Gość: Maja
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
04.04.05, 22:16
byłam wtedy na pierwszym roku studiów, stałam blisko ołtarza, przyszłam około
godziny piątej. Pamiętam, że czułam lekki niepokój, że coś się stanie, bo jak
to możliwe, żeby nagle pozwolono takiej ilości młodzieży otwarcie się modlić,
nikt nam nic nie kazał, przyszliśmy tam , bo chcieliśmy. Pamiętam też, jak tuż
po usłyszeniu wiadomości o zamachu na Papieża cały mój "pokój" runął na kolana
modląc się o Jego zdrowie. Teraz też w kościołach jest znacznie więcej ludzi,
tylko dlaczego jadnoczymy się zawsze w obliczu Wielkich Wydarzeń ? Boję się,
że dla wielu ludzi Papież stanie się tylko pomnikiem, a mnie bedzie kojarzył
się ze Słowami,które do nas skierował, a znaczenie wielu odkrywam dopiero
teraz. Smutno mi.