1954-17.12.1970)
            Daniel Kućma lat 24 (14.01.1946-21.12.1970)
            Roman Kużak lat 23 (28.07.1947-17.12.1970)
            Stanisław Nadratowski lat 20 (30.04.1950-19.12.1970)
            Henryk Perkowski lat 20 (15.01.1950-17.12.1970)
            Edward Prysak lat 43 (18.06.1928-18.12.1970)
            Zbigniew Semczyszyn lat 23 (06.07.1947-17.12.1970)
            Michał Julian Skipor lat 19 (23.07.1951-17.12.1970)
            Stefan Jerzy Stawicki lat 16 (22.08.1954-18.12.1970)
            Waldemar Szumiński lat 22 (22.10.1948-17.12.1970)
            Julian Święcicki lat 59 (18.06.1911-17.12.1970)
            Zygmunt Mieczysław Toczek lat 23 (07.08.1947–17.12.1970)
            Wojciech Maciej Woźnicki lat 21 (27.06.1949–17.12.1970)
            Janusz Wrzodak lat 27 (15.03.1943–17.12.1970)

            Ciągle widzę ich twarze!

            Imiona, nazwiska, wiek to wszystko znamy, czytając informacje na
            pomniku - ofiary Grudnia ‘70. A ilu z nas zna ich twarze, ich
            spojrzenia, czy ktoś z nas może powiedzieć: ciągle widzę ich
            twarze!. On był młody, ona była tak śliczna! Jak często zastanawiam
            się jak potoczyłyby się ich losy, gdyby nie ta tragedia ‘70 roku.
            Mieliby pewnie teraz własne wnuki...
            Ale zostały tylko wspomnienia zrozpaczonych rodziców wydrukowanych
            na łamach gazet (Nie dojechał do szkoły, Grób syna pokaże kierownik,
            Co zrobiliście z synem? , Cóż mogę zrobić nad tym grobem?), kilka
            książek oraz nagrobki i ten pomnik... na placu Solidarności. Gieniu,
            Stasiu, Jadziu, Danielu, Romku, Stasiu, Heniu, Edku, Zbyszku,
            Michale, Stefku, Waldku, Julianie, Zygmuncie, Wojtku, Januszku –
            również dzięki Wam Polska jest wolna!

            Nasze Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość wspólnie z Gazetą
            Wyborczą, Miastem Szczecin, oraz Ośrodkiem "Pamięć i Przyszłość"
            przygotowuje wystawę plenerową na placu Solidarności. Pierwszą część
            wystawy zostanie zaprezentowana 13 grudnia 2007 r. o godz. 12.00.
            Wówczas zaprezentujemy portrety zabitych w grudniu 1970 r.

            Następnie obok portretów ofiar znajdą się współczesne portrety
            ludzi, którzy zostali rani – w wydarzeniach Grudnia ‘70. Każdy z
            nich mógł być jednym z tych szesnastu zabitych! Dlatego też wykonamy
            16 współczesnych portretów.
            Już w grudniu odbędzie się spotkanie z żywymi świadkami tych
            wydarzeń. Apelujemy, stańmy wszyscy Szczecinianie na placu
            Solidarności, by uczcić ofiary, przybywajcie na nasz apel. W samo
            południe 17 grudnia 2007 r. – po 37 latach. Już trochę starsi – ale
            będziemy w ich oczach poszukiwać – ciągle widzę ich twarze!

            Andrzej Łazowski / Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość

            • Gość: lump Re: Popieram! IP: *.chello.pl 12.12.07, 15:29
              Dzięki za zaproszenie. Będę.
              • Gość: dziadek Re: Popieram! IP: *.chello.pl 12.12.07, 23:37
                Co to sie porobiło jeszcze nie tak dawno wszyscy , którzy mówili o
                stanie wojennym , o jakiś rozliczeniach, o 17 Grugnia byli przez GW
                i ich szerokie towarzystwo Unii Wolności nazywani OSZOŁOMAMI.
                A teraz Gazeta A.Michnika przyjaciela Jaruzelskiego i człowieka
                honoru Kiszczaka jest sponsorem tej wystawy.
                • Gość: kiełbaska Re: Popieram! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 00:05
                  W tym musi być komercja (ona sama w sobie nie jest złem, ale powinno
                  to być sponsorowane przez miasto, na to powinno być nas stać, żeby z
                  naszych podatków móc choć tak odpłacić ich rodzinom, bo to one
                  poniosły największą cenę, że oni to -zwykle tak bywa, że
                  bezpośrednie ofiary są najjaśniejsze, ale rodziny to ofiary
                  wieloletnie, dożywotnie – myślę, że dla nich nasza obecność jest
                  ważna, może w jakiś sposób usprawiedliwia, tłumaczy ofiarę życia ich
                  bliskich, może ), a jak komercja to gazeta tu musi być postrzegana
                  dwuznacznie. Trochę to złem podszyte, maleszkowym złem, honorowym
                  kiszczkiem u redaktora co jego imienia nie pamiętam, bo nie chcę.
                  Ale honor to, nie obowiązek, to honor oddać go im i ich rodzinom. Co
                  ja mogę więcej jak zachować o nich pamięć? A to przecież tak mało,
                  ale może starczy, czy ja wiem?
    • Gość: glu Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.07, 09:14
      Czy to prawda, że z okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego
      esbecy mogą liczyć na podwyżkę emerytur z wyrównaniem od 1989 roku?
      • Gość: x Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 20:19
        No ciekawe...
      • Gość: ofiara Re: Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawi IP: *.gprs.plus.pl 16.12.07, 18:57
        Byłem na placu, wzruszyłem się ogromnie. Zapaliłem znicze dla tych
        ofiar. Polecam wystawę, warto zobaczyć i poczytać te historię.
    • Gość: świadek Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawie IP: *.chello.pl 16.12.07, 21:56
      Był post o jednej z ofiar przy zamku i już go nie ma.Bardzo
      ciekawe.Cenzura nie puściła ?
    • Gość: świadek Ofiary Grudnia'70. Po raz pierwszy na wystawie IP: *.chello.pl 16.12.07, 21:56
      Był post o jednej z ofiar przy zamku i już go nie ma.Bardzo
      ciekawe.Cenzura nie puściła ?
    • cpt_stowarzyszenie Grób syna pokaże kierownik... 17.12.07, 09:41


