Dodaj do ulubionych

Czego brakuje w sklepie:......

26.09.11, 15:31
Witam,

jako, że rozpocząłem wątek w sprawie chilli (forum.gazeta.pl/forum/w,77,129170943,129205651,Re_Prosba_Tesco_Real_chilli_i_jalapeno.html) oraz przyklejony jest watek "Co przywozimy z..." pomyślałem, że może przyda się watek o tym, czego brakuje nam w naszych sklepach.,
A może ktos z firm handlowo/produkcyjnych zaglada i wypelni lukę?

Na dziś chętnie zobaczyłbym na polkach hipermarketów (do Piotra i Pawła to mam daleko i nie mam czasu zeby jechac po samo chilli ;-):

1. Chilli i jalapeno na wagę - świeże

2. Mild curry (powder) - jak bez tego zrobić tuńczyka z morelowym dżemem???? :-)

3. Firma Lay's / Walker's ma rewelacyjną gamę chipsów w UK (www.sensationscrisps.co.uk/#/range) Walker's Sensations. Sweet Thai Chilli są po prostu rewelacyjne. Reszta zreszta też jest OK. Nasze niestety Laysowe wynalazki ostatnich czasow sie nie umywaja. :-(

4. Papadums - bo jak tu zrobicsobie indyjskie zarcie skoro ich nie ma... nawet jak juz znajdę Mango Chutney, jak juz pokroje sobie do tego cebulke... toi z czym to jesc... z bułkami??? ;-(

5. DOBRYCH zółtych serów w cenie do 30 zł/kg - jak to jest, że w Niemczech da się kupić dobry ser za 7 EURO a u nas to wszystko tłuszcze z oleju.... miękkie, bez tekstury i smaku.

Gdzie są nasze sery typu Gouda, Ementaler czy tylżycki z lat 80-tych? Teraz za 25 - 35 zł nie bardzo jest co kupić a od 30 zł w dół to już wogole niczym się nie różni :-(

6. Konserwy rybne!!!! Ale na boga inne niz ryba X w sosie pomidorowym czy w oleju. W UK, sa w róznych mieszankach, rozne ryby - na ostro, na slodko, itd... itd... a u nas jest wielka polka konserw 30 roznych firm tylko wszystko to to samo - 30 x sardynki w oleju, 30 x makrela w sosie pomidorowym, itd... załość

7. Okoń morkski (sea bass) - dlaczego w naszych sklepach go nie ma?

8. Heinz Beans (w sosie pomidorowym sa), 3 dni temu kupilem w Tesco w Czechach jeszcze w sosie meksykańskim (SUPER) - bardzo fajnuie pasuja do burrito, a ze nie potrafie kupic u nas tej malej, bialej fasoli to byloby fajnie jakby chcociez w puszkach byla!

A czego Wam (spożywczego) brakuje w naszych sklepach?
Obserwuj wątek
    • squirk Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 16:00
      Większośc tego, co wymieniłeś, jest w Auchan, Kuchnii Świata itp., tylko tych chipsów nie kojarzę, resztę kupuję bez problemu.
    • kosmopolitesiorbut Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 16:10
      Z zainteresowaniem zapytam... To gdzie Ty mieszkasz? Ja takich problemów w Gdyni nie mam. Czego nie ma w sklepie, jest w internecie.
      • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 18:50
        Mieszkam w Katowicach.
        Do Auchana mi calkiem nie po drodze (podobnie jak do Piotra i Pawła). Chciałbym aby to było w Tesco czy Realu.
        A co do internetu...
        Przeciez nie bede papryczek chilli kurierem zamawiał czy "kubeczka" curry w proszku... bez "eggów" :-)
    • bene_gesserit Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 16:15
      Mi tam przede wszystkim brakuje dobrych warzyw i dobrego ich sprzedawania. Pomidory obojetnie od pory roku sa pomaranczowe, maja ziarnista strukture i pachną tekturą. Co roku w supermarkecie na moim osiedlu odbywa sie rzez szparagow, ktore rzucone w peczkach byle jak schna, gorzknieja i tracą sens (sprzedawane sa przez piec! dni - ostatniego sa tak zwiędle, ze da sie je skręcic w kóleczko). Ziemniaki i jablka sprzedawane sa jako 'ziemniaki' i 'jablka', czesto rzucone na kupe i zmieszane w sensie rozne gatunki ziemniakow i najprzerozniejsze jablka razem - jesli sie kto nie zna, moze zapomniec o wybraniu jablek deserowych czy szarlotkowych. Itd itd, nie mowiac juz o przekomicznych i notorycznych pomylkach w nazewnictwie (pomelo zawsze przedstawiane jest jako 'pamelo' itd).

      Brakuje mi tez smielszej oferty przypraw - ostatnio spedzilam kwadrans przed polka z przyprawami, szukajac szalwi. Nie bylo, bylo natomiast siedem roznych opakowan majeranku i miksow do kurczakow z sola, glutaminianem i cukrem na pierwszych miejscach. A przeciez Kotanyi co najmniej paczkuje te nieszczesna szałwię. To samo dotyczy swiezych ziol - poza piec na krzyz nie wyjdziemy, bo nie.

      Brakuje mi tez oferty kuchni swiatowych - piec rachitycznych sosow sojowych, dwa rodzaje nachosow i jakies sloikowe salsy to stanowczo za malo.

      Dobrej jakosci miesa z mozliwoscia decyzji czy woli sie eko-szmeko czy najtanszego chowu, z mozliwoscia kupienia perliczki, kaplona, jagnieciny itd. To samo dotyczy sensownej oferty ryb.

      Brakuje mi tez - okazalo sie - galaretki malinowej, bo 'od miesiaca nie ma, wie pani'.

      Generalnie oferta supermarketow jest przygnebiajaco ograniczona, nigdy nie ma sie pewnosci, czy to, po co sie idzie, w sklepie bedzie, bo moze wlasnie 'od miesiaca nie ma, wie pani'.
      • Gość: sooki Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: 212.160.148.* 26.09.11, 16:47
        ja nie mam problemow z kupieniem dobrych pomidorow
        moze trzeba zaczac kupowac na bazarach a nie w markecie?
        • kk345 Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 19:21
          > moze trzeba zaczac kupowac na bazarach a nie w markecie?

          Może trzeba zacząć czytać ze zrozumieniem i zauważyć, że wątek jest o brakach w sklepach, a nie na bazarach?
        • bene_gesserit Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 19:26
          Wiedzialam i z cicha satysfakcja czekalam, az odezwie sie jakis niezalogowany przeodwazny z tego typu uwagą. LOL. Jak ktos juz zauwazyl, faktycznie masz problemy z rozumieniem, i faktycznie szkoda, ze nie wiemy, jakim nickiem jestes naprawde, tchorzu.
          • bunia_kania Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 18:08
            Jestem zalogowana, wiec odpowiem za tchorza ;-)

            W jakim kraju mozna kupic ladne pomidory w supermarkecie? Mieszkam w UK (tak tu gloryfikowanym;-)) i nie pamietam zeby w ostatnich 5 (jak nie dluzej) latach kupowala pomidory w supermarkecie. Pomidory ze wzgledu na polityke supermarketow (sprzedawanie lekko podmrozonych niedojrzalych warzyw i owocow) sa niezjadliwe wszedzie.

            bene_gesserit napisała:

            > Wiedzialam i z cicha satysfakcja czekalam, az odezwie sie jakis niezalogowany p
            > rzeodwazny z tego typu uwagą. LOL. Jak ktos juz zauwazyl, faktycznie masz probl
            > emy z rozumieniem, i faktycznie szkoda, ze nie wiemy, jakim nickiem jestes napr
            > awde, tchorzu.
            • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 18:18
              bunia_kania napisała:

              > Jestem zalogowana, wiec odpowiem za tchorza ;-)
              >
              > W jakim kraju mozna kupic ladne pomidory w supermarkecie? Mieszkam w UK (tak tu
              > gloryfikowanym;-)) i nie pamietam zeby w ostatnich 5 (jak nie dluzej) latach k
              > upowala pomidory w supermarkecie. Pomidory ze wzgledu na polityke supermarketow
              > (sprzedawanie lekko podmrozonych niedojrzalych warzyw i owocow) sa niezjadliwe
              > wszedzie.


              Podobnie rzecz ma się z truskawkami. Są w marketach okrągły rok... poza sezonem truskawkowym w Polsce. Pewne rzeczy są dobre tylko z 1 lub 2 ręki a nie 10.
            • bene_gesserit Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 18:40
              Ale nie o tym jest wątek. Watek jest o tym, czego nie ma w supermarketach. Otoz nie ma pomidorow, ktore by rosly w ziemi i dojrzewaly na sloncu.
              • Gość: senin Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.dyn.iinet.net.au 27.09.11, 19:07
                bene_gesserit napisała:

                > Ale nie o tym jest wątek. Watek jest o tym, czego nie ma w supermarketach. Otoz
                > nie ma pomidorow, ktore by rosly w ziemi i dojrzewaly na sloncu.

                niema i nie bedzie
                polityka zakupu produktow (warzyw i pwocow) wielkich sieci supermarketow , zreszta bardzo ekonomicznie realistyczna, nie uwzglednia kupowania u lokalnych producentow,
                pomidory, ogorki i wszelkie inne zakupowane na gieldach i wozone calymi dniami po calym kraju nie wytrzymalyby takiej mordegi

                Ja czasami kupuje tzw. 'sun ripened tomatoes' ale to tez pic na wode - tylko tyle ze sa w kisciach calych lub z szypulkami- i w zwiazku z tymi szypulkami pachna troche lepiej, ale w srodku i tak plastikowe one sa
                • bene_gesserit Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 20:51
                  > niema i nie bedzie

                  No, bo ja wiem?
                  Ze dwa lata temu widzialam program o pomysle, zeby wprowadzic prawdziwe warzywa do jednej z brytyjskich sieci. Skojarzono lokalnych organicznych producentow i ktoras siec i zdaje sie, do konca dokumentu (krecony byl rok) szlo im calkiem-calkiem. Oczywiscie, produkty lokalke i organiczne byly drozsze od hydroponicznego syfu, ale schodzily.

                  Moze eksperyment sie skonczyl, moze i nie powiodl - ale takie pomysly sa, jak widac.
                  • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 27.09.11, 21:17
                    Niemiecki Aldi Poludnie (sa dwa, niezalezne) od lat prowadzi taka polityke - w ich sklepach sa lokalne warzywa i owoce, o ile to tylko mozliwe.
                • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 21:19
                  Fak, ze w UK w spuermarketach sa gorsze niz na "zieleniakach" ale sa lepsze niz w naszych.
                  Da sie kupic ladne i pachnace. U nas nie.

                  Zreszta wystarczy zobaczyc jaki mamy wybor jajek z wolengo wybiegu na codzien. Jak sa Organic i jedna inna marka to juz jest OK.
            • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 27.09.11, 21:23
              > W jakim kraju mozna kupic ladne pomidory w supermarkecie?
              Wzglednie dobre pomidory mozna kupic w supermarketach we Francji. Szczegolnie Cora (gigantyczne sklepy w wielkich miastach) dba o jakosc. Oczywiscie, nie jest to to samo co od chlopa malorolnego z Polski, ale sa calkiem jadalne. Procz tego istnieje siec wyspecjalizowana wylacznie w warzywach i owocach i tam jest juz naprawde dobrze (i drogo).
      • Gość: ziaja Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 17:01
        Ziemniaki lordy, lub żółte denary...a do tego prawdziwe swojskie pomidorki, ogórki, gruszki itp zakupuje w małym osiedlowym warzywniaku, a nie w supermarkecie. Nigdy nie spotkałam się z np. szarą renetą lub antonówką w Tesco czy Realu. Poza tym ręce mi opadają gdy słyszę w warzywniakach od ludzi " jak tu drogo...w Tesco papryka była po 2zł/kg, a tu po 3,5..." tylko wielu ludzi zapomina, ze taki supermarket zakupuje towar na tony, a mały osiedlowy warzywniak na kilogramy. Taki supermarket przechowuje np. taką marchewkę przez 3 tygodnie w chłodniach i magazynach, a mały sklepik co 2-dzień ma świeżą dostawę. więc na boga ludzie opamiętajcie się. Jak ktoś chce jeść pędzony szajs, tylko dlatego, bo tam jest taniej...no to niestety, bez względu na porę roku te pomidory będą pomarańczowe. Czego brakuje mi w naszych sklepach....chyba tylko uczciwości i nie wpychania ludziom kitu....
        • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 19:13
          >a mały sklepik co 2-dzień ma świeżą dostawę.

          Ostatnio w warzywniaku zapytałam po ile kalafiory, pani podała dwie ceny i nie wiedziałam, której skrzynki dotyczą, bo w obu były kalafiory identycznej wielkości i na oko tej samej jakości. Te tańsze były... wczorajsze:) Pomidory w markecie traktuję jako jeden z elementów wystroju półki z warzywami.
        • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 27.09.11, 21:27
          Niestety, wiele towaru w malych warzywniakach w wielkich miastach pochodzi z tego samego zrodla co w supermarketach. Po prostu mali sprzedawcy jada do Makro albo na gielde, a tam jest dokladnie to samo, co trafia do supermarketu.
          Inna sprawa z targami/bazarkami gdzie mozna kupic wypieszczone warzywa od malych producentow.
          • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 08:55
            1. Masz racje.
            2. Niestety coraz żadziej bo po co sie starać? Koient i tak kupi.
          • bene_gesserit Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 12:23
            Otoz to. W Wawie 95% produktow na bazarkach pochodzi z tej samej gieldy w Broniszach. Wiec naprawde rzadko zdarza sie trafic na cos, co by pochodzilo bezposrednio z czyjegos osobistego, wychuchanego ogrodu.
          • jagoda85 Re: Czego brakuje w sklepie:...... 30.09.11, 20:06
            Mam to szczęście, że w moich sklepikach osiedlowych właściciele kupują od sprawdzonych rolników od lat. Towar mają niezłej jakości. W supermarketach często warzywa są droższe niż w moich warzywniakach. Poza tym jak widzę te czyściutkie warzywa w supermarketach to mnie odrzuca. Wolę kupić takie "utytłane" ziemią, są zdecydowanie smaczniejsze.
            • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 01.10.11, 12:55
              To ja jestem "skazona" - wkurzam sie gdy na warzywach korzeniowych zalega ziemia.
              Przeciez tak latwo je oplukac przed dostawa, ale wtedy mniej waza...
    • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 19:20
      Nie brakuje mi przypraw, dodatków trwałych, bo mogę się po nie wybrać okazjonalnie. Brakuje mi większego wyboru ryb w okolicznych sklepach i dobrych serów też.
    • annjen Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 19:33
      dobrych ryb - szczególnie świeżych. to wstyd, żeby w dużym mieście nie było jednego sklepu, gdzie mogę kupić coś poza filetami w glazurze i świeżym łososiem, halibutem oraz czasami dorszem. poza tym mizerny wybór serów. kompletny brak ekologicznych jaj, że o kurczakach nie wspomnę:) wybór przypraw i egzotycznych dodatków też pozostawia wiele do życzenia, bo personel często nie ma pojęcia, co do czego. ostatnio byłam szczęśliwa, gdy w osiedlowej stokrotce zobaczyłam świeże figi, ale pani w kasie musiała drugą pytać, co to, a potem jeszcze nie mogła powstrzymać śmiechu, czego to ludzie nie kupują:)
      • dzioucha_z_lasu Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 19:44
        Ryby - w okolicznych sklepach i marketach króluje łosoś ( nie lubię!), pstrąg oraz rozmaite kostki, panga i mintaj w glazurze, jakieś czasem inne ryby - ale w takiej ilości lodu, że po rozmrożeniu pozostaje jakiś smętny farfocel, na widok którego moje koty biegną do kuwety. Nic świeżego, a ponoć nasz kraj leży nad morzem...
        • ewa9717 O-vo-wi-ti-ny!!!!!!!! 26.09.11, 19:48
          Ach...
          • pinkink3 Re: O-vo-wi-ti-ny!!!!!!!! 28.09.11, 05:12
            Juz chyba nikt tego nie robi.((
            Na amerykanskim rynku istnieje 'Malted Milk', dodawany do lodow, i ma troche podobny smak. Podobnie 'Barley Malt Syrup".

            Swoj niezapomniany smak Ovovityna zawdziecza glownie malt, czyli slodowi jeczmiennemu .

            PS.
            Tez ten smak za mna chodzi.:)
        • galtom Ryby! TAK! 26.09.11, 19:53
          Marzy mi się Okoń Morski - świetna ryba i nie droga, bardzo smaczna (morksa, ale delikatna i nie wiele ości). Bardzo popularna w UK.

          A co do Pangi to dziwie sie, że po pierwsze ktoś to kupuje a po drugie, że wolno ten syf sprzedawać....
        • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 20:12
          dzioucha_z_lasu napisała:

          > króluje łosoś ( nie lubię!).

          Sądziłam, że tylko ja i moja rodzina się uchowaliśmy się jako nielubiący łososia.
          • amused.to.death Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 20:23
            ja też nie lubię łososia
            :)
          • very.martini Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 00:13
            > Sądziłam, że tylko ja i moja rodzina się uchowaliśmy się jako nielubiący łosos
            > ia.

            Mnie jest trudno powiedzieć, czy lubię, czy nie lubię, bo dobrze przyrządzonego zjem, ale napawa mnie obrzydzeniem kolor. Jeszcze dwa, trzy lata i łososie będą marchewkowe. Nie pamiętam już, kiedy widziałam w sklepie łososia w kolorze łososiowym.
            16%VOL
            22%VAT
            • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 00:26
              Ja też zjem nawet niedobrze przyrządzonego, bo jadam bez problemu wszystko, co jada się w naszej szerokości geograficznej, ale nie lubię za bardzo.
            • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 09:12
              very.martini napisała:

              > Mnie jest trudno powiedzieć, czy lubię, czy nie lubię, bo dobrze przyrządzonego
              > zjem, ale napawa mnie obrzydzeniem kolor. Jeszcze dwa, trzy lata i łososie będ
              > ą marchewkowe. Nie pamiętam już, kiedy widziałam w sklepie łososia w kolorze ło
              > sosiowym.

              Trzeba by z porśba do hodowcow napisac (zeby mniej barwnika rybkom dawali ;-) ), bo jak sie w sklepach pojawi losos "dziki" to bedzie kosztowal majatek ( jak dwa kilo krowy).
              • very.martini Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 12:19
                > Trzeba by z porśba do hodowcow napisac (zeby mniej barwnika rybkom dawali ;-) )
                > , bo jak sie w sklepach pojawi losos "dziki" to bedzie kosztowal majatek ( jak
                > dwa kilo krowy).

                Nie będą dawali mniej barwnika, bo ludzie nie będą kupować, bo "coś ten łosoś taki blady".
                Pal sześć łososia, są już barwione krewetki - nie wiedziałam, że do tego dojdzie:)

                16%VOL
                22%VAT
                • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 12:43
                  Nie nazekaj!!!

                  Skoro ze swini da sie zrbic salami, to moze sie okazac, ze juz niedlugo slataka z krewetkami czy takie Pad Thai bedzie z kurczakiem ;-)
                  • Gość: dorotkah Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.hsd1.il.comcast.net 27.09.11, 17:03
                    Ha, ha ja czesto zamawiam w restauracjach pad thai z kurczakiem:-)
                    • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 19:12
                      Hehe, przywiozlem sobie wielki sloj samej zaprawy i sam sobie robię. Tylko u nas z dobrymi krewetkami kłopot. Te które są w skelapch są prawie bez smaku.
                      Ale Pad Thai z kura.... TEMU MÓWIMY ZDECYDOWANE NIE! :)
                  • very.martini Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 12:40
                    > Skoro ze swini da sie zrbic salami

                    Oj tam salami ze świni, ale szynka z piersi indyka to jest mój wędliniarski hit dekady. Albo i dwóch.

                    16%VOL
                    22%VAT
                    • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 19:11
                      very.martini napisała:

                      > > Skoro ze swini da sie zrbic salami
                      >
                      > Oj tam salami ze świni, ale szynka z piersi indyka to jest mój wędliniarski hit
                      > dekady. Albo i dwóch.

                      Oj rany! Na to bym nie wpadłem ;-)
              • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 27.09.11, 21:31
                > Trzeba porśbe do hodowcow napisac zeby mniej barwnika rybkom dawali ;-)
                Unia juz wystosowala taka "prosbe" czyli wprowadzila zakaz dodawania barwnikow. Wejdzie w zycie za jakis czas (niestety dlugo to trwa, zeby hodowcy ryb sie mogli przestawic).
                • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 08:57
                  Jeszcze powinien być wymóg jasnego oznaczania ryb i dodawania inf. o nich (bo u nas Panie na stoiskach nic nie wiedza - nie ich wina tylko sklepu).
                  Czyli ktora ryba jest z polowu a ktora z hodowli, skad - czy to staw czy delta mekongu (z calym syfem) jak panga, itd...

                  Ludzie maja prawo wiedziec co kupuja i jedza. Bo jak inaczej dokonac swiadomego wyboru?
                  • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 28.09.11, 12:15
                    Jest taki unijny wymog, dziala od lat. W panstwach gdzie jest egzekwowany przy kazdym towarze czy to jablka czy mieso czy ryby pisze skad dana rzecz pochodzi.

                    Ryby dodatkowo maja oznaczenie czy sa hodowlane czy polawiane oraz w jakim morzu. Jest to prawny OBOWIAZEK, masowo olewany w Polsce. Gdyby klenci donosili o tym do PIH, to moze w koncu polskie sklepy zaczelyby przestrzegac obowiazujacych przepisow.

                    Przykladowe tabliczki przy rybach i owocach morza
                    Gatunek: xxxxxx
                    Cena: xxx
                    Kraj pochodzenia: Chile
                    polawiana, Ocean Spokojny
                    mrozona (czyli sprzedawana rozmrozona, nie powinno sie jej ponownie zamrazac)

                    Gatunek: xxxxxx
                    Cena: xxx
                    Kraj pochodzenia: Grecja
                    hodowlana, Morze Egejskie
                • very.martini Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 12:45
                  > Unia juz wystosowala taka "prosbe" czyli wprowadzila zakaz dodawania barwnikow.
                  > Wejdzie w zycie za jakis czas (niestety dlugo to trwa, zeby hodowcy ryb sie mo
                  > gli przestawic).

                  Spokojnie, znajdą sposób. Nagle się okaże, że rybom groziła rybia grypa, rybia schizofrenia czy co tam jeszcze i jedyny środek prewencyjny powoduje zmiany koloru, bardzo im przykro, ale muszą wybierać mniejsze zło.

                  16%VOL
                  22%VAT
                  • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 01.10.11, 13:00
                    To zalezy od kraju. Tam gdzie sa regularne kontrole, a panstwo utrzymywane przez konsumentow dba o konsumentow-obywateli, tam jest dobrze - producenci stosuja sie do wymogow, bo kary sa dotkliwe, a ucieczka przed nimi czy manipulacja wymogami naprawde trudna.

                    Natomiast w panstwach gdzie partie polityczne i ich czlonkowie czerpia dochody z nie do konca jasnych zrodel, dziwnym trafem kontrole sa rzadkie, kary niskie i "jakos" nie mozna stworzyc systemu ochrony konsumentow. Tak to wyglada, niestety :(
              • Gość: gość Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.11, 20:19
                Oj, tam, oj tam. Kupiłam kilka razy łososia pacyficznego dużo tańszego od hodowlanego.
          • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 09:11
            Lubie łososia, ale od czasu do czasu.
            Raz, że jest drogi (drozszy niz za granica) i to pomimo, że ten u nas jest hodowlany. A dwa, że nie ma go czym zastapic.

            Kiedys sie mowilo... jezdzcie dorsze, g...o gorsze. Ciekawe co mozna powiedziec o lososiu? ;-)
      • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 20:17
        annjen napisała:

        > dobrych ryb - szczególnie świeżych. to wstyd, żeby w dużym mieście nie było jed
        > nego sklepu, gdzie mogę kupić coś poza filetami w glazurze i świeżym łososiem,
        > halibutem oraz czasami dorszem.

        Takie jest zapotrzebowanie rynku. Na osiedlu sklep rybny padł po 2-3 miesiącach.
        • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 09:13
          coralin napisała:

          > annjen napisała:
          >
          > > dobrych ryb - szczególnie świeżych. to wstyd, żeby w dużym mieście nie by
          > ło jed
          > > nego sklepu, gdzie mogę kupić coś poza filetami w glazurze i świeżym łoso
          > siem,
          > > halibutem oraz czasami dorszem.
          >
          > Takie jest zapotrzebowanie rynku. Na osiedlu sklep rybny padł po 2-3 miesiącach

          Bo niestety ceny mamy z kosmosu. Ludzie kupowaliby ryby ale ich na nie nie stac. Natomiast tych na ktore nas stac to szkoda kupowac.... (chyba, ze ktos sie lubi truc Panga).
    • trypel Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 20:29
      brakuje mi smakołyków z regionów które znam :)
      - utopenców
      - nakladanego hermelina
      - sirene bawolego
      - dobrej bryndzy (uczciwej w sensie składajacej się z bryndzy)
      - sera paskiego

      reszte można dostać :)
      a i rzadko mozna w POlsce trafić na ogórki w occie winnym - wszystkie są w spirytusowym
      • Gość: miki202 Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.nat0.sta.nsm.pl 26.09.11, 21:26
        Ryby! Świeże, wędzone, zaprawiane. Rozpacz. Dno. W Piotrze i Pawle jeden gatunek anchois. To tyle w kwestii "delikatesów".
        • Gość: en Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.dynamic.chello.pl 26.09.11, 22:24
          Ryby, tak. Mam w okolicy cztery sklepy, w nich cztery gatunki ryb: mintaj, panga, sledzie i wedzona makrela. No i te kostki z czego badz. Bywa dorsz, losos i limanda (mrozone oczywiscie), ale nigdy nie wiadomo, kiedy i gdzie.
      • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 27.09.11, 21:33
        W Warszawie mozna kupic rewelacyjna bryndze slowacka, taka najprawdziwsza pod sloncem. Droga jest, ale warta swojej ceny.
        • Gość: genny Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.11, 07:47
          Możesz powiedzieć, gdzie?
          • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 28.09.11, 12:19
            W Sezamie, w dziale z serami na wage. Ta bryndza powinna byc zapakowana w ok. poltorakilogramowe wiaderko, z ktorego sprzedawczyni wyjmuje tyle ile chcesz.
            • Gość: genny Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.11, 12:47
              Dziękuję :)
    • thiessa Re: Czego brakuje w sklepie:...... 26.09.11, 23:33
      Zdecydowanie ryb i owocow morza innych niz juz ugotowane na smierc krewetki. Nastepnie jagnieciny. Ta czesc z ktorej robi sie kotleciki z kostka. w Kuchniach Swiata cena zabija a firma Polonina sprzedaje kotlety pokrojone w zlym kierunku. Kupowalabym kolendre w peczkach, pak-choy'a, grzyby enoki, skorzonere, brukiew, jarmuz, botwine, mrozonke z dynii i edamame wtedy nie musialabym tego hodowac na dzialce jesli w kazdej chwili byloby dostepne.
      Za wymienionymi przez Autorke gotowcami raczej nie tesknie.
      • galtom "Owieczkowiny" i zielonej papaji 27.09.11, 09:01
        Ja Ci dam autorke!!!!! :-)

        Brak mi też "owieczkowiny", żeby się jej konkretne cześci dało kupić (przepisy Jamiego Oliver są super - teraz chyba da się oglądac go tu: bit.ly/ogLmNh (potrzebujecie tylko angielskie IP)

        I bardzo mi brak zielonej papaji.... ech... taka salatke bym zjadl jak w Tajlandii.... z krabem... az sie lza w oku kreci i w brzuchu burczy :-(
        • dzioucha_z_lasu Re: "Owieczkowiny" i zielonej papaji 27.09.11, 09:09
          Wiele razy chciałam zrobić coś z jagnięciny, ale we Wrocku jest chyba nie do kupienia. Raz nabyłam kawałek pieczeniowy, ale to raczej była baranina - i to z bardzo starego barana :/
          • galtom Re: "Owieczkowiny" i zielonej papaji 27.09.11, 09:33
            Do szalu mnie to doprowadza, bo widuje te "durne" zwierzaki w dosc sporych ilosciach i to nie w zoo.
            Tyle mamy programow kulinarnych ale nikt tam nie eduukuje polakow.

            Chyba ze ktos chce wiedziec jak sie robi kurczaka po straopolsku to spoko (trzeba kupic przyprawe firmy X kurczak po staropolsku - i juz).

            REWELACJA! :-(
      • kanga_and_roo Re: Czego brakuje w sklepie:...... 30.09.11, 22:15
        W Auchanie warszawskim można kupić pak-choi i jarmuż (jak też wiele sałat, rukolę, kukurydzę) z gospodarstwa Majlertów.
    • krzysztofsf Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 07:36
      Herbaty prasowane - dobrej jakosci i w dobrej cenie.
      Przyklady ponizej.

      www.yunnansourcing.com/store/category.php?id_category=6634494
      Przy zaimportowaniu sporej ilosci ceny bylyby do przyjecia.
    • evanelle Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 08:26
      W naszych sklepach jest to co się jada w Polsce, to na co jest naprawde popyt.
      Ryby i owoce morza to nie za bardzo kuchnia polska. Chcielibyście mieć taki wybór i jakość jaki mają w krajach śródziemnomorskich??
      Jadanie jagnieciny podobnie, w polsce niepopularna, nie ma jej w tradycji naszej kuchni.
      To dlatego jeśli już coś jest z wymienionych przez was produktów, to tylko namiastka gorszej jakości w porównaniu z tym co jedzą za granicą.
      Nie zrobimy z Polski drugiego orientu ani kolejnego kraju śródziemnomorskiego, zadowalajcie się tym, co jest.
      • dzioucha_z_lasu Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 09:06
        Mylisz się, tradycyjna kuchnia polska to nie schabowy z kapustą, tylko właśnie ryby szczupak, sum, węgorz, sandacz, płoć, łosoś, dorsz, śledź.... ale nie takie wymęczone, mrożone 50x, smętne filety... Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek trafiła w sklepie na świeże śledzie - nie solone, nie wymacerowane w occie, tylko świeże. A ryby bywały w naszych sklepach, dużym wyborze, potem jakoś podupadły i pozostały nieśmiertelne wędzone makrele, kostki z mintaja i panga :/
        Jeszcze w zeszłym roku koło pobliskiej hali targowej był czwartkowy kiermasz ryb - i były - świeżutkie dorsze, tuńczyki, trafiał się miecznik, były nasze słodkowodne, były kraby i niegotowane krewetki. Popyt też był, bo do południa stragan zwykle był już pusty. A teraz znikł, zastąpiony jakimś rybobusem, sprzedającym wędzoną tandetę rybną i oblodzone mrożonki....
        • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 09:34
          Łączę się z Tobą w żalu :-(.

          Wszystko schodzi na psy :-(.
        • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 17:10
          Pamiętam taką kampanię reklamową o jedzeniu polskich ryb np. sandacza. Bawiły mnie te bilboardy, bo w ich okolicy po sandaczu ani śladu. Nie można utożsamiać kuchni PRL z kuchnią polską. Ale nawet w tym zgrzebnym PRL bez problemu można było kupić kergulenę i kalmary. Nie mogę narzekać na jakiś chroniczny brak czasu, ale te wyprawy po produkty, które lubię jadać dość często są nie za fajne. A już to, że jedyny porządny ser jest w osiedlowej Biedronce (Stary olęder) to kpina zważywszy, że tych sklepów mam mnóstwo małych i dużych. Wybór wędlin jest za to ogromny (tych dobrych). Takie jest zapotrzebowanie rynku i Polak prędzej kupi wedlinę za 40 zł niż ser w tej cenie.
        • pinkink3 Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 05:03

          dzioucha_z_lasu napisała:

          ......>>i pozostały nieśmiertelne wędzone makrele, <<

          Zebys Ty wiedziala jak ja za nimi tesknie...
          Owszem, sa wedzone makrele ale 'na zimno, czyli sa nieprzyjemnie gumowate, no i w plastikowym odsysanym worku.
          Nic przyjemnego.((
          • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 09:17
            pinkink3 napisała:

            >
            > dzioucha_z_lasu napisała:
            >
            > ......>>i pozostały nieśmiertelne wędzone makrele, <<
            >
            > Zebys Ty wiedziala jak ja za nimi tesknie...
            > Owszem, sa wedzone makrele ale 'na zimno, czyli sa nieprzyjemnie gumowate, no i
            > w plastikowym odsysanym worku.
            > Nic przyjemnego.((

            W UK bardzo popularne jest wsadzanie wedzonej rybki do mikrofalowki na chwile. Brzmi obrzydliwie ale efekt jest calkiem fajny (od czasu do czasu). Taka namiastka swiezo wedzonej ;-)
      • galtom Gadanie... 27.09.11, 09:09
        Jakoś w "krajach cywilizowanych" mozna w sklepie kupic (za rozsadne pieniadze) wiekszosc rzeczy wymienionych w tym watku. Ale moze to dlatego, ze tam o klienta trzeba sie starac i malo kto chce miec w sklepie maly wybor i to samo co wszystkie inne sklepy (poza artykulami podstawowymi).

        Poza tym kuchnia/smaki to nie jest rzecz stala i niezmienna. Przed 89 rokiem malo kto podrozowal za granice. W tej chwili Polacy podrozoja po calym swiecie, przywoza rozne rzeczy, dziela sie opowiadaniami ze znajomymi nie liczac emigracji, itd...itd...

        Jakos restauracji Sushi kilka lat temu tez u nas nie bylo a dzis sa dosc popularne pomimo kosmiczej ceny (szczegolnie biorac pod uwage "koszt produkcji"). Skoro sushi jest dla Polakow OK, to moze owieczkowina, kuchnia meksykanska (i kilka innych), sery i ryby w rozsadnych kwotach tez by nam spasowaly?

        Skoro w Niemczech skelpy sprzedaje (nie jakis super... ale naprawde smaczny) ser zolty w cenie 6 - 8 EURO za kilogram. Dobry ser dla przecietnie zarabiajacych, to dlaczego u nas w podobnej cenie sa tylko wyroby seropodobne. Jeden syf bez smaku wytloczony z oleju??? :-(
        • linn_linn Re: Gadanie... 27.09.11, 09:24
          Nigdzie nie jest tak, ze wybor jest po to, aby byl. Jesli jakis produkt sprzedaje sie powoli, nie zostanie ponownie zamowiony.
          • galtom Re: Gadanie... 27.09.11, 09:31
            Wiem, stad ten watek ;-).
            Moze jak my, konsumeci pokazemy czego i za ile nam brakuje to to cos sie za jakis czas pojawi.
            A jak nie to trudno - przynajmniej probowalismy.

            Troche mam juz dosc proszenia znajomych, zeby mi przywozili rozne sporzywcze rzeczy z zachodu Europy, jak w latach 80 :-).

            Ale w koncu mamy kryzys - to jest wytlumaczenie ;-)
          • dzioucha_z_lasu Re: Gadanie... 27.09.11, 09:50
            Ale jeśli nie daje się nawet ludziom szansy na zainteresowanie się jakimś towarem - bo go nie ma, lub pojawia się tylko raz - to raczej popytu się w ten sposób nie zbuduje. Nie jest prawdą, że ludzie nie chcą kupować dobrego sera, mięsa czy ryb - chcą. Tylko ich nie ma, więc kupują co jest. A skoro kupują taki śmieć, to po co się wysilać i oferować dobry towar, skoro w tej samej cenie można wcisnąć byle co i ludzie to łykną, bo nie mają wyboru...
            • galtom Re: Gadanie... 27.09.11, 10:07
              dzioucha_z_lasu napisała:

              > Ale jeśli nie daje się nawet ludziom szansy na zainteresowanie się jakimś towar
              > em - bo go nie ma, lub pojawia się tylko raz - to raczej popytu się w ten sposó
              > b nie zbuduje.

              Dokladnie tak!!! Daltego staram sie unikac Lidla i Biedronki (chodzia ta druga ma dobre sledzie w sosie musztardowy - by Lisner tylko nazywaja sie Marinero czy cos) bo nie daj boze kupie cos dobrego - za tydzien juz tego nie ma.

              > Nie jest prawdą, że ludzie nie chcą kupować dobrego sera, mięsa
              > czy ryb - chcą. Tylko ich nie ma, więc kupują co jest. A skoro kupują taki śmie
              > ć, to po co się wysilać i oferować dobry towar, skoro w tej samej cenie można w
              > cisnąć byle co i ludzie to łykną, bo nie mają wyboru...

              DLatego ja nie kupuje. Co prawda nie przez bunt ale poprostu nie moge jesc tego g...na, ktore w naszych sklepach nazywa sie zoltym serem i robi sie z oleju.
              Wszystko jest miekkie i rozlalze, wszystko nie ma zapachu i smakuje jak papier.

              Niestety nie stac mnie na ser za 60 zl za kg (typu Bursztyn czy Rubin). Swego czasu np. Tesco mialo Goude i Radamer (z serii staropolski - spodzielnia Spomlek). Potem zmienili nazwe na Grand Gouda i Grand Radamer i cena z 27 zl/kg podskoczyla na prawie 37 zl... Trudno - kupowalem czasem (0,5 - 1 kg - nie lubie plasterkow, lubie jak mi ser spokojnie obsycha a nie obrasta plesnia jak te inne).

              Ale od kilku tygodni w Tesco tez ich juz nie ma. Wiec niestety zoltego sera nie jem :-(
              • Gość: miu Re: Gadanie... IP: *.play-internet.pl 27.09.11, 21:49
                > > Nie jest prawdą, że ludzie nie chcą kupować dobrego sera, mięsa czy ryb - chcą.

                Obawiam sie ze na to co mamy w sklepach, czyli podla jakosc za duze pieniadze skladaja sie dwa czynniki:
                - po pierwsze niska swiadomosc polskich konsumentow (nie uczestnikow tego forum, tylko przecietnych 30 milionow Polakow) i co za tym idzie poszukiwanie przede wszystkim taniego jedzenia; cena jest podstawowym kryterium wyboru, ser za 20 zl (5€) jest lepszy od sera za 33 zl/kg(8€), bo jest tanszy, zas jakosc wciaz jest pojeciem abstrakcyjnym, szczegolnie gdy nie starcza do pierwszego
                -po drugie: pazernosc posrednikow (windowanie cen) i chcec dorobienia sie w blyskawicznym tempie na konsumentach o niskiej swiadomosci; sprzedawcy wiedza, ze swiadomosc rosnie bardzo szybko, wiec maja gora 20 lat (od wejscia Polski do UE) na "zlote zniwa" - korzystaja ile sie da
                Oba czynniki zazebiaja sie i skutki sa takie, jak widac. Dopoki nie wzrosnie stopa zyciowa ogolu spoleczenstwa, dobre jedzenie bedzie dostepne tylko niewielkiej grupie konsumentow - swiadomych i zamoznych, dotad ceny nie spadna ani jakosc sie nie poprawi.
                • galtom Re: Gadanie... 28.09.11, 09:14
                  Gość portalu: miu napisał(a):

                  > > > Nie jest prawdą, że ludzie nie chcą kupować dobrego sera, mięsa
                  > czy ryb - chcą.

                  >
                  > Obawiam sie ze na to co mamy w sklepach, czyli podla jakosc za duze pieniadze [
                  > b]skladaja sie [/b]dwa czynniki:
                  > - po pierwsze niska swiadomosc polskich konsumentow (nie uczestnikow tego forum
                  > , tylko przecietnych 30 milionow Polakow) i co za tym idzie poszukiwanie przede
                  > wszystkim taniego jedzenia; cena jest podstawowym kryterium wyboru, ser za 20
                  > zl (5€) jest lepszy od sera za 33 zl/kg(8€), bo jest tanszy, zas ja
                  > kosc wciaz jest pojeciem abstrakcyjnym, szczegolnie gdy nie starcza do pierwsze
                  > go

                  Zgadzam się, jednak dodalbym pewno ale. Wina lezy także po stronie sprzedawcow/handlowcow. Nie mysla bowiem perspektywicznie. Klienta warto traktowac jak partnera (a nie cytryne do wycisniecia). U nas zas pokutuje poglad, ze klientowi nalezy wepchnac wszystko (nawet byle co). W ten psosob ciezko jest potem o lojalnosc. Skoro wszyscy poluja tylko na cene to cena jest jedynym czynnikiem, ktory dla klienta sie liczy - znow, zero lojalnosci (programy punktowe to sobie mozna wsadzic). A zmienic to mozna prosto choc nie w jeden dzien. Nalezy edukowac pracownikow o tym co i jak sprzedaja (jak pani na stoisku od serow czy ryb nie ma na ich temat zadnej wiedzy to jak moze skutecznie doradzic i delikatnie edukowac klienta????). W ten sposob przekazujac wiedze ( i informacje, ktora dzis w skelpach tez jest szczatkowa) sprawia sie, ze klient z czasem zacznie rozrozniac brie i camambert, goude i ementaler, pange i pstraga. Ze bedzie wiedziec za co placi i czego moze chciec.
                  Dla handlowcow rodzi to tylko jeden problem - tworzy sie w ten sposob swiadomy i wymagajacy klient. Dla tych, ktorzy chca dobrego biznesu taki klient to zloto!!! G...wna mu sie nie wepchnie ale cena nie jest czynnikiem decydujacym. Tylko, ze u nas nikt nie mysli w tych kategoriach :-(. A przeciez nawet w srod serow tanich (skoro w Niemczech sa dobre to dlaczego u nas nie???) tez mozna dokonywac swiadomych wyborow i wymagac.

                  > -po drugie: pazernosc posrednikow (windowanie cen) i chcec dorobienia sie w bly
                  > skawicznym tempie na konsumentach o niskiej swiadomosci; sprzedawcy wiedza, ze
                  > swiadomosc rosnie bardzo szybko, wiec maja gora 20 lat (od wejscia Polski do UE
                  > ) na "zlote zniwa" - korzystaja ile sie da

                  Tak. To dokladnie to co napisalem. Jakby nikt nie byl w biznesie z zalozeniem, ze na dluzej. Wazne jest dzis, Mercedes za tydzien. CO bedzie za lat 10? A kogo to obchodzi. Smutne i prawdziwe. To jest dziki kapitalizm!!!! Przy takim modelu prowadzenia biznesu i pracownikow mozna traktowac byle jak (bo sie nie licza - po co ich edukowac, itd... lepiej placic im grosze a jak nie to won) i klientow tez jak smieci bo kupia kazdy syf :-(

                  > Oba czynniki zazebiaja sie i skutki sa takie, jak widac. Dopoki nie wzrosnie s
                  > topa zyciowa ogolu spoleczenstwa, dobre jedzenie bedzie dostepne tylko niewielk
                  > iej grupie konsumentow - swiadomych i zamoznych, dotad ceny nie spadna ani jako
                  > sc sie nie poprawi.

                  Raczej swiadomosc. Ja nie zaliczam siebie do bogatych, wrecz przeciwnie ale nie kupuje byle czego. I staram sie w ramach mojego budzetu dokoywac wyborow swiadomych. czasem to kupowanie ",mniejszego zla" ale zawsze to juz cos.
                  • bene_gesserit Re: Gadanie... 28.09.11, 12:28
                    > Zgadzam się, jednak dodalbym pewno ale. Wina lezy także po stronie sprzedawcow/
                    > handlowcow. Nie mysla bowiem perspektywicznie. Klienta warto traktowac jak part
                    > nera (a nie cytryne do wycisniecia). U nas zas pokutuje poglad, ze klientowi na
                    > lezy wepchnac wszystko (nawet byle co).

                    NIe do konca. Na takim mysleniu przejechala sie Biedronka, ktora wpychala klientom gie, a poza tym traktowala swoich pracownikow jeszcze gorzej, niz inne sieci (czyli naprawde bardzo zle). Potem musieli latami odbudowywac renome, zeby przestac kojarzyc sie z wyzyskiwaczami prostych ludzi i z jedzeniem o jakosci zarcia dla psow. Ale sie udalo - wiele produktow Biedronkowych jest calkiem ok w tej chwili.
                  • Gość: miu Re: Gadanie... IP: *.play-internet.pl 28.09.11, 12:32
                    >Nie mysla bowiem perspektywicznie. Klienta warto traktowac jak partnera (a nie cytryne do wycisniecia).
                    Jeszcze nie, za jakies 20 lat sie to zmieni, gdy wzrosnie swiadomosc polskich konsumentow.


                    >doradzic i delikatnie edukowac klienta????
                    Po co? Ciemny klient to najlepszy klient. Francuskie sieci obecne w Polsce (Carrefour, Auchan) wyposazyly swoje sklepy w stanowiska do oporzadzania ryb, takie same jak we Francji. Obsluga jest szkolona, zeby na zyczenie kilenta, jak w dobrym sklepie rybnym z prawdziwego zdarzenia, oczyscic rybe z lusek (w domu powstaje przy tym duzy balagan), wypatroszyc, obrac ze skory. Co z tego, skoro Polacy nie korzystaja? Kiedys poprosilam sprzedawce zeby to zrobil. Popatrzyl na mnie zdumiony, westchnal ciezko i... zrobil. Bez wprawy charakterystycznej dla sprzedawcow ryb we Francji (w Polsce pewno niemal nikt go o to nie prosi), ale i bez protestow. Czyli wie, ze ma to robic, ale po co edukowac klientele i np. automatycznie proponowac, jak we Francji, ze oczysci? Zeby mu potem klienci masowo zawracali glowe??
                    • bene_gesserit Re: Gadanie... 28.09.11, 17:23
                      Noale wystarczyloby umiescic informacje 'na twoje zyczenie, kliencie, pozbawimy rybe lusek i/lub skory. Musisz tylko tego chciec'. Przez lata sklepy nie oferowaly takiej uslugi, to sie i ludzie odzwyczaili. Skoro informacji brak, to ludzie nie korzystaja, bo nie wiedzą. Tabliczka starczy, nie musza pytac kazdego.
                      • lashqueen Re: Gadanie... 28.09.11, 18:03
                        We Włoszech czyszczenie ryb przez obsługę w sklepie to niemal oczywista oczywistość. Pytają sami z góry, czy mają oskrobać i wypatroszyć, a często nawet nie pytają, tylko po prostu to robią, jaby to było oczywiste.
                        • galtom Re: Gadanie... 28.09.11, 19:27
                          lashqueen napisała:

                          > We Włoszech czyszczenie ryb przez obsługę w sklepie to niemal oczywista oczywis
                          > tość. Pytają sami z góry, czy mają oskrobać i wypatroszyć, a często nawet nie p
                          > ytają, tylko po prostu to robią, jaby to było oczywiste.

                          No ale jak tu oskrobac to mrozone, prasowane i oblewane woda G, ktore u nas nazywa sie ryba.
                          Przeciez jak to oskrobia z lodu, to ryby bedzie tyle co kot naplakal.... wiesz ile nage trzeba bedzie tego syfu nazbierac, zeby byl kilogram (i wtedy to juz nie moze kosztowac 5.99) :-)
                          • Gość: miu Re: Gadanie... IP: *.play-internet.pl 01.10.11, 13:06
                            Wiem, od kiedy kupilam kawalek ryby i zostawilam w lodowce do rozmrozenia - po powrocie do domu myslalam ze mi sie lodowka zepsula, tyle wody wycieklo naprawde niewielkiego kawalka ryby. Od tego czasu nie kupuje mrozonych niby-ryb.

                            Co ciekawe w Niemczech czy we Francji tez sa mrozone ryby i nigdy nie ma nia nich takiej skorupy lodowej. Czy my jestesmy jakas gorsza rasa, podludzmi, ze u nas mozna jawnie robic klienta w babmuko??? :(
                      • galtom Re: Gadanie... 28.09.11, 19:25
                        bene_gesserit napisała:

                        > Noale wystarczyloby umiescic informacje 'na twoje zyczenie, kliencie, pozbawimy
                        > rybe lusek i/lub skory. Musisz tylko tego chciec'.
                        Przez lata sklepy nie ofero
                        > waly takiej uslugi, to sie i ludzie odzwyczaili. Skoro informacji brak, to ludz
                        > ie nie korzystaja, bo nie wiedzą. Tabliczka starczy, nie musza pytac kazdego.

                        Proste i skuteczne. Ciekawe czy ktorys supermarket wykorzysta pomysl.
                        Przciez polak to sie wrecz boi zapytac o takie pierdoly.

                        Potem ludzie sie chwala - jestm 15 lat w Idei/ Orange i mysla, ze to powod do dumy. A swiadczy tylko o frajerstwie... :-(
                        • bene_gesserit Re: Gadanie... 28.09.11, 19:29
                          Ja sie nie boje, mi to po prostu do tej pory nie przyszlo do glowy. Niby skad.
                          • amused.to.death Re: Gadanie... 30.09.11, 18:06
                            > Ja sie nie boje, mi to po prostu do tej pory nie przyszlo do glowy. Niby skad.

                            właśnie tak.
                            Nawet nie wiedziałam, że taką usługę mamy w supermarketach.
            • evanelle Re: Gadanie... 27.09.11, 10:26
              dzioucha_z_lasu napisała:

              > Ale jeśli nie daje się nawet ludziom szansy na zainteresowanie się jakimś towar
              > em - bo go nie ma, lub pojawia się tylko raz - to raczej popytu się w ten sposó
              > b nie zbuduje.

              Nawet gdyby wymienione w wątku produkty byly, to przez fakt, że są drogie nie byłoby za dużego popytu. Dobrej jakości owoce morza,sery, miesa są drogie. Sprzedawcy nie oplaca się chyba ich sprowadzać dla garstki osób, większość tego nie kupi, bo nie będzie ich stać.
              Niżej ktoś napisał, że jest ser bursztyn za 60 zl, ale dla niego za drogi i nie kupuje. Tak rozumuje większość Polsków i dla kogo mają sprowadzać te wyselekcjonowane, drogie produkty, dla garstki klientów?
              • galtom Re: Gadanie... 27.09.11, 10:48
                evanelle napisała:

                > Nawet gdyby wymienione w wątku produkty byly, to przez fakt, że są drogie nie b
                > yłoby za dużego popytu. Dobrej jakości owoce morza,sery, miesa są drogie.

                I tak i nie. Jesli popatrzysz na ceny towarow ze sredniej polki w UK to sa jakosciowo o niebo lepsze od naszych a sa tansze. I to nie relatywnie do zarobkow ale w przeliczeniu funtow na zlotowki!!!!

                > Sprzedawcy nie oplaca się chyba ich sprowadzać dla garstki osób, większość tego nie
                > kupi, bo nie będzie ich stać.

                U nas generalnie sprzedawcom sie nie wiele oplaca. Wytlumacz mi prosze jak to jest, ze np. w UK Tesco sprzedaje paczke woreczkow na pieluchy - 500 szt za 99 pensow a u nas 100 szt. za 3 zl?

                W efekcie malo kto to kupuje bo przeciez po co, drogie. I kolo sie zamyka. I tak samo jest z jedzeniem.

                Dlaczego w Niemczech i UK jest spory wybor naprawde dobrych serow, ktore po przeliczeniu kosztuje ok. 30 zl.
                Ile u nas jest takich serow?

                Wytloczony z oleju szajs za 7 zl/kg smakuje tak samo jak ten za 25 zl... dopiero od 40/50 zl w gore pojawia sie smak i tekstura.

                Dlaczego tylko jedna spoldzielania w calym kraju (nie znalazlem innych podobnych produktow w Tesco i Realu w Katowicach) produkuje Grand Goude i Grand Radamer. Wlasnie w cenie ok. 30 zl/kg. Tylko jak sie pojawia w Tesco to znika od razu. Tesco zatem zamowic wiecej zamawia dziennie jeden/dwa krazki i ma w tzw. dupie. Wiem bo kilka razy rozmawialem z pracownikami stoiska. Powiedzieli, ze tak to jest zamawiane bo bo tak - nikomu nie przyjdzie do glowy zamowic wiecej skoro znika od razu. A od kilku tygodni wogole nie ma :-(.

                Co wiecej Radamer - najpier nazywal sie staropolski i kosztowal 27 zl/kg potem zmienil nazwe na radamer Grand i cena od razu skoczyla na 37 zl - za ten sam ser. Sorry, ale bez jaj!

                Dlaczego moge kupic w Niemczech dobry ser tylzycki za kilka Euro za kg a u nas nie ma go wogle a jak czasem jest to z tyzyckim ma wspolna tylko nazwe???

                Pamietacie ser tylzycki z lat 80/90???

                Ryby, mieso, owoce moza - w wiekszosci przypadkow duzo gorszej jakosci tez sa NOMINALNIE drozsze niz na zachodzie. Ja nie zadam, zeby byly tansze bo mniej zarabiamy ... ale niech kosztuja do cholery tyle samo!

                Dlaczego np. Tesco w Czechach moze miec o wiele wiekszy wybor przypraw, smakow i dodatkow i znow (nie duzo) ale ciut taniej niz u nas?

                Chocby tydzien temy kupilem fasolke Heizn - Meksykanska. Wszystkie nasze sklepy sprzedaja tylko w soscie pomidorowym - a tam mozna sprzedawac 4 smaki.

                > Niżej ktoś napisał, że jest ser bursztyn za 60 zl, ale dla niego za drogi i nie
                > kupuje. Tak rozumuje większość Polsków i dla kogo mają sprowadzać te wyselekcj
                > onowane, drogie produkty, dla garstki klientów?

                O tym serze to ja - ale patrz wyzej. Ser nie konciecznie musi byc super drogi, zeby byl dobry.

                Zreszta co tu dadac o serach. Idz i zobacz jaki jest wybor konserw rybnych. Na pierwszyy rzut oka sie wydaje, ze polka w hipermarkecie jest pelna. Kolorowyo, kikladziesiat ronych puszek, ilus tam producentow.... tylko jak sie przyjzysz to w zasazie do wyboru sa trzy ryby w trzech rodzaja - w pomidorach, w oleju i czasem w wodzie. Koniec.

                A gdzie konserwy z rybami smazonymi, wedzonymi w chilli, na slodko i 1000 innych sposobow.

                POLACY NIE GLOSUJA NOGAMI :-( Wszyscy nazekaja, na operatora komorkowego, na sklep, na bank i 100 innych rzeczy ale jak ktos powie, to zmien, nie korzystaj z uslugi, nie kupuje, zmien - to kazdy macha reka. I tak to dlatego wyglada.

                Sami zabijamy konkurencje a skoro tak to poc co handlowcy maja sie starac i wymyslac skoro klient ponarzeka ale i tak wroci?
    • mhr2 Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 10:53
    • semiramis22 Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 10:59
      Trochę z innej beczki- mam możliwość podrożowania po krajach śródziemnomorskich i jedno bije zawsze po oczach. Gloryfikowanie lokalnych produktów, lokalnej kuchni. W jednym regionie trudno dostać produkt z innego regionu. Taki jest nacisk na to co lokalne, promuje się regionalne wyroby, że są najlepsze. Sklepy typu żywność azjatycka są tylko w wielkich metropoliach, gdzie jest dużo azjatow, głównie oni tam kupują. W Polsce na odwrót, ludzie pragną tego co zagraniczne. Wytłumaczcie mi dlaczego tak jest że Polak pragnie małży, kolendry, nachos i innych egzotycznych rzeczy? Czemu nie ma promocji polskiej kuchni, polskich wyrobów tak jak w krajach zagranicznych? Wyobrażacie sobie zmartwionego Greka lub Włocha że nie może dostać nachos albo oscypka?
      • galtom Loklane wyroby??? 27.09.11, 11:16
        semiramis22 napisała:

        > Trochę z innej beczki- mam możliwość podrożowania po krajach śródziemnomorskich
        > i jedno bije zawsze po oczach. Gloryfikowanie lokalnych produktów, lokalnej ku
        > chni. [...] W Polsce na odwrót, ludzie pragną tego co zagraniczne. W
        > ytłumaczcie mi dlaczego tak jest że Polak pragnie małży, kolendry, nachos i inn
        > ych egzotycznych rzeczy? Czemu nie ma promocji polskiej kuchni, polskich wyrobó
        > w tak jak w krajach zagranicznych? Wyobrażacie sobie zmartwionego Greka lub Wło
        > cha że nie może dostać nachos albo oscypka?

        Ileż można jeść sznycle, rolade i białą kiłbasę??? Abstrahujac od kwestii tego, ze osobiscie nie specjalnie za tym wszystkim przepadam to mnie sie juz po prostu ZNUDZILO.
        A promocji nie ma bo naszych wyrobow lokalnych jest tyle co kot naplakal.
        Na kuchnie slaska wystarczy spojzec: pl.wikibooks.org/wiki/Ksi%C4%85%C5%BCka_kucharska/Kuchnia_%C5%9Bl%C4%85ska
        Co tu promowac... jak dlugo mozna jest tylko to?
      • mhr2 Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 11:45
        semiramis22 napisała:

        W Polsce na odwrót, ludzie pragną tego co zagraniczne. W
        > ytłumaczcie mi dlaczego tak jest że Polak pragnie małży, kolendry, nachos i inn
        > ych egzotycznych rzeczy?

        , a skad wiesz ze on tego pragnie, sa osoby ktore cos takiego sugeroja
        dla interesu, ale to inna "beczka",

        Czemu nie ma promocji polskiej kuchni, polskich wyrobó
        > w tak jak w krajach zagranicznych? Wyobrażacie sobie zmartwionego Greka lub Wło
        > cha że nie może dostać nachos albo oscypka?

        mysle ze to juz wyzsza sfera na ktora nie mamy wplywu,
      • linn_linn Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 12:09
        Wlosi nazywaja to "mangia, come parli", czyli jedz, jak mowisz. Idac dalej... Ja od 20 lat nie kupuje selera korzeniowego, takiej samej pietruszki, nie wspominajac o porach. A mieszkam w kraju, ktorego nazwa stala sie zrodlem slowa "wloszczyzna". I co? I nic. Do kogo mam miec pretensje? Pogodzilam sie z losem. Zapomnialabym, pory kupilam moze 3 razy :) w tym tylko raz w miejscowosci, w ktorej mieszkam. Gdybym chciala kupic skrzynke, to nie ma problemu: umawiam sie na konkretny dzien i mam. Tylko po co mi skrzynka porow?
        Wracajac do ksztaltowania, popytu: najlepiej ksztaltuje go zawartosc portfeli. To, ze 1 forumowicz i 3 kulinarnych blogerow czegos tam w sklepie nie moze znalezc, dla handlowca nie ma znaczenia. A o poziomie cen w Polsce juz sie wypowiadalam: dla mnei pozostanie tajemnica.
    • Gość: ciocia cesia Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.11, 11:46
      Strasznie biadolisz. Gdzie ty widziales rubin i bursztyn po 60 zl.? W dobrych delikatesach cena nie przekracza 40 zł (zwykle 39,90). Mozna kupic cos ponadto niz losos i panga (podobno auchan słynie z roznorodnosci ryb), mrozonego dorsza dostaniesz wszędzie a i okon, co prawda nilowy, pojawia sie w hipermarketach.
      Na szczególnie egzotyczne owoce i warzywa chyba jest ograniczone zapotrzebowanie, dlatego nie opłaca sie ich sprowadzać (nie kazdy probował sałatki z zielonej papai;) i radzę, zostaw sobie wspomnienie smaku, bo identycznego w Polsce nie odtworzysz.
      Jagniecina na pewno w Makro. Czasami własciciel sklepu czy kierownik stoiska jest sklonny sprowadzić jakis gatunek miesa dla ciebie (przy okazji wiekszą partie towaru, żeby zobaczyć, czy wzbudzi zainteresowanie). W "moim" sklepie zrezygnowano z jagnieciny, nie cieszyla sie powodzeniem (cena? niska świadomość kulinarna? skojarzenie z baraniną, owianą złymi skojarzeniami - bieda i zapach?).
      Ile osob kupi w markecie brukiew czy jarmuż? Tych produktow szuka się na rynkach, targowiskach,czy jak tam zwał.
      • galtom A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 12:23
        Gość portalu: ciocia cesia napisał(a):

        > Strasznie biadolisz. Gdzie ty widziales rubin i bursztyn po 60 zl.? W dobrych d
        > elikatesach cena nie przekracza 40 zł (zwykle 39,90).

        W Tesco w Katowicach. cena waha sie w okolicy 50 zl (raz wiecej raz mniej) - tak czy siak sporo.
        A 39.90 to teraz Grand Radamer kosztuje a nie Rubin i Bursztyn.

        > Mozna kupic cos ponadto n
        > iz losos i panga (podobno auchan słynie z roznorodnosci ryb)

        Do Auchana mam za daleko - jestem skazany na Real i Tesco.

        > Na szczególnie egzotyczne owoce i warzywa chyba jest ograniczone zapotrzebowani
        > e, dlatego nie opłaca sie ich sprowadzać (nie kazdy probował sałatki z zielonej
        > papai;) i radzę, zostaw sobie wspomnienie smaku, bo identycznego w Polsce nie
        > odtworzysz.

        W UK mis ie udalo (aczkolwiek zielona papaja w sklepie tez byla zadko).
        Co do owowcow to ja nie zadam super egzotycznych ale dobre. Banany np. mamy w miare OK. Ale nie juz winogrona to istna tragedia :-(

        W UK i w Niemczech od daaaaaawna nie udalo mis ie kupic w supermarkecie takich z pestkami. U nas sa czasem male, rodzynkowe bez. Reszta ma pestki . Dlaczego???

        > Jagniecina na pewno w Makro.

        Nie mam karty.

        > Czasami własciciel sklepu czy kierownik stoiska j
        > est sklonny sprowadzić jakis gatunek miesa dla ciebie (przy okazji wiekszą part
        > ie towaru, żeby zobaczyć, czy wzbudzi zainteresowanie).

        Kierowniczka dzialu w Tesco/Real powiedziala ze one nie zamawia (i generalnie zeby ja pocalowa w d.). Nie mieszkam na osiedlu wiec lokalnie to moge sobie kupic zabezpieczenia do drzwi, marne warzywa (w ostatnim sklepiku), ewentualnie przybory dentystyczne... Koszutka w Katowicach to niestety kiepskie miejsce na zakupy :-(.

        > W "moim" sklepie zrezyg
        > nowano z jagnieciny, nie cieszyla sie powodzeniem (cena? niska świadomość kulin
        > arna? skojarzenie z baraniną, owianą złymi skojarzeniami - bieda i zapach?).

        Zona czasem chodzi na targ i kupuje ale sa z tym spore problemy bo zawsze jest wiecej chetnych niz miesa i jest reglametacja. Ale nie wiadomo czaemu nie kupuja wiecej - jakos tak... Pani jej ostatnio powiedziala. Pewnie nawet nie przekazuje szefowi, ze jej znika w 5 min.

        Zapewne: Bo po co... szef jej podwyzki nie da a ona z wiekszej sprzedazy nic nie ma - tak to u nas bywa - nie oficjalna wojna praconika z pracodawca ;-)

        > Ile osob kupi w markecie brukiew czy jarmuż? Tych produktow szuka się na rynkac
        > h, targowiskach,czy jak tam zwał.

        Fakt - tych ja tez nie znam - tzn. brukiew owszem ale raczej z ksiazek i kojarzy mi sie z bidea i nie specjalnie czyms dobrym :-)
        • dz1dka Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 13:12
          Galtom Po Twoich wywodach myslałam że mieszkasz na Murckach albo na Podlesiu:) Biadolić że się nie ma gdzie robić zakupów mieszkając prawie w centrum Katowic, skąd wszędzie jest bliskoto jest trochę śmieszne :)
          • galtom Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 13:17
            Tak??? to niby gdzie ja mam tak blisko : -)

            Do reala jezdze pod (fuj) Sosnowiec bo tam malo ludzi.
            Tesco w Silesi to jakis zart - wiecznie puste polki i tlumy (a obslugi tyle samo co w innych). Mam jeszcze Tesco w BB i Tychach po drodze ale wspomnanego chilli (peperoni czasem jest, ale to nie to samo) czy sera kupic sie nie da.

            "Bazarek" na koszutce to tez zadna rewelacja bo takie samo g. maja jak w sklepach tylko drozej.
            A na samej Koszutce sklepow juz nie ma - chyba ze mowimy o Zabce, gdzie dzieki bogu da sie kupic lód w workach juz gotowy (ale tez nie zawsze).
            • dz1dka Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 13:25
              hehhe - desperacja chyba żeby za granice jeździć:) I tak zazdroszczę targu bo mój na Sądowej zamknęli - to dopiero kicha!
              Polecam Auchan na tauzenleciu - nie jest źle.
              • galtom Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 13:39
                Ten Real to dawny Geant - trzeba kawalek podjechac ale za to w srodku zawsze pusto - zero koeljek do kas.
                tuzen mam wyjatkowo nie po drodze :-(

                Zreszta kilka razy (dawno temu) bylem w Auchanie i raz, ze mi sie nie podobalo (ten rozowy/czy lososowy wystruj jakos mi nie spasowal) a dwa, ze sie nie potrafilem odnalezc w tym sklepie - nie wiem czemu. Zakupy zajely mi dwa razy tyle czasu a i tak czesci "moich" produktow nie bylo :-(

                Ale moze czas sprobowac znow? ;-)
                • kosmopolitesiorbut Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 15:22
                  Niedługo ma być (jak ekonomiści ćwierkają) Wal-Mart. I wszystko na to wskazuje, bo rozkopane od kilku lat gigantyczne Centrum Handlowe "Wzgórze" w Gdyni od zeszłego roku stoi odłogiem i nic się nie dzieje.
                  • galtom Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 15:52
                    Jeden Wal-Mart (w Gdyni) wiosny nie czyni.
                    Poza tym, jak znam zycie to zamiast konkurowac i tym samym ciagnac nasz handel "w gore" nasza kadra pokaze, ze sie nie da, nie oplaca, itd... i bedzie tak jak wszedzie i ze wszystkim. Mam tu na mysli porownanie tego co firmy/marki/koncerny proponuja klientom gdzie indziej i u nas.
                  • Gość: dorotkah Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? IP: *.hsd1.il.comcast.net 27.09.11, 17:26
                    Walmart to sekcji z jedzeniem ciekawej nie ma.Warzywa i owoce kiepskie gatunkowo,baaardzo ograniczony wybor,reszta to podstawowe artykuly spozywcze czesto tansze w innych supermarketach,etniczne sprawy tez drozsze niz w innych sklepach.Tak to wyglada u mnie,moze w innych krajach inne sa te walmarty.Z zalozenia jest to tani sklep dla mas wiec nie ma zadnych frykasow.
                    • Gość: miu Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? IP: *.play-internet.pl 27.09.11, 21:56
                      Potwierdzam w calej rozciaglosci. Podstawowym kryterium tej sieci jest cena a nie jakosc i delikatesy.
          • dzioucha_z_lasu Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 13:22
            Nie każdy ma czas/możliwośc przekopywania się przez wszystkie okoliczne sklepy, żeby w jednym znaleźć jeden produkt, w następnym drugi, a trzeciego w żadnym. A następnie przynieść zdobycz do domu, rozpakować i przekonać się, ze jest tak marnej jakości, że nie warto było tak ganiać... Jakiś czas temu było mi bardzo potrzebne awokado - dobre, dojrzałe, tak od razu do spożycia. Od dawna nie jest to u nas jakiś wyjątkowo nieosiągalny produkt, jednak oblazłam kilka sklepów - wszędzie awokado miało twardość kamienia. W jednym kupiłam miękkie, nawet dobrze wyglądające, które po rozkrojeniu okazały się nadgniłe od środka. Wszystkie, które kupiłam :/ Bataty - nigdzie ( o ile są) nie jest zaznaczone czy to białe, czy żółte, trzeba samemu sprawdzić, albo się zdziwić w domu. Pomijając fakt, że najczęściej są umęczone i zwiędłe do niemożliwości. Nie mieszkam na zadupiu, mieszkam w dużym mieście, w centrum, wkoło pełno sklepów, czasem nawet oblezę kilkanaście z nich - wszędzie jest dokładnie to samo...
            • galtom Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 13:41
              To samo z mango.
              Albo mkozna nim zabic albo juz gnije :-(
              A co do avocado masz racje.
              Nie da sie kupic takiego do zjedzenia - dzis :-(
              • annjen Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 14:31
                u mnie to samo z awokado i mango... nikt tego nie kupi, nie mam pojecia, p co to biorą do sklepu?
                • kosmopolitesiorbut Re: A winogrona to bardzo egzotyczny owoc? 27.09.11, 15:24
                  W "Biedronce" dojrzałe i znikają szybko. Dzisiaj dostałem dojrzałą (nawet tak napisano na etykietce) papaję.
      • bene_gesserit Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 12:30
        alez oczywiscie - jesli ma sie samochod i pare dni wolnych w tygodniu, do tego mieszka w duzym miescie, mozna kupic wiele z mniej dostepnych produktow. Jagniecine halal na Wiertniczej, kupe przypraw w Semirze, swieza rybe w okreslony dzien w Auchan, cos tam w delikatesach gdziestam, a cos w KS itd itd.

        I, podejrzewam, wszyscy piszacy zdaja sobie sprawe z przyczyn nieobecnosci roznych bardziej wyrafinowanych (o ile znana dobrze kiedys w Polsce skorzonere mozna nazwac 'wyrafinowana') produktow w super i hiper marketach.

        Ale nie o tym jest ten watek.
        Ja, wpisujac sie w nim, z lza w oku wspominalam londynskiego osiedlowego Safewaya, w ktorym bez problemu kupilam kapuste kiszona, chociaz bylo to lata swietlne przez otwarciem granic w UE dla Polakow. Tam mozna, tu - nie mozna zaopatrywac niszowe grupy odrobine bardziej swiadomych konsumentow, ktorzy, sadzac z wpisow, nie zadaja gwiazdki z nieba.
        • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 12:35
          bene_gesserit napisała:

          > Ale nie o tym jest ten watek.
          > Ja, wpisujac sie w nim, z lza w oku wspominalam londynskiego osiedlowego Safewa
          > ya, w ktorym bez problemu kupilam kapuste kiszona, chociaz bylo to lata swietln
          > e przez otwarciem granic w UE dla Polakow.
          Tam mozna, tu - nie mozna zaopatrywa
          > c niszowe grupy odrobine bardziej swiadomych konsumentow, ktorzy, sadzac z wpis
          > ow, nie zadaja gwiazdki z nieba.

          O to chodzi!!! Mam dokladnie takie same odczucia. BTW: w Safeways (Morrisons) kupowalem swoje ulubione wino The Roo... ech...

          Tam nie dosc, ze sie da, to jeszcze nie prubuje sie robic z klienta idioty wciskajac mu byle go...no za kosmiczne pieniadze.
      • dzioucha_z_lasu Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 12:50
        Mrożone ryby można dostać - ja pisałam o świeżych. Nie rozmrażanych i zamrażanych po wiele razy, nie okrytych grubą skorupą glazury, tylko świeżych! Niemożliwe?? Możliwe, znad morza na Śląsk nie jedzie się tydzień, tylko parę godzin. Czemu nie da się przewieźć świeżej ryby?? Znaczy - da się, bo - jak wcześniej pisałam - był bazarek rybny i tam różne niemrożone ryby sprzedawano. W sklepach oferta jest mocno ograniczona. Czy takim rarytasem jest śledź?? Nie w occie, nie jako rolmops - tylko taki, którego można wrzucić na patelnię?? Flądra, ryba w sumie śmieciowa, ale smaczna - ile razy udało mi się kupić świeżą flądrę...? Jakąkolwiek flądrę..? Może trzy. Ryby w puszkach? Jeśli chcę coś innego, niż szprotki w oleju czy makrele w pomidorach - mogę zapomnieć - na półkach rządzą pomidory, olej i sos własny. Oraz tuńczyk ( bardzo marnej jakości), makrela, szprotki i śledź. Kiedyś w pobliskim supermarkecie były śledzie w sosie z burgundem, w sosie jajecznym, meksykańskim, w oliwie z ziołami - znikały jak świeże bułeczki, aż w końcu znikły całkiem - sklep przestał je zamawiać - bo tak. Co do Makro - to mam kartę, bywam średnio dwa razy w miesiącu - jagnięciny nie znalazłam ani razu.
        • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 13:06
          dzioucha_z_lasu napisała:

          [...]znad morza na Śląsk nie jedzie się tydzień, tylko parę godzin.

          Teoretycznie masz racje.... ale to tylko przy zalozeniu, ze mowimy o dawnych czasach - "teraz Panie" nowoczesnosc, autostrady... nie moze byc lekko ;-)

          > Czy takim rarytasem jest śledź?? Nie w occie, nie j
          > ako rolmops - tylko taki, którego można wrzucić na patelnię??

          Juz nie pamietam jak smakuje :-(

          > Ryby w puszkach? Jeśli chcę coś innego, niż szpro
          > tki w oleju czy makrele w pomidorach - mogę zapomnieć - na półkach rządzą pomid
          > ory, olej i sos własny. Oraz tuńczyk ( bardzo marnej jakości), makrela, szprotk
          > i i śledź.


          DOKLADNIE!!!!! Juz nie wiem czy plakac czy sie smiac jak stoje przy takich stoiskach w supermarkecie. Jeszcze moge zrozumiec takie Tesco czy reala - nasi prodyucenci robia takie ryby (innych nie) to takie zamawiaja.

          Ale na boga!!!! Czy jak jest 100 firm robiacych rybne konserwy w Polsce to wszystkie musza produkowacv to samo i tylko to samo??? Czy naprawde nie ma jedej firmy, w ktorej ktos myslacy powie - eeee.... a moze zamiast ryby w pomidorach jak cala nasza konkurencja zaczniemy robic tez inne (tylko damy ludziom o tym znac w reklamach).
          Juz za przeproszeniem podnosi mi sie ja mysle o rybie w oleju slonecznikowym i w sosie pomodorowym.

          Aczkolwiek ostatnio zaszalalem - patrze w Realu a tm makrela w sosie pomidorowym ALE z BAZYLIA!!!!! Wzialem dwie ;-) - implus i slowo bazylia zadzialaly.

          > Kiedyś w pobliskim supermarkecie były śledzie w sosie z burgundem, w
          > sosie jajecznym, meksykańskim, w oliwie z ziołami - znikały jak świeże bułeczk
          > i, aż w końcu znikły całkiem - sklep przestał je zamawiać - bo tak.

          No... tak to sie u nas z reguly zalatwia.

          Mam wrazenie, ze na swiecie (generalnie) handlowcy wola sprzedawac duzo (tani zakup) i z rozsadnym narzutem - obrut, klienci, itd... jakos sie toczy choc jest sporo pracy.

          U nas bardziej sie oplaca sprzedac malo ale drogo. Zysk taki sam (narazie) ale bez roboty, ludzi nie trzeba zatrudniac, klopotu mniej. A ze wszyscy robia tak samo to nie ma ryzyka, ze klient pojdzie do konkurencji, ktora jest lepsza.
          • dzioucha_z_lasu Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 13:14
            Dlatego jak jadę do Londynu i wejdę do pierwszego lepszego sklepu na peryferiach, to mi się płakać chce.. Wciąż jesteśmy zadupiem kulinarnym :(
            • amused.to.death Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 13:37
              jest też wiele miejsc z którymi można porównać Polskę i wyjdzie nam, że mamy bardzo różnorodne jedzenie i dobrze zaopatrzone sklepy.
              Takich miast jak Londyn w sumie dużo na świecie nie ma, więc nie ma co się do nich porównywać:)
              • dzioucha_z_lasu Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 13:46
                Wiesz, uważam, że należy równać do lepszych. Co z tego, że gdzieś, na rumuńskiej prowincji są w sklepie tylko ziemniaki i spirytus? Czy powinnam w związku z tym piać z zachwytu, że u nas jest jeszcze ser i mąka? Skoro miast z takim zaopatrzeniem jak Londyn jest dużo, to jest się z czym porównywać, bo widać takie zaopatrzenie to nie ewenement i fanaberia, tylko norma.
                • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 13:52
                  O! Dobrze gada - polać jej i ogóra! ;-)
                • bunia_kania Re: Czego brakuje w sklepie:...... 29.09.11, 10:07
                  dzioucha_z_lasu napisała:

                  > Wiesz, uważam, że należy równać do lepszych. Co z tego, że gdzieś, na rumuńskie
                  > j prowincji są w sklepie tylko ziemniaki i spirytus? Czy powinnam w związku z t
                  > ym piać z zachwytu, że u nas jest jeszcze ser i mąka? Skoro miast z takim zaopa
                  > trzeniem jak Londyn jest dużo, to jest się z czym porównywać, bo widać takie za
                  > opatrzenie to nie ewenement i fanaberia, tylko norma.
                  >

                  Proponuje wyjechac 50 mil za Londyn i wtedy przekonasz sie jakim ewenementem jest sam Londyn w UK ;-)



                  Proponuje wyjecha
                  • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 29.09.11, 11:32
                    bunia_kania napisała:

                    > Proponuje wyjechac 50 mil za Londyn i wtedy przekonasz sie jakim ewenementem je
                    > st sam Londyn w UK ;-)

                    ????

                    Zjezdzilem wiekszosc poludnia Angli, zahaczajac o Kornwalie. W zasadzie co tydzien bywalem w okolicach Oxfordu (mialem znajomych na zabitej dechami wsi). Z zakupem swiezego chilli, czy curry powder, dobrego sera i kilku innych ww. rzeczy.
              • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 13:52
                Porownuje to tez do malych miast w Niemczech... gdzie moze faktycznie czasem ciezko o egzotyke ale za to mozna kupic dobry zolty ser czy winogrona bez pestek placac za to mniej niz u nas.
                No chyba, ze zolty ser to juz tez produkt niszowy - sadzac po to co w 90% znajduje sie na ladach w sklepach to tak.
                • evanelle Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 14:04
                  Nie porównujcie Berlina czy Londynu do Warszawy. Tam jest więcej żółtych i szarych niż białych i to wszystko jest po nich. Jest zapotrzebowanie to jest podaż. U nas cudzociemcy to stosunkowo mała część populacji.
                  • dzioucha_z_lasu Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 14:11
                    Jak dużą część populacji stanowią obcokrajowcy w - powiedzmy Hradec Kralove.? A oferta w markecie jest znacznie ciekawsza, niż w naszych. Więc to chyba nie ta przyczyna, raczej handlowcy wolą bezpieczną bylejakość, a większość klientów przywykła i nawet już nie myślą, że mogą mieć coś lepszego za te same pieniądze.
                    • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 14:27
                      Zgadzam sie.

                      Czy posiadanie na polkach hipermarketu (a nie skelpu 3x5 m
                      takich rzeczy jak:
                      - curry (w proszku)
                      - zjadliwe zolte sery z mleka (a nie oleju)
                      - winogron bez pestek
                      - ryb konserwowych innych niz w pomidorach
                      - dobrych owocow i warzyw to problem

                      Przeciez polowa firm, ktora zaopatruje nasze sklepy to tez duze koncerny. Te same, ktorych produkty mozna kupic w tyche sklepach za granica.
                      Jak to jest, ze w UK pomidory byly doibre caly rok a u nas przez 6 miesiecy w roku szkoda na nie patrzec?
                      Jak to jest, ze w UK wybor jablek jest wiekszy a to o nas sie mowilo jako o krolestiwe jablka (teraz nawet w sezonie papierowke ciezko znalezc czy o innych renetach nie wspomne).

                      Jak to jest, ze paczkowane salaty (w roznych rodzajach) w UK kosztuja 70 pensow ale sa fajne, swieze - az chce sie jesc a u nas jakies zdechle paczki po 6 zl leza, z czyms co dogorywa w srodku i jakby moglo to by ucieklo?

                      Ktos pisal wyzej o Londynie itp... toz ja ostatnio w Tesco w Czechach kupilem cala serie tych puszek (fasola Heinz: heinz.cz/products-beans.htm - a wjedzcie na strone polska - jest jedna nedzna w sosie pomidorowym)!!!!
                      Nie wierze, ze jak Tesco PL chcialo by kupic pozostale to Heinz powie, ze nie bo ich w Polsce nie oferuje.
                      • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 27.09.11, 22:03
                        Z tego co piszesz wynika, ze Czesi sa innymi klientami niz Polacy. Najwyrazniej szukaja nowych smakow, chca kupowac nowosci i lubia rozmaitosc. Zas przecietny masowy klient z Polski woli jesc to samo, nie chce "pikantych" wariantow ani "dziwnych" nowosci.
                        Sieci dostosowuja sie do wymagan i oczekiwan klientow.
                        • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 09:15
                          Ale to sieci moga te smaki, wymagania i swiadomosc ksztaltowac. tylko ze to przyzalozeniu, ze jest sie w biznesie na dluzej a nie na chwile.
                          • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 28.09.11, 12:47
                            Po co miec towar zalegajacy na polkach, ktorym zajnteresowane jest 1,5% klientow? Hipermarket to nie szkola, lecz dostarczyciel tego czego oczekuje klientela.
                            • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 19:17
                              Gość portalu: miu napisał(a):

                              > Po co miec towar zalegajacy na polkach, ktorym zajnteresowane jest 1,5% kliento
                              > w? Hipermarket to nie szkola, lecz dostarczyciel tego czego oczekuje kli
                              > entela.

                              Poniekad tak. Ale chodzi o to aby klient przychodzil do mnie a nie do konkurencji, zatem musze miec to czego inni nie maja. Ale to moge miec wtedy gdy ktos bedzie chciec to kupic. ;-)

                              Inaczej... pierwszy kto dokona zamiany jakosciowej w traktowaniu klienta i pracownikow bedzie wg mnie wygranym na lata i marka ktora lubia wszyscy.
                              Klienci beda chetnie zostawiac kase w takim sklepie (skoro wszedzie ceny podobne i towar tez ale tu nie wcziskaja gowna a pracownicy pomocni...itd...) a pracownicy beda sie cieszyc z klientow.

                              Da sie, pracowalem w takim sklepie (tylko nie u nas). Pomimo ciut wyzszych cen u nas zawsze bylo pelno!
                              • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 01.10.11, 13:14
                                Ty tak myslisz, a nie najczesciej wystepujacy klient w Polsce - "zjadacz tego samego", "kupowacz tylko tego co zna" i "lowca najnizszych cen" w jednym.

                                Odmiency, inni niz profil opisany powyzej, sa zwykle ludzmi zamoznymi, podrozuja po swiecie, mieszkaja w wiekszych miastach lub pod nimi. Stac ich na zakupy w Almie oraz w Piotrze i Pawle i tam mozesz ich spotkac. Tam tez jest oferta skierowana do nich. Cena zas nie ma znaczenia.
            • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 13:43
              Niestety...

              Najsmieszniejsze jest to, ze niby sklepy tak walcza o klienta, taka konkurencja, wojny cenowe... a tak naprawde to wszyscy maja w d...pie bo wszedzie sa te same produkty, ewentualnie "ciut" bardziej egzotyczne tyle, ze 3 kategorii (albo po kilku miesiacach transportu koniem) a w cenie tych z najwyzszej polki :-( (szczegolnie jak sie popatrzy np. na UK).
              • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 16:41
                Masz rację, ceny wielu produktów uważanych za takie kupowane przez nielicznych mają ceny mocno zawyżone ( 2 lata temu jechałam specjalnie do Almy po rukolę i kosztowała prawie 8 zł) w stosunku do jakości np. mrożone krewetki. Jakość w stosunku do ceny mieszanki owoców morza to jakaś kpina. Polak godzi się na wysokie ceny rzadko kupowanych produktów. Są też produkty kupowane przez bardziej licznych jak łosoś czy tuńczyk w puszce i też z zawyżonymi cenami. I wiele produktów rzadko kupowanych ma właśnie ceny dla tych, którym zależy i i tak kupią. I co z tego,że zbojkotuję? Producenci serów nie przejmują się ceną tych prawdziwych, bo rzadki klient i tak kupi. Przeciętny Polak ma zakodowane, że ser żółty musi być tańszy od wędliny i może być bezsmakową gumą seropodobną. Kilka lat temu w osiedlowym Carrefourze wprowadzili mnóstwo niezłych serów na wagę. Nawet kiedy wyprzedawali za bezcen było niewielu chętnych. Trochę rozumiem właścicieli sklepów, że nie chcą mieć u siebie bakłażanów, serów dojrzewających, świeżych ryb skoro mało kto kupuje a są to produkty psujące się.
              • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 28.09.11, 12:53
                Dobrze napisales "niby walcza o klienta", realnie bardzo czesto stosuja zmowy cenowe. Ciuchutenko, na paluszkach...
                Dlatego bardzo potrzebujemy ludzi jak Strezynska, ktorzy beda walczyc o dobro polskich klientow - jedych z najbardziej bezbronnych w Unii (Niemcy, Francja, Wlk.Brytania maja potezne organizacje ochrony interesow klientow, ktore sa w stanie pokonac nawet najwieksze swiatowe koncerny i dlatego tam inaczej traktuje sie przecietnego klienta).
                • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 19:19
                  Dokladnie tak.
                  Np nie przypominam sobie zarzutu organizacji prokonsumenckich jesli chodzi o niby promocje.
                  Ze np. zmienia sie metki, daje wyzsza cene (niz byla) a potem robi wielka przecene (i tego typu praktyki). Jak sie zaczynal sezon wyprzedazy to 70% off bylo realne a nie teoretyczne. I w superkarketach tez tak bylo.
        • annjen Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 14:35
          kochana, popatrz, co sprzedają w nadmorskich smażalniach;D
          • dzioucha_z_lasu Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 15:29
            Fakt, tam też królują mrożonki, chociaż codziennie rano w porcie można kupić świeżutkie, dopiero co z wody wyjęte ryby.... Zastanawiam się, co się z nimi dzieje, skoro nie ma ich ani w smażalniach, ani w sklepach?
        • pomimo1 pęczków ze świeżymy ziołami i... 29.09.11, 11:52
          pęczków bazylii, szałwii, oregano itd, kurczaków z chowu ekologicznego albo np. z wolnego wybiegu. świeżej śmietany słodkiej (pasteryzowanej, nie UHT), większego wyboru maseł klarowanych, polskiej produkcji win ( nie tanich jaboli).
          • galtom Re: pęczków ze świeżymy ziołami i... 29.09.11, 12:59
            Zioła to ja sobie sam w domu hoduje bo na nasze sklepy ciezko liczyc - aczkolwiek bazykie z reguly jest.
    • galtom A ocet balsamiczny (ten slodki)? 27.09.11, 13:46
      Ktos to widzial w Tesco czy innym markecie?
      W UK kupowalem za niecale 10 funtow (w Sainsburys czasem 12) taki prawdziwny balsamiczny ocet z modeny (aged - stary). Gesty jak roztopiona czekolada, slodki, delikatny.
      U nas raz w Bomi znalazlem taki sam - tez 250 ml - za jedyne 120 zl.

      Sorry - ale bez jaj! Dla zasady nie kupilem bo dlaczego tam moze kosztowac ok. 60 zl a u nas x2?
      • dzioucha_z_lasu Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? 27.09.11, 13:50
        Widziałam w Carrefurze, na półkach z delikatesami, ale ceny nie powiem, bo przeglądałam jedynie z ciekawości co mają.
        • galtom Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? 27.09.11, 13:53
          W CF tez dawno ni bylem bo podwojne kolejki (najpierw do wazenia potem do placenia) doprowadzaly mnie do szalu.
          Mam placic ciezkie pieniadze za zakupy i jeszcze sie wku...iac - nie dziekuje :-).
          • Gość: B. Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? IP: 217.8.167.* 27.09.11, 14:41
            Galtom, po kiego diabła zakładałeś nowy temat? I tak, prócz tesco i reala, każdy sklep Tobie nie po drodze...
            • galtom Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? 27.09.11, 14:51
              Nie widze zwiazku :-).
              Ale jak Ty masz czas jezdzic od skelpu do sklepu po kazda pierdolke to fajnie sie masz.
              • Gość: B. Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? IP: 217.8.167.* 27.09.11, 15:02
                Jak to nie widzisz związku?

                Do Auchana mi calkiem nie po drodze (podobnie jak do Piotra i Pawła). Chciałbym aby to było w Tesco czy Realu.

                Wciąż pozostajemy w temacie braków w Tesco i Realu;)
                • galtom Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? 27.09.11, 15:04
                  W tych skelpach robie zakupy wiec braki tych opisuje.
                  Jak robisz zakupy w Auchan to napisz czego Ci brakuje i juz - ewentualnie zacznij jezdzic do Tesco/Reala.
                  • Gość: miu Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? IP: *.play-internet.pl 28.09.11, 12:58
                    Tesco to rodzaj dyskontu, raczej nie szukalabym tam delikatesow.

                    Sieci oferujace wiekszy wybor to Alma, Piotr i Pawel (ostatnio troche stanial), Bomi. Wszystkie trzy drogie oraz bardzo drogie. W Warszawie od jakiegos czasu bardzo dobrze zaopatrzony jest tez ursynowski Leclerk.
                    • galtom Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? 28.09.11, 19:20
                      Patrzymel na stornach Kaowickiej ALmy i Bomi - o dobrym balsamico w przyzwoitej cenie (ok. 40-60 zl za 250ml) mozna pomarzyc! :-(
                      • Gość: miu Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? IP: *.play-internet.pl 01.10.11, 13:20
                        Skoro mieszkasz na Gronym Slasku, to wyskocz moze autostrada do Ostrawy, dojazd jest rewelacyjny (z Katowic do Chalupek, tylko na koncu kilkanascie km zwykla droga do granicy, potem po czeskiej stronie pusta, rewelacyjna autostrada, ale uwaga: potrzebna jest winietka, po czesku 'poplatek') lub do Czeskiego Cieszyna (droga tez dobra, a nie trzeba placic 'polatku', za to miasteczko male) i pobuszuj po czeskich sklepach. Ostrawa jest drugim co do wielkosci miastem Czech, jest wiec w czym wybierac, duze sklepy w Czechach sa otwarte jak w Polsce 7/7.
      • mhr2 widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 27.09.11, 15:05
        galtom napisał:

        > Ktos to widzial w Tesco czy innym markecie?
        > W UK kupowalem za niecale 10 funtow (w Sainsburys czasem 12) taki prawdziwny ba
        > lsamiczny ocet z modeny (aged - stary). Gesty jak roztopiona czekolada, slodki,
        > delikatny.
        > U nas raz w Bomi znalazlem taki sam - tez 250 ml - za jedyne 120 zl.
        >
        > Sorry - ale bez jaj! Dla zasady nie kupilem bo dlaczego tam moze kosztowac ok.
        > 60 zl a u nas x2?
        • galtom Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 27.09.11, 15:12
          Zrob sobie dobrego steka i na gore wlasnie taki ocet balsamiczny - miodzio :-)
          • dzioucha_z_lasu Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 27.09.11, 15:31
            Albo kanapka z odrobina majonezu, świeżym ogórkiem i na to kapka takiego octu.... Albo bita śmietana z owocami też skropiona takim właśnie octem - może brzmi to ekscentrycznie, ale smakuje doskonale
            • mhr2 Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 27.09.11, 15:51
              dzioucha_z_lasu napisała:

              > .. Albo bita śmietana z owocami też skropiona takim właśnie octem - może brzmi
              > to ekscentrycznie, ale smakuje doskonale
              >
              znam od lat, mozliwe dlatego dla mnie nic ciekawego, ale polecam
              • reniam_123 Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 27.09.11, 17:31
                Ale taki ocet to nie jest znowu taki rarytas,można kupić w każdej Biedronce, czy Lidlu za całkiem przyzwoite pieniądze
                • galtom Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 27.09.11, 19:18
                  Zaufaj mi, ze nie można. Ocet balsamiczny a stary ocet balsamiczny to dwa światy. Stad ten drugi jest w cenie nisz ego wina.
                  Balsamic vinegar z Modeny (aged) musi być słodki, bardzo delikatnie kwas owy, geeeesty jak krew/czekolada i zupełnie nie przexroczysty.

                  Ta kwasna woda, która jest u nas w sklepach to zupelńie co innego.

                  W ramach oszustwa można wymieszać taki ocet z glazura balsaminczną, ale to oczywiście tez nie to samo.
                  • linn_linn Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 27.09.11, 19:42
                    To, ze jest z Modeny, nic nie znaczy. Tu mozna porownac ceny: od najnizszych do najwyzszych.
                    www.trovaprezzi.it/prezzo_olio-aceto_aceto_balsamico.aspx
                    Np. ponad 50_letni kosztuje 220 euro za 100 ml.
                    Ogolnie rzecz biorac prawdziwy ocet balsamiczny to kilkadziesiat euro za ml. / co najmniej 50-60: nie widuje w sklepach, wiec na biezaco nie sledze tyh cen /. Na pewno nie 60 zl. za 250 ml. Modena, aged czy invecchiato nic nie znaczy. Sa specjalne certyfikaty, numery serri itp. i tylko one daja gwarancje. Nie znaczy to, ze nie mozna sobie kupic octu za 5 euro: tzreba miec jednak swiadomosc, ze to nie "ten" ocet.
                    • galtom Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 27.09.11, 21:20
                      Ten ktory w UK kupowalem za ok 50-60 zl u nas jest wyceniany na 120.
                      Ja lepszego juz nie potrzebuje - bez przesady ani ze mnie znawaca ani snob.
                      Za to nie rozumiem ceny.
                      • linn_linn Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 27.09.11, 21:46
                        Trzeba sprobowac tego drozszego chocby raz. W codziennej kuchni jest to raczej luksus i nie kazdy moze sobie na to pozwolic. Nalezy jednak wiedziec, ze jesli czyta sie o wspanialych octach balsamicznych, to chodzi o te certyfikowane: nie tez z supermarketow. Tych drozszych uzywa sie zreszta na krople, wiec butelka starcza na dlugo. Te tansze sa barwione, doprawiane itp. Do tego slowo Modena i gotowe.
                        • galtom Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 28.09.11, 09:04
                          Ten ktory kupowalem z Sainsbur's byl z polecenia (w innych sklepach tez bylo o niego trudno - a tam mial dobra cene). Wiec myslo, ze to jeden z tych lepszych bo smakowal niesamowicie i faktycznie starczal na baaaardzo dlugo. Ale skoro Moze w UK kosztowal ok. 60 zl. to niech u nas kosztuje 80... a nie 120!
                          Tamtego juz nie ma w ofercie, maja swoj: www.sainsburys.co.uk/groceries/index.jsp?bmUID=1317193239307
                          ale zakladam, ze jak kosztuje 47 funtow za litr to byle jaki nie jest ;-)
                          A u nas moge kupic: a.pl/katowice/szukaj/modena?query=modena
                          alma24.pl/szukaj?search=ocet#search=ocet&orderBy=PRICE_DESC
                          Nawet oni juz tego nie maja - ale za 120 zl to sie wcale nie dziwie - lepiej sobie przywiezc z UK/Niemiec/Wloch, itd
                          • linn_linn Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 28.09.11, 09:33
                            Nie twierdze, ze jest niewart kupienia, ale chyba jednak sie nie rozumiemy.
                            Tu mozesz poczytac:
                            www.balsamico.it/ing_adsl/home.html
                            • galtom Re: widze codziennie, chodze obok, nic ciekawego 28.09.11, 09:51
                              Rozumiemy sie :-) Balsamico jest jak wino. yle, ze jakosc produktu za 12 funtow jest dla mnie wystarczajaca. Na wiecej na dzis mnie nie stac, a tego na co mnie stac nie moge kupic ;-).
                              47dzikow za litr - to ok 200 zl wiec mysle, ze sporo. W kraju takim jak UK Sainsburys nie pozwloi sobie, zeby za dosc sporo kwote (porownujac do pozostalych octow w sklepiej) wciskac klientowi byle co - bo to sie nie oplaca (wkurzac ludzi). WIec zakladam, ze (tak zreszta bylo) ten osocet samkuje tak jak kosztuje. Na moje potrzeby i mozliwosci wystarczy :-).
                              A jak kiedys bedzie mnie stac na ocet za 500 zl za litr to na pewno chetnie sprobuje- why not?
      • coralin Re: A ocet balsamiczny (ten slodki)? 27.09.11, 17:32
        Z takimi trwałymi produktami w niewielkich opakowaniach i niewielkim ciężarze już odpuściłam w Polsce i kupuje je na wyjazdach. I tańsze i lepszej jakości. Cena ustalona dla klienta, o którym pisałam powyżej: "ten który i tak kupi". Tak wygląda też sprawa z winami w Polsce.
        Takie delikatesowe produkty mają mało klientów wiec przynajmniej na początku kosmicznie wywindowaną cenę. Ale bywa, że nawet przecenione nie znajdują nabywców. Moja mama mieszkająca blisko Reala kilka lat temu obkupiła mnie w tapenady przecenione na jakieś grosze. Twierdziła, że była jedyną zainteresowaną tymi produktami. Dojrzewające sery w portugalskiej promocji w Biedronce mam wrażenie kupowałam tylko ja. Podobnie było z wyprzedażą serów w Carrefourze kilka lat temu. Nikt się na nie nie rzucał, choć były za bezcen. Teraz osiedlowy Carrefour ma to, co schodzi. Podobnie jak wiele innych okolicznych sklepów. Okoliczny warzywniak z rok temu miał pak choi. Raz.
    • wypasiona_foczka Re: Czego brakuje w sklepie:...... 27.09.11, 20:17
      Brakuje dobrych, świeżych owoców morza: ostryg, które można kupić bez obaw, dobrej jakości krewetek, ryb morskich innych niż te 3 gatunki na krzyż, małży, świeżych kalmarów i całej tej reszty z naciskiem jednak na ostrygi. W moim mieście, całkiem wojewódzkim, tych rzeczy nie ma, nie będzie póki co i koniec. Nie mogę tych rzeczy zamówić np w Internecie bo poza Warszawą i 2-3 innymi miastami nie dowożą.
      Inne rzeczy za którymi tęskniłam zaczynają się juz pojawiać w co większych sklepach ku mej radosci.
    • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 28.09.11, 13:19
      Mnie w Polsce najbardziej brakuje:
      1. dobrych ryb morskich (dostajemy glownie jakies scierwo + trzy podstawowe gatunki ryb i to sie nie zmienia od lat)
      2. serow dobrej jakosci (dominuja wyroby seropodobne)
      3. zywnosci ekologicznej/bio UCZCIWEJ, czyli place duzo za prawdziwa wysoka jakosc, w Polsce wiekszosc jest mniej lub bardziej oszukiwana i drozsza niz na Zachodzie(!!!).

      W ogole najwiekszym klopotem jest zdobycie dobrej jakosc, np. przyprawy sa najtansze i najgorsze jakie istnieja, nie widzialam w ogole dobrej wanilii (laska ok. 15-20 zl, ale tylko taka warto kupic jak ma byc kiepska to lepiej uzyc waniliny), ziola czesto nie maja smaku, ser sprzedawany jako "grujer" nawet nie wyglada jak grujer, kacze piersi wygladaja jak odrzuty (malo miesa, sama skora), itd., itp.

      Druga bolaczka sa horrendalne ceny, o czym wiele osob powyzej juz pisalo. Nie mam pojecia jak na terenie Unii (zalatwiona sprawa ceł i transportu) parmezan w niemieckich drogich delikatesach, gdzie i czynsz, i place pracownikow sa o wiele wyzsze niz w Polsce, moze byc tanszy niz w polskich!
      • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 16:28
        Gość portalu: miu napisał(a):

        >
        > Druga bolaczka sa horrendalne ceny, o czym wiele osob powyzej juz pisalo. Nie m
        > am pojecia jak na terenie Unii (zalatwiona sprawa ceł i transportu) parmezan w
        > niemieckich drogich delikatesach, gdzie i czynsz, i place pracownikow sa o w
        > iele wyzsze
        niz w Polsce, moze byc tanszy niz w polskich!

        Może być, bo to produkt z kategorii: "rzadziej kupowany w Polsce, klient i tak kupi".
        • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 19:24
          coralin napisała:

          > Gość portalu: miu napisał(a):
          >
          > >
          > > Druga bolaczka sa horrendalne ceny, o czym wiele osob powyzej juz pisalo.
          > Nie m
          > > am pojecia jak na terenie Unii (zalatwiona sprawa ceł i transportu) parme
          > zan w
          > > niemieckich drogich delikatesach, gdzie i czynsz, i place pracownikow sa
          > o w
          > > iele wyzsze
          niz w Polsce, moze byc tanszy niz w polskich!
          >
          > Może być, bo to produkt z kategorii: "rzadziej kupowany w Polsce, klient i tak
          > kupi".

          Pewnie tak.
          Te bardziej luksusowe towary tez sa lapsze i gorsze. Wiec sprzedaje sie chlam (niby lepszy od standardu) ale za to w cenie wyzszej niz premium na zachodzie.
      • galtom Re: Czego brakuje w sklepie:...... 28.09.11, 19:22
        Gość portalu: miu napisał(a):

        > Druga bolaczka sa horrendalne ceny, o czym wiele osob powyzej juz pisalo. Nie m
        > am pojecia jak na terenie Unii (zalatwiona sprawa ceł i transportu) parmezan w
        > niemieckich drogich delikatesach, gdzie i czynsz, i place pracownikow sa o w
        > iele wyzsze
        niz w Polsce, moze byc tanszy niz w polskich!

        To sie tyczy wielu rzeczy (jezdzenia, ubran, uslug telekomunikacyjnych, dlugo by wymieniac). Tam wiecej sie placi za lokal, wiecej sie placi pracownikom a w wiekszosci ceny towarow i uslug sa nizsze.
        Jak odwiedzaja mnie znajomi z zachodu to sie za glowy lapia!!!!

        I nikt nie wie dlaczego tak jest. :-(
        • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 28.09.11, 21:42
          Mozemy sie "pocieszyc", ze w Rosji jest gorzej (mniej dostepne, znacznie drozsze, itd.).
          Marne to pocieszenie, niestety.
    • shilaa Re: Czego brakuje w sklepie:...... 30.09.11, 14:01
      Jakies 2 lata temu byl na ten temat bardzo dobry artykul w "Polityce" (nie jestem teraz w stanie znalezc). Wiele uwag z tego artykulu zostalo wymienionych w watku.

      Podstawowa uwaga to brak popytu. Mnie tez brakowalo w Polsce przede wszystkim ryb, swiezych ziol, dobrej jakosci serow i wedlin, dobrej jakosci warzyw i owocow i dobrego pieczywa. Jedyny sklep, w ktorym raz, dwa razy w tygodniu mozna bylo kupic swieze, morskie ryby zbankrutowal, a okoliczni mieszkancy wczesniej wciaz narzekali, ze na ulicy 'smierdzi rybami'. Swieze ziola to 5 listkow w polowie zwiednietej bazylii z Holandii za 5 zl. Sery, a wlasciwie wyroby seropodobne, sa tak samo niejadalne. W wedlinach jest wiecej wody i polepszaczy niz miesa. Bulki w kazdym wiekszym sklepie robione sa na miejscu z mrozonego ciasta.
      Moj tato pyszna, wedzona szynke (jedna z ostatnich naprawde dobrych wedlin z okolicznej masarni) musi zamawiac dzien wczesniej - nie ma na nia popytu, bo kosztuje 40 zl za kilogram. Ludzie kupuja "szynki" za kilkanascie zlotych za kilogram, to samo sery. W okolicznym supermarkecie bylam jedyna osoba, ktora kupowala francuskie i holenderskie sery - z braku popytu obnizano im cene (do poziomu ok. 40 zl za kilogram), a ludzie i tak kupuja wylacznie "ser morski" i tym podobne wynalazki. Podobny przyklad to kawa Prima (znam mnostwo osob, dla ktorych jest to najsmaczniejsza kawa na swiecie). Przecietny Polak patrzy tylko na cene, nie na jakosc. Jeszcze do niedawna za czasow studenckich, gdy otwieralam lodowke i widzialam co jedza moi wspollokatorzy lapalam sie za glowe. Pamietam, gdy mialam w lodowce wedzonego lososia, wspollokator spytal sie w kuchni innej wspollokatorki "co to jest twoim zdaniem?" (swoja droga jadl codziennie na kazde sniadanie dwie smazone kielbasy na cebuli...).

      Inny problem to zerowanie dystrybutorow na garstce klientow zainteresowanych lepsza zywnoscia - stad np. makaron DeCecco kosztuje w Polsce 12 zl za opakowanie (we Wloszech 1 €).

      Ostatni problem to kwestia produktow regionalnych i lokalnych. Polska ma w tym temacie niewiele do zaoferowania. To nie jest kraj, w ktorym w dwoch miastach produkuje sie 5 rodzajow serow, 4 rodzaje unikatowych slodyczy itp. A o to, co jest i co moglaby miec do zaoferowania sie nie dba - stad bardzo nierowna jakosc oscypkow, bryndzy itp. O produkty "ogolnopolskie" tez sie nie dba - szczegolnie slabej jakosci sa obecnie nabial i kielbasy.

      Jednak te problemy dotycza nie tylko Polski. Ja we Wloszech moge tylko pomarzyc o korzeniu pietruszki, szczypiorku, kwasnej smietanie, galaretkach, twarogu, duzym wyborze musztardy.
      • galtom Czego brakuje w sklepie? Kawa! Cos nie tak! 30.09.11, 15:05
        Koleznaka wspomnia o kawie - swietny przyklad, ale... w druga strone.

        Mam mianowice wrazenie, ze za brak popytu odpowiadaja tez handlowcy.
        Nie wirze, ze nie mozna sprzedawac w Tesco/Realu/itd...itd... DOBRYCH (Naprawde dobrych) serów w przedziale 20 - 30 zl.
        I kilku innych rzeczy.

        I wlasnie nich przykladem tego bedzie kawa.

        Dlugo, dlugo szukalem dobrej kawy. Lubie wloskie mieszanki. Jacobs nie specjalnie mi smakuje... o reszcie lepiej nie wspominac. Chodzilem, patrzymel ma Lavazze (najtansza ORO) i wzdychalem. 21 zl za 250 g. w Tesco, nie mielonej. To nie jest tanio. Daleto tez ta kawa byla na polce z ekskluzywniejszymi kawami i pewnie malo kto ja kupowal/kupuje.

        Pytanie tylko czy aby na pewno jest wlasciwie wyceniona? Dlaczego jest az tak droga.

        Dalczego sie czepiam? Otoz od jakiegos czasu kupuje te kawe, bez zadnej laski (z zarobkiem sprzedawcy) za 52 zl/kg!!!!!!!!!!!!! Orginalna, wlaska, swieza - zero oszustwa. Ona tyle po prostu kosztuje.

        Skoro mala hurtownia sprzedaje ja (po podwyzce ostatnio) za 52 zl to jak to jest, ze TESCO nie jest wstanie?
        52 zl za kg daje cene 13 zł za 250 g a nie 21!!!
        Cena Tescowa to przy kg, juz 82 zl czyli standard we wszystkich skelpach (kupowalem ostatnio nowy mlynek i w EuroRtvAGD kosztowala ponad 90zl!!!!)

        BEZ JAJ!!! SKlepy po prostu rabia nas w bambuko i nawet sobie nie wyobrazacie jak znas zdzieraja. Im tanszy produkt tym wiekszy zarobek - daletogo nikomu sie nie chce sprowadzac dobrych towarow i wyceniac je "prawdziwie". Glupi Polak i tak kupi - jak nie u nas to u konkurencji.

        Czy winika to z tego, ze polskie sieci sa zarzadzane przez Polakow??? DLaczego w ich zachodznich oddzialach tak nie jest???
        • Gość: Megi Re: Czego brakuje w sklepie? Kawa! Cos nie tak! IP: *.e-wro.net.pl 30.09.11, 15:56
          Masz racje, tak samo jest z zabawkami. Mielismy sklep z zabawkami, przypadkiem trafilismy w necie na niezabezpieczony cennik dla marketow. Lalka, ktora my w hurtowni kupujemy po 80 zl netto do tesco i reala itp. idzie za 30 zl netto, market sprzedaje ja jako ekskluzywna za 159 zł, u nas w sklepie za rogiem za 109 zł, po czym tesco robi wyprzedaz wszystko za pol ceny, czyli sprzedaje lalki za 80 zł -brutto! Oplaciloby nam sie kupic. A oni i tak na tym zarabiają mnostwo kasy. Ale jest tez drugi koniec kija. A myslicie, ze kto placi za oswietlenie, prad, pracownikow, ochrone, wynajem powierzchni itd.? My wszyscy. Dlatego uwazam, ze kogo na to stac chociaz troche powinien zastanawiac co i gdzie kupuje, moze lepiej dac tą zlotowke wiecej i wesprzec panią Kazię z osiedla...
          Markety maja tanie wybrane artykuly, a przy okazji kupujesz drogie pozostale artykuly.
          pozdrawiam.

          • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie? Kawa! Cos nie tak! IP: *.play-internet.pl 01.10.11, 13:26
            Wiele zalezy od osiedla na ktorym mieszkasz. U mnie ceny w osiedlowych sklepikach sa takie, ze mnie po prostu scinaja z nog.
          • coralin Re: Czego brakuje w sklepie? Kawa! Cos nie tak! 02.10.11, 09:49
            Zdecydowaną wiekszość żywności kupuję w okolicznych niewielkich sklepach. Nawet jeśli są one wielobranżowe to i tak artykułów przemysłowych jest tam mało, bo właściciele zdają sobie sprawę,że nie wygrają z wielkimi marketami w cenie. I walczą na jakość, sprowadzają dobre warzywa, chleb, mięso, twaróg na wagę.
      • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 30.09.11, 18:30
        >W okolicznym supermarkecie bylam jedyna osoba, ktora kupowala
        > francuskie i holenderskie sery - z braku popytu obnizano im cene

        W osiedlowym Carrefourze 2-3 lata temu też ambitnie wprowadzili dużo serów. Wyprzedawali je za ceny niższe niż wyroby seropodobne, po prostu za bezcen i też miałam wrażenie, że kupowałam je tylko ja. Mama twierdzi, że kilka lat temu chyba sama wykupiła tapenady w Realu. Najpierw przeceniono na 3 zl, potem chyba na 1 zł. Nikt się nie rzucał. Kiedy zobaczyłam pindżur i relish przeceniony wiedziałam, że firma zrezygnuje z dystrybucji w Polsce. Z dostępem do ajvaru też jest krucho, ale to w końcu słoikowe i można kupić na zapas, raz na jakiś czas.
        • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 01.10.11, 13:31
          Potwierszasz zatem to co napisalam powyzej: podstawowa cecha polskich masowych klientow "kupuje tylko to co znam" i "jem zawsze to samo".
          • Gość: senin potwerdzenie troche 'skrecone' IP: *.dyn.iinet.net.au 01.10.11, 14:20
            bo napisalas
            > Potwierszasz zatem to co napisalam powyzej: podstawowa cecha polskich masowy
            > ch klientow "kupuje tylko to co znam" i "jem zawsze to samo".


            i wielce nieadekwatne jest to stwierdzenie gdyz : !!!! podstawowa cecha WSZYSTKICH masowych klientow "kupuje tylko to co znam" i "jem zawsze to samo".

            we wszsytkich krajach jast tak samo, nie oszukujmy sie!
            • Gość: miu Re: potwerdzenie troche 'skrecone' IP: *.play-internet.pl 01.10.11, 17:12
              Nie, mylisz sie. To zalezy od narodu. Sa narody, ktore kochaja nowosci i takich panstwach roi sie na polkach od towarow miedzynarodowych i od napisow "nowosc".
              • shilaa Re: potwerdzenie troche 'skrecone' 02.10.11, 01:58
                > Nie, mylisz sie. To zalezy od narodu. Sa narody, ktore kochaja nowosci i takich
                > panstwach roi sie na polkach od towarow miedzynarodowych i od napisow "nowosc"
                > .


                Ja bym powiedziala, ze zalezy to bardziej od stopnia popularnosci kuchni narodowej. Np. w Wielkiej Brytanii kuchnia brytyjska istnieje juz chyba tylko w programach kulinarnych, a samo spoleczenstwo przestawilo sie na wplywy indyjskie, wloskie itd. Produkty 'egzotyczne' sa latwodostepne, glownie dzieki imigrantom. Ale juz np. we Wloszech kuchnia narodowa, a raczej kuchnie regionalne sa bardzo silne, a co za tym idzie otwartosc ludzi na nowosci jest bardzo znikoma, a dostep do towarow innych niz wloskie trudny (pomimo wielu imigrantow; nie ma na te towary popytu).

                Jesli chodzi o jedzenie wciaz tego samego - tak jest nie tylko w Polsce. W przecietnym wloskim domu jest jeszcze gorzej (wloskie mamy podchodza z rezerwa do wszystkiego, czego nie znaja), je sie bez przerwy te same dania, niezaleznie od zasobnosci portfela rodziny (zmienia sie tylko jakosc skladnikow). I nie jest prawda, ze wszyscy uzywaja tu parmezanu, maja zawsze w lodowce dobre sery czy wedliny. Np. w miescie, w ktorym mieszkam podstawa wyzywienia olbrzymiej czesci mieszkancow jest tani makaron z ziemniakami albo fasola (DeCecco za 1 € za opakowanie to makaron luksusowy).
              • coralin Re: potwerdzenie troche 'skrecone' 02.10.11, 09:30
                A jakie to narody i państwa? To,że we Francji jest mnóstwo specjałów arabskich wynika z tego, że istnieje tam ogromna społeczność z Afryki pólnocnej. Biorąc po uwagę najnowszą historie Polski, ograniczone możliwości Polaków w PRL uważam, że jesteśmy otwartym narodem, ale dopiero się uczymy.
    • Gość: Megi Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.e-wro.net.pl 30.09.11, 15:48
      Ryb, dobrego wyboru ryb, swiezych, mrozonych z POLSKI (wszystko z Chin) i innych dan rybnych.
    • lelini Re: Czego brakuje w sklepie:...... 30.09.11, 16:23
      W polskich sklepach przede wszystkim Polskich prawdziwych produktów, kapusty kiszonej a nie "kwaszonej", ogórków kiszonych a nie "kwaszonych" prawdziwych Polskich wędlin serów. I przede wszystkim informacji z jakiej produkcji i z jakiego kraju. Naprawdę chciałabym wiedzieć co jem.
      • Gość: miu Re: Czego brakuje w sklepie:...... IP: *.play-internet.pl 01.10.11, 13:34
        Pytaj pania, kaz wezwac kierownika i niech on ci powie skoro ona nie wie, powoluj sie na prawodawstwo Unii Europejskiej obowiazujace w Polsce. Spokojnie i grzecznie, ale stanowczo i bez odpuszczania. Niech szukaja opakowania i niech ci powiedza. Jak wszyscy bedziemy to robic, to w koncu wywiesza OBOWIAZKOWE karteczki z informacjami!
    • djcargo Re: Czego brakuje w sklepie:...... 30.09.11, 18:32
      Mi niesamowicie brakuje szwedzkiego owocowego piwa o nazwie Rekorderlig. Taki nasz Redds, ale w trochę innym wydaniu i w większej ilości smaków. O niebo lepszych smaków :)

      Ponoć nie do dostania w Polsce, a poruszałem największych prywatnych importerów piw.
      • godiva1 Re: Czego brakuje w sklepie:...... 30.09.11, 20:55
        Aromatyzowanych kaw instant, w wersji dekofeinowanej i normalnej. W szczegolnosc dekofeinowanej. Takze aromatow do kaw, nie slodkich syropow.
        • reniam_123 Re: Czego brakuje w sklepie:...... 01.10.11, 08:09
          A mnie w moim sklepie brakuje mąki pełnoziarnistej, jest krupczatka, puszysta, tortowa, nawet specjalną pierogową widziałam, a taką pełnoziarnistą to tak rzadko sprowadzają, że ludzie zaraz wykupią. muszę po tę mąkę specjalnie do innego sklepu chodzić, chociaż mi nie po drodze i muszę specjalnie autem zajeżdżać. Dla porównania dodam, że ryby świeże przywożą raz w tygodniu, kilka gatunków i nie ma z tym problemu, a mieszkam 50km od Rzeszowa.
          • coralin Re: Czego brakuje w sklepie:...... 02.10.11, 09:56
            Można podpowiedzieć właścicielowi lub nawet ekspedientce, żeby częściej sprowadzali i więcej. W końcu jest to produkt trwały zatem ryzyko nieduże.
          • mhr2 sklep ze wszystkimi produktami jest utopia, 02.10.11, 10:19
            reniam_123 napisała:

            > A mnie w moim sklepie brakuje mąki pełnoziarnistej, jest krupczatka, puszysta,
            > tortowa, nawet specjalną pierogową widziałam, a taką pełnoziarnistą to tak rzad
            > ko sprowadzają, że ludzie zaraz wykupią. muszę po tę mąkę specjalnie do innego
            > sklepu chodzić, chociaż mi nie po drodze i muszę specjalnie autem zajeżdżać. Dl
            > a porównania dodam, że ryby świeże przywożą raz w tygodniu, kilka gatunków i ni
            > e ma z tym problemu, a mieszkam 50km od Rzeszowa.
    • galtom 60km od Katowic + Auchan i ryby 02.10.11, 14:36
      1. Zgodnie z poradami, ktore sie tu pojawily zrobilismy sobie wczoraj rodzinna wycieczke.
      Jednak ani nie do Cieszyna czy Ostravy ale do Karviny.
      Miasteczko male, droga przyjemna (najpierw Wislanka a potem jakies 15 km przez malutkie miejscowosci [badzo sympatycznie] az do Kaczyc -> Karvina).

      Najpierw spacer w parku, zabawa na fajnym (drewnianym placu zabaw dla dzieci) i male co nieco na rynku, potem wizyta w Tesco.
      Tesco nie z tych najwiekszy ale jak sie okazuje, 60km od Katowic swiat sie zmienia.
      Ludzie sa bogaci, swiatowi, wymagaja egzotycznych prodoktow, itd... - to wszystko sarkazm oczywiscie.
      Yzn. zaopatrzenie (zaraz podam przyklady) 1000 razy lepsze niz u nas. Ale ceny rozsadne (zaginal mi oczywiscie rachunek - jak znajde to podam), szczegolnie na te wlasnie ekskluzywne rzeczy. Moze dlatego ludzie je kupuja?

      - slodkie ziemniaki (bit.ly/nXWD4K) bez klopotu, kupilismy bo smaczne i zdrowe. W naszym Tesco sie niegdy nie pojawily
      - butternut squash (bit.ly/ruQF4j) j.w.
      - kupilismy paste chilli z dodatkami do smazenia a wybor byl z conajmniej 12 roznych
      - papadums (bit.ly/qpcWN6) jak najbardziej (zywkle i z green chilli) po ok. 4 zl za paczke (a nie jak u nas tortille za ok. 10 zl)
      - mango chutney tez oczywiscie byl (no bo skoro sa papadums) - zatem w tym tygodniu nie dosc ze bede mial indyjskie zarcie (jeszcze nie zdecydowalem czy robic Korme czy Masale, do tego Zona upiecze Nan ;-) ) i do pelni szczescia zawsze brakowalo nam wlasnie papadums z mango chutney i cebula - teraz to juz nie klopot.

      - jesli znacie Jamiego Olivera to wiedzcie, ze jego sosy i zestawy przypraw (takze, w cenie podobnych innych prodoktrow wiec nie drogie) sa takze w tesco CZ bez klopotu dostepne
      - wypieki angielskiej firmy Warburtons (KOSMOS), typu chleb itd tez sa (to akturat nie wiem po co bo smakowo nic specjalnego) - ale to typow angielski produkt a w Czechach byl po prostu na stoisku z pieczywem

      - duzo wiecej serow (w tym rozne klasyczne firmowane przez Tesco)
      - bardzo duzy wybor produktow (tanszych od ich markowych odpowiednikow - czyli tak jak powinno byc) z serii Tesco Finest (u nas Tesco Finest jest czesto drozsze od tego samego produktu tylko znanej marki)
      - wiecej salat, wiecej owocow egzotycznych np. Tamarynd bit.ly/pcGGtn (kto to widzial w naszym hipermarkecie?)

      Generalnie wybor towarow o wiele wiekszy niz u nas i ceny (przyjemniej tego co nas interesowalo i zwrocilo nasz uwage duzo przystepniejsze). Ale np. Whiskas (puszka) wychodzil jakies 4,50 zl za sztuke (drozej niz u nas)

      Jesli zatem ktos z Was nie mieszka super daleko, warto sie wybrac od czasu do czasu, tym bardziej, ze mozna tez przywiezc piwo (np. www.kozel.cz/agecheck.php?lang=cz), kosztowal 7,50 korony + butelka 3 korony (ale za te placi sie raz) wiec cena tez ciekawa
      (Niestety Jacob's Creek Chardonay, ktory lubi zoba kosztowal po przeliczeniu 34 zl - wiec tez wiecej niz u nas. Jednak jak bylem w innym Tesco 2 tyg. wczesniej to kupilem go w promocji za 15zl/butelka).
      Osobiscie jest bardzo zaskoczony az tak duza roznica w zaopatrzeniu na korzysc Czechow. I zupelnie tego nie rozumiem.
      Tacy sami ludzie jak my, podobnie majetni, z podobna przeszloscia (komuna, brak wyjazdow, itp). Podobnie malo obcokrajowcow i u nich i u nas... i doslownie odleglosc od Katowic to ok. 60 km... i az taka roznica w tym co jest na polkach i z czego mozna wybierac???

      2. Auchan i ryby.
      Bylem, faktycznie wybor swiezych ryb duzy (kupilem przyszna makrele na obiad :-) i juz wiem gdzie jechac jak znow bedziemy robic sushi (bo wlasnie brak fajnych ryb w okolicy domu nas wstrzymywal). ALE!
      Zgodnie z tym co ktos tu pisal, chcialem aby Pani mi te makrele obrobila (glowy, flaki, itp). A Pani w Auchan na to, że oni takich rzeczy nie robia, nie wolno im, bo to sklep a nie zaklad przetworstwa rybnego. Ze sanepid, itd... i koniec.

      To jak to w koncu jest z Auchan i obrabianiem ryb????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka