Dodaj do ulubionych

Język angielski

15.01.07, 20:12
Witajcie dziewczyny!
Mam do Was pytanie - jak sobie radzicie z językiem w Irlandii? Biegle? Na
poziomie średnim czy podstawowym? Jeśli władacie dobrze - jak się nauczyłyście
- chodziłyście do szkoły językowej czy same? Co z dziećmi i mężami czy
chłopakami? Rozmawiacie z nimi w domu po angielsku czy po polsku? Ja jestem
tutaj 2 lata i mam wrażenie, że mój język od jakiegoś czasu się nie rozwija
(jakbym stanęła w miejscu).Będę bardzo wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedź.
Pozdrawiam serdecznie.
Obserwuj wątek
    • domi_i_ja Re: Język angielski 17.01.07, 21:54
      nie przejmuj sie , tak juz ponoc jest..pierwsze pol roku big step a potem wydaje
      sie ze zero postepow.Ja w angielskim jestem srednia.Rozumiem w 95% ale czasem
      jak sie zaplacze to wychodza takie zdania -gargamele ze nikt mnie zrozumiec nie
      moze.To caly problem z obcym jezykiem..czuje sie glupsz niz jestem bo kwieciscie
      i barwnie w angielskim mi nie wychodzi.Dlatego szczerze podziwiam pary polsko
      angielskie, dla mnie byloby to zbyt duze wyzwanie....
      • zapytajnick Re: Język angielski 18.01.07, 12:57
        najlepsza szkola jezyka to miec meza irlandczyka - ale mi sie zrymowalo;-). Tez
        bym poszla sobie do jakiejs szkoly jezykowej, co by podszkolic jezyk, ale czasu
        brak niestety;-(
        • aga_nes Re: Język angielski 18.01.07, 14:00
          Ja właśnie rozpoczęłam prywatne lekcje z irlandczykiem..i jakos cienko sie widze
          ;-)) Ale jest to moje jedno z postanowień noworocznych więc silna bede i sie
          nie poddam!!!!W ROI jesteśmy z córcią od lata..nigdy wcześnie nie miałam
          styczności z angielskim(przed wyjazdem Callan)a i tu wszedzie pełno rodakow więc
          nawet wysilac się nie trzeba..
        • maja92 Re: Język angielski 18.01.07, 14:18
          ;-))))

          A ja Cie Gosia podziwiam. No bo jak tu wrzeszczec na meza w obcym jezyku;-))))
          jak sie czlowiek zdenerwuje to i we wlasnym jest trudno myslec, a co dopiero w
          obcym...

          Wcale nie wrzeszczysz czy po prostu nadajesz po polsku i wtedy Colm wie, ze to
          juz nie przelewki?
          ;-))))))

          A ja zauwazylam, ze ostatnio mi sie moj angielski pogorszyl;-))))

          Kiedys w pracy tylko po angielsku, tak samo na ulicy czy w sklepie. Drogo i
          nieporecznie bylo tez latac, wiec ani gosci odwiedzajacych za czesto tutaj, ani
          samemu sie nie jezdzilo do Polski. Czlowiek tylko w angielskim zasowal. A teraz
          to i w pracy jacys rodacy sie przewijaja, gdziekolwiek nie trafie;-)) ulica to
          glownie po polsku zasowa. Ostatnio pani w banku koniecznie chciala mnie
          przekonac, ze ja lepiej zrozumie jak sie wyplaca pieniadze, jak mi ona to po
          polsku wytlumaczy;-)))))
          Stwierdzam, ze coraz czesciej po polsku mowie, a rzadziej po angielsku i
          zaczynam miec momenty zacinania sie, szczegolnie jak w stresie...

          Kiedys jak sobie powiedzialam "kurcze" po polsku, to szef wiedzial, ze jestem
          wkurzona, bo tylko by sobie upuscic po polsku sie odzywalam. Teraz nie moge, bo
          ktos moze zrozumiec.... a szef nie wie kiedy obchodzic mnie kolem, bo z pol
          dnia po polsku gadam i to wcale nie dlatego, ze jestem wkurzona;-)))))
    • annie_pl Re: Język angielski 18.01.07, 16:57
      A ja sama nie wiem czy wladam biegle...
      No bo niby pracuje po angielsku, choc w pracy wiekszosc Polakow, tojednak szef Irlanczyk i dziewczyny w HeadQuarter Irlandki, kontrahenci rowniez, wiec sila rzeczy wiekszosc dnia gadam po angielsku. W domu tylko po polsku, chyba ze gosci na kawie mamy :))))Chcialoby sie jednak jescze bardziej...z dogadaniem sie nie ma problemu wlasciwie zadnego, ale ...No wlasnie zawsze jest jakies ale. Chcialabym pokonwersowac sobie, tzn pouczyc sie z nauczycielem face-to-face, ale i czasu brak i w moim Enfield nie ma nikogo takiego, a do City Centre nie chce mi sie pakowac na lekcje...NO przede wszystkim mowiac szczerze CHECI!! Jakby tak samo z nieba spadlo;))))))))))

