giezik 07.06.04, 15:02 Jak nie lubie słedzi, tak zapiekanka z nich i ziemniaków wyglada nader obiecująco. A co przy tych wszystich wiosennych świeżościach jakiś wyłom zrobić muszę. .... ale truskawki dzis były już a jakże Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
default Re: matjasy w majtasach 07.06.04, 15:22 Tak jak jajka w koszulkach albo jabłka w szlafroku :))) Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: "Majtasy w matjasach" 07.06.04, 15:25 Dobra nazwa na "perfumy śledziowe". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: "Majtasy w matjasach" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.04, 16:11 myślisz, że byłby popyt ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: "Majtasy w matjasach" 07.06.04, 16:30 Gość portalu: giezik napisał(a): > myślisz, że byłby popyt ? ;) Myslę, że tak. Wśród ekscentryków - czemu nie? Napisz, jak ta zapiekanka, bo na matjasach jeszcze nie robiłem, a czuję, że to musi być całkiem całkiem... Zgłodniałem nieco... Kupiłem sambal, jaki trzeba - Indonezja. Żeberka wyszły niezłe ale, jak pisał Bruno, "piekło w gebie". Za dużo dałem. Aby do "czyśca" się dostać, cza było to rakiją (z Macedonii, pod 80 Volt mocy toto ma) komunię odprawić - na zasadzie: Boli cię głowa? Walnij się w nogę! Zresztą tak powstał onegdaj "Klub Czuszki". Znajomi przywozili taką rakiję co to Tito jeszcze śliwki deptał. Kosa!!! A czuszkę jeszcze ostrzejszą! Żeby przeżyć toast, cza było czuszką zagryźć, jak jabłuszkiem. No cóż, był to sport ekstremalny... Lubiliśmy jednakoż popłakać wspólnie :O)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: "Majtasy w matjasach" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.04, 16:36 na razie odmoczyłem, i czekam aż sie ziemniaki podgotuja. gotowe bedzie za jakies 40 min. Ten sambal indonezyjski - to taki malutki, z czerwono-pomarańczową okładką? Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: "Majtasy w matjasach" 07.06.04, 16:48 Gość portalu: giezik napisał(a): > na razie odmoczyłem, i czekam aż sie ziemniaki podgotuja. gotowe bedzie za jaki > es 40 min. > Ten sambal indonezyjski - to taki malutki, z czerwono-pomarańczową okładką? Tak, taki malutki (wg. zaleceń kupowany), ale nie pomnę kolorów, bom po rakiji jeszcze nie doszedł... A klub się załamał, bo prezesowi trzustka pierdyknęła, ale on czuszkę jadł, jak czipsy :O)) PS. A'propos tych czasów z rakiją w tle "od Tito", to był to czas "galopujacej inflacji" w byłej Jugosławi... Co śmieszne, moi znajomi wozili z Polski w rodzinne strony benzynę... w petach... po coli lub inszym napoju, a do Polski rakiję w... karnistrach od benzyny :O))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: "Majtasy w matjasach" IP: 203.10.121.* 07.06.04, 23:03 Baky, nastepnym razem jak ci cos wyjdzie za ostre to dodaj soli - sol i chilli swietnie sie rownowaza, smak sie zlagodzi - tako rzeka najstarsi Indianie Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: "Majtasy w matjasach" 08.06.04, 10:53 Gość portalu: senin napisał(a): > Baky, nastepnym razem jak ci cos wyjdzie za ostre to dodaj soli - sol i chilli > swietnie sie rownowaza, smak sie zlagodzi > - tako rzeka najstarsi Indianie Nie wiedziałem. Uprzejmie dziękuję :O)) Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: "Majtasy w matjasach" 08.06.04, 08:59 baky napisał: >Kupiłem sambal, jaki trzeba - Indonezja. Żeberka wyszły niezłe ale, jak pisał > Bruno, "piekło w gebie". Za dużo dałem. Ile? Hehehe :D Nie stresuj się - początki z sambalem są trudne dla każdego. Byleby tylko z wrażenia nie obetrzeć sobie oczu z łez brudnym palcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: "Majtasy w matjasach" IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.06.04, 12:05 a panowie to nawet na siusiu chodzic nie powinni ;))) a tak na serio, od jakiegos czasu mroze chilli, i kroje do potraw takie wlasnie mrozone - zadnych sensacji,palenia itd, choc do dzis pamietam dawne meczarnie i piekace palce po niegdysiejszym jego nawet dotykaniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krasnowo Re: "Majtasy w matjasach" IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 12.06.04, 20:01 albo - za przeproszeniem - nie dłubać w nosie... Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch i jeszcze jedno 08.06.04, 09:03 pytanie: - ile obecnie kosztuje sambal? Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: i jeszcze jedno 08.06.04, 10:50 brunosch napisał: > pytanie: > - ile obecnie kosztuje sambal? Sambal jest singapurski - nie indonezja, jak pisałem, pokiwało mi się, ale wczoraj miałem prawo :O)) Firma WOH HUP, a importer jakiś warszawski. Kosztował 11 zyli. Ale za tę ostrość dałbym więcej. Ile dałem do żeberek? Nie bardzo pamiętam, jakoś mi sie tak ”sypnęło”, jak widać za dużo :O)) Zakupiłem jeszcze sos słodko-kwaśny tej samej firmy - 9 zł i sos ostrygowy (świetny - lizałem - jeszcze nie używałem) - 7 zł oraz olej sezamowy 9 zyli. Nabyłem także sos sojowy holenderski (firma Kikkaman) za 14zetów - świetny (lizałem), polecam!!! To nie to co jakiś surogat TAO TAO, którym się katowałem dotychczas. PS. Uszy nafaszerowałem czterema farszami. Na ciepło: 1. mięso mielone + ryż + papryka czerwona (to na ostro) 2. Tuńczyk + kukurydza z puszki + lazur + kolendra Do tych sosik pomidorowy był. 3. Mak w wódeczce moczony i rodzynki - to na deser Na zimno: 4. !!!!! Terrina z łososia (tym razem prawdziwa) + odsączony podsmażony por. Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: i jeszcze jedno 08.06.04, 10:59 Czy te smakowitości kupowałeś w jakimś małym, sobie-własnym sklepiku, czy może w jakiejś sieci że i na Środkowym Mazowszu można zdobyć podobne - nie ukrywam, chodzi mi o prawdziwy sambal / bo firma Tao-Tao sambalu daje bardzo mao. Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: i jeszcze jedno 08.06.04, 11:18 brunosch napisał: > Czy te smakowitości kupowałeś w jakimś małym, sobie-własnym sklepiku, czy może > w jakiejś sieci że i na Środkowym Mazowszu można zdobyć podobne - nie ukrywam, > chodzi mi o prawdziwy sambal / > bo firma Tao-Tao > sambalu daje bardzo mao. Kupowałem w małym sklepiku przy Pietrynie, ale pani powiedziała, że to już dosyć popularne produkty i np. w Geancie lub Tesco powinni mieć. Ja mam pod nosem Tesco w Galerii Łódzkiej i tam nie było. Nie pytałem czy, co i jak, więc może był to chwilowy niedobór? Zabrakło? Ten sos sojowy ww. firmy holenderskiej (czy to może importer?) polecam z całą powagą! Ostrygowy też jest superesencjonalny. Pycha! Odpowiedz Link Zgłoś
baky Bruno! 08.06.04, 11:41 Nic prostszego. Jutro napiszę Ci namiary na "warsiawskiego" importera i jeden telefonik załatwi sprawę :O)) Odpowiedz Link Zgłoś
baky Importer! 09.06.04, 10:17 De Care ul. Woycickiego 51 - tak napisali:O)) 01-939 Warszawa Tel. (022) 835 64 35 Zerknij na ich stronkę. Czego tam nie mają!!! Fju, fju... i przepisów od groma. Kuchnia tajska, indyjska, cejlońska, chińska... i wiele. www.decare.com.pl Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: Importer! 09.06.04, 10:24 dzięki wielkie, przyzapaszę się w ostrości orientalne. Malutki słoik sambalu namierzyłem wczoraj, ale to chyba jeszcze nie to - jeśli chodzi o wrażenia piekielno-smakowe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kibicująca Re: Importer! IP: 213.17.230.* 09.06.04, 10:59 Strony są świetne. Jakby jeszcze tak te wszystkie produkty były pod jakimś jednym dachem.... No i adres tego dachu. Odpowiedz Link Zgłoś
giezik Re: sos sojowy 08.06.04, 11:00 z sosami sojowymi masz racje. taotao to wodzianka jest. Ale juz pojawiaja sie w sklepach takie gęęęęste i pyszne Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: sos sojowy 08.06.04, 11:13 giezik napisał: > z sosami sojowymi masz racje. taotao to wodzianka jest. Ale juz pojawiaja sie w > sklepach takie gęęęęste i pyszne Ten jest właśnie taki!!! Rewela!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: sos sojowy IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.06.04, 12:25 swietny wybor, baky Kikkoman to firma japonska, sos sojowy tez bardziej w japonskim stylu. Maja jednak swoje filie w Europie, Singapurze i paru innych miejscach - i - zgadzam sie, jest to chyba najlepszy sos sojowy na rynku. Firma woh hup tez jest swietna, bo proponuje inne wersje sosu sojowego, raczej niepraktykowane w Japonii : np sos sojowy jasny, sos sojowy ciemny, i tzw. kecap manis (nie jestem pewna tej pisowni"kecap")czyli slodki sos sojowy - bardzo gesty o konsystencju naszego... ketschup'u sa tez inne sosy tej firmy, wspomniany juz ostrygowy, ale tez sos z czarnej fasoli, sos hoi sin i wiele innych. Mozna na niej polegac Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: sos sojowy 08.06.04, 12:48 Wielkie dzięki. Nabędę jeszcze (może dzisiaj?) sos jasny grzybowy i "zwykły" jasny. A czegóż tam jeszcze nie było! Sosy, których kompletnie nie znam, a wyglądają przepięknie, kolorowo i przepysznie! Same się śmiały do mnie. Tego czegoś (kecap?) nie zoczyłem... Mam ostatnio "jazdę" na ostrości i orientalną mieszaninę smaków. Jeno nie wiem (kupiłem go z rozpędu, bez koncepcji), co z tym olejem sezamowym. Do czego on? Co z nim, z niego? Muszę poczytać. Może, Szanowna Senin, cosik podszepniesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin olej sezamowy IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.06.04, 13:11 olej sezamowy drogi baky, do: "wszystkiego co z sosem sojowym no i jeszcze moze ostrygowym" - czyli chinszczyzny. pod koniec gotowania ( tej ostatniej zasady nuczylam sie tu na forum, od kluby,albo roseanne, zdaje sie. Inne potrawy oprocz chinskich stir fy to(rowniez chinskie): char sui- czyli grilowana wieprzowina ( sos hoi sin, sos sojowy, miod, piec smakow,olej sezamowy) zloty kurczak ( sos sojowy, sos hoi sin, miod, cukier brunatny, imbir, cebula, lisc laurowy, olej sezamowy, anyzek) jest tego o wiele wiecej(np chinskie dim sum), ale to tak na poczatek Ja osobiscie dodaje oleju sezamowego do gotowania ryzu, ale ... tu musze ci tylko szeptem wyznac, popelnam grzech wielki, bo wraz z rzeczonym olejem dodaje ...ciii, nie mow nikomu...vegety (UUUPPPSSS) rysz smakuje nieziemsko, wszystkich azjatow na kolna powala, wcinaja ten ryz tylko, nie troszczac sie o dodatki. (to tyle na ucho) kecap manis - slodki sos sojowy - rejony bardzo orientalne: indonezja, Malezja (i Singapur)(kecap- wymawiany "kecziap", jest nazwa sosu sojowego po malajsku lub w "bahasa Indonesia" Odpowiedz Link Zgłoś
baky Ocet? 08.06.04, 13:36 Ślicznie dziękuję :O)) Chciałbym (już nie będę męczyć) jeszcze zapytać jaki polecisz i jakie są różnice - jesli róznych używasz... Mam tylko winny i balsamiczny. Może ryżowy? Czy są jeszcze jakieś? Poza "zwykłym" oczywista. PS. Ten sos słodki też muszę namierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: Ocet? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.04, 13:39 ryżowy do sushi. wszelkie ziołowe do sałatek (estragonowy jeśli w sałatce jest kurczak ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: Ocet? IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.06.04, 13:47 z octami to ja na bakier - do saatek balsamiczny, do chinszczyzny -ryzowy, do Indyjskich raczej tamaryszek, czesto cytryna zamiast octu, ale nie zawsze. Chyba musisz sie zdac na wlasnye wyczucie smaku, wyglada na to ze swietnie z tym sobie radzisz :) Odpowiedz Link Zgłoś
baky A ja idę po pstrąga - filety! 08.06.04, 15:12 Będzie dzisiaj pstrąg gotowany na parze w mieszaninie smaków (sosów), olejem sezamowym także, z warzywami - mieszanką chińską Hortexu. Mrożoną - niestety, bo czasu może zbraknąć, oraz ryż basmati. Tak se wykombinowałem i tego się będę trzymać! Odpowiedz Link Zgłoś
borgia1 Re: ide po matjasy 07.06.04, 23:35 Jeżeli chodzi o śledzie, to uwielbiam. Gorzej jeżeli są to matiasy. Jakoś tak dziwnie, wciąż są dla mnie za słone. I nie ważne ile moczę. Ale raz... o raz były rewelacyjne... w sosie żurawinowo-chranowym, w korzennej marynacie, ze śliwkami marynowanymi miast gruszek... bajka... Zapiekanka też fajnie brzmi. Tylko co dalej?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Camille Re: ide po matjasy IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 07.06.04, 23:45 No wlasnie-prosze o wyjasnienie. Matjasy, to o ile wiem gatunek sledzia a nie sposob jego marynowania? U nas tu w polskich delikatesach kupuje matjasy w puszce, sa to solone, dosc grube platy sledziowe w oliwie, produkcji niemieckiej. Tylko takie od lat sprowadzaja, licza sobie tez niezle/$25 za okolo 12 sledzi/. U nas ta ilosc idzie w mig, bo wszyscy jestesmy "sledziowi". W Polsce sie z takimi sledziami jeszcze nie spotkalam /zauwazylam, ze nabardziej popularne to marynowane z dodatkiem octu, ja jednak wole solone i z oleju/. Odpowiedz Link Zgłoś
giezik Re: ide po matjasy 08.06.04, 07:04 szczegóły są banalne. Na 1 kg ziemniaków (ugotowanych i pokrojonych w grube plastry) pzypada 0,5 kg matjasów pokrojonych w spore kawałki. Uklada sie to warstawami w naczyniu do zapiekania (wysmarowanym masłem) po czym zalewa mieszanką śmietany (200 ml), jaj (4), kopru (dużo), pieprzu. I ze 30 min w piekarniku. Cholera wyszło za słone, mimo moczenia. Co ostatecznie okazało się pretekstem do wypicia większej ilości piwa. Odpowiedz Link Zgłoś
borgia1 Re: ide po matjasy 08.06.04, 07:13 No to trwam przy swoim... czyli nie przepadam za matiasami Przeczytałam, że matiasy to młode delikatne śledzie, bez mlecza i ikry, z wiosennych połowów. Tylko, że po nasoleniu daleko im do delikatności... Odpowiedz Link Zgłoś
giezik Re: ide po matjasy 08.06.04, 07:42 dokladnie to chyba jest ten problem, ze u nas jak coś młode to trzeba to roz... (wide cukinia gigant, stara kalarepa itp) Odpowiedz Link Zgłoś
borgia1 Re: ide po matjasy 08.06.04, 09:58 Tia... Gigantomania w pełnym wydaniu. A ja nie jadam wielgachnych cukini. Młodziutkie zaś na surowo. To samo dotyczy i kalarepy. To znaczy - nie tylko na surowo, ale przeważnie. Może to jeszcze nawyk ze starych, nie najlepszych czasów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tekisk Re: ide po matjasy IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.06.04, 07:49 uwielbiam śledzie , obojętnie jak przyrządzone , w oleju , w śmietanie , marynowane ....... najczęściej jednak , sporządzamy w śmietanie . Nie wiem , czy smakowłaby mi zapiekanka - jeszcze nie jadłam . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik a dziś jakby lepsza (no txt) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.04, 14:09 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kibicująca Re: ide po matjasy IP: 213.17.230.* 08.06.04, 15:10 Tak sobie podczytuję cichcem co piszecie i znowu przeżywam stresssss kulinarny w oczekiwaniu na długi weeked co by wdrożyć nieco z tego co nadajecie. Czasem ciężko mi się doczekać, kiedy już dotrę do momentu realizacji...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wadera Re: ide po matjasy IP: *.ebrnsw01.nj.comcast.net 10.06.04, 19:14 Nowa jestem na tym forum. przepraszam, moze glupio zapytam,ale zapytam:) Czy zancie srone z przepisami chinskimi-przyprawy nie problem. Problem przepisy , jak ,co i z czym przyzadzac. Z gory dziekuje-pozdrawiam Wadera Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen sosy, olej i inna chinszczyzna IP: 204.79.89.* 10.06.04, 19:44 Tak rzuce swoje ciut ciut. Sosy, olej sezamowy i wiele przypraw w sloiczkach ja kupuje firmy Lee Kum Kee. Moim zdaniem najlepsze, nie wiem czy dostepne w pl. Olej sezamowy dodaje sie po zakonczeniu gotowania jak danie przestanie wrzec. Moge Wam podac pare przepisow z uzywaniem wymienionych wyzej i nie wymienionych skladnikow. 1. Najprostsza chinska zupa (2 osoby): W niewielkiej ilosci oleju (tak pol lyzeczki) przsmaza sie dwa plasterki cebuli, pol zabka czosnku, plasterek imbiru. Nastepnie w filizance rozbija sie i rozmiesza jajko. Zalewa sie to woda, jak woda sie zagotuje dodaje sie lyzeczke bulionu z kurczaka w proszku lub Vegety itd. Wrzuca sie kilka plasterkow pomidora i kilka ogorka, dodaje pare kropli octu. To jajko po paleczkak powoli wlewa do gotujacej sie zupy tworzac tak zwany kwiat jajeczny. Gotuje 1 minute, zestawia z ognia, dodaje pare kropli oleju sezamowego i posypuje siekana swieza kolendra. Czas przyrzadzania 5 minut, tak zeby pomidor i ogorek byly jeszcze ciut chrupkie. 2. Mrowki wchodzace na drzewo. Porzebny jest taki cieniutki przezroczysty chinski makaron. Peczek takiego makaronu zalewa sie ciepla woda i odstawia na 10 minut, pamietac nalezy o usunieciu nitki. Na patelni w 2 lyzkach oleju podsmaza sie troche posiekanego imbiru, troche czosnku, troche szczypiorku. Dla lubiacych ostre (jak ja) dodaje sie lyzke Chili Paste. Do tego wrzyca sie tak z filizanke mielonej wieprzowiny i podsmaza az przstanie byc surowa. Nastepnie ten namoczony makaron odsacza sie i wklada do patelni. Nalezy to wszysko dosc szybko mieszac dodajac po troszke wody aby sie makaron nie przyklejal. Jak makaron jest gotowy (zrobi sie calkiem miekki i przezroczysty) dodaje sie ciut sosu sojowego, zamieszac, wylozyc na talez i posypac drobno posiekana swieza kolendra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 10.06.04, 22:04 Gość portalu: szopen napisał(a): >Olej sezamowy dodaje sie po zakonczeniu gotowania jak danie przestanie wrzec. Zapomniales dodac, ze dotyczy to zup i stir fry. Olej sezamowy mozna tez dodawac do marynat, czasami do gotowania na parze, do gotowania w sosie sojowym i paru innych. Co potrawa to regula. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: 204.79.89.* 10.06.04, 22:10 Z tego co widzialem to dodaje sie oleju sezamowego przed gotowaniem do: marynat i farszow. Przy gotowaniu na parze (szczegolnie pasuje do ryb na parze gotowanych) dodaje sie po wyjeciu z garnka, przy gotowaniu w sosie sojowym dodaje sie tez po zakonczeniu. Tak pzrynajmniej robia Chinczycy. Sa rzeczy ktorych nie widzialem i sa regoly gotowania ktore mozna smialo lamac. Zasze bylem zdania ze jak komus smakuje w dany sposob to swietnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 11.06.04, 08:47 Gość portalu: szopen napisał(a): > Z tego co widzialem .... no to zdradz jeszcze, gdzie widziales :) Ot wscibska z natury jestem. nie neguje slusznosci zasady, o ktorej wspominales, twierdze tylko, ze jest pare potraw rzadzacych sie innymi regulami. A napisalam o tym dlatego, ze czasami przyszlo mi wysluchiwac tyrad na temat zasad gotowania "po chinsku" od ludzi, ktorzy byli dwa razy na obiedzie w chinskiej knajpie(przepraszam za sarkazm, to nie do Ciebie). Naprawde. Mnie chodzi wiec o to, by , ci ktorzy o tej kuchni nic nie wiedza nie sprowadzali jej do uproszczen typu: fried rice, sajgonki i stir fy, bo jak sam zapewne wiesz , jest kuchnia ta ma wieeeele roznych wymiarow...i wiele sposobow gotowania Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: 204.79.89.* 12.06.04, 03:27 Gdzie widzialem? Tak mi sie zycie potoczylo, ze juz ponad 14 lat mieszkam w Chinach. I jako, ze ja bardzo lubie gotowac to sie troche nauczylem. Gotuje rozne rzeczy nie tylko dania chinskie, bardzo lubie ostre jedzenie, duzo przypraw. Powiem tylko, ze moje chinskie gotowanie bardzo smakuje Chinczykom a to chyba najlepsza metoda sprawdzenia poziomu. Dodam, ze mam Chinke (z Hunan) za zone i chinska rodzine. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: sosy, olej i inna chinszczyzna IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 12.06.04, 06:56 no to ja sie juz zamkne, nie bede sie madrowac,i grzecznie przysiade i chetnie poczytam :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kasia.kasia Re: ide po matjasy 10.06.04, 21:26 a ja właśnie zrobiłam i musze czekac dwa dni żeby je zjeć! czekam czekam juz mi ślinka cieknie siedzą w lodówie... MATJASY W OCCIE Z ESTRAGONEM I BIAŁĄ GORCZYCĄ :-)) Odpowiedz Link Zgłoś