Dodaj do ulubionych

ide po matjasy

07.06.04, 15:02
Jak nie lubie słedzi, tak zapiekanka z nich i ziemniaków wyglada nader obiecująco. A co przy tych wszystich wiosennych świeżościach jakiś wyłom zrobić muszę.

.... ale truskawki dzis były już a jakże
Obserwuj wątek
    • lunatica po majtasy? n/t 07.06.04, 15:04

      • default Re: matjasy w majtasach 07.06.04, 15:22
        Tak jak jajka w koszulkach albo jabłka w szlafroku :)))
        • baky Re: "Majtasy w matjasach" 07.06.04, 15:25
          Dobra nazwa na "perfumy śledziowe".
          • Gość: giezik Re: "Majtasy w matjasach" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.04, 16:11
            myślisz, że byłby popyt ? ;)
            • baky Re: "Majtasy w matjasach" 07.06.04, 16:30
              Gość portalu: giezik napisał(a):

              > myślisz, że byłby popyt ? ;)

              Myslę, że tak. Wśród ekscentryków - czemu nie?

              Napisz, jak ta zapiekanka, bo na matjasach jeszcze nie robiłem, a czuję, że to
              musi być całkiem całkiem... Zgłodniałem nieco...

              Kupiłem sambal, jaki trzeba - Indonezja. Żeberka wyszły niezłe ale, jak pisał
              Bruno, "piekło w gebie". Za dużo dałem. Aby do "czyśca" się dostać, cza było to
              rakiją (z Macedonii, pod 80 Volt mocy toto ma) komunię odprawić - na zasadzie:
              Boli cię głowa? Walnij się w nogę!

              Zresztą tak powstał onegdaj "Klub Czuszki". Znajomi przywozili taką rakiję co
              to Tito jeszcze śliwki deptał. Kosa!!! A czuszkę jeszcze ostrzejszą! Żeby
              przeżyć toast, cza było czuszką zagryźć, jak jabłuszkiem. No cóż, był to sport
              ekstremalny... Lubiliśmy jednakoż popłakać wspólnie :O))
              • baky Errata: Komunię się oczywiście przyjmuje_n/t 07.06.04, 16:35
              • Gość: giezik Re: "Majtasy w matjasach" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.04, 16:36
                na razie odmoczyłem, i czekam aż sie ziemniaki podgotuja. gotowe bedzie za jakies 40 min.
                Ten sambal indonezyjski - to taki malutki, z czerwono-pomarańczową okładką?
                • baky Re: "Majtasy w matjasach" 07.06.04, 16:48
                  Gość portalu: giezik napisał(a):

                  > na razie odmoczyłem, i czekam aż sie ziemniaki podgotuja. gotowe bedzie za
                  jaki
                  > es 40 min.
                  > Ten sambal indonezyjski - to taki malutki, z czerwono-pomarańczową okładką?

                  Tak, taki malutki (wg. zaleceń kupowany), ale nie pomnę kolorów, bom po rakiji
                  jeszcze nie doszedł...

                  A klub się załamał, bo prezesowi trzustka pierdyknęła, ale on czuszkę jadł, jak
                  czipsy :O))

                  PS. A'propos tych czasów z rakiją w tle "od Tito", to był to czas "galopujacej
                  inflacji" w byłej Jugosławi... Co śmieszne, moi znajomi wozili z Polski w
                  rodzinne strony benzynę... w petach... po coli lub inszym napoju, a do Polski
                  rakiję w... karnistrach od benzyny :O)))))))
              • Gość: senin Re: "Majtasy w matjasach" IP: 203.10.121.* 07.06.04, 23:03
                Baky, nastepnym razem jak ci cos wyjdzie za ostre to dodaj soli - sol i chilli
                swietnie sie rownowaza, smak sie zlagodzi
                - tako rzeka najstarsi Indianie
                • baky Re: "Majtasy w matjasach" 08.06.04, 10:53
                  Gość portalu: senin napisał(a):

                  > Baky, nastepnym razem jak ci cos wyjdzie za ostre to dodaj soli - sol i
                  chilli
                  > swietnie sie rownowaza, smak sie zlagodzi
                  > - tako rzeka najstarsi Indianie

                  Nie wiedziałem. Uprzejmie dziękuję :O))
              • brunosch Re: "Majtasy w matjasach" 08.06.04, 08:59
                baky napisał:
                >Kupiłem sambal, jaki trzeba - Indonezja. Żeberka wyszły niezłe ale, jak pisał
                > Bruno, "piekło w gebie". Za dużo dałem.

                Ile? Hehehe :D
                Nie stresuj się - początki z sambalem są trudne dla każdego. Byleby tylko z
                wrażenia nie obetrzeć sobie oczu z łez brudnym palcem.
                • Gość: senin Re: "Majtasy w matjasach" IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.06.04, 12:05
                  a panowie to nawet na siusiu chodzic nie powinni ;)))

                  a tak na serio, od jakiegos czasu mroze chilli, i kroje do potraw takie wlasnie
                  mrozone - zadnych sensacji,palenia itd, choc do dzis pamietam dawne meczarnie
                  i piekace palce po niegdysiejszym jego nawet dotykaniu
                • Gość: krasnowo Re: "Majtasy w matjasach" IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 12.06.04, 20:01
                  albo - za przeproszeniem - nie dłubać w nosie...
              • brunosch i jeszcze jedno 08.06.04, 09:03
                pytanie:
                - ile obecnie kosztuje sambal?
                • baky Re: i jeszcze jedno 08.06.04, 10:50
                  brunosch napisał:

                  > pytanie:
                  > - ile obecnie kosztuje sambal?

                  Sambal jest singapurski - nie indonezja, jak pisałem, pokiwało mi się, ale
                  wczoraj miałem prawo :O))
                  Firma WOH HUP, a importer jakiś warszawski. Kosztował 11 zyli. Ale za tę
                  ostrość dałbym więcej. Ile dałem do żeberek? Nie bardzo pamiętam, jakoś mi sie
                  tak ”sypnęło”, jak widać za dużo :O))

                  Zakupiłem jeszcze sos słodko-kwaśny tej samej firmy - 9 zł i sos ostrygowy
                  (świetny - lizałem - jeszcze nie używałem) - 7 zł oraz olej sezamowy 9 zyli.
                  Nabyłem także sos sojowy holenderski (firma Kikkaman) za 14zetów - świetny
                  (lizałem), polecam!!! To nie to co jakiś surogat TAO TAO, którym się katowałem
                  dotychczas.


                  PS. Uszy nafaszerowałem czterema farszami.
                  Na ciepło:
                  1. mięso mielone + ryż + papryka czerwona (to na ostro)
                  2. Tuńczyk + kukurydza z puszki + lazur + kolendra
                  Do tych sosik pomidorowy był.
                  3. Mak w wódeczce moczony i rodzynki - to na deser
                  Na zimno:
                  4. !!!!! Terrina z łososia (tym razem prawdziwa) + odsączony podsmażony por.
                  • brunosch Re: i jeszcze jedno 08.06.04, 10:59
                    Czy te smakowitości kupowałeś w jakimś małym, sobie-własnym sklepiku, czy może
                    w jakiejś sieci że i na Środkowym Mazowszu można zdobyć podobne - nie ukrywam,
                    chodzi mi o prawdziwy sambal /
                    bo firma Tao-Tao
                    sambalu daje bardzo mao.
                    • baky Re: i jeszcze jedno 08.06.04, 11:18
                      brunosch napisał:

                      > Czy te smakowitości kupowałeś w jakimś małym, sobie-własnym sklepiku, czy
                      może
                      > w jakiejś sieci że i na Środkowym Mazowszu można zdobyć podobne - nie
                      ukrywam,
                      > chodzi mi o prawdziwy sambal /
                      > bo firma Tao-Tao
                      > sambalu daje bardzo mao.

                      Kupowałem w małym sklepiku przy Pietrynie, ale pani powiedziała, że to już
                      dosyć popularne produkty i np. w Geancie lub Tesco powinni mieć.
                      Ja mam pod nosem Tesco w Galerii Łódzkiej i tam nie było. Nie pytałem czy, co i
                      jak, więc może był to chwilowy niedobór? Zabrakło?
                      Ten sos sojowy ww. firmy holenderskiej (czy to może importer?) polecam z całą
                      powagą! Ostrygowy też jest superesencjonalny. Pycha!
                    • baky Bruno! 08.06.04, 11:41
                      Nic prostszego. Jutro napiszę Ci namiary na "warsiawskiego" importera i jeden
                      telefonik załatwi sprawę :O))
                      • brunosch Re: Bruno! 08.06.04, 11:55
                        Już zaczynam być wdzięczny :)
                        • baky Importer! 09.06.04, 10:17
                          De Care
                          ul. Woycickiego 51 - tak napisali:O))
                          01-939 Warszawa
                          Tel. (022) 835 64 35

                          Zerknij na ich stronkę. Czego tam nie mają!!! Fju, fju... i przepisów od groma.
                          Kuchnia tajska, indyjska, cejlońska, chińska... i wiele.
                          www.decare.com.pl
                          • brunosch Re: Importer! 09.06.04, 10:24
                            dzięki wielkie, przyzapaszę się w ostrości orientalne.
                            Malutki słoik sambalu namierzyłem wczoraj, ale to chyba jeszcze nie to - jeśli
                            chodzi o wrażenia piekielno-smakowe...
                            • Gość: kibicująca Re: Importer! IP: 213.17.230.* 09.06.04, 10:59
                              Strony są świetne. Jakby jeszcze tak te wszystkie produkty były pod jakimś
                              jednym dachem.... No i adres tego dachu.
                  • giezik Re: sos sojowy 08.06.04, 11:00
                    z sosami sojowymi masz racje. taotao to wodzianka jest. Ale juz pojawiaja sie w sklepach takie gęęęęste i pyszne
                    • baky Re: sos sojowy 08.06.04, 11:13
                      giezik napisał:

                      > z sosami sojowymi masz racje. taotao to wodzianka jest. Ale juz pojawiaja sie
                      w
                      > sklepach takie gęęęęste i pyszne

                      Ten jest właśnie taki!!! Rewela!!!
                      • Gość: senin Re: sos sojowy IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.06.04, 12:25
                        swietny wybor, baky

                        Kikkoman to firma japonska, sos sojowy tez bardziej w japonskim stylu. Maja
                        jednak swoje filie w Europie, Singapurze i paru innych miejscach - i - zgadzam
                        sie, jest to chyba najlepszy sos sojowy na rynku.

                        Firma woh hup tez jest swietna, bo proponuje inne wersje sosu sojowego, raczej
                        niepraktykowane w Japonii : np sos sojowy jasny, sos sojowy ciemny, i tzw.
                        kecap manis (nie jestem pewna tej pisowni"kecap")czyli slodki sos sojowy -
                        bardzo gesty o konsystencju naszego... ketschup'u

                        sa tez inne sosy tej firmy, wspomniany juz ostrygowy, ale tez sos z czarnej
                        fasoli, sos hoi sin i wiele innych. Mozna na niej polegac
                        • baky Re: sos sojowy 08.06.04, 12:48
                          Wielkie dzięki. Nabędę jeszcze (może dzisiaj?) sos jasny grzybowy i "zwykły"
                          jasny.
                          A czegóż tam jeszcze nie było! Sosy, których kompletnie nie znam, a wyglądają
                          przepięknie, kolorowo i przepysznie! Same się śmiały do mnie.
                          Tego czegoś (kecap?) nie zoczyłem...

                          Mam ostatnio "jazdę" na ostrości i orientalną mieszaninę smaków.
                          Jeno nie wiem (kupiłem go z rozpędu, bez koncepcji), co z tym olejem sezamowym.
                          Do czego on? Co z nim, z niego? Muszę poczytać.
                          Może, Szanowna Senin, cosik podszepniesz?
                          • Gość: senin olej sezamowy IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.06.04, 13:11
                            olej sezamowy drogi baky, do: "wszystkiego co z sosem sojowym no i jeszcze moze
                            ostrygowym" - czyli chinszczyzny. pod koniec gotowania ( tej ostatniej zasady
                            nuczylam sie tu na forum, od kluby,albo roseanne, zdaje sie.
                            Inne potrawy oprocz chinskich stir fy to(rowniez chinskie): char sui- czyli
                            grilowana wieprzowina ( sos hoi sin, sos sojowy, miod, piec smakow,olej
                            sezamowy)
                            zloty kurczak ( sos sojowy, sos hoi sin, miod, cukier brunatny, imbir, cebula,
                            lisc laurowy, olej sezamowy, anyzek)

                            jest tego o wiele wiecej(np chinskie dim sum), ale to tak na poczatek

                            Ja osobiscie dodaje oleju sezamowego do gotowania ryzu, ale ... tu musze ci
                            tylko szeptem wyznac, popelnam grzech wielki, bo wraz z rzeczonym olejem
                            dodaje ...ciii, nie mow nikomu...vegety (UUUPPPSSS)
                            rysz smakuje nieziemsko, wszystkich azjatow na kolna powala, wcinaja ten ryz
                            tylko, nie troszczac sie o dodatki. (to tyle na ucho)


                            kecap manis - slodki sos sojowy - rejony bardzo orientalne: indonezja, Malezja
                            (i Singapur)(kecap- wymawiany "kecziap", jest nazwa sosu sojowego po malajsku
                            lub w "bahasa Indonesia"
                            • baky Ocet? 08.06.04, 13:36
                              Ślicznie dziękuję :O))
                              Chciałbym (już nie będę męczyć) jeszcze zapytać jaki polecisz i jakie są
                              różnice - jesli róznych używasz...
                              Mam tylko winny i balsamiczny. Może ryżowy? Czy są jeszcze jakieś?
                              Poza "zwykłym" oczywista.

                              PS. Ten sos słodki też muszę namierzyć.
                              • Gość: giezik Re: Ocet? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.04, 13:39
                                ryżowy do sushi. wszelkie ziołowe do sałatek (estragonowy jeśli w sałatce jest
                                kurczak )
                              • Gość: senin Re: Ocet? IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.06.04, 13:47
                                z octami to ja na bakier - do saatek balsamiczny, do chinszczyzny -ryzowy, do
                                Indyjskich raczej tamaryszek, czesto cytryna zamiast octu, ale nie zawsze.

                                Chyba musisz sie zdac na wlasnye wyczucie smaku, wyglada na to ze swietnie z
                                tym sobie radzisz :)
                                • baky O łaskawcy!!! Dzięki!_n/t 08.06.04, 14:25
                                • baky A ja idę po pstrąga - filety! 08.06.04, 15:12
                                  Będzie dzisiaj pstrąg gotowany na parze w mieszaninie smaków (sosów), olejem
                                  sezamowym także, z warzywami - mieszanką chińską Hortexu. Mrożoną - niestety,
                                  bo czasu może zbraknąć, oraz ryż basmati.
                                  Tak se wykombinowałem i tego się będę trzymać!
    • borgia1 Re: ide po matjasy 07.06.04, 23:35
      Jeżeli chodzi o śledzie, to uwielbiam. Gorzej jeżeli są to matiasy. Jakoś tak
      dziwnie, wciąż są dla mnie za słone. I nie ważne ile moczę. Ale raz... o raz
      były rewelacyjne... w sosie żurawinowo-chranowym, w korzennej marynacie, ze
      śliwkami marynowanymi miast gruszek... bajka...
      Zapiekanka też fajnie brzmi. Tylko co dalej?...
      • Gość: Camille Re: ide po matjasy IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 07.06.04, 23:45
        No wlasnie-prosze o wyjasnienie. Matjasy, to o ile wiem gatunek sledzia a nie
        sposob jego marynowania? U nas tu w polskich delikatesach kupuje matjasy w
        puszce, sa to solone, dosc grube platy sledziowe w oliwie, produkcji
        niemieckiej. Tylko takie od lat sprowadzaja, licza sobie tez niezle/$25 za
        okolo 12 sledzi/. U nas ta ilosc idzie w mig, bo wszyscy jestesmy "sledziowi".
        W Polsce sie z takimi sledziami jeszcze nie spotkalam /zauwazylam, ze
        nabardziej popularne to marynowane z dodatkiem octu, ja jednak wole solone i z
        oleju/.
      • giezik Re: ide po matjasy 08.06.04, 07:04
        szczegóły są banalne. Na 1 kg ziemniaków (ugotowanych i pokrojonych w grube plastry) pzypada 0,5 kg matjasów pokrojonych w spore kawałki.
        Uklada sie to warstawami w naczyniu do zapiekania (wysmarowanym masłem) po czym zalewa mieszanką śmietany (200 ml), jaj (4), kopru (dużo), pieprzu.
        I ze 30 min w piekarniku.

        Cholera wyszło za słone, mimo moczenia. Co ostatecznie okazało się pretekstem do wypicia większej ilości piwa.
    • borgia1 Re: ide po matjasy 08.06.04, 07:13
      No to trwam przy swoim... czyli nie przepadam za matiasami
      Przeczytałam, że matiasy to młode delikatne śledzie, bez mlecza i ikry, z
      wiosennych połowów. Tylko, że po nasoleniu daleko im do delikatności...
      • giezik Re: ide po matjasy 08.06.04, 07:42
        dokladnie to chyba jest ten problem, ze u nas jak coś młode to trzeba to roz... (wide cukinia gigant, stara kalarepa itp)
        • borgia1 Re: ide po matjasy 08.06.04, 09:58
          Tia... Gigantomania w pełnym wydaniu.
          A ja nie jadam wielgachnych cukini. Młodziutkie zaś na surowo. To samo dotyczy
          i kalarepy. To znaczy - nie tylko na surowo, ale przeważnie.
          Może to jeszcze nawyk ze starych, nie najlepszych czasów...
      • Gość: tekisk Re: ide po matjasy IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.06.04, 07:49
        uwielbiam śledzie ,
        obojętnie jak przyrządzone , w oleju , w śmietanie , marynowane .......
        najczęściej jednak , sporządzamy w śmietanie .

        Nie wiem , czy smakowłaby mi zapiekanka - jeszcze nie jadłam .
        • Gość: giezik a dziś jakby lepsza (no txt) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.04, 14:09
    • Gość: kibicująca Re: ide po matjasy IP: 213.17.230.* 08.06.04, 15:10
      Tak sobie podczytuję cichcem co piszecie i znowu przeżywam stresssss kulinarny
      w oczekiwaniu na długi weeked co by wdrożyć nieco z tego co nadajecie. Czasem
      ciężko mi się doczekać, kiedy już dotrę do momentu realizacji......
      • Gość: wadera Re: ide po matjasy IP: *.ebrnsw01.nj.comcast.net 10.06.04, 19:14
        Nowa jestem na tym forum. przepraszam, moze glupio zapytam,ale zapytam:)
        Czy zancie srone z przepisami chinskimi-przyprawy nie problem. Problem
        przepisy , jak ,co i z czym przyzadzac.

        Z gory dziekuje-pozdrawiam
        Wadera
        • Gość: szopen sosy, olej i inna chinszczyzna IP: 204.79.89.* 10.06.04, 19:44
          Tak rzuce swoje ciut ciut.
          Sosy, olej sezamowy i wiele przypraw w sloiczkach ja kupuje firmy Lee Kum Kee.
          Moim zdaniem najlepsze, nie wiem czy dostepne w pl.
          Olej sezamowy dodaje sie po zakonczeniu gotowania jak danie przestanie wrzec.
          Moge Wam podac pare przepisow z uzywaniem wymienionych wyzej i nie wymienionych
          skladnikow.
          1. Najprostsza chinska zupa (2 osoby):
          W niewielkiej ilosci oleju (tak pol lyzeczki) przsmaza sie dwa plasterki
          cebuli, pol zabka czosnku, plasterek imbiru.
          Nastepnie w filizance rozbija sie i rozmiesza jajko.
          Zalewa sie to woda, jak woda sie zagotuje dodaje sie lyzeczke bulionu z
          kurczaka w proszku lub Vegety itd.
          Wrzuca sie kilka plasterkow pomidora i kilka ogorka, dodaje pare kropli octu.
          To jajko po paleczkak powoli wlewa do gotujacej sie zupy tworzac tak zwany
          kwiat jajeczny.
          Gotuje 1 minute, zestawia z ognia, dodaje pare kropli oleju sezamowego i
          posypuje siekana swieza kolendra.
          Czas przyrzadzania 5 minut, tak zeby pomidor i ogorek byly jeszcze ciut
          chrupkie.
          2. Mrowki wchodzace na drzewo.
          Porzebny jest taki cieniutki przezroczysty chinski makaron.
          Peczek takiego makaronu zalewa sie ciepla woda i odstawia na 10 minut, pamietac
          nalezy o usunieciu nitki.
          Na patelni w 2 lyzkach oleju podsmaza sie troche posiekanego imbiru, troche
          czosnku, troche szczypiorku.
          Dla lubiacych ostre (jak ja) dodaje sie lyzke Chili Paste.
          Do tego wrzyca sie tak z filizanke mielonej wieprzowiny i podsmaza az przstanie
          byc surowa.
          Nastepnie ten namoczony makaron odsacza sie i wklada do patelni.
          Nalezy to wszysko dosc szybko mieszac dodajac po troszke wody aby sie makaron
          nie przyklejal.
          Jak makaron jest gotowy (zrobi sie calkiem miekki i przezroczysty) dodaje sie
          ciut sosu sojowego, zamieszac, wylozyc na talez i posypac drobno posiekana
          swieza kolendra.
          • Gość: senin Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 10.06.04, 22:04
            Gość portalu: szopen napisał(a):
            >Olej sezamowy dodaje sie po zakonczeniu gotowania jak danie przestanie wrzec.

            Zapomniales dodac, ze dotyczy to zup i stir fry. Olej sezamowy mozna tez
            dodawac do marynat, czasami do gotowania na parze, do gotowania w sosie
            sojowym i paru innych. Co potrawa to regula.
            • Gość: szopen Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: 204.79.89.* 10.06.04, 22:10
              Z tego co widzialem to dodaje sie oleju sezamowego przed gotowaniem do:
              marynat i farszow. Przy gotowaniu na parze (szczegolnie pasuje do ryb na parze
              gotowanych) dodaje sie po wyjeciu z garnka, przy gotowaniu w sosie sojowym
              dodaje sie tez po zakonczeniu. Tak pzrynajmniej robia Chinczycy.
              Sa rzeczy ktorych nie widzialem i sa regoly gotowania ktore mozna smialo lamac.
              Zasze bylem zdania ze jak komus smakuje w dany sposob to swietnie.
              • Gość: senin Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 11.06.04, 08:47
                Gość portalu: szopen napisał(a):

                > Z tego co widzialem ....

                no to zdradz jeszcze, gdzie widziales :)
                Ot wscibska z natury jestem.

                nie neguje slusznosci zasady, o ktorej wspominales, twierdze tylko, ze jest
                pare potraw rzadzacych sie innymi regulami. A napisalam o tym dlatego, ze
                czasami przyszlo mi wysluchiwac tyrad na temat zasad gotowania "po chinsku" od
                ludzi, ktorzy byli dwa razy na obiedzie w chinskiej knajpie(przepraszam za
                sarkazm, to nie do Ciebie). Naprawde. Mnie chodzi wiec o to, by , ci ktorzy o
                tej kuchni nic nie wiedza nie sprowadzali jej do uproszczen typu: fried rice,
                sajgonki i stir fy, bo jak sam zapewne wiesz , jest kuchnia ta ma wieeeele
                roznych wymiarow...i wiele sposobow gotowania
                Pozdrawiam
                • Gość: szopen Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: 204.79.89.* 12.06.04, 03:27
                  Gdzie widzialem?
                  Tak mi sie zycie potoczylo, ze juz ponad 14 lat mieszkam w Chinach.

                  I jako, ze ja bardzo lubie gotowac to sie troche nauczylem.
                  Gotuje rozne rzeczy nie tylko dania chinskie, bardzo lubie ostre jedzenie, duzo
                  przypraw.
                  Powiem tylko, ze moje chinskie gotowanie bardzo smakuje Chinczykom a to chyba
                  najlepsza metoda sprawdzenia poziomu.
                  Dodam, ze mam Chinke (z Hunan) za zone i chinska rodzine.

                  • Gość: senin Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 12.06.04, 06:56
                    no to ja sie juz zamkne, nie bede sie madrowac,i grzecznie przysiade i chetnie
                    poczytam :))
    • kasia.kasia Re: ide po matjasy 10.06.04, 21:26
      a ja właśnie zrobiłam i musze czekac dwa dni żeby je zjeć!

      czekam czekam juz mi ślinka cieknie


      siedzą w lodówie...

      MATJASY W OCCIE Z ESTRAGONEM I BIAŁĄ GORCZYCĄ :-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka