Dodaj do ulubionych

Z drugiej strony biurka

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.06, 19:25
Pracuję w agencji rekrutacyjnej, która wysyła ludzi do pracy w UK i Irlandii.
I szczerze powiem, że poziom ludzi starajacych się o pracę za granicą jest
żenujący. Każdy wpisuje, że zna angielski "komunikatywnie" a w praktyce
oznacza to , że umi epowiedzieć hello. Kiedys taki do mnie dzwoni - pytam się
zna pan angielski? tak na poziomie komunkatywnym, no dobra to how old are
you? ale mnie pan zagiął...
Najlepsze są "złote rączki" czyli "umiem wszystko".. A nie umieją nic..
Fajne sa też maile typu -intersuje mnie ta oferta pracy, prosze o szczegóły! a
nie pisze jaka oferta, a dziennie przychodzi do nas 200 maili...
Ludzie, nie zawracajcie ani sobie ani innym głowy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Miernota Re: Z drugiej strony biurka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:02
      A wasz poziom angielskiego nie lepszy,czasami jak dzwoni do mnie jakas pinda i
      zadaje mi pytania to rzeczywiscie nie rozumiem co do mnie mówi (bełkot -po
      polsku tez nie lepiej mowia czasem) -wyjatek stanowi Tesco oni zatr. native
      speakera.Co z tego ze aplikujacy pisza ze znaja angielski -a co maja napisac
      ze go nie znaja ? -od tego jestescie aby sprawdzic to ,wasza praca na tym
      polega !
      • Gość: mariusz Re: Z drugiej strony biurka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.06, 21:11
        Nie masz racji, nie ma po co zawyżać sowich kwalifikacji bo to i tak wyjdzie.
        Mnie byłoby wstyd, jakbym napisął, że znam angielski, a nie potrafiłbym
        powiedzieć ile mam lat...
        • Gość: Miernota Re: Z drugiej strony biurka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:21
          Tak ,to napisz ze nie znasz jezyka kraju do ktorego sie starasz o pracę i nic
          nie umiesz zrobic -napewno Cię zauważą i wybiorą twoje CV aby zaprosić Cię
          chociaż na rozmowe kwalifikacyjną.
          • Gość: p Re: Z drugiej strony biurka IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 15.03.06, 21:25
            To znaczy, ze nie ma po sie pchac do kraju, jesli nie zna sie jego jezyka.
            Najpierw trzeba zainwestowac w nauke, a potem myslec o pracy tam.
            W ten sposob traci sie tylko swoj czas i rekrutera.
            • Gość: kokos Re: Z drugiej strony biurka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:33
              A co powiesz na taki przypadek...emerytka pojechala do USA bez znajomosci
              jezyka nawet how old are you na zaproszenie swojej kolezanki. Po trzech latach
              pobytu nauczyla sie go w stopniu bardzo dobrym. Potem poznala faceta
              Amerykanina i USA ma teraz nowa obywatelke. Czy to znaczy, ze trzeba siedziec
              na pupie w kraju bo jezyk niezbyt perfect. Pobyt przeciez wybitnie sprzyja
              nauce jezyka. Oczywiste a jednak nie dla wszystkich.
              • Gość: p Re: Z drugiej strony biurka IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 15.03.06, 22:43
                Napisales "na zaproszenie kolezanki" to znaczy, ze nie marnowala czasu zadnego
                rekrutera czy kogolowiek innego wysylac cv i twierdzac, ze posiada pewne
                umiejetnosci, ktorych nie posiada. A o tym byl watek.
                • Gość: kokos Re: Z drugiej strony biurka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 00:35
                  Jasne, tylko firmy rekrutacyjne w Polsce to nie wszystko. Bardziej komfortowo
                  jest jechac do konkretnego pracodawcy, ale nie zawsze sie da. A post byl o tym,
                  ze najszybciej czlowiek uczy sie jezyka w naturalnym srodowisku.....wychodzisz
                  na ulice i juz leci kursik angielskiego za darmo.
                • Gość: bbb Re: Z drugiej strony biurka IP: *.tvgawex.pl 16.03.06, 06:37
                  o jakim marnowaniu wy mówicie?
                  przepraszam bardzo ale rekruter za to "marnowanie czasu" kaske bierze.
                • Gość: Miernota Re: Z drugiej strony biurka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 18:43
                  Wiesz p -czas rekrutera to ja mam w d..... -on ma za to płacone to jego job -
                  jak sie nie podoba to niech sie zwolni !
                  • martin_sutton Re: Z drugiej strony biurka 17.03.06, 14:43
                    Recruter też ma cie w d... jak sie zorientuje ze kłamiesz. Chetnych jest dosc.
              • Gość: mariusz Re: Z drugiej strony biurka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.06, 22:45
                Wiesz ile osób wyjężdza do Wielkiej Brytanii lub Irlandii na 6 miesięcy lub
                rokNIE UCZĄ się języka? Bo i po co? Szlachtują kurczaki na tasmie, kupują w
                hipermarkecie, jak ktoś do nich zagada to się głupio cieszą...
                Wczoraj gadałem z budowlańcem, który spędził 3 lata w USA. Nie potrafił mi
                odpowiedzieć na pytanie czy jest żonaty.
                Marnują swoją szansę.
                To się tyczy wielu zawodów np: kierowcy międzynarodowi nie znają językow obcych,
                a przecież mogą się uczyć poprzez kasety, mają dużo czasu w drodze.. A na
                granicy znowu mowa rąk..
                Polacy mają takie podejście: nie znam języka ale to nie problem - dajcie mi
                robotę to się szybko nauczę, bo się szybko uczę. Aż chciałoby się powiedzieć -
                to się pan szybko naucz i wróć!
                Jak ktoś chce szukać szczęścia to niech śpi na Victorii i innym głowy nie zawraca!
                • Gość: Majka Re: Z drugiej strony biurka IP: *.bulldogdsl.com 16.03.06, 00:31
                  Mariusz,
                  Nie nam osadzac czemu ludzie sa zmotywowani do nauki jezyka lub nie.
                  Rekrutowalam od czasu do czasu jak mialam zapotrzebowanie (Manager przez 4
                  lata).
                  Jednak tu na miejscu spotkalam wielu ludzi roznych nacji, ktorzy od ponad 10
                  lat sa w UK i nie znaja jezyka. Ich tlumaczami sa dzieci. Przykre, zadziwiajace
                  ale prawdziwe.
                  Jestes wypalony to normalne. Jak nie ma dodatkowych bodzcow kazdy sie wypala -
                  pieniadze szczescia nie daja.
                  Ja mialam teoretycznie swietna posade w Polsce. Ale mi sie UK zamarzylo i
                  jestem tu od ponad pol roku. Czy jest lepiej? A czy bylo lepiej po za
                  obiektywnymi czynnikami?. Prawda subiektywna sklonila mnie do podjecia decyzji
                  o diametralnej zmianie mojego zycia. Nie zaluje po mimo, ze poprzednio
                  zwiedzalam Europe i mieszkalam w hotelach *****. Jak mi sie Anglia znudzi mam
                  juz kolejna destynacje w planach. Jednak bez znajomosci jezyka na faktycznym
                  poziomie intermediate "ideal siega bruku" A. Asnyk.
                  Staraj sie realizowac marzenia nawet zwiazane ze zmiana kontynentu. Pracujesz w
                  HR zatem Twoj stan psychiczny ma swoje przelozenie na jakosc obslugi klientow
                  szczegolne tych wewnetrznych(pracownicy agencyjni), ktorzy bardziej sa zalezni
                  od Twojej firmy niz klienci zewnetrzni.
                  pozdrawiam i powodzenia
                  Majka
              • Gość: schlimazel Re: ty chyba masz kokosa zamiast glowy IP: *.dyn.optonline.net 16.03.06, 05:42
                Polacy i angielski, ahah a to dobre 99% umie tylko Polglish...
          • martin_sutton Re: Z drugiej strony biurka 16.03.06, 13:45
            Jezeli uwazasz ze rozwiazaniem tego problemu jest klamanie w CV, i to takie
            ktore wylazi po minucie rozmowy to naprawde radze przemyslec to jeszcze raz.

            Jezeli nie znasz jezyka to nie pisz ze znasz, bo nie dosc ze prawdopodobnie nie
            nadajesz sie do pracy to jeszcze klamiesz.

            Jezeli nie masz zadnych kwalifikacji i "umiesz wszystko" czyli nic, to najpierw
            zdobadz kwalifikacje/doswiadczenie a potem staraj sie o konkretna prace.

            A przede wszystkim do wszystkich ktorzy "szukaja" pracy za granica, zrozumcie
            ze zazwyczaj na jedno stanowisko jest kilku chetnych, musisz sie wykazac nie
            tylko na CV ale rowniez na rozmowie kwalifikacyjnej i czestow rowniez na drugim
            spotkaniu.

            Nikt za granica nie zatrudnia tylko na podstawie CV.
      • Gość: Jacko Re: Z drugiej strony biurka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.06, 22:48
        jak widać, należysz do tej grupy - zawracaczy głowy! Koleś, nie po to jest CV,
        żeby pisac w nim swoje pobożne życzenia!
      • inka323f Re: Z drugiej strony biurka 15.03.06, 23:01
        > Re: Z drugiej strony biurka IP: *.internetdsl.tpnet.pl
        Gość: Miernota 15.03.06, 21:02 + odpowiedz


        A wasz poziom angielskiego nie lepszy,czasami jak dzwoni do mnie jakas pinda i
        zadaje mi pytania to rzeczywiscie nie rozumiem co do mnie mówi (bełkot -po
        polsku tez nie lepiej mowia czasem) -wyjatek stanowi Tesco oni zatr. native
        speakera.Co z tego ze aplikujacy pisza ze znaja angielski -a co maja napisac
        ze go nie znaja ? -od tego jestescie aby sprawdzic to ,wasza praca na tym
        polega !

        Nie masz racji - praca rekrutera, to rzeczywiście konieczność zweryfikowania
        tego co kandydat na pracownika umie, ale nie możesz mieć pretensji o to, że się
        irytuje, tym, że ktoś marnuje jego czasu. Agencja nie może wciskać firmie,
        która płaci za jej usługi każdego, kto się nawinie, tylko dlatego, że ktoś tego
        chce. Kandydat, to towar. Żaden rzetelny kupiec, nie będzie inwestował w
        kiepskiej jakości towar. Różnica jest jedynie taka, że jakość towaru zależy
        wyłącznie od towaru, a od jakości zależy za ile się towar sprzeda = ile "towar"
        będzie zarabial. Więc przestańcie psioczyć na rekruterów i weźcie się za swoje
        kwalifikacje, jeśli chcecie coś zmienić w swoim życiu.
        • Gość: Mariusz Re: Z drugiej strony biurka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.06, 23:03
          Widzę, że koleżanka chyba po fachu?
          • inka323f Re: Z drugiej strony biurka 15.03.06, 23:12
            kiedyś, dawno temu pracowałam w rekrutacji; wtedy jeszcze nie bylo wyjazdow do
            UK przez agencje rekrutacyjne.
            • Gość: mariusz Re: Z drugiej strony biurka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.06, 23:24
              a o teraz robisz? Jestem w rekrutacji 2 lata trochę już mnie to wypala.
              • inka323f Re: Z drugiej strony biurka 15.03.06, 23:32
                Gość portalu: mariusz napisał(a):

                > a o teraz robisz? Jestem w rekrutacji 2 lata trochę już mnie to wypala.

                rożnie - ostatnio głównie marketing, ale teraz (po dwuletniej przerwie)
                wróciłam do robienia konferencji, czegoś, co mnie bardzo pasjonowało, dopóki
                mogłam to robić.
    • Gość: frycek Re: Z drugiej strony biurka IP: *.chello.pl 16.03.06, 09:48
      Gość portalu: Rekruter napisał(a):

      > Pracuję w agencji rekrutacyjnej, która wysyła ludzi do pracy w UK i Irlandii.
      > I szczerze powiem, że poziom ludzi starajacych się o pracę za granicą jest
      > żenujący. Każdy wpisuje, że zna angielski "komunikatywnie" a w praktyce
      > oznacza to , że umi epowiedzieć hello. Kiedys taki do mnie dzwoni - pytam się
      > zna pan angielski? tak na poziomie komunkatywnym, no dobra to how old are
      > you? ale mnie pan zagiął...
      > Najlepsze są "złote rączki" czyli "umiem wszystko".. A nie umieją nic..
      > Fajne sa też maile typu -intersuje mnie ta oferta pracy, prosze o szczegóły! a
      > nie pisze jaka oferta, a dziennie przychodzi do nas 200 maili...
      > Ludzie, nie zawracajcie ani sobie ani innym głowy.

      wiesz czytajac Twojego posta zastanawiam sie czy nie musisz poszukac sobie
      innego zajecia, nie pomyslales o tym ze wiekszosc ludzi chccacych wyjechac jest
      slabo wyedukowana a ty kpiacco i szyderczo drwisz Sobie z innych . Zastanow sie
      troche nad tym co piszesz. Szkoda mi czasu na dalszy komentarz, mam nadzieje ze
      zrobia to inni. Zycze Ci powodzenia w dalszej karierze.
    • Gość: martenika Zgadzam sie!!! IP: 83.104.90.* 16.03.06, 10:18
      Niestety zgadzam sie.
      Tez pracuje w agencji rekrutacyjnej ale w Anglii. Od pol roku zauwazam zanczne
      pogorszenie sie jakosci kandydatow. Potrafia przyjsc i mowic od razu po
      polsku... Albo pytac "me, job?" Moi angielscy wspolpracownicy lapia sie za
      glowe.

      Najbardziej lubie panow po 50-tce bez angielskiego, ale za to ze "swiezym"
      odorem piwka wypitego do sniadania. Jak sie okazuje, ze jestem Polka to mnie
      najpierw chca wziasc na litosc: ze nie maja pracy od pol roku, ze nie maja co
      jesc, za co zyc, co rodzinie wysyla. Jak mowie, ze na alkohol (jak czuc) kasa
      sie zawsze jest, to zaczynaja juz mi na honor i polskosc wjezdzac, ze ja
      powinnam pomagac rodakom itd itd... Kiedy tlumacze (jak zawsze spokojnie), ze
      jedyne stanowiska jakie akurat mamy sa dla ludzi ze znajomoscia angielskiego -
      bo takie wymagania postawil nam klient - to konczy sie na wyzwiskach i
      trzaskaniem drzwiami.

      Nie znosze opowiesci typu "a moj kolega to bez jezyka znalazl sobie prace" - w
      takim razie zlgos sie do kolegi!!! Albo teksty: "przy pracowaniu nie musze
      mowic po angielsku", "to przeciez praca w fabryce a nie biurowa, zebym
      angielski musial znac" - tak ale musisz zrozumiec podstawowe komendy od
      supervisora nawet w fabryce.

      Angielskie fabryki sa teraz co raz bardziej wymagajace. Oczywiscie cenia
      strasznie prace Polakow, ale teraz juz im to nie starcza, aby nie przeszkadzala
      im bariera jezykowa. Chca obecnie Polaka pracowitego i znajacego angielski (w
      jednej osobie).

      Jednym z moich zadan jest sprawdzanie poziomu angielskiego u ludzi. W
      zaleznosci od wyrazu twarzy po pierwszym pytaniu "Where are you from?" staram
      sie dostosowac trudnosc nastepnego pytania. Ale uwierzcie mi... wyrazne
      mowienie tym co nie umieja angielskiego i tak nie pomaga.

      Wczesniej ktos napisal, ze Polacy belkocza po angielsku i tylko Tesco
      zatrudnilo Native speakera... Uwierz mi - nie zrozumialbys moich kolegow z
      pracy. To Angole dopiero belkoca.

      Ludzie inwestujcie w angielski, albo teraz w hiszpanski i dopiero wyjezdzajcie.
      I nie piszcie komunikatywny jak umiecie "hello, how are you czy f.. you", bo
      to, ze nie znacie jezyka i tak wyjdzie predzej czy pozniej na rozmowie
      kwalifikacyjnej.

      Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: frycek Re: Zgadzam sie!!! IP: *.chello.pl 16.03.06, 10:42
        Wiesz taka to praca w HR ciagle napotykasz sie z roznymi zdarzeniami
        dotyczacymi kandydatow, niestety taka to praca. Trzeba tym ludziom pomagac
        poprzez edukowanie i naprowadzanie na odpowiednie tory. Wyjazdy ludzi do UK nie
        sa spowodowane poznaniem kultury i obczaji lecz podroz za chlebem. Sugeruje Ci
        abys pochodzila na rozne sympozia i konferencje moze wtedy zrozumiesz ten
        problem i inaczej bedziesz patrzec na to.
        no coz wyszlo slonko i zapowiada sie sloneczny dzionek.
        zycze Tobie sukcesow w dalszej drodze Swojej kariery.
        • Gość: martenika Re: Zgadzam sie!!! IP: 83.104.90.* 16.03.06, 12:22
          Praca czasami jest niewdzieczna, ale czsami jak uda mi sie wcisnac takiego
          czlowieka bez angielskiego do jakiejs fabryki i mu sie uda utrzymac i potem
          spotykam na miescie takiego usmiechnietego i zadowolonego z zycia to mysle ze
          warto.

          Ile razy nie probowalam pomagac takim osobom, ale nie utrzymywaly sie nawet
          tygodnia, bo pracodawca stwierdzil, ze nie moze sie z nimi porozumiec. Dlatego
          teraz dostajemy konkretne wytyczne ile osob i z jakim poziomem angielskiego.

          Ja nikomu nie kaze poznawac kultury i obyczajow. Sugeruje tylko, ze aby dostac
          prace w Anglii i utrzymac sie zniej nalezy znac jezyk.

          Dziekuje za zyczenia.
          u nas niestety pada deszcz ze sniegiem, wiec nie chce sie pracowac ;)

          Pozdrawiam

          • duende1 Re: Zgadzam sie!!! 16.03.06, 14:19
            martenika, a do jakiej branzy rekrutujesz?
            a w ogole moze moglabym cie troche popytac o twoja prace? moge napisac na priva?
            pozdrawiam.
      • Gość: Miernota Re: Zgadzam sie!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 19:03
        A wiesz jak Szkoci "bełkoczą" ? ale lepiej ich rozumiałem niz rekruterki (polki)
        dzwoniace do mnie z agencji(z uk) jeszcze czesto z VOIP -czyli telefonii
        internetowej zeby taniej było!,co tez jest samo w sobie żenadą ,jak ze jakosc
        dzwieku czesto bywa gorsza niz tel stacjonarnej co dodatkowo utrudnia
        konwersacje.
    • reallondoner Re: Do rekrutera 16.03.06, 13:22
      Kolejny nawiedzony z Lodzi :)

      Nauczyli Cie spikac po angielsku kilka zdanek i siedzisz pierdzac w stolek. Nie
      zapominaj, ze na Twoje miejsce w takiej agencji rekrutacyjnej czeka z 150
      kolejnych kandydatow, ktorzy chetnie przepytaja takich ludzi, poniewaz to im
      zagwarantuje duuuzo pracy i pieniedzy.
      Jestes na tyle slepy, zupelnie jak nasi rzadzacy i pracownicy w fabryce w
      Bielsku-Bialej. Szkodzisz sam sobie mowiac, ze wolisz aby nie przychodzili.
      Jesli zamiast 800 kandydatow beda przychodzili super wyedukowani, to zredukuja
      Wam etaty i moze wlasnie Ty stracisz prace. Lepiej wiec nie narzekaj, tylko
      zwolnij miejsce, nie pasujesz do tej pracy, patrzac ZUSowsko z gory na petenta.
      Jestes zwyklym szarakiem jak wiekszosc z 6 miliardfow ludzi na swiecie,
      wliczajac mnie. Pyszny byc umiesz, ale co Ty tak naprawde osoagnales: bawisz
      sie w maultkiego boga, decydujac o tym, czy ktos dostanie prace czy nie i to
      Cie rajcuje. Wykopalbym Cie z takiej firmy :)
      • Gość: Rekruter Re: Do rekrutera IP: 193.151.113.* 16.03.06, 13:38
        Ok, teraz ty posłuchaj.
        Na moje miejsce może i czeka ze 150 osób, ale są to osoby, które własnie wpisują
        głupoty bez pokrycia w CV więc jakoś się nie martwię.
        Jeśli chciałbyś mieć taką pracę jak ja, to czemu nie załoóżysz własnej firmy? My
        właśnie ze znajomymi to zrobilismy i jesteśmy sami sobie szefami.

        Po drugie, agencja rekrutacyjna to nie urząd pracy, gdzie każda łajza ustawia
        sie w kolejce po zasiłek. Poziom ludzi selekcjonowanych przez urzędy jest
        żenujący a to dlatego, że urzędnicy ani nie mogą sprawdzić kwalifikacji bo nie
        mają takich uprawnień albo nie iwedzą jak to zrobić.
        Prawda jest taka, że to agencja szuka pracowników i nie zależy nam, aby waliły
        tłumy takich frustratów jak ty.
        To nie rekruter decyduje o zatrudnieniu, tylko pracodawca na podstawie
        kwalifikacji, czyli to kwalifikacje decydują o tym, czy resztę życia spędzisz
        przy montażu aut, czy może ktoś ci da szansę na użycie szarych komórek w
        większym zakresie.
        Aha, a za znalezienie 1 specjalisty bierzemy więcej niż za 10 roboli.
        Ja mam wrażenie, że ty masz pretensje i do swojego zarządu i kierownictwa za to,
        że sam ułożyłeś sobie życie na 2 zmiany produkcji.
        Ja nie patrzę na ludzi z góry w pracy, teraz dzieliłem się swoimi refleksjami na
        temat poziomu pracowników w Polsce.
        • Gość: wow Re: Do rekrutera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:35
          "Gość portalu: Rekruter napisał(a):

          > Ok, teraz ty posłuchaj. ............ itd"

          Co za jezyk, jakie sformulowania, jaka butnosc, po prostu zenada , brak slow

          Wasz ulubiony
          wow:)
          • Gość: Rekruter Re: Do rekrutera IP: 193.151.113.* 16.03.06, 14:47
            a co cię najbardziej uraziło?
            • Gość: wow Re: Do rekrutera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 15:45
              Gość portalu: Rekruter napisał(a):

              > a co cię najbardziej uraziło?
              a Ty nie wiesz w jaki sposob napisales posta?

              Wasz ulubiony
              wow:)
        • reallondoner Re: Do rekrutera 17.03.06, 13:30
          Jajoglowy kolego, nie wiem skad Ci do glowy pustej sie wbilo, ze pracuje na
          dwie zmiany i jeszcze mam jakies kierownictwo.... a zebym mial CI
          zazdroscic ??? Buahaha, pracuje 35 godz tygodniowo poniedzialek-piatek,
          weekendy wolne i w dupie mam szukanie roboty przez takie agencje jak Twoja. Sam
          przyjechalem do UK i sam znalazlem prace, bez zadnej agencji, nawet
          angielskiej. SKoro niby jestes szefem tej swojej agencyjki i na nia psioczysz
          to moze ja zamkniesz? Problem bylby z glowy. A skoro prosperuje dobrze to
          gebusia na klodke i ciesz sie, ze kasa plynie. Takich pustych, zakitych lbow
          jak Twoj to jest az nadto na tym swiecie.
      • penelopa.pitstop Re: Do rekrutera 16.03.06, 13:44
        Czyz rola rekrutera nie jest wlasnie wybieranie najlepszych/najlepiej
        spelniajacych kryteria pracodawcy? Moze dla kogos to zabawa w boga, ale ja
        widze to raczej jako zestaw obowiazkow taki sam jak dla innych stanowisk w
        innych dziedzinach.
        Rekruter jest zly, bo wykonuje swoje obowiazki, a kandydat moze sobie na
        wszystko pozwalac, lacznie z wpisywaniem do cv rzeczy, o ktorych nie ma pojecia
        lub jezykow ktorych nie zna?
        To nie rekruter daje prace tylko pracodawca wiec moze do niego powinno sie miec
        pretensje, ze ma inne wymagana niz kandydat by spelnil? A moze stanowiska
        powinny byc ustawiane pod marne umiejetnosci kandydatow?
        Zasady gry sa takie same w Polsce czy w UK. Wygrywaja Ci, ktorzy sa najlepsi i
        nie ma to nic wspolnego z zabawa w boga.

        Jak ktos chce cos zarobic to moze powinien wlozyc najpierw troche wysilku w
        podstawowa znajomosc angielskiego. A moze w UK czy Irlandii wszyscy powinni
        mowic po polsku, bo po co sie uczyc angielskiego?


        • Gość: wow Re: Do rekrutera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 13:51
          " A moze stanowiska powinny byc ustawiane pod marne umiejetnosci kandydatow?"

          Reasumujac : osoba zajmujaca sie HR powinna postepowac zgodnie z etyka :)

          Wasz ulubiony
          wow:)
    • milokropka Re: Z drugiej strony biurka 16.03.06, 15:10
      moze masz jakiąś ciekawa oferte dla 28 latki po politologi z biegł-ym
      niemieckim, komunikatywnym holenderskim i angielskim( serio óz uwzglednieniem
      specyficznego angielskiego jakim posluguja sie tubylcy w Belfascie)).Corka w
      Polsce pracowala w niemieckiej firmie budowlanej, byla handlowcem- specjalnośc
      maszyny budowlane. Obecnie mieszka w Belfaście i pracuje w fabryce przy
      wtryskarce.Pracuje bardzo ciezko , nie narzeka ale gdyby była jakas szansa na
      lepsza prace to pewnie chetnie zmienilaby ją.
      > Najlepsze są "złote rączki" czyli "umiem wszystko".. A nie umieją nic..
      > Fajne sa też maile typu -intersuje mnie ta oferta pracy, prosze o szczegóły! a
      > nie pisze jaka oferta, a dziennie przychodzi do nas 200 maili...
      > Ludzie, nie zawracajcie ani sobie ani innym głowy.
      • Gość: rududu10 Re: Z drugiej strony biurka IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 16.03.06, 15:21
        jak zna biegle niemiecki to niech sie moze za jakims call center rozejrzy
      • lewania Re: Z drugiej strony biurka 16.03.06, 16:21
        to moze to zainteresuje Twoja corke. Znalazlam w jedym z postow na forum gazety.

        "-------------------------------------------------------------------------------
        -
        Ich suche für unseren Kunden im Service Desk in Hamburg 3 Agenten mit den
        folgenden Skills:
        - deutsch (und englisch in Schrift)
        - in der Summe sollen die 3 Agenten die folgenden Sprachskills abdecken:
        o Russisch
        o Polnisch
        o Ungarisch
        o Tschechisch
        - Ggf. UHD-Erfahrung
        - Allg. IT-Kenntnisse
        Bitte senden Sie bei Interesse sobald als moeglich Profile im Word-Format
        unter Angabe Ihres bestmöglichen Tagessatzes an aga@msb.com "
        • Gość: Rekruterka Re: Z drugiej strony biurka IP: *.ipt.aol.com 16.03.06, 20:25
          Rowniew pracuje w UK jako rekruterka i mam te same spostrzezenia niestety.
          Przede nwszystkim warto jest zrozumiec jak to wszystko dziala. W UK jest
          tysiace agencji rekrutacyjnych. Zalozmy, ze jeden z duzych sklepow szuka 10
          pracownikow. Przewaznie (jezeli nie ma uwomy na wylacznosc) zglasza sie do
          kilku agenji podajac dokladny profil poszukiwanych osob, np. rok doswiadczenia
          i dobry poziom angielskiego. Kazda agecja robi wszystko aby znalezc najlepszych
          kandydatow. Zalozmy teraz ze nasza agencja oglasza sie i dostaje 100 CV.
          ymagania. Zaczynamy wiec je doklanie przegladac i dzwonic w celu
          przeprowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej (a czesto po to jedunie by porozmawiac
          z kandydatem czy na pewno mu to stanowisko, placa, miejsce itd. odpowiada). No
          i co sie okazuje - polowa z tych ludzi nie zna angielkiego wogole (albo zna
          kilka podstawowych wyrazen), czesc nie ma zadnego doswiadczenia, czesc nie moze
          go udokumentowac. CV, ktore nie spelniaja wymagan zostawiamy w bazie danych i
          informujemy kandydata, ze nie spelnia wymagac. Dajemy mu znac jezeli pojawi sie
          cos odpowiedniego dla niego.
          Gorzej jezeli klamie w CV, np. odnosnie poziomu jezyka. Kandyat taki traci
          wiarygodnosc i agencja boi sie czy nie sklamal jeszcze w innych miejscach. Taki
          kandydat ma zaznaczane na CV, ze jezyk jest inny niz podal. Zdarzaja sie osoby,
          ktore maja napisane fluent English a nie potrafia powiedziac poprawnego zdania.
          Naprawde nie ma sensu tego robic, bo to i tak wyjdzie.

          Duzo osob argumentuje wlasnie, ze kolega znalazl bez jezyka. Ja tez chetnie
          pomoglabym takim osobom, ale jak wyslalabym CV takich kandydatow do klienta to
          klient zrezygnowalby z naszej agencji a ja stracilabym prace. Bardzo mozliwe,
          ze mozna taka prace (bez jezyka) znalezc samemu, ale od agencji klient oczekuje
          juz perfekcyjnych kandydatow.

          I najgorsze jest wlasnie to, ze kandydaci z Polski tego nie rozumiem. Dzwonia,
          placza i krzycza zeby im pomoc. Na poczatku czulam sie bezsilna, teraz coraz
          bardziej sie na to znieczulam - po prostu nic nie moge zrobic!

          PS. Pamietajcie tez ze rekruter moze byc w roznym wieku. Znam 50 letnia Polke
          ktora pracuje jako rekruter w UK i dostaje maile typu: "Czesc. Widzialem twoje
          ogloszenie, masz jakas robote dla mnie?" :)
          • Gość: Rekruterka Re: Z drugiej strony biurka IP: *.ipt.aol.com 16.03.06, 20:26
            i sorki za bledy. :)
          • Gość: kokosanka Re: Z drugiej strony biurka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 20:44
            To co napisalas to swieta prawda - takie sa zasady dzialania rekruterow i
            wiekszosc ludzi zdaje sobie z tego sprawe. Tylko, ze nauczeni doswiadczeniem
            polskich firm maja do wymogow rekrutacyjnych spory dystans, bo najpierw wymaga
            sie od kandydata perfect english a potem moze raz na pol roku ma okazje
            wykorzystac jezyk obcy w pracy. Natomiast "zatkanie sie" kandydata podczas
            rozmowy telefonicznej w nierdzennym jezyku o niczym nie swiadczy i rekruterzy
            powinni o tym pamietac. Poziom jezyka wychodzi precyzyjnie w rozmowie w cztery
            oczy.
            • snake77 Re: Z drugiej strony biurka 16.03.06, 20:55
              Oczywiscie zgadzam sie z Toba. Pamietam jak pracowalam jeszcze w agencji
              rekrutacyjnej w Polsce i np. opieka nad chora babcia liczyla sie jako
              doswiadczenie w opiece nad osobami starszymi. Dziwnym trafem kazdy mial chora
              babcie, ktora sie przez lata opiekowal :).
              Wiem rowniez ze rozmowa przez telefon jest o wiele trudniejsza, zwlaszcza jak
              dzwoni do Ciebie nagle (bedacej w Polsce) ktos z UK i rozmowia po angielsku.
              Jednak prawda jest taka, ze slychac od razu jak komus idzie gorzej bo np.
              bardzo sie denerwuje. Bardzo latwo mozna tez okreslic kiedy ktos bdb. zna jezyk
              pisany, ale ciezej idzie mu rozmowa - jest to zrozumiale, gdyz takiego
              mowionego jezyka najlepiej uczy sie w kraju angielkojezycznym. Jezeli w
              ogloszeniu napisany jest jezyk dobry/ komunikatywny nie chodzi tu o perfect
              Enlish. Chodzi o to zeby kandydat zrozumial co sie do niego mowi i odpowiedzial
              na pytanie, nawet jezeli nie bedzie uzywal poprawnej gramatyki a slownictwo
              bedzie ubogie. Pozdrawiam
          • Gość: Rekruter Re: Z drugiej strony biurka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.06, 23:03
            Nie spodziewałem się, że będzie taki odzew na mojego posta. Tak naprawdę, to
            mnie to nie denerwuje, że ludzie nie znają języka - rekrutacja to cięzki kawałek
            chleba. Jakby polscy mechanicy, kierowcy i inni znali angielski to byłbym już na
            Karaibach na wczesnej emeryturze.
            Denerwuje mnie jedynie przekonanie ludzi o swojej wysokiej wartości - jak ktoś,
            kot ukończył zawodówkę pisze mi w CV, że zna ang komunikatywnie, to mam pewność
            na 99%, że nawet nie umie się przedstawić. Jak pisze to osoba po studiach to
            może to oznaczac poziom intermediate.
            Często jest tak, że jak się pytam o angielski, to mi mówią, że znają niemicki,
            jak zaczynam mówić po niemiecku to też im nie wychodzi. No i oczywiście, wszyscy
            Polacy znaja rosyjski - hahah.
            Często tez spotykam się z odpowiedzią, że teraz nie mogą rozmawiać po angielsku
            bo są na ulicy, w sklepie, w niesprzyajjącej sytaucji. A niby w Anglii to z
            pracodawcą będą rozmawiali ze słownikiem, w zaciszu domowym i ze wsparciedm sąsiada?
            CZY LUDZIOM JEST TAK TRUDNO UWIERZYć, ze opłaca się uczyć języków? że to dla ich
            bezpieczeństwa i poczucia własnej godności trzeba się uczyć, a nie stac pod
            budką z piwem i liczyć na szczęscie?
            Życzę ci powodzenia w UK, jak będziesz miała problemy zjakims projektem, to wal
            jak w dym:)




            • hubertus_zamoscicus kontakty na Agencje, szanse na pracę? 17.03.06, 09:40
              Witam,

              Czy jest możliwość podania przez Państwa na forum lub na mejla nazw agencji,
              które Państwo reprezentujecie?
              Interesuje mnie także, jakie szanse na znalezienie pracy ma osoba pracująca w
              Polsce przy projektach i funduszach unijnych:)?, czy zdarzają się Państwu
              kilenci (pracodawcy) szukający osób z doświadczeniem w tej dziedzinie
              (communicative English in spoken and written)

              pozdrawiam serdecznie z zaśnieżonego miasta powiatowego wschodniej Polski
            • reallondoner Re: Do rekrutera 17.03.06, 13:39
              W tym poscie zmieniles podejscie i to mi sie podoba. CHodzi o to, ze ludzie sa
              ludzmi, glowy zadarte do gory itp. Jedyna radosc to jest taka, ze podczas
              przepytywania przez telefon mozesz goscia lekko wysmiac, oczywiscie nie
              perfidnie. Moze choc na chwile zrobi mu sie glupio za to, co w CV pisze. To
              jedyna metoda, zeby przejrzeli na oczy... choc w to akurat nie wierze.

              NIE ZMIENIA TO FAKTU, ZE DO TEJ PRACY (REKRUTERA)trzeba miec duze poczucie
              humoru (to duzej smiechawy z glupoli aplikujacych) oraz odpornosci na stres
              (kiedy 231 aplikacja idzie do kosza).
    • Gość: martenika historia z zycia wzieta... IP: 83.104.90.* 17.03.06, 10:23
      Jakis czas temu organizowalismy naszym pracownikom Interview aby otrzymac NI
      number. Mialam wtedy okazje porozmawiac z pania z Job Cere, ktora opowiedziala
      mi o grupie Polakow. Tydzien przed wizyta w naszej firmie przeprowadzala
      rozmowy z grupa 50 Polakow nie znajacych angielskiego.

      Ludzie Ci mieszkali na 3-4 pokojach, placac za straszne warunki £50 + rachunki
      (a mieszkaja w regionie, gdzie za dbre warunki powinni placic nie wiecej niz
      £40 z rachunkami). Mezczyzni Ci Pracuja po 60 godzin, ale pracodawca placi im
      tylko za 40, bo mowia im, ze takie sa przepisy i w zamian za dodatkowe godziny
      dostaja w pracy sniadanie. Zaden z tych Panow nie mowil po angielsku, raz na
      miesiac przyjezdzal Polak tak zwany brygadzista, ktory ewentualnie mogl im w
      czyms pomoc (ale nie pomagal, bo to nie bylo w jego interesie).

      Grupa ta byla calkowicie odizolowana od swiata. Mieszkali na odludzi, do pracy
      i z pracy byli transportowani przez firme... nie mozli zalatwic sobie nic i nie
      mogli walczyc o swoje prawa - bo ich nie znali.

      Wiec sami stwierdzcie, czy nie jest lepiej znac jezyk?
      Ktos powie: ze bez jezyka a pracuja....
      Tak, ale jakim kosztem??

      Pozdrawiam wszystkich "po fachu" :)
    • Gość: kokosanka Do rekruterow Polakow pracujacych w UK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 12:22
      Skoro mowimy tyle o znajomosci angielskiego to mam pytanie - czy w UK mozna
      znalesc darmowe kursy jezyka angielskiego dla obywareli EU, cos na pobobizne
      kursow organizowanych w Stanach dla emigrantow? Jezeli nie, to jakie sa inne
      mozliwosci szlifowania jezyka za rozsadne pieniadze poza "kursami pubowo-
      ulicznymi". Mam nadzieje, ze podziela sie panstwo znajomoscia terenu.
      • Gość: martenika Re: Do rekruterow Polakow pracujacych w UK IP: 83.104.90.* 17.03.06, 12:39
        od pazdziernika 2005 roku nie ma juz finansowanych przez Unie w calosci kursow
        jezykowych. College w roznych miastach do tej pory takie darmowe kursy
        prowadzily. Obecnie jest pobierana za nie oplata. Niestety nie jestem w stanie
        powiedziec w jakiej wysokosci bo nie wiem.

        oprocz tego kursy angielskiego prowadzone sa przy polskich parafiach.
        • deadeasy Re: Do rekruterow Polakow pracujacych w UK 17.03.06, 17:32
          Nie jestm pewna czy to do konca tak jest. Znajoma zapisala sie na Term 2 i nie
          placi. Kursy ESOL do poziomu 2 sa za darmo tyle tylko, ze ciezko sie na nie
          teraz dostac. Kursy te sa finansowane przez LSC (Learning and Skills Council)
          jako, ze sa one kursy typu Basic Skills. Jesli ktos z niskimi zarobkami sie
          zalapie na WTC to moze sie starac o znizke na innych kursach (komputerowych i
          innych).
          :)

          • snake77 Re: Do rekruterow Polakow pracujacych w UK 17.03.06, 19:53
            W kazdym collegu organizowane sa kursy jezyka angielskiego dla kandydatow w UE.
            Sa one darmowe, ale jest malo miejsc i trzeba sie na nie zapisywac duzo
            wczesniej. Jak przyjechalam do UK zapisalam sie na taki kurs. Po paru zajeciach
            zrezygnowalam gdyz poziom nauczania byl tak zenujacy. Z
            • deadeasy Re: Do rekruterow Polakow pracujacych w UK 17.03.06, 22:46
              Bo takie kursy sa podstawowe jesli chodzi o gramatyke (poziom 2 to chyba
              odpowiednik poziomu KET czy inny PET). Dla kogos kto sie w szkole nie uczyl
              jez. angielskiego taki kursy sa idealne; takze dla osob co "liznely" jez.
              angielski w szk. sreniej, znaja jakies tam podstawy gramatyki ale nie potrafia
              jej uzyc w zyciu codziennym, takze dla samoukow. Poza tym jesli ktos bebni przy
              linii produkcyjnej daja one szanse na przelamanie sie, otworzenia dzioba i
              mowienia, mowienia, mowienia. Nie ma sie co oszukiwac, widzialam juz
              takie "orly" co gramatyke mialy w malym paluszku ale jak przyszlo do uzycia jej
              w zyciu codziennym to wychodzil im kompletny belkot - daleko nie musze patrzec -
              lustro wystaczy ;o)

              Mysle jeszcze, ze jednak takie kursy przygotowuja lepiej do zycia w kraju
              anglojezycznym niz niejeden kurs w szkole w Polsce (oczywiscie duzo zalezy od
              nauczyciela).
              :)
              • snake77 Re: Do rekruterow Polakow pracujacych w UK 17.03.06, 23:10
                W collegu do ktorego ja chodzilam bylo 6 poziomow - od basic do CAE. Tylko ten
                CAE byl raczej na poziomie FCE.
      • Gość: homiee kursy jez. IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 18.03.06, 01:56
        w collegu sa kursy jezykowe. darmowe. ESOL. level 1 to odpowiednik FCE. Level 2
        to odpowiednik CAE. Zeby nie narzekac na poziom trzeba sie zapisac do
        odpowiedniej grupy zaawansowania. Egzamin dla ludzi z UE za darmo. Miejsc na
        kursach duzo. Ostatnio nasz teacher byl troche 'zdeprymowany' bo na ok. 10 osob
        zapisanych, przyszlo tylko 3, w tym jedna nowa :). Ogolnie mowiac - jest to
        dostepne i jest to bardzo fajna sprawa i do tego darmowa :)
        • Gość: wk Re: kursy jez. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.06, 19:23
          pięknie to opisane, mam pytanie czy osoba z językiem angielskim -komunikatywny,
          UŚ podyplomowa informatyka i rachunkowość ma szanse na jakąś pracę w Anglii, 8
          lat praktyki w analizach prasowych, inwestycyjnych, rozliczanie magazynu i
          budżetowanie.
          • Gość: zosia Re: kursy jez. IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 18.03.06, 19:35
            Komunikatywny to znaczy jaki wedlug Ciebie. Zeby pracowac w zawodzie to raczej
            musisz go znac na poziomie zaawansowanym, zeby bez problemu wykonywac prace.
            • Gość: wk Re: kursy jez. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 09:11
              dzięki, chce na początek popracować fizycznie.
    • cafe_justysia Re: Z drugiej strony biurka 19.03.06, 19:38
      Takie myślenie "a jakoś to będzie,poradzę sobie"pokutuje przede wszystkim wśród
      ludzi w wieku 45lat+wzwyż.Nawet moja mama powiedziała mi wczoraj "znajoma
      koleżanki pojechała do Anglii,nie umiała w ogóle angielskiego a po paru mc-ach
      się nauczyła".Na to ja do niej-czy to jest dobre,jeśli trafiasz do innego
      kraju,nie znasz języka,musisz wszędzie poegać na innych Polakach bo nie
      załatwisz sprawy ani w urzędzie,ani w banku,nawet zakupy będą problemem czy
      przemieszczanie się komunikacją miejską!!No a mama na to"a bo Wy młodzi tylko o
      tym myślicie,jak sobie poradzić na mieście,wystarczy pracować". A dla mnie to
      jest najważniejsze,bo najgorsze jest właśnie liczenie tylko na innych
      ludzi,samemu ani be ani me.I niech się potem ludziska nie pieklą jeśli im nie
      wychodzi skoro nawet nie umieją odpowiedzieć na pytanie "How old are You?"
      czy "Do You smoke?"
      Ja miałam ostatnio rozmowę z facetem ze szkockiego hotelu,denerwowałam się jak
      cholercia!!!Miał dla mnie ofertę ale ja już miałam robotę(facet miał mój tel z
      agencji a robotę załatwił mi w międzyczasie kumpel).Grzecznie odmówiłam
      współpracy temu Panu,powiedziałam,ze od czasu ostaniej rozmowy(miałam z nim 2
      gadki)zmieniły sie plany ale jeśli będę szuakć pracy w hotelarstwie to
      skontaktuję się znów.Pan życzył powodzenia :))
      To były moje pierwsze 2 rozmowy po angielsku,myślałam,że będzie ciężko ale w
      zasadzie rozmawiało mi się dośc płynnie :))
      Ludzie,powtórzę za innymi:uczcie się języków!!!
      • Gość: wk Re: Z drugiej strony biurka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.06, 10:08
        uczą się własnie, tylko od początku nie tego co potrzeba, np. niemieckiego.
        Jak mówiłam synowi uczy się języka angielskiego to uczył się innego jak na
        złość, teraz widzi,że w Polsce ciężko z pracą jak już jest to za 800,zł. to
        wziął się w garść i uczy się angielskiego.
        Człowiek wykształcony a nie umie biegle języka angielskiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka