Gość: Krzysiek
IP: *.nsm.pl
10.05.07, 10:38
Wczoraj znalazłem w skrzynce pocztowej mandat za przejazd bez biletu z
dołączonym formularzem zapłaty luzem. Dane na mandacie zgadzają się imie ,
nazwisko, data urodzenia i adres zamieszkania, imiona rodziców. Niestety nie
ma podanego peselu i serii i numeru dowodu, a w rubryce "dokument" są dwa
wyrazy, jeden bazgroł którego nie moge doczytać, a drugi
doczytałem "ustnie". I wszystko byłoby pieknie, ale mnie ostatnio "kanar"
nie złapał. Domniemywam, że ktoś podał moje dane i później mandat wrzucił do
mojej skrzynki. Dane które zostały ujęte w tym mandacie zna mnóstwo ludzi, od
sąsiadów, znajomych, kończąc na rodzinie. Wynika z tego, że dane zostały
wpisane ustnie bez weryfikacji policji, która w takim przypadku powinna mieć
miejsce. Pytanie, co ja mam teraz zrobić z tym mandatem i czy taki mandat
jest w ogóle ważny bez peselu i serii i numeru dowodu osobistego? Bo przecież
każdy może podać te dane, które zostały ujęte w mandacie.