      17 grudnia 1970 roku. Ten dzień został mi w pamięci na całe życie.
      Tego dnia został zastrzelony mój syn Michał Julian Skipor, ur.
      23.VII.1951 r. Tego dnia byłem w pracy dorywczej, przychodzę do
      domu, pytam żonę gdzie jest syn. Mówię do żony, wiesz że w mieście
      jest dzisiaj wielki niepokój. Żona mówi do mnie, przyszedł Michał z
      pracy i powiedział, że idzie z kolegą na plac Żołnierza i zaraz
      wraca. Czekamy, syn nie wrócił, dowiadujemy się, że w mieście była
      strzelanina do ludzi i dużo zginęło. 20 grudnia będą chować
      zabitych, poszedłem do prokuratury, tam mi powiedzieli żebym
      przyszedł po świętach. W międzyczasie dowiedziałem się, że zabitym
      robili sekcję zwłok na Golęcinie w szpitalu. Sekcję zwłok robił
      profesor z medycyny sądowej Walczyński. Ja Walczyńskiego znałem z
      wojska i poszedłem do niego. On mi powiedział, żeby przyjechać do
      szpitala na Golęcin i w prosektorium są tam ubrania zabitych i mówi,
      może poznasz. Pojechałem z żoną na Golęcin i w prosektorium poznałem
      syna ubranie. Walczyński powiedział mi, żebym pojechał do Komendy
      Wojewódzkiej. W milicji powiedzieli mi, że ubranie nie oddadzą, bo
      jest postrzelone i pokrwawione. A tylko oddadzą mnie buty bo były
      całe, powiedzieli żebym jechał na cmentarz. Tam kierownik cmentarza
      pokaże grób syna. Grób nam pokazali, ale my nie mogli się zgodzić
      czy w tym grobie jest nasz syn i zażądali ekshumacji zwłok. Ja
      poszedłem do prokuratora o zezwolenie ekshumacji zwłok syna.
      Prokurator mnie powiedział, że zezwolenie musi dać „sanepid”.
      Poszedłem do „sanepidu”, dyrektor „sanepidu” powiedział, zezwolenie
      może dać na ekshumację, ale na otwarcie trumny nie. A ja mówię, skąd
      ja wiem co w tej trumnie jest. Ja chcę widzieć swego syna. „Sanepid”
      mówi, nie da rady, proszę iść do wojewody. Ja poszedłem do wojewody
      i mówię, proszę dać zezwolenie na ekshumację zwłok i otwarcie
      trumny, bo chcemy widzieć swojego syna, którego pochowali bez naszej
      wiedzy. Wojewoda mówi – nie, jak mówię, że ja do Szczecina nie
      przyjechałem i pójdę na piechotę do Warszawy i po drodze będę mówił
      po co ja idę. Wojewoda mówi zrobimy po wojskowemu, ja mówię tak.
      Mnie mówi – wyjdźcie do poczekalni i poczekajcie. Potem zawołał mnie
      i mówi idźcie do Miejskiej Rady Narodowej, tam czeka sekretarz
      Cejlan. Ja przychodzę, Cejlan mówi, ekshumację będziemy robić w nocy
      o czwartej nad ranem. I żeby nie zrobić żadnej manifestacji i żeby
      matki nie było i siostry i syna. A ja żebym wziął dwóch moich
      znajomych i mówi, a jak syn będzie w kaplicy przycmentarnej o
      siódmej rano, to mogą przychodzić kto tylko chce. O czwartej rano
      jak przyjeżdżam i mój znajomy i przełożona pielęgniarka za szpitala
      wojskowego, nasza znajoma. Przywozimy trumnę, którą kupiłem na
      cmentarzu, już był przedstawiciel gospodarki komunalnej, grabarze.
      Było ciemno, w nocy oświetlili reflektorami samochody, grabarze
      odkopali trumnę. Wyciągnęli wieko, zdjęli, był nagi. Postrzelony był
      w plecy, miał pierś rozerwaną, pachwinę i rękę, leżał na gołych
      deskach, nie miał pod ciałem nic położonego, tylko z wierzchu
      prześcieradłem przykryte. Ciało wytarli, obandażowali rany, ubrali,
      przełożyli do naszej trumny, a tamtą trumnę w której był – zakopali
      w tamto miejsce. O siódmej rano przywieźli do kaplicy trumnę,
      otworzyli, a o dziesiątej był pogrzeb z księdzem, tak jak Pan Bóg
      przykazał. Była matka, siostra i dużo ludzi.

      Michał Skipor – ojciec / wspomnienie opublikowane zostało w Jedności
      nr 17 – wydanie specjalne

      Michał Julian Skipor (1951–1970) – uczeń zawodu w prywatnym
      zakładzie ślusarsko-samochodowym. W dniu 17 grudnia ok. 17.30 na ul.
      Małopolskiej (przed KW MO) – dwie rany postrzałowe klatki
      piersiowej, rana brzucha i ręki prawej. Oględziny i sekcja zwłok 19-
      letnniego Michała Skipora wykazały dwie rany postrzałowe klatki
      piersiowej, z uszkodzeniem obu płuc, ranę postrzałową brzucha, z
      uszkodzeniem jelita grubego i ranę postrzałową ręki prawej.
      Przyczyną śmierci stały się rany postrzałowe ciała, z uszkodzeniem
      narządów wewnętrznych klatki piersiowej i krwotokiem wewnętrznym.
      Obrażenia jakie stwierdzono u denata są skutkiem działania pocisków
      o jednolitym typie, przy czym pociski w liczbie 4 obejmowały dużą
      przestrzeń ciała. Postrzały zostały zadane z oddali.
      • Gość: s Re: Grób syna pokaże kierownik... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.07, 15:14
        Smutna historia!
        • cpt_stowarzyszenie informacja do kiedy 18.12.07, 13:00
          Zapraszamy na wystawę Ofiary Grudnia '70, Ciegle widzę ich twarze.
          Wystawa jest prezentowana na placu Solidarności do 27 grudnia.
          • cpt_stowarzyszenie Wspomnienia z 1980 r. 28.12.07, 10:33
            Kamień

            Zbigniew Zdanowicz

            Zbigniew Zdanowicz, lekarz. W 1970 r. pracownikiem przychodni przy
            ul. Starzyńskiego, która spełniała wtedy rolę szpitala polowego.

            Nie wiem, kiedy skonał. Kim był i co myślał w ostatniej chwili. Padł
            gdzieś w pobliżu naszej przychodni przy ulicy Starzyńskiego. Już nie
            pamiętam jego twarzy. Tylko te ręce. Pięści. Te zaciśnięte pięści...
            Od rana 17.XII.1970 roku byliśmy przygotowani na najgorsze. Bez
            zarządzeń i instrukcji. Chyba instynkt. Każdy czuł nadciągającą
            grozę, zanim stał się jej świadkiem. Siostro Halino! Wygotować
            wszystkie narzędzia, przygotować stoliki i zestawy. Przygotować
            wszystkie stoły i leżanki na sali operacyjnej, opatrunkowej i
            gipsowej. Pan doktor niech poustawia ławy i krzesła w holu. To
            będzie izba przyjęć i segregacja. Poszyć szybko i wywiesić flagi z
            Czerwonym Krzyżem. Nabrać wody do wanien i kubłów. Tu musi być
            pomoc, bezpieczeństwo i azyl dla wszystkich. Nasz zaopatrzeniowiec
            wysłany po świeczki wrócił po kilku godzinach: "w sklepie nie
            chcieli sprzedawać", musiałem im zawieźć zgodę Komitetu Strajkowego
            ze Stoczni.
            Pierwsza fala grozy uderzyła wraz z nadciągającą wrzawą, strzałami i
            tupotem setek nóg pod oknami.
            Potem wzniesiono tych pierwszych (zapach gazu i pierwsze plamki krwi
            na posadzce). Łzawiliśmy. To ten gaz. Zamknąć okna! Pod oknami jakaś
            kobieta, klęcząc wyrywa kamienie z chodnika i wkłada do torby na
            zakupy. Odejść od okien! Nie zapisywać nazwisk rannych. Szycie
            siostro! I niech mi pani wytrze oczy. Nic nie widzę! Ja nie płaczę.
            To ten gaz! Dlaczego nie przyjeżdżają karetki? Tego młodego trzeba
            natychmiast wysłać do szpitala! Tu przecież tylko przychodnia.
            Wszystkie stoły zajęte. Fartuchy już nie białe. Biało-czerwone.
            Chluśnięcie jodyny na papierowo-blade piersi. Na mostku malutki
            otworek. W samym środku Ela, nóż! Otwarcie klatki piersiowej. W
            Przychodni! Boże! Niech pani trzyma! Oddech usta w usta. Jeszcze
            cięcia nożyczkami osierdzia. Już serce w dłoni.... Puste!!
            Sierżancie! Zapewniamy wam bezpieczeństwo, ale proszę zdjęć mundur,
            oddać broń i nie wychodzić z okulistyki. Siostra Danka dopilnuje
            tego. I zająć się jego oczyma. Płukać lignokainą i sól.
            Telefon z Wydziału: Ilu zabitych? Co potrzebujecie? – Trzeba nam
            krwi! Krwi zero. I karetki!... Nie mogą dojechać?...
            Coraz więcej plam na posadzce. Z czerwonymi oczami. Wściekli. Czuć
            ich gazem. Krzyczą: czy są tu jacyś milicjanci? - Nie ma! Spokój!
            Wszyscy zdrowi muszą opuścić przychodnię! Dla dobra wszystkich.
            W pokoju nr 11 kostnica. Nasz gipsiarz mocuje się z zaciśniętymi,
            sztywnymi pięściami jednego z martwych. Co pan tam robi? – On miał
            to w obu rękach, doktorze. Te kamienie. – To niech mi pan da jeden –
            PO CO? – Jeszcze nie wiem.
            Kładliśmy się w przychodni po północy. Wszyscy. Gdzie kto mógł.
            Zemdliło mnie. Pod bramą żołnierz i warkot pracujących silników. Czy
            mogę z panem trochę przespacerować? Potrzebuję powietrza. Świeżego.
            Chodźmy.
            Ponura noc. Zimno. Żołnierz milczał. Na placu Hołdu Pruskiego swąd
            spalenizny. Poczułem dreszcze. Włożyłem ręce do kieszeni. Natrafiłem
            na ten KAMIEŃ. Już wiedziałem...


            "Jedność", wydanie specjalne, nr 17, strona 3, Szczecin 17 grudnia
            1970 r.
            • andrzej.lazowski Wspomnienia z 1980 r. 29.12.07, 11:16
              Co zrobiliście z synem?

              Dnia 19.XII. 1970 r. tj. dzień śmierci mego syna, ja wraz z żoną
              odwiedziliśmy go dwa razy. Opowiadał nam okrutne rzeczy, jak to MO
              przebrane w ich mundury stoi wraz z nimi i strzela do niewinnych
              ludzi. Także mówił, jak milicjant stojący wśród nich strzelał do
              matki z dzieckiem, a on z nerwów nie mógł tego znieść i podniósł
              broń do niego, ale go od tego zamiaru wstrzymali koledzy mówiąc, co
              za to mu grozi. Strasznie syn to przeżywał pełniąc służbę, gdyż
              wiedział, że jego ojciec, wujkowie i koledzy z pracy pracują w
              stoczni, a syn miał do nich strzelać. Nie mógł się z tym pogodzić,
              zginął na pewno dlatego, że za głośno mówił na temat milicji. Gdy
              wieczorem przed godziną policyjną odeszliśmy od syna, to strasznie
              się martwiliśmy, że może mieć zatargi z milicją. Około godz. 21 pod
              nasz dom podjechała amfibia, wyszli z niej wojskowi i pytali się
              nas, czy nie ma syna w domu. Odpowiedziałem, że nie, proszę
              sprawdzić, a jeden z nich w łzach powiedział to nie z naszej winy,
              szybko zbiegł i odjechali. Całą noc już nikt nie spał, wyszedłem z
              domu i sprawdzałem, czy nie ma syna ukrytego w piwnicy, czy też na
              podwórku, lecz syna nigdzie nie było. Nad ranem wraz z córką
              poszedłem do syna, lecz na służbie go nie było. Poszedłem do jednego
              z dowódców. Gdzie mogę zastać syna? Odpowiedział mi, że syn nie
              żyje. Córka zaczęła krzyczeć, że to niemożliwe, lecz on kazał córce
              uspokoić i powiedział, że dobrze znał syna i to na pewno syn zginął.
              Powiedział, że znaleziono syna w dole między „Kaskadą” a ZPO „Odra”.
              Nic więcej nie chciał nam powiedzieć, tylko kazał jechać na Piotra
              Skargi.
              Wróciłem do domu, wziąłem żonę i pojechaliśmy jeszcze raz na ul.
              Niepodległości. Dowództwo powiedziano nam, że mamy błędną
              informację, ale ja nie dałem za wygraną więc zaczęli dzwonić z
              automatu na Piotra Skargi i powiedzieli, że nas zawiozą do syna.
              Chciałem zobaczyć ciało, więc mi pokazali, syn leżał jak żywy, tylko
              miał rozszarpane czoło. Po sekcji zwłok ponownie chciałem zobaczyć
              ciało, wyglądało okropnie, gdyż nos i okolice były czarne.
              Podniosłem alarm, mówiąc co zrobiliście z synem, wtedy powiedziano
              mi, że to dym od strzału i się zmyje, ale przecież za pierwszym
              razem tego nie miał. Jedyną ich zaletą było to, że nie zrobili mi
              trudności przy pogrzebie. Pochowałem syna tak, jak uważałem za
              słuszne. Prokurator prosi nas, aby nie otwierać trumny. Ja jednak na
              cmentarzu otworzyłem trumnę i podniosłem głowę syna mówiąc, co
              zrobiła Polska Ludowa. Niemcy strzelali prosto w oczy, a Polacy z
              tyłu.
              Miałem także żal do stoczni, gdyż mi obiecała autokar, a w ostatniej
              chwili powiedzieli, że nie dadzą, gdyż się boją.
              Syn jak i ja byliśmy pracownikami.
              Nadratowscy
              Jedność nr 17, wydanie specjalne, str. 5
              • andrzej.lazowski Re: Wspomnienia z 1980 r. 31.12.07, 11:15
                Stowarzyszenie CPT przygotowuje katalog do projektu Ciągle widzę ich
                twarze. Ofiary Grudnia '70. Zwracamy się do Państwa z prośbą o
                pomoc. Poszukujemy rodziny, przyjaciół, kolegów Janusza Wrzodaka.
                Czy ktoś może znał tą ofiarę Grudnia '70. Czekamy na informacje.

                Janusz Wrzodak. Lat 27. Technik budowlany. Nigdzie nie pracował .
                Śmiertelnie postrzelony 17 grudnia 1970 r. ok. godz. 17 na ul.
                Małopolskiej przed budynkiem Komendy Wojewódzkiej Milicji
                Obywatelskiej. Zmarł w szpitalu.
                • Gość: rety ofiary na wystawie a mordercy podwyzkę dostana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.08, 13:52
                  od marca
                  • Gość: jak rządzi PO Re: ofiary na wystawie a mordercy podwyzkę dostan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.08, 15:41
                    przesladowany otrzyma 30 zł bo ma rente niecałe 600 a ubowcy
                    do swoich niebywale wysokich emerytur po kilka set złotych
                    • Gość: o Re: ofiary na wystawie a mordercy podwyzkę dostan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 14:11
                      Zmarł UB i rente ma jego zona! Teraz siedzi cała jego rodzina w domu
                      i pije. Zona, synek, wnuk z kochanica i ich synek. Wszyscy żyją z
                      jednej ubowskiej renty.
                      • Gość: hardy Re: ofiary na wystawie a mordercy podwyzkę dostan IP: *.chello.pl 02.01.08, 16:47
                        Bo sprawiedliwość musi być. Juz tam Schetyna z Ćwiąkalskim
                        wyrównają wam wszystkim szansę na godne resztki cudownego życia.
                        Przecież sam pan premier grzmiał z trybuny na obchodach Grudnia
                        dlaczego te sprawy ciągna się tak długo i zarządał raportu.
                        za rok macie szansę spytać się o ten raport.
                        • Gość: sd Re: ofiary na wystawie a mordercy podwyzkę dostan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 19:17
                          za rok, może dwa ...............
                          • Gość: samotny Re: ofiary na wystawie a mordercy podwyzkę dostan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 11:25
                            Wszyscy czekają jak Jaruzelski pójdzie do Pana Boga. Jest cicha
                            umowa z Panem Prezydentem Jaruzelski, tylko nikt nie spodziewał się,
                            że aż tak długo będzie żył!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka