daro322
08.12.06, 19:21
Zdaje sie z ejestem z wielu ktory potrzebuje pomocy ale nie mam
wyjscia jak probowac.Wlasnie wyladowalem na ulicy wczesniej okradl
mnie wspolokator i zostalem bez grosza nawet nie moge wrocic do
Polski .Jedyny znajomy jakiego tu(w Londynie) mialem chyba sobie
odpuscil i mam juz z nim kontaktu .Bylem w ambasadzie gdzie moge liczyc
na pomoc najszybciej we wtorek , poradzono mi policie na Charing Cross
gdzie podobno mozna bylo uzyskac bilet kredydowy do Polski (bzdura).
Niestety na ta chcwile jedyna osoba jaka moze mi pomoc w Polsce i
przweslac lub oplacic bilet powrotny jest w sanatorium na nikogo
wiecej nie moge liczyc lub nie mam namiarow .Takze nie wiem co
zrobic ,nie ma gdzie mieszkac a juz dwie noce spedzil;em na "ulicy".
Probowalem rozmawiac z kierowcami autokarow na Victorii ale nikt nie
chce mnie wziasc za darmo .Moze ktosz Was moze mi pomoc ,jedzie do
Polski samochodem i moze zabrac ,zaoferowac chocby najskromniejszy
nocleg to juz bedzie cos -bo o pozyczeniu potrzebnych 50 £ nie marze
bo niby dlaczego ktos mialby pomagac obcemu czlowiekowi.Ja zobowiazuje
sie oddac w Polsce za przejazd teraz naprawde nie moge nic zrobic.
Jestem w LOndynie dopiero tydzien i moja kariera juz sie
skonczyla .Moge odpracowac pozyczke wkoncu po prace tu przyjechalem
i kiedy ja znalazlem zostalem okradziony przez co stracilem mozliwosc
mieszkania .
Jesli by sie ktos znalazl kto moglby pomoc to dzis do godzieny 23
bede pod tym nr tel (07847423114) czekal na dworcu autobusowym
(stanowisko20).Mam taka mozliwosc bo sa tam dwaj polacy z
aparatem ,numer tel jest moj ale ja niestety musialem sprzedac tel i
nie ma .Jesli ktos napisze sms to moze jutro tez uda mi sie wlozyc
karte i bede mial mozliwosc kontaktu .
Bardzo prosze jesli moze ktos pomoc bede wdzieczny bo nie wyobrazam
sobie przetrwac na ulicy do wtorku.
Pozdrawiam
Darek
Ps to naprawde nie proba naciagania ale prawdziwy dramat .Przepraszam ze
dlugie.