      A swoja droga zastanawia mnie to samo co Maje - wrzeszczenie na slubnego po angielskiemu....hihihih mogloby byc smieszne w moim przypadku bo ja nerwus jestem i pewnie szybko bym zapomniala w jakim jezyku sie kloce ;))))

      Maju, u mnie niestety szef doskonale zna wiekszosc przeklenstw po polsku (chlopaki szkola go odpowiednio) wiec nawet jak mi nerwy puszcza i jakas cholera albo co gorszego sie wyrwie to wiadomo co mowie....i juz uslyszalam kiedys - Ania uwazaj bo ten brzydki jezyk spaskudzi ladna buzie. hihih

      Pozdrawiam
      • olliesmum Re: Język angielski 18.01.07, 20:46
        Ja osobiscie uwazam, ze im lepiej sie wlada jezykiem kraju, w ktorym przebywamy
        na dluzej czy na zawsze, tym lepiej. Po przyjezdzie tu chodzilam do szkoly przez
        4 miesiace (pon-pt 9-13.00); pracuje tu juz od prawie 4-ch lat, nigdy nie
        pracowalam z Polakami, musze tez pisac po ang. (raporty itp.), w tamtym roku
        zrobilam kurs przygotow=ujacy na CPE, oraz tenze CPE zdalam, maj maz jest
        Anglikiem i potrafie do niego cos mocniej :) powiedziec po ang., a jednak ciagle
        mam poczucie, ze moglabym i powinnam lepiej mowic w tym jezyku... Moze jest tak
        latego, ze rownoczesnie zalezy mi bardzo na tym, by moj synek mowil biegle po
        polsku, mowie do niego codziennie jak najwiecej i prawie tylko po polsku, co
        jakos przeszkadza mi w takim calkowitym zanurzeniu sie po czubek glowy w tym
        jezyku (ktorego nigdy za bardzo nie lubilam i ktory wciaz wydaje mi sie dosyc
        trudny, choc jestem filologiem :)), ciagle wydaje mi sie ze stoje w nim
        zanurzona tak po pachy tylko, a czasem nawet do pasa, rzadko po szyje ;)
        Trudno, cos za cos, ja nie bede nigdy chyba wladac ang. jak native speaker, za
        to Ollie bedzie bilingual :)
        Kazdemu, kto ma czas i mozliwosci polecam chodzenie na kursy, nawet gdy sie jest
        tu juz dluzej, o ile oczywiscie ma sie taka potrzebe :). Mysle, ze nauka kazego
        jezyka nie ma granic, tym bardziej (jak jedna znajoma nauczycielka angielskiego
        powiedziala mi kiedys), ze angielski tylko z pozoru i do pewnych granic jest
        prosty... a jak chce sie nim dobrze wladac odkrywa sie jego specyfike i ... jak
        malo sie umie.
        Moze Hania na ten temat moglaby nam cos wiecej powiedziec?
        • olliesmum Re: Język angielski 18.01.07, 20:48
          Jesz ce do pelach: jesli chcesz wiedziec na jakim poziomie jest Twoj angielsi,
          jest wiele testow oferowanych przez szkoly jezykowe, poza tym mozesz zdac jakis
          egzamin.
          • tomsmom Re: Język angielski 18.01.07, 22:46
            Gosia-olliesmom!!! Juz sie za Toba stesknilam!! Fajnie, ze sie pojawiasz ;-)

            No taaak... To moze ja, zabiore glos, choc, jako ta co zeby zjadla na nauczaniu
            juz prawie mam na ten temat swoje teorie, z ktorymi wielu ludzi sie nie
            zgadza. "Robie" juz w nauczaniu angielskiego kupe lat, jej, zaczelam go uczyc
            w '92... kupa lat, co?

            Otoz, potocznie mowi sie:
            1. najlepiej ucza sie jezykow obcych dzieci
            2. najlepiej uczyc sie w danym kraju
            3. najlepiej ucza obcokrajowcy
            A ja na to: STEK BZDUR!!
            Sama zreszta jestem tego zywym przykladem. Zasadniczo zgadzam sie z Gosia, ze
            mieszkajac w danym kraju trzeba jak najlepiej dany jezyk znac, bo to i zycie
            ulatwia i czlowiek sie jakis taki bardziej inteligentny czuje. Ale:

            1. Mozna sie zaczac uczyc majac lat 40 i w 2 lata opanowac jezyk tak, ze nas
            prawie nie poznaja (OK, sa osoby ktorym "slon na ucho nadepnal" to troche jak z
            tancem i wyczuciem rytmu i one beda plynne, ale z akcentem beda mialy problem).
            Dzieci lapia szybko akcent (bo ich gebusie nie sa jeszcze takie "skostniale")
            ale BARDZO dlugo ucza sie jezyka, bo robia mase bledow, i stosunkowo malo - w
            porownaniu do doroslych - znaja slow. Za to maja mniej zahamowan, bo nie mysla
            o tym "co inni mysla jak ja mowie i jak ja wygladam" wiec szybciej zyskuja
            plynnosc w tych swoich "kulawych" wypowiedziach, co jest odbierane jako "szybka
            nauka". Nic bardziej mylnego.

            2. Zyjac w danym kraju "lapiemy" najczesciej jezyk potoczny i to jest OK bo
            zwykle oznacza, ze szybciej jestesmy "plynni" niz ci, ktorzy ucza sie w Polsce,
            ALE: lapiemy tez mase wyrazen w zlym kontekscie nie zdajac sobie z tego sprawy,
            utrwalamy mase bledow, bo nikt nas nie poprawia (w koncu najwazniejsze,
            ze "jakos" nas rozumieja) a nauczyciele w Polsce maja w tej sytuacji zero
            tolerancji, i ograniczamy sie do codziennej wymiany komunikatow dosc prostych
            jakby nie bylo... czyli dyskusja na temat artykulu z "The Economist" juz nas
            przerasta (nie mowie o tych, ktorzy pracuja na codzien w firmach
            anglojezycznych). Ja uczylam sie jezyka w szkole, za to naboznie sluchalam
            radia i powtarzalam po nich jak papuga. Po 4 latach w liceum i 3 kolegium (w
            zapyzialym Lesznie) zdarzylo mi sie pracowac z Amerykanami (Korpus Pokoju),
            ktorym nieustannie musialam sie tlumaczyc z tego, ze bylam Polka i "nie, NIGDY
            nie bylam w anglojezycznym kraju". Stad wiem, ze teorie na temat motywacji
            (przez ktore stracilam 4 lata zycia ale stworzylam wiekopomne dzielo, hihihi)
            maja w sobie odrobine prawdy: to nie otoczenie jezykowe a motywacja uczacego
            sie ma najwieksze znaczenie w sukcesie uczenia sie jezyka.

            3. Obcokrajowcy sa OK, ale... bardzo czesto pojecia nie maja o uczeniu.
            A "konwersacje" tak naprawde powinny byc starannie przygotowane dla danego
            uczacego sie, bo sorry, ale gadanie o przyslowiowej "d... Maryny" tylko dla
            czczego gadania naprawde nikomu nie poprawi znajmosci jezyka, plynnosc moze
            tak, ale pozostaniemy na idealnie TYM SAMYM poziomie. Dlaczego? Bo w nauce
            jezyka wazne jest "stopniowanie" nauki, i jej planowanie to jest
            odpowiedzialnosc nauczyciela. Jezeli odpowiednio bedzie dobieral material,
            POPRAWIAL bledy jednoczesnie nie hamujac plynnosci uczacego sie, to wowczas,
            przy odpowiednim oczywiscie wysilku uczacego sie, sukces murowany. Dam
            przyklad: strasznie trudno dostac sie na UMK w Toruniu na anglistyke, bo
            przyjmuja zaledwie 30 osob (no, teraz to sie zmienilo, z nowa matura i nizem
            demograficznym) i ladnych pare lat temu corka znajomej umyslila sobie, ze chce
            tam isc, bo jej chlopak tam studiowal tez. Laska znala angielski, hmmmm, na 3+.
            Mialysmy rok niecaly, ale ona kula jak nieprzytomna! Mature zdala na 6 i
            dostala sie bez problemu. Ale ja chyba napracowalam sie nie mniej niz ona. Z
            calym szacunkiem do tzw native'ow, ci bez wyksztalcenia filologiczno-
            pedagogicznego pojecia nie maja co robia, same sobie wyobrazcie, ze macie uczyc
            kogos polskiego. Tez probowalam, dalam sobie spokoj, i najpierw zrobilam kurs.
            Naprawde potrzebne jest odpowiednie przygotowanie.

            OJEJ!!! Juz pewnie macie dosc tego kazania?
            Tylko jeszcze na koniec: nie martwcie sie, ze wydaje sie Wam, ze sie
            zatrzymalyscie w jezyku (glowe daje, ze NA PEWNO nie mowicie gorzej, to tylko
            takie wrazenie), to normalne, nawet przy bardzo intensywnej nauce jezyka czesto
            trafia sie na tzw plateau, czyli "glowa przerabia to czego sie nauczyla" a po
            jakims czasie ruszamy dalej. A tym, ktore czuja, ze za malo gadaja radze:
            mowcie same do siebie (lepiej "w glowie" coby nie wzieto Was za wariatki) ja
            tak bardzo czesto robilam bedac na studiach i nie majac mozliwosci rozmawiania
            z native'ami... dobrze to robi. A najwazniejsze to: nie myslec o tym "co oni
            pomysleli? a moze lepiej nie bede tego mowic?" nie bac sie, gadac, czytac
            gazety, ogladac telewizje i byc pozytywnie nastawionym!! (a kursy, dla tych co
            maja czas, to tez dobry pomysl, tylko w DOBRYCH szkolach).
            Powodzenia!!
            Hania

            PS. Klotnia po angielsku z mezem?? To pestka! Wyobrazcie sobie lepiej sytuacje,
            w ktorej ja wrzeszcze po angielsku (coby on lepiej zrozumial) a
            on "odwrzaskuje" po polsku bo chce mi udowodnic, ze potrafi (zreszta na codzien
            mowimy po polsku). Mowie Wam, szopki i po paru minutach ja sikam ze smiechu a
            on stwierdza, ze z baba cos nie tak :-)
            • maja92 Re: Język angielski 19.01.07, 11:10
              Haniu zgadzam sie z Toba, ze prawdziwa nauka jezyka zaczyna sie dopiero w
              kraju..

              Ja zaczelam sie uczyc angielskiego majac 10 lat. W liceum bylam na rozszerzonym
              angielskim i mature musialm pisac z angola. Do mojej firmy jeszcze w Polsce ni
              dostalam sie dlatego, ze bylam ekonomista, ale tylko dlatego bo znalam
              angielski;-))
              Mi w liceum bardzo pomogl fakt, ze moja szkola byla zjednoczona w UNESCO i co
              roku wysylali nas na obozy jezykowe, gdzie nauczycielami byli Anglicy. Po
              takich intensywnych 4 tygodniach jako nastolatka zawsze zasowalam jak szalona
              ;-))

              Gdy przyjechalismy do Eire moj maz wcale nie mowil po angielsku, a ja nigdy nie
              mialam problemu z dogadaniem sie, ale w Polsce pracowalam przez 6 lat dla firmy
              amerykanskiej, wiec glownie byl to amerykanski i holenderski-angielski;-)) bo
              takie byly kontakty.
              W Eire mialam wielka pomoc w pracy, bo chociaz mowilam biegle - wiadomo
              Irlandczycy wymawiaja rozne rzeczy inaczej i maja tez swoje powiedzonka - to
              nie zawsze zrozumialam wszystko co dziewczyny w pracy mowily. Dziewczyny mnie
              zawsze poprawialy i uczyly irlandzkich wyrazen. Po poltora roku moj stary szef
              z Polski - Amerykanin - tylko powiedzial, ze dla niego brzmialam jak Irlandka...

              Teraz mowie wiecej po polsku, bo wspolpracuje czesto z dzialem IT, a tam jest
              sporo chlopakow z Polski - w przeciagu ostatnich 2 ;at jestem w 5 organizacji i
              zawsze z 2/3 spotkam - kiedys tego nie bylo;-)))

              Ja za to podziwiam mojego meza - przyjechal tutaj kompletnie bez jezyka -
              chodzil przez 6 miesiecy do szkoly ale rozgadal sie dopiero jak ruszyl do
              pracy...mial tylko Irlandczykow w zespole i to Mu bardzo pomoglo, a moze
              zaszkodzilo;-))) Moja kolezanka z Letterkenny myslala, ze Maciej jest Dub'em,
              bo tak doskonale zlapal akcent i wszystko inne;-)))

              Ostatnie 2 lata z naszych 8 tutaj sa najbardziej "po polsku". Nie narzekamy,
              ale oboje zauwazylismy, ze jezyk angielski juz nie jest 95% obecny w naszym
              zyciu...moze teraz spadl na jakies 70%, nawet nasze dzieci zainteresowaly sie
              nauka jezyka polskiego, co w przeszlosci konczylo sie wielka wojna, bo jak mi
              kiedys Remi powiedzial: polski to jes moj "weird" jezyk, nikomu do niczego nie
              potrzebny i on sie uczyc jego nie bedzie... tak bylo 3 lata temu. Teraz juz
              zmienil nastawienie;-))
              • zapytajnick Re: Język angielski 19.01.07, 18:57
                Ja jeszcze wracajac do pytania o wrzeszczenie; jak trzeba to cos tam krzykne,
                ale generlanie nie naleze do tych wybucowych, jestem bardziej zlosliwa,
                milczeniem biore, a to jeszcze gorsze jak dla jednej tak i dla drugiej strony.
                Coz taka jestem;-).
                Angielski moj jest ok, jak dla mnie moze zostac taki jaki jest. Tylko, ze
                chcialabym umiec wiecej dla moich dzieci, zeby im umiec pomagac w lekcjach i
                innych tego typu rzeczach. Chcialabym tez zeby sie nie musialy wstydziec moich
                bledow jezykowych...
                • tomsmom Re: Język angielski 19.01.07, 21:07
                  Eeee, Gosia, wstydzic to sie one nie beda, bo zanim pojda do szkoly to tu
                  native'a poprawnie mowiacego ze swieczka trzeba bedzie szukac po Irlandii ;-) A
                  tak powaznie, sami Irlandczycy takie byki sadza, ze strach wiec nie ma sie co
                  przejmowac! A juz z pisownia u nich to tragedia, bo w szkole na tresc a nie na
                  bledy wieksza uwage sie zwraca, koszmar!

                  A skoro juz o "domowych wymianach zdan" mowa, to mysle, ze z nas najciekawsza
                  sytuacje ma Renia: Polka z Irlandczykiem dyskutuja po niemiecku, zawsze mi sie
                  to bardzo u nich podobalo, nie ma to jak oboje zasuwaja w obcym jezyku, nie? ;-)
                  Hania
                  • zapytajnick Re: Język angielski 19.01.07, 22:08
                    To mnie Haniu pocieszylas tym postem ;-))).

                    No wlasnie a tak apropo, bo sobie myslalam, ze ja bede pomagac w scislych
                    przedmiotach (taki ze mnie scisly umysl i tak dobrze, ze sie potrafie wyslowic
                    na forum heheheh) a Colm w humanistycznych. Tylko teraz tak; o to pytanie
                    kieruje do Mai i innych mam, ktore maja juz dzieci w wieku szkolnym, czy
                    pomagacie w odrabianiu np matematyki po polsku czy po angielsku?

                    Maja jest na etapie alfabetu, ale ja zeby jej nie mieszac w glowie ucze ja
                    angielskiego tylko.
                    • maja92 Gosiu - odrabianie lekcji 22.01.07, 13:21
                      U nmie w domu odrabianie lekcji jest przeprowadzane w jezyku angielskim. Sama
                      kiedys widzialas - po polsku to ja se moge z moimi dziecmi;-)))))
                      Wszystkie pisemne lekcje robiane sa z opiekunka - to zdecydowanie po angielsku
                      ;-))) Trish jeszcze polskiego sie nie nauczyla;-))) ja jestem od slowek i
                      czytania...
                      Najgorzej jest jak sa opowiadania z irlandzkiego i musze odpytac slowka;-))))
                      Albo czytanka - jak ja moge sprawdzic, czy on po irlandzku dobrze czyta czy
                      nie???

                      Reszta robiona jest po angielsku - nam tak jest najlatwiej, a to dlatego, ze
                      moje dzieci nie sa dobre z polskiego.

                      Ciekawe jak Joasia sobie radzi z Kuba - ona prawdopodobnie moglaby byc lepszym
                      przykladem...

                      Zgodze sie z Hania - jezeli chodzi o nauke angielskiego to glownie motywacja -
                      ja zawsze chcialam sie uczyc angola - od dziecka, chociaz na filologie sie nie
                      wybralam, bo w klasie maturalnej swierdzilam, ze jezyk juz znam - teraz
                      potrzebny by byl jakis fach;-))))
                      Chcialam i sie nauczylam, czego nie moge powiedziec o radzieckim - na lekcje
                      chodzilam jak na stracenie, bo kompletnie nie bylam zainteresowana. Uczylam sie
                      na 3jki, byle zdac do nastepnej klasy. Efekt tego jest dzisiaj - do 3 po
                      radziecku nie potrafie zliczyc;-)))
                      I nie sadze, ze mialam talent do jednego jezyka a do drugiego nie - po prostu
                      motywacja byla inna;-))))
                      U2 spiewalo po angielsku, a tak bardzo chcialam wiedziec o czym chlopaki
                      spiewaja...
                      ;-)))))
            • domi_i_ja Re: Język angielski 20.01.07, 05:15
              pozwole sie z TOba nie zgodzic w czesci...
              Kazdy czlowiek jest inny i ma inny umysl.Jedni sa humanistami inni maja tzw.
              scisly umysl a jeszcze inni sa artystami itd.Ja jestem przykladem tego ze nauka
              jezyka poprzez szkole,kursy etc. nie przynosila zadnych rezultatow.Na lekcje
              prywatne angielskiego zaczelam chodzic majac lat 10, potem liceum i studia tez
              angielski i nic.Potrafilam powiedziec jak mam naimie i tyle, choc nauczycieli
              mialam b.dobrych.Wyjechalam do USA na rok i bylam zmuszona mowic po
              angielsku.Zaczelam chodzic na lekcje konwersacji i po 3 miesiacach zaczelam
              rozumiec i mowic w tym jezyku.Wiedza poznawcza w moim przypadku zadzialala o
              wiele bardziej niz wiedza ksiazkowa...Owszem robie nadal bledy w angielskm ale
              jak zaczynam mowic w tym jezyku to przesawia mi sie jakis tryb chyba bo odrazu
              zaczynam myslec w tym jezyku.NIe zastanawiam sie ani ulamka sekundy jak cos
              powiedziec albo co, poprostu mowie...czasami jak juz powiem to sama slysze swoj
              blad...ale juz zapozno jest aby go cofnac...Twoje wywody jezykowe niby prawdziwe
              ale nie dla kazdego.Jesli chodzi o dzieci to sa jak zwierzeta, dziala przede
              wszystkim intuicja.Do 5-go roku zycia nie maja pojecia i swiadomosci o tym ze sa
              rozne jezyki na swiecie.Owszem robia bledy i nie maja duzego zasobu slownictwa
              ale to sie tyczy kazdego jezyka a nie tylko tzw, drugiego.Dzieci 1 jezyczne tez
              robia mase bledow, to naturalne i wcale nie oznacza ze musza isc na lekcje
              jezykowe aby zaczac mowic poprawnie-nabywaja to z czasem poniekad.Zgadzam sie
              natomiast w pkt. 3, zeby uczyc ludzi trzeba miec do tego przygotowanie.
              • tomsmom Re: Język angielski 20.01.07, 12:07
                Duzo bym tu musiala napisac zeby powiedziec dlaczego to co napisalas tak
                naprawde ZGADZA sie z moimi teoriami, ale... nie za bardzo mam na to czas, a i
                pewnie taka grafomania moglaby tu podzialac ludziom na nerwy. Powiem wiec
                tylko, ze trzymam sie swego ;-) Pozdrowka - Hania
    • pelach Re: Język angielski 20.01.07, 16:42
      Z tym poziomem angielskiego u Irlandczyków to prawda, ostatnio byłam świadkiem
      jak koleżanka ode mnie z pracy (młoda dziewczyna) nie potrafiła napisać w smsie
      (prosiła kogoś o przeliterowanie)jakiegoś prostego słowa! Byłam w szoku! Nie
      wiem czego oni uczą ich w szkole?! A z moim ang. jest tak, że - "różnie"
      hehehehe, jednak wydaje mi się, że mówię za poprawnie, dość często Irlandczycy
      mnie nie rozumieją lub proszą o powtórzenie - dziwne... Często zdarza mi się, że
      pytają czy jestem z Kanady???!!! Ja nawet nie wiem z jakim akcentem ludzie mówią
      w Kanadzie!
      Jestem za leniwa, żeby iść do jakiejś szkoły językowej, więc jedynym źródłem
      nauki języka jest telewizja (ale to głównie amerykański) no i gazety.
      Pozdrawiam!
      • tomsmom Re: Język angielski 20.01.07, 17:32
        No a z takim wlasnie akcentem - podobnym do amerykanskiego - mowia w
        Kanadzie! :)
    • suesslein Re: Język angielski 20.01.07, 17:40
      Ciekawa sie wywiazala tu dyskusja, wiec niechze wtrace swoje pare groszy.
      na poczatek przyznam sie, ze jestem filologiem, wiec spojrzenie na nauke
      jezykow obcych jest poniekad moim skrzywieniem zawodowym.
      Moim zdaniem najwazniejsze sa:

      1/ dobrze ugruntowane podstawy gramatyki - wiem, ze jest to sprzeczne z
      powszechnie panujacym przekonaniem, o zbednosci znajomosci gramatyki jak i
      cwiczen gramatycznych. Dla mnie nie ma wiekszej zbrodni, jak gadanie, aby
      gadac, powielanie zaslyszanych bledow, spowodowane nieznajomoscia gramatyki i
      ignorowaniem jej istnienia i istoty. Skoro jest, trzeba ja respektowac.

      2/ systematycznosc nauki, koniecznie ukierunkowanej, pod okiem fachowca,
      glownie w fazie poczatkowej- nie wierze w zadowalajace rezultaty tak zwanej
      edukacji poprzez telewizje, tudziez tylko czytanie.

      Powyzsze punkty odnosze do poczatkujacych, bowiem jak ma sie juz porzadne
      podstawy jezykowe, to rodzaj ich poszerzania tudziez szlifowania kazdy
      dopasowuje do swoich potrzeb, mozliwosci czasowo-finansowych, lub tez innych
      faktorow.

      Co do nauki dzieci, wydaje sie, ze ucza sie szybciej, tymczasem moim zdaniem,
      ucza sie po prostu latwiej, bo nie analizuja niczego, nie dociekaja, czy juz
      maja opanowane wszystkie tryby i czasy, czy ich akcent sie juz zmienil, czy
      jeszcze nie....
      Co do swiadomosci istnienia innych jezykow to pojawia sie ona znacznie
      wczesniej niz w 5tym roku zycia.

      U mnie rodzinnie jest jeszcze bardziej smiesznie niz u niektorych z Was w
      zwiazkach mieszanych. Bo u nas Polka z Irlandczykiem sprzeczaja sie ..... po
      niemiecku:)

      Ja wyznaje zasade, jak sie juz uczyc jezyka- to solidnie. Po lebkach i na odwal
      to sie wbija gwozdzie w sciane!

      • tomsmom Re: Język angielski 20.01.07, 21:56
        SWIETA PRAWDA Reniu, swieta prawda!!

        Jeszcze tylko, coby nie wyszlo, ze migam sie zupelnie, a'propos zarzutow
        skierowanych pod adresem moich (i nie tylko zreszta moich, moge przytoczyc
        zakres bibliograficzny na ten temat) NIBY teorii:

        1. Dokladnie!! MOTYWACJA a nie otoczenie jezykowe odgrywa najwieksze znaczenie,
        czyli wlasnie: dla niektorych jest to okres szkoly, dla innych pobyt w obcym
        kraju, ale sam ow pobyt jako taki NIE JEST gwarancja najlepszych efektow w
        nauce. A juz ow sam pobyt bez podstaw jezykowych - jak mowila Renia - to w
        ogole cienka sprawa...

        2. Neurolingwistyka dawno juz udowodnila, ze to wlasnie umysly scisle ucza sie
        jezykow najlepiej bo to w lewej polkuli mozgowej znajduje sie osrodek jezykowy,
        a lewa polkula jest wlasnie LOGICZNO-MATEMATYCZNA, zreszta ci, ktorzy porzadnie
        sie jezykow ucza moga potwierdzic, ze ze swoimi regulami, wyjatkami,
        koncowkami, czasami, trybami itp itd sa bardziej podobne do matematyki niz do
        muzyki czy sztuki (bo akcent to akurat sprawa NAPRAWDE marginalna). Z
        matematyka jest podobnie jak z jezykami (zreszta to w ogole sie do nauki
        odnosi: jesli nie mielismy zaciecia ani motywacji do jej nauki, to jej nie
        umiemy, ale - i tu wielu by sie bardzo zdziwilo - masa osob, ktore uwazaja sie
        za humanistow, tak naprawde ma umysl scisly!!! to, ze sie nie lubilo matematyki
        wcale nie szufladkuje nas automatycznie do kategorii humanistow! i odwrotnie)

        3. Mowiac o dzieciach, nie mialam na mysli maluchow, ktore w swoim wlasnym
        jezyku jeszcze bledy robia, bo to wtedy rosna nam dzieci dwujezyczne a to juz
        zupelnie inna para kaloszy, ale o tych, ktore juz dobrze w swoim wlasnym mowia
        i ucza sie jezyka jako OBCEGO a nie DRUGIEGO czy tez ROWNOLEGLEGO (bo, dla
        niewtajemniczonych: sa rozne rodzaje dwujezycznosci). Dzieci, ktore ucza sie
        wiec jezyka jako obcego robia to wprawdzie szybciej w sensie fonetycznym, ale
        juz nie leksykalnym, czy gramatycznym. Po roku czasu to dorosly przeczyta
        artykul w gazecie i go opowie, dziecko moze jedynie powtorzyc wierszyk, ale
        bajeczki raczej samo nie przeczyta a juz tym bardziej nie opowie... A jezeli
        nawet to za tydzien juz tego nie bedzie pamietalo. Zasada pracy z dziecmi??
        POWTORKA, POWTORKA, POWTORKA, bo jak nie, to nic z tego nie zostanie, natomiast
        dorosli latwiej korzystaja z pamieci dlugterminowej, bo maja juz wypracowany
        system transportu wiadomosci z pamieci krotko- do dlugoterminowej.

        No i znow byl wyklad. Dzieci poszly dzis wczesniej spac wiec byla okazja ;-)
        Pozdrowka - Hania
        • domi_i_ja Re: Język angielski 21.01.07, 09:59
          no ten wyklad mial chociaz sens...tylko, ze:
          Ta motywacja o ktorej mowisz jest ciezka do osiagniecia jesli czlowiek nie chce
          zostac filologiem tylko poprostu chce sie jezyka nauczyc ot tak.Dla mnie
          wkuwanie zasad na pamiec to jakas totalna nuda i bezsens a juz wypisywanie
          slowek z czytanki i nauczenie sie ich to byl zawsze koszmar nie do
          przeskoczenia. Bedac za to w kraju anglojezycznym uczylam sie jezyka jak
          matematyki...czyli nie po przez zapamietywanie a logike.Jedni ucza sie
          matematyki wkuwajac wzory na pamiec inni dociekaja skad sie wzial ten wzor i
          wlasnie ja akurat taki mam umysl...choc pewno ty jako moja nauczycielka
          nazwalabysmnie moze tepakiem hihihi.
          Ale do rzeczy.Najpierw sluchalam bez konca i analizowalam.Nauczylam sie
          oddzielac slowo od slowa i zastanawialam sie jak oni "to" mowia.Czyli np jki
          operator w zdaniu kiedy wystepuje i po lub przed jakim czlonkiem zdania etc.
          Dopiero na koniec wzielam ksiazke z angielska gramatyka i wszystko poukladalo mi
          sie w piekna calosc :-)
          pozdrawiam
          • tomsmom Re: Język angielski 21.01.07, 13:10
            No i o to wlasnie chodzi!!! Ani matematyki ani jezyka nie sposob sie naprawde
            dobrze nauczyc przez kucie na pamiec, nie mam pojecia jak uczyc
            poprzez "wkuwanie zasad na pamiec i wypisywanie slowek z czytanki i nauczenie
            sie ich" to przedpotopowe metody. Motywacja to skomplikowany proces i tu
            naprawde duzo zalezy od osobowosci a nie zdolnosci. Czasem osoby, ktore chca
            sie uczyc "ot tak" maja o wiele silniejsza motywacje niz studenci anglistyki,
            serio! A jako nauczyciel z powolania (rzadki, wymierajacy dzis gatunek) nie
            wierze w istnienie tepakow! Jeszcze mi sie nie zdarzylo nie nauczyc kogos kto
            tego chcial...
            Pozdrawiam cieplutko - Hania
            • aga_nes Re: Język angielski 22.01.07, 11:08
              Jejku..teraz to juz zgłupiałam..Próbuje od kilku miesięcy uczyc sie i kurcze w
              ogóle mi to nie wychodzi..Zaliczyłam jeden kurs..teraz indywidualne lekcje z
              irlandczykiem...Sama juz nie wiem co robić..
              Wiem,że nie mam dobrze wytłumaczonych podstaw(w szkołach katowali mnie
              rosyjskim),a Callan pozostawił mi duzo słowek..gorzej z gramatyka ..Zresztą
              cierpie na cos takiego,ze nawet jak cos wiem to boje sie powiedzieć ,bo moze cos
              przekręce i wyjde na idiotke..ih..
              Moze doradzicie mi coś??Moze jaką szkołę???
              • tomsmom Re: Język angielski 22.01.07, 14:52
                Z tym doradzaniem to troche tak, jak z diagnoza lekarska przez internet:
                bardziej na zgadywanie wyjdzie, bo niestety, kazdy ma inne potrzeby... To o
                czym tu wyzej rozmawiamy, to ogolniki tak ogolnie do wszystkich sie odnoszace,
                ale juz w szczegole to trzeba wiedziec dokladnie z kim sie ma do czynienia zeby
                cos radzic konkretnego...
                Ja, niestety, jeszcze szkol w Irlandii jezykowych nie znam, wiec nawet nie bede
                probowac Ci nic polecac, mam nadzieje, ze dziewczyny, ktore sie tutaj
                uczyly/ucza cos Ci podpowiedza, powodzenia! Hania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka