Dodaj do ulubionych

Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyzm?

08.07.07, 19:23
Rozmawiałem niedawmo z jednym HS representative bardzo dużej firmy. Otóż (a
jest to człowiek o bardzo dużej dozie zdrowego rozsądku) uważa on, że
większość przepisów BHP (a co za tym idzie - zakazów) w Anglii tworzona jest w
pewnym sensie na wyrost, z poprawką na głupotę ludzką, stąd niektóre mogą się
zdawać nieco śmieszne, nieżyciowe i krępujące wolność pracownika. Na przykład
używanie żółtych kamizelek hi-viz (tzw, oczojebek) na terenie firm
logistycznych. Biura są pełne ograniczeń dotyczących używania przedmiotów i
urządzeń tnących (nawet nożyczki mają swój HS assassment). Na moje pytanie czy
nie wyrządzają ludziom krzywdy, bo nadopiekuńczość prowadzi zwykle do zaniku
mechanizmów odpornościowych (w tym przypadku podzielnością uwagi) behapowiec
odparł że liczy sie efekt doraźny a nie to, co będzie za kilka lat. Dziwne
podejście, nie uważacie? Stad ładujemy się w spiralę zbędnych zakazów i
ograniczeń, która zdaje się nie mieć końca. Powoli staje się to działaniem
garstki fanatyków, którzy za bardzo przejęli sie rolą.... A może macie jakieś
uwagi odnośnie HS w miejscu, w którym pracujecie? Z chęcią przeczytam.
Obserwuj wątek
    • Gość: A Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: 78.32.65.* 08.07.07, 19:40
      Wynika to z potrzeby zabezpieczenia sie przed pozwami o odszkodowania.
      Organizatorzy imprez masowych tez maja coraz gorzej, bo co rusz dorzucaja im
      nowe zasady i np okazuje sie, ze musza wynajac wiecej steward'ow, do opieki nad
      tlumem i czasami dochodzi do rezygnacji z organizacji imprezy.

      A co powiesz na stawianie rusztowan, do wykonania roznych prac na wysokosci?
      Dochodzi potem do tego, ze w kosciele trzeba postawic ruszowanie, zeby wymienic
      zarowki.
      Co przypomina mi spotkanie H&S, na ktore kiedys poslano mnie w ramach
      przedstawiciela IT. Na spotkaniu zastanawiano sie miedzy innymi kto powinien
      wymieniac zarowki w hostelach i innych osrodkach ktore prowadzila firma.
      Sugerowano, ze nie moze tego robic lokator, bo jak dojdzie do wypadku i spadnie
      z czegos przy wymianie zarowki to odpowiedzialnosc spadnie na firme.

      A na koniec dowcip, ktory kiedys znalazlam w sieci:

      "Imagine the eve of the Battle of Trafalgar if it happened today.........
      Nelson: "Order the signal, Hardy."
      Hardy: "Aye, aye sir."
      Nelson: "Hold on, that's not what I dictated to the signal officer. What's the
      meaning of this?"
      Hardy: "Sorry sir?"
      Nelson (reading aloud): "England expects every person to do his duty, regardless
      of race, gender, sexual orientation, religious persuasion or disability". "What
      gobbledygook is this?"
      Hardy: "Admiralty policy, I'm afraid, sir. We're an equal opportunities employer
      now. We had the devil's own job getting 'England' past the censors, lest it be
      considered racist."
      Nelson: "Gadzooks, Hardy. Hand me my pipe and tobacco."
      Hardy: "Sorry sir. All naval vessels have been designated smoke-free working
      environments."
      Nelson: "In that case, break open the rum ration. Let us splice the main brace
      to steel the men before battle."
      Hardy: "The rum ration has been abolished, Admiral. Its part of the Government's
      policy on binge drinking."
      Nelson: "Good heavens, Hardy. I suppose we'd better get on with it. Full speed
      ahead."
      Hardy: "I think you'll find that there's a 4 knot speed limit in this stretch of
      water."
      Nelson: "Damn it man! We are on the eve of the greatest sea battle in history.
      We must advance with all dispatch. Report from the crow's nest, please."
      Hardy: "That won't be possible, sir."
      Nelson: "What?"
      Hardy: "Health and safety have closed the crow's nest, sir. No harness. And they
      said that rope ladder doesn't meet regulations. They won't let anyone up there
      until a proper scaffolding can be erected."
      Nelson: "Then get me the ship's carpenter without delay, Hardy."
      Hardy: "He's busy knocking up a wheelchair access to the fo'c'sle Admiral."
      Nelson: "Wheelchair access? I've never heard anything so absurd."
      Hardy: "Health and safety again, sir. We have to provide a barrier-free
      environment for the differently abled."
      Nelson: "Differently abled? I've only one arm and one eye and I refuse even to
      hear mention of the word. I didn't rise to the rank of admiral by playing the
      disability card."
      Hardy: "Actually, sir, you did. The Royal Navy is under-represented in the areas
      of visual impairment and limb deficiency."
      Nelson: "Whatever next? Give me full sail. The salt spray beckons."
      Hardy: "A couple of problems there too, sir. Health and safety won't let the
      crew up the rigging without crash helmets. And they don't want anyone breathing
      in too much salt - haven't you seen the adverts?"
      Nelson: "I've never heard such infamy. Break out the cannon and tell the men to
      stand by to engage the enemy."
      Hardy: "The men are a bit worried about shooting at anyone, Admiral."
      Nelson: "What? This is mutiny."
      Hardy: "It's not that, sir. It's just th at they're afraid of being charged with
      murder if they actually kill anyone. There's a couple of legal aid lawyers on
      board, watching everyone like hawks."
      Nelson: "Then how are we to sink the Frenchies and the Spanish?"
      Hardy: "Actually, sir, we're not."
      Nelson: "We're not?"
      Hardy: "No, sir. The Frenchies and the Spanish are our European partners now.
      According to the Common Fisheries Policy, we shouldn't even be in this stretch
      of water. We could get hit with a claim for compensation."
      Nelson: "But you must hate a Frenchman as you hate the devil."
      Hardy: "I wouldn't let the ship's diversity co-coordinator hear you saying that
      sir. You'll be up on disciplinary."
      Nelson: "You must consider every man an enemy who speaks ill of your King."
      Hardy: "Not any more, sir. We must be inclusive in this multicultural age. Now
      put on your Kevlar vest; it's the rules."
      Nelson: "Don't tell me - health and safety. Whatever happened to rum, sodomy and
      the lash?"
      Hardy: As I explained, sir, rum is off the menu! . And there's a ban on corporal
      punishment."
      Nelson: "What about sodomy?"
      Hardy: "I believe it's to be encouraged, sir."
      Nelson: "In that case ...kiss me, Hardy." "
      • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 08.07.07, 19:51
        poprawiłeś mi humor :) dzięki
    • spragnienie Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 08.07.07, 20:52
      To chronienie wlasnej d... Ma niewiele wspolnego z mysleniem pod gorke, choc to
      Angolom dolega z pewnoscia - bark logiki szwankuje. Health and Safety to
      zabezpiecznie, calkiem logiczne dzialanie. Wiekszosc hasel wydaje sie smieszna,
      ale ma swoj cel.
      Ja nie do konca moge zroumiec pewne kwestie w tym kraju, ale to jest chyba
      wynikiem roznicy kulturowej. Bronie sie przed popadniem w samozachwyt, ale
      czasami odnosze wrazenie, ze moja 13letnia siostrzenica rozwiazalaby kwestie
      sporne w mojej pracy szybciej niz management. Coz dopiero moiwc o mnie samej...
      Fiu, fiu...
      • lechjaroslaw Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 08.07.07, 21:46
        Cos mi sie wydaje,ze zasady BHP siegaja czasami zbyt daleko.kiedy mieszkalem we
        wspolnym domu,wspollokatorzy nie dali mi wymienic zarowki w kuchni.przyjechal
        landlord z drabina :D
        • Gość: A Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: 78.32.65.* 08.07.07, 21:53
          A jakbys spadl przy wymianie i zaskarzyl potem landlorda o odszkodowanie? ;-)

          U mnie w umowie jest napisane, ze mam obowiazek sama zmieniac zarowki, ale
          szczerze mowiac zrobil to za mnie handyman, przy okazji naprawiania kontaktu.
    • Gość: maecki Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: 89.243.74.* 08.07.07, 23:14
      To troche obok H&S i nie u mnie w f-mie, ale warto sie zapoznac, safety first.

      blog.lightninglabels.com/blog/fun_labels/index.html
      I kliknij na obrazek pod tytulem.
      • robak.rawback Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 08.07.07, 23:45
        hmm a co sie dziwic, lepiej tak niz potem bulic, a ludzi glupich jest nie malo
        i robia akie rzeczy ze przecietnemu czlowiekowy by do glowy nie przyszlo.

        imysle tez ze zapominamy ze jest kupa imigrantow z roznych czesci swiata ktorzy
        czytac i pisac w swoim wlasnym jezyku nie potrafia, nie mowiac o angielskim
        wiec skad moga wiedziec o roznych rzeczach.

        a tak wogole to ja sie przynajmniej nie spotkalam ze skrajnosciami opisanymi
        przez was, ale moge sobie wyobrazic ze i to sie zdarza. ja mialam to szczesice
        ze ludzie od health n safety z ktorymi mam do czynienia sa bardzo rozgarnieci i
        z przyjemnoscia sie od nich ronzych rzeczy nauczylam i ciekawe rzeczy mi
        pokazali, wiec mnie sie podoba.

        wogole mnie sie podoba to bardziej niz absolutne olewanie wszystkiego jak w
        poslce. dopiero tu sie spotkalam z powaznym traktowaniem tego.
        nawet zesmy sie dziwili (znaczy ja i reszta pracownikow) ze dopiero po pol roku
        dostalismy szkolenie ktore tak naprawde powinnismy dostac na samym poczatku.
        ale gostek powiiedzial ze nie ma sily juz lobbowac managementu ktory jest
        skamienialy choc instytucja niby ah i oh progresywna.


        Gość portalu: maecki napisał(a):

        > To troche obok H&S i nie u mnie w f-mie, ale warto sie zapoznac, safety first.
        >
        > blog.lightninglabels.com/blog/fun_labels/index.html
        > I kliknij na obrazek pod tytulem.
        • robak.rawback dodam jeszcze ze ... 08.07.07, 23:50
          chociaz pracowalam w polsce w roznych instytucjach nigdy nie bylo mowy o health
          n safety i tez nie specjalnie sietym przejmowalam.

          dopiero jak mielismy pare szkolen w uk z rozgarnietym mowca i obejrzalam pare
          filmikow instruktarzowych to sie zastanowilam ze to jednak chyba ma sens. na
          przyklad nigdy nie sadzilam ze takie zwykle dzrwi przeciwogniowe jesli
          odpowiednio uzyte i zamkniete moga ogien na 30 minut zatrzymac, czy moze nawet
          godzine, jyz nie pamietam, i zrobilo na mnie wrazenie jak pokazali jak
          wygladaly od strony gdzie nie bylo ognia - zupelnie ladnie, i po drugiej gdzie
          byl ogien przez pol godziny - i byloy czarne i zchajcane na maxa. od tej pory
          uwazam co robie z tymi drzwiami.
        • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 00:37
          > hmm a co sie dziwic, lepiej tak niz potem bulic, a ludzi glupich jest nie malo
          > i robia akie rzeczy ze przecietnemu czlowiekowy by do glowy nie przyszlo.
          Chyba coś w tym jest...
          • izi_lajf Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 01:26
            Oczywiście że to ma sens, wielu naszym rodakom wydaje się niestety jeszcze że
            my to jesteśmy tacy mądrzy a oni to takie głupki, jak czytam te przechwałki w
            niektórych artykułach np. że szkot to nie myśli bo musi wstać od stanowiska,
            przynieść komputer, zrobić, ponownie wstać i odnieść itd. a polak to taki mądry
            że sobie całym regałem podjechał pod stanowisko i zrobił 3 razy tyle nie
            ruszając się z miejsca, kto tu jest głupi pytam - Polak czy Szkot?

            W Polsce zakorzenione są niestety stare przyzwyczjaenia gdzie najprościej
            pisząc wszyscy odpowiadają za wszystkich czyli nikt za nikogo, w krajach
            zachodnich zaś konkretne osoby musiałyby płacić za nie swoje błędy - a dla
            czego? lepiej sprecyzować to że np. żarówkę w tym domu ma wymienić uprawniony
            do tego elektryk a nie Ty bo jak już tutaj ktoś wspomniał, jak spadniesz np. z
            drabiny to kto ma płacic za leczenie lub odszkodowanie, oczywiście jak
            wcześniej nie zginiesz porażony prądem :))

            Tak , niektóre sprawy wydają się dziwne dla nas jednak napewno podyktowało to
            życie i praktyka, kidyś się dziwiono że w niemczech, szwecji itp. pisząc
            krótko - na zachodzie, to płytkarz zna się tylko na płytkach, elektryk na
            elektryce, hydraulik na hydraulice itd a ich przepisy bhp to są takie głupie.

            Zastanówmy się nad sobą, może to nam poprostu coś się wydaje i tylko wydaje.


            Spis dobrych serwisów polonijnych na świecie
            • Gość: Ralph Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: *.bb.sky.com 09.07.07, 01:33
              Jakoś nie widzę pożytku z przepisów, które zmuszają mnie do ciągnięcia
              10-metrowego przedłużacza z pokoju do łazienki po to, żeby móc wysuszyć głowę
              przed lustrem lub podgolić brodę...
              • izi_lajf Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 01:48
                Tak to fakt, utrudnienia są również,

                A wiesz od jakiej przyczyny zginęła np. Miss Polonia - to już Ci wyjaśnię -
                podczas kąpieli suszarka wpadła do wody a pech chciał że mieszkanie było
                pozbawione zabezpieczenia różnicowoprądowego, to tylko jeden przykład a jest
                takich wiele.Nie musisz ciągnąć przedłuzacza, możesz poprostu iść do pokoju :)
                • Gość: Dosia Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: *.brnt.cable.ntl.com 09.07.07, 02:18
                  A mnie to tez przeszkadza. Suszyc wlosy musze w pokoju, zamiast w lazience i
                  taszcze te wszystkie szczotki, kremy, balsamy i prostownice z lazienki i z powrotem.
                  Juz nie mowiac juz o tym, ze nawet wlacznika swiatla nie ma, tylko jakis
                  smieszny sznurek, ktory mam wrazenie zaraz sie urwie.

                  No i gdzie mam niby podlaczyc szczoteczke do zebow??? W kuchni?

                  I dla mnie takie przepisy sa glupie, bo po pierwsze ilez tych ludzi ginie od
                  suszarki rocznie? A po drugie, to na tej zasadzie w ogole moze zakazmy
                  elektrycznosci w mieszkaniu? Bo przeciez nie tylko w lazience moze zdarzyc sie
                  wypadek?
                  • Gość: Staruszek Ironia Polakow czy sarkazm rodzimy....:o) IP: *.dsl.bell.ca 09.07.07, 03:44
                    Przepisy bezpieczenstwa i higieny pracy powstaly z regoly jako ostrzezenie po
                    wypadkach lub szkodach i stanowia przestroge na przyszlosc , respektowanie ich
                    to juz inna domena naszych rodakow , okreslajacych sie jako "szlachetnie
                    urodzonych" ....ale po szkodzie !!!!
                    Health and Safety jest srodkiem zabezpieczajcym przed zagrozeniem jakie moze
                    spotkac kogos kto nie bedzie przestrzegal regul i zasad "zawodowego kunsztu" .
                    Dla wielu jest to czarna magia dla innych oznaka swiadomego poszanowania dla
                    praw zawodowych .
                    • kicior99 Re: Ironia Polakow czy sarkazm rodzimy....:o) 09.07.07, 05:40
                      nie widzisz granic zdrowego rozsądku?
                      • Gość: Staruszek Re: Ironia Polakow czy sarkazm rodzimy....:o) IP: *.dsl.bell.ca 09.07.07, 10:49
                        kicior99 napisał:

                        > nie widzisz granic zdrowego rozsądku?
                        ......Granica rozsadku jest rozsadek zawarty w przepisach ......nigdy za malo
                        bezpiecznej pracy , nigdy za pozno na przestroge i nigdy nikt Ci nie odmowi
                        rozwaznej decyzji w wykonywaniu Twoich obowiazkow.........co nie oznacza , ze
                        masz sie uchylac od ich wykonania gdy jest to tylko "widzi mi sie" .
                        Mozesz miec wlasne predyspozycje do .....niebezpiecznie wykonywanych
                        obowiazkow , takich tez znam....i dwoch tez znalem wczesniej , niestety juz sa
                        pochowani , jeden nawet spakowany w karton wrocil do Polski za pieniadze
                        zwiazkowcow kanadyjskich .
                    • kicior99 Re: Ironia Polakow czy sarkazm rodzimy....:o) 09.07.07, 05:44
                      i jeszcze jedno - za jakieś 5 lat będziesz mógł odmówic szefowi wykonania połowy
                      poleceń zasłaniając sie Health and Safety. Anglicy powoli juz dostrzegają problem.
                      • dis_and_dat_kid Re: Ironia Polakow czy sarkazm rodzimy....:o) 09.07.07, 06:54
                        Moj Boze, Kicior, a co Ty robisz o tej porze?

                        rozumiem Staruszka ktoremu w Kanadzie nie daje spac zorza polarna (oni tam
                        zreszta sa o 6 godzin do tylu anyway)
                        • kicior99 Re: Ironia Polakow czy sarkazm rodzimy....:o) 09.07.07, 07:20
                          ja mam odwrocone noc i dzien :(
                        • Gość: Staruszek Re: Ironia Polakow czy sarkazm rodzimy....:o) IP: *.dsl.bell.ca 09.07.07, 10:53
                          dis_and_dat_kid napisał:

                          > rozumiem Staruszka ktoremu w Kanadzie nie daje spac zorza polarna (oni tam
                          > zreszta sa o 6 godzin do tylu anyway)
                          .........Sprawdz sobie godziny w Kanadzie to moze i zorze polarna
                          zobaczysz.....nigdy nie w tym czasie ....:o)
                          • dis_and_dat_kid Re: Ironia Polakow czy sarkazm rodzimy....:o) 10.07.07, 06:46
                            orientuje sie w sprawach godzin, natomiast jesli chodzi o zorze polarna jestem
                            ciemny jak tabaka w rogu

                            zorza polarna stanowila element folkloru jakim raczyli mnie Yanks na temat
                            swoich pobratymcow z polnocy (psy Husky i duze ilosci sniegu i lodu rowniez
                            wchodzily w gre)
                  • izi_lajf Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 09:32
                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                    > A mnie to tez przeszkadza. Suszyc wlosy musze w pokoju, zamiast w lazience i
                    > taszcze te wszystkie szczotki, kremy, balsamy i prostownice z lazienki i z
                    powr
                    > otem.
                    > Juz nie mowiac juz o tym, ze nawet wlacznika swiatla nie ma, tylko jakis
                    > smieszny sznurek, ktory mam wrazenie zaraz sie urwie.

                    Jak wyjdziesz za mąż to Twój kochany kupi Tobie piękną toaletkę z wielkim
                    lustrem i nie będziesz musiala taszczyć tego wszystkiego do ciasnej łazienki z
                    zaparowanym lustereczkiem.

                    > No i gdzie mam niby podlaczyc szczoteczke do zebow??? W kuchni?
                    >
                    To Ty masz szczoteczkę do zębów na 220volt ?? ja używam tej nowej generacji -
                    na baterię.

                    > I dla mnie takie przepisy sa glupie, bo po pierwsze ilez tych ludzi ginie od
                    > suszarki rocznie? A po drugie, to na tej zasadzie w ogole moze zakazmy
                    > elektrycznosci w mieszkaniu? Bo przeciez nie tylko w lazience moze zdarzyc sie
                    > wypadek?

                    Wbrew pozorom, ginęło wiele osób. A niektóre przepisy poprostu powodują to że
                    myślą za niektórych ludzi zanim coś się wydarzy.
                    • Gość: Dosia Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: 195.33.121.* 09.07.07, 18:11
                      > To Ty masz szczoteczkę do zębów na 220volt ?? ja używam tej nowej generacji -
                      > na baterię.


                      No ja mam taka, ktora sie laduje... Te z bateriami sa strasznie badziewiaste -
                      mniejsza moc maja, poza tym po pewnym czasie baterie rdzewieja i w ogole syf
                      sie robi. Nigdy wiecej.
                    • Gość: Ralph Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: *.bb.sky.com 09.07.07, 22:32
                      Na drogach jakoś giną tysiące ludzi, a nie ma przepisu zabraniającego jeżdżenia
                      samochodem...
                • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 05:42
                  Jakiekolwiek przepisy byś wymyślił - przed wszystkim nie ustrzeżesz.
                  • Gość: trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: 62.189.241.* 09.07.07, 10:22
                    oczywidscie , ze nie. Ale jak jakis matol zwali sobie na leb 10 kartonow bo nie
                    chcialo mu sie wziasc wozka i wpinal sie na regaly to nie bedzie mogl cie
                    pozwac i uzyskac odszkodowania ;)
                    H&S jest dla takich ludzi wlasnie
                    • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 10:59
                      tyle że ja nie mogę w biały dzień przejść przez parking w mojej formie bez
                      oczojebnej kamizelki. Widzisz różnicę?
                      • trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 11:06
                        kicior99 napisał:

                        > tyle że ja nie mogę w biały dzień przejść przez parking w mojej formie bez
                        > oczojebnej kamizelki. Widzisz różnicę?

                        nie ;) wszyscy musza byc traktowani jednakowo - kierowca, dyrektor i
                        sprzataczka. Powiedz, kto mialby ustalac czy bialy dzien to to samo kiedy jest
                        sloneczny a co innego kiedy leje jak z cebra i sa chmury zaslaniajace slonko? A
                        tak kazdy i caly czas lazi w kamizelce i JAKBY CO widac go jak cholerna flare w
                        nocy ;)
                        Ja tez jak jade sprawdzac papiery w firmie, ktora prowadzi nam magazyny musze
                        lazic w hi-vis po magazynie. Nie widze problemu mimo, ze jest za duza i
                        oczojebna ;)
                        Ostatnio wszyscy lalismy ze smiechu ogladajac w firmie film z H&S o podnoszeniu
                        kartonow itp.. To cale kucanie i wstawanie bylo tematem zartow przez reszte
                        tygodnia.
                        • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 11:36
                          Gość firmy lub interesant przechodzi przez ten sam parking :) I nie ma oczojeba
                          na sobie. Co do podnoszenia kartonów - ten film (handling) jest dostępny chyba
                          wszędzie :) Niezłe jaja. Nie protestuje jednak przeciw oczojebce jako takiej -
                          niejednemu uratowała zycie. I jestem za zorganizowaniem ogólnopolskiej akcji aby
                          ją kupić wszystkim dzieciom mieszkającym na wsi. Nawet gotów jestem na ten cel
                          rzucić kilkaset funtów.
                          • trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 11:50
                            kicior99 napisał:

                            > Gość firmy lub interesant przechodzi przez ten sam parking :) I nie ma
                            oczojeba
                            > na sobie. Co do podnoszenia kartonów - ten film (handling) jest dostępny chyba
                            > wszędzie :) Niezłe jaja. Nie protestuje jednak przeciw oczojebce jako takiej -
                            > niejednemu uratowała zycie. I jestem za zorganizowaniem ogólnopolskiej akcji
                            ab
                            > y
                            > ją kupić wszystkim dzieciom mieszkającym na wsi. Nawet gotów jestem na ten cel
                            > rzucić kilkaset funtów.

                            a to w NYK wszyscy rowno nosza hi-vis'y. Ja tez jak ide kilka krokow z bramy na
                            portiernie to jeszcze nie mam kamizelki. Dostaje dopiero na magazynie ;-)
                            Mi sie na szczescie udalo wymigac od butow z blacha bo tez trzeba nosic ;)
    • jaleo Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 12:55
      Kicior, poczytaj sobie europejskie statystyki wypadkow przy pracy oraz wypadkow
      w domu, i nie bedziesz mial wiecej pytan. W tym (pozornym) szalenstwie jest
      metoda.
      • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 14:15
        ja nie polemizuje z idea BHP tylko jej wynaturzeniom.
        • trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 14:33
          kicior99 napisał:

          > ja nie polemizuje z idea BHP tylko jej wynaturzeniom.

          to dla wiekszego dobra kicior ;))))
          • marta.kunc Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 14:49
            POTRZEBA!!!!
            uwierzcie mi. wyobraznia i glupota ludzka nie znaja granic.
            przyklad z mojej firmy: koles po 3 przeszkoleniach ma za zadanie nadzorowac
            stabilnosc plyty betonowej . obok plyty pracuje 3 innykch ludzi. rzeczony koles
            odczuwa nagla potrzebe zapalenia fajki. wiec bez slowa odchodzi. w efekcie nikt
            nie widzi ze plyta sie przechyla. gdy plyta zaczyla sie osuwac, ktos to
            wreszcie zauwaza ale troche za pozno i jeden z ludzi traci prawa dlon w wyniku
            zmiazdzenia.
            przyklad drugi. kolesiowi nie chcialo sie spojrzec w plany instalacji
            elektryczniej podziemnej. zaczal walic kilofem w beton. walnal prosto w glowny,
            zywy przewod elektryczny. odrzucilo go na 30 metrow. na calych rekach
            poparzenia 2 i 3 stopnia.

            wole zmuszac ludzi do noszenia hi -vizow, szkolen, wykladow itp. i miec czyste
            sumienie. przed kazdym wejsciem na site maja h&s induction. co robia z ta
            wiedza potem to juz ich sprawa.

            w kwestii formalnej. oczywiscie wszyscy - i pracodawcy i pracownicy musza
            przestrzegac zasad zawartych w glownej legislacji - przede wszystkim HASAWA,
            RIDDOR, COSHH, LOLER, MHSWR, PUWER, MHOR. ale juz np. Codes of Practice nie sa
            obowiazkowe i wiazace. trzeba miec tylko swiadomosc, ze w razie pozwu nalezy
            udowodnic slusznosc i bezpieczenstwo swojego postepowania. w praktyce oznacza
            to, ze trzeba udowodniciz mimo zastosowania zasad LEPSZYCH i BEZPIECZNIEJSZYCH
            niz w danym code of practice doszlo do incydentu.

            osobiscie po roku pracy w h&s uwazam ze lepiej miec za duzo zakazow i nakazow
            niz za malo.
            i najwazniejsze.
            H&S DAJE PRAWO ODMOWY PRACY W TWOIM ZDANIEM(!!!!!!!!!!!!!!) NIEBEZPIECZNYCH
            WARUNKACH. TAKA ODMOWA WYKONANIA ZADAN NIE MOZE BYC PODSTAWA DO ZWOLNIENIA
            DYSCYPLINARNEGO.
            nalezy pamietac iz taka odmowe nalezy dokladnie uargumentowac i podac jej
            wyrazne przyczyny. najlepiej na pismie.
            • trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 14:56
              czyli to co na pocatku mowilem ;)) Miales szkolenie i zlamales zasady to twoj
              problem ;)
            • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 17:08
              i zobaczysz ze ta odmowa sparalizuje kiedys Anglie. Dzieki za ciekawy wyklad,
              mozesz podac jakies wstrzajace przyklady jako instruktor BHP?
              • trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 17:20
                kicior99 napisał:

                > i zobaczysz ze ta odmowa sparalizuje kiedys Anglie. Dzieki za ciekawy wyklad,
                > mozesz podac jakies wstrzajace przyklady jako instruktor BHP?

                kicior, tort law znajdzie odpowiedz na kazde pytanie zwiazane z wypadkami w
                pracy ;) nie sadze, ze grozi tu jakikolwiek paraliz spowodowany strachem czy
                przerostem regulacji. H&S chroni obie strony w pracy i jest to dobre, moim
                zdaniem naturalnie.
              • marta.kunc Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 17:21
                wiesz to zawsze jest bron obosieczna:)
                jesli pracodawca nie przestrzega H&S to musi sie liczyc z pozwami i odmowa
                pracy.
                jesli pracownik nie przestrzega H&s to musi sie liczyc ze zwolnieniem
                dyscyplinarnym.

                do paralizu nie dojdzie z jednej prostej przyczyny. legislacja jest tak
                drobiazgowa, ze ciezko znalezc miejsce gdzie naraza sie pracownikow na
                niebezpieczenstwo.inna jest brytyjska kultura pracy.
                poza ty jak pisalam, taka odmowe trzeba uargumentowac. a nie, nie nede pracowal
                bo mi sie costam nie podoba.
                wylaczamy oczywiscie z dyskusji sytuacje podlegajace zasadzie volenti non fit
                injuria(to one who is willing no harm is done) gdzie pracownik z uwagi na
                charakter pracy dobrowolnie podejmuje sie ryzyka(np. ratownik gorski) choc i od
                tego mozna sie ubezpieczyc.

                o jakie wstrzasajace przyklady ci chodzi jeszcze? uwierz mi, ze widok
                zmiazdzonej przez kilkutonowa plyte dloni jest dosc wstrzasajacy.

                nie jestem instruktorem bhp. jestem w trakcie szkolenia na managera H&S oraz
                jestem glownym first aid'erem we firmie:)
                • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 22:24
                  Tłumacze szkolenia BHP i materiały poglądowe dla kierowców i wiem, że większość
                  przepisów jest potrzebna. Nie polemizuję z potrzebą istnienia BHP - tylko czasem
                  wydaje mi sie, że te przepisy są nadopiekuńcze. Kiedyś spadłem ze schodów -
                  oczywiście był assessment miejsca, oceniono że to musiała być moja wina i
                  podpisałem że zostałem zaznajomiony z odpowiednią techniką chodzenia po
                  schodach. Nie uważasz tego za przesadę? Zgadza się, dałem d... bo nie
                  przeskakuje sie po 3 stopnie naraz ale żeby mnie zaznajamiać z techniką chodzenia???
                  • robak.rawback Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 23:32

                    hahaha no kicior - chyba sam sobie juz odpowiedziales hahahahahaha


                    kicior99 napisał:

                    >Kiedyś spadłem ze schodów -
                    >
                    >
                    >ale żeby mnie zaznajamiać z techniką chodzenia???
                    • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 09.07.07, 23:36
                      wypadki chodzą po ludziach :P
                      • Gość: trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: *.range81-129.btcentralplus.com 10.07.07, 00:04
                        mialem takiego pana na zarzadzaniu logistycznym w PL ;):)) opowiadal jak to
                        jeden pan drugiego nadmuchal sprezarka wsadzajac mu dysze w pewien otwor...
                        autentyk ;) Byli ludzie myjacy sobie rece kwasem, bo ktos postawil nieoznaczone
                        butelki obok tych z rozpuszczalnikiem. A w mojej firmie koles odspawal
                        konstrukcje na ktorej stal pod dachem hali i zginal na miejscu. Line, ktora
                        mial byc przypiety do zabezpieczen mial owinieta wokol pasa - wygodnij mu bylo
                        chyba...
                        • robak.rawback Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 10.07.07, 00:44
                          bo to wszystko ma zrodlo w tym ze kazdy mysli ze jemu sie nic nie stanie, jest
                          najmadrzejszy i wszystko ma pod kontrola. co jest nie prawda i trzeba troche
                          skromnosci by to przynac.

                          ale to nie kazdemu jest dane doswiadczyc. i to sie zaczyna od takich glupot jak
                          siedzenie z kubkiem kawy nad klawiatura - pewnie wiekszosc ktora to teraz
                          czyta - mysli - pewnie ze nie wyleje bo bede uwazal. a prawda jest taka ze nie
                          wylejesz tylko wtedy kiedy tej kawy po prostu nie masz przy klawiaturze.

