2paco
10.03.07, 12:15
przenioslem sie do anglii, pod londyn w lutym, bo chcialem wykorzystac to ze
jeszcze jestem mlody i trzeba skorzystac z szansy.
pomijam kwestie mojego wyksztalcenia (mgr ekonomii) bo to jest swieza sprawa -
przez 10 miesiecy siedzialem na recepecji jednej z najwiekszych kancelarii
swiata w warszawie, no i w koncu odszedlem zmeczony tak malym zakresem
obowiazkow. wyrobilem sobie doskonala opinie, i teraz mnie ciagna z powrotem..
od wrzesnia mialbym byc kierownikiem zaopatrzenia, do tego ta firma jest
cholernie solidna, placi dobrze i na czas, i daje jeszcze sporo innych profitow.
miedzy decyzja o wyjezdzie a wyjazdem poznalem wspaniala kobiete, ktora poki
co nie mysli o przeprowadzce na wyspy, bo najpierw musi skonczyc edukacje,
poza tym jest silnie zwiazana z rodzina i czesto do niej jezdzi na weekend.
planowalem latac dwa razy w miesiacu na weekend, ale teraz powaznie rozwazam
powrot, bo mam dopiero 26 lat i perspektywa kierowniczego stanowiska mnie
paskudnie kusi...
jak na razie, na trzy glosy moich najblizszych znajomych, mam poparcie zeby
wyjechac.. a co Wy byscie zrobili? ;)
tutaj poki co nie mam pracy, rozgladam sie za czyms biurowym i szukam fuchy w
okolicznych pubach, zeby nie wpasc w tarapaty ;)