diabollo
03.01.10, 11:19
Bufon
Tym, którzy przywołują dawne wspomnienia, święta Bożego Narodzenia kojarzą się
z choinką, siankiem, opłatkiem. A Jonaszowi strumień świadomości przyniósł
obraz seminarium i pewnego księcia Kościoła:
(...) Zwie się Muszyński i jest nowym prymasem. Znam go trochę stąd, że był
biskupem we Włocławku, kiedy ja byłem tam klerykiem. Przyszedł kilka razy do
seminarium, a raz miałem nawet zaszczyt być wyznaczony do otwierania przed nim
drzwi. Wówczas (był to rok 1988) klerycy wyjeżdżali do domu tylko 2, 3 razy w
roku. Wszyscy czekaliśmy na Boże Narodzenie, bo oprócz wakacji, które spędzało
się głównie na pielgrzymkach, oazach oraz na plebanii i w kościele, było wtedy
najwięcej wolnego. Nowy ordynariusz Muszyński dobrze o tym wiedział, dlatego
podczas swojej pierwszej przemowy do braci kleryckiej oznajmił, że chce wyjść
naprzeciw naszemu pragnieniu spędzenia tych najbardziej rodzinnych świąt
właśnie w rodzinie. A ponieważ naszą rodziną są teraz wychowawcy i koledzy
klerycy, zostaniemy na Boże Narodzenie... w seminarium. Radości było co
niemiara...
Także podczas wakacji każdy z nas dwa tygodnie musiał spędzić na dyżurze za
murami świętej uczelni. W ten sposób kopnął mnie zaszczyt numer dwa. Zgłosiłem
się z kolegą na ochotnika do układania książek w bibliotece biskupa. Wolałem
to od ciągłego rozładowywania kontenerów z darami (magazyny seminarium od nich
pękały, a połowa żywności się psuła), chciałem też zobaczyć pałac biskupi od
środka i samego „drugiego Chrystusa” (alter Christus) z bliska. W sumie
wszystko się zgadzało – pałac niewiele różnił się od dużego kościoła, a
zamiast Pana Jezusa mieszkał w nim jego „zastępca”. Zastaliśmy go na środku
pokoju zabudowanego po sufit regałami. Siedząc w antycznym fotelu, podał nam
na powitanie pierścień do ucałowania (...).
Roman Kotliński (Jonasz)
*******
Chciałem tylko zwrócić uwagę czcigodnych wierzących Forumowiczów, że powyższy
tekst podobnie jak chyba wszystkie moje wpisy czy wklejenia artykułów nie
odnosi się do żadnego Absolutu, pana B. czy Jezusa C.
Dzieje się tak dlatego, że jako ateistę byty mitologiczne mnie nie interesują;
interesują mnie ludzie, szczególnie ludzie którzy mają ogromny wpływ na
polskie ustawodastwo, mentalność i system wartości większości polskiego
społeczeństwa.
Można by powiedzieć, że w moich wątkach często tematem są wypowiedzi i
retoryka ludzi, którzy pracują dla Nowej Przewodniej Siły Narodu, pracujący w
instytucji lansującej się na "Gównego Ideologa" Ojczyzny Naszej.
Często znajdziecie u mnie komentarze czy polemiki (staram się, aby były ostre)
do ideologicznych mądrości Kościoła Kat, które Kościół lansuje jako
"uniwersalne".
Dlatego raczej nie piszę np. o dylemacie rozdawania Komunii Świętej (czy do
buzi czy do rączki), ale np. o przerywaniu ciąży, które to pod wpływem
Kościoła Katolickiego zostało w Polsce wyjęte spod prawa.
Wydźwięk moich wypowiedzi czy cytowanych artykułów jest antyklerykalny, ale
napewno nie ma nic wspólnego z "agresywnym ateizmem" ani żadnym "ateistycznym
misjonarstwem" sugerowanymi ostatnio przez czcigodnego Jurka i czcigodnego
Taliskera.
Tego staram się unikać i to nie moja wina, że Kościół (czyli kler) niektórzy
postrzegają jako boga.
Kłaniam się nisko.