Dodaj do ulubionych

pytanie odnosnie rezydentury, help!!

30.08.07, 16:28
sytuacja wyglada tak,
Narzczony pracuje ijest zrejestrowany w home offisie od
marca/kwietnia07 czyli w marcu/kwietniu 2008 moze sie starac o
rezydenta

ja zarejestrowalam sie w sierpniu07 (pracuje od marca) czyli moge
sie starac o rezydenta za rok.

czy jesli zima wezmiemy slub (dodam ze jestem w 5tyg ciazy) czy
rezydentura meza przejdzie tez na mnie? tj czy bede sie mogla
ubiegac wczesniej o rezydenture? czy bedziemy mieli prawo do jakichs
zasilkow jesli wyrzuca mnie z pracy? (mam solidne podstawy wierzyc
ze wyrzuca + pracuje legalnie ale nie mam kontraktu)
Obserwuj wątek
    • marta.kunc Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 30.08.07, 16:34
      szkoda , ze na forum nie ma emotikonow.
      • ghrom Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 30.08.07, 16:50
        > szkoda , ze na forum nie ma emotikonow.

        A jaki by poszedl?
        • marta.kunc Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 30.08.07, 16:55
          a jak myslisz? :)
          • ghrom Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 30.08.07, 17:11
            W ten weekend bylismy z zona na tzw. angielskiej riwierze, hehe, i
            odwiedzilismy m.in. miasteczko miniaturek. Przy modelu rezydencji
            jakieos lorda demonstrowalo kilka figurek, trzymajacych transparenty
            typu: 'Ban the hunt' i 'Save the foxes'. Rozbawila mnie setnie jedna
            z figurek w tlumku bardzo dyskretnie manifestujaca przy uzyciu 'I'm
            with stupid'.
            • marta.kunc Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 30.08.07, 17:31
              hehe
              ja bardziej myslalam o tej co wali glowa w sciane:)
              • kropkacom Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 00:22
                Znowu moja ulubiona para pieniaczy:)) Co Wam ludzie leży na wątrobie?
                • kicior99 Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 09:05
                  ja ich rozumiem - na każdej stronie www traktującej o polakach w Anglii o tym
                  jest. A mówią, że google nie gryzą...
                  • kropkacom Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 09:26
                    > ja ich rozumiem

                    A ja nie:) Z tego jak sie wątek rozwinął widać że można było na temat z sensem
                    pogadać. Mylę się?
                    • kicior99 Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 09:59
                      skądże :) Ale Marta i Ghrom mają dość specyficzne nastawienie :)
    • Gość: sp Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.bagu.cable.ntl.com 30.08.07, 16:49
      z tego co mi wiadomo mozesz podpiac sie do meza przy wyrabianiu jego
      rezydentury (jako zona zalaczasz akt malzenstwa), nie ma
      najmniejszego problemu!
      a jak bedziesz miala przepracowane 26 tyg to mozesz sie starac
      o 'maciezynskie'
    • Gość: ? Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.sett.ed.ac.uk 30.08.07, 16:51
      nie rozumiem do czego ci ta rezydentura, mozesz siedziec w uk
      legalnie jak dlugo chcesz, skoro twoj chlop cie bedzie utrzymywal, a
      czemu zakladasz ze ktos cie z pracy wyrzuci? zwolnienie kogos w
      ciazy to dyskryminacja
      • ghrom Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 30.08.07, 17:14
        > zwolnienie kogos w ciazy to dyskryminacja

        Nie, dlaczego niby dyskryminacja? Nie uwazam.

        Natomiast tu w UK to z pewnoscia glupota, poniewaz 'maciezynskie'
        placi panstwo, i dodatkowo dorzuca paredziesiat funciakow dla
        pracodawcy na koszty administracyjne. Zwolnic zawsze mozna pozniej.
    • Gość: Pavs Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.in-addr.btopenworld.com 30.08.07, 17:22
      No wlasnie, po co ci ta rezydentura? Bo jakos nie znam zadnego
      konkretnego powodu zeby sie o nia ubiegac.
      • abramiczek Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 01.09.07, 13:45
        a czy aby rezydentura nie wspomaga chociazby wyjazdu na wakacje do krajow
        "wizowych" czyt. USA???

        tak mi sie cos o uszy obilo (byc moze zle), ze jezeli masz rezydenture UK to
        mozesz sobie na Floryde na przyklad na wakacje pojechac..
        jesli sie myle to prosze mnie bardzo szybko WYPROSTOWAC, gdyz planuje wlasnie
        takie wakacje na przyszly rok...
        pozdro
        • marta.kunc Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 01.09.07, 13:58
          tak
          tylko chodzi o pelna rezydenture o jaka mozesz wystapic po 5 latach
          pobytu i pracy w uk.
          • abramiczek Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 01.09.07, 14:02
            czyli nie bardzo moge pojechac na florydziane piaski w przyszlym roku?
            buuuu.....
            znaczy sei musze poczekac jeszcze troche i poszukac innych piaskow...moze
            Malediwy...tylko czy tam nie za malo miejsca na 2 tyg? :/

            a swoja droga to jaki papierek musze wypelnic i skad go wziac zeby wyslac i i
            miec spokuj?
            POZDRO
            • Gość: Doc Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.proxy.aol.com 01.09.07, 18:31
              Rezydentura, czy tez sciezki myslowe, ktorymi podazaja pracownicy
              Home Office sa dosyc ciekawe. Mieszkam w UK 6 1/2 roku, po 5 latach
              pobytu, luty 2006 zlozylem podanie o rezydenture. Odpisano mi, ze
              poniewaz Polska stala sie czlonkiem EU w 2004 to moje poprzednie
              lata sie NIE LICZA, stosuje sie 5 lat od DATY PRZYSTAPIENIA DO
              UNII??? Ciekawe co wy na to, pytam tych ktorzy siedza w UK dluzej
              niz od maja 2004. Jezli chodzi o wize do stanow, to jak sie ma stala
              prace to dostanie wiezy do USA to jest pikus, i wystawiana jest od
              razu na 10 lat, rezydentura w niczym specjanie nie pomaga, wazne ze
              sie prauje w UK i zaraba OK. Z drugiej strony, tak jak ktos juz
              wczesniej napisal, stracilem zainteresowanie sprawa rezydentury bo
              jakos specjalnie nie widze zyskow z jej posiadania.
              Doc
              • Gość: Kristof Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.zen.co.uk 01.09.07, 19:13
                Mialem dokladnie taka sama sytuacje jak doc tylko ze przebywam w UK
                non stop od 1997 roku. Po wyslaniu przeze mnie druku EEC 2 o status
                stalego rezydenta(mam juz tzw tymczasowy 5 letni) Home Office
                odpowiedzial ze poniewaz Polska przystapila do UE w 2004 to lata
                przed ta data sie nie licza.Mnie sie wydaje ze oni chca by dana
                osoba byla zarejestrowana jako selfemloyedprzed akcesem do
                Unii ,przez przynajmniej 3 lata ,to dopiero przyznaja ten status.
                Koniec koncow stala rezydentura mnie nie interesuje.
              • dominika_ab Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 01.09.07, 19:13
                "Z drugiej strony, tak jak ktos juz
                wczesniej napisal, stracilem zainteresowanie sprawa rezydentury bo
                jakos specjalnie nie widze zyskow z jej posiadania."

                Co bedzie jak UK za pare lat zamieni czlonkostwo w Unii na sojusz
                ekonomiczny i zrezygnuje z wydawania pozwolen na prace i pobyt
                Polakom (slyszy sie takie glosy)?
                Gdyby taka sytuacja zaistniala przed 2009 rokiem (zanim minie te 5
                lat od 2004 roku) roku, to czy nie jest mozliwe, ze te milion
                Polakow tu pracujacych wylecialoby z UK na zbita facjate?
              • Gość: Dosia Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.brnt.cable.ntl.com 01.09.07, 19:38
                > pobytu, luty 2006 zlozylem podanie o rezydenture. Odpisano mi, ze
                > poniewaz Polska stala sie czlonkiem EU w 2004 to moje poprzednie
                > lata sie NIE LICZA, stosuje sie 5 lat od DATY PRZYSTAPIENIA DO
                > UNII???

                Tez slyszalam taka interpretacje, od kolezanki Czeszki, ktorej odmowiono
                rezydentury, mimo, ze mieszka i pracuje w UK juz 6 lat. Dla mnie to idiotyczne -
                czy istnieja jakies konkretne przepisy na ten temat? Pytam jedynie z ciekawosci.
                • jaleo Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 01.09.07, 20:25
                  Trudno mi powiedziec, jak bylo kiedys, bo ja co prawda
                  dostalam "indefinite leave to remain" wieki temu, ale z powodow
                  rodzinnych, a nie przez "zasiedzenie". Ale tak na zdrowy rozum by
                  sie wydawalo, ze jak ktos tu przebywal legalnie przed wejsciem
                  Polski do UE, to te lata sie powinny jak najbardziej liczyc do
                  rezydentury - przeciez licza sie dla ludzi z krajow nie nalezacych w
                  ogole do UE! Ale "zdrowy rozum" i Border & Immigration Agency nie
                  zawsze ida w parze.
                  • Gość: Dosia Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.brnt.cable.ntl.com 01.09.07, 21:50
                    Zdrowy rozum, he... ;)
                    Juz pare razy sie przekonalam, ze tu nie istnieje cos takiego jak "zdrowy
                    rozum"... Pod tym wzgledem, jest tu niestety gorzej niz w Polsce.
                    • ghrom Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 08:45
                      > Juz pare razy sie przekonalam, ze tu nie istnieje cos takiego jak
                      "zdrowy
                      > rozum"... Pod tym wzgledem, jest tu niestety gorzej niz w Polsce.

                      Chore rozumy nie sa w stanie zidentyfikowac zdrowego.

                      Marudzenia HO wg. mojej wiedzy biora sie z tego, ze przed wejsciem
                      Polski do UE nalezalo posiadac pozwolenie o prace. Dostali prikaz
                      nie naturalizowac nikogo, kto tutaj siedzial nielegalnie, oraz
                      prikaz nie wyciagania konsekwencji z powodu pracy bez pozwolenia
                      przed 2004. Zadzwoncie do nich jeszcze raz i sprostujcie ich
                      pomylke, jesli takowe pozwolenie posiadaliscie.
                      • Gość: Doc Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.proxy.aol.com 02.09.07, 11:53
                        Ghrom, o ile twoja uwaga wydaje sie sensowana, to nie dotyczy ona
                        specjalnych grup zawodowych, takich jak na przyklad lekarze, ktorzy
                        mogli w UK pracowac bez starania sie o wize jeszcze przed
                        przystapieniem Polski do UE. W zwiazku z tym, nie maja POZWOLENIA O
                        PRACE, bo nigdy nie bylo wymagane. To ciekway kruczek prawny, bo nie
                        majha pozwolenia a pracuja, ale nie sa nielegalni. Stad pewnie
                        interpretacja przepisow zalezy od urzednikow.
                        Doc.
                      • Gość: Dosia Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.brnt.cable.ntl.com 02.09.07, 14:43
                        > > Juz pare razy sie przekonalam, ze tu nie istnieje cos takiego jak
                        > "zdrowy
                        > > rozum"... Pod tym wzgledem, jest tu niestety gorzej niz w Polsce.
                        >
                        > Chore rozumy nie sa w stanie zidentyfikowac zdrowego.


                        Wiem, ze uwielbiasz UK ponad wszystko. Ja rowniez przyjechalam tu z nastawieniem
                        jak najbardziej pozytywnym. Ale niestety zbyt wiele rzeczy sie mi tu
                        przydarzylo, ktore zachwialy moja wiara w normalnosc tego kraju... Dlugo by
                        opowiadac...

                        >
                        > Marudzenia HO wg. mojej wiedzy biora sie z tego, ze przed wejsciem
                        > Polski do UE nalezalo posiadac pozwolenie o prace. Dostali prikaz
                        > nie naturalizowac nikogo, kto tutaj siedzial nielegalnie, oraz
                        > prikaz nie wyciagania konsekwencji z powodu pracy bez pozwolenia
                        > przed 2004. Zadzwoncie do nich jeszcze raz i sprostujcie ich
                        > pomylke, jesli takowe pozwolenie posiadaliscie.

                        Nie wiem dokladnie jak to bylo, bo to historia kolezanki Czeszki, ale mieszkala
                        tu ona i pracowala legalnie od poczatku. Ale moze to ja nie znam calej historii
                        i pewnie masz racje.
                        • ghrom Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 18:21
                          > Wiem, ze uwielbiasz UK ponad wszystko.

                          He? Z czego wnosisz?

                          > niestety zbyt wiele rzeczy sie mi tu
                          > przydarzylo, ktore zachwialy moja wiara w normalnosc tego kraju...
                          Dlugo by
                          > opowiadac...

                          Smialo, mamy czas.
                          • Gość: Dosia Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.brnt.cable.ntl.com 02.09.07, 20:51
                            Oj, naprawde nie chce mi sie wszystkiego opowiadac.

                            Pisalam juz o swoich problemach z British Airways, z Virgin Media, ktorzy
                            zrobili maksymalny fuck up, do ktorego do tej pory sie nie przyznali i zwrocili
                            mi kase dopiero po wielogodzinnych negocjacjach. I nawet nie przeprosili, bo
                            wszystko jest oczywiscie moja wina. Rozbraja mnie brytyjski system bankowy i
                            wieczne problemy, bo nie poszedl przelew, albo poszedl nie na to konto co trzeba
                            chociaz teoretycznie nie mial prawa, albo sie konto nie otworzylo, albo
                            przyslali niedzialajacy PIN do karty. Juz bankowosc w USA jest o niebo lepsza,
                            chociaz tez przedpotopowa. Albo, bo nie moge korzystac z karty kredytowej bo sie
                            "zapchala". A to dlatego, ze bank od dwoch miesiecy nie przyjmuje moich
                            platnosci i karta sie nie splaca. Oczywiscie wszystko jest w porzadku dla banku,
                            bo kiedys sie ta splata zrobi, "wszystko w porzadku, czy mozemy pomoc w czyms
                            jeszcze?". Ale to, ze dostaje credit card statements z nieprawdziwymi kwotami i
                            w koncu juz sama nie wiem ile mam splacic, bo nie mam wgladu w pending
                            transactions, a w banku tez nie potrafia mi policzyc ile jestem winna, to pikus.
                            Pikusiem jest rowniez to, ze karty zwyczajnie nie moge uzywac, bo wyczerpalam w
                            ten sposob limit. I na infolinii wszyscy mnie doskonale rozumieja, rozumieja
                            frustracje, ale nic nie moga zrobic. Smiech na sali. Czekam teraz tylko az mi
                            dowala odsetki, a potem mila Pani w infolinii powie mi "ze rozumie moj problem i
                            jest jej bardzo przykro, ale nic nie moze zrobic i czy moze pomoc mi w czyms
                            innym..." I moge sie zalozyc o 100 funciakow, ze tak wlasnie bedzie...

                            Ludzie na infoliniach klamia na kazdym kroku, probuja zrobic z Ciebie idiote,
                            nie zadaja sobie zadnego trudu, zeby zrozumiec sytuacje, musisz im sto razy
                            tlumaczyc najprostsza rzeczy, a Ci swoje. Na karte do konta czekalam miesiac!
                            Kolejny miesiac na PIN do tejze karty, po wielu rozmowac z infolinia, gdy
                            probowalam ich przekonac, ze PIN, ktory mi przeslali nie dziala, wysluchujac
                            glupawych stwierdzen pt. "nie umiesz wstukac PINu", "nie umiesz obsluzyc bankomatu".

                            W Polsce NIGDY nie zdarzyla mi sie taka sytuacja z bankiem. W Polsce rowniez,
                            moglam sobie wysuszyc wlosy w lazience, a takze naladowac elektryczna
                            szczoteczke do zebow, a nie w kuchni... W Polsce takze, checkujac sie na samolot
                            nie musze chowac torbebki do bagazu podrecznego, zeby przypadkiem nie bylo
                            wiecej niz jedna sztuka.

                            Mam kontynuowac?
                            • Gość: Polak Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: *.range81-156.btcentralplus.com 02.09.07, 22:06
                              Tak, Dosiu, kontynuuj, bo to nie tylko ciekawa lektura (chociaz dla Ciebie
                              smutna), nie tylko przestroga dla nas wszystkich (co nas moze spotkac...), ale i
                              prztyczek w nos tych, ktorzy pluja na Polske, a pod niebiosa wychwalaja UK.

                              • Gość: A Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: 78.32.65.* 02.09.07, 22:09
                                Ale czy to wina UK, ze BA sprzedalo jej drozszy bilet niz chciala?
                                Czy to wina UK, ze PIN nie doszedl czy cos z nim bylo nie tak? To wina banku.
                                Podobny problem mogl sie zdarzyc w Polsce i byc moze zdarzyl sie komus innemu.
                            • Gość: A Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: 78.32.65.* 02.09.07, 22:08
                              Powiedzialabym, ze masz pecha. Rozumiem jeden, dwa problemy z bankiem, ale Twoja
                              historia brzmi jakby Cie ktos przeklal w systemie bankowym ;)

                              Dodam, ze zadna z podobych histori nie wydarzyla mi sie i wlasciwie moj kontakt
                              z call centre roznych firm jest praktycznie zerowy. Wynajmuje normalne
                              mieszkanie, bez dzielenia, wszystkie rachunki sa na mnie, mam telefon, internet
                              itp, ale nie mialam z tym zadnych problemow. Wiem, ze to nie jest pocieszenie.

                              To prawda, ze banki sa powolne i nikomu nigdzie sie tu nie spieszy, ale po
                              pewnym czasie mozna sie do tego przyzwyczaic. Dlugo planujesz tu zostac?
                              • d.o.s.i.a Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 22:44
                                Mnie nie tylko w systemie bankowym ktos tu przeklal. Tylko ten kraj chyba mi
                                mowi "spadaj stad poki jeszcze czas"...

                                To nawet nie chodzi o te historie, ktore opisywalam. Bo jest mnostwo innych
                                malych rzeczy :) Np. to, ze chyba korespondencja do mnie nie dociera i o
                                niezaplaconych rachunkach np. za TV licence, czy wode, dowiaduje sie jak juz
                                dostane "final demand". Nie wiem, czy tu tak jest, ale np. za prad, czy gaz
                                jeszcze w ogole nie dostalam rachunku...? Od 4 miesiecy. Na razie nie denerwuje
                                sie, tylko spokojnie czekam.

                                Ale nie chodzi o pecha, jako takiego, bo takie rzeczy moga przydarzyc sie
                                wszedzie. Chodzi o to, ze za kazdym razem gdy probuje rozwiazac jakis problem to
                                dostaje po glowie od jakiegos pacana w call centre, ktory w dodatku nic nie
                                potrafi zalatwic i wszystko to ociera sie o granice absurdu, jak z filmow Barei.
                                Nie wiem, moze ja potrafie podejsc urzednikow w Polsce i jakos sie dogadac, a tu
                                po prostu nie nadaje na podobnych falach. Nie wiem.

                                No, ale niepotrzebnie sie uzewnetrzniam...
                                • jolka-bobek Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 22:58
                                  Powiem tak,my teżmielismy taką sytaucację,czekaliśmy na PIN i kartę
                                  męża,która nie przychodziła,więc nie bawiliśmy się w inolinię tylko
                                  mąż poszedł do banku,zarządał rozmowy z kierownikiem oddziału i (jak
                                  mówiła mojej śp teściowa) pysk wydarł...karta była nazajutrz.Po
                                  aferze z niekompetentną firmą internetową,zerwałam umowę w trybie
                                  natychmiastowym,a kiedy domagali się odsetek to napisałam listy to
                                  organizacji konsumenckich,skontaktowałam się z Citizen Advice Bureau
                                  i napisałam 2 listy z formal complaint,no i koniec.Ty to chyba
                                  jesteś dobry spokojny człowiek,bo wydaje mi się,że w tym kraju jak
                                  coś ci naprawdę nie pasuje to tak jak w Polsce,trzeba mocno tupnąć
                                  nogą i domagać się swoich praw,a już najlepiej postraszyć prawnikiem.
                                  • d.o.s.i.a Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 23:10
                                    Ale z takim podejsciem to bym sie po miesiacu chyba wykonczyla... ;) Wiele
                                    rzeczy odpuszczam, ale jak mnie cos na maksa wkurzy to potrafie sie wyklocac
                                    pare godzin i nawet sadem postraszyc. Tylko szkoda, ze musze to robic.

                                    W USA mialam kilka sytuacji, ktore wymagaly skontaktowania sie z infolinia.
                                    Zawsze sprawa byla zalatwiona najdalej w 5 minut. Bo oni wiedza, ze lepiej z
                                    klientem sie nie klocic tylko zwrocic mu ta kase, niz sluchac jego wrzaskow
                                    przez nastepne 2 godziny. Czysta kalkulacja. Firma nie zbiednieje, a nie po to
                                    placi konsultantom, zeby wisieli z niezadowolonym klientem godzinami na
                                    telefonie. W UK klienta maja w dupie.

                                    Kiedys przy przelewie za granice podalam zly numer konta, przelew poszedl, bank
                                    skasowal mnie 30 dolcow, po czym przelew wrocil i bank skasowal mnie drugie 30
                                    dolcow (za przelewy przychodzace w Stanach sie placi). Wina ewidentnie moja. Jak
                                    bumtarara. Zadzwonilam, w ciagu 3 minut pieniadze byly z powrotem na moim
                                    koncie. Bylo wiele takich sytuacji, w ktorych to ja nawalilam, a na infolinii
                                    dalo sie to wszystko zalatwic i jeszcze slyszalam, ze maja nadzieje, ze to nie
                                    zepsuje naszej wspolpracy. A w UK trzeba zadzwonic 5 razy, napisac 3 pisma,
                                    postraszyc sadem. Masakra. A ja naprawde nie lubie krzyczec. A tutaj zdarzylo mi
                                    sie powiedziec "bloody", albo "bullshit" przez telefon. I wcale nie jestem z
                                    tego dumna.
                                • Gość: A Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! IP: 78.32.65.* 02.09.07, 23:07
                                  Klatwa jak nic. Dobra, nie zartuje sobie, ale wyglada to jak spietrzenie wielu
                                  niekorzystnych zbiegow okolicznosci. Tez bym sie pewnie zrazila.

                                  A czy jest mozliwosc, ze korespondencja ginie? Masz oddzielna skrzynke, czy to
                                  jest mieszkanie w domu i np cala poczta jest kladziona na jakas szafke przy
                                  wejsciu? Kuzynce tez ginela korespondencja, a potem pieniadze z konta.
                                  Czasami dostaje korespondencje adresowana na ten sam numer, ale sasiednia ulice,
                                  ja odnosze, nie wiem czy oni odnosza moja jesli takowa dostaja.
                                  • d.o.s.i.a Re: pytanie odnosnie rezydentury, help!! 02.09.07, 23:13
                                    Mieszkam sama, ale korespondencja przychodzi "na dom" i laduje w pudle na
                                    korytarzu, wiec oczywiscie biore pod uwage to, ze ktos moze czasem wziac cos
                                    nieswojego. Ale po co komu moj rachunek za wode...? A korespondencja bankowa
                                    zawsze przychodzi, wiec raczej sasiedzi nie podbieraja moich listow.

                                    Mimo wszystko ciagle licze na to, ze to wlasnie spietrzenie wielu niekorzystnych
                                    zbiegow okolicznosci i ze po prostu taki uklad gwiazd, a nie inny :) I ze
                                    wkrotce bede pelna piersia korzystac z dobrodziejstw UK...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka