Dodaj do ulubionych

Moj stary całe życie miał mnie w d..., tylko splod

26.11.03, 17:21
splodzil.
I jemu poswięcony był poniższy wątek.
Wyrazilam się nieściśle.
Dlaczego mam czcic mojego starego - reproduktora?
Matka to co innego.
Obserwuj wątek
    • jan33 Re: Moj stary całe życie miał mnie w d..., tylko 26.11.03, 17:47
      kochanica29 napisała:

      > splodzil.
      > I jemu poswięcony był poniższy wątek.
      > Wyrazilam się nieściśle.
      > Dlaczego mam czcic mojego starego - reproduktora?
      > Matka to co innego.
      ******
      Bardzo wspolczuje ale nie wiem co chcesz wyrazic. Pretensje do Boga, czy
      watpliwosci jak personalnie traktowac problem. To jest twoj bardzo osobisty
      dylemat czy mimo ze tak bardzo cie skrzywdzil staniesz ponad tym lub nie dasz
      rady. To zalezy czym sie w zyciu kierujesz.
      jan33
      P.S. Mimo twego problemu i widocznego stosunku do ojca nie uzywalbym
      slow "starzy", "stary". Twoj wiek nie pasuje do tego typu expresji.
      jan33
      • kochanica29 Re: Moj stary całe życie miał mnie w d..., tylko 26.11.03, 18:12
        jan33 napisał:

        > kochanica29 napisała:
        >
        > > splodzil.
        > > I jemu poswięcony był poniższy wątek.
        > > Wyrazilam się nieściśle.
        > > Dlaczego mam czcic mojego starego - reproduktora?
        > > Matka to co innego.
        > ******
        > Bardzo wspolczuje ale nie wiem co chcesz wyrazic. Pretensje do Boga, czy
        > watpliwosci jak personalnie traktowac problem. To jest twoj bardzo osobisty
        > dylemat czy mimo ze tak bardzo cie skrzywdzil staniesz ponad tym lub nie dasz
        > rady. To zalezy czym sie w zyciu kierujesz.
        > jan33
        > P.S. Mimo twego problemu i widocznego stosunku do ojca nie uzywalbym
        > slow "starzy", "stary". Twoj wiek nie pasuje do tego typu expresji.
        > jan33
        Wankowicz na to mówił: smrodek pedegogiczny.
        Potrułeś, potrułes, a nic nie powiedziałes konkretnego.
        Ty bys nie uzywal, a ja bym uzywala.
        Ole!
      • a000000 Re: Moj stary całe życie miał mnie w d..., tylko 26.11.03, 18:44
        Czwarte przykazanie dane nam przez Boga brzmi : czcij ojca swego i matkę swoją.
        Nie jest trudno wypełnić to przykazanie w moim przypadku. Mój ojciec był Ojcem.
        Nie umiem o nim powiedzieć NIC ZŁEGO!!! Powinien znaleść miejce w Sevres pod
        Paryżem, jako wzorzec "ojca". Natomiast Ty, droga Kochanico, masz sytuację nie
        do pozazdroszczenia. Bóg nakazał czcić (myślę że to archaiczne słowo należałoby
        zastąpić :szanować) rodziców niezależnie od czegokolwiek. Jest to trudne, gdy
        tatusia zna się ze zdjęcia sprzed prawie 30 lat. Spróbuj znaleść choć drobinkę
        dla której mogłabyś przynajmniej starać się go zrozumieć. Dlaczego tak
        postapił. Wszakże brał ślub z Twoją mamą, a więc było jakieś poważniejsze
        uczucie. Co takiego się stało, że o Was zapomniał? Zapomniał, czy tylko był na
        tyle niedojrzały, że sytuacja go przerosła? Czy próbowałaś dociec prawdy?
        Próbowałaś zrozumieć i wybaczyć? Tobie jest to potrzebne. Abyś mogła spokojnie
        żyć i uwierzyć, że jakkolwiek los niesie nam co niesie, my nie możemy patrzeć
        wstecz i rozdrapywać rany, one muszą się zagoić, a Ty musisz budować swoje
        życie, swoje szczęście i swoją przyszłość.
        Swoją drogą masz wyjątkowego pecha do facetów. Wydaje mi się, że koło sie
        kręci i zamyka. Masz żale do męskiego świata i ten świat te żale Ci umożliwia.
        Mój mąż twierdzi, że człowiek powinien starać się widzieć tylko pozytywne
        strony, bo jeśli czarno widzisz, to dlaczego los ma być dla Ciebie łaskawszy
        niż Ty sama???? Nie uważasz, że czas to koło przeciąć? Postaraj się zrozumieć,
        wybaczyć i zapomnieć żale. I żyj Kochanico szczęśliwa, patrz w przyszłość z
        wiarą, nie czekaj na gwiazdkę z nieba czy wygraną w totka. Moja mama
        opowiadała, że mądrzy Żydzi mówili: jak się nie ma co się lubi, to się lubi co
        się ma. Polub swoje życie, a życie polubi Ciebie. To wielkie szczęście i wielka
        sztuka pogodzić sie z tym, co los Ci daje. Wiesz co, moja malutka? Faceci
        których miałaś nieszczęście spotkać nie są warci Twoich łez. Zapamiętaj to
        sobie. Będziesz kiedyć matką, żoną. Czy chcesz swoje smutki przenieść na
        rodzinę? Oderwij sie od nich, póki czas. Może ojca zrozumiesz? Może jeszcze
        znajdziecie nić porozumienia? Masz już 29 lat, spróbuj wyciągnąć rękę w jego
        kierunku, nie musisz go kochać, ale nienawiść i żal to bardzo destrukcyjne
        uczucia. Wyjaśnij sytuację dla higieny własnej psychiki.
        Nie gniewaj się, że nie mając doświadczeń w tym względzie, staram się doradzić.
        Ale wydaje mi sie , że właśnie dlatego, że moje uczucia tak do ojca jak i do
        męża są bardzo pozytywne, łatwiej mi bez złych emocji mówić o problemie.
        • jan33 Re: a000000 26.11.03, 18:53
          a000000 napisała:

          > Czwarte przykazanie dane nam przez Boga brzmi : czcij ojca swego i matkę
          swoją.
          >
          > Nie jest trudno wypełnić to przykazanie w moim przypadku. Mój ojciec był
          Ojcem.
          >
          > Nie umiem o nim powiedzieć NIC ZŁEGO!!! Powinien znaleść miejce w Sevres pod
          > Paryżem, jako wzorzec "ojca". Natomiast Ty, droga Kochanico, masz sytuację
          nie
          > do pozazdroszczenia. Bóg nakazał czcić (myślę że to archaiczne słowo
          należałoby
          >
          > zastąpić :szanować) rodziców niezależnie od czegokolwiek. Jest to trudne, gdy
          > tatusia zna się ze zdjęcia sprzed prawie 30 lat. Spróbuj znaleść choć
          drobinkę
          > dla której mogłabyś przynajmniej starać się go zrozumieć. Dlaczego tak
          > postapił. Wszakże brał ślub z Twoją mamą, a więc było jakieś poważniejsze
          > uczucie. Co takiego się stało, że o Was zapomniał? Zapomniał, czy tylko był
          na
          > tyle niedojrzały, że sytuacja go przerosła? Czy próbowałaś dociec prawdy?
          > Próbowałaś zrozumieć i wybaczyć? Tobie jest to potrzebne. Abyś mogła
          spokojnie
          > żyć i uwierzyć, że jakkolwiek los niesie nam co niesie, my nie możemy patrzeć
          > wstecz i rozdrapywać rany, one muszą się zagoić, a Ty musisz budować swoje
          > życie, swoje szczęście i swoją przyszłość.
          > Swoją drogą masz wyjątkowego pecha do facetów. Wydaje mi się, że koło sie
          > kręci i zamyka. Masz żale do męskiego świata i ten świat te żale Ci
          umożliwia.
          > Mój mąż twierdzi, że człowiek powinien starać się widzieć tylko pozytywne
          > strony, bo jeśli czarno widzisz, to dlaczego los ma być dla Ciebie łaskawszy
          > niż Ty sama???? Nie uważasz, że czas to koło przeciąć? Postaraj się
          zrozumieć,
          > wybaczyć i zapomnieć żale. I żyj Kochanico szczęśliwa, patrz w przyszłość z
          > wiarą, nie czekaj na gwiazdkę z nieba czy wygraną w totka. Moja mama
          > opowiadała, że mądrzy Żydzi mówili: jak się nie ma co się lubi, to się lubi
          co
          > się ma. Polub swoje życie, a życie polubi Ciebie. To wielkie szczęście i
          wielka
          >
          > sztuka pogodzić sie z tym, co los Ci daje. Wiesz co, moja malutka? Faceci
          > których miałaś nieszczęście spotkać nie są warci Twoich łez. Zapamiętaj to
          > sobie. Będziesz kiedyć matką, żoną. Czy chcesz swoje smutki przenieść na
          > rodzinę? Oderwij sie od nich, póki czas. Może ojca zrozumiesz? Może jeszcze
          > znajdziecie nić porozumienia? Masz już 29 lat, spróbuj wyciągnąć rękę w jego
          > kierunku, nie musisz go kochać, ale nienawiść i żal to bardzo destrukcyjne
          > uczucia. Wyjaśnij sytuację dla higieny własnej psychiki.
          > Nie gniewaj się, że nie mając doświadczeń w tym względzie, staram się
          doradzić.
          >
          > Ale wydaje mi sie , że właśnie dlatego, że moje uczucia tak do ojca jak i do
          > męża są bardzo pozytywne, łatwiej mi bez złych emocji mówić o problemie.
          *****
          Masz cierpliwosc. To dopiero dla kochanicy musi byc smrod pedagogiczny
          (nawiasem piszac z Wankowicza czerpie wybiorczo), bo tak naprawde to ona ten
          problem ma w d. uzywajac jej stylu. Jej chodzi o szeroka publike i w tym celu
          gotowa dokonac pod kazdym pozorem exhibicjonizmu.
          jan33
          • a000000 Re: a000000 27.11.03, 12:14
            jan33 napisał:


            > Masz cierpliwosc. To dopiero dla kochanicy musi byc smrod pedagogiczny
            > (nawiasem piszac z Wankowicza czerpie wybiorczo), bo tak naprawde to ona ten
            > problem ma w d. uzywajac jej stylu. Jej chodzi o szeroka publike i w tym celu
            > gotowa dokonac pod kazdym pozorem exhibicjonizmu.
            > jan33

            Zdaje mi się, że jesteś w błędzie. Kochanica nie potrafi znaleść swojego
            miejsca w życiu, bo została bardzo skrzywdzona przez świat męski. Trudno jest
            normalnej kobiecie żyć bez męskiego wsparcia, o ona takowego nie zaznała. Ani
            od ojca, ani od mężczyzny. Odnoszę wrażenie, że jest to praźródłem jej wielu
            problemów. Nie pozbędzie się ich, dopóki nie uwierzy, że nie każdy facet to
            łobuz, w czym Janie jej nie pomagasz. Z tym, że mogłaby mieć moją wypowiedź w
            d...., jakoś sie muszę pogodzić. Wystarczy mi że przeczyta, może sie wkurzy,
            ale zajmie jakieś stanowisko, zacznie myśleć i dojdzie do wniosku, że
            faktycznie. Są porządni faceci i dla niej też gdzieś na świecie taki jest,
            trzeba tylko odciąć się od złej przeszłości. I zmieni swoje smutne życie. Do
            tego trzeba umieć pogodzić sie z rzeczywistością, bo -jak się nie ma co się
            lubi, to się lubi co się ma. Jakie to mądre i wygodne.
            • kochanica29 Re: a000000 27.11.03, 15:36
              Co Ty ,Jan się obrazil - nie moze znieść tego, ze jego wypowiedz mam w d..., a
              innych nie.
        • kochanica29 Droga a000000 27.11.03, 15:34
          Z moim starym to było bardziej skomplikowanw...widywałam się z nim i wmawialam
          sobie, ze sie mna interesuje...
          blizsze dane ew. na priva
          niemniej dzieki i pozdrawiam
    • kora3 Re: Moj stary całe życie miał mnie w d..., tylko 26.11.03, 19:34
      kochanica29 napisała:

      > splodzil.
      > I jemu poswięcony był poniższy wątek.
      > Wyrazilam się nieściśle.
      > Dlaczego mam czcic mojego starego - reproduktora?
      > Matka to co innego.

      Kochana Kochanico ..moja rada ...nie pielegnuj w sobie złości na Niego, ani
      nienawiści, bo to niszczyłoby Ciebie ...
      Też miej Go w d****e !!! Zasłużył ...!!!!
      Zapomnij o takim kimś ..i żyj pełnią życia ...Jego zostaw poza swoją osobą,
      światem, zyciem !!!!
      Powodzenia :)
      • arcykr Rady wiary i niewiary 27.11.03, 14:48
        kora3 napisała:

        > Też miej Go w d****e !!! >
        Przebacz, a poczujesz się lepsza i szlachetniejsza i będziesz miała zasługę w niebie.

        > Zasłużył ...!!!!
        A co z miłosierdziem?

        > Zapomnij o takim kimś ..
        Módl się zaniego.
        • kora3 Re: Rady wiary i niewiary 27.11.03, 14:58
          arcykr napisał:

          > kora3 napisała:
          >
          > > Też miej Go w d****e !!! >
          > Przebacz, a poczujesz się lepsza i szlachetniejsza i będziesz miała zasługę w
          n
          > iebie.

          Zostaw tę spprawę i zapomnij bez nienawiści - poczujesz się wolna od tego
          człowieka :)

          >
          > > Zasłużył ...!!!!
          > A co z miłosierdziem?

          Nie mścij na niego, nie zycz Mu źle niech dla Ciebie przestanie istnieć :)

          >
          > > Zapomnij o takim kimś ..
          > Módl się zaniego.

          Jeśli tego chcesz i dojrzejesz do tego :)
          • a000000 Re: Rady wiary i niewiary 27.11.03, 15:42
            kora3 napisała:

            >
            > Nie mścij na niego, nie zycz Mu źle niech dla Ciebie przestanie istnieć :)

            Niestety, ojciec nigdy nie przestanie istnieć. To jest niemożliwe.
            Uczucie nienawiści i chęć zemsty (choć słodka) w tym wypadku zniszczy dziecko.
            Nie ojca, który sobie jak słychać nieźle radzi, a dziecko, które od 27 lat nie
            potrafi odpowiedzieć na pytanie :DLACZEGO? Myślę, że należy znaleść odpowiedź
            na to pytanie, zrozumieć, a wtedy być może wybaczyć. Nie na siłę. Wybaczenie
            albo przyjdzie, albo nie. Nie da się oszukać samego siebie.

            Arcykrze, modlić się należy nie za tatusia, a za nieszczęśliwe dziecko, aby Bóg
            zesłał ukojenie.
            >
            > >
            • kora3 Re: Rady wiary i niewiary 15.12.03, 03:49
              a000000 napisała:

              > kora3 napisała:
              >
              > >
              > > Nie mścij na niego, nie zycz Mu źle niech dla Ciebie przestanie istnieć :)
              >
              > Niestety, ojciec nigdy nie przestanie istnieć. To jest niemożliwe.
              > Uczucie nienawiści i chęć zemsty (choć słodka) w tym wypadku zniszczy
              dziecko.


              A000000 ....a gdzie ja napisałam cos o zemscie ??? bo jakoś nie umiem się
              docxzytac tego w mojej wypowiedzi ....
              A tak w ogóle to witam znów :))

              > Nie ojca, który sobie jak słychać nieźle radzi, a dziecko, które od 27 lat
              nie
              > potrafi odpowiedzieć na pytanie :DLACZEGO? Myślę, że należy znaleść odpowiedź
              > na to pytanie, zrozumieć, a wtedy być może wybaczyć. Nie na siłę. Wybaczenie
              > albo przyjdzie, albo nie. Nie da się oszukać samego siebie.

              Ale jasne ...wszytsko to prawda .... tylko moim zdaniem nie należy tym
              żyć ...oczywiście można szukac odpowiedzi na pytanie "dlaczego" tylko czasem
              nie umiemy znaleźć odpowiedzi ...zwyczajnie w głowie się nam nie mięsci, zę
              ktos może być taki..sorry za porównanie ...ale trudno normalnemu człowiekowi
              znaleźć odpowiedź dlaczego morderca zabił ...Przebaczyć można próbować ...ale
              jak wspomniałas nie na siłe !!! Ja proponowałam po prostu nie rozdrapywać wciąż
              tych samych ran tylko zamknąć ten rozdział w życiu i iść do przodu ..olać
              faceta, który się nie interesował swoim dzieckiem i zwyczajnie przejśc na nim
              do porzadku dziennego zamiast zastanawiać sie szukać powodu itede ...
              Znam kobietę, która rozstałą się bardzo dawno temu z mężem - wyjątkowym
              sukinsynem ...Smutno to powiedzieć, ale sama sobie niestety zgotowała taki los,
              ze facet faktycznie niemal zniszczył Jej CAŁE życie nie tylko te 10 lat, przez
              które z nim była ...Powód ?? Rozstawszys ie z nim zamiast zacząć po prostu
              żyć ...życ na nowo, ona żyła cały zcas tym koszmarem niudanego małżeństwa:( 25
              lat powtarzała jaki to ten gość był gnojek i jak Jej zmarnował najlepsze lata i
              zdrowie ....To był niby fakt ..nawet nie niby, tylko, ze już nie było Go
              fizycznie w jej życiu a ona dalej żyła niechęcią do gościa i pretensjami do
              niego ...Naprwdę marnowała sobie resztę życia !!!!
              Na szcęscie otrząsnęłą się z tego ..szkoda tylko, ze po tylu latach :( Ten
              facet umarł i w końcu rzeczywiście przestał istnieć dla Niej jako
              koszmar ...Ale po co przez tyle lat marnowała się ...patrząc wstecz a nie w
              przód ??? Jasne trzeba wyciągać wnioski z przeszłości, ale i umieć zamykac
              rozdziały ....Po prostu zamknąc jakiś rozdział żt\ycia, jak książkę i zacząć
              nowy ...
              Ale żeby to uczynić trzeba przestać żyć wspomnieniami i postaciami z tych
              złych "ksiązek" ....Nie uważasz ???
              • arcykr Re: Rady wiary i niewiary 15.12.03, 05:03
                kora3 napisała:

                > Przebaczyć można próbować
                Z punktu widzednia moralnego najważniejsze jestto, że się chce wybaczyć. Uczucia to sprawa drugorzędna.

                > Rozstawszys ie z nim zamiast zacząć po prostu
                > żyć ...życ na nowo, ona żyła cały zcas tym koszmarem niudanego małżeństwa:( 25
                > lat powtarzała jaki to ten gość był gnojek i jak Jej zmarnował najlepsze lata i
                > zdrowie ....To był niby fakt ..nawet nie niby, tylko, ze już nie było Go
                > fizycznie w jej życiu a ona dalej żyła niechęcią do gościa i pretensjami do
                > niego ...Naprwdę marnowała sobie resztę życia !!!!
                Ale po co przez tyle lat marnowała się ...patrząc wstecz a nie w
                > przód ??? Jasne trzeba wyciągać wnioski z przeszłości, ale i umieć zamykac
                > rozdziały ....Po prostu zamknąc jakiś rozdział żt\ycia, jak książkę i zacząć
                > nowy ...
                Małżeństwo trwa do śmierci jednego ze współmałżonków.
                • psychoguru Arcyabsurdy 15.12.03, 08:40
                  arcykr napisał:

                  > Małżeństwo trwa do śmierci jednego ze współmałżonków.

                  No nie, sa przeciez rozwody i traktowane sa jako rzecz zupelnie
                  normalna w miejscach o pewnym poziomie rozwoju. W krajach wysoko
                  rozwinietych ponad polowa zwiazkow sie rozchodzi. Tak samo w Polsce
                  w duzych miastach dosc znaczny procent zwiazkow sie rozchodzi.
                  Twoj poglad egzystuje w tradycyjnych rejonach wiejskich.

                  Wynika z tego ze wiekszosc dzieci w miejscach o wysokim poziomie
                  rozwoju nie zyje w zwiazkach z biologicznymi rodzicami i to jest norma.

                  A problem kochanicy polega na tym ze jej system wartosci jest wtloczony
                  w stare normy (np. wpojone przez otoczenie ktore pochodzi ze wsi) a zycie
                  ulozylo sie wedlug nowych norm i stad biora sie powazne problemy
                  psychologiczne na tle biologicznego ojca. Jest to oczywisty absurd bo
                  w tradycji wiejskiej jezeli np. biologiczny ojciec umrze przed urodzeniem
                  dziecka to wszystko jest w porzadku, ale jezeli przeniesie sie do innej
                  kobitki w sasiedniej wsi to dziecko jest 'bekartem' i jest przesladowane.
                  Absurdalne ramy starych norm powoduja tylko niepotrzebne napiecia i
                  zaklocenia osobowosci, tak jak np. w przypadku kochanicy mozna sadzic ze
                  powoduja problemy w zwiazkach z mezczyznami i negacje macierzynstwa.
                  • arcykr Niezmienne reguły 15.12.03, 09:51
                    psychoguru napisała:

                    > arcykr napisał:
                    >
                    > > Małżeństwo trwa do śmierci jednego ze współmałżonków.>
                    > No nie, sa przeciez rozwody
                    Jezus uznaje je za nieważne.

                    > Wynika z tego ze wiekszosc dzieci w miejscach o wysokim poziomie
                    > rozwoju nie zyje w zwiazkach z biologicznymi rodzicami i to jest norma.
                    To jest poważne odstepstwo od normy.
                    >
                    > Absurdalne ramy starych norm powoduja tylko niepotrzebne napiecia i
                    > zaklocenia osobowosci, tak jak np. w przypadku kochanicy mozna sadzic ze
                    > powoduja problemy w zwiazkach z mezczyznami i negacje macierzynstwa.
                    Wolno jej robić wszystko, byleby nie grzeszyła.
                • kora3 Re: Rady wiary i niewiary 15.12.03, 13:43
                  arcykr napisał:

                  > kora3 napisała:
                  >
                  > > Przebaczyć można próbować
                  > Z punktu widzednia moralnego najważniejsze jestto, że się chce wybaczyć.
                  Uczuci
                  > a to sprawa drugorzędna.

                  Bez urazy Arcy - kompletnie bajdurzysz:)
                  Uzasadniony żal, gniew, czy nawet nienawisć są uczuciami !!!
                  Żeby mogło zaistnieć prawdziwe przebaczenie komuś muszą być spełnione
                  przynajmniej dwa warunki (psychicznie): po pierwsze trzeba czasu, by
                  poszkodowany przestał żyć wyrządzoną krzywdą (emocjonalnie oczywiście) i nabrał
                  do całej sytuacji oraz osoby, która go skrzywdziłą dystansu, po drugie musi
                  czuć sie spełniony w życiu pomimo tej doznanej krzywdy 9naa to może pracować w
                  różnych sytuacjach na ogół sam)...Nie bez znaczenia dla niektórych jest
                  poznanie powodów takiego a nie innego postępowania czy też prośba o
                  przebaczenie winnego....
                  Ale ma to wiele wspólnego właśnie z uczuciami ....i z dystansem jakiego nabiera
                  się do całego wydarzenia ....

                  >
                  > > Rozstawszys ie z nim zamiast zacząć po prostu
                  > > żyć ...życ na nowo, ona żyła cały zcas tym koszmarem niudanego małżeństwa:
                  > ( 25
                  > > lat powtarzała jaki to ten gość był gnojek i jak Jej zmarnował najlepsze l
                  > ata i
                  > > zdrowie ....To był niby fakt ..nawet nie niby, tylko, ze już nie było Go
                  > > fizycznie w jej życiu a ona dalej żyła niechęcią do gościa i pretensjami d
                  > o
                  > > niego ...Naprwdę marnowała sobie resztę życia !!!!
                  > Ale po co przez tyle lat marnowała się ...patrząc wstecz a nie w
                  > > przód ??? Jasne trzeba wyciągać wnioski z przeszłości, ale i umieć zamykac
                  >
                  > > rozdziały ....Po prostu zamknąc jakiś rozdział żt\ycia, jak książkę i zacz
                  > ąć
                  > > nowy ...
                  > Małżeństwo trwa do śmierci jednego ze współmałżonków.

                  Arcykr ...z całym szacunkiem dla Twego ścisłego umysłu doktora fizyki :) - bez
                  urazy ale mam czasem wrażenie, ze jesteś wprost ograniczony !!!
                  Ja tu pisałam o tym, ze kobieta żyła żalem i niechecią dp męża - gnojka tyle
                  lat zamiast normalnie żyć SWOIM życiem bez niego ...a Ty ni z gruszki ni z
                  piertruszki wstawiasz tekst o tym, ze małżeństwo (sakramentalne zapewne) trwa
                  od zawarcia do śmierci ...Nawet niewiem, czy ta kobieta miała ślub cywilny, czy
                  też także kościelny ...i to nie ma żadnego znaczenia w tym momencie !!! Posząc,
                  ze powinna była żyć swoim życiem i patrzeć wprzód miałam na myśli niekoniecznie
                  zaraz (jak zapewne założyłeś:) nowego partnera życiowego (często ludziom po
                  przejsciach ciężko znów komuś zaufać), ale po prostu pozostawienie tamtych
                  złych dni za sobą i rozpoczęcie nowego życia: zmiana środowiska może, podjęcie
                  jakiś kursów rozszerzenie zainteresowań ...zamiast przesiadywania w domu i
                  wspominania niedobrego mężą ...Rozumiesz ???
                  • arcykr Re: Rady wiary i niewiary 15.12.03, 14:19
                    kora3 napisała:

                    > arcykr napisał:
                    >
                    > > kora3 napisała:
                    > >
                    > > > Przebaczyć można próbować
                    > > Z punktu widzednia moralnego najważniejsze jestto, że się chce wybaczyć.
                    > Uczuci
                    > > a to sprawa drugorzędna.
                    >
                    > Bez urazy Arcy - kompletnie bajdurzysz:)
                    > Uzasadniony żal, gniew, czy nawet nienawisć są uczuciami !!!
                    Język jest niedoskonały. Są takie uczucia, ale jest też postawa żalu, cnota gniewu, grzech gniewu, grzech nienawiści, zasługa nienawiści.
                    www.newadvent.org/cathen/07149b.htm
                    > Żeby mogło zaistnieć prawdziwe przebaczenie komuś muszą być spełnione
                    > przynajmniej dwa warunki (psychicznie): po pierwsze trzeba czasu,
                    Nie trzeba.
                    (34) Lecz Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.
                    (Ew.Łukasza 23:34)
                    (59) Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: Panie Jezu, przyjmij ducha mego! (60) A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: Panie, nie poczytaj im tego grzechu. Po tych słowach skonał.
                    (Dzieje Apost. 7:59-60)

                    by
                    > poszkodowany przestał żyć wyrządzoną krzywdą (emocjonalnie oczywiście) i nabrał>
                    > do całej sytuacji oraz osoby, która go skrzywdziłą dystansu, po drugie musi
                    > czuć sie spełniony w życiu pomimo tej doznanej krzywdy
                    To są warunki dobrego samoczucia mimo zaznawej krzywdy, a nie wybaczenia w wymiarze moralnym i duchowym.

                    > Nie bez znaczenia dla niektórych jest
                    > poznanie powodów takiego a nie innego postępowania czy też prośba o
                    > przebaczenie winnego....
                    Sąd zostawmy Panu Bogu.
                    • kora3 Re: Rady wiary i niewiary 15.12.03, 15:24
                      arcykr napisał:

                      > > > Żeby mogło zaistnieć prawdziwe przebaczenie komuś muszą być spełnione
                      > > przynajmniej dwa warunki (psychicznie): po pierwsze trzeba czasu,
                      > Nie trzeba.
                      > (34) Lecz Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Potem
                      rozd
                      > zielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.
                      > (Ew.Łukasza 23:34)
                      > (59) Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: Panie Jezu, przyjmij ducha
                      me
                      > go! (60) A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: Panie, nie poczytaj im
                      teg
                      > o grzechu. Po tych słowach skonał.
                      > (Dzieje Apost. 7:59-60)
                      >

                      Jezus nie potrzebował może tego czasu - zwykli śmiertelnicy go potrzebują !!!!!

                      > by
                      > > poszkodowany przestał żyć wyrządzoną krzywdą (emocjonalnie oczywiście) i n
                      > abrał>
                      > > do całej sytuacji oraz osoby, która go skrzywdziłą dystansu, po drugie mus
                      > i
                      > > czuć sie spełniony w życiu pomimo tej doznanej krzywdy
                      > To są warunki dobrego samoczucia mimo zaznawej krzywdy, a nie wybaczenia w
                      wymi
                      > arze moralnym i duchowym.

                      Dobre samopoczucie i pogodzenie się skrzywdzonego z samym sobą daja jedyne
                      możliwe podstwawy do dążenia ku ewentualnemu przebaczeniu krzywdy ....po
                      ludzku ...zapewne Ty przebaczasz z miejsca ...ale inni - nie ..Szczere
                      przebaczenie przychodzi z dystansem, czsem, doświadczeniem i zrozumieniem ..o
                      ile może w gołe wprzyjśc ...

                      >
                      > > Nie bez znaczenia dla niektórych jest
                      > > poznanie powodów takiego a nie innego postępowania czy też prośba o
                      > > przebaczenie winnego....
                      > Sąd zostawmy Panu Bogu.

                      Gdyby tak było nie iostniałyby sady ziemskie, a istniały w formach
                      najróżniejszych od najwcześniejszych dziejów homo sapiens ...
                      • arcykr Re: Rady wiary i niewiary 16.12.03, 09:08
                        kora3 napisała:

                        > Jezus nie potrzebował może tego czasu - zwykli śmiertelnicy go potrzebują !!!!
                        (12) Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. (13) Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.
                        (List do Filipian 4:12-13)

                        > Szczere
                        > przebaczenie
                        Co innego szczera wola, co innego zgodnośc woli i uczuć.>
                        > >
                        > Gdyby tak było nie iostniałyby sady ziemskie,
                        Ale nie mogą w nich sądzić poszkodowani.
                        • kora3 Re: Rady wiary i niewiary 16.12.03, 12:28
                          arcykr napisał:

                          > kora3 napisała:
                          >

                          > > Szczere
                          > > przebaczenie
                          > Co innego szczera wola, co innego zgodnośc woli i uczuć.>

                          Miałbyś wolę przebaczyć komuś kto np. zamordował z zimną krwią Twojego
                          przyjaciela ??? Albo dla zabawy wył€pił Ci oko ?? Albo pedofilowi, któey
                          wykorzystywał małe dziecko ??? Sorry, ale ja nie !!!
                          Wola przebaczenia może przyjść dopiero wraz z pogodzeniem się z zaistniałym
                          faktem .... zresztą może Ty reagujesz inaczej ...nie wiem
                          > > >
                          > > Gdyby tak było nie iostniałyby sady ziemskie,
                          > Ale nie mogą w nich sądzić poszkodowani.

                          Różnie to jest Arcy - w sprawach, gdy ktoś nas głęboko zrani o swoim poczuciu
                          krzywdy i żalu do tego kogoś decydujemy sami ...
                          W sądzie zresztą też oskarżycielem posiłkowym może być np. rodzina
                          zamordowanego ...ale oczywiście w takich sprawach o winie i karze jak
                          najbardziej orzejka sąd ..natomiast zawsze przebaczenie i chęć do niego musi
                          być w poszkodowanych....jeśli nie ma tej woli nikt przecież nie moze Ci
                          nakazać - przebacz ...
                          • arcykr Re: Rady wiary i niewiary 16.12.03, 12:52
                            kora3 napisała:

                            > Miałbyś wolę przebaczyć komuś kto np. zamordował z zimną krwią Twojego
                            > przyjaciela ???
                            Tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono.

                            > Wola przebaczenia może przyjść dopiero wraz z pogodzeniem się z zaistniałym
                            > faktem ....
                            To zupełnie coś innego.
                            > > > >
                            > Różnie to jest Arcy - w sprawach, gdy ktoś nas głęboko zrani o swoim poczuciu
                            > krzywdy i żalu do tego kogoś decydujemy sami ...
                            Poczucie krzywdy i żal nie wyklucza przebaczenia.

                            > W sądzie zresztą też oskarżycielem posiłkowym może być np. rodzina
                            > zamordowanego
                            Ale nie sędzią. Zresztą odpuszczenie winy nie oznacza uwolnienia od kary.

                            > jeśli nie ma tej woli nikt przecież nie moze Ci
                            > nakazać - przebacz ...
                            Dla Boga nie ma nic niemożliwego.
                            • kora3 Re: Rady wiary i niewiary 16.12.03, 12:58
                              arcykr napisał:

                              > kora3 napisała:
                              >
                              > > Miałbyś wolę przebaczyć komuś kto np. zamordował z zimną krwią Twojego
                              > > przyjaciela ???
                              > Tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono.

                              Ano włąsnie ...stąd może nie należy autorytatywnie wypowiadać się w tak
                              delikatnych sprawach ...nie wiemy sami, jak moglibyśmy się zachowac ...

                              >
                              > > > > > >
                              > > Różnie to jest Arcy - w sprawach, gdy ktoś nas głęboko zrani o swoim poczu
                              > ciu
                              > > krzywdy i żalu do tego kogoś decydujemy sami ...
                              > Poczucie krzywdy i żal nie wyklucza przebaczenia.

                              To zależy w dużej mierze w moim przypadku od tego, czy mimo żalu i owej krzywdy
                              potrafię się pozbierac i dalej normalnie żyć ...
                              >
                              > > > > jeśli nie ma tej woli nikt przecież nie moze Ci
                              > > nakazać - przebacz ...
                              > Dla Boga nie ma nic niemożliwego.
                              Ale Bg pozostawia nam wolną wolę i dał uczucia, nad którymi jak sam wspomniałeś
                              kiedyś przecież nie panujemy ...
                              cóz z tego, ze ktoś powie publicznie "Tak przebaczam, bom wierzący", jak w
                              sercu czuje "Nie, nie mogę przebaczyć - mogę zapomnieć, nie szukać zemsty, nie
                              rozpamiętywać, ale nie chcę już tego człowieka znać i nie wybaczam Mu"
                              Żądanie przebaczenia jest nieludzkie ...
                              • arcykr Re: Rady wiary i niewiary 16.12.03, 13:16
                                kora3 napisała:

                                > Ano włąsnie ...stąd może nie należy autorytatywnie wypowiadać się w tak
                                > delikatnych sprawach ...nie wiemy sami, jak moglibyśmy się zachowac ...
                                Ale ja tylko powtarzam po Panu Jezusie i Jego Kościele.
                                > >
                                > To zależy w dużej mierze w moim przypadku od tego, czy mimo żalu i owej krzywdy>
                                > potrafię się pozbierac i dalej normalnie żyć ...
                                > >
                                > > > > > jeśli nie ma tej woli nikt przecież nie moze Ci
                                > > > nakazać - przebacz ...
                                > > Dla Boga nie ma nic niemożliwego.
                                > Ale Bg pozostawia nam wolną wolę i dał uczucia, nad którymi jak sam wspomniałeś>
                                > kiedyś przecież nie panujemy ...
                                Ale one nie muszą panować nad nami.

                                > cóz z tego, ze ktoś powie publicznie "Tak przebaczam, bom wierzący", jak w
                                > sercu czuje "Nie, nie mogę przebaczyć - mogę zapomnieć, nie szukać zemsty, nie
                                > rozpamiętywać, ale nie chcę już tego człowieka znać i nie wybaczam Mu"
                                To nie trzeba się w swoje uczucia wsłuchiwać. Alleluja i do przodu!

                                > Żądanie przebaczenia jest nieludzkie ...
                                Jest boskie.
                                • kora3 Re: Rady wiary i niewiary 16.12.03, 13:20
                                  arcykr napisał:

                                  > kora3 napisała:
                                  >
                                  > > Ano włąsnie ...stąd może nie należy autorytatywnie wypowiadać się w tak
                                  > > delikatnych sprawach ...nie wiemy sami, jak moglibyśmy się zachowac ...
                                  > Ale ja tylko powtarzam po Panu Jezusie i Jego Kościele.

                                  Powtarzać to jest w miarę łatwo :)

                                  > > >
                                  > > To zależy w dużej mierze w moim przypadku od tego, czy mimo żalu i owej kr
                                  > zywdy>
                                  > > potrafię się pozbierac i dalej normalnie żyć ...
                                  > > >
                                  > > > > > > jeśli nie ma tej woli nikt przecież nie moze Ci
                                  > > > > nakazać - przebacz ...
                                  > > > Dla Boga nie ma nic niemożliwego.
                                  > > Ale Bg pozostawia nam wolną wolę i dał uczucia, nad którymi jak sam wspomn
                                  > iałeś>
                                  > > kiedyś przecież nie panujemy ...
                                  > Ale one nie muszą panować nad nami.

                                  Ale one rządzą tym światem Arcy :)

                                  >
                                  > > cóz z tego, ze ktoś powie publicznie "Tak przebaczam, bom wierzący", jak w
                                  >
                                  > > sercu czuje "Nie, nie mogę przebaczyć - mogę zapomnieć, nie szukać zemsty,
                                  > nie
                                  > > rozpamiętywać, ale nie chcę już tego człowieka znać i nie wybaczam Mu"
                                  > To nie trzeba się w swoje uczucia wsłuchiwać. Alleluja i do przodu!

                                  Teraz to powtarzasz do RM ...:DDDD

                                  >
                                  > > Żądanie przebaczenia jest nieludzkie ...
                                  > Jest boskie.

                                  Ale my jesteśmy jak narazie ludzie :)
                                  • arcykr Re: Rady wiary i niewiary 16.12.03, 13:41
                                    kora3 napisała:

                                    > Powtarzać to jest w miarę łatwo :)
                                    Ja również praktykuję.
                                    > > > >
                                    > Ale one rządzą tym światem Arcy :)
                                    Chrystus zwyciężył, Chrystus króluje, Chrystus rządzi.
                                    > >
                                    > Teraz to powtarzasz do RM ...:DDDD
                                    Ty też słuchasz?
                                    >
                                    > Ale my jesteśmy jak narazie ludzie :)
                                    Trzeba dążyć do ideału.
        • kora3 Re: Rady wiary i niewiary 15.12.03, 03:34
          arcykr napisał:

          > kora3 napisała:
          >
          > > Też miej Go w d****e !!! >
          > Przebacz, a poczujesz się lepsza i szlachetniejsza i będziesz miała zasługę w
          n
          > iebie.
          >
          > > Zasłużył ...!!!!
          > A co z miłosierdziem?

          Arcykr ...czy Ty zcaem pojęc nie mylisz ...?? Brak miłośierdzia to byłoby:
          pomstowanie na gosci, życzenie Mu źle, prześladowanie itepe ...olanie kogos kto
          i tka nie istnieje w naszym życiu nie jest brakiem miłosierdiza tylko normalnym
          zmierzaniem ku nowemu pozostawiając za sobą to i tych, którzy nam zaszkodzili,
          upokorzuli czy zranili ...Obojetność to nie brak miłosierdzia ...
          • arcykr Re: Rady wiary i niewiary 15.12.03, 05:05
            kora3 napisała:

            > Obojetność to nie brak miłosierdzia ...
            Jak to nie?
            (28) błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. (29) Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. (30) Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje.
            (Ew.Łukasza 6:28-30)
            • kora3 Re: Rady wiary i niewiary 17.12.03, 23:24
              arcykr napisał:

              > kora3 napisała:
              >
              > > Obojetność to nie brak miłosierdzia ...
              > Jak to nie?
              > (28) błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy wa
              > s oczerniają.

              I Ty tak robisz ?? W praktyce ?? A jakby ktoś np. wulgarnie nzwał Twoja Matkę to
              zapewne byś go pobłogosławił ????

              (29) Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi.

              Ale musisz byc poobijany ....psychicznie i fizycznie ...współczuję ...
              > Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. (30) Daj każdemu, kto cię prosi,

              Dobra Arcy ..prosze Cię oddaj swoje stypendium, czy pobory na Dom Dziecka !!! No
              bardzo Cię proszę ..ja nie chcę dla siebie tylko dla biednych porzuconych dzieci
              ...możesz zacząć od płaszcza i butów ....ale daj cała pensję ..bądż miłosierny !!!!
              > a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje.
              > (Ew.Łukasza 6:28-30)

              Jak Cię kto okrada zapewne Mu błogoslawisz i dodajesz jeszcze kartę płatniczą i
              nr PIN, nie ??? :)

              Jeśli nie dasz na Dom Dziecka i nie pozwolisz się okraść oraz zbić to jesteś
              dubeltowym grzesznikiem i nie stosujesz się do słów Jezusa ..pobłogosław jeszcze
              ewentualnie tych, którzy np. oskarżą Cię o kradzież, pedofilię albo inny czyn,
              ma sie rozumieć - niesłusznie ....módl się za Nich i idź niewiennie do pudłą ...
              Jakoś nie wierzę, ze to zrobisz :)
              • arcykr Re: Rady wiary i niewiary 18.12.03, 14:22
                kora3 napisała:

                > I Ty tak robisz ?? W praktyce ?? A jakby ktoś np. wulgarnie nzwał Twoja
                Matkę to zapewne byś go pobłogosławił ????
                Tak trzeba.
                >
                > Ale musisz byc poobijany ....psychicznie i fizycznie ...współczuję ...
                Ale słucham Jezusa.

                > ...możesz zacząć od płaszcza i butów ....ale daj cała pensję ..bądż
                miłosierny
                Domy dziecka nie chcą zabierać nikomu wszystkiego.
                > !!!!
                > pobłogosław jeszcze
                > ewentualnie tych, którzy np. oskarżą Cię o kradzież, pedofilię albo inny
                czyn,
                > ma sie rozumieć - niesłusznie ....módl się za Nich i idź niewiennie do
                pudłą ..
                Mam prawo się bronić przed fałszywym oskarżeniem a w sercu błogosławić.
    • arcykr Re: Splodzenie to akt boski a ty nie kumasz 27.11.03, 14:44
      psychoguru napisała:

      > kochanica29 napisała:
      >
      > > splodzil.
      > > I jemu poswięcony był poniższy wątek. Wyrazilam się nieściśle.
      > > Dlaczego mam czcic mojego starego - reproduktora?
      > > Matka to co innego.
      >
      > Jak widac w ogole nie rozumiesz religii i dlatego masz problemy.
      > Arcy pewnie wyjasnilby to lepiej ale tak to wyglada:
      >
      > Splodzenie czlowieka to akt boski bo ludzie robia cialo a sily
      > wyzsze dodaja dusze.
      I znowu wizja "Boga od zaklejania dziur w naszej wiedzy". Bóg jest wobec każdego człowieka i stwórcą duszy, i ciała.

      > Dlatego nie ma znaczenia kto i jak cie splodzil, jestes
      > boska istota
      Będziesz przebóstwiona, jeżeli m.in. wyzbędziesz się nienawiści i przebaczysz.
      • psychoguru Kumanie sprawy 27.11.03, 21:17
        arcykr napisał:

        > > Splodzenie czlowieka to akt boski bo ludzie robia cialo a sily
        > > wyzsze dodaja dusze.
        > I znowu wizja "Boga od zaklejania dziur w naszej wiedzy". Bóg jest wobec
        >każdego człowieka i stwórcą duszy, i ciała.

        Owszem. Ale tu chodzi o to ze w ujeciu religijnym akt stworzenia czlowieka
        jest boski w tym sensie ze ludzie nigdy nie beda w stanie sami zrobic ludzi.
        Na przyklad syntetyzujac ludzkie DNA. Kumasz?

        > > Dlatego nie ma znaczenia kto i jak cie splodzil, jestes
        > > boska istota
        > Będziesz przebóstwiona, jeżeli m.in. wyzbędziesz się nienawiści i
        > przebaczysz.

        A w ogole emocje zostana rozladowane jezeli skojarzy sie ze rola biologicznych
        rodzicow jest malo istotna przy obecnym stanie rzeczy. Przeciez robi sie
        sztuczne zaplodnienia, kupujac jaja czy plemniki albo oba na raz. Albo
        rodzice robia sztuczne zaplodnienie swoimi ale ciaze donosi jakas wynajeta
        osoba.

        Czy kochanica wolalaby miec prawdziwego ojca ktory mial nieruchliwe plemniki
        wiec zakupilby plemniki z banku spermy i nimi zaplodnionoby jej matke?

        Wynika z tego ze akurat sie tak zlozylo ze kochanica powstala przy
        wykorzystaniu pewnego plemnika. Jak by to byl plemnik z banku to byloby
        lepiej?
        • a000000 Re: Kumanie sprawy 28.11.03, 01:43
          psychoguru napisała:

          >
          > A w ogole emocje zostana rozladowane jezeli skojarzy sie ze rola biologicznych
          > rodzicow jest malo istotna przy obecnym stanie rzeczy.


          Mało istotna dla tych, którzy mają biologicznych, kochających rodziców. Jeśli
          któreś z rodziców jest nieznane, dziecko dotknięte tym nieszczęściem całe życie
          szuka prawdy. Dlaczego tak się dzieje? Gdyby to nie było ważne, ci ludzie
          byliby szczęśliwi bez tych wiadomości. Czy słyszałaś o dziedziczności cech i
          niektórych chorób? O podobieństwie genetycznym ? Znajomość tego też jest
          nieważna? Babcia piekąca ciasteczka też nieważna? W końcu ojciec i jego uczucia
          ojcowskie też nieważne? Anonimowy dawca plemnika? Jakie to smutne.
          Odczłowieczone.

        • arcykr Re: Kumanie sprawy 15.12.03, 05:13
          psychoguru napisała:

          > Owszem. Ale tu chodzi o to ze w ujeciu religijnym akt stworzenia czlowieka
          > jest boski w tym sensie ze ludzie nigdy nie beda w stanie sami zrobic ludzi.
          > Na przyklad syntetyzujac ludzkie DNA.
          Dlaczego nie?
          >
          > > > Dlatego nie ma znaczenia kto i jak cie splodzil, jestes
          > > > boska istota
          > > Będziesz przebóstwiona, jeżeli m.in. wyzbędziesz się nienawiści i
          > > przebaczysz.
          >
          > Czy kochanica wolalaby miec prawdziwego ojca ktory mial nieruchliwe plemniki
          > wiec zakupilby plemniki z banku spermy i nimi zaplodnionoby jej matke?
          2376 Techniki, które powodują oddzielenie rodzicielstwa wskutek interwencji osoby spoza małżeństwa (oddawanie spermy lub jaja, macierzyństwo zastępcze), są głęboko niegodziwe. Techniki te (sztuczna inseminacja i sztuczne zapłodnienie heterologiczne) naruszają prawo dziecka do urodzenia się z ojca i matki, których zna i którzy połączeni są węzłem małżeńskim. Techniki te pozostają w sprzeczności z wyłącznym prawem małżonków do "stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie"119.

          2377 Techniki te praktykowane w ramach małżeństwa (sztuczna inseminacja i sztuczne zapłodnienie homologiczne) są być może mniej szkodliwe, jednakże pozostają one moralnie niedopuszczalne. Powodują oddzielenie aktu płciowego od aktu prokreacyjnego. Akt zapoczątkowujący istnienie dziecka przestaje być aktem, w którym dwie osoby oddają się sobie nawzajem. "Oddaje (on) życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno w rodzicach, jak i w dzieciach"120 "przekazywanie życia jest jednak pozbawione z moralnego punktu widzenia właściwej sobie doskonałości, jeśli nie jest chciane jako owoc aktu małżeńskiego, to jest specyficznego aktu zjednoczenia małżonków... Tylko poszanowanie związku, który istnieje między znaczeniami aktu małżeńskiego, i szacunek dla jedności istoty ludzkiej umożliwia rodzicielstwo zgodne z godnością osoby ludzkiej"121.

          2378 Dziecko nie jest czymś należnym, ale jest darem. "Największym darem małżeństwa" jest osoba ludzka. Dziecko nie może być uważane za przedmiot własności, za coś, do czego prowadziłoby uznanie rzekomego "prawa do dziecka". W tej dziedzinie jedynie dziecko posiada prawdziwe prawa: prawo, by "być owocem właściwego aktu miłości małżeńskiej rodziców i jako osoba od chwili swego poczęcia mająca również prawo do szacunku"122.

          2379 Ewangelia ukazuje, że bezpłodność fizyczna nie jest absolutnym złem. Małżonkowie, którzy po wyczerpaniu dozwolonych środków medycznych cierpią na bezpłodność, złączą się z krzyżem Pana, źródłem wszelkiej duchowej płodności. Mogą oni dać dowód swej wielkoduszności, adoptując opuszczone dzieci lub pełniąc ważne posługi na rzecz bliźniego.
          www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-2.htm
          • psychoguru Arcyniekumanie 15.12.03, 08:21
            arcykr napisał:

            > psychoguru napisała:
            > > Owszem. Ale tu chodzi o to ze w ujeciu religijnym akt stworzenia czlowieka
            > > jest boski w tym sensie ze ludzie nigdy nie beda w stanie sami zrobic ludz
            > i.Na przyklad syntetyzujac ludzkie DNA.
            > Dlaczego nie?

            No to jest arcy nie kumanie religii. Stworzenie czlowiek to akt boski, bo akt
            boski obdarza go dusza...jak wynika z biblijnych cytatow ktore sam moglbys
            przytoczyc. Gdyby wiec udalo sie czlowieka zsyntetyzowac z DNA (czyli wiadomo
            by bylo wszystko jak ten mechanizm dziala) to okazaloby sie ze to twor
            materialny, zadnej duszy nie ma a religia to wynik takiej narosli w mozgu ktora
            mozna podregulowac tym DNA. To bylby koniec religii w sensie logicznym.
            Podobnie zreszta byloby gdyby zrobiono maszyny z inteligencja na poziomie
            czlowieka (i niektore z nich bylyby religijne) albo podkrecono mozgi malpom
            tak by chcialy chodzic do kosciola.

            > > Czy kochanica wolalaby miec prawdziwego ojca ktory mial nieruchliwe plemni
            > ki
            > > wiec zakupilby plemniki z banku spermy i nimi zaplodnionoby jej matke?
            > 2376 Techniki, które powodują oddzielenie rodzicielstwa wskutek interwencji
            >osoby spoza małżeństwa (oddawanie spermy lub jaja, macierzyństwo zastępcze),
            >są głęboko niegodziwe. Techniki te (sztuczna inseminacja i sztuczne
            >zapłodnienie heterologiczne) naruszają prawo dziecka do urodzenia się z ojca
            >i matki, których zna i którzy połączeni są węzłem małżeńskim. Techniki te
            >pozostają w sprzeczności z wyłącznym prawem małżonków do "stania się ojcem i
            >matką wyłącznie dzięki sobie"119.

            Tak, sa takie paragrafy. Tyle ze nikt sie nimi nie przejmuje arcy jak sa
            nieruchliwe plemniki czy niedrozne jajowody.

            > 2377 Techniki te praktykowane w ramach małżeństwa (sztuczna inseminacja i
            >sztuczne zapłodnienie homologiczne) są być może mniej szkodliwe, jednakże
            >pozostają one moralnie niedopuszczalne. Powodują oddzielenie aktu płciowego
            >od aktu prokreacyjnego. Akt zapoczątkowujący istnienie dziecka przestaje być
            >aktem, w którym dwie osoby oddają się sobie nawzajem. "Oddaje (on) życie i
            >tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki
            >nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo
            >w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno
            >w rodzicach, jak i w dzieciach"120 "przekazywanie życia jest jednak
            >pozbawione z moralnego punktu widzenia właściwej sobie doskonałości, jeśli
            >nie jest chciane jako owoc aktu małżeńskiego, to jest specyficznego aktu
            >zjednoczenia małżonków... Tylko poszanowanie związku, który istnieje między
            >znaczeniami aktu małżeńskiego, i szacunek dla jedności istoty ludzkiej
            >umożliwia rodzicielstwo zgodne z godnością osoby ludzkiej

            To jest scholastyka a praktyka jest zupelnie inna.

            > 2379 Ewangelia ukazuje, że bezpłodność fizyczna nie jest absolutnym złem.
            > Małżonkowie, którzy po wyczerpaniu dozwolonych środków medycznych cierpią na
            > bezpłodność, złączą się z krzyżem Pana, źródłem wszelkiej duchowej
            > płodności. Mogą oni dać dowód swej wielkoduszności, adoptując opuszczone
            > dzieci lub pełniąc ważne posługi na rzecz bliźniego.

            To jest zupelnie oderwane od rzeczywistosci.
            • arcykr Re: Arcyniekumanie 15.12.03, 09:47
              psychoguru napisała:

              > No to jest arcy nie kumanie religii.
              Nawzajem.

              > Stworzenie czlowiek to akt boski, bo akt
              > boski obdarza go dusza...
              I ciałem też.
              Wczytaj się w to.
              www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_06.htm
              > Gdyby wiec udalo sie czlowieka zsyntetyzowac z DNA (czyli wiadomo
              > by bylo wszystko jak ten mechanizm dziala) to okazaloby sie ze to twor
              > materialny, zadnej duszy nie ma a religia to wynik takiej narosli w mozgu ktora
              > mozna podregulowac tym DNA.
              Dlaczego?

              To bylby koniec religii w sensie logicznym.
              > Podobnie zreszta byloby gdyby zrobiono maszyny z inteligencja na poziomie
              > czlowieka (i niektore z nich bylyby religijne) albo podkrecono mozgi malpom
              > tak by chcialy chodzic do kosciola.
              To byłby tylko wymiar zjawiskowy.
              >
              > Tak, sa takie paragrafy. Tyle ze nikt sie nimi nie przejmuje arcy jak sa
              > nieruchliwe plemniki czy niedrozne jajowody.
              Przejmują się nimi wierni katolicy.

              > To jest zupelnie oderwane od rzeczywistosci.
              www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_05.htm
              • psychoguru Arcyzjawiska 15.12.03, 19:56
                arcykr napisał:

                > > Stworzenie czlowiek to akt boski, bo akt
                > > boski obdarza go dusza...
                > I ciałem też.
                > Wczytaj się w to.
                > > Gdyby wiec udalo sie czlowieka zsyntetyzowac z DNA (czyli wiadomo
                > > by bylo wszystko jak ten mechanizm dziala) to okazaloby sie ze to twor
                > > materialny, zadnej duszy nie ma a religia to wynik takiej narosli w mozgu
                > ktora mozna podregulowac tym DNA.
                > Dlaczego?

                Dlatego ze wedlug religii czlowieka nie moze zrobic czlowiek.


                > To bylby koniec religii w sensie logicznym.
                > > Podobnie zreszta byloby gdyby zrobiono maszyny z inteligencja na poziomie
                > > czlowieka (i niektore z nich bylyby religijne) albo podkrecono mozgi malpo
                > m
                > > tak by chcialy chodzic do kosciola.
                > To byłby tylko wymiar zjawiskowy.

                To byloby jak najbardziej realne: malpa z mozgiem o mozliwosciach czlowieka
                to byloby co nieco klopotliwe dla religii, nie? Albo wskrzeszenie dinozaurow.

                > > Tak, sa takie paragrafy. Tyle ze nikt sie nimi nie przejmuje arcy jak sa
                > > nieruchliwe plemniki czy niedrozne jajowody.
                > Przejmują się nimi wierni katolicy.

                Przejmuja sie na zasadzie abstrakcji, tj. wtedy gdy problem ich nie dotyczy.
                Jak dotyczy to sie nie przejmuja (z wyjatkiem extremy)
                • arcykr Mądrość 16.12.03, 09:17
                  psychoguru napisała:

                  > Dlatego ze wedlug religii czlowieka nie moze zrobic czlowiek.
                  Może.
                  (1) I ja jestem człowiekiem śmiertelnym, podobnym do wszystkich, potomkiem prarodzica powstałego z ziemi. W łonie matki zostałem ukształtowany jako ciało, (2) w ciągu dziesięciu miesięcy, we krwi okrzepły, z nasienia męskiego, i rozkoszy ze snem złączonej. (3) I ja, gdy się urodziłem, wspólnym odetchnąłem powietrzem i na tę samą ziemię wypadłem, tak samo pierwszy głos wydając z płaczem, do wszystkich podobny. (4) W pieluszkach i wśród trosk mnie wychowano.
                  (Ks.Mądrości (w) 7:1-4)
                  A np. autobus też jest stworzony przez Boga, choć zrobili do ludzie.
                  www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_06.htm
                  >
                  > To byloby jak najbardziej realne: malpa z mozgiem o mozliwosciach czlowieka
                  > to byloby co nieco klopotliwe dla religii, nie?
                  Trudności są szansą dla rozwoju - w tym wypadku dla rozwoju rozumienia prawd wiary. Podobnie było z "rewolucją kopernikańską".

                  Albo wskrzeszenie dinozaurow.
                  Dlaczego?
                  >
                  > Jak dotyczy to sie nie przejmuja (z wyjatkiem extremy)
                  (23) Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: (24) Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. (25) Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. (26) Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. (27) Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! (28) Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych.
                  (Ew.Łukasza 13:23-28)
                  • kochanica.francuza Czasami chciałabym być półsierota 16.12.03, 18:38
                    wtedy bym sobie wyobrazała, jaki mój tatunio byłby dzielny i kochany...ile by
                    mi uwagi poswięcał...
                    jaki bylby szlachetny, odwazny...
                    a tak to go znam!
                    Wykombinowalam ostatnio, ze moze M. go zdradzila i nie jestem jego biologiczna
                    corka, ale rodzicielka mnie wyprowadziła z bledu...:-(((
                    • psychoguru Terapia wzywa 17.12.03, 20:06
                      kochanica.francuza napisała:

                      > wtedy bym sobie wyobrazała, jaki mój tatunio byłby dzielny i kochany...ile
                      >by mi uwagi poswięcał... jaki bylby szlachetny, odwazny...
                      > a tak to go znam! Wykombinowalam ostatnio, ze moze M. go zdradzila i nie
                      >jestem jego biologiczna corka, ale rodzicielka mnie wyprowadziła z bledu...:-
                      >(((

                      Te stwierdzenia w 100% dowodza ze:

                      1. Masz bardzo powazny problem psychologiczny

                      2. Niezbedna jest poddanie sie terapii.

                      Jezeli tego nie zrobisz to niestety bedziesz cale zycie meczyla sie z
                      rozwalona osobowoscia i bedziesz nieszczesliwa. Dobry terapeuta wyciagnie
                      cie z tego dosc szybko.
    • arcykr Re: Rady wiary i niewiary 17.12.03, 10:15
      kora3 napisała:

      > hahaha ....kiedyś musiałąm wysłuchać kilku audycji ...z przyczyn
      > obiektywnych :) Ale generalnie nie słucham i nie czytam zjawisk marginalnych
      > medialnie w tym RM
      Dlaczego uważasz to radio za marginalne?

      ...natomiast zcasem mailem dostaję różne śmiesznostki z
      > tegoż radia :) i stąd wiem, ze ów zwrot jest tam używany ...zresztą chyba mnie
      > nie podejrzewałeś o łsuchanie czegoś takiego ???
      Ciąg dalszy jest bluźnierczy, dlatego kasuję twój post.
      • kora3 Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 11:26
        arcykr napisał:

        > kora3 napisała:
        >
        > > hahaha ....kiedyś musiałąm wysłuchać kilku audycji ...z przyczyn
        > > obiektywnych :) Ale generalnie nie słucham i nie czytam zjawisk marginalny
        > ch
        > > medialnie w tym RM
        > Dlaczego uważasz to radio za marginalne?

        Uważam je za marginalne nie dlatego, ze jest radiem niszowym i skierowanym do
        określonej grupy słuchaczy, tylko z powodu sposobu prowadzenia audycji (bez
        urazy - całkowity brak profesjonalizmu w ujeciu wiedzy co do działania i
        tworzenia programów radiowych) a także z powodu przekazywanych tam tresci
        nacjonalistycznych, antysemickich itepe ...Naturalnie skasuje sz to jako
        bluźniercze, ale takie mam zdanie i tyle ...:)
        Sama rozgłośnia mnie ani ziębi, ani parzy - kto chce może sobie słuchać ...jak
        wspomniałam, ja ani wiedzy ani rozrywkinie czerpię z mediów marginalnych stąd
        nie mam powodu słuchać takowych w tym RM.

        >
        > ...natomiast zcasem mailem dostaję różne śmiesznostki z
        > > tegoż radia :) i stąd wiem, ze ów zwrot jest tam używany ...zresztą chyba
        > mnie
        > > nie podejrzewałeś o łsuchanie czegoś takiego ???
        > Ciąg dalszy jest bluźnierczy, dlatego kasuję twój post.

        Nie jest wclale 'bluźnierczy" !!! Program wymieniony przeze mnie jest również
        marginesem medialnym, choć całkowicie w innym znaczeniu i jako takiego również
        go nie ogladam...
        • nauma Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 12:08
          Korcia, witam w klubie wycinanych...
          • kora3 Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 12:22
            nauma napisał:

            > Korcia, witam w klubie wycinanych...

            Witam :)
            nie wiem co napisałeś "do wyciecia" ale nawiasem mówiąc bardzo podoba mi się
            kryteriu "bluźnierstwa" do cenzurki :) przypomina czasy niedawne, które
            pamietam jako młode pachole kiedy wszystko było agitacją przeciw
            socjalizmowi ...znaczy wszystko się dało pod to podciągnąć :))
            Ale w polsce to jeszcze nic :) Przeczytaj "Archipelag Gułag" Sołżenicyna - w
            części chyba drugiej są opisane najbardzie absurdalne wyroki za ASA i KR
            (agitacja antysowiecja i działalność kontrrewolucyjna) nie wpadłbyś na to, ze
            za podtarcie się z braku papieru toaletowego "prawdą" można za kontrrewoluję
            załapać dyche do odsiadki ...wiec może dziekujmy Bogu, ze nam tylko tnie się
            posty :)
            • nauma Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 12:44
              Czytałem Sołżenicyna :) I to już z 10 lat temu :)))
              A wycięty został mój osobisty pogląd na chrześcijańskiego boga. Negatywny
              zresztą.
              • arcykr Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 13:09
                nauma napisał:

                > A wycięty został mój osobisty pogląd na chrześcijańskiego boga.
                Dlaczego z małej litery?
                • nauma Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 13:20
                  chrześcijańskiego boga, muzułmańskiego boga, olimpijskiego boga, azteckiego
                  boga, rzymskiego boga, babilońskiego boga - jasne?
                  • arcykr Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 13:43
                    nauma napisał:

                    > chrześcijańskiego boga, muzułmańskiego boga, olimpijskiego boga, azteckiego
                    > boga, rzymskiego boga, babilońskiego boga - jasne?
                    "Bóg" jako imię bóstwa monoteistycznego piszemy z dużej litery. Taka jest zasada polskiej ortografii.
                    • nauma Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 13:46
                      Po pierwsze: znowu wyciąłeś mnie bez podania przyczyny.
                      Po drugie: zajrzyj do pierwszego lepszego słownika ortograficznego i sprawdź,
                      jak się pisze słowo "bóg", gdy nie jest nazwą własną. Określenie chrześcijański
                      bóg jest równoznaczne z określeniem "jeden z bogów". Fizyka może jest twoją
                      domeną, ale ja z polskiego na maturze miałem szóstkę...
                      • arcykr Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 13:51
                        nauma napisał:

                        A w moim słowniku ortograficznym jest, że w odniesieniu do religii monoteistycznych "Bóg" pisze się z dużej litery.
                        • kora3 Błogosławione błędy Arcego :). 17.12.03, 20:37
                          arcykr napisał:

                          > nauma napisał:
                          >
                          > A w moim słowniku ortograficznym jest, że w odniesieniu do religii monoteistycz
                          > nych "Bóg" pisze się z dużej litery.

                          Arcy ...czy Twój słownik ortograficzny podaje także ,ze coś w ogóle "pisze się z
                          dużej litery" ???
                          Nie pisz takich błedów jezykowych powołując się jednocześnie na słownik i
                          krytykując innych za rzekome błedy :)
                          Rzadko kogoś poprawiam na forum ...bo tu nie piszemy o ortografii, ale skoro Ty
                          sobie pozwlasz na polemikę o języku polskim pojecie mając delikatnie mówiąc
                          nader ograniczone to przywołuję Cię do porządku !!!!!!
                          Nie mówi się "z dużej litery"- to czesty w języku polskim błednie używany
                          rucysyzm !!! (z wielikaj bukwy bodajże po rosyjsku to brzmi) po polsku mówi się
                          "wielką literą", "dużą literą" szanowny erudyto - specu od nauk wszelkich ...
                          piszemy bowiem po polsku "kim, czym", a nie "z kogo, z czego" :)
                          Nawiasem mówiąc dyskusja o pisowni jest na tym forum w ogóle pozbawiona sensu,
                          ale skoro jesteś taki oświecony to pokornie przyjmij tę uwagę ...:D
        • arcykr Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 13:08
          kora3 napisała:

          > Uważam je za marginalne nie dlatego, ze jest radiem niszowym i skierowanym do
          > określonej grupy słuchaczy, tylko z powodu sposobu prowadzenia audycji (bez
          > urazy - całkowity brak profesjonalizmu w ujeciu wiedzy co do działania i
          > tworzenia programów radiowych)
          Brak profesjonalizmu to nie jest w Polsce powód do marginalizacji.

          a także z powodu przekazywanych tam tresci
          > nacjonalistycznych, antysemickich itepe ...Naturalnie skasuje sz to jako
          > bluźniercze,
          Wcale nie.

          > Sama rozgłośnia mnie ani ziębi, ani parzy - kto chce może sobie słuchać ...jak
          > wspomniałam, ja ani wiedzy ani rozrywkinie czerpię z mediów marginalnych stąd
          > nie mam powodu słuchać takowych w tym RM.
          Katechezy biblijne z RM są wartościowe.
          www.radiomaryja.pl/katechbib.htm
          > >
          > > Ciąg dalszy jest bluźnierczy, dlatego kasuję twój post.>
          > Nie jest wclale 'bluźnierczy" !!! Program wymieniony przeze mnie jest również
          > marginesem medialnym,
          Ale on promuje grzech.
          • kora3 Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 13:56
            arcykr napisał:

            > kora3 napisała:
            >
            > > Uważam je za marginalne nie dlatego, ze jest radiem niszowym i skierowanym
            > do
            > > określonej grupy słuchaczy, tylko z powodu sposobu prowadzenia audycji (be
            > z
            > > urazy - całkowity brak profesjonalizmu w ujeciu wiedzy co do działania i
            > > tworzenia programów radiowych)
            > Brak profesjonalizmu to nie jest w Polsce powód do marginalizacji.

            Dla mnie jest Arcy ...
            jak już wspominałam w ogóle mnie RM jako źródło wiedzy i rozrywki oraz
            informacji nie interesuje ..nie interesuje mnie też kto i po co tegoż radia
            sobie słucha i w ogóle mi to nie przeszkadza :)
            Dawniej za komuny na osiedlach domków np. górniczych nie było odbiorników
            radiowych tylko głosnik na scianie :) i tam leciało zawsze 'po linii i na
            bazie" partii rządzącej ...można było albo tego słuchać, albo wyłaczyć (ale
            wyłączenie było podejrzane) - teraz jest wiele rozgłosni radiowych oraz
            programów TV i można sobie wybierać i ja z tego korzystanm :) sadzę,z e Ty
            też ...więc nie ma o co kruszyć kopii...słuchaj sobie czego chcesz i ogladaj co
            chcesz ...a ja będe słuchać czego ja chcę i ogladać co ja chcę ...:)
            Co jednak do braku profesjonalizm, który spycha na margines 9przynajmniej dla
            mnie0 każdego kto ma ambicję robić coś profesjonalnie, a nie robi ...
            Mozesz oczywiście uważać inaczej ...ale jak idę do fryzjera to oczekuję, ze zna
            swój fach i nie zrobi mi katastrofy na głowie :) na przykład ...czyli oczekuje
            profesjonalizmu ...jeśli go nie znajduję u tegoż fryzjera nie przyjde więcej -
            proste :)

            >
            > a także z powodu przekazywanych tam tresci
            > > nacjonalistycznych, antysemickich itepe ...Naturalnie skasuje sz to jako
            > > bluźniercze,
            > Wcale nie.

            Cieszę się :)

            >
            > > Sama rozgłośnia mnie ani ziębi, ani parzy - kto chce może sobie słuchać ..
            > .jak
            > > wspomniałam, ja ani wiedzy ani rozrywkinie czerpię z mediów marginalnych s
            > tąd
            > > nie mam powodu słuchać takowych w tym RM.
            > Katechezy biblijne z RM są wartościowe.
            > www.radiomaryja.pl/katechbib.htm

            Pomijając już moja postawe ..poza brakiem profesjonalizmu jak wspomniałam nie
            odpowiada mi ton RM czyli treści nacjonalistyczne, antysemickie i szkalujące
            innych, jako obcy mojej ogólnej postawie życiowej, więc pozwolisz,z e nie
            skorzystam, ale dzieki ..

            > > > Ciąg dalszy jest bluźnierczy, dlatego kasuję twój post.>
            > > Nie jest wclale 'bluźnierczy" !!! Program wymieniony przeze mnie jest równ
            > ież
            > > marginesem medialnym,
            > Ale on promuje grzech.

            Możliwe ... uważam poziom tegoż programiku za żenujący zarówno w treści, jako i
            w formie oraz w ogóle nie przepadam za reality show w związku z czym, jeśli już
            zasiadam przed TV (rzadko:) to o ile przypadkiem mi się ów programik pojawi na
            ekranie to korzystam z magicznego urządzenia nazywanego pilotem i na tym moje
            kłopoty związane z tymże programikiem się kończą :)
            Prawda, ze dbam o swoje samopoczucie ??:)
            • arcykr Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 20:48
              kora3 napisała:

              > rozrywki
              Niektóre wypowiedzi słuchaczy są naprawdę śmieszne.

              > informacji
              Informacje na tematy religijne bywają użyteczne.

              > Pomijając już moja postawe ..poza brakiem profesjonalizmu jak wspomniałam nie
              > odpowiada mi ton RM czyli treści nacjonalistyczne, antysemickie i szkalujące
              > innych, jako obcy mojej ogólnej postawie życiowej, więc pozwolisz,z e nie
              > skorzystam, ale dzieki ..
              Przecież się nie "zarazisz".
              • kora3 Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 17.12.03, 20:52
                arcykr napisał:

                > kora3 napisała:
                >
                > > rozrywki
                > Niektóre wypowiedzi słuchaczy są naprawdę śmieszne.

                z tego co mi czasem mailem przyślą można boki zerwac faktycznie :))
                Ale mnie nieszczególnie bawi ludzka niewiedza, ignorancja, czy brak tolerancji
                ...preferuję bardziej wysublimowany humor ...

                >
                > > informacji
                > Informacje na tematy religijne bywają użyteczne.

                zapewne ....
                >
                > > Pomijając już moja postawe ..poza brakiem profesjonalizmu jak wspomniałam
                > nie
                > > odpowiada mi ton RM czyli treści nacjonalistyczne, antysemickie i szkalują
                > ce
                > > innych, jako obcy mojej ogólnej postawie życiowej, więc pozwolisz,z e nie
                > > skorzystam, ale dzieki ..
                > Przecież się nie "zarazisz".

                zapewne ...ale po prostu czasu szkoda ...i jak niektóre reality show ..poziom mi
                nie odpowiada i zenuje ...ot i cała tajemnica :)
                • arcykr Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 18.12.03, 14:17
                  kora3 napisała:

                  zapewne ...ale po prostu czasu szkoda ...i jak niektóre reality show ..poziom
                  mi nie odpowiada i zenuje ...ot i cała tajemnica :)
                  Poziom katechez biblijnych jest wysoki.
                  • a000000 Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 18.12.03, 14:56
                    arcykr napisał:
                    :)
                    > Poziom katechez biblijnych jest wysoki.

                    Potwierdzam. Niektóre katechezy w zupełności mnie zadawalają, a jestem bardzo
                    wybredna i sceptyczna. Natomiast pozostałe audycje mają poziom poniżej zera
                    bezwzględnego. Zwłaszcza wypowiedzi "na żywo" ojca dyrektora. Zawstydzają mnie
                    swoją ignorancją i pychą, i lekceważeniem słuchaczy.
                  • kora3 Re: Zjawisko marginesu medialnego ... 18.12.03, 15:26
                    arcykr napisał:

                    > kora3 napisała:
                    >
                    > zapewne ...ale po prostu czasu szkoda ...i jak niektóre reality show ..poziom
                    > mi nie odpowiada i zenuje ...ot i cała tajemnica :)
                    > Poziom katechez biblijnych jest wysoki.

                    Możliwe ...jak wspomniałam musiałam wysłuchac tylko kilka razy, więc może nie
                    udało mi się trafic na te najbardziej wartościowe momenty ...
    • arcykr Do naumy 17.12.03, 13:13
      Nie chodzi nawet o to, jak nazwałeś księzy, tylko jak nazwałeś ich nauczanie.
      • nauma Re: Do naumy 17.12.03, 13:16
        Hm, nie pamiętam. Możesz mi odświeżyć pamięć?? Mailem się nie udało (grzech
        zaniechania) to może przez GG?
    • arcykr Do naumy 17.12.03, 13:17
      A dla Syna Bożego to nie Jego dziewicze poczęcie było początkiem Jego istnienia.
      (3) Przy Tobie panowanie w dniu Twej potęgi, w świętych szatach [będziesz]. Z łona jutrzenki jak rosę Cię zrodziłem.
      (Ks.Psalmów 110:3)
      • nauma Re: Do naumy 17.12.03, 13:24
        Cytat jest chyba nie na temat.
        A poczęcie to poczęcie.
        Czekam na przypomnienie.
        Albo napisz, że nie masz zamiaru mi podsyłać mojego tekstu (nb. wiesz co to
        jest "copyright"?) :))) i wyjaśnij powody.
        • arcykr Re: Do naumy 17.12.03, 13:49
          nauma napisał:

          > Cytat jest chyba nie na temat.
          Cału psalm doryczy relacji pomiędzy Bogiem Ojcem a Synem Bożym.
          W nowej Wulgacie jest:
          3 Tecum principatus in die virtutis tuae,
          in splendoribus sanctis,
          ex utero ante luciferum genui te.
          Ante luciferum = przed jutrzenką = przed stworzeniem świata.
          www.vatican.va/archive/bible/nova_vulgata/documents/nova-vulgata_vt_psalmorum_lt.html#LIBER V (Psalmi 107-150)

          > A poczęcie to poczęcie.
          Początek istnienia Syna Bozego nie był bez Ojcowskiej miłóści.

          > Czekam na przypomnienie.
          Nie będę powtarzał twoich bluźnierstw.
          • nauma Re: Do naumy 17.12.03, 13:52
            Nie musisz powtarzać, wystarczy, żebyś zwrócił mi to, co moje, a co sobie
            przywłaszczyłeś. To raz.
            Czy jak napiszę: ksiądz-pedofil to też będzie bluźnierstwo? To dwa.
            Dziecko poczęte in vitro też nie obywa się bez ojcowskiej miłości. To trzy.
            Nauczyłeś mnie, żeby zapisywać w innym miejscu wszystko, co tu piszę, żeby nie
            zostać skasowanym. Gratuluję, 25 lta temu miałbyś pewne miejsce na Mysiej. To
            cztery.
            • arcykr Re: Do naumy 17.12.03, 20:50
              nauma napisał:

              > Nie musisz powtarzać, wystarczy, żebyś zwrócił mi to, co moje, a co sobie
              > przywłaszczyłeś.
              Niby co?

              > Czy jak napiszę: ksiądz-pedofil to też będzie bluźnierstwo?
              Nie.

              > Dziecko poczęte in vitro też nie obywa się bez ojcowskiej miłości.
              Ale jego powstanie jest od miłości oddzielone.
              • kochanica.francuza Powstanie WIELU dzieci jest oddzielone od miłości 18.12.03, 16:50
                arcykr napisał:

                > nauma napisał:
                >
                > > Nie musisz powtarzać, wystarczy, żebyś zwrócił mi to, co moje, a co sobie
                > > przywłaszczyłeś.
                > Niby co?
                >
                > > Czy jak napiszę: ksiądz-pedofil to też będzie bluźnierstwo?
                > Nie.
                >
                > > Dziecko poczęte in vitro też nie obywa się bez ojcowskiej miłości.
                > Ale jego powstanie jest od miłości oddzielone.

                gdy jego starzy sa sobie obojetni.
                Albo w przypadkach gwaltu małżenskiego.
    • jan33 Panie i Panowie 18.12.03, 03:59
      Czyli nauma i korcia. Prosze bez przesady z milosnym plodzeniem dzieci (nauma)
      i wygibusami retorycznymi korci. Sprawa jest bardziej powazna niz
      przedstawiacie. Jedno jest pewne dla wierzacych kazde dziecko jest darem od
      Boga i to trzeba uszanowac.
      jan33
      • kora3 Re: Panie i Panowie 18.12.03, 10:52
        jan33 napisał:

        > Czyli nauma i korcia. Prosze bez przesady z milosnym plodzeniem dzieci (nauma)
        > i wygibusami retorycznymi korci. Sprawa jest bardziej powazna niz
        > przedstawiacie. Jedno jest pewne dla wierzacych kazde dziecko jest darem od
        > Boga i to trzeba uszanowac.
        > jan33

        Janie :) Nauma ma rację ...dzieci powinny być płodzone z miłości, bo kiedy
        indziej w ogóle zbliżenie seksualne ma sens ...
        A co co ja napisałam ..hmm cóz ...po pierwsze kiedyś Arcy wspomniał, ze w
        małżeństwie (sakramentalnym) miłość nie jest onieczna ...
        Po drugie, mój drogi, kiedys jeszcze na watku o seksie (forum KR) kiedy
        wspomniałam własnie do Naumy, ze chce wkrótce starać sie o dziecko z moim
        partnerem, Arcy wstawił cytat o dzikich zwierzętach i WYTACENIU ich potomstwa
        ..- to naturalnie było potwierdzenie tego co Ty piszesz o wartości KAŻdego
        dziecka dla wierzących :D
        A poza tym, to znam przypadki traktowania dzoeci ze związków wolnych i
        niesakramentalnych jako "gorszych" przez księży, np. przy okazji przystępowania
        do I-szej komunii Św. I jak nam to wytłumaczysz drogi Panie - Janie ???
        • arcykr Re: Panie i Panowie 18.12.03, 14:36
          kora3 napisała:

          > A co co ja napisałam ..hmm cóz ...po pierwsze kiedyś Arcy wspomniał, ze w
          > małżeństwie (sakramentalnym) miłość nie jest onieczna ...
          Możeszna zacytować, co dokładnie napisałem?
          • nauma Re: Panie i Panowie 18.12.03, 14:46
            PRZYWRACAM SKASOWANE
            W zasadzie Korcia napisała wszystko, co sam chciałem napisać.
            "nie
            > wiesz, ile miłości wkłada ojciec w świadome poczęcie własnego dziecka"
            Chodziło mi tu o zapłodnienie in vitro; naturalnie, podczas miłosnych uniesień
            trudno myśleć o tym, że właśnie płodzi się dziecko.
            Ale podstawą jest to, że każde dziecko powinno być płodzone ŚWIADOMIE, a
            decyzja ta powinna wynikać z miłości - do partnera i do dziecka, które dołączy
            do rodziny.I jeszcze jedno: dla wierzących? Wątpię, to złe słowo. Co z tego, że
            ktoś wierzy w któregoś z bogów, skoro może być przy tym skończonym draniem,
            alkoholikiem albo bandytą. Prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie, niż taki / taka
            wierząca / wierzący pomyśli sobie: "wszystkie dzieci to dary boże"
            • nauma Re: Panie i Panowie 18.12.03, 14:50
              Mam wrażenie, że nasz kochany Torquemada wyciął jeszcze coś, bo cała dyskusja z
              Jan i Korcią ma wyraźne braki. O co chodzi, cenzorze?
              Nie było bluźnierstw;
              nie było przekleństw;
              może chodzi o to, że mi cię żal albo że nie będziesz ojcem?
          • kora3 Re: Panie i Panowie 18.12.03, 15:28
            arcykr napisał:

            > kora3 napisała:
            >
            > > A co co ja napisałam ..hmm cóz ...po pierwsze kiedyś Arcy wspomniał, ze w
            > > małżeństwie (sakramentalnym) miłość nie jest onieczna ...
            > Możeszna zacytować, co dokładnie napisałem?

            że jest potrzebna na początku, potem niekoniecznie ..tak napisałeś ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka