Gość: Jurek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.06.06, 19:29
Co by nie mówić, nie należę do zwolennika Lecha Kaczyńskiego, nie głosowałem
na niego, nie przepadam za nim.
Jednak w konforontacji z głową panstwa angielskiego, myślę, że wypada on o
wiele korzystniej .
Przede wszystkim został on wybrany na prezydenta wolą narodu, zagłosowało na
niego większośc Polaków-a więc sam doszedł tam, dokąd doszedł-a nie ma w tym
zaslugi li tylko błękitnej krwi płynącej w jego żyłach, jak to jest w
przypadku Elżbiety II.
Jedyna zasługa Elżbiety II , jedyne co w życiu zrobiła to to.. własnie, to
jest to, że się urodziła .
Do nieczego nie musiała sama dochodzić, opływała i opływa dostatki i ma
Anglie w miejscu gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.
Nie robi nic-a mogłaby-bo nie jest prawdą stereotypowe stwierdzenie, że król
Anglii pełni tylko funkcje reprezentacyjne.
Moze również czynnie uczestniczyć w zyciu politycznym, co robiło wielu
angielskich mnarchów.
Ale dla Elżbiety II pilnowanie swojego pieska, to już i tak zbyt duży wysiłek
i nie robi dokładnie nic dla kraju.
Nawet przemówienia pisza jest ghostwriterzy.
I oczywiśćie czerpie niemiłosiernie wielką kasę z zasiadania na królewskim
stolcu, jaką nasza kancelaria prezydencka nie wyda pewnie przez najbliższe 50
lat.
Nie robi nic, na niczym jej nie zależy-jest oceniana przez brytyjczyków jako
najbardziej bierna głowa państwa w historii monarchii-choć , co ciekawe,
większośc darzy ją sympatią.
Jakie jest wasze zdanie-kto więcej robi dla swoich krajów, kogo bardziej
cenicie, darzycie większym szacunkiem-Elżbietę II czy Lecha Kaczyńskiego?
Ja zdecydowanie Kaczynkiego, chociaż głosowałem na Tuska.