reykjavik
24.07.07, 20:34
Niespelna dwa tygodnie temu mialem, na lotnisku w Bostonie, dosc nieprzyjemna
przygode. Mialem leciec do Londynu przez Montreal z Air Canada. Gdy zjawilem
sie przy stanowisku odpraw, pracownica linii lotniczych zapytala sie dlaczego
w moim paszporcie nie ma wizy. Ja na to, ze lece do Londynu wiec nie
potrzebuje wizy. Pani przy stanowisku po chwili zaklopotania pyta kolegi,
jaka wiza jest mi potrzebna. I za chwile dopytuje sie o wize brytyjska. Gdy
juz wyjasnilem ze Polska nalezy do UE i mozna swobodnie podrozowac, ona mowi
ze bez kanadyjskiej wizy tranzytowj nie moze mnie puscic.
Kiedy kupowalem bilet do Londynu przez Montreal nigdzie nie bylo napisane, ze
bedzie mi potrzebna wiza tranzytowa. Dopiero teraz na stronie Air Canada, w
warunkach przewozu (czy ktokolwiek je czyta?) znalazlem malym drukiem, iz
pasazerowie zobowiazani sa do posiadania niezbednych dokumentow. Wiem, ze
powinienem to zrobic przed odlotem, ale nie znam nikogo kto to praktykuje.
Zastanawiam sie czy mam jakies szanse w przypadku ubiegania sie o jakas
rekompensate u przewoznika. Po malym zamieszaniu, dzwonieniu i potwierdzeniu,
ze jednak wiza tranzytowa jest mi potrzebna dalem za wygrana i kupilem bilet
na polaczenie bezposrednie u innego przewoznika.
Cala sprawa odbyla sie przy szczegolnej nieuprzejmosci pracownikow Air
Canada. Nie pozwolono mi skorzystac z telefonu, pracownicy nie zaoferowali
pomocy w znalezieniu innego polacznia, powiedziano mi zebym nie przeszkadzal
w odprawie. I chyba ta postawa najbardziej zabolala. Obojetnie czy mam szanse
ubiegac sie o rekompensate za bilet czy nie, wysylam zazalene odnosnie
jakosci obslugi klienta do Air Canada.
pozdrowienia
r.