Dodaj do ulubionych

Magnus exodus catholicos

25.12.10, 23:34
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8867272,W_tym_roku_tysiace_niemieckich_katolikow_wystapily.html
Kilkadziesiąt tysięcy niemieckich katolików zdecydowało się w mijającym roku na wystąpienie z Kościoła - wynika z danych opublikowanych w grudniu przez media. Dla części powodem tej decyzji był skandal związany z molestowaniem seksualnym w Kościele katolickim.

I u nas by tak było, gdyby nie trudności proceduralne.
Obserwuj wątek
    • isma Re: Magnus exodus catholicos 26.12.10, 09:49
      A teza, ze powodem byly skandale seksualne, opiera sie na wypowiedzi jednej pani ;-))). Dobre, dobre.
      • grzespelc Re: Magnus exodus catholicos 26.12.10, 14:57
        Racja, rzeczywistym powodem jest intelektualna pustka tego wyznania.
        • z2006 Re: Magnus exodus catholicos 26.12.10, 17:16
          I dlatego pewien katolik odkrył ważne prawo logiki.

          pl.wikipedia.org/wiki/Duns_Szkot
      • 0golone_jajka Re: Magnus exodus catholicos 27.12.10, 21:31
        Jasne, że nie tylko o skandale chodzi. Raczej głównie o kasiorkę, ale skandale zapewne przelały czarę goryczy u wielu tzw. katolików, którzy nagle postanowili przestać dotować organizację, w której na taką skalę dochodzi do molestowania seksualnego dzieci i młodzieży.
    • jurek_z_berlina Jajko, 26.12.10, 12:56
      spróbuj wyobrazić sobie mecz piłki nożnej, krórego reguły dozwalają uczestniczyć czynnie w grze, czyli bezpośrednio na boisku nie tylko profesjonalnym, pierwszoligowym graczom, ale drugoligowcom, piłkarzom z ligi okręgowej, wreszcie przemądrzałym, doskonale „znającym się“ na piłce nożnej kibicom... Czy byłbyś w ogóle w stanie zorientować się o co w tej grze chodzi, kto wygrywa, kto gra najlepiej i najskuteczniej, ile padło bramek itd., czy też widziałbyś jedynie tłum i pomyślałbyś, że chodzi o jakieś zamieszki, manifestację czy coś jeszcze innego, co z grą w piłkę nie ma żadnego związku? Zaniteresowałaby Cię transmisja telewizyjna z takiego meczu, jeśli w ogóle by ją w telewizji „puszczono“?

      A teraz wyobraź sobie, że zniechęceni przebywaniem na boisku kibice (którzy zrozumieli, że umieją „grać“ tylko w teorii), zniechęceni zbyt wysokim poziomem gry gracze ligi regionalnej i ci z drugiej ligi, a wiec wszyscy ci nieudacznicy usunęliby się na bok, poza boisko, na którym pozostałaby tylko dwudziestodwu osobowa pierwszoligowa piłkarska „śmietanka“... Czy taki mecz nie nabrałby automatycznie kolorów, nie stałby się bardziej interesujący, profesjonalniejszy, a przez to wszystko po prostu ciekawszy i w ogóle warty transmitowania?

      Wszystkim podobnym Tobie nienawistnym chrześcijaństwu ateistom, których radośnie podnieca opuszczanie „boiska“ przez mocnych tylko w gębie kibiców, przez marnych graczy ligi regionalnej, czy graczy drugoligowych i w ogóle przez wszystkich tych, którzy znaleźli się tam przypadkowo, należałoby w końcu wytłumaczyć, że ciesząc się z takiego rozwoju sytuacji, tak właściwie cieszą się ze swojej własnej klęski, bo dla nich, wrogów Kościoła Chrystusowego, naprawdę niebezpieczny stanie się on dopiero wtedy, gdy na boisku pozostaną jedynie profesjonaliści, że dopiero wtedy przybywać będzie „telewidzów“ zachwyconych ich grą... Dodatkowo Sędzia przyrzekł wytrawnym graczom na boisku, że nawet „bramy piekielne“ nie przerwą „meczu“, więc nie muszą się zbytnio kłopotać o to, czy pozwolą im dograć do końca, ale skupić się na wyuczonej finezji gry i uzyskaniu jak najlepszego wyniku...

      Widzisz Jajko, to jest tylko jedna z niedorzeczności, jaką tutaj codziennie przynajmniej kilka razy popełniasz, a która bierze się z Twojego kompletnego niepojmowania sensu wiary i chrześcijaństwa, z Twojej zupełnie płyciutkiej percepcji nieznanej Ci rzeczywistości... I to właśnie tak bardzo mnie u Ciebie żenuje...

      Pozdrawiam
      • aeki Re: Jajko, 26.12.10, 13:50
        Pyszna metafora. Czekamy, aż zostanie 22 zawodników w grze.
        • jurek_z_berlina Re: Jajko, 26.12.10, 15:10
          Już to kiedyś napisałem, więc powtórzę: Bogu chodzi o jakość, a nie o ilość, chodzi mu o ‚nowych’ ludzi, a nie o ludzi ‚miłych’ czy nawet ‚dobrych’w oczach innych ludzi, zwłaszcza tych, którzy o prawdziwym Dobru nie mają zielonego pojęcia; chrzescijanie mają być „światłem świata“, „latarią morską“ wskazującą ludzkości kierunek, a nie oślepiającym intensywnością blasku wybuchem bomby atomowej... Pan Bóg nie ma

          Teraz co do Ciebie, Jajko...

          Jeśli czekasz na tych „dwudziestudwóch“ graczy, bo – jako zapiekłemu wrogowi piłki nożnej – wydaje Ci się, że „łatwiej“ Ci będzie (oczywiście wraz z Twymi kumplami ateistami) przegonić taką „garstkę“ raz na zawsze z boiska i potem zakazać jakiejkolwiek gry, to jesteś skazany na rozczarowanie. Takich „cwaniaków“ było w histori już bez liku i to takich, którzy mieli o wiele większe możliwości szkodzenia chrześcijaństwu, niż to Towje mizerne „podgryzanie“ mu pięt przez forumowe „orgazmy“ antychrześcijańskich wątków... Pozwól, że wspomnę tu choćby tylko cesarzy rzymskich w rodzaju Nerona, różnych Dantonów i Stalino-Leninów...

          Jeśli natomiast szczerze czekasz na jakościową poprawę chrześcijaństwa, aby się nim następnie zachwycić, to jesteś niepraktyczny, bo po co czekać, zamiast starać się poprzez rzeczywiste i dogłebne poznanie jego sensu zrozumieć je już teraz, od zaraz? Pamiętaj, że lenistwo, zwłaszcza lenistwo umysłowe, na pewno zemści się zdwojonym wysiłkiem w czasie, gdy na lenistwo już sobie pozwolić nie będzie można, a na wisiłek zabraknie czasu...

          I co zrobisz wtedy?
          • jurek_z_berlina Re: Jajko, 26.12.10, 19:39
            Dokończenie urwanego zdania:

            Pan Bóg nie ma zamiaru Jego Kościołem "porazić" ludzkość blaskiem, ale oświecić jej właściwy kierunek…

            Sorry...
          • aeki Re: Jajko, 27.12.10, 16:51
            Po pierwsze nie jestem jajko

            > Już to kiedyś napisałem, więc powtórzę: Bogu chodzi o jakość, a nie o ilość,

            Zadziwiasz mnie . Po co te wszystkie misje, chrzczenie nieświadomych dzieci ( ofiarą ja i jajko jesteśmy ), krucjaty, modły o nawrócenie ???

            Nie chodzi mi o przegonienie 22 zawodników i jednego selekcjonera z boiska.
            Niech grają.
            Niech nie zmuszają innych do oglądania żałosnego widowiska za MOJE PIENIĄDZE.

            Zadaj sobie pytanie:
            Dlaczego w Niemczech katolicy porzucają swój kościół , a w Polsce nie ?????????????

            KASA

            Co do Nerona , to żył chyba wcześniej niż Jezus zwany Chrystusem.

            Dantona i Stalina nie potrzeba, to się samo wysypuje

            > Jeśli natomiast szczerze czekasz na jakościową poprawę chrześcijaństwa

            Nie . Nie oczekuje .
            Tak samo jak kiedyś nośne było hasło : Socjalizm tak, wypaczenia nie
            • z2006 Re: Jajko, 28.12.10, 12:23
              aeki napisał:

              > Co do Nerona , to żył chyba wcześniej niż Jezus zwany Chrystusem.

              No chyba nie... Trzeba było uważnie i ze zrozumieniem przeczytać "Quo vadis". ;-)

              pl.wikipedia.org/wiki/Neron
      • 0golone_jajka o tym właśnie marzę! 27.12.10, 21:29
        Widzisz Jurku, mnie akurat nie przeszkadza "Kościół profesjonalistów". Niech sobie będzie, niech każdy jego członek świadomie i z własnej woli się doń zapisze i pozostanie tak długo jak będzie wola jego. I jak każdy z członków będzie dbał o swój Kościół na miarę jego potrzeb i swoich możliwości. Byle dobrowolnie. O tym właśnie marzę.
        A dziś członkami Kościoła kat. stają się niczego nieświadome dzieci, wypisać się zeń jest b. trudno (mnie się jeszcze udało, zanim wprowadzono obostrzenia, po tym jak takich jak ja zrobiło się ciut za wielu), a niektórzy (np. Kann) twierdzą, że raz kogoś Kościół "przygarnie", to już nigdy nie wypuści (coś jak mafia...). Na Kościół łoży każdy, niezależnie od wieku, wiary i formalnej przynależności! To przecież jest absurd. I ja właśnie takiego Kościoła nie chcę.

        Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego nie mam nic przeciwko Świadkom Jehowy? Masz jakąś hipotezę?
      • marcinlet Re: Jajko, 27.12.10, 21:47
        Co prawda post kierowany do Jajka ale pozwolę się wtrącić. Przede wszystkim to linkowany artykuł nie dotyczy chrześcijaństwa ale Kościoła Katolickiego a to nie to samo. Po drugie, z tego boiska (czyli Kościoła Katolickiego) odeszli kiedyś też wybitni gracze np. Marcin Luter. Właśnie Twój post pokazał jaki Kościół ma stosunek do ludzi, którzy od niego odeszli: drugoligowcy, kibice, marni gracze.
        • z2006 Re: Jajko, 28.12.10, 06:05
          marcinlet napisał:

          > Co prawda post kierowany do Jajka ale pozwolę się wtrącić.

          No to ja tez się wtrącę. ;-)

          > Po drugie, z tego boiska (czyli Kościoła Katolickiego) odeszli kiedy
          > ś też wybitni gracze np. Marcin Luter.

          Jan Paweł II wprowadził go z powrotem (tzn. zdjął eksomunikę).

          Właśnie Twój post pokazał jaki Kościół m
          > a stosunek do ludzi, którzy od niego odeszli: drugoligowcy, kibice, marni gracz
          > e.

          Przeceiż szanowny kolega Jurek nie jest oficjalnym reprezentanem Koscioła...
          • 0golone_jajka Re: Jajko, 28.12.10, 11:15
            > Jan Paweł II wprowadził go z powrotem (tzn. zdjął eksomunikę).

            Zaraz zaraz. To że święty JP2 Wielki zdjął ekskomunikę z Lutra oznacza tylko (jak sądzę), że otworzył mu drzwi do Kościoła kat., ale nie oznacza, że sam zainteresowany zechciał przez nie przejść. A sądzę, że by nie chciał, bo od czasów Lutra w Kościele kat. jest tylko gorzej....

            > Przeceiż szanowny kolega Jurek nie jest oficjalnym reprezentanem Koscioła...

            Jakżeż to? Przecież Kościół to ludzie, a Jurek jest członkiem....
            • z2006 Re: Jajko, 28.12.10, 12:16
              0golone_jajka napisał:

              > Zaraz zaraz. To że święty JP2 Wielki zdjął ekskomunikę z Lutra oznacza tylko (j
              > ak sądzę), że otworzył mu drzwi do Kościoła kat., ale nie oznacza, że sam zaint
              > eresowany zechciał przez nie przejść.

              Luter został ochrzczony jako katolik, a kto nie jest aktualnie ekskomunikowany, dalej jest katolikiem.

              A sądzę, że by nie chciał, bo od czasów L
              > utra w Kościele kat. jest tylko gorzej....

              Niby czemu gorzej? A Sobór Watykański II?

              Poza tym sądżę, że św. Piotr powiedział Lutrowi, że nastepni papieze naprawdę byli i są jego następcami...
              >
              > > Przeceiż szanowny kolega Jurek nie jest oficjalnym reprezentanem Koscioła
              > ...
              > Jakżeż to? Przecież Kościół to ludzie, a Jurek jest członkiem....

              Przeoczyłeś słowo "oficjalnym"?
              • 0golone_jajka Re: Jajko, 28.12.10, 12:47
                > Luter został ochrzczony jako katolik, a kto nie jest aktualnie ekskomunikowany,
                > dalej jest katolikiem.

                Tak jak pisałem gdzie indziej, kto raz wdepnie, ten nigdy się nie uwolni....
                Na szczęście nie ma to żadnego wpływu na prywatne życie człowieka*. No bo czy to cokolwiek zmienia w Twoim życiu, że jakaś tam sekta uważa Cię za jej członka?

                *Pomijam tu sprawy polityczne i fiskalne...

                > Niby czemu gorzej? A Sobór Watykański II?

                To był drobny kroczek w dobrym kierunku, ale wobec coraz szybszego tempa zmian w świecie, takie sobory powinny być nieco częściej organizowane. Sądzę, że odstęp półwieczny byłby dobry, o ile nie za długi. Po prostu firma staje się mało elastyczna, a takie giną na rynku. Co widać zresztą. Sobór II jakoś nie zatrzymał postępującej laicyzacji.

                > Przeoczyłeś słowo "oficjalnym"?

                Rzeczywiście, mnoja wina.
                • z2006 Re: Jajko, 28.12.10, 15:03
                  0golone_jajka napisał:

                  > No bo czy t
                  > o cokolwiek zmienia w Twoim życiu, że jakaś tam sekta uważa Cię za jej członka?

                  Mam np. prawo przystepować do sakrametnów.
                  >
                  > To był drobny kroczek w dobrym kierunku, ale wobec coraz szybszego tempa zmian
                  > w świecie, takie sobory powinny być nieco częściej organizowane.

                  Niektórzy księża też tak myślą...
                  • 0golone_jajka Re: Jajko, 28.12.10, 22:04
                    No masz też prawo wjazdu do Papui Nowej Gwinei, prawo ubiegania się o urząd prezydenta, prawo do rozwodu...ale czy to cokolwiek zmienia w Twoim życiu?

                    > > w świecie, takie sobory powinny być nieco częściej organizowane.
                    >
                    > Niektórzy księża też tak myślą...

                    Niektórzy księża są mądrzy. Niestety ich nie dopuszcza się do władzy.
                    • z2006 Re: Jajko, 29.12.10, 10:08
                      0golone_jajka napisał:

                      > No masz też prawo wjazdu do Papui Nowej Gwinei, prawo ubiegania się o urząd pre
                      > zydenta, prawo do rozwodu...ale czy to cokolwiek zmienia w Twoim życiu?

                      Róznica polega na tym, że do sakramentów przystępuję, a o wyjeździe do Papui, byciu prezydentem, a zwłaszcza o rozwodzie nawet nie marzę. ;-)
                      >
                      > Niektórzy księża są mądrzy. Niestety ich nie dopuszcza się do władzy.

                      Niestety...
                      • 0golone_jajka Re: Jajko, 29.12.10, 10:23
                        Nie zrozumiałeś mnie. Chodziło mi o to, że mimo iż ktoś jest formalnie katolikiem, a nie chce, to nie ma to dla niego żadnego znaczenia, że Kościół kat. uważa go za katolika, nawet gdy daje to jakieś prawa, tak jak dla Ciebie nie ma żadnego znaczenia, że jakaś tam egzotyczna sekta być może uważa Cię za swojego członka i wynikają z tego jakieś prawa dla Ciebie. Swego czasu w mediach pojawiła się informacja o jakiejś sekcie, która na odległość, bez pytania, chrzciła ludzi, robiła to nawet pośmiertnie. I wg tej sekty, formalnie zapewne zostałeś ochrzczony w jej wierze i nałożono na Ciebie prawa i obowiązki jej członka. Ale chyba nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia, podobnie jak dla mnie to jakie prawa i obowiązki nakłada na mnie fakt bycia ochrzczonym?
                        • a000000 Re: Jajko, 29.12.10, 10:38
                          0golone_jajka napisał:

                          > Nie zrozumiałeś mnie. Chodziło mi o to, że mimo iż ktoś jest formalnie katoliki
                          > em, a nie chce, to nie ma to dla niego żadnego znaczenia,

                          oczywiście, że nie ma znaczenia. TERAZ. Gdy jesteś młody i świat należy do Ciebie... Ale kościół dobrze wie, że młodość krótka jest i jak poeta powiedział: czupurna i durna.... a po niej następuje dłuuuuuuuga starość... dlatego kościół nie zatrzaskuje drzwi przed tymi, którzy kiedyś odeszli....być może któryś zechce powrócić....póki żyje - jest taka możliwość.
                          Jeśli nie zechce powrócić - ma wolną wolę - nie powróci. Kościół do niczego nie przymusza.

                          Dlatego nie rozumiem, Panie Jajo, Twoich nerwów....wszystko zależy wyłącznie od Ciebie. I tylko TY decydujesz o tym, czy kościół DLA CIEBIE szczezł na wieki.... bo Kościół na Ciebie czeka...nie skreślił Cię na wieki...
                          Bo to "na wieki" zależy wyłącznie od Twojego wyboru.
                          • 0golone_jajka Re: Jajko, 29.12.10, 14:24
                            Jak wyżej wspomniałem, nie wszystko zależy ode mnie, bo mimo że nie biorę udziału w praktykach rytualnych Kościoła kat., to część dochodów oddaję na ten właśnie Kościół. A wolałbym wesprzeć inną organizację. Dlatego zazdroszczę Niemcom. ONI MOGĄ WYBRAĆ. Ja jestem zmuszany.
                            • a000000 Re: Jajko, 29.12.10, 14:41
                              0golone_jajka napisał:


                              Dlatego zazdroszczę Niemcom.
                              > ONI MOGĄ WYBRAĆ. Ja jestem zmuszany.

                              oni też płacą pośrednio na renowację zabytków na przykład czy inne dotacje celowe.
                              A to co w podatkach płacą Niemcy idzie na pensje dla księży. U nas na pensje składają się wierni na tacę i w opłatach za posługi. Czyli nie partycypujesz.

                              A ja jestem zmuszona płacić na organizacje gejowskie... i co, już Ci lżej? każdy obywatel w państwie płaci na coś, z czym się nie zgadza. Tak jest skonstruowane państwo - to się nazywa solidaryzm społeczny. Wrzucasz do worka - a Twoi przedstawiciele decydują komu ile z tego worka dadzą.
        • jurek_z_berlina Re: Jajko, 28.12.10, 12:09
          marcinlet napisał:

          Przede wszystkim to linkowany artykuł nie dotyczy chrześcijaństwa ale Kościoła Katolickiego a to nie to samo.

          Kościół Katolicki (nie tylko rzymsko-katolicki) jest największym Kościołem w świecie chrześcijańskim, więc wszystko co dotyczy tej właśnie Wspólnoty rzutuje automatycznie (i w większym, niż w przypadku innych Kościołów chrześcijańskich stopniu) na cały Kościół Chrystusowy (Powszechny), czyli na chrześcijaństwo. Może tego nie zauważyłeś, ale w obrębie chrześcijaństwa, pomimo różnic między jego poszczególnymi odłamami, które w/g wielu teologów i filozofów chrześcijańskich są po prostu „chorobami okresu niemowlęcego”, zważywszy w jak błyskawicznym tempie się ono rozprzestrzenia, nigdy nie było wątpliwości co do tego, że wszystkie Kościoły tworzą wspólnie wielką rodzinę wyznawców Jezusa Chrystusa.

          Po drugie, z tego boiska (czyli Kościoła Katolickiego) odeszli kiedyś też wybitni gracze np. Marcin Luter.

          Nie, nie odeszli!!! Abstrahując już od tego, że akurat Luter został zrehabilitowany, jeśli rozumuje się w kategorii wspomianego wyżej Kościoła Chrystusowego (Powszechnego), to nadal przebywają w nim wszyscy wielcy reformatorzy, a do Syna Bożego, czyli głowy Kościoła należyć będzie ich ostateczna ocena. Zawsze tak było, jest i będzie.

          Właśnie Twój post pokazał jaki Kościół ma stosunek do ludzi, którzy od niego odeszli: drugoligowcy, kibice, marni gracze.

          Marcinku, naucz się czytać ;)

          W moim przykładzie nigdzie nie napisałem, w jaki sposób "mój Kościół" traktuje kogokolwiek DOBROWOLNIE "odchodzącego z boiska", bo to jest już zupełnie inne zagadnienie i akurat tutaj Kościół nie ma sobie niczego do zarzucenia.

          Tylko raz, ja, Jurek (a nie mój Kościół ;) ) nazwałem ich "nieudacznikami", a to tylko dlatego, żeby podkreślić, że zamiast nauczyć się gry od profesjonalistów i uczyć następnie innych, pozostając na boisku, wolą uznać samych siebie za niezdolnych do gry, machnąć ręką i odejść.

          W podobny sposób, jeśli jakiś „katolik“ gorszy się bliźnim, albo nie może sobie poradzić z zasadami panującymi we Wspólnocie i postanawia wypiąć się na nią i w ten sposób obrazić Pana Jezusa przez przeciwstawienie się Jego woli ( „aby wszyscy byli jedno“ ), występując z Kościoła, to to jest już jego indywidualna decyzja, a nie „wina” Wspólnoty, do której należał i z której nikt go nie wyrzucił; abstrahując już od faktu, że to „gorszenie się” w 99,999 % jest tylko zwykłym pretekstem do ostatecznego zerwania ze Wspólnotą, do której należało się jedynie poprzez płacenie podatku... Po prostu łatwiej podejmuje się ten ostatni, formalistyczny (i opłacalny finansowo) krok, gdy wcześniej obrzydzi się samemu sobie obcą już w zasadzie takiemu człowiekowi Wspólnotę.

          A przykłady mają to do siebie, że oddają tylko niektóre aspekty zagadnienia, dla wyjaśnienia którego je się podaje. Zresztą mówiąc o sprawach boskich, bardzo trudno od dobre, adekwatne przykłady, więc czepianie się akurat ich słabych stron, jest po prostu nie fair.

          Poza tym kolega z2006 ma rację, nigdy nie rościłem sobie prawa do „oficjalnego reprezentowania“ Kościoła (niby na jakiej podstawie? ), a wszystko co o nim piszę, to moje, wynikające z wielkiej doń miłości, osobiste, bardzo subiektywne przemyślenia.

          Pozdrawiam

          • aeki Re: Jajko, 28.12.10, 16:27
            Tylko raz, ja, Jurek (a nie mój Kościół ) nazwałem ich "nieudacznikami", a to tylko dlatego, żeby podkreślić, że zamiast nauczyć się gry od profesjonalistów i uczyć następnie innych, pozostając na boisku, wolą uznać samych siebie za niezdolnych do gry, machnąć ręką i odejść.


            Grzech pychy przez ciebie przemawia.
            Gra profesjonalistów. Dobre.
            Może dopuścisz taką myśl, że zawodnikom nie podoba się gra i profesjonaliści. ??
            Widzą bezsens i SAMI rezygnują. Nie chcą należeć do tego " elitarnego klubu "
            Klub zapisywał tych partaczy , bez ich woli i świadomości , a trenerom tak bardzo zależało na zwiększenie ilości członków piłkarzy klubu, że pod groźbą, chrzcili gwałcąc kulturę i zwyczaje podbitych narodów.
            Obecnie też się chwalą że wysyłają z " misją" , kolejnych selekcjonerów.
            Nie tak dawno B16 przepraszał aborygenów , za przymusową chrystianizację robioną w latach 70-ych XX xieku.

            To że tysiące Niemców porzuca KK, w Irlandii, Francji , Hiszpanii kościoły świecą pustkami , o czymś świadczy.

            Polskę to też dotknie i sądzę że wcześniej niż myślisz
            • a000000 Re: Jajko, 29.12.10, 10:29
              aeki napisał:

              > Nie tak dawno B16 przepraszał aborygenów , za przymusową chrystianizację robion
              > ą w latach 70-ych XX xieku.

              jakimi słowy i kiedy? Bo o ile pamiętam, przepraszał RZĄD Australii za przymusową integrację polegającą na zabieraniu dzieci i oddawaniu na wychowanie białym rodzinom. Papież jedynie pochwalił odwagę rządu, że potrafił przyznać się do błędu co będzie zaczątkiem prawdziwej współpracy w atmosferze wzajemnego szacunku.

              > To że tysiące Niemców porzuca KK, w Irlandii, Francji , Hiszpanii kościoły świ
              > ecą pustkami , o czymś świadczy.

              W wierze chodzi o szczerość, nie o farbowane lisy... jakość się liczy nie ilość. Kto prawdziwie wierzy w Boga, ten z kościoła nie odejdzie tylko dlatego, że któryś ze sług jest niegodny. Jeśli kto odchodzi, bo jakiś ksiądz się zborsuczył.... no to w niczym się od tego księdza nie różni... też nie ma wiary.

              > Obecnie też się chwalą że wysyłają z " misją" , kolejnych selekcjonerów.

              tia.... że też się kary Boskiej nie boisz? Osobiście spotkałam zakonnice misjonarki. Kobiety wykształcone wszechstronnie, po uniwersytetach.... i opowiadały, jak to w Afrykańskich wioskach nawet czasu nie mają na wspomnienie choćby o religii.... uczą tubylców jak uprawiać ziemię, jak szyć ubrania, jak czytać i pisać, jak dbać o własne interesy..... są tam jak coś na podobieństwo wójta-szamana... bo nie tylko załatwiają sprawy urzędowe w mieście, ale i leczą miejscowych z chorób i złych nawyków higienicznych...
              opowiadały, że ta praca u podstaw jest bardzo ciężka - tamtejsi panowie są jak dzieci - tylko by wojowali bez odpowiedzialności za swoje czyny....i do pracy nawet nie mają zamiaru się brać....bo to niemęskie.... pracuje kobieta - facet jest stworzony do "wyższych celów"...

              Nie zaprzeczam, że czasem dochodzi do zdarzeń godnych potępienia - ale wiele lat takiej orki na ugorze zniszczy niejednego.

              Chcesz aeki spróbować? to wytłumacz takiemu bambusowi, że seks z dziewicą hiva nie leczy.
              Że założenie prezerwatywy nie urąga męskiej godności. Że za spłodzone dzieci ponosi się odpowiedzialność... wytłumacz... powodzenia życzę.
              A jeśli Ci się uda - wówczas będziesz miał prawo mówić o "kolejnych selekcjonerach".



          • marcinlet Re: Jajko, 28.12.10, 21:59
            jurek_z_berlina napisał:

            > Nie, nie odeszli!!! Abstrahując już od tego, że akurat Luter został zrehabilito
            > wany, jeśli rozumuje się w kategorii wspomianego wyżej Kościoła Chrystusowego (
            > Powszechnego), to nadal przebywają w nim wszyscy wielcy reformatorzy, a do Syna
            > Bożego, czyli głowy Kościoła należyć będzie ich ostateczna ocena. Zawsze tak b
            > yło, jest i będzie.
            Doskonale wiesz, że chodzi o zerwanie z KK jako instytucją. Lutrowi może chodziło z początku o uzdrowienie Kościoła od wewnątrz bez jego opuszczenia, ale historia potoczyła się jak się potoczyła. Nie ma tu znaczenia, że go potem JP2 zrehabilitował albo argumentacja, że skoro był ochrzczony w KK to już zawsze będzie katolikiem.

            > Tylko raz, ja, Jurek (a nie mój Kościół ;) ) nazwałem ich "nieudacznikami", a t
            > o tylko dlatego, żeby podkreślić, że zamiast nauczyć się gry od profesjonalistó
            > w i uczyć następnie innych, pozostając na boisku, wolą uznać samych siebie za n
            > iezdolnych do gry, machnąć ręką i odejść.
            Niektórzy może przechodzą na lepsze wg nich boisko, a niektórzy wolą inną dyscyplinę sportu, a innych sport w ogóle nie kręci itd. skoro już pozostajemy przy tej metaforze.
            • 0golone_jajka Re: Jajko, 28.12.10, 22:09
              > Niektórzy może przechodzą na lepsze wg nich boisko, a niektórzy wolą inną dyscy
              > plinę sportu, a innych sport w ogóle nie kręci itd. skoro już pozostajemy przy
              > tej metaforze.

              Niestety, kto raz został zapisany do klubu KK, ten składki będzie płacił do śmierci...
              I to mi się w tym klubie najmniej podoba. Bo co oni tam w środku robią, jak piłkę kopią i jak se bramki poustawiali, zupełnie by mnie nie obchodziło, gdyby nie te składki i nieustanne pęd do mówienia mi jak mam grać oraz do zmuszania moich dzieci do gry.
            • jurek_z_berlina Re: Jajko, 28.12.10, 23:50
              marcinlet napisal:

              Doskonale wiesz, że chodzi o zerwanie z KK jako instytucją. Lutrowi może chodziło z początku o uzdrowienie Kościoła od wewnątrz bez jego opuszczenia, ale historia potoczyła się jak się potoczyła. Nie ma tu znaczenia, że go potem JP2 zrehabilitował albo argumentacja, że skoro był ochrzczony w KK to już zawsze będzie katolikiem.

              Argumentujesz w/g właściwej wrogom chrześcijaństwa maksymy divide et annihilare.

              Dla mnie i bardzo wielu innych rzymskich katolików wszyscy inni wyznawcy Pana Jezusa są przede wszystkim braćmi w wierze, bez względu na to do jakiego odłamu Kościoła Chrystusowego przynależą. Znacznie bliżej mi do nich niż np. do ateistów czy wyznawców innych religii, bo – podobnie jak ja – są po prostu chrześcijanami.

              Tak więc z całą pewnością mnie do krytyk czy wartościowania poszczególnych chrześcijan nie sprowokujesz. A argumenty o rzekomej niewiarygodności chrześcijaństwa z powodu jego różnorodności, no i oczywiście z powodu wielu „wystąpień“ z różnych Kościołów w ustach źle mu życzącemu ateisty, są dla mnie niewiarygodne...

              Niektórzy może przechodzą na lepsze wg nich boisko, a niektórzy wolą inną dyscyplinę sportu, a innych sport w ogóle nie kręci itd. skoro już pozostajemy przy tej metaforze.

              O widzisz, znowu czepiasz się mojego przykładu i rozciągasz go na obszary, na które rozciągać go nigdy nie zamierzałem. Robisz to oczywiście nieco grzeczniej, niż Aeki-Jajko, który jedynie próbuje obrażać i wykpiwać (dlatego go w tym wątku zignoruję), ale i Ty „uczepiłeś się“ mojego, być może nawet kulejącego przykładu i „demaskujesz“ jego niedociągnięcia, które jako metafora posiadać po prostu musi. Mnie chodziło jedynie o zilustrowanie stosunkowo prostej zasady, że nie należy mylić, czy też identyfikować ilości z jakością, a raczej wręcz przeciwnie. O nic więcej.

              Tak się składa, że o Kościele niemieckim wiem akurat dość sporo z autopsji i analiz tutejszych fachowców, którzy są zgodni co do tego, że katolicy „występujący“ z Kościoła nie przechodzą na żadne inne „lepsze“ boiska, ale po prostu „zrzucają“ przez lata gasnącą w nich wiarę i stają się ateistami lub w najlepszym przypadku agnostykami, czyli – jak to określiłeś – chrześcijaństwo czy nawet ogólnie wiara w Boga ich „nie kręci“. „Afery“, których w grzesznym Kościele nigdy nie brakowało, mają na ich decyzje wpływ znikomy, służą raczej za pretekst do poprawy własnego samopoczucia, no bo skoro odchodzi się od „takiego“ Kościoła, to przecież samem jest się kryształowym, prawda? Odpływ takich „letnich“ czy „martwych“ katolików dla samego Kościoła nie jest poza tym żadną tragedią, a pauperyzacja zawsze wzmacniała Kościół, odnawiała go, więc na prawdę nie ma się o co martwić. Mniejsza, ale za to przekonana do katolicyzmu i żyjąca w/g jego zasad grupa wiernych, która wie o co w Kościele chodzi, jest o wiele bardziej wiarygodna, niż rzesze „wiernych“, którzy mają problemy z określeniem w co tak właściwie wierzą...

              Nawiasem mówiąc, występowanie z Kościoła nie jest zjawiskiem dotyczącym tylko Kościoła Katolickiego; ewangelickie kościoły świecą jeszcze większymi pustkami, chociaż tam nie ma tylu przeszkadzającym krytycznym ateistom „ograniczeń“ i „zakazów“...

              Pozdrawiam
    • wakrawczyk jakość się poprawi n/t 26.12.10, 16:22

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka