16.08.08, 04:11

Ostatnio Prezes Rady Ministrów RP, bardziej znany jako Premier, a jeszcze
bardziej znany jako Donald Tusk, oznajmił, że przekroczyliśmy Rubikon.

Tak sobie pomyślałem, że na temat słowa "Rubikon" i jego pochodnych można by
napisać niejeden doktorat.

W czasie gdy Juliusz Cezar dostał zakaz przekraczania rzeki o tej właśnie
nazwie, by nie dławić Rzymskiej Demokracji, ówcześni Szczecinianie zajmowali
się raczej lepieniem garów i robieniem haczyków z ości...

Potem niestety lub "stety" Cezar złamał tę granicę i zaczął wojnę domową,
mówiąc zdanie o rzuconych kościach...może miał na myśli rybi szkielet, co
wskazywało by na szczecińskie wpływy...

Złamał umowę, zajechał demokrację, wywołał wojnę...z obecnej perspektywy nic
dobrego...

Potem Rubikon stał się na tyle małą rzeką, że prawie nikt nie był w stanie
powiedzieć, która to.

Jednak potem pojawił się Rubik Pierwszy Węgierski, który wykonał wariacje na
temat wcześniej opisanych kości. Niezwykle rozbudowaną wariację, którą można
było wykonać na 43 tryliony możliwości. Może nie każdy potrafił dojść, do tej
jednej podstawowej, ale zabawy była cała masa. Najbardziej szczęśliwy był sam
Erno Rubik, bo zarobił dużą, nieokreśloną liczbę pieniędzy.

Potem pojawił się Rubik Drugi Polski, który postanowił stać się geniuszem
muzyki symfonicznej i chóralnej tej części Europy. Czy mu się udało, nie mnie
to oceniać wszak de gustibus...Jedno jest pewne, przedsięwzięcie okazało się
opłacalne.

Teraz nastaje Rubik III Tuski, trudno powiedzieć co z tego wyniknie, bo i
kombinacji wiele, a zarazem łatwo to wpada w ucho...

Jedno jest pewne słowa z upływem czasu zmieniają swoje znaczenie, i nic na tym
świecie pewne nie jest...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka