Dodaj do ulubionych

"Pasja Chrystusa" Gibsona

01.01.04, 10:13
www.wprost.pl/ar/?O=54184&C=57
"Janowi Pawłowi II nie sposób odmówić ogromnych zasług w dziele dialogu między judaizmem a katolicyzmem. Trudno też posądzać go o jakąś szczególną sympatię do Gibsona. Ten, występujący tym razem w roli reżysera, gwiazdor kina, bohater cyklów "Mad Max" i "Zabójcza broń" oraz kasowych przebojów "Braveheart - Waleczne Serce", "Okup" czy "Znaki", należy do zachowawczego, nie uznawanego przez Watykan odłamu katolicyzmu, który słynie z ostrej krytyki posoborowego Kościoła. Nie kto inny, jak ojciec Gibsona, Hutton, posunął się wręcz do zakwestionowania autorytetu Jana Pawła II. Zrobił to w swej książce pod wymownym i prowokacyjnym tytułem "Czy papież jest katolikiem?". Jeśli weźmie się pod uwagę te okoliczności, aprobata Jana Pawła II dla "Pasji" być może rozrzedzi nieco złą atmosferę, która zawisła nad Gibsonem i jego filmem."
Jeżeli cosnie jest uznawane przez Watykan, nie jest odłamem katolicyzmu.
Obserwuj wątek
    • arcykr Film zrobiony w piekle 01.01.04, 10:14
      W tym samym artykule:
      ""Żywot Briana" (1978) Terry'ego Jonesa i trupy Monty Pythona w zasadzie wyczerpuje listę najbardziej obrazoburczych filmów obracających się wokół pasyjnej tematyki. Warto jednak zwrócić uwagę, że w tym wypadku po raz pierwszy jako strona ostro wystąpiły środowiska żydowskie. Rabin Abraham Hecht, przewodniczący organizacji Rabbinical Alliance of America, na łamach "Variety" oświadczył: "Nigdy dotąd nie zetknęliśmy się z równie plugawym, odrażającym i bluźnierczym filmem. (...) Ten film został zrobiony w piekle"."
    • svetomir Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 01.01.04, 16:28
      katolicyzm to nie tylko rzymska denominacja, której obaj nalezymy.
      Katolicyzm to nurt w Kościele Chrystusa do którego zaliczają sie wszystkie
      współnoty w rózny sposób kontynujace tradycje Kościoła zachodniego. A wiec i
      starokatolicyzm i sedewakantyzm i wiele innych pomniejszych strumyczków. Duch
      wieje kedy chce
      • arcykr Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 01.01.04, 22:31
        svetomir napisał:

        > Katolicyzm to nurt w Kościele Chrystusa do którego zaliczają sie wszystkie
        > współnoty w rózny sposób kontynujace tradycje Kościoła zachodniego.
        Luteranizm też?
        • svetomir Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 02.01.04, 00:49
          Czy luteranizm kontynuuje tradycję?
          Chyba wyraziłem sie jasno.
          O ile w luteranizmie są slady tradycji o tyle tylko jestv katolicki
          • arcykr Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 02.01.04, 10:02
            A jaka jest twoja definicja katolicyzmu?
            • svetomir Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 02.01.04, 11:22
              Katolicyzm- potoczna nazwa tych nurtów chrześcijaństwa sakramentalnego, które
              sa zwiazane z Rzymem badź to więzią jurysdykcji, bądź to więzią wspólnej
              tradycji
              • arcykr Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 02.01.04, 16:57
                svetomir napisał:

                > Katolicyzm- potoczna nazwa tych nurtów chrześcijaństwa sakramentalnego, które
                > sa zwiazane z Rzymem badź to więzią jurysdykcji, bądź to więzią wspólnej
                > tradycji
                Katolicka tradycja mówi, że:
                republika.pl/rg1/teksty/35.html
                I co ty na to?
                • svetomir Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 02.01.04, 21:35
                  W owych czasach rzeczywiscie tak było. kosciół nie był tak scentralizowany jak
                  obecnie, biskupi mieli spora autonow\mie i dlatego zadnemu z nich nie ciązyła
                  jurysdykcja Rzymu, totez wszysscy zachodni jurysdykcje te uznawali. Juz pod
                  koniec Średniowe\iecza sytuacja sie zmieniła, a krótkotrawa\łe wyjatki były i
                  wcześniej
                  • arcykr Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 03.01.04, 17:18
                    Nie zmieniaj tematu.
                    • svetomir Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 03.01.04, 18:57
                      nie zmieniłem tematu. to ty go troche przeciagnałeś w bok podajac link do
                      dyktatu papieskiego. Czy uwazasz, ze ów tekst ma zastosowanie w obecnym czasie?
                      • arcykr Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 03.01.04, 19:03
                        svetomir napisał:

                        > Czy uwazasz, ze ów tekst ma zastosowanie w obecnym czasie?
                        Na zdaniu "Nikt nie może uważać się za katolika, jeżeli nie zgadza się z biskupem rzymskim" opieram swoją definicję katolicyzmu.
                        • svetomir Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 05.01.04, 19:34
                          > Na zdaniu "Nikt nie może uważać się za katolika, jeżeli nie zgadza się z
                          biskup
                          > em rzymskim" opieram swoją definicję katolicyzmu.


                          Ciekawostka jest fakt, ze sedewakantysci róznej masci opierają swoja definicje
                          katolicyzmu na tym samym zadaniu. tyle tylko , że nie uznaja Jana Pawła II za
                          papieża.
                          • arcykr Re: Sedewakantyzm jest odłamem katoliicyzmu 06.01.04, 13:11
                            svetomir napisał:

                            > Ciekawostka jest fakt, ze sedewakantysci róznej masci opierają swoja definicje
                            > katolicyzmu na tym samym zadaniu. tyle tylko , że nie uznaja Jana Pawła II za
                            > papieża.
                            A jak taka wiara ma się do Opatrzności Bożej?
    • baba-jaga Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 01.01.04, 21:25
      arcykr napisał:

      > www.wprost.pl/ar/?O=54184&C=57
      > "Janowi Pawłowi II nie sposób odmówić ogromnych zasług w dziele dialogu
      między
      > judaizmem a katolicyzmem. Trudno też posądzać go o jakąś szczególną sympatię
      do
      > Gibsona. Ten, występujący tym razem w roli reżysera, gwiazdor kina, bohater
      cy
      > klów "Mad Max" i "Zabójcza broń" oraz kasowych przebojów "Braveheart -
      Waleczne
      > Serce", "Okup" czy "Znaki", należy do zachowawczego, nie uznawanego przez
      Waty
      > kan odłamu katolicyzmu, który słynie z ostrej krytyki posoborowego Kościoła.
      Ni
      > e kto inny, jak ojciec Gibsona, Hutton, posunął się wręcz do zakwestionowania
      a
      > utorytetu Jana Pawła II. Zrobił to w swej książce pod wymownym i
      prowokacyjnym
      > tytułem "Czy papież jest katolikiem?". Jeśli weźmie się pod uwagę te
      okolicznoś
      > ci, aprobata Jana Pawła II dla "Pasji" być może rozrzedzi nieco złą
      atmosferę,
      > która zawisła nad Gibsonem i jego filmem."
      > Jeżeli cosnie jest uznawane przez Watykan, nie jest odłamem katolicyzmu.


      a Ty co tak arcyku na nutke bluzniercza zaczynasz Nowy Rok?
      Film jest rzeczywiscie po linii Rydzyka i Jankowskich jakichs.
      Poza tym beda sie cieszyc wszyscy zadni widoku krwii (zmyslowcy o ustach w
      ksztalcie: duchowosc), jak tez szukajacyc w losach Chrystusa przede wszystkim
      prawd historycznych,a nie objawien duchowych. No bo na dobra sprawe jak z
      ukrzyzowania i drogi krzyzowej zrobic meke wieksza od meki tych matek i ojcow w
      Iranie, ktorzy potracili cale rodziny, dzieci? Zdramatyzowac kkrwistosc,
      miesistosc wydarzen.

      • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 01.01.04, 22:20
        baba-jaga napisał:

        > No bo na dobra sprawe jak z
        > ukrzyzowania i drogi krzyzowej zrobic meke wieksza od meki tych matek i ojcow
        > w Iranie, ktorzy potracili cale rodziny, dzieci? Zdramatyzowac kkrwistosc,
        > miesistosc wydarzen.
        Nie cierpienie zbawia, ale miłość.
        • baba-jaga Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 02:33
          arcykr napisał:


          > Nie cierpienie zbawia, ale miłość.

          no wlasnie, wiec po co to retuszowanie cierpienia?
          • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 10:00
            baba-jaga napisał:

            > no wlasnie, wiec po co to retuszowanie cierpienia?
            A kto niby retuszuje?
            • baba-jaga Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 16:10
              arcykr napisał:

              > baba-jaga napisał:
              >
              > > no wlasnie, wiec po co to retuszowanie cierpienia?
              > A kto niby retuszuje?


              Gibson - 'ubarwiajac'(dosadnie zmyslowo) krwiscie meczenstwo Jezusa.
              Rozumiem iz jego intencja bylo pobudzenie wyobrazni, ale chyba raczej objawil
              on swoj wlasny radykalizm ultra-katolicki. Zreszta nie widzialam jeszcze tego
              filmu, ale z powodu tego co czytalam o nim, to nawet odeszla mi ochota.
              • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 16:50
                baba-jaga napisał:

                > Gibson - 'ubarwiajac'(dosadnie zmyslowo) krwiscie meczenstwo Jezusa.
                A skąd wiesz, że to było ubarwienie a nie złagodzenie w stosunku do rzeczywistości?

                > Rozumiem iz jego intencja bylo pobudzenie wyobrazni, ale chyba raczej objawil
                > on swoj wlasny radykalizm ultra-katolicki. Zreszta nie widzialam jeszcze tego
                > filmu, ale z powodu tego co czytalam o nim, to nawet odeszla mi ochota.
                Za bardzo by cię gryzły twoje grzechy?
                • baba-jaga Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 16:55
                  nie, wole cieszyc sie miloscia Jezusa, niz onanizowac cierpieniem.
                  • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 17:00
                    baba-jaga napisał:

                    > nie, wole cieszyc sie miloscia Jezusa, niz onanizowac cierpieniem.
                    Nie można się autentycznie cieszyć miłością będąc jednocześnie propagatorem onanizmu rozumianego w sensie dosłownym.
                    • arcykr Kolejny przykład 02.01.04, 17:17
                      "no i jak wy dzieci chcecie pielegnowac te swoja milosc, skoro ja maltretujecie
                      tak, ze za cztery lata nic z niej nie bedzie, poza pretensjami i nieswiadomymi
                      odreagowaniami frustracji? A skoro tak wam to niespelnienie doskwiera, to
                      przeciez znaczy ze jest to wazniejsze niz cala reszta, a zatem jak chcecie
                      ukladac sobie zycie, jesli po rozpoczeciu wspolzycia seksualnego, okaze sie iz
                      cos z nim jest nie tak?
                      Co za marnotrawienie czasu, zycia i darow Bozych! Kochaja sie, ale nie moga sie
                      dotykac. Idzcie do poradni psychologicznej, a nie do ksiedza. Dajcie sobie
                      spokoj z nadmiarem czystosci, bo to sa nieludzkie wymogi stworzone przez ludzi
                      powolanych do ujarzmiania swoich (malenkich) uczuc, i oczekujacych tego samego
                      od innych, podczas gdy ludzie sa rozni, szczegolnie ci niepowolani do celibatu.
                      Poczucie winy z powodu kochania sie to raczej brak wiary w Boga Milosci. Coz,
                      ale trzeba miec sile walczenia o milosc, czasem wbrew najblizszym osobom,
                      rodzinom, tradycjom, wychowaniu. Wszystkich sie nie zadowoli." Źródło:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=9939191
                      Prawdziwy przyjaciel Jezusa tego by nie napisał
                      • baba-jaga Re: Kolejny przykład 02.01.04, 17:47
                        masz chrapke na kontrolowanie calego wszechswiata, co? Na szczescie
                        jestem wolna jak pszczolka polna. ;-))
                        Tam skarb Twoj gdzie Serce.
                        • arcykr Re: Kolejny przykład 03.01.04, 17:21
                          baba-jaga napisał:

                          > masz chrapke na kontrolowanie calego wszechswiata, co? Na szczescie
                          > jestem wolna jak pszczolka polna. ;-))
                          Bóg rozliczy wszystkich. A ja cię ostrzegam.
                        • arcykr Re: Kolejny przykład 03.01.04, 17:22
                          baba-jaga napisał:

                          > Tam skarb Twoj gdzie Serce.
                          Uważaj, żeby twoje serce nie było tam, gdzie tych, których skusisz do grzechu - w piekle.
                    • mike_mike Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 05.01.04, 16:36
                      arcykr napisał:

                      > baba-jaga napisał:
                      >
                      > > nie, wole cieszyc sie miloscia Jezusa, niz onanizowac cierpieniem.
                      > Nie można się autentycznie cieszyć miłością będąc jednocześnie propagatorem
                      ona
                      > nizmu rozumianego w sensie dosłownym.

                      Arcykr, myślałem już, że powstał na tym forum jakiś poważny wątek, a Ty znowu
                      swoje....
                      • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 13:29
                        mike_mike napisał:

                        > > Nie można się autentycznie cieszyć miłością będąc jednocześnie propagatorem
                        > ona
                        > > nizmu rozumianego w sensie dosłownym.
                        >
                        > Arcykr, myślałem już, że powstał na tym forum jakiś poważny wątek, a Ty znowu
                        > swoje....
                        Ale baba jaga naprawdę propaguje onanizm.
                        • mike_mike Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 13:53
                          arcykr napisał:

                          > mike_mike napisał:
                          >
                          > > > Nie można się autentycznie cieszyć miłością będąc jednocześnie propag
                          > atorem
                          > > ona
                          > > > nizmu rozumianego w sensie dosłownym.
                          > >
                          > > Arcykr, myślałem już, że powstał na tym forum jakiś poważny wątek, a Ty zn
                          > owu
                          > > swoje....
                          > Ale baba jaga naprawdę propaguje onanizm.

                          Jak się zastanowisz, to stosując Twoje rozumowanie, większośćlekarzy propaguje
                          onanizm. A że 75% dzieciaków się onanizuje, to raj raczej jest pustawy a piekło
                          roi się od onanistów i tych którzy onanizm propagują.
                          Tyle tylko, Arcy, że piekło będzie pełne też od tych którzy potępiają onanizm.
                          A dla czego? Dla tego, że swoim nieodpowiedzialnym postepowaniem doprowadzają
                          małolatów do różnych zaburzeń natury emocjonalnej, poprzez wywoływaniepoczucia
                          winy.
                  • jan33 Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 18:39
                    baba-jaga napisał:

                    > nie, wole cieszyc sie miloscia Jezusa, niz onanizowac cierpieniem.
                    *****
                    baba-jaga
                    troche mnie zaskoczyles. Jak odbierasz milosc Jezusa skierowana do ciebie.
                    Poza Krzyzem i Jego cierpieniem. Ciekawe. Wytlumacz prosze.
                    jan33
                    • baba-jaga Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 19:30
                      jan33 napisał:

                      > baba-jaga napisał:
                      >
                      > > nie, wole cieszyc sie miloscia Jezusa, niz onanizowac cierpieniem.
                      > *****
                      > baba-jaga
                      > troche mnie zaskoczyles. Jak odbierasz milosc Jezusa skierowana do ciebie.
                      > Poza Krzyzem i Jego cierpieniem. Ciekawe. Wytlumacz prosze.
                      > jan33


                      Jezus przezwyciezyl cierpienie, dlatego cierpienia nie powinno sie
                      gloryfikowac, tylko wlasnie zwyciestwo. Tak jak nie gloryfikujemy zla, tylko
                      zwyciestwo dobra.
                      • baba-jaga Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 20:06
                        baba-jaga napisał:

                        > jan33 napisał:
                        >
                        > > baba-jaga napisał:
                        > >
                        > > > nie, wole cieszyc sie miloscia Jezusa, niz onanizowac cierpieniem.
                        > > *****
                        > > baba-jaga
                        > > troche mnie zaskoczyles. Jak odbierasz milosc Jezusa skierowana do ciebie.
                        >
                        > > Poza Krzyzem i Jego cierpieniem. Ciekawe. Wytlumacz prosze.
                        > > jan33
                        >
                        >
                        > Jezus przezwyciezyl cierpienie, dlatego cierpienia nie powinno sie
                        > gloryfikowac, tylko wlasnie zwyciestwo. Tak jak nie gloryfikujemy zla, tylko
                        > zwyciestwo dobra.

                        w psychoterapii tez, zrozumienie doswiadczonego zla, cierpienia, utrat etc.
                        jest istotne, ale nie mozna tego roztrzzasac w nieskonczonosc, ani
                        wyolbrzymiac, bo przyciaga sie negatywna energie (w ten sposob mowi sie iz
                        ludzie z depresjami karmia sie negatywnymi wspomnieniami, tworzac bledne kolo
                        negatywnosci. A nawyk tworzy potrzebe.Gdy natomiast przebywanie w otoczeniu
                        pozytywnym, stymuluje akceptacje rzeczywistoosci i regeneracje woli i milosci
                        zycia), trzeba to przetransformowac w Nowe Zycie. Nie ma co dodawac wiecej zla
                        do juz istniejacego, poprzez kladzenie nacisku na cierpietnictwo. Zycie ma
                        dosyc 'naturalnych' cierpien, koniecznych do rozwoju.
                        Oczywiscie, iz one swiadcza o symptomach chorobowyh, o tym iz konieczne jest
                        zmienienie status quo, ale nie poprzez itensyfikacje meczarn. Jasne iz one sie
                        zwieksza jesli nic sie nie bedzie robic, ale to nie znaczy iz cierpienie jest
                        warunkiem tej przemiany. Prawdziwa tworczosc, duchowosc plynie z radosci wobec
                        tego co nieprzemijajace. Na tym swiecie, dzieki Milosierdziu Bozemu, nic nie
                        trwa wiecznie, nawet cierpienie, dlatego mozemy sie dzieki doswiadczeniom
                        (rozkoszy i cierpienia) rozwijac, zmieniac. I ten owoc koncowy, przemiana
                        osoby, uaktywnienie obecnosci i zdolnosci do percepcji, radosci duchowych, jest
                        najwazniejsza. Jezus dla mnie to Sila S/Tworcza w kazdym czlowieku. A On w Nas,
                        a My w Nim. Poza tym Jego poslannictwo jest wedlug mnie zachecaniem do
                        Spelniania Skarbu Serca, jako Drogi Poszukiwania bezposredniego wspolistnienia
                        z Bogiem. Nie poprzez posluszenstwo, lecz poprzez spelnianie pragnien. Ale
                        oczywiscie, nie od razu umie sie rozrozniac co sie pragnie jako czlowiek, a co
                        jako zwierze. Ale trwanie w posluszenstwie tylko, jest trwaniem w
                        materializmie, bo nie objawia sie swoich 'grzechow', zyje sie w bezpiecznym
                        kokonie 'praw i obowiazkow', ktore mumifikuja dominacje ego. Ale nic nie stoi w
                        miejscu. Zycie jest dynamiczne.
                        • arcykr Przeciwko herezjom baby jagi 03.01.04, 17:49
                          baba-jaga napisał:

                          > Prawdziwa tworczosc, duchowosc plynie z radosci wobec
                          > tego co nieprzemijajace.
                          Wniosek: twórczość Beethovena nie jest (a przynajmniej jej część) prawdziwą twórczością.

                          > I ten owoc koncowy, przemiana
                          > osoby, uaktywnienie obecnosci i zdolnosci do percepcji, radosci duchowych, jest najwazniejsza.
                          Bóg jest najważniejszy.

                          > Nie poprzez posluszenstwo, lecz poprzez spelnianie pragnien.
                          (16) Czyż nie wiecie, że jeśli oddajecie samych siebie jako niewolników pod posłuszeństwo, jesteście niewolnikami tego, komu dajecie posłuch: bądź [niewolnikami] grzechu, [co wiedzie] do śmierci, bądź posłuszeństwa, [co wiedzie] do sprawiedliwości? (17) Dzięki jednak niech będą Bogu za to, że gdy byliście niewolnikami grzechu, daliście z serca posłuch nakazom tej nauki, której was oddano (18) a uwolnieni od grzechu oddaliście się w niewolę sprawiedliwości.
                          (List do Rzymian 6:13-19)
                          (17) Jeżeli bowiem przez przestępstwo jednego śmierć zakrólowała z powodu jego jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru sprawiedliwości, królować będą w życiu z powodu Jednego - Jezusa Chrystusa. (18) A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. (19) Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi. (20) Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, (21) aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
                          ((6)) 01 Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? żadną miarą! (2) Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal?
                          (List do Rzymian 5:17-6:2)
                          (14) Przeto jeśli się wami chlubiłem przed nim, nie doznałem zawstydzenia. Podobnie jak wszystko mówiliśmy wam zgodnie z prawdą, tak też prawdziwą jest nasza chluba wobec Tytusa. (15) Serce zaś jego jeszcze bardziej lgnie ku wam, gdy wspomina wasze posłuszeństwo i to, jak przyjęliście go z bojaźnią i drżeniem. (16) Cieszę się, że we wszystkim mogę wam ufać.
                          (2 list do Koryntian 7:14-16)
                          (3) Chociaż bowiem w ciele pozostajemy, nie prowadzimy walki według ciała, (4) gdyż oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada moc burzenia, dla Boga, twierdz warownych. Udaremniamy ukryte knowania (5) i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi (6) z gotowością ukarania każdego nieposłuszeństwa, kiedy już wasze posłuszeństwo stanie się doskonałe.
                          (2 list do Koryntian 10:3-6)
                          (21) Piszę do ciebie ufny w twoje posłuszeństwo, świadom, że nawet więcej zrobisz, niż mówię.
                          (List do Filemona 21)
                          (1) Dlatego jest konieczne, abyśmy z jak największą pilnością zwracali uwagę na to, cośmy słyszeli, abyśmy przypadkiem nie zeszli na bezdroża. (2) Jeśli bowiem objawiona przez aniołów mowa była mocna, a wszelkie przekroczenie i nieposłuszeństwo otrzymało słuszną zapłatę, (3) jakże my unikniemy /kary/, jeśli nie będziemy się troszczyć o tak wielkie zbawienie? Było ono głoszone na początku przez Pana, a umocnione u nas przez tych, którzy je słyszeli.1
                          (List do Hebrajczyków 2:1-4)
                          (9) Zresztą, jeśliśmy cenili i szanowali ojców naszych według ciała, mimo że nas karcili, czyż nie bardziej winniśmy posłuszeństwo Ojcu dusz, a żyć będziemy? (10) Tamci karcili nas według swej woli na czas znikomych dni. Ten zaś czyni to dla naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami swojej świętości. (11) Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości.
                          (List do Hebrajczyków 12:9-11)
                          (5) To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. (6) On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, (7) lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, (8) uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. (9) Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, (10) aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. (11) I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca.
                          (List do Filipian 2:5-11)

                          > Ale trwanie w posluszenstwie tylko, jest trwaniem w
                          > materializmie, bo nie objawia sie swoich 'grzechow',
                          Gdzie jest posłuszeństwo Bogu, nie ma grzechu.
                          • baba-jaga Re: Przeciwko herezjom baby jagi 04.01.04, 21:53
                            arcykr napisał:

                            > baba-jaga napisał:
                            >
                            > > Prawdziwa tworczosc, duchowosc plynie z radosci wobec
                            > > tego co nieprzemijajace.
                            > Wniosek: twórczość Beethovena nie jest (a przynajmniej jej część) prawdziwą
                            twó
                            > rczością.

                            a skad taki wniosek?




                            >
                            > > I ten owoc koncowy, przemiana
                            > > osoby, uaktywnienie obecnosci i zdolnosci do percepcji, radosci duchowych,
                            > jest najwazniejsza.
                            > Bóg jest najważniejszy.


                            Interakcja czlowieka z Bogiem jest najwazniejsza, podniesienie jakosci zyciowej
                            w czlowieku, poprzez wolna wole i otwartosc na przemiane charakteru osobowosci,
                            a nie pasywne/posluszne trwanie w pozorach swietosci, nie objawiajace
                            przwdziwego charakteru czlowieka, i problemow, ktore wpierw trzeba objawic, zeby
                            moc nad nimi pracowac. Jesli tkwisz tylko w moralnym posluszenstwie, to robisz
                            to z utajonego strachu o siebie, a nie z milosci do Boga. Ale milosierdzie Boze
                            jest nieskonczone, predzej czy pozniej przychodzi 'stan hiobowej utra
                            • a000000 Re: Przeciwko herezjom baby jagi 04.01.04, 22:37
                              baba-jaga napisał:

                              > > Wniosek: twórczość Beethovena nie jest (a przynajmniej jej część)prawdziwą
                              twórczością.



                              ?????? Co autor ma na myśli????
                              >
                              • a000000 Re: Przeciwko herezjom baby jagi 04.01.04, 22:43
                                a000000 napisała:


                                > ?????? Co autor ma na myśli????
                                > >

                                Autorem odkrywczej myśli dotyczącej twórczości Beethovena jest nie babajaga
                                (przepraszam za insynuację), ale nasz Arcykr. Możesz rozwinąć myśl?
                                • arcykr Re: Przeciwko herezjom baby jagi 05.01.04, 12:56
                                  > Autorem odkrywczej myśli dotyczącej twórczości Beethovena jest nie babajaga
                                  > (przepraszam za insynuację), ale nasz Arcykr.
                                  Sprowadziłem wypowiedź baby jagi do absurdu.

                                  > Możesz rozwinąć myśl?
                                  Po co rozwijać taki absurd?
                                  • baba-jaga Re: Przeciwko herezjom baby jagi 05.01.04, 18:20
                                    arcykr napisał:

                                    > > Autorem odkrywczej myśli dotyczącej twórczości Beethovena jest nie babajag
                                    > a
                                    > > (przepraszam za insynuację), ale nasz Arcykr.
                                    > Sprowadziłem wypowiedź baby jagi do absurdu.
                                    >

                                    chyba sam siebie sprowadzasz do absurdu. A nie szkoda tak daru Bozego
                                    marno-trawic?
                                    • arcykr Re: Przeciwko herezjom baby jagi 06.01.04, 13:14
                                      baba-jaga napisał:

                                      > chyba sam siebie sprowadzasz do absurdu.
                                      A co to znaczy sprowadzić kogoś do absurdu?

                                      A nie szkoda tak daru Bozego marno-trawic?
                                      Niby dlaczego siebie marnotrawię?
                            • baba-jaga Re: Przeciwko herezjom baby jagi 05.01.04, 01:32
                              predzej czy pozniej przychodzi 'stan hiobowej utraty'

                              a co do 'wniosku' arcyka to dziwie sie skad taki podzial tworczosci Bethoveena?
                              Dla mnie wszelkie dzialanie tworcze pochodzi od Boga. Tylko czlowiekowi dana
                              zostala zdolnosc do tworczej przemiany rzeczywistosci, tej wewnetrznej i
                              zewnetrznej. Tym chyba roznimy sie od natury, rownie piekno-okrutnej co
                              czlowiek, ale jakby nieco mechanicznie zaprogramowanej, wyzbytej jakichkolwiek
                              objawow wspolczucia wobec jednostki, czy tez wlasnie dzialania tworczego,
                              wyobrazni. Ale, oczywiscie arcyk musi deprecjonowac obecnosc Boga w czlowieku,
                              bo u niego groizloby to pewnie popadnieciem w samozachwyt. Czyz zdolnosc do
                              Tworczosci nie jest czyms na wzor (podobienstwo, wizerunek) Bozy?
                              A co do konsekwencji zjedzenia jabluszka z drzewa s/wiadomosci przez Adaama i
                              Ewe, i wypedzenia ludzi z raju, azeby nie stali sie jako 'Bogowie' to powiem
                              tylko iz ci 'bogowie' czyli Elohim, etymologicznie 'Sedziowie', reprezentuja
                              racjonalny, rozumowy aspekt boskosci, pozbawiony wspolczucia i wyobrazni, ktora
                              odznacza sie Bog Milosierny, zwany w roznych tradycjach Jehowa, albo Jezusem
                              (kwestia umownosci, slow, tradycji - czyli wewnetrznej intencji)
                              • arcykr Re: Przeciwko herezjom baby jagi 05.01.04, 13:02
                                baba-jaga napisał:

                                > a co do 'wniosku' arcyka to dziwie sie skad taki podzial tworczosci Bethoveena?
                                A co, uważasz, że on pisał wszystko inspirowany radością?

                                > Dla mnie wszelkie dzialanie tworcze pochodzi od Boga.
                                Zgoda.

                                > Tylko czlowiekowi dana
                                > zostala zdolnosc do tworczej przemiany rzeczywistosci, tej wewnetrznej i
                                > zewnetrznej.
                                A co z aniołami?

                                > Tym chyba roznimy sie od natury,
                                Co to znaczy, że rzecz różni się od natury?

                                > Ale, oczywiscie arcyk musi deprecjonowac obecnosc Boga w czlowieku,
                                > bo u niego groizloby to pewnie popadnieciem w samozachwyt.
                                Niby dlaczego?

                                Czyz zdolnosc do
                                > Tworczosci nie jest czyms na wzor (podobienstwo, wizerunek) Bozy?
                                Jest.

                                > A co do konsekwencji zjedzenia jabluszka z drzewa s/wiadomosci
                                Widomości dobrego i złego. No i teraz człowiek zna zło moralne i jego skutek - śmierć.

                                przez Adaama i
                                > Ewe, i wypedzenia ludzi z raju, azeby nie stali sie jako 'Bogowie' to powiem
                                > tylko iz ci 'bogowie' czyli Elohim, etymologicznie 'Sedziowie', reprezentuja
                                > racjonalny, rozumowy aspekt boskosci, pozbawiony wspolczucia i wyobrazni,
                                Bóg jest bytem prostym.
                                • baba-jaga Re: Przeciwko herezjom baby jagi 05.01.04, 17:10
                                  arcykr napisał:

                                  > > Tylko czlowiekowi dana
                                  > > zostala zdolnosc do tworczej przemiany rzeczywistosci, tej wewnetrznej i
                                  > > zewnetrznej.
                                  > A co z aniołami?
                                  >

                                  o aniolach wiem niewiele, na pewno sa, pomagaja lub przeszkadzaja, w zaleznosci
                                  od woli ludzkiej i boskiej.

                                  > > Tym chyba roznimy sie od natury,
                                  > Co to znaczy, że rzecz różni się od natury?

                                  wybacz, ale nie umiem filozofowac az tak szczegolowo. Czlowiek to nie rzecz.
                                  A przynajmniej nie tylko.


                                  > > Ale, oczywiscie arcyk musi deprecjonowac obecnosc Boga w czlowieku,
                                  > > bo u niego groizloby to pewnie popadnieciem w samozachwyt.
                                  > Niby dlaczego?
                                  >

                                  Nie wiem, Ty powinienes wiedziec. Widac u Ciebie lek przed emocjami (lub ich
                                  brak, wygasniecie - z jakichs powodow, o ktorych Ty powinienes wiedziec, nie
                                  jestem Twoim spowiednikiem, ani psychoterapeuta)
                                  Mowisz ze posluszenstwo to bezgrzesznosc, a przeciez dobrze wiesz ze Jezus
                                  wolal Marie niz Marte.





                                  > > A co do konsekwencji zjedzenia jabluszka z drzewa s/wiadomosci
                                  > Widomości dobrego i złego. No i teraz człowiek zna zło moralne i jego skutek -

                                  > śmierć.



                                  Tu sie tez roznimy. Dla mnie smierc to wlasnie taka wiedza (rozrozniajaca dobro
                                  od zla), ktora jest osadzaniem. A Jezus przyniosl wyzwolenie, czyli poslanie
                                  milosci i wybaczenia, jak tez milowania grzesznikow (tych ktorzy nie umia byc
                                  czysci). Innymi slowy, tylko wzajemna tolerancja uratuje czlowieczenstwo od
                                  samozaglady.

                                  > Bóg jest bytem prostym.

                                  A dlaczego?
                                  • arcykr Re: Przeciwko herezjom baby jagi 06.01.04, 13:27
                                    baba-jaga napisał:

                                    > wybacz, ale nie umiem filozofowac az tak szczegolowo.
                                    Ćwiczenie czyni mistrza.>
                                    >
                                    > > > Ale, oczywiscie arcyk musi deprecjonowac obecnosc Boga w czlowieku,
                                    > > > bo u niego groizloby to pewnie popadnieciem w samozachwyt.
                                    > > Niby dlaczego?>
                                    > Nie wiem, Ty powinienes wiedziec.
                                    Skoro nie wiesz dlaczego, skąd wiesz, że groziłoby?

                                    > Mowisz ze posluszenstwo to bezgrzesznosc, a przeciez dobrze wiesz ze Jezus
                                    > wolal Marie niz Marte.
                                    Ale nie z powodu jej grzechów.
                                    >
                                    > Tu sie tez roznimy. Dla mnie smierc to wlasnie taka wiedza (rozrozniajaca dobro od zla), ktora jest osadzaniem.
                                    A dla mnie śmierć to śmierć.

                                    A Jezus przyniosl wyzwolenie, czyli poslanie
                                    > milosci i wybaczenia, jak tez milowania grzesznikow (tych ktorzy nie umia byc
                                    > czysci).
                                    To niech się oprą na Bogu.
                                    (13) Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.
                                    (List do Filipian 4:10-16)
                                    >
                                    > > Bóg jest bytem prostym.
                                    > A dlaczego?
                                    www.newadvent.org/summa/100300.htm
                            • arcykr Re: Przeciwko herezjom baby jagi 05.01.04, 12:41
                              baba-jaga napisał:

                              > > > Prawdziwa tworczosc, duchowosc plynie z radosci wobec
                              > > > tego co nieprzemijajace.
                              > > Wniosek: twórczość Beethovena nie jest (a przynajmniej jej część) prawdziwą
                              > twórczością.>
                              > a skad taki wniosek?
                              Nie cała twórczość Beethovena wypływała z radości.
                              > >
                              > Interakcja czlowieka z Bogiem jest najwazniejsza,
                              Nieprawda. Bóg jest najważniejszy.>

                              i problemow, ktore wpierw trzeba objawic, zeby moc nad nimi pracowac.
                              A po co pracować, skoro się nie objawiają?

                              Jesli tkwisz tylko w moralnym posluszenstwie, to robisz
                              > to z utajonego strachu o siebie, a nie z milosci do Boga.
                              Dlaczego?
                              • baba-jaga Re: Przeciwko herezjom baby jagi 05.01.04, 16:53
                                arcykr napisał:


                                > Nie cała twórczość Beethovena wypływała z radości.
                                > > >


                                moze z utraty radosci ktora objawila swoja niedoskonalosc (a wiec
                                iluzorycznosc) mistrz szukal radosci trwalszej, a moze z tesknoty za utraconym
                                rajem, w kazdym razie poszukiwanie tworcze, zawsze zakorzenione jest w tym
                                ziarnie radosci prawdziwej. Kazdy prawdziwy akt tworczy jest metaforycznym
                                dazeniem do przezwyciezenia stanu braku (ktory jest w y r a z a n y bolem,
                                tesknota, dramatem, etc.) osiagnieciem stanu radosci i milosci, ktore
                                mocniejsze sa od smierci. A owszem, bywaja nawet tacy artysci ktorzy ten stan
                                osiagneli, i potrafia sie nim dzielic. Niemniej kazdy czlowiek musi sam do tego
                                dojsc, wypracowac sobie wlasna technike, dlatego Jezus mowi o 'skarbie serca',
                                bo podazajac za glosem serca, odnajdziesz w zyciu takie doswiadczenia ktore cie
                                poprowadza do tej nieprzemijajacej radosci.
                                Alez oczywiscie, nie jest to zaden zloty srodek.

                                > > Interakcja czlowieka z Bogiem jest najwazniejsza,
                                > Nieprawda. Bóg jest najważniejszy.>
                                Myslisz ze Bog by sie troszczyl o czlowieka, gdyby Bog byl najwazniejszy?
                                Chyba...ze...czlowiek....jest....czescia...Boga?
                                >
                                > i problemow, ktore wpierw trzeba objawic, zeby moc nad nimi pracowac.
                                > A po co pracować, skoro się nie objawiają?


                                Bo jak sie nie objawiaja to potem wybuchaja jak tlumiony wulkan, ze zlem nie do
                                opanowania. Poczytaj wasc Pan Junga (rzekomo chwalonego przez ojca Salija),
                                jesli rzeczywiscie chcesz sie w te strone edukowac, i zaznajamiac ze struktura
                                psychiki (nie tylko od strony dogmatyki teologicznej). A inna reakcja,
                                odwrotna, moze byc wygasniecie emocji, co z kolei prowadzi do chorob fizycznych
                                (samobojstwo duszy, ktora nie widzi zadnej mozliwosci na rozwoj w danym
                                wcie-leniu). A z taka choroba duszy, jak z alkoholizmem. Czlowiek slepy,
                                twierdzi ze panuje nad sytuacja, a kiedy juz sie wpadnie w takie odretwienie
                                emocjonalne, to z reguly juz za pozno zeby sie z niego wydostac.

                                >
                                > Jesli tkwisz tylko w moralnym posluszenstwie, to robisz
                                > > to z utajonego strachu o siebie, a nie z milosci do Boga.
                                > Dlaczego?

                                O, kochany arcyku, to temat co najmniej na rekolekcje.
                                • baba-jaga Re: Przeciwko herezjom baby jagi 05.01.04, 17:14

                                  > >
                                  > > Jesli tkwisz tylko w moralnym posluszenstwie, to robisz
                                  > > > to z utajonego strachu o siebie, a nie z milosci do Boga.
                                  > > Dlaczego?
                                  >

                                  a pomedytuj nad sensem Marii i Marty!
                                • arcykr Re: Przeciwko herezjom baby jagi 06.01.04, 13:39
                                  baba-jaga napisał:

                                  > arcykr napisał:
                                  > > Nie cała twórczość Beethovena wypływała z radości.
                                  > moze z utraty radosci ktora objawila swoja niedoskonalosc (a wiec
                                  > iluzorycznosc) mistrz szukal radosci trwalszej, a moze z tesknoty za utraconym
                                  > rajem, w kazdym razie poszukiwanie tworcze, zawsze zakorzenione jest w tym
                                  > ziarnie radosci prawdziwej.
                                  Czyli t. B. nie wypływała z radości, ale z tęsknoty za nią.

                                  Kazdy prawdziwy akt tworczy jest metaforycznym
                                  > dazeniem do przezwyciezenia stanu braku (ktory jest w y r a z a n y bolem,
                                  > tesknota, dramatem, etc.) osiagnieciem stanu radosci i milosci, ktore
                                  > mocniejsze sa od smierci.
                                  Mocne stwierdzenie! A skąd wiesz, że każdy? Czym się różni prawdziwy od nieprawdziwego?

                                  > odnajdziesz w zyciu takie doswiadczenia ktore cie>
                                  > poprowadza do tej nieprzemijajacej radosci.
                                  Do nieba pójdzie każdy, kto będzie w chwili śmierci wolny od grzechu ciężkiego.
                                  "There is a heaven, i.e., God will bestow happiness and the richest gifts on all those who depart this life free from original sin and personal mortal sin, and who are, consequently, in the state of justice and friendship with God."
                                  www.newadvent.org/cathen/07170a.htm#II

                                  > > > Interakcja czlowieka z Bogiem jest najwazniejsza,
                                  > > Nieprawda. Bóg jest najważniejszy.>
                                  > Myslisz ze Bog by sie troszczyl o czlowieka, gdyby Bog byl najwazniejszy?
                                  A dlaczego by nie? Najważniejszy nie znaczy jedyny ważny.

                                  > Chyba...ze...czlowiek....jest....czescia...Boga?
                                  www.newadvent.org/summa/100307.htm
                                  > >
                                  > Bo jak sie nie objawiaja to potem wybuchaja jak tlumiony wulkan, ze zlem nie do opanowania.
                                  Trzeba zaufać Bogu.

                                  > Poczytaj wasc Pan Junga (rzekomo chwalonego przez ojca Salija),
                                  Niby czemu "rzekomo"?

                                  >. A inna reakcja,
                                  > odwrotna, moze byc wygasniecie emocji, co z kolei prowadzi do chorob fizycznych
                                  > (samobojstwo duszy, ktora nie widzi zadnej mozliwosci na rozwoj w danym
                                  > wcie-leniu).
                                  To ty wierzysz w reinkarnację?
                                  > >
                                  > > Jesli tkwisz tylko w moralnym posluszenstwie, to robisz
                                  > > > to z utajonego strachu o siebie, a nie z milosci do Boga.
                                  > > Dlaczego?
                                  > O, kochany arcyku, to temat co najmniej na rekolekcje.
                                  Najdłuższa roga zaczyna się od pierwszego kroku.
                                  • baba-jaga Re: Przeciwko herezjom baby jagi 06.01.04, 15:30
                                    arcykr napisał:


                                    > Czyli t. B. nie wypływała z radości, ale z tęsknoty za nią.


                                    wszyscy pochodzimy z 'raju utraconego' co nam daje mozliwosc pragnienia.


                                    >
                                    > Kazdy prawdziwy akt tworczy jest metaforycznym
                                    > > dazeniem do przezwyciezenia stanu braku (ktory jest w y r a z a n y bolem
                                    > ,
                                    > > tesknota, dramatem, etc.) osiagnieciem stanu radosci i milosci, ktore
                                    > > mocniejsze sa od smierci.
                                    > Mocne stwierdzenie! A skąd wiesz, że każdy? Czym się różni prawdziwy od
                                    niepraw
                                    > dziwego?


                                    Intencja szukania prawdy', a np. czystym zyskiem, komercjalizmem, plagiat etc.
                                    Poza tym to c z u c w odbiorze.


                                    > To ty wierzysz w reinkarnację?


                                    Tak. Czego slad widoczny jest w slowach Jezusa skierowanych do osoby
                                    przeintelektualizowanej religijnym dogmatyzmem: "Musisz sie na Nowo Narodzic".
                                    Szansa dla wszystkich wyrazajacych chec i wole.

                      • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 03.01.04, 17:26
                        baba-jaga napisał:

                        > Jezus przezwyciezyl cierpienie, dlatego cierpienia nie powinno sie
                        > gloryfikowac, tylko wlasnie zwyciestwo. Tak jak nie gloryfikujemy zla, tylko
                        > zwyciestwo dobra.
                        W czasie pewnych rekolekcji zakonnica śpiewała:
                        "Jeśli od grzechu pragniesz wolny być,
                        Patrz na Jezusa krzyż".
                • jan33 Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 16:57
                  arcykr napisał:

                  > Za bardzo by cię gryzły twoje grzechy?
                  ****
                  Arcy,
                  Zajmij sie wlasnymi grzechami na poczatek. Jeszcze Swietym nie jestes. Nawet
                  kiepski jestes w pelnieniu funkcji misjonarskiej.
                  • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 17:04
                    Przynajmniej nie promuję grzechów na forum publicznym.
                    • jan33 Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 02.01.04, 18:32
                      arcykr napisał:

                      > Przynajmniej nie promuję grzechów na forum publicznym.
                      *****
                      Miedzy dyskusja lub watpliwosciami a promocja grzechow jest roznica ktorej
                      zdaje sie nie potrafisz zrozumiec.
                      jan33
                      • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 03.01.04, 16:55
                        jan33 napisał:

                        > Miedzy dyskusja lub watpliwosciami a promocja grzechow jest roznica ktorej
                        > zdaje sie nie potrafisz zrozumiec.
                        Ale pisanie bez żadnych wątpliwości, że np. masturbacja jest OK, szczególnie dla niepełnosprawnych chłopców, jest promocją grzechu - mało ważne, czy w dyskusji, czy poza.
                        • mike_mike Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 05.01.04, 16:43
                          arcykr napisał:

                          > jan33 napisał:
                          >
                          > > Miedzy dyskusja lub watpliwosciami a promocja grzechow jest roznica ktorej
                          >
                          > > zdaje sie nie potrafisz zrozumiec.
                          > Ale pisanie bez żadnych wątpliwości, że np. masturbacja jest OK, szczególnie
                          dl
                          > a niepełnosprawnych chłopców, jest promocją grzechu - mało ważne, czy w
                          dyskusj
                          > i, czy poza.

                          Dla czego promocją grzechu, skoro sama masturbacja grzechem nie jest?
                          • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 13:46
                            mike_mike napisał:

                            > Dla czego promocją grzechu, skoro sama masturbacja grzechem nie jest?
                            Ależ jest.
                            2352 Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności cielesnej. "Zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym". "Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości". Poszukuje się w niej przyjemności płciowej poza "relacją płciową, wymaganą przez porządek moralny, która urzeczywistnia <<w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddawania się sobie i przekazywania życia ludzkiego>>"94.
                            W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, które zmniejszają, a nawet redukują mogą zmniejszyć, a nawet zredukować do minimum winę moralną.
                            www.katechizm.diecezja.elk.pl/rkkkIII-2-2.htm
                            • mike_mike Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 14:02
                              arcykr napisał:

                              > mike_mike napisał:
                              >
                              > > Dla czego promocją grzechu, skoro sama masturbacja grzechem nie jest?
                              > Ależ jest.
                              > 2352 Przez masturbację należy rozumieć dobrowolne pobudzanie narządów
                              płciowych
                              > w celu uzyskania przyjemności cielesnej. "Zarówno Urząd Nauczycielski
                              Kościoła
                              > wraz z niezmienną tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo
                              stwierdz
                              > ają, że masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie
                              nieuporządkowanym". "Bez
                              > względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza
                              prawidłow
                              > ym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości".
                              Poszu

                              Arcy, znasz anatomię? Jestem mężczyzną, używam mojego narządu płciowego -
                              siusiaka, do siusiania, a zatem poza prawidłowym współżyciem małżńskim. Czyżbym
                              grzeszył. Dodam, że siusiając, zwłaszcza rano, po przebudzeniu, odczuwam wielką
                              przyjemność...
                              Arcy, powienieneś sam (o ile do tej pory jeszcze tego nie zrobiłeś) spróbować
                              onanizmu - nie miałes jak twierdzisz nigdy kobiety, więc może to byłoby dla
                              Ciebie dobre ujście dla frustracji, które Cię ogarniają.
                  • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 03.01.04, 18:38
                    jan33 napisał:

                    > Nawet kiepski jestes w pelnieniu funkcji misjonarskiej.
                    A co mam zrobić wg. ciebie, żeby być lepszy?
                    • jan33 Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 04.01.04, 01:44
                      arcykr napisał:

                      > jan33 napisał:
                      >
                      > > Nawet kiepski jestes w pelnieniu funkcji misjonarskiej.
                      > A co mam zrobić wg. ciebie, żeby być lepszy?
                      ***
                      Mniej werbalnego nawracania, wiecej dobrych uczynkow.
                      jan33

                      • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 04.01.04, 07:41
                        jan33 napisał:

                        > Mniej werbalnego nawracania, wiecej dobrych uczynkow.
                        Trudno, że bym opisywał na forum swoje dobre uczynki.
                        • baba-jaga Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 05.01.04, 01:43
                          a maze janowi33 chodzi o to zebys arcyku tak nie werbowal ciagle jak papuga?
                          • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 05.01.04, 13:04
                            baba-jaga napisał:

                            > a maze janowi33 chodzi o to zebys arcyku tak nie werbowal ciagle jak papuga?
                            A dlaczego miałoby mu o to chodzić?
                            • jan33 Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 05.01.04, 16:04
                              arcykr napisał:

                              > baba-jaga napisał:
                              >
                              > > a maze janowi33 chodzi o to zebys arcyku tak nie werbowal ciagle jak papug
                              > a?
                              > A dlaczego miałoby mu o to chodzić?
                              *****
                              W imie milosci blizniego. A swoja droga oduczysz sie kiedys odpowiadac
                              pytaniami.
                              • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 05.01.04, 20:50
                                jan33 napisał:

                                > W imie milosci blizniego.
                                Właśnie miłóść bliźniego każemi nie ustawać.

                                > A swoja droga oduczysz sie kiedys odpowiadac
                                > pytaniami.
                                A po co? ;-)
                                • a000000 Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 05.01.04, 22:51
                                  arcykr napisał:

                                  > jan33 napisał:
                                  >
                                  > > W imie milosci blizniego.
                                  > Właśnie miłóść bliźniego każemi nie ustawać.
                                  >
                                  > > A swoja droga oduczysz sie kiedys odpowiadac
                                  > > pytaniami.
                                  > A po co? ;-)

                                  A chociażby po to, aby nie denerwować swoich bliźnich i wykazać choć odrobinę
                                  chęci porozumienia z resztą Forum. Arcykrze, odpowiadanie pytaniem na pytanie
                                  jest niegrzeczne i lekceważące. Nie dziw się potem, że jesteś atakowany.
                                  Czy Ty sądzisz, że jawnie nas lekceważąc, zdołasz przekonać nas choćby do
                                  drobnej części swoich poglądów???? Tak nie wolno ewangelizować, bo skutek jest
                                  wręcz przeciwny.
                                  • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 13:49
                                    a000000 napisała:

                                    > Arcykrze, odpowiadanie pytaniem na pytanie
                                    > jest niegrzeczne i lekceważące.
                                    Dlaczego?

                                    > Nie dziw się potem, że jesteś atakowany.
                                    Żeby tylko z tego powodu...
                                    • a000000 Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 14:24
                                      arcykr napisał:

                                      > a000000 napisała:
                                      >
                                      > > Arcykrze, odpowiadanie pytaniem na pytanie
                                      > > jest niegrzeczne i lekceważące.
                                      > Dlaczego?

                                      Arcykrze, jesteś cudny!
                                      Wiesz co to konsternacja? To stan, w który wprawiłeś mnie swoim zapytaniem. Tak
                                      pytał mój synek gdy miał 4 latka. Gdy się ma 29 lat, wypadałoby znać podstawowe
                                      zasady dobrego wychowania. Nie odpowiadanie na pytania i zadawanie nowych jest
                                      powszechnie stosowane przez polityków i innych socjotechników, aby zamątać nam,
                                      maluczkim, w głowach. Odpowiadanie pytaniem na pytanie jest narzucaniem swojego
                                      sposobu rozmowy, podejrzewam, że bez chęci nawiązania porozumienia. Chcesz być
                                      szanowany i wysłuchiwany? Szanuj i wysłuchuj innych. I jeśli od roku jesteś o
                                      coś proszony, mógłbyć w końcu nad tym się zastanowić i nie zadawać więcej pytań
                                      typu: dlaczego powinieneś prowadząc dyskusję odpowiadać na zadane pytania.
                                      Jeśli odpowiedź jest Ci niewygodna, powiedz to, a nie stosuj uników.

                                      >
                                      > > Nie dziw się potem, że jesteś atakowany.
                                      > Żeby tylko z tego powodu...

                                      Wydaje mi się, że głównym powodem jest właśnie Twój lekceważący ton. Reszta
                                      ataków to tylko pochodne.
                                      Zaraz zapytasz o przykłady lekceważącego tonu. A ja Ci odpowiem: nie będę Cię
                                      arcykrze drogi wychowywać. Jesteś już na tyle starym facetem, że sam sobie
                                      odpowiedz.
                                      • mike_mike Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 14:26
                                        a000000 napisała:

                                        > arcykr napisał:
                                        >
                                        > > a000000 napisała:
                                        > >
                                        > > > Arcykrze, odpowiadanie pytaniem na pytanie
                                        > > > jest niegrzeczne i lekceważące.
                                        > > Dlaczego?
                                        >
                                        > Arcykrze, jesteś cudny!
                                        > Wiesz co to konsternacja? To stan, w który wprawiłeś mnie swoim zapytaniem.
                                        Tak
                                        >
                                        > pytał mój synek gdy miał 4 latka. Gdy się ma 29 lat, wypadałoby znać
                                        podstawowe
                                        >
                                        > zasady dobrego wychowania. Nie odpowiadanie na pytania i zadawanie nowych
                                        jest
                                        > powszechnie stosowane przez polityków i innych socjotechników, aby zamątać
                                        nam,
                                        >
                                        > maluczkim, w głowach. Odpowiadanie pytaniem na pytanie jest narzucaniem
                                        swojego
                                        >
                                        > sposobu rozmowy, podejrzewam, że bez chęci nawiązania porozumienia.

                                        Czy nie odnosisz wrażenia, że on właśnie to robi?
                                        • a000000 Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 15:33
                                          mike_mike napisał:

                                          Odpowiadanie pytaniem na pytanie jest narzucaniem
                                          > swojego
                                          > >
                                          > > sposobu rozmowy, podejrzewam, że bez chęci nawiązania porozumienia.
                                          >
                                          > Czy nie odnosisz wrażenia, że on właśnie to robi?

                                          Owszem, odnoszę. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że arcy zarzuca kochanicy
                                          niezrównoważenie na zasadzie - przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli do woli.
                                          W arcym nie ma nic z miłości bliźniego. Ordung, rygor, grzech, kara, piekło. A
                                          gdzie zrozumienie, współczucie, przebaczenie, miłość? Gdzie podanie ręki
                                          grzesznikom? Fakt, ręki nie poda, bo mógłby się zarazić. Ciekawi mnie, co arcy
                                          odpowie na sądzie ostatecznym na pytanie : co uczyniłeś wobec swoich bliźnich?
                                          Chcesz wybaczenia? A czy Ty wabaczałeś? Tak sobie przeglądałam wypowiedzi
                                          o.Salija i znalazłam w nich troszkę ciepła, zrozumienia dla ludzkiej ułomności.
                                          Skąd więc u arcego taka pryncypialność?
                                          • mike_mike Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 15:35
                                            a000000 napisała:

                                            > mike_mike napisał:
                                            >
                                            > Odpowiadanie pytaniem na pytanie jest narzucaniem
                                            > > swojego
                                            > > >
                                            > > > sposobu rozmowy, podejrzewam, że bez chęci nawiązania porozumienia.
                                            > >
                                            > > Czy nie odnosisz wrażenia, że on właśnie to robi?
                                            >
                                            > Owszem, odnoszę. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że arcy zarzuca kochanicy
                                            > niezrównoważenie na zasadzie - przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli do
                                            woli
                                            > .
                                            > W arcym nie ma nic z miłości bliźniego. Ordung, rygor, grzech, kara, piekło.
                                            A
                                            > gdzie zrozumienie, współczucie, przebaczenie, miłość? Gdzie podanie ręki
                                            > grzesznikom? Fakt, ręki nie poda, bo mógłby się zarazić. Ciekawi mnie, co
                                            arcy
                                            > odpowie na sądzie ostatecznym na pytanie : co uczyniłeś wobec swoich
                                            bliźnich?
                                            > Chcesz wybaczenia? A czy Ty wabaczałeś? Tak sobie przeglądałam wypowiedzi
                                            > o.Salija i znalazłam w nich troszkę ciepła, zrozumienia dla ludzkiej
                                            ułomności.
                                            >
                                            > Skąd więc u arcego taka pryncypialność?

                                            Tak... Ciekawe kto i jak go wychowywał...
                                      • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 16:55
                                        a000000 napisała:

                                        > Nie odpowiadanie na pytania i zadawanie nowych jest
                                        > powszechnie stosowane przez polityków i innych socjotechników, aby zamątać nam, maluczkim, w głowach.
                                        Z tego nie wynika, że sama czynność jest niegrzeczna. A ja nie mam zamiaru nikomu zaplątywać zawartości głowy, tylko ją właśnie rozplątać.

                                        Odpowiadanie pytaniem na pytanie jest narzucaniem swojego
                                        > sposobu rozmowy, podejrzewam, że bez chęci nawiązania porozumienia.
                                        Właśnie chodzi mi o to, żeby lepiej zrozumieć innych, i dlatego zadają pytania dodatkowe.

                                        Chcesz być
                                        > szanowany i wysłuchiwany? Szanuj i wysłuchuj innych.
                                        Tak bardzo chcę wysłuchać, że aż się dopytuję o więcej.

                                        > > > Nie dziw się potem, że jesteś atakowany.
                                        > > Żeby tylko z tego powodu...
                                        > Wydaje mi się, że głównym powodem jest właśnie Twój lekceważący ton.
                                        A co mam zrobić, żeby był mniej lekceważący?
                                        • mike_mike Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 07.01.04, 09:01
                                          arcykr napisał:

                                          > A co mam zrobić, żeby był mniej lekceważący?

                                          Przykro mi, ale zdaje się tobie już nic nie pomoże...
                    • mike_mike Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 05.01.04, 16:45
                      arcykr napisał:

                      > jan33 napisał:
                      >
                      > > Nawet kiepski jestes w pelnieniu funkcji misjonarskiej.
                      > A co mam zrobić wg. ciebie, żeby być lepszy?

                      Odpuścić sobie misjonarstwo - teraz nie nadajesz się do tego zupełnie. Raczej
                      odstraszasz. Ale kto wie, może za pare lat... A może powinieneś pomyśleć o
                      jakimś seminarium duchowym, lub klasztorze o zamkniętej regule... Chodzi o
                      nabranie dystansu do świata...
                      • arcykr Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 13:53
                        mike_mike napisał:

                        > Odpuścić sobie misjonarstwo - teraz nie nadajesz się do tego zupełnie. Raczej
                        > odstraszasz.
                        Dlaczego odstraszam?

                        > Chodzi o nabranie dystansu do świata...
                        A po co ten dystans?
                        • mike_mike Re: "Pasja Chrystusa" Gibsona 06.01.04, 14:04
                          arcykr napisał:

                          > mike_mike napisał:
                          >
                          > > Odpuścić sobie misjonarstwo - teraz nie nadajesz się do tego zupełnie. Rac
                          > zej
                          > > odstraszasz.
                          > Dlaczego odstraszam?

                          Odstraszasz swoimi zabawnymi i często napastliwymi tekstami.

                          >
                          > > Chodzi o nabranie dystansu do świata...
                          > A po co ten dystans?

                          Po to, aby spojrzeć na siebie i świat troszkę bardziej obiektywnie. Wtedy nie
                          musiabyś pytyać dla czego odstraszasz ludzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka