Dodaj do ulubionych

No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :|

10.03.07, 12:15
przenioslem sie do anglii, pod londyn w lutym, bo chcialem wykorzystac to ze
jeszcze jestem mlody i trzeba skorzystac z szansy.
pomijam kwestie mojego wyksztalcenia (mgr ekonomii) bo to jest swieza sprawa -
przez 10 miesiecy siedzialem na recepecji jednej z najwiekszych kancelarii
swiata w warszawie, no i w koncu odszedlem zmeczony tak malym zakresem
obowiazkow. wyrobilem sobie doskonala opinie, i teraz mnie ciagna z powrotem..
od wrzesnia mialbym byc kierownikiem zaopatrzenia, do tego ta firma jest
cholernie solidna, placi dobrze i na czas, i daje jeszcze sporo innych profitow.
miedzy decyzja o wyjezdzie a wyjazdem poznalem wspaniala kobiete, ktora poki
co nie mysli o przeprowadzce na wyspy, bo najpierw musi skonczyc edukacje,
poza tym jest silnie zwiazana z rodzina i czesto do niej jezdzi na weekend.
planowalem latac dwa razy w miesiacu na weekend, ale teraz powaznie rozwazam
powrot, bo mam dopiero 26 lat i perspektywa kierowniczego stanowiska mnie
paskudnie kusi...
jak na razie, na trzy glosy moich najblizszych znajomych, mam poparcie zeby
wyjechac.. a co Wy byscie zrobili? ;)
tutaj poki co nie mam pracy, rozgladam sie za czyms biurowym i szukam fuchy w
okolicznych pubach, zeby nie wpasc w tarapaty ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: vitek Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| IP: 82.3.203.* 10.03.07, 12:33
      Kierownik zaopatrzenia w kancelarii adwokackiej??
      • 2paco Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 10.03.07, 13:01
        firma - 140 osób
        liczba prawników - ok. 70 i ciągle rośnie (stąd przeprowadzka), więc rośnie też
        zatrudnienie w sekretariacie
        ilość sal konferencyjnych w obecnym biurze - 6 (słownie: sześć)
        resztę dopowiedz sobie sam ;)
        • Gość: k Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| IP: *.range86-149.btcentralplus.com 11.03.07, 15:09
          Chlopie, co Ty sie zastanawiasz! Jak ja bym miala w Polsce dobra prace, a do
          tego ukochana osobę, to nigdy bym się na wyspy nie zwaliła. Sama mam 26 lat,
          siedzę tu już półtora roku i gdyby nie lepsza praca, którą niedawno dostałam,
          miałam zamiar wracać do Polski najpózniej pod koniec tego roku. Więc nie
          rozumiem skąd Twoje rozterki, skoro tutaj nie bardzo Ci się powodzi. Wracaj, bo
          jeśli tu zostaniesz, to prędzej czy później dopadnie Cię dół, tak jak było ze
          mną - Boże, co ja tu robię, pracuję w jakichś fabrykach z bandą angielskich
          półgłowków, po to kończyłam studia, uczyłam się języków?? Przemyśl to, choć
          wydaje mi się , że podświadomie jesteś za powrotem, na forum szukasz tylko
          potwierdzenia decyzji, którą już podjąłes. Powodzenia!
    • Gość: MI5 Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| IP: *.access.uk.tiscali.com 10.03.07, 12:38
      Po pierwsze, ja nie uznaje czegos takiego jak wracanie do starej f-my. Mialbym
      okazje bez problemu, na wyzsze stanowiska, ale jakos nie moglbym :) Z jakichs
      powodow z tej f-my odszedles, i po powrocie do poprzedniej pracy watpliwosci
      moglyby odzyc po jakims czasie.
      Po drugie, wrocilbys, mogloby ci cos znowu nie pasowac, i bys tylko zaczal
      zalowac, ze nie zostales w UK dluzej.

