29.05.10, 13:52
wyborcza.pl/1,75248,7949397,Dajcie_ksiedzu_kochac.html
Obserwuj wątek
    • hawela Re: Kochaj 29.05.10, 21:50
      Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby ksiądz mógł DOBRZE pełnić swoją
      służbę i obowiązki mając jednocześnie rodzinę.
      Bardzo cenię celibat i wcale nie jest aż tak wielu księży, którzy
      chcieliby jego zniesienia.
      Ponadto problem wierności to nie tylko wierność w odniesieiu do
      ślubów bezżenności, ale także w relacjach kobieta-mężczyna - a jakim
      świadectwem byłoby rozpadające się małżeństwo proboszcza?

      Ale nie mam nic przeciwko temu by celibat był nieobowiązkowy. Tzn
      kto chciałby złożyć ten ślub, ten by składał
      • 0golone_jajka Re: Kochaj 30.05.10, 00:12
        Też jestem zdania, że celibat powinien być dobrowolny.
        • hawela Re: Kochaj 30.05.10, 10:36
          Dlaczego "też"? Ja wcale nie uważam, że POWINIEN. Ewentualnie
          mógłby, choć nie wiem, czy to przyniosłoby coś dobrego
      • maitresse.d.un.francais Ale pastor może? 30.05.10, 18:06
        • isma Re: Ale pastor może? 30.05.10, 18:19
          Niby moze, ale czy warto?
          Taki na przyklad John Wesley. Jako dobry protestant sobie wyobrazal, ze celibat
          nosi pietno papizmu, wiec, rad nierad, po czterdziestce sie wreszcie ozenil. No
          ale trafil na jedze, trzy lata sie wzajemnie dreczyli, po czym nastpne
          dwadziescia z ulga przezyli w rozlace...
          • maitresse.d.un.francais Re: Ale pastor może? 30.05.10, 21:22
            isma napisała:

            > Niby moze, ale czy warto?


            Mnie chodziło o to, czy może mając rodzinę DOBRZE pełnić służbę.

            > Taki na przyklad John Wesley.

            Wyobrażał sobie etc., czy po prostu chciał się ożenić?

            A poza tym jeden przykład to niedużo. Pewnie, znalazłoby się więcej, ale żadna z
            nas nie dysponuje badaniami "Życie małżeńskie pastorów".
            • hawela Re: Ale pastor może? 31.05.10, 10:06
              Myślę, że gdyby miał te obowiązki i funkcje, jakie ma ksiądz
              katolicki, to odpowiedź brzmi nie
              • kohei Re: Ale pastor może? 01.06.10, 09:47
                hawela napisała:

                > Myślę, że gdyby miał te obowiązki i funkcje, jakie ma ksiądz
                > katolicki, to odpowiedź brzmi nie

                Czy ksiądz rzymskokatolicki ma jakieś obowiązki i funkcje których
                nie ma kapłan prawosławny, greckokatolicki, starokatolicki?
    • fnoll jak księża zyskają prawo do ożenku... 31.05.10, 02:30
      ...bez prawa do rozwodu, to nie zazdroszczę

      bo nawet intensywny kontakt z Biblią nie zagwarantuje, że człowiek mądrze
      wybierze swą drugą połówkę
      • hawela Re: jak księża zyskają prawo do ożenku... 31.05.10, 10:07
        otóż to.
        • 0golone_jajka przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 10:18
          zawsze sobie będą mogli takowy załatwić i po sprawie.


          *zwane eufemistycznie uznaniem nieważności małżeństwa czy jakoś tak
          • a000000 Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 12:11
            Ogolony, znowu rżniesz głupa. Tyle razy brałeś udział w wątkach o orzeczeniu
            nieważności małżeństwa sakramentalnego, że w końcu powinieneś zrozumieć na czym
            rzecz polega.

            "Rozwód" domniemywa, że małżeństwo choć przez chwilę było ważne... I wówczas
            kościelnie jest nierozerwalne. Kościół orzeka, że z przyczyn powstałych PRZED
            zawarciem małżeństwa - nigdy takowe ważne nie było.

            • 0golone_jajka Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 15:54
              Azero, to Ty rżniesz głupa. Wszak dobrze wiesz, że b. częstym powodem tych rozwodów jest "niedojrzałość emocjonalna" - słowo klucz, de facto niewiele znaczące, a w praktyce umożliwiające przypodobanie się bogu. To wszystko jest tak naciągane, że aż strach. Przypomnij sobie relacje Kory...
              • a000000 Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 16:11
                0golone_jajka napisał:

                >"niedojrzałość emocjonalna"

                niedojrzałość emocjonalna nie jest wadą, która pojawia się PO ślubie...
                Jest to wada NIEDOROZWOJU psychicznego człowieka, która uniemożliwia wypełnienie
                podstawowego warunku małżeństwa sakramentalnego - budowanie jedności. A ujawnia
                się, że tak powiem: "w praniu" - czyli przed ślubem trudno się zorientować, czy
                któreś z nupturientów jest dotknięte tą przeszkodą kanoniczną.

                Kora miała pecha bo związała się z człowiekiem chorym psychicznie. I sądzę, że
                to był powód do orzeczenia nieważności.


                Powiadasz, że dla Ciebie niedojrzałość emocjonalna u dorosłego człowieka to
                mały, nic nieznaczący pikuś?

                • 0golone_jajka Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 16:25
                  > niedojrzałość emocjonalna nie jest wadą, która pojawia się PO ślubie...
                  > Jest to wada NIEDOROZWOJU psychicznego człowieka, która uniemożliwia wypełnieni
                  > e
                  > podstawowego warunku małżeństwa sakramentalnego - budowanie jedności. A ujawnia
                  > się, że tak powiem: "w praniu" - czyli przed ślubem trudno się zorientować, czy
                  > któreś z nupturientów jest dotknięte tą przeszkodą kanoniczną.
                  >

                  Dlatego też jestem zwolennikiem okresu narzeczeństwa ze wszelkimi wygodami i niewygodami małżeństwa. Wówczas rozwodów byłoby znacznie mniej. Jak sądzę.

                  > Powiadasz, że dla Ciebie niedojrzałość emocjonalna u dorosłego człowieka to
                  > mały, nic nieznaczący pikuś?

                  Ja tak powiadam? Ja powiadam, że za łatwo się ją stwierdza byle tylko ślub niebyłym uznać.
                  • a000000 Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 16:35
                    0golone_jajka napisał:

                    > Dlatego też jestem zwolennikiem okresu narzeczeństwa ze wszelkimi wygodami i ni
                    > ewygodami małżeństwa. Wówczas rozwodów byłoby znacznie mniej. Jak sądzę.

                    MOŻE? choć są przypadki, że w konkubinacie para żyje zgodnie, a gdy weźmie slub
                    to zaczyna się niezgoda. Więc to raczej nie reguła.

                    >Ja powiadam, że za łatwo się ją stwierdza byle tylko ślub niebyłym >uznać.

                    Sugerujesz, że dyplomowani psychologowie wydają fałszywe orzeczenia?
                    • 0golone_jajka Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 18:08
                      > Sugerujesz, że dyplomowani psychologowie wydają fałszywe orzeczenia?

                      Nie, sugeruję, że to wymówka i że gdyby tak zbadać społeczeństwo, to okazałoby się, że znaczna jego część tylko myśli, że żyje w małżeństwia, gdy tymczasem cudzołoży :)
                      • a000000 Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 19:41
                        0golone_jajka napisał:

                        > Nie, sugeruję, że to wymówka i że gdyby tak zbadać społeczeństwo, to
                        >okazałoby się, że znaczna jego część tylko myśli, że żyje >małżeństwia, gdy
                        tymczasem cudzołoży

                        nie kolportuj plotek, gdy się na temacie nie znasz. Małżeństwo dopóty jest
                        domniemanie ważne, dopóki sąd kościelny nie wyda orzeczenia.
                        Dzieci z takiego małżeństwa mają status dzieci małżeństwa sakramentalnego,
                        pomimo, że małżeństwo rodziców zostało anulowane.

                        Kiedyś pytałam meilowo sąd metropolitalny o wykładnię przypadku, gdy EWIDENTNIE
                        małżeństwo zawarto nieważnie. Otrzymałam wykładnię, że o nieważności może
                        orzekać wyłącznie sąd. Jeśli sprawa nie została przedstawiona do rozwiązania -
                        małżeństwo, aczkolwiek zawarte niegodnie, istnieje jako domniemane.
                        • 0golone_jajka Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 19:47
                          Formalnie masz rację. Zabójca też jest niewinny tak długo jak nie udowodni się mu winy.
                          • hawela Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 20:58
                            Chybiona analogia
                            • 0golone_jajka Re: przecież są kościelne rozwody* 31.05.10, 21:02
                              Dlaczego?
        • a000000 Re: jak księża zyskają prawo do ożenku... 31.05.10, 12:08
          hawela napisała:

          > otóż to.

          no cóż... skoro nauczają, że małżeństwo jest nierozerwalne aż do śmierci? Choć z
          drugiej strony - gdyby sami zaznali "słodyczy" stanu małżeńskiego pełnego
          nienawiści, przemocy .... to może by inaczej na kwestię rozwodów popatrzyli?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka