Gość: Karol
IP: 129.230.236.*
05.09.07, 23:20
Uwazaj aby sie nie staly (tzn Twoje dzieci) ofiara jak wiele innych
ktorzy licza na cud.
Spolecznosc mlodziezy zwlaszcza nastoletniej jest bardzo brutalna i
czula na "innosc" a wiec dzieci nie znajacy jezyka natychmiast
zostana odepchniete na margines a ze tam kroluja roznego kalibru
gangi - te sie nimi zaopiekuja. Dzieci ucza sie szybko i na pewno
process ten bylby szybszy za granica gdzie beda sie musialy i mogly
porozumiewac angielskim na codzien ale ryzyko zbyt duze w jakim
srodowisku zostan przyjete i kto ich nauczy "zycia". My kiedy sie
znalezlismy za granica dziecko mialo 6 lat i pomimo ze
zdecydowalismy sie mu pomoc wysylajac o klase nizej to nie
oszczedzilo mu to przykrosci i problemow z adapotacja.. Rozwiazanie -
natychmiastowe prywatne i bardzo intensywne lekcje jezyka.. Po
kilku miesiacach powoli zaczal sie czuc lepiej a po roku nie mozna
bylo poznac ze nie jest tu urodzonym. Ale warto bylo zrezygnowac z
wielu przyjemnosci no i my nie mielismy wyboru.
Rada: Prywatne i intensywne lekcje angielskiego przed wyjazdem (dla
dzieci i dla Ciebie chyba ze chcesz byc "niekumata w lokalnym
srodowisku) aby dzieci nie zostaly wyizolowane ze srodowiska i mogly
kontynuwac narmalna nauke. Bedzie to chyba taniej i rozsadniej
zrobic w kraju niz za granica. A kiedy osiagna poziom ze beda
rozumiec i moga sie komunikowac wtedy zrobic ten krok.