      Po trzecie. No wlasnie. Ta kobieta. Punkt trzeci uniewaznia punkty 2 i 3 :)

      Ja wiem, co ja bym zrobil. Ale ty masz w koncu 26 lat i jakas decyzje potrafisz
      juz podjac. Poza tym, mozna tez pojsc na lekki kompromis - to moze byc rozwiazaniem.

      Powodzenia
      • 2paco Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 10.03.07, 13:05
        no więc jeśli chodzi o moje odejście z firmy, to rozstałem się z ludźmi w
        fantastycznej atmosferze, bo nie odchodziłem z firmy, tylko z kraju wyjeżdżałem ;)
        w zeszłym tygodniu poleciałem do warszawy i tak się dobrze złożyło, że akurat
        firma świętowała dołączenie dwóch osób do grona partnerów w Hard Rock Cafe, i
        zdążyłem prawie na sam początek z lotniska (oczywiście byłem zaproszony, a nie
        pracuję u nich od prawie trzech miesięcy) - głos straciłem od tłumaczenia czemu
        jeszcze do nich nie wróciłem ;)
        żeby nie kasa, którą zainwestowałem w wyjazd i którą chcę odrobić to już bym się
        spakował i przeczekał do września na tej cholernej recepcji, bo wprawdzie praca
        niespecjalnie ciekawa, ale z drugiej strony atmosfera w pracy jest bajeczna.
        jak więc sam widzisz, chętni bym wrócił do nich ;)
        • Gość: W Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| IP: 217.150.120.* 10.03.07, 15:36
          Trudna sprawa. Najwazniejsze to zastanowic sie co sie chce w zyciu robic i ...
          to robic.

          Wez pod uwage dwie rzeczy, we wrzesniu 2007 mozesz pracowac lub nie gdzies w
          UK. Z drugiej strony moze sie okazac ze plany odnosnie stanowiska szefa
          zaopatrzenia zostaly przelozone o np pol roku (niekoniecznie z powodu czyjejs
          zlej woli).
          Pomijajac pieniadze (nie wiem o jakich mowimy) wyglada ze w Polsce masz
          ciekawsza sytuacje wyjsciowa ... a do UK mozesz zawsze wrocic. No i ta
          narzeczona :).
          • 2paco Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 10.03.07, 18:30
            jesli chodzi o wrzesien to sytuacja w mojej bylej firmie jest dosyc jasna, bo
            przenosi sie z obecnych 1,2 pietra na wieksze i pelne dwa, do tego wieksze
            powierzchniowo, i bedzie miejsce na zatrudnianie nowych ludzi.
            to w jakim tempie firmia sie rozwija jest szalenstwem, i ten wrzesien to i tak
            juz za pozno, wiec plany moglyby sie zmienic z jakiegos nadzwyczajnego powodu.
            jest akurat weekend, wiec musze czekac na odpowiedz (mejla wyrazajacego
            zainteresowanie oferowana pozycja wyslalem wczoraj wieczorem).
            praca na takim stanowiska przez kilka lat stanowilaby niezla okazje do szukania
            od razu swietnej pracy gdzies w UK czy gdzie indziej za kilka lat, tym razem z
            ukochana u boku ;)
            pozdrawiam :)
    • aznar33 Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 10.03.07, 16:19
      > miedzy decyzja o wyjezdzie a wyjazdem poznalem wspaniala kobiete

      Tam dom Twój, gdzie serce Twoje.
      • 2paco Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 10.03.07, 18:33
        ano wlasnie :) po dwoch tygodniach w uk polecialem na tydzien do warszawy, bo
        moje serce sie pochorowalo i mialo zabieg chirurgiczny. jak do niej poszedlem to
        przytulia sie tak, ze pierwsza moja mysl byla "jakby tu wrocic?" ;D
        od poczatku ja zapewnialem, ze bede przylatywal na co najmniej dwa weekendy w
        miesiacu jak tylko znajde zajecie (nie dosc ze to nie taka droga impreza to
        wazniejsze dla mnie jest spotykanie sie z nia, niz oszczedzanie na podrozach ;D).
        poza tym jej praca i szkola tak ja pochlaniaja, ze i tak wiadomo bylo ze w
        tygodniu malo bedzie okazji by sie widywac.. no tak, ale z czasem chcialbym z
        nia zamieszkac :)
        pozdrawiam :)
        • Gość: Justyna Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| IP: *.b-ras1.prp.dublin.eircom.net 10.03.07, 18:59
          Masz 26 lat i zastanawiasz sie, czy wrocic do kraju do pracy ktora cie nudzila z
          powododu kobiety? A mowia, ze romantykow juz nie. Zastanow sie co chcesz robic w
          zyciu, GDZIE chcesz zyc - chyba jest roznica miedzy UK a PL i badz egoista. Jak
          kocha to przyjedzie. Jak kocha i ty kochasz, to doczekacie konca jej edukacji.
          Tak czy inaczej powodzenia. Ja bym nie wracala, ale ja mam w Dublinie niezla
          prace, plany zwiazane z tym miejscem, no i nie mam narzeczonego w PL. W sumie
          jakbym miala to tez chyba niewiele by to zmienilo. Pozdrawiam.
          • 2paco Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 10.03.07, 19:11
            sek w tym ze mnie meczyla praca na recepcji, wracalbym do czegos zupelnie
            innego, co chcialbym robic :) jak pisalem wczesniej - atmosfera i ludzie sa
            wspaniali, to jest bez dwoch zdan. jedyny minus byl taki, ze pelniona funkcja
            mnie nie satysfakcjonowala (bo niby jak miala? ;D) i gdy podejmowalem decyzje o
            wyjezdzie nie bylo takiej opcji awansu.
            wyjezdzalem zeby nie patrzec na ludzi ktorzy mnie na ulicy otaczali, ale juz tu
            doszedlem do wniosku, ze to wcale nie jest najwazniejsze, bo ich mozna sikiem
            prostym olac. a moim serduchem moglbym sie dziennie widywac przez 5 minut, zeby
            byc szczesliwym ;)
            aha, ona pracuje w tej samej firmie ;) chyba zapomnialem wczesniej napisac ;)
            • aznar33 Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 10.03.07, 19:29
              Paco, mieszasz zupełnie niepotrzebnie dwie sprawy.

              Jeśli miałbyś zaprzepaścić szansę na szczęście nawet dla dodatkowych kilku
              tysięcy PLN miesięcznie, to byłbyś największym idiotą.
              • Gość: Miśka Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| IP: *.ipt.aol.com 10.03.07, 19:37
                Wydaje mi się,że sam już podjąłeś decyzje...tylko brakuje Ci odwagi.

                Wracaj i sie nie zastanawiaj,nie zamykaj drzwi tutaj.Zawsze mozesz Tutaj
                wróćić,już masz jakieś szlaki przetarte...
                • 2paco Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 10.03.07, 20:14
                  decyzję właściwie podjąłem, tylko nie mam teraz krczę z kim pogadać o tym, stąd
                  mój temat :)
                  strasznie ostatnio to moje życie pokręcone, ledwo się tu przeniosłem a już
                  zaczynam wracać.. ech, człowiek się całe życie uczy ;)
                  nie sądzę bym na zawsze do polski wrócił, przede wszystkim muszę ustabilizować
                  życie, być z moją kobietą, zdobyć cenne doświadczenie i wtedy się okaże.
                  myślałem że teraz jest dobry moment na wyjazd, ale widać myliłem się ;)
                  pozdrawiam wszystkich, fajni jesteście :)
    • Gość: lala Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.07, 20:25
      Atmosfera super, placa super, perspektywy rozwoju super i w dodatku teskniaca
      za toba super kobieta.

      Z drugiej strony brak pracy w UK i deprecha pukajaca do drzwi....

      Nie badz dogmatykiem, wyjezdza sie po to, aby bylo lepiej. Jak jest gorzej to
      po co wyjezdzac???????
    • Gość: engineer_damian Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| IP: 89.100.188.* 11.03.07, 18:53
      praca na wyspach byla, jest i bedzie...a takiej dziołszki mozesz juz nie
      znalesc :-) wiem, there's plenty fish in the sea....ale nie taki esame, podobne
      moze, moze lepsze, moze gorsze....;-) there's love and nothing else :-)
      • 2paco Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 12.03.07, 00:50
        ale Wy jesteście fajni :)))
    • luiza-w-ogrodzie Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 12.03.07, 01:34
      Tupaco,
      na Twoim miejscu wrocilabym. Wydaje mi sie ze w tym przypadku powrot do Polski
      nie oznacza przegranej ani cofniecia sie w rozwoju. Poznasz blizej Twoja
      kobiete, dowiesz sie, czy to TA. Wazne jest zeby z zyciu byc z kims komu mozna
      ufac, z kim ma sie wspolne plany i jesli do tego laczy Was milosc, to takiej
      kombinacji nie da sie kupic za zadne pieniadze. Kontynuowanie zwiazku na
      odleglosc ZNACZNIE wieksza od dlugosci nie wychodzi wiekszosci ludzi.

      Jesli Was bedzie meczyc sytuacja w Polsce, mozecie wyjechac pozniej i razem.
      Mozecie dostac kontrakt z warszawskiej firmy na prace w Londynie. Moze sie
      zdarzyc sto roznych rzeczy. Uwierz mi, mowie z doswiadczenia osoby, ktora byla
      na dnie i ktorej zycie zmienialo sie diametralnie i nieoczekiwanie kilka razy.

      Pozdrawiam i zycze szczescia
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • pogromca_mrowek Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 15.03.07, 01:22
      Mialem podobna sytuacje choc w moim przypadku oznaczalo to przenosiny 'o pol Polski'.
      Ja bym na Twoim miejscu wracal i sie nie zastanawial - sam tak w sumie zrobilem - dziewczyna studiowala pol Polski dalej=praktycznie przeniesc sie nie mogla, ja sie przeniesc moglem wiec sie przenioslem, poza tym - uwazam - ze to facet zdobywa kobiete i powinien za nia 'lazic' a nie na odwrot:
      -Ty mozesz wrocic, ona - nie bardzo (szkola). Jak skonczy szkole pomyslicie co dalej
      -Co masz do stracenia, zycie jest za krotkie na to by dlugo byc samotnym, wracaj, moze po roku wszystko sie rozwali miedzy wami ale i tak warto
      -co masz do stracenia zawodowo? Masz 26 lat, wiec czy zostaniesz w UK teraz czy wrocisz (wrocicie) tu za 2 lata nie bedzie miec jakiejs kolosalnej roznicy, i tak jestes teraz o '5 lat do tylu' w stosunku do tych co tu przyjechali jako 20latkowie, a za dwa lata bedziesz i tak o '5 lat do przodu' w stosunku do tych co trafili na Wyspy w wieku chrystusowym...
      -wiedz ze nie ma zwiazkow na odleglosc, tzn sa ale 1)rozni ludzie roznie to znosza (moja np powiedziala mi po 2 latach ze gdybysmy mieli byc zwiazkiem na odleglosc nie wie czy by wtedy chciala/potrafila to ciagnac - czlowiek pragmatycznie stara sie eliminowac potencjalne zrodla bolu (np z tesknoty) 2)tesknota i rozstania sa fajne ale wierz mi ze jeszcze sie natesknicie - wiec teraz to siedziec razem i tylko na weekendy smigac po polskiej krainie, lakach pastwiskach, kosza traktorem...
      -latajac co 2 tygodnie (a moze co tydzien?:)) nie zarobisz w UK wiecej niz w PL wiec finansowo tez ci sie to specjalnie nie oplaca
      -w Wawie mozna spokojnie zarobic kilkanascie tys zl/mc - trzeba jednak umiec znalezc 'odpowiednia' firme. Praca w PL moze byc dla Ciebie jakims elementem rozwoju.
      Wprawdzie uwazam ze w Polsce bedzie coraz gorzej (brak reform, brak klimatu polit, socjalne panstwo, wyjazdy (trwale, NA STALE) mlodych, zapasc fin publicznych, wzrastajaca ilosc emerytow) ale na razie wracaj. Nie kaz lasce latac za Toba - to uwlaczajace dla szanujacej sie dziewczyny. To pies lata za suka a nie na odwrot, powtorze moze malo elegancko ale prawdziwie.
    • xiv Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 15.03.07, 10:47

      Jak to spiewaja w piosence: "Warszwa da sie lubic!" ;)))
    • maecki Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 15.03.07, 14:09
      2paco moze juz w Warszawie :)
      Ja Tobie tam wyzej (MI5) nie dalem porady, zeby cie nie nakierowywac ;) A ze
      decyzje juz raczej podjales sam to moge ci powiedziec, ze w momencie, gdy
      mowilem "ja wiem co ja bym zrobic" chodzilo mi o to, ze na twoim miejscu
      wracalbym bez wiekszego zastanawiania sie :) Tego tu w UK nie przezyjesz co tam
      w Polsce ze swoja dziewczyna, a pieniadze poczekaja, je zawsze mozna zarobic.

      Pozdr.

      MI5
      • 2paco Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 16.03.07, 02:44
        nie, jeszcze nie w warszawie ;) ale myślami już tam, teraz najzwyczajniej w
        świecie muszę szybko się tutaj odkuć i jak najprędzej wracać. jestem w takiej
        sytuacji że po prostu nie mogę sobie pozwolić na powrót z pustą kasą, bo tutaj w
        pubie to szybko odrobię, a w warszawie zajęłoby mi to naprawdę sporo czasu :/
        inaczej już bym się z powrotem przestawiał na prawostronny ruch;)
        pozdrawiam!
    • worm83 Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 16.03.07, 09:25
      Wracaj do Polski. Tu (w pl) też da się żyć :)
      Zwłaszcza, że ktoś już Cię docenił, zauważył - a o to najtrudniej.
      Wszystko na miejscu i babcia od czasu do czasu pomidorówke zrobi .. i to nie z
      puszki heinz-a.
    • 2paco mały update 18.03.07, 02:25
      cóż, akurat na kiepski moment trafiłem z tym mejlem - wiem od mojej ukochanej że
      cała administracja siedzi teraz po nocach w związku z przeprowadzką, więc nie
      mam jeszcze odpowiedzi.. ech, znów muszę do poniedziałku czekać. nawet jeśli
      zadzwonię, to będę musiał mieć szczęście żeby na kogoś trafić. najlepiej byłoby
      polecieć przynajmniej na jeden dzień do wawy, żeby osobiście pogadać z szefową,
      ale w mojej obecnej sytuacji to niezbyt wykonalne :/
      krczę, chciałbym mieć już potwierdzenie, skończyłoby się gdybanie.
      pozdrawiam,

      dwapak.
    • 2paco Wow ;) 18.03.07, 02:28
      właśnie zobaczyłem że Peat podpiął ten wątek :) dobrze, może ktoś się nie
      zapędzi w taki róg jak ja ;)
      dzienx :)
    • Gość: zarządTVN Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| IP: *.smsnet.pl 18.03.07, 15:48
      A może Peat wysłać ten wątek scenarzystom "Magdy M."?
      • 2paco Re: No i co ja mam do jasnej anielki zrobic?! :| 18.03.07, 20:33
        hehe :)
    • Gość: Soup Nazi Przychodzi syn do ojca IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.03.07, 05:27
      i mowi: "Tato, zakochalem sie i nie wiem czy sie zenic czy nie. Poradz cos!"

      Ojciec: "Cokolwiek zrobisz, bedziesz zalowal."

      Uwazaj, zebys nie probowal siedziec na 2 stolkach. Bardzo niewygodnie sie
      siedzi, a najczesciej sie konczy upadkiem do beczki po sledziach. Widzialem tez
      takich, ktorzy usilowali "zabezpieczyc" sobie przyszlosc stojac latami w
      rozkroku nad Atlantykiem. Nie wyszlo im to na zdrowie i dzisiaj, siedza w jednym
      albo drugim kraju na straconych pozycjach wzglednie skrzynkach po jablkach.
      Rozkrok nad English Channel jest pewnie nieco mniej dokuczliwy, ale ciagle
      aktualna jest ta prawda o stolkach. Musisz na cos postawic i wgryzac sie
      konsekwentnie w jedna z tych rzeczywistosci - nie ludz sie, w obie sie nie da -
      bo inaczej obudzisz sie z reka w nocniku, a w ktorym miejscu to juz malo wazne.
      Nocnik to nocnik. W ktora? Tego ci juz nie powiem - na emigracji czy w UK czy
      gdzie indziej czeka cie pare lat twardej walki zeby zajac z gory upatrzone
      pozycje, ale prawdopodobienstwo sukcesu i satysfakcji jest wieksze. W Bulbonii -
      wiesz lepiej niz ja, sam sobie odpowiedz. Dochodza sprawy pozaekonomiczne.
      Jesienia minie 20 lat od pozegnania z Afryka, wsiadlem do pociagu byle na
      Zachod, patrzac jak wszystko zostaje w tyle, majac nomen-omen, 26 lat. Moge
      szczerze powiedziec, ze niczego nie zaluje (zaraz odezwa sie polaczkowie,
      hehehe), moze paru pomniejszych krokow, ktore moglem postawic nieco inaczej, ale
      to juz bylo po wyjezdzie. Ale to nie znaczy, ze to dotyczy kazdego.

      Co do wieku - jest pozniej niz myslisz. Zbliza sie czas zasadniczych decyzji,
      ktore najprawdopodobniej beda kluczowe.

      Placze mi sie stara piosenka, slyszana kiedys, dawno, gdy zastanawialem sie czy
      wyjechac:

      "Jest tyle drog, tak dobrych, jak zlych,
      I nigdy nie wiesz co wybrales,
      Jest taki swiat z pocztowych kart
      Ktorego jeszcze nie poznales..."
      • 2paco Re: Przychodzi syn do ojca 25.03.07, 04:52
        dzięki Soup - jak zwykle dobrze mi się czyta Twoją twórczość ;)
        jak napisałem niżej - jednak wyjeżdżam. jestem zwierzęciem stadnym, i czuję się
        tu strasznie sam, mimo że mam bardzo fajną współlokatorkę.. dogadaliśmy się w
        sprawach finansowych, więc mogę jechać. ech, o ile mój wiek jest w sam raz na
        takie decyzje, to jednak subiektywnie patrząc bardzo zły moment mojego życia
        wybrałem ;/ szkoda, szansa niewykorzystana, ale to nie znaczy, że zostanę w
        Polsce do końca życia ;)
        dobrze się czuję z tym, że wyjeżdżam, ciągle o tym myślę i spać nie mogę..
        pozdrawiam!
    • 2paco Update.. 25.03.07, 04:48
      ..no więc w tym tygodniu wracam do warszawy - do tego co napisałem w pierwszym
      poście doszły jeszcze sprawy rodzinne, i nie mógłbym tutaj siedzieć, z daleka od
      domu.
      w ogóle to nie czuję się tutaj, w Anglii, jak u siebie.. uwielbiam podróżować,
      poznawać nowe miejsca i ludzi, Berkhamsted i okolica są piękne, ale to jednak
      nie moje miejsce..
      w ogóle mam jakiegoś pecha do wyjazdów do pracy za granicę - dwa lata temu mój
      studencki wyjazd do USA też ostatecznie okazał się pomyłką.. ;) cóż, mam spore
      doświadczenie, do tego finansowo sporo mnie to kosztowało - już tak nie wyjadę
      nigdy, i nie sam.
      pozdrawiam wszystkich :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka