listekklonu
18.02.08, 20:14
Przeżyłam ostatnio szok. Zakomunikowaliśmy rodzicom mojego narzeczonego, że
ustaliliśmy datę ślubu i chcemy omówić szczegóły. Ani my, ani jego rodzice nie
chodzą do kościoła. Dla mnie oczywistą sprawą był ślub cywilny. Kiedy przyszli
teściowie dowiedzieli się, że nie planujemy ślubu kościelnego, zrobiła się
draka. Kiedy zasugerowałam, że przyszłe dziecko samo zdecyduje, czy chce się
ochrzcić, to już afera była na całego.
Nie chcę Wam tu opowiadać, jakie metody prania mózgu wypróbowywali na mnie, bo
pewnie możecie się domyślić. Cały czas nie mogę wyjść ze stanu lekkiego
otumanienia. Słyszałam oczywiście o takich historiach, ale moi przyszli
teściowie to wykształceni, światowi ludzie, na ogół rozsądni i twardo
stąpający po ziemi. A tu takie coś...
Rozumiecie coś z tego? Po jakiego grzyba niepraktykujące osoby (chociaż ze
ślubem kościelnym;) zmuszają innych do brania udziału w kościelnych
uroczystościach?