lexyy.23
20.10.08, 12:01
witam. oto moja sprawa. Pod koniec 2004 zgubiłem dokumenty, ajak sie pózniej okazało zostały skradzione, w 2006 dostałem ponaglenie, że niby jechalem na gape pkp, potem znowu cos, wszystko to zbagatelizowałem, w kwietniu 2006 dostałem jakis pozew w liscie od windykacji z gniezna, w którym niby sprawe przekazali do sądu, to tez olałem, teraz w sierpniu 2008 dostałem znowu ponaglenie z gniezna, w koncu wysłalem do nich pismo, iz nie ja ja jechałem, wysłalem kopie dowodu osobistego-obecnego, zaswiadczenie z urzedu miasta o utracie dokumentów w 2004 roku oraz dane posterunku na który zglosiłem zagubienie dokumentów, odpisali ze itak mam zaplacic bo inaczej komornik. więc chciałbym wiedziec czy ?
1. skoro niby wyslali pozew w 4. 2006 to czemu nie dostałem nakazu z sądu od którego móglbym sie odwolac lub wyjasnic sytuacje do dnia dzisiejszego czyli dobre dwa lata mineły, dlacze3go dostałem ponagleniez gniezna zamiast nakazu z sądu?
2. jaki jest termin przedawnienia , słyszałem że rok, ale jak to liczyc od dnia wypisania mandatu do daty wniesienia pozwu czy nakazu sądowego ? przypominam ze mandat zostal wypisany w pazdzierniku 2005 a teraz dostałem ponaglenie z Gniezna czyli 3 lata minęły ?
3. strasza komornikiem ale przeciez najpierw musi byc sprawa w sadzie czyz nie ?
co robic? płacic za cos czego nie zrobiłem ?, prosze o sugestie i odpowiedzi.