                          i tez duzo jest ludzi ktorzy sie rodza bez jakiegokolwiek poczucia
                          odpowiedzialnosci za siebie i swoje rzeczy i co za tym idzie tym bardziej ne
                          przejmuja sie wlasnoscia innych.

                          moj kuzyn wlasnie jest najlepszym przykladem - absolutnie nie dba o to co moze
                          sie zdarzyc - stawia komputer pod peknietym akwarium z rybkami, uderza
                          przypadkiem w akwarium - komputer doszczetnie zalany - macha reka i mowi
                          trudno - tyle ze komputer nie jego.

                          jedzie czyims samochodem i zapomni zamknac na kluczyk jak zostawia pod domem,
                          wyjezdza z domku letniskowego na dluzsza przerwe i zostawia drzwi na rozciez
                          otwarte.

                          i teraz nie wiedzac jaki ten czlowiek jest - pracuj z takim delikwentem i licz
                          na to ze bedzie obserwowal ta plyte betonowa z poprzednich postow, zeby na
                          kogos nie spadla.
                          • Gość: Ralph Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: *.bb.sky.com 10.07.07, 01:47
                            Wszystko jednak zależy od człowieka - moja luba tylko kilka razy siedząc z
                            jedzeniem przy komputerze zdążyła już 3 razy zalać klawiaturę i raz udekorować
                            ją kawałkiem schabowego, mój kategoryczny zakaz jedzenia i picia przy komputerze
                            nie daje skutku - jak tylko nie widzę to i tak to robi.
                            Za to ja spędziłem już 22 lata codziennie po kilka godzin przy komputerze i
                            jeszcze nigdy nic nie wylałem ani nie upuściłem na klawiaturę. Po prostu uważam.
                            W mojej firmie też każdy programuje popijając herbatę i nigdy w 18-letniej
                            historii firmy nikt niczego nie zalał.

                            Dla osób, które same nie potrafią zadbać o porządek, przepisy są jak najbardziej
                            na miejscu, jednak bezduszne egzekwowanie przepisów od osób rozsądnych to tylko
                            utrudnianie im życia.
                            W dodatku mam już powyżej dziurek w nosie powszechnej tutaj troski o moje
                            zdrowie i bezpieczeństwo. To moje zdrowie i mam prawo z nim zrobić co mi się
                            podoba. Doszło już do takich paranoi jak przytaczany przeze mnie w zeszłym roku
                            przykład basenu i siłowni, gdzie suszarki dmuchały zimnym powietrzem, bo jakieś
                            dziecko kiedyś się poparzyło, a jak przychodziłem z własną suszarką, to
                            wyłączono wszystkie publicznie dostępne gniazdka w budynku, bo moja suszarka nie
                            została przetestowana i dopuszczona do użytku w tym ośrodku sportowym. CHORE!!!
                            • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 10.07.07, 06:15
                              widzę że reprezentujemy identyczny punkt widzenia. na głupotę nie pomogą
                              najbardziej restrykcyjne przepisy, a dla przeciętnego w miarę rozsądnego
                              człowieka są one ograniczaniem jego wolności. Oczywiście możecie sie ze mną nie
                              zgodzić, bo zawsze byłem libertarianinem.
                              • Gość: Staruszek Punkt widzenia i realia ....kiciora....:o) IP: *.dsl.bell.ca 10.07.07, 06:19
                                kicior99 napisał:

                                > widzę że reprezentujemy identyczny punkt widzenia. na głupotę nie pomogą
                                > najbardziej restrykcyjne przepisy, a dla przeciętnego w miarę rozsądnego
                                > człowieka są one ograniczaniem jego wolności. Oczywiście możecie sie ze mną
                                nie zgodzić, bo zawsze byłem libertarianinem.
                                ........a ja jadlem tylko zdrowe marchewki.....i tak chyba nalezy zakonczyc
                                Twoj wywod bo pomieszales groch z kapusta ....
                              • Gość: Rotamistrz To zastanowmy sie teraz IP: *.osprey.ie 12.07.07, 04:21
                                Kim w tym kontekscie jest ow "w miare rozsadny czlowiek". Nawet najbardziej
                                utopijny libertarianin przyzna, ze na swiat przychodzimy bezbronni i glupi,
                                prawie jak szczenieta slepe i gluche. Z olejem w glowie sie czlowiek nie rodzi.
                                Olej do glowy sie wlewa. Przez wychowanie, edukacje oraz... szkolenia BHP.

                                Zapomnial wol, jak cieleciem go mama strofowala, zeby nie wkladal glowy do
                                piekarnika? I mysli, ze zdrowy rozsadek to dar niebios albo naturalny porzadek
                                rzeczy?
                                • Gość: Ralph Re: To zastanowmy sie teraz IP: *.bb.sky.com 13.07.07, 00:09
                                  Rozsądnym człowiekiem można być tylko dzięki myśleniu, a nie kursom BHP.
                                  Uprawiałem kilka naprawdę ekstremalnych sportów i żyję, jestem cały i zdrowy.
                                  Kilku moich kolegów niestety już nie żyje, mimo że chodziliśmy na te same kursy
                                  i uczyliśmy się tych samych zasad bezpieczeństwa.

                                  Bezmyślne stosowanie się do zasad jest czasem niebezpieczne!

                                  Oto przykład. Zamierzam Maluchem przejechać przez tory kolejowe. Mogę to robić
                                  na dwa sposoby:

                                  Sposób pierwszy - zgodny z przepisami.
                                  Zatrzymuję się tuż przed przejazdem rozglądając się na obydwie strony czy coś
                                  nie jedzie. Ruszam, i w tym momencie (jak zwykle w najmniej właściwym) gaśnie
                                  silnik. Maluszek zostaje na torach, a ja nie mogę go odpalić. Nadjeżdża
                                  InterCity i z Malca i mnie zostaje miazga.

                                  Sposób drugi - niezgodny z przepisami.
                                  Zbliżam się do przejazdu z taką prędkością, żebym przed wjechaniem na tory mógł
                                  na 100% stwierdzić czy nie jedzie żaden pociąg (oczywiście dotyczy to przejazdów
                                  gdzie jest dobra widoczność) i nie zwalniając wjeżdżam na tory. W tym momencie
                                  gaśnie silnik, ale na szczęście dla mnie to nie problem, wciskam od razu
                                  sprzęgło, daję na luz i siłą rozpędu przetaczam się na drugą stronę. Tam
                                  spokojnie zajmuję się naprawą Maluszka obserwując przelatujące z hukiem InterCity.

                                  Współczuję ludziom którzy gotowi są poświęcić własne życie żeby tylko wszystko
                                  robić zgodnie z przepisami.
                                  • izi_lajf Re: To zastanowmy sie teraz 13.07.07, 00:50
                                    Myślenie to pojęcie względne :), myślący popełniają błedy również, tu chodzi o
                                    to że jak poślizgniesz się na oblodzonych schodach przed swoim domem to co
                                    zrobisz po tym fakcie - zapewne posypiesz piaskiem solą lub jakoś
                                    zabezpieczysz abyś drugi raz się nie poślizgnął, tak?

                                    Popełnia błędy każdy, jednak kiedy popełniamy te same błędy - to już głupota,
                                    ktoś tu już pisał że przepisy BHP są na podstawie wieloletnich doświadczeń z
                                    różnego rodzaju wypadków i częstotliwości ich występowania.

                                    Sporty ekstrmalne nie były tak powszechne jak są dzisiaj, więc wypadki Twoich
                                    kolegów zapewne są/były analizowane i przyczynią się napewno do tego aby
                                    modyfikować BHP w celu uniknięcia podobnych wypadków.

                                    Tu nie chodzi o oddawanie życia za przepisy tylko o wyciąganie wniosków ze
                                    zdarzeń.

                                    Tylko myślenie nie pomoże, jedni myślą, inni myślą że myślą.
                                    • Gość: Ralph Re: To zastanowmy sie teraz IP: *.bb.sky.com 13.07.07, 01:39
                                      izi_lajf napisał:
                                      > jak poślizgniesz się na oblodzonych schodach przed swoim domem to co
                                      > zrobisz po tym fakcie - zapewne posypiesz piaskiem solą lub jakoś
                                      > zabezpieczysz abyś drugi raz się nie poślizgnął, tak?

                                      Nie - myślenie polega na tym, że jeżeli wiadomo, że pada deszcz, a temperatura
                                      podłoża jest dużo niższa od zera, to będzie ślizgawica i lepiej nie wychodzić z
                                      chałupy, a jeżeli już, to właśnie np. posypując piaskiem schody domu
                                      (ewentualnie zakładając raki). To jest właśnie przewaga myślenia nad
                                      uwielbieniem przepisów - nie muszę czekać na to aż się połamię, żeby zacząć
                                      uważać. Nie muszę też czekać na kogokolwiek innego - mogę się sam DOMYŚLIĆ, że
                                      tak śliskie schody są niebezpieczne.
                                      • marta.kunc Re: To zastanowmy sie teraz 13.07.07, 10:54
                                        zaraz zaraz:)
                                        to co robisz ze swoim samochodem , tudzez ze schodami to twoj biznes.
                                        jesli natomiast po tych schodach maja chodzic twoi pracownicy, tym samochodem
                                        maja jezdzic twoi pracownicy to juz nie ma letko:)

                                        trzeba sie nauczyc patrzec na problem H&S z dwoch stron. pracownika i
                                        pracodawcy.
                                        zacznij zatrudniac ludzi, badz odpowiedzialny za ich zdrowie i zycie to inaczej
                                        bedziesz spiewal.
                                        nie kwestionuje twojej zdolnosci logicznego myslenia. ale zatrudniajac 10, 40
                                        80 osob mozesz byc pewien ich zdolnosci analitycznych? mozesz byc pewien ze
                                        zawsze 2 razy pomysla nim zrobia?

                                        wszyscy kwestionujacy zasady H&S, kwestionujacy ich sens!
                                        czy jak wam spadnie cegla na glowe - bo zrzuci ja jakis niedbaly pacan, czy jak
                                        zlamiecie noge bo nikt nie postawi znaku ze mokra nawierzchnia, czy jak
                                        zachorujecie na chorobe weila bo was wysla do pracy w wilgoci, wsrod dobinek
                                        szczurzych odchodow NIE BEDZIECIE UBIEGAC SIE O ODSZKODOWANIE??????
                                        naprawde?
                                        tacy szlachetni jestescie?
                                        w sumie fakt.
                                        mogliscie spojrzec w gore i na spacer isc w kasku.
                                        mogliscie macac kazda nawierzchnie na jaka wchodzicie.
                                        mogliscie pracowac w kombinezonach uzywanych w laboratoriach do pracy przy
                                        rozmnazaniu wirusow.

                                        ludzie!
                                        przeciez wszyscy wchodzimy w pracy w interakcje z innymi ludzmi. jestescie tych
                                        ludzi tak pewni??!!!
                                        ja wole przeszkolic ludzi z wchodzenia na drabine(serio) niz potem bulic im
                                        kase. bo chlopaczyna wchodzil z wiadrem cementu, poslizgnal sie i rozwalil
                                        czerep.
                                        mial powiedziane ze dwie rece maja byc wolne? mial. to teraz moze mnie walic
                                        jego smutek.
                                        • jaleo Marta.kunc bardzo Cie polubilam n/txt 13.07.07, 12:19

                                          • marta.kunc Re: Marta.kunc bardzo Cie polubilam n/txt 13.07.07, 13:18
                                            :)
                                        • Gość: Ralph Re: To zastanowmy sie teraz IP: *.bb.sky.com 13.07.07, 15:57
                                          Marta, całkowicie zrozumiałe są dla mnie sensowne zasady bezpieczeństwa na
                                          budowie, jednak nigdy nie zaakceptuję tego, że we WŁASNEJ łazience nie mogę
                                          wysuszyć głowy lub przystrzyc brody przed lustrem.
                                          Przepisy wymagające sprawdzania każdego urządzenia w firmie przez elektryka,
                                          mimo że urządzenia te mają znak CE i są generalnie dopuszczone do użytku, to dla
                                          mnie wyłącznie efekt działania silnego lobby elektryków, którzy zbijają majątek
                                          na takich kontrolach. Mogę używać kupioną w sklepie suszarkę w domu, jednak nie
                                          wolno mi jej użyć na siłowni. Suszarki, które są zainstalowane na siłowni i
                                          basenie dmuchają zimnym powietrzem - efekt jest taki, że albo ludzie stoją
                                          godzinę w zimnym strumieniu powietrza, albo wracają do domu z mokrą głową. Nie
                                          sądze żeby to było zdrowe zimą, zwłaszcza dla dzieci. To ma być "HEALTH and
                                          safety"??? Właśnie o takich paranojach pisałem, a nie rozsądnych zasadach na
                                          budowie.
                                          • marta.kunc Re: To zastanowmy sie teraz 13.07.07, 17:04
                                            co do wlasnej lazienki:)
                                            zdaje sie, ze juz powoli sie od tego ochodzi .moi znajomi maja nowy dom i w
                                            kazdej lazience maja gniazdko ale gniazdka sa tak 'sprytne' ze mozna tam
                                            podlaczyc tylko suszrke, golarke i ladowarke do szczoteczki.
                                            nie wiem jak to dziala gdyz elektryk ze mnie zaden:)
                                            wydaje mi sie, ze brak gniazdek to raczej tradycja niz przesadzone H&S. cos w
                                            rodzaju genialnych podwojnych kranow ktore w nowym budownictwie sa DRUGA opcja
                                            obecnie.

                                            PAT testing w firmach i w wynajmowanych mieszkaniach jest uzasadnione.
                                            wyobrazmy sobie sytuacje, ze wynajmujacego lub pracownika 'popiesci' przy
                                            okazji korzystania czajnika.
                                            jesli landlord/pracodawca ma aktualne badanie PAT na dane urzadzenie to wowczas
                                            (jesli wypadek nie wynikal z niewlasciwego uzytkowanianp. przelanie wody itp)
                                            odszkodowanie uzyskuje sie z funduszu na zdarzenia losowe i firma/ landlord
                                            jest w oczach HSE(bardzo restrykcyjna organizacja) czysta.

                                            co do suszarek na basenach silowniach itp.
                                            wracamy do punktu wyjscia. wlasciciel obiektu chce (i slusznie)miec pewnosc, iz
                                            wszelkie urzadzenia uzywane na terenie jego obiektu sa bezpieczne,
                                            przetestowane itp.
                                            skad sie bierze takie drobiazgowe H&S?
                                            widac ktos kiedys narazil kogos na niebezpieczenstwo, byl wypadek,
                                            odszkodowanie itp.
                                            pamietajmy, ze glowna przeslanka H&S jest PREWENCJA.
                                            • Gość: Ralph Re: To zastanowmy sie teraz IP: *.bb.sky.com 13.07.07, 18:17
                                              marta.kunc napisała:

                                              >w kazdej lazience maja gniazdko ale gniazdka sa tak 'sprytne' ze mozna tam
                                              > podlaczyc tylko suszrke, golarke i ladowarke do szczoteczki.

                                              Niestety można podłączyć tam tylko golarkę (i to nie wszystkie) lub ładowarkę do
                                              szczoteczki. Takie gniazdko ma bardzo małą wydajność prądową i nie ma szans
                                              podłączyć do niego suszarki. Sam mam takie w łazience, ale co z tego, jeżeli
                                              jego wydajność jest tak minimalna, że moja golarka tylko bzyczy, a nie chce ruszyć.


                                              > co do suszarek na basenach silowniach itp.
                                              > wracamy do punktu wyjscia. wlasciciel obiektu chce (i slusznie)miec pewnosc,
                                              > iz wszelkie urzadzenia uzywane na terenie jego obiektu sa bezpieczne,
                                              > przetestowane itp.

                                              Hmm... dlaczego tylko w UK? W innych krajach nie ma jakoś takiego problemu. Mało
                                              tego - w innych krajach są normalne włączniki i gniazdka (z klapką oczywiście)
                                              w łazienkach i ludzie jakoś żyją. Tylko w UK jest to śmiertelne zagrożenie.
                                              Biedni Brytyjczycy, jak pojadą na weekend do Francji, to od razu prąd ich w
                                              łazience zabije. Poza tym moja suszarka ma już homologację dopuszczającą do
                                              użytku na terenie UK.


                                              > pamietajmy, ze glowna przeslanka H&S jest PREWENCJA.

                                              Niestety ta ich prewencja ma po polsku specjalną nazwę: wylewanie dziecka z
                                              kąpielą. Dobrze że jeszcze nie wpadli na pomysł zmniejszenia liczby wypadków
                                              poprzez zakaz korzystania z samochodów.
                                              • jaleo Re: To zastanowmy sie teraz 13.07.07, 18:36
                                                Gość portalu: Ralph napisał(a):

                                                > >
                                                > Hmm... dlaczego tylko w UK? W innych krajach nie ma jakoś takiego problemu.
                                                Mał
                                                > o
                                                > tego - w innych krajach są normalne włączniki i gniazdka (z klapką
                                                oczywiście)
                                                > w łazienkach i ludzie jakoś żyją. Tylko w UK jest to śmiertelne zagrożenie.
                                                > Biedni Brytyjczycy, jak pojadą na weekend do Francji, to od razu prąd ich w
                                                > łazience zabije.

                                                Poczytaj sobie statystyki wypadkow w krajach europejskich, nawet w wyzej
                                                wymienionej Francjii i w UK i moze Ci sie rozjasni w lepetynie.
                                                • Gość: Ralph Re: To zastanowmy sie teraz IP: *.bb.sky.com 13.07.07, 18:53
                                                  Chwileczkę - to co ktoś robi we własnym mieszkaniu to jego prywatna sprawa! Może
                                                  sobie pić, palić, suszyć sobie głowę i wkładać palce do kontaktu.
                                                  Dlaczego nie wolno mi się ogolić i wysuszyć włosów we własnej łazience, robiłem
                                                  tak przez ponad 30 lat w Polsce i żyję, w dodatku nie znam ani jednej osoby,
                                                  której by się cokolwiek stało podczas takiej operacji. Znam (a raczej znałem...)
                                                  natomiast wiele osób, które miały wypadki samochodowe. Mimo ewidentnego
                                                  niebezpieczeństwa nikt nie wprowadził jednak zakazu jazdy samochodem.
                                                  • izi_lajf Re: To zastanowmy sie teraz 13.07.07, 19:15
                                                    hehe, pewnie że możesz robić co zechcesz, czy Ty nie rozumiesz tego że ktoś za
                                                    coś odpowiada?
                                                    Jak wsadzisz palec do gniazdka to sie lecz na własny koszt i nie licz na
                                                    odszkodowanie.
                                                    Jak koledzy mieli wypadki to ktos za to beknąl, czli jak nie z ich winy to ich
                                                    strata ale jak ich wina to kryją koszta lub ich ubezpieczalnia,
                                                    Kumasz teraz?
                                                  • Gość: Ralph Re: To zastanowmy sie teraz IP: *.bb.sky.com 13.07.07, 22:55
                                                    To raczej Ty nie kumasz. W moim własnym domu to JA za siebie odpowiadam, a nie
                                                    jakiś urzędnik. Jeżeli wrzucę suszarkę do wanny w czasie kąpieli to jest to
                                                    tylko i wyłącznie moja strata.
                                                    Jeżeli tak dalej pójdzie, to staniemy się totalnymi niewolnikami systemu, bo
                                                    państwo będzie odpowiadało za wszystkie nasze czyny i nic nie wolno będzie nam
                                                    robić.
                                  • Gość: Rotamistrz Ty tak na powaznie, Ralph? IP: *.osprey.ie 14.07.07, 01:10
                                    > Rozsądnym człowiekiem można być tylko dzięki myśleniu, a nie kursom BHP.

                                    No, i to myslenie ci spada jak cegla na glowe, nie?

                                    Wiec na slupy wysokiego napiecia nie wdrapujesz sie dzieki wybitnym zdolnosciom
                                    swojego umyslu? Czy moze po prostu symbol czaszki, blyskawicy i prosty,
                                    czytelny komunikat w zrozumialym dla ciebie jezyku przyczynia sie do
                                    zaniechania wspinaczki? A moze jako milosnik wyzwan i sportow ekstremalnych
                                    jednak wdrapujesz sie na te slupy?

                                    > Oto przykład. Zamierzam Maluchem przejechać przez tory kolejowe. Mogę to robić
                                    > na dwa sposoby....

                                    Hahahahahahaha!!! Genialny przyklad! I przyczyna wypadku bylo stosowanie sie do
                                    przepisow... czy moze niesprawne auto, ktore jesli kierowca swiadomy byl
                                    feleru, nie powinno sie znalezc na publicznej drodze?

                                    Przypominasz mi szwagra. Zastanawiam sie, czy wszyscy amatorzy sportow
                                    ekstremalnych tak maja. Chociaz przyznac szwagrowi trzeba, ze kiedy doszczetnie
                                    skasowal ktoregos pieknego poranka sluzbowa Zafire, to nie pieprzyl jak
                                    potluczony, ze zycie uratowal mu fakt iz zwyczajowo zapomnial zapiac pasow i
                                    wylecial bez szwanku drzwiami, tylko przyznal, ze glupi byl, ze po 16 godzinach
                                    nieprzerwanej jazdy nie zatrzymal sie gdzies na krotka drzemke. I przynajmniej
                                    teraz tego nie robi. Co oczywiscie nie przeszkadza mu w innych sytuacjach
                                    sporadycznie zachowywac sie jak kretyn na drodze.
                                    • Gość: Ralph Re: Ty tak na powaznie, Ralph? IP: *.bb.sky.com 14.07.07, 10:05
                                      Rotamistrz, nie popisuj się tak swoją głupotą.

                                      Po pierwsze na słupy wysokiego napięcia można zupełnie bezpiecznie wchodzić, pod
                                      warunkiem że nie będzie się zbliżało do izolatorów do których podwieszone są
                                      przewody wysokiego napięcia. Jeżeli o tym nie wiesz, to powinieneś wrócić do
                                      szkoły podstawowej.


                                      > czy moze niesprawne auto, ktore jesli kierowca swiadomy byl
                                      > feleru, nie powinno sie znalezc na publicznej drodze?

                                      Tu już się naprawdę popisałeś. Widać że nigdy nie jeździłeś Maluchem - jego
                                      awaryjność pobijała wszelkie rekordy. Widać też, że z Twoim rozumowaniem jest
                                      coś nie tak, skoro nie jesteś w stanie dopuścić do siebie myśli, że samochód jak
                                      każde urządzenie może się nagle niezapowiedzianie zepsuć.


                                      > Przypominasz mi szwagra. Zastanawiam sie, czy wszyscy amatorzy sportow
                                      > ekstremalnych tak maja.

                                      Nie, nie mają. Twój szwagier jest po prostu idiotą.
                                      • Gość: Ralph Jeszcze drobiazg IP: *.bb.sky.com 14.07.07, 10:12
                                        Mój instruktor wspinania mawiał:

                                        - Są dobrzy alpiniści i starzy alpiniści. Dobrych i starych nie ma.

                                        Zawsze chciałem być starym alpinistą...

                                        Słyszałeś o tym jak Krzysztof Wielicki po miesiącach przygotowań i tygodniach
                                        wspinania zawrócił będąc 50 metrów pod szczytem K2? Po prostu uznał dalsze
                                        wchodzenie o tej porze i w takich warunkach za zbyt niebezpieczne. To jest
                                        właśnie rozsądek który mam na myśli. Nie zastąpią go żadne przepisy.
                                        • marta.kunc Re: Jeszcze drobiazg 14.07.07, 10:55
                                          co do pana Wielickiego:)
                                          ja mysle, ze to byl i rozsadek i lata doswiadczenia i szkolen:) znaczy sie
                                          ROZSADEK I WIEDZA:)

                                          co do wolnoc tomku w swoim domku.
                                          po czesci masz racje.
                                          masz nawet calkowita racje jesli w kontestacji panstwa i
                                          przyslowiowej 'niewidzialnej reki' posunales sie do rezygnacji z wszelkich
                                          ubezpieczen i nie korzystasz z bezplatnej PANSTWOWEJ sluzby zdrowia.

                                          jesli zas jestes ubezpieczony, jesli korzystasz z bezplatnej sluzby zdrowia, to
                                          nie dziw sie, ze sa przepisy i przepisiki pozwalajace ograniczac skutki
                                          ludzkiej glupoty.
                                          to ze ty nie bedziesz suszyl wlosow lezac w wannie pelnej wody, nie oznacza ze
                                          ktos na to nie wpadnie:)
                                          fakt, moze niektore z tych przepisow sa uciazliwe..ale jest takie
                                          powiedzenie 'dmuchac na zimne'.

                                          w kwestii wypadkow samochodowych. zdaje sie ze kodex drogowy to nic innego jak
                                          bhp nie? tak na rozsadek:P bhp na drodze:)


                                          co do 'ostrosci' przepisow H&S w UK:)
                                          to takie polskie rownac do dolu.
                                          gdzie indziej jest gorzej i zyja!

                                          wiesz co? to ja jednak wole zyc w panstwie gdzie mam risk assessment do
                                          nozyczek niz w panstwie gdzie szkolenie manual handling ogranicza sie do
                                          polecania skad dokad przeniesc 'rencami swemi' pol tony proszku do prania.

                                          no wole jakos:)

                                          a mysle ze 2 -3 wizyty u terapeuty pozwola mi zyc z faktem ze wlosy musze
                                          suszyc przed lustrem w sypialni :D
                                        • Gość: Rotamistrz Kolejny, widzę... IP: 89.101.180.* 14.07.07, 18:17
                                          miszcz belgii, którego rozmduchane ego wystawia czeki bez pokrycia.

                                          Nie wiem, do której szkoły specjalnej chodziłeś, ale mnie na słupy WN wchodzić
                                          nauczyciele nie pozwalali. I nie rozmiękczali swojego stanowiska chojrackimi
                                          zapewnieniami, że dopóki nie zbliżać się do izolatorów wszystko jest OK. I tak
                                          samo żaden funkcjonariusz nie da posłuchu twoim durnym tłumaczeniom, jeśli
                                          kiedykolwiek znajdą ciebie, bądź inną osobą, która dała twojej lekkomyślności
                                          posłuch uwieszonych słupa. I na pouczeniu odnośnie narażania zdrowia i życia
                                          się nie skończy, gwarantuję tobie. Słupy WN nie są twoją własnością, nie służą
                                          wyłącznie tobie i każdy spowodowany z nimi wypadek nie dotyczy wyłącznie
                                          ofiary. A wiesz, że słowo ofiara ma w języku polskim także ironiczny wydźwięk?

                                          Zrozumiano, chłopcze nieroztropcze?

                                          > Widać że nigdy nie jeździłeś Maluchem - jego
                                          > awaryjność pobijała wszelkie rekordy.

                                          Tak, jeździłem i nie, nie prowadziłem. Z pojazdów czterokołowych preferuję
                                          samochody.

                                          > Widać też, że z Twoim rozumowaniem jest
                                          > coś nie tak, skoro nie jesteś w stanie dopuścić do siebie myśli, że samochód
                                          > jak każde urządzenie może się nagle niezapowiedzianie zepsuć.

                                          No jasne! Nagle, a niespodziewanie może eksplodować poduszka powietrzna, albo
                                          pasy bezpieczeństwa niefortunnie zadzieżgną się wkoło szyi. I co to wtedy
                                          będzie...?! [dramatycznie zawiesił głos]

                                          Wyjaśnijmy to sobie powolutku i spokojnie, żeby ci się przerośnięte gonady nie
                                          zagotowały i znów umysłu nie przyćmiły.

                                          Wszystko się może zdarzyć. W dowolnej sytuacji. Możesz się zatrzymać na
                                          czerwonym świetle i wtem zza rogu wyskoczy wprost na twoją maskę stado
                                          rozszalałych afrykańskich słoni, bo któż zagwarantuje, że dozorcja pobliskiego
                                          zoo na pewno dwa razy przekluczył bramę? I co? Było się zatrzymywać?

                                          Tylko widzisz, jednym z darów rozumnego człowieka jest umiejętność
                                          przewidywania zdarzeń. Przewidywania. Proszę nie mylić z przepowiadaniem.
                                          Przewidywanie to zarazem ocena prawdopodobieństwa pewnego zdarzenia w danej
                                          sytuacji i jednocześnie podjęcie pewnych kroków w celu owego zdarzenia
                                          oddalenia, bądź przybliżenia. Nikt nie twierdzi, że wdrapanie się na ten
                                          nieszczęsny słup równa się z wyrokiem śmierci, jednakże poparty doświadczeniem
                                          (niekoniecznie własnym, gdyż myślący ludzie posiadają kolejną unikalną
                                          umiejętność dzielenia się doświadczeniami) rozsądek (o objaśnienie znaczenia
                                          tego słowa poproś kogoś innego) oraz przepisy (które między innymi po to są z
                                          całą swoją mocą wprowadzane i przestrzegane, żeby podobni tobie besserwieserscy
                                          gieroje nie fizolofowali zbytnio) pouczają, że osoba podejmująca się tego
                                          wyczynu wydatnie zwiększa swoje szanse na śmiertelne porażenie prądem (a także
                                          cudzą na lokalną, okresową przerwę w dostawie elektryczności) w porównaniu z
                                          sytuacją, gdyby tego czynu zaniechała.

                                          Czy takie postmodernistyczne, bo probabilistyczne podejście pomogło cokolwiek w
                                          zrozumieniu zagadnienia, Mr. Durden?

                                          A anegdotki z życia spierzchłych od halnego, nieogolonych, prawdziwych sam-na-
                                          samiec-z-przyrodą mężczyzn możesz sobie darować. Zdecydowana większość z nas ma
                                          to nieszczęście urodzić się, przebywać a poruszać pośród ciasnego,
                                          nieinspirującego świata innych ludzi i przedmiotów przez nich niedbale
                                          porozrzucanych. I jakoś sobie trzeba z tym egzystencjalnym faktem poradzić,
                                          między innymi przez rezygnację z własnych swobód i widzimisiów na rzecz ulżenia
                                          powszechnej niewygodzie.

                                          I tak samo nie antagonizuj myślenia i przepisów, gdyż żaden, najszczegółowszy
                                          nawet przepis z myślenia nie zwalnia.
                  • marta.kunc Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 10.07.07, 10:35
                    ano assesment byl w 100% uzasadniony.
                    spadles ze schodow w miejscu pracy jak rozumiem?
                    teoretycznie mogles wystapic o odszkodowanie.
                    assesment wykluczyl odpowiedzialnosc pracodawcy.

                    a technika chodzenia?
                    widac twoja wymaga poprawy :))))))
                    • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 10.07.07, 11:06
                      kolejna chce mnie uczyć chodzić? :)
                      Pozdrawiam, spokojnego dnia życzę.
                      • Gość: trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz IP: 62.189.241.* 10.07.07, 11:12
                        nie chodzic, tylko chodzic BEZPIECZNIE ;)))
                        • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 11.07.07, 02:11
                          a to jest jakaś różnica? :))))))
                          • trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 11.07.07, 15:29
                            kicior99 napisał:

                            > a to jest jakaś różnica? :))))))

                            nie, skad? twoj upadek na schodach to wynik zachwiania rownowagi wszechswiata ;)
                            • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 11.07.07, 15:50
                              goniłem kierowce :P
                              • trelemorele Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 13.07.07, 11:09
                                kicior99 napisał:

                                > goniłem kierowce :P

                                tak, to jego wina. Po co uciekal?? Moze co ukradl? ;)) Medal ci dadza ;)
                                • kicior99 Re: Health and safety - potrzeba czy nowy fanatyz 13.07.07, 15:59
                                  właśnie mówiłem że powinienem dostać premie za ofiarność... Cała sytuacja też
                                  była śmieszna ale bez znajomości dramatis personae nie da razy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka