Gość: łukasz
IP: 10.10.73.*
24.08.01, 17:30
Spotkalem w barze �Małgosia� przy ul. Szczytnej kolegę ze studiów, czyli jeszcze z czasów komuny.
Dla
nas to były czasy �Pod Kurami�. Młodszemu pokoleniu wyjaśniam, że chodzi to o winiarnię �POd
Kurantami� na Rynku Staromiejskim (R.I.P.!). Mój przyjaciel stwierdził, że nie mógł sie oprzeć, żeby
nie wejść do �Małgosi� i nie zamówić słynnego bukietu z jarzyn, który w niezmienionej postaci
przetrwał
transformację ustrojową wraz z niektórymi paniami z obsługi. Łza nam się w oku zakręciła na
wspomnienie pewnej chwili. Otóż raz, po zjedzeniu słynnego bukietu (na dworze szalała zamieć),
zaczęliśmy po cichu rozpracowywać flaszkę �Bałtyku�. I nagle stanęła przy nas korpulętna pani z
obsługi i zagrzmiała: Toć nie męczta się chłopaki, mata kupki! I postawiła przed nami dwa kubki.
Natychmiast dostała od nas jakieś 50 gram i świat wszystkim wydał się piękny. Czy macie jakieś
wspomnienia z poczciwej �Małgosi�? W końcu ten bar wykarmił całe pokolenia toruńskiej inteligencji -
między innymi.