Gość: miki
IP: *.limes.com.pl
09.10.09, 19:44
Nie umiem piec ciast. Nie było potrzeby, aby się uczyć, bo nie
bardzo kto miał je jeść, a i czasu nie miałam. Na emeryturze
postanowiłam rzecz nadrobić. Zabrałam się do tego metodycznie,
prećwiczyłam ciasto kruche, więc tarty są w moim zasięgu, ciasto
czekoladowe, ciasteczka ucierane. Nie o to mi chodzi. Chciałabym
opanować na błysk dwa, trzy ciasta, nie najbardziej skomplikowane na
świecie, ale i nie takie zwykłe. I tu się zaczyna problem. Wrzuciłam
hasło: sernik. Wyskoczyło ze dwieście rodzajów. Tort orzechowy: pięć
przepisów. A czy warto ćwiczyć tort? Muffiny - sami wiecie, co wpis,
to inny przepis. A muffiny chcę robić, bo już blaszkę nabyłam. Zdaje
się, że najlepszy byłby kurs pieczeniowo - deserowy, ale chyba w
Gdańsku nie ma takiego. Sąsiadki też mam niekumate. A synowa mówi,
że chciałaby pleśniaka, że może teściowa da radę. No to pleśniak.
Jak? Muffiny. Jakie? Co jeszcze? Coś wytwornego mi się marzy.
Pomóżcie, ludzie, bardzo proszę.