kolebeczka
17.08.08, 17:45
Ten watek rozpoczelam juz na forum NIEPLODNOSC w dziale ZDROWIE.
Znajdziecie tam wypowiedzi osob nieplodnych, do ktorych jako para
nalezymy.
Prosze i Was na tym forum o pomoc w nastepujacym temacie:
_____________________________________________________________________
Jak ustosunkowuja sie inne grupy wyznaniowe do in vitro, a takze do
roli kobiety w rodzinie oraz w spolecznosci, w kosciele, jak
podchodza do celibatu? Jak podchodzi sie do wykroczen kaplanskich
(chodzi mi tu rowniez o slowne szkody moralne typu publiczne
potepienie pewnych grup spolecznych)- czy pozostaja one bezkarne?
_____________________________________________________________________
Podjelam bowiem decyzje, z ktora nosilam sie od jakichs 10 lat.
Chce wystapic z Kosciola katolickiego, ale chce znalezc jednoczesnie
inne zgromadzenie, ktore bedzie respektowac prawa czlowieka, a nie
bluznic, z ktorym identyfikowalabym moj system wartosci.
Moje rozgoryczenie siega jeszcze lat licealnych, kiedy ksiadz na
lekcji religii stwierdzil, ze dzieci z rodzin rozbitych nie sa
zdolne do milosci tak jak dzieci z normalnych rodzin. Zbuntowalam
sie na forum klasy juz wtedy- coz pochodze z takiej
wlasnie "nieszczesnej" rodziny. Bylo tez wiele innych wystapien,
ktore mnie dotykaly- ktos jednak zawsze przyglaskiwal moje
rozgoryczenie mowiac, ze przeciez Kosciol to nie tylko jedna osoba.
Tak- to prawda- mialam przeciez zaszczyt w czasach studenckich w
Poznaniu spotkac ks. prof. Tomasza Weclawskiego- postac, z ktorej
nasz kraj powinien byc dumny. Sledzilam jego losy takze za granica-
to on odkryl afere seksualna w Poznanskim Seminarium, na jego apel w
Episkopacie i u Papieza nikt jednak nie zareagowal. Sprawcy
pozostali bezkarni. Ks. Weclawski najpierw porzucil Seminarium,
potem zrezygnowal z kaplanstwa:
www.kosciol.pl/article.php/20070309111326840
Sposrod innych afer przypomne chocby ratowanie stoczni gdanskiej w
akcji radia Maryja czy tez afere z lamaniem tajemnicy spowiedzi w
latach komunizmu.
Czare goryczy przechyla w moim przypadku stosunek Kosciola do in
vitro: nazywanie go wyrafinowana aborcja (celem aborcji jest zabicie
czlowieka, celem in vitro sa jego narodziny), klasyfikowanie ludzi
chorych na nieplodnosc i zmuszonych do tej metody jako dotknietych
konsumpcja oraz pozbawionych milosci.
Nie czekam na porady typu: a niech sobie mowia co chca, poniewaz
wiara stanowi w moim zyciu centralny punkt, nie jest jedynie
folklorem niedzielno-swiatecznym ani przyzwyczajeniem
nazywanym "praktykowaniem".
Po opadnieciu emocji w zwiazku z wystapieniami Kosciola przy okazji
najwiekszych Swiat w roku oraz wobec rzeszy zebranych np. w
Czestochowie- kiedy juz opadaja rece i sily, pytam siebie:
"No dobrze, ale co ja w takim razie tu robie, dlaczego wciaz naleze
do tej grupy, ktora sieje nienawisc, poglebia podzialy spoleczne w
imie wlasnej nieomylnsoci i patentu na milosc.
Co mnie tu trzyma? Jakie mam szanse na zrozumienie jako nieplodna
para i chcaca wlasnego dziecka? Jakie szanse na zrozumienie ma
ewentualne dziecko, ktore narodzi sie przy pomocy tej metody?
Niestety nie widze ich."
Dodam, ze moja decyzja jest dla mnie trudna, moj maz jeszcze sie
waha, czy wystapic, chociaz tlumacze mu, ze to tylko i wylacznie
moja decyzja. Nie chcialabym przejsc z przyslowiowego deszczu pod
rynne, nie ludze sie, ze w innych grupach wyznaniowych sa aniolowie-
interesuja mnie jednak ich zalozenia i zapatrywanie ich glow.
Bo ryba zaczyna smierdziec od glowy. I niestety psuje cala rybe.
Musze zyc w prawdzie: Stosowalam do tej pory metode salami: najpierw
przestalam chodzic do spowiedzi, potem do Kosciola. Wciaz jednak
oficjalnie naleze do niego. I w ten niestety sposob pasywnie
popieram, co glosi.
To, co mnie najbardziej zastanawia to fakt, ze nikt mnie przeciez
nie zmuszal, abym w tym kosciele pozostala, a jednak
sadomasochistycznie bylam w nim tak dlugo.
Z gory Wam dziekuje za informacje o innych grupach wyznaniowych!