Dodaj do ulubionych

śmietnik vs żołądek

10.02.10, 19:43
Mam pytanie do tych wszystkich, którzy twierdzą, że szanują jedzenie i nie wyrzucą go do śmietnika jak coś zostanie, bo to grzech, a poza tym inni głodują, a tu się marnuje. I kombinują na tysiąc sposobów, co zrobić z łyżką ziemniaków, zwarzoną śmietaną tudzież połową kromki starego chleba. I rozpisują się o tym, że wyrzucenie jedzenia to grzech, że dzieci w Afryce głodują i zabijają się za kawałek tegoż starego chleba, więc trzeba jedzenie wykorzystywać maksymalnie i obok kotleta schabowego usmażyć "naleśnik" z reszty jajka do panierowania.
Mam pytanie, czy po pierwsze, od tego, że ja nie wyrzucę resztki jajka, tylko je zjem, to Afryka przestanie głodować? Czy to, że to jedzenie nie trafi do śmietnika tylko do mojego żołądka, stanowi jakąś różnicę, skoro jestem już najedzona, a tę resztkę ziemniaków w siebie wmuszam? Tak czy tak, jedzenie to zostało przetworzone i już go nie ma.
Czy zapychając się deserem po obiedzie z trzech dań, nie macie takich wyrzutów jak przy wyrzuceniu ostatniego plasterka pomidora? Przecież tyle osób głoduje, a my tu jemy kolejne ciastko w czekoladzie.
Jedzenie służy przyjemności i przecież większość jemy, chociaż nie musimy. To tak samo jakbyśmy wyrzucali to jedzenie do kosza.
Żal mi dzieci w Afryce, bezdomnych, którzy nie wiedzą, co to ciepły posiłek, ludzi, dla których jogurt z owocami to wielki rarytas. Ale to, że ja wyrzucę rzeczony jogurt do śmieci nic nie zmieni. Nie zbawię świata, wpychając w siebie resztki lub coś na co nie mam ochoty. Nie lepiej, jeśli tak bardzo leży komuś na sercu los biednych ludzi, zaangażować się w jakąś działalność? Lub przekazać część swoich zakupów spożywczych do fundacji?
Obserwuj wątek
      • bobralus Re: śmietnik vs żołądek 10.02.10, 20:25
        Kolejny aspekt tego problemu to kwestia tego, aby nie traktowac tez swojego
        zoladka jak smietnika - przerazil mnie post, w ktorym pani chwalila sie, ze
        wykorzysta nawet przeterminowana smietanę i nic potem rodzinie nie jest. Ale to
        nie musi byc od razu za przeproszeniem wymiotowanie i inne przez pol nocy,
        rakotwórcze toksyny z nadplesniałych owocow, warzyw i innych produktow kumuluja
        sie w organizmie przez wiele lat. Kiedys mi reka zadrżala, potrzebowałam
        smietany do dania, a tu patrze, termin waznosci minal dwa dni wczesniej,
        wygldala ok, wiec dodalam. Nikomu nic nie bylo oprocz jednej osoby, ktora sie
        kompletnie strula, a jedlismy w ciagu dwoch dni to samo. Nigdy nie wiemy, co sie
        dzieje w tych produktach, ktore na oko wygladaja w porzadku.
        Dlatego tez nie jestem zwolenniczka robienia wielkich zapasów, ogarnia mnie
        zgroza, jak widze u znajomych lodowki zapchane tak, ze nie widać w nich nawet
        swiatla. U mnie nawet tak na swieta nie ma. Nie kupuje czegos bo ładne, świeże,
        ciekawe. Jesli cos mi sie podoba, to zmieniam plany kulinarne na dany dzień,
        nigdy nie kupuje na zasadzie "cos z tego zrobie". A potem ta sliczna swieza
        papryka zalega przez tydzien i na "gwałt" trzeba ja jakos przerobić, bo sie cała
        pomarszczyła i zwiedła.
        Poza tym się zgadzam z tym, co zostało wcześniej powiedziane.
        • gazeta_mi_placi Re: śmietnik vs żołądek 25.02.10, 10:32
          >Kolejny aspekt tego problemu to kwestia tego, aby nie traktowac tez swojego
          zoladka jak smietnika - przerazil mnie post, w ktorym pani chwalila sie, ze
          wykorzysta nawet przeterminowana smietanę i nic potem rodzinie nie jest.

          Po terminie ważności nie zawsze produkt jest zepsuty.
          Wcześniej zawsze próbowałam śmietanę-nie było w jej konsystencji/smaku absolutnie nic niepokojącego.
          Skoro wyglądała i smakowała jak śmietana przed upływem terminu ważności dlaczego mam nie wykorzystać?
          Nigdy nic złego nie było a zupa pomidorowa (najczęściej wykorzystuję śmietanę do tej zupy) zawsze palce lizać.
          A spleśniałe/skwaszone rzeczy zawsze wyrzucam nawet jak w kilku wypadkach data ważności była jeszcze dobra.
          Zdrowy rozsądek najważniejszy a nie daty ważności.
          Tak jak nie zjem marchewki z groszkiem której termin ważności upływa dopiero za pełne trzy miesiące bo po otwarciu słoika zobaczyłam pleśń, tak też nie wyrzucę lekko przeterminowanego produktu jeżeli mimo daty ważności jest jeszcze zdatny do spożycia i tak samo smaczny.
    • chicarica Re: śmietnik vs żołądek 10.02.10, 20:14
      Wiesz co, ja też nie lubię marnować jedzenia - w związku z tym KUPUJĘ z głową,
      czasami na zapas, ale ten zapas staram się zamrozić. Nie dojadam resztek, bo
      jestem na diecie, mam dokładnie wyliczone porcje jedzenia, nie będę wmuszać w
      siebie i tyć.
      Druga sprawa - nie dojadam produktów przeterminowanych (choć bez przesady, jak
      się jogurt przeterminuje o 1 dzień to zjem), nadpsutych. Mój brzuch to nie
      śmietnik, żebym miała zjadać śmieci.
    • bene_gesserit Re: śmietnik vs żołądek 10.02.10, 20:25
      Odrobina kaszy, ryzu, ziemniakow warzyw czy miesa z obiadu swietnie
      sie risajkluje we fritacie, albo jako nadzienie do grzanek czy w
      zapiekance. Jakby co mozna zamrozic i uzbierac tyle np kaszy
      gryczanej, zeby starczylo na klops gryczano=ziemniaczany z pieca.
      Itd.

      Jogurt mozna przed przeterminowaniem zwyczajnie zjesc, a zeby sie
      nie przeterminowal, patrolowac polki lodówki. Po prostu. Dwie
      minuty dziennie i wystarczy.

      Poza tym, kupowanie i wywalanie jedzenia jest glupie, bo to
      wywalanie pieniedzy (w USA, o ile pamietam, wywala sie 1/5 do 1/4
      tego, co sie kupuje - po co?). W UK przecietna rodzina wyrzuca do
      smieci okolo 700 funtów rocznie.

      I najwazniejsze - kiedy wywalasz jedzenie:
      - wzrasta produkcja smieci, ktora jest i tak za duza
      - marnuje sie energię potrzebna na wyprodukowanie, magazynowanie
      i transport jedzenia, a więc i
      - zatruwa srodowisko.

      Z tymi glodujacymi w Afryce oczywiscie racja: zamiast wywalac
      kolejny jogurt, zeschly ser i stara wedline, mozesz przeslac
      jakiejs organizacji charytatywnej pieniadze, ktore bys wydal na nie
      wydal. Pewnie zbierze sie z kilka stowek. Dla nich to bardzo duzo.
      • krysia2000 Re: śmietnik vs żołądek 10.02.10, 23:13
        No tu nie mogę się nie zgodzić z Bene, choćbym chciała.

        Mam w domu maniaków wielopaków i kupowaczy oczyma, więc znam ten ból wyrzucania
        z lodówki rzeczy, które się zmarnowały tylko dlatego, że były zasłonięte
        nadmiarem innych rzeczy.
        • bene_gesserit Re: śmietnik vs żołądek 10.02.10, 23:41
          Bene - moze niejasno - sugeruje, zeby podliczyc chocby miesiecznie,
          ile wywala sie do smieci na okazjach, pieciu w cenie czterech itd.

          Moja babka, stara mądra Chinka zwykla mawiac: gdzie nie przemowi
          slowo, przemowi dzwięk monet. W tym wypadku wrzucanych do kubła.

          Wystarczy przez tydzien/miesiac spisywac wyrzucane jedzenie i jego
          wartosc, pomnozyc przez rok i zastanowic sie - wspolnie z
          maniakalnym kupowaczem - co tez fajnego moglby sobie za to kupic, a
          ze glupi, to nie kupi.
          • eeela Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 02:25
            Zgadzam się z Bene :-) Dzieci w Afryce niewyrzucaniem jedzenia nie uratuję, ale
            swój domowy budżet już owszem. Dlatego też staram się kupowac tak, żeby nie
            musiec wyrzucać. Chociaż niestety nie zawsze jest to możliwe. Na przykład muszę
            mieć w cotygodniowych zakupach sałatę, bo ją lubię, ale moje chłopię już nie i
            rzadko daje sobie ją przemycić - a ja całej główki sałaty sama nie zdążę pożreć,
            zanim zwiędnie. Więc zazwyczaj, niestety, końcówka ląduje w koszu. Ale
            przynajmniej mam czyste sumienie pod względem śmieci, bo wszystko - organiczne
            śmieci też - recykluję :-)
            • blue.berry Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 11:00
              u mnie zasada jest prosta - jak coś trzeba wyrzucić bo się przeterminowało (a
              kupiło się za dużo, dla kaprysu, bo naszła ochota która przeszła) to po prostu
              jest zakaz kupowania tego produktu przez następne parę tygodni albo i dłużnej.
              :)
              • bobralus Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 11:14
                Owszem,w owym watku w pierwszym poscie była mowa o tym, ze przez szacunek do
                jedzenia autorka uzywa nawet lekko przeterminowanych produktow i do tej pory nic
                zlego sie nie działo. Dlatego też napisałam, że nie musi to być od razu
                spektakularny efekt.
                Wykorzystywania nadplesnialych rzeczy, z których usunieto jedynie oznake tego co
                dzieje sie w srodku nie chce nawet komentowac...
                Osobiscie znam z 5 rodzin/osób, gdzie lodowki pekaja w szwach a wiekszosc
                przygotowywanych potraw przyprawia mnie o mdłości - kanapki z lekko pożółkłym
                serem białym, obechnięte pierogi, kotlety z mięsa z odkrojonym tym i owym,
                wedlina z lekkim nalotem. Jesli jeszcze nie zpesute, to na pewno już niezle
                nieswieze i niesmaczne. Mama kolezanki wpycha wszystko co lekko nadpsute jej
                chlopakowi, bo ma kiepski on wech i glupio mu odmowic, a potem biedak ma klopoty
                z zoladkiem przez kilka dni.
                I to wszystko normalni ludzie - niezle zarabiajacy, majacy wysprzatany dom,
                wyksztalceni, bez wiekszych skrzywien psychicznych. Po prostu tak zostali
                wychowani, po pierwsze trzeba gromadzic, a po drugie niczego nie mozna zmarnowac.
            • bene_gesserit eeela, 11.02.10, 12:22
              na salate sama kiedys wymyslilam sposob:
              Kupioną lekko oplukac (nie myc) i obciac glabek tak, zeby liscie
              się rozdzielily (w srodku zostana i tak te polaczone z gląbka, ale
              te sa najbardziej trwale i jędrne, wiec nie szkodzi). Tak
              spreprowaną wstawic do miseczki z czystą (przegotowaną imho
              nalejpiej) wodą. I postawić gdzieś w kuchni. Wodę zmieniać
              codziennie. Jest pod ręką, więc łatwo wyjąc z bukietu parę listków
              i umyć. Trwa tak dluzej niz w lodówce, imo. No i fajnie wygląda :)
      • floress Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 09:03
        Nie chodzi mi o kwestie własnych oszczędności, tylko wyrzuty sumienia z powodu
        głodującego ludu i tzw. szacunek do jedzenia.
        Ja też zamrażam, przetwarzam i jem. Ale jak nie mam ochoty na coś, lub zostaje
        mi czegoś bardzo mało, to nie trzymam tego, tylko ląduje w koszu. Kupuję dużo,
        bo uwielbiam mieć w domu praktycznie wszystko, co może mi się przydać. W ten
        sposób gotuję, że robię przegląd i tworzę, albo coś mnie zainspiruje lub na coś
        nabiorę ochoty. Dlatego zawsze mam dużo różnych rzeczy w domu. Lodówkę też muszę
        mieć pełną. Fakt, czasami coś się z tego powodu przeterminuje. Ale to nie zmieni
        sytuacji w Afryce, a jedynie mój domowy budżet, i jak słusznie zauważyłaś Bene,
        wpłynie na ekologię. Choć śmieci segreguję, więc nie jest tak źle.
        • bene_gesserit Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 12:16
          Ze strony
          brytyjskiej kampanii
          przeciw wyrzucaniu jedzenia - co tak
          naprawdę się wyrzuca:

          Zolty ser to dobry przykład - najpierw trzeba nakarmic i wydoić
          krowy, schłodzić i przetransportować mleko, wytworzyć ser,
          zapakować go, zawieżć do sklepu, przechowywać w odpowiedniej
          temperaturze przez caly czas. Caly ten wysiłek i energia tafiają do
          kosza na śmieci, by wylądować na wysypisku. Przeciwnie do wyobrażen
          wielu ludzi nie rozklada się tam bez problemu, ale produkując
          metan, silny gaz odpowiedzialny za efekt cieplarniany.



          I ze strony amerykańskiej:


          W USA rocznie ponad 300 milionów baryłek ropy jest zuzywanych na
          produkcję jedzenia, które skończy w koszu na śmieci.


          A jesli chodzi o glodujących (naprawdę, nie tylko w Afryce, w
          Polsce tez są) - to raczej argument nie racjonalny, ale
          emocjonalny, apelujący do humanizmu i empatii. Fajnie, ze lubisz
          miec pelna lodowke, fajnie, ze cie stac i ze od wywalenia tego czy
          owego nie zbiedniejesz. Ale niefajnie wyrzucac jedzenie dla
          kaprysu, kiedy setki tysięcy nie maja co jesc. Przeciez to prawda.
    • shachar Re: śmietnik vs żołądek 10.02.10, 20:27
      hmm. nie wyżymam patelni po smazeniu celem odzyskania tluszczu, nie
      szykuje tez obiadow niewiadomojakich i wybzdyczonych w kosmos z
      deserem, ktorych nie moge przejesc. Moja uwaga na to ile jest
      zrobione i czy jestesmy to w stanie przejesc wynika moze z czasow
      kiedy 'nie bylo'. teraz wyrzucajac cos na fajans czulabym, ze
      marnotrawie.
      Zoladek moze nie smietnik, ale mam zasade, ze jak ugotuje zupe, to
      wole ja potrzymac w lodowce 4 dni, jak nie ma zbytu, lub zamrozic,
      niz wywalic.Czy to ma cos wspolnego z szacunkiem do siebie/swojego
      zoladka,swiata i kosmosu, a na ile nie, kazdy niech sobie wymysli.
      • bobralus Re: śmietnik vs żołądek 10.02.10, 20:49
        Jasne, jak się gotuje z głową, to świetnym pomysłem jest zamrożenie czegoś, albo
        stopniowo, tak jak mowi Bene, albo po prostu jednorazowo jakiś nadmiar dania.
        Mozna sobie nawet jednego kotleta zamrozić i zjeść na szybki obiad czy kolację.
        Jednak to zupelnie co innego niż dokonywanie wyboru zjeść teraz - wyrzucić.
    • coralin Re: śmietnik vs żołądek 10.02.10, 23:18
      Jakieś populistyczne slogany.
      W wątku o szacunku dla jedzenia nie pamiętam takich wpisów o jedzeniu zepsutej
      śmietany czy głodujących afrykańskich dzieciach.
      Mój szacunek dla jedzenia nie ma nic z tym wspólnego.
    • Gość: v Re: śmietnik vs żołądek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.10, 00:05
      o ratowaniu dzieci w Afryce mogłaś sobie tekst darować
      ludzie umierają z głodu podczas gdy inni wyrzucają tony żarcia
      ze względu na szacunek do tych biednych afrykańczyków nie powinno
      się dopuszczać do psucia mięs, pleśnienia serów itp. tylko robić
      wszystko z głową, w ciągu max pół roku można się nauczyć kupować
      odpowiednie ilości produktów spozywczych

      i nikt nie robi afery o jeden przeterminowany jogurt (nie lubię jak
      w dyskusji aspirującej do poważnej używa się skrajnych i tanich
      chwytów) a o kilogramy jedzenia lądujące na śmietnikach
      • floress Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 08:53
        Nie chodzi mi o tony żarcia i kupowanie rzeczy, których by pułk wojska nie
        przejadł. Chodzi mi o resztkę jajka od panierowania lub ziemniaki pozostałe z
        obiadu w ilości ok. 1 sztuki.
        Ja też nie wyrzucam pół garnka zupy, tylko zostawiam na kolejny lub jeszcze
        następny dzień. Gdy zostanie mi sporo ziemniaków, to na drugi dzień robię
        kopytka. Ale nie mam wyrzutów sumienia, gdy mąż nie zje śniadania w pracy, bo
        nie miał czasu i po prostu je wyrzucam. Bez wyrzutów, że jestem okropną
        egoistką, bo ludzie na świecie głodują. Trudno, nie pomogę tym ludziom
        zadręczaniem siebie i innych. Psa nie mamy. Jak jestem u rodziców, to resztki
        jada pies.
        I jeszcze w sprawie tych Afrykańczyków. Właśnie chodzi mi o to, że problem nie
        jest w wyrzucaniu jedzenia, nawet w tonach, bo to, że Amerykanin czy Niemiec
        wyrzuci cały bochenek chleba, tym Afrykańczykom nie zmieni sytuacji. I nie ma to
        nic wspólnego z szacunkiem. Bo w ten sposób nie szanujemy ich tak samo w
        momencie, kiedy zajadamy ze smakiem to wszystko, co nie jest nam potrzebne do
        przeżycia. Problem jest w tym, żeby pomoc trafiała do tych biednych ludzi. Bo od
        samego gadania i od samego nie wyrzucania i nawet dlatego, że ja tak super będę
        cały rok kupować, że sporo zaoszczędzę nic się nie zmieni. Jedynie ja będę mogła
        kupić sobie kolejną nową sukienkę. Co głodnego Afrykańczyka specjalnie nie
        uszczęśliwi.
        • heather4 Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 09:36
          floress - bardzo mi sie podobal twoj post otwierajacy ten watek,
          ach, gdybym mogla cofnac sie w czasie i wyrecytowac to babci, ktora
          wmuszala we mnie okropnosci powolujac sie na glodujace afrykanskie
          dzieci...
          przelykajac zimna przypalona kasze w glebi ducha czulam, ze nie
          zmieniam losu tych dzieci, niestety nie potrafilam wtedy tego babci
          jasno wylozyc ;)
          • floress Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 10:30
            Mój mąż ma służby 12 godzinne i jak wraca wieczorem, to jadamy raczej gorące
            kolacje. Więc jak nie zje w pracy, to nie trzymam na drugi dzień. A kanapka
            czasem przeleży cały dzień bez lodówki, bo nie ma nawet czasu jej wyjąć.
        • Gość: gosc Re: śmietnik vs żołądek IP: *.as.kn.pl 11.02.10, 13:47
          Mam kolegę, który świeci światło we wszystkich pokojach jednocześnie, bo nie
          WIDZI związku między bezsensownym zużywaniem energii, a ochroną środowiska. I
          sam mówi, że nic go to nie obchodzi, bo on PŁACI za zuzyty prąd.
          Ech, więcej pokory wobec świata, myślę, że jest bardziej złozony niż nasze małe
          główki mogą pojąc..
          To, że często patrzymy tylko przez pryzmat swojego gospodarstwa domowego i nie
          widzimy dalszych konsekwencji nie oznacza, że ich nie ma.
          Ja nie jestem aż taka pewna swego, żeby autorytatywnie stwierdzic, że wyrzucając
          jedzenie na pewno nie wpływam negatywnie na środowisko lub sytuacje głodujących
          w Afryce. A może jest tak, jak z tym motylem machającym skrzydłami w puszczy
          amazońskiej i wywołującym tajfun na innym kontynencie, czy jakoś tak? Ktoś jest
          na 100% pewny, że to nie ma związku??? Ja nie jestem...
    • lashqueen Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 10:24
      U mnie szacunek do jedzenia objawia sie tym, ze kupuje z glowa, nigdy nie za duzo swiezych rzeczy na raz. Chodzi raczej o to, by nie wyrzucac produktow, zanim uplynie termin warznosci, tylko przygotowac z nich jakis posilek. Jak zostana resztki obiadu, to nikt na sile nic w siebie nie wmusza. Jesli mamy ochote dokonczyc cos na drugi dzien, to to robimy, a jesli nie mamy ochoty na to samo, to resztki wyrzucam. Ale czesto mamy ochote, bo jadamy same dobre rzeczy.
      I nie chodzi tu tyle o szacunek do glodujacych na swiecie, a o szacunek do wlasnej pracy, do wlasnych pieniedzy.
      --
      italia-od-kuchni.blogspot.com/
      • lashqueen Re: śmietnik vs żołądek 11.02.10, 10:27
        lashqueen napisała:

        > U mnie szacunek do jedzenia objawia sie tym, ze kupuje z glowa, nigdy nie za du
        > zo swiezych rzeczy na raz. Chodzi raczej o to, by nie wyrzucac produktow, zanim
        > uplynie termin warznosci


        waznosci :)

        --
        italia-od-kuchni.blogspot.com/
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka