Dodaj do ulubionych

Kuchenne barbarzyństwa

04.01.14, 10:34
Pomyslałam o tym, jak zobaczyłam wątek o cronucie, czyli ciastku z ciasta francuskiego, smażonym w głębokim tłuszczu, nadzianym kremem i z grubą warstwą lukru. Na samą myśl o tym robi mi się niedobrze.

Chodzi mi o coś takiego, co jest dla was nie do przyjęcia, wyznacza granicę, której byście nie przekroczyli, nawet dla żartu, z ciekawości lub wygłupu. Kulinaria spotworniałe, obrzydliwe, które niby są 'odkryciem', a tak naprawdę raczej świadczą o totalnym zblazowaniu i przesycie. Spotkaliście się z czymś takim?
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 11:14
      Smażone snickersy. Na samą myśl mi słabo.
      • nieskorzanka Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 11:26
        Frytki z majonezem.
        • bene_gesserit Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 12:36
          Bingo :)
          Chociaż nawet i nadmiar ketchupu może być obrzydliwy. Widziałam kiedys, kiedy dzieciak w pod budką z frytkami wył tak długo, dopóki matka nie zalała jego rożka z frytkami ketchupem po same brzegi, czyli tak jak chciał. Powstała zupa z budkowego, cukrowo-barwnikowo-octowego ketchupu z rozmiękłymi frytami w środku. Bachor wchłonął to z uśmiechem.
          • Gość: lu Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 04.01.14, 17:59
            chyba znam tego bachora. wszystko, ale to dosłownie WSZYSTKO matka musiała zalewać mu keczupem, bo wył i nie chciał jeść, a jeden posiłek trwał zwykle ok. 2 godzin i obfitował w szantaż i groźby wypuszczenia potwora z szafy. przesada zawsze jest barbarzyństwem, czy to chodzi o kulinaria czy też o głupotę.
        • nchyb Re: Kuchenne barbarzyństwa 12.01.14, 11:11
          > Frytki z majonezem.

          no więc jestem totalnie zblazowana i przesycona, bo frytki z majonezem, a także z musztarda bardzo lubię :)
      • Gość: mw Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.146.240.18.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.01.14, 12:44
        o to to! jak tylko przeczytałam tytuł to o tym pomyślałam!
      • budzik11 Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 12:46
        angazetka napisała:

        > Smażone snickersy. Na samą myśl mi słabo.

        Zrobiłam raz z ciekawości. Nie było niedobre (nie bardziej tłuste niż np. pączki czy cokolwiek innego smażonego na głębokim tłuszczu), ale też d**y nie urywało, a z opinii w necie wynikało, że powinno. Więcej nie powtórzyłam.

        Absolutnie niejadalne i w ogóle urągające smakowi są dla mnie egzotyczne słodycze, choćby baklawa. W Maroku skusiliśmy się na lokalne ciasteczka, wybraliśmy całe pudełko różności i większość... wyrzuciliśmy do kosza. Wszystko smakowało tak samo - słodko-tłusto-miodowo-migdałowe. Nie ma to jak sernik czy szarlotka ;-)

        Na tej samej zasadzie chciałam skosztować zachwalanych cukierków lukrecjowych. To ZDECYDOWANIE nie mój smak. Nawet moje słodyczolubne dzieci nie chciały tego jeść.

        Gotowane kurze łapy, przysmak mojego męża, dla mnie jest nie do przejścia. Fuj.

        Poza tym jestem kulinarnie tolerancyjna, wychowałam się w domu, gdzie jadano np. makaron z twarogiem i cukrem, okraszony topionym smalcem ze skwarkami :) Różne "dziwactwa" typu czekolada z chili, karmel z solą, gruszka z serem pleśniowym czy mięso z dżemem są zwykle bardzo udane :)
        • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 09:35
          > ... choćby baklawa. W Maroku skusiliśmy się na lokalne ciasteczka, wybraliśmy c
          > ałe pudełko różności i większość... wyrzuciliśmy do kosza. Wszystko smakowało t
          > ak samo - słodko-tłusto-miodowo-migdałowe. Nie ma to jak sernik czy szarlotka ;
          > -)

          No to jest dopiero barbarzyństwo. Caaaaałe pudełko oczami zdżarli i... do kosza, bo blee, nie wiedziała, że ciasteczka ociekające syropem, w których więcej jest orzechowego nadzienia smakować będą słodko i orzechowo. Brawo!

          Oczywiście wiesz, że szarlotka to nie alternatywna nazwa jabłecznika, a wypiek z chleba, tudzież gąbkowca, wypełniony kastardem, albo musem owocowym czy co tam jeszcze, ragutem z kaczki na przykład?
          • squirk Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 10:09
            zlosliwiec.zlosliwiec napisał:

            > No to jest dopiero barbarzyństwo. Caaaaałe pudełko oczami zdżarli i... do kosza
            > , bo blee, nie wiedziała, że ciasteczka ociekające syropem, w których więcej je
            > st orzechowego nadzienia smakować będą słodko i orzechowo. Brawo!

            Z tego, co widzę, problemem było to, że wszystko smakowało tak samo, w dodatku kiepsko, bo mdło. Wybierając różne np. słodycze człowiek słusznie oczekuje różnych smaków.
            :-)
            • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 10:45
              Nie czlowiek, tylko Europejczyk przekonany, ze baklawa z migdalami smakowac bedzie zuuuuupelnie inaczej niz racice gazeli z pasta pistacjowa. Latwo mozna sobie wyobrazic kogos z zewnatrz naszego kregu cukierniczego, dla kogo czekoladka z toffee bedzie smakowac mdlo i podobnie do czekoladki z pralina do czekoladki z marcepanem. Koniec koncow pudelko ciemnych smakolykow zakupionych w Bruggi po trzecim kawalku smakowac bedzie tak samo. Smak rzecz nabyta, ale uznanie cukierniczych tradycji krain nie tak znowu odleglych, a zdecydowanie dluzej zajmujacych sie zagadnieniem slodyczy (w koncu to Arabowie rafinacje cukru wynalezli) za przejaw barbarzynstwa... no troche to swiadczy o nieokrzesaniu przybysza.
              • Gość: annjen Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.dynamic.chello.pl 08.01.14, 13:26
                A ja za żadnymi słodyczami tak nie tęsknię, jak za tureckimi:) I jestem coraz bliższa podjęcia próby produkcji w domu.
                • nchyb Re: Kuchenne barbarzyństwa 12.01.14, 11:13
                  > A ja za żadnymi słodyczami tak nie tęsknię, jak za tureckimi:)
                  za baklawą też tęsknię i tymi ciasteczkami niby z wermiszelu...
    • mhr2 Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 11:36
      bene_gesserit napisała:

      > Pomyslałam o tym, jak zobaczyłam wątek o cronucie, czyli ciastku z ciasta franc
      > uskiego, smażonym w głębokim tłuszczu, nadzianym kremem i z grubą warstwą lukru

      inne kraje inne obyczyje, te wyspowe to swiatowe, mnie raczej brzydzi zapiekany schabowy
      z jakims serkiem, albo rozgotowane warzywa z zasmazka!
      • Gość: mim_maiorus Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: 213.73.9.* 08.01.14, 12:28
        ... gdyż świństwo światowe mniejszym jest świństwem niż krajowe. To się rozumie samo przez się, o ile się jest zagranico.
    • coralin Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 11:54
      Może nie uznaję tego za barbarzyństwo, ale nie podoba mi się mieszanie zbyt wielu świetnych składników. Pisze ogólnikowo, bo nie potrafię podać konkretnego przykładu, ale oglądając Ugotowanych często nachodzi mnie taka myśl: za dużo szczęścia na raz.
      • bene_gesserit Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 12:39
        Mhm. Coś w rodzaju awokado nadzianego sałatką z krewetek, z kawiorem i parmezanem :)

        Zauważyłam, ze ludzie, którzy tak gotują, to na ogół kucharze naiwni, niedzielni, którzy chcą błysnąć. W rezultacie nie tylko łączą na chybił-trafił 'luksusowe' składniki, ale i nie mają o nich pojęcia - awokado jest twarde, bo niedojrzałe, krewetki zamordowane na amen półgodzinnym gotowaniem, a parmezan jest z proszku.

        Trochę nie na temat, ale widziałam ostatnio program, w którym chcąca błysnąć gospodyni obcieła gotowanym szparagom główki i wywaliła je 'bo bez główek lepiej wyglądały' :D
        • coralin Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 13:14
          Zaczynają mi się przypominać konkrety. Połówki brzoskwiń z puszki nadziane tuńczykiem z puszki wymieszanym z cebulą. Kilka lat temu zrobiłam sałatkę makaronową z tego forum, składników chyba z 10 , niejadalna była dla mnie, pamiętam jak przed wyrzuceniem (nienawidzę wyrzucać jedzenia, więc jeśli podjęłam się tego to znaczy, że zjeść się nie dało) wydłubywałam suszone pomidory:)
          Barbarzyństwem jest maltretowanie długą obróbką cieplną filetów z kurczaka. Wygląda toto na talerzu ładnie, bo to jakieś rolady nadziewane, ale mięso wysuszone na wiór. Podobnie jest z nadziewanym schabem, którego nie naszpikowano tłuszczem. O ile pyszniejszy byłby kotlet schabowy. Niektórzy potrafią tak zmaltretować drogą polędwicę wołową.
          • salsadura Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 19:42
            Zmaltretować można wszystko ;).
            Moi znajomi gotują ryż tak długo, aż się rozciapie zupełnie, a wcześniej gotowali go tylko w woreczkach i taki miękki jak g...o trzymali dodatkowo przez noc w wodzie. Jedli na drugi dzień.. Brrr!
    • beverly1985 Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 12:20
      Kompot z suszu. Jak można marnowac tyle cudnych bakalii na coś tak niejadalnego?
      • coralin Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 12:51
        Taka suszona gruszka jest niejadalna chyba. Ja akurat kompot z suszu czasem lubię . Zależy od proporcji suszek.
        • maggi9 Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 16:06
          Wędzona gruszka z kompotu jest jadalna jak najbardziej - jak uwielbiam i zawsze wyżeram ;)

          Wracając do tematu.
          - ziemniaczane puree ze smalcem. Brrr...
          - smażenie potraw na margarynie. Wtf?!
          - jakieś wymyślne ciasta typu snickers, kopiec kreta, 3bit i insze świństwa. Ale może jestem nieobiektywna bo uwielbiam klasykę typu szarlotka i makowiec.
          - no i marnowanie dobrych składników na powyższe potworki. Co z tego, że schab z własnego uboju czyli nieporównywalny ze sklepowym skoro zamordowany margaryną na patelni?
          • coralin Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 17:03
            Chodziło mi o taką suszoną, nie z kompotu, bo ktoś wyżej napisał,że gotowanie suszek to ich marnotrawstwo.
    • joa66 Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 12:25
      M&Msy jako dekoracja deserów i ciast

      I mój typ osobisty, bo chyba większośc lubi - szarlotka/crumble z bitą śmietaną, lodami itp
      • bene_gesserit Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 12:40
        Szarlotka i crumble aż proszą się o coś, co łagodzi intensywny smak. Zamiast śmietany, sosów czy lodów można dodać grecki jogurt - pasuje idealnie, a jest chudziej i zdrowiej.
        • joa66 Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 14:21
          No własnie nie proszą ! Co najwyżej o dobrą herbatę:D Kruszonka ginie w "mazi" nawet jeżeli stykają się dopiero na języku. W ogóle połączenie jabłek z mlekiem (śmietany, lody , jogurty, itp) uważam za nieudane.

          Ale wiem, że to kwestia gustu i jest to dosyć klasyczne połączenie. Niemniej kojarzy mi się z ciastem francuskim w głębokim tłuszczu itp
        • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 23:56
          Już wiem co jest dla mnie nie do przyjęcia w kuchni. Propaganda zdrowiej. Jogurt grecki zamiast bitej smietany? Na deserze? C'mon! Może jeszcze słodzik zamiast cukru i orkisz razowy zamiast pszennej mąki? I jagody goji...
          • bene_gesserit Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 19:09
            Jagody g są obrzydliwe.
            Poza tym, myślę, ze mam inną filozofię kuchenną niż ty - mnie nobliwe klasyki nie kręcą, kręcą natomiast nowe drogi i szukanie (własnego) św Graala. W tym celu należy eksperymentować bez uprzedzeń.
    • squirk Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 12:46
      bene_gesserit napisała:

      > Chodzi mi o coś takiego, co jest dla was nie do przyjęcia, wyznacza granicę, kt
      > órej byście nie przekroczyli, nawet dla żartu, z ciekawości lub wygłupu.

      Torty, ptysie i wszystko inne z ciężkimi, tłustymi kremami. Do tego wypieki pseudoartystyczne, przeładowane kulfonami z masu cukrowej.
      Pizza "cztery sery".
      Sushi na słodko.
      Owady, skrajna ohyda.
      Smażenie wszystkiego w tłuszczu, ktoś wspomniał o Snickersie, jest też pizza zanurzona w cieście i usmażona, smażone jajka, brrr.
      :-)
      • pod.sufitka Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 23:35
        gdy będziesz w krakowie to wpadnij na ptysie do michałka, leciuteńkie malutkie cudeńka na jeden kęs:)
    • ania_m66 chyba niektorym dyskutantom cos sie potentegowalo 04.01.14, 13:07
      w glowce ;)
      ja jednak widze kolosalna roznice miedzy absolutna kulinarna klasyka jak ekler z kremem (francja sie klania), szarlotka z bita smietana, niemieckim daniem narodowym czyli pommes rot weiß, orientanymi slodyczami jak bakalava i tym podobnymi a wrzucaniem do dania przypraw i skladnikow od czapy czy smazeniu w glebokim tluszczu czegos masakrycznie tlustego.
      dla mne barbarzynstwem jest smazenie szlachetnego miesa na wior. jesli ktos nie lubi/brzydzi sie lekko krwistego, co bardzo dobrze moge zrozumiec niech sie sam nie katuje takim suchym wiorem, ktory nie moze byc smaczny, a niech raczej wybierze pyszne miesa dlugo duszone - bitki, zrazy, golonke itp. wyjdzie mu taniej i bedzie duzo smakowiciej.
      • coralin Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego 04.01.14, 13:21
        ania_m66 napisała:


        > dla mne barbarzynstwem jest smazenie szlachetnego miesa na wior. jesli ktos nie
        > lubi/brzydzi sie lekko krwistego, co bardzo dobrze moge zrozumiec niech sie sa
        > m nie katuje takim suchym wiorem, ktory nie moze byc smaczny, a niech raczej wy
        > bierze pyszne miesa dlugo duszone - bitki, zrazy, golonke itp. wyjdzie mu tanie
        > j i bedzie duzo smakowiciej.

        Pełna zgoda, też napisałam o tym wyżej. W Polsce jest to jakaś plaga. Robienie roladek z filetów z kurczaka i duszenie ich tyle samo, co z wołowiny to nie może wyjść smaczne.
        • Gość: ania Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.14, 15:43
          Ostatnio zszokowało mnie danie na które przypadkowo natknęłam się w necie pod nazwą
          47 Layer Dip. To coś ala sałatka z 47 składników. Zresztą wygooglajcie sobie, to naprawdę warto zobaczyć. Ciekawa jestem waszych opinii na temat tego koszmarku gastronomicznego. Ale jakimś cudem ludzie to robią, jedzą i...chwalą. Nie pojmuję.
          • Gość: Ewa Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.14, 18:42
            Własnie przeczytałam skład tego cuda.... brakuje w nim tylko gwoździ i kleju stolarskiego.... ludzie to jednak maja pomysły.
            Ja osobiscie nie znosze wszelkich sałatek warstwowych, gyrosów i innych ciaparaj typu zurawina, ananas, kurczak i kukurydza na dokładke. Nie wiem dlaczego na słowo kukurydza z puszki reaguje dość nerwowo:) Z ciast uwielbiam te najzwyklejsze babki, serniki, makowce, szarlotki, wszelkie jak ja je nazywam "masowce" precz !
      • aka10 Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego 04.01.14, 21:18
        ania_m66 napisała:

        > w glowce ;)
        > ja jednak widze kolosalna roznice miedzy absolutna kulinarna [b]klasyka[
        > /b] jak ekler z kremem (francja sie klania), szarlotka z bita smietana, niemiec
        > kim daniem narodowym czyli pommes rot weiß, orient
        > anymi slodyczami jak bakalava i tym podobnymi a wrzucaniem do dania przypraw i
        > skladnikow od czapy czy smazeniu w glebokim tluszczu czegos masakrycznie tluste
        > go.
        > dla mne barbarzynstwem jest smazenie szlachetnego miesa na wior. jesli ktos nie
        > lubi/brzydzi sie lekko krwistego, co bardzo dobrze moge zrozumiec niech sie sa
        > m nie katuje takim suchym wiorem, ktory nie moze byc smaczny, a niech raczej wy
        > bierze pyszne miesa dlugo duszone - bitki, zrazy, golonke itp. wyjdzie mu tanie
        > j i bedzie duzo smakowiciej.

        Co do mies, to masz racje. Natomiast frytki z majonezem i keczupem nazywac "niemieckim daniem narodowym"..Hmm... Ja to uwazam za swinstwo (konkretnie ten majonez)...Problem w tym, ze i inne kraje to przejely...
        • ania_m66 Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego 04.01.14, 22:02
          wiesz, mieszkam tu od 20 lat i zawsze dogaduje moim niemieckim kolegom i kolezankom ktorzy wszyscy jak jeden maz absolutnie bez zadnego wyjatku musza miec przynajmniej jeden z tych skladnikow jako dip do frytek. najczesciej oba.
          i zawsze mi odpowiadaja "bo ty nie wiesz co dobre :P"
          "lyse" frytki to tu ewenement. i jeszcze trzeba krzyczec zeby nie sypali przyprawy do frytek czyli pommesgewürz skladajacej sie z vegety, soli, papryki i cukru.
          znaczy w imbissie, bo w restauracjach przewaznie juz nie.

          aka10 napisała:

          > ania_m66 napisała:
          >
          > > w glowce ;)
          > > ja jednak widze kolosalna roznice miedzy absolutna kulinarna [b]kl
          > asyka[
          > > /b] jak ekler z kremem (francja sie klania), szarlotka z bita smietana, n
          > iemiec
          > > kim daniem narodowym czyli pommes rot weiß,
          > orient
          > > anymi slodyczami jak bakalava i tym podobnymi a wrzucaniem do dania przyp
          > raw i
          > > skladnikow od czapy czy smazeniu w glebokim tluszczu czegos masakrycznie
          > tluste
          > > go.
          > > dla mne barbarzynstwem jest smazenie szlachetnego miesa na wior. jesli kt
          > os nie
          > > lubi/brzydzi sie lekko krwistego, co bardzo dobrze moge zrozumiec niech
          > sie sa
          > > m nie katuje takim suchym wiorem, ktory nie moze byc smaczny, a niech rac
          > zej wy
          > > bierze pyszne miesa dlugo duszone - bitki, zrazy, golonke itp. wyjdzie mu
          > tanie
          > > j i bedzie duzo smakowiciej.
          >
          > Co do mies, to masz racje. Natomiast frytki z majonezem i keczupem nazywac "nie
          > mieckim daniem narodowym"..Hmm... Ja to uwazam za swinstwo (konkretnie ten majo
          > nez)...Problem w tym, ze i inne kraje to przejely...
          >
          • Gość: Barbara Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.14, 22:07
            To że akurat Twoim znajomym to smakuje to nie znaczy jeszcze ze to ich danie narodowe, chyba za bardzo upraszczasz.
            • ania_m66 Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego 04.01.14, 22:24
              no moze faktycznie troche uproscilam :) ale nie az tak bardzo
              nie jest to moze danie narodowe, ale kultowe u mnie w nadrenii polnocnej wesfalii. a juz najbardziej w zaglebiu ruhry (gdzie akurat nie mieszkam)
              w roku 2010 kiedy zaglebie ruhry bylo europejska stolica kultury jej kulinarnym ambasadorem byly wlasnie frytki z keczupem i majonezem
              tu masz czarno na bialym

              Gość portalu: Barbara napisał(a):

              > To że akurat Twoim znajomym to smakuje to nie znaczy jeszcze ze to ich danie na
              > rodowe, chyba za bardzo upraszczasz.
              • znana.jako.ggigus frytki z majonezem to też danie belgijskie 05.01.14, 15:16
                i nie wiem, czemu ma to być barbarzyństwo. Lubię i jadam.
                To jest tłuste, ale ja zjem frytki, a potem torta, a co mi tam.
                • kocio-kocio Re: frytki z majonezem to też danie belgijskie 06.01.14, 11:39
                  Frytki z keczupem i majonezem to barbarzyństwo.
                  W przeciwieństwie do frytek bez majonezu i keczupu, które są wyrafinowanym, delikatnym daniem, łagodnie łechcącym podniebienie ;o)
          • aka10 Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego 04.01.14, 22:24
            ania_m66 napisała:

            > wiesz, mieszkam tu od 20 lat i zawsze dogaduje moim niemieckim kolegom i koleza
            > nkom ktorzy wszyscy jak jeden maz absolutnie bez zadnego wyjatku musza m
            > iec przynajmniej jeden z tych skladnikow jako dip do frytek. najczesciej oba.
            > i zawsze mi odpowiadaja "bo ty nie wiesz co dobre :P"
            > "lyse" frytki to tu ewenement. i jeszcze trzeba krzyczec zeby nie sypali przypr
            > awy do frytek czyli pommesgewürz skladajacej sie z vegety, soli, papryki i cukr
            > u.
            > znaczy w imbissie, bo w restauracjach przewaznie juz nie.
            >
            Wiem, bo do tego kraju jezdze od ponad 20 lat, ale jakos na poczatku nie widzialam tej tendencji. Nie wiem, moze Ty wiesz, kiedy ten majonez sie pojawil.
            Tak samo, jak u mnie nie bylo keczupu z pieprzem. Od ilus lat sie to przyjelo, ludzi dosypywali do keczupu, teraz kupuje sie gotowy keczup z pieprzem. "Felix" go produkuje. W Hiszpanii pytali sie w restauracji, czy chcemy do miesa kechup i majonez. Pewnie sadzili, ze jezyk, ktory slysza, to niemiecki;-)
            • ania_m66 Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego 04.01.14, 22:29
              w latach 50tych sie pojawil :)
              widocznie jezdzisz w niewlasciwe rejony niemiec. na polnocy mozliwe ze az tak nim nie polewaja. albo w bawarii.
              cholera, zastanawiam sie, czy kiedykolwiek jadlam frytki bedac na bayerach. tam opycham sie kluskami z kartofli i knedlami bulczanymi zaleznie od regionu.
              aka10 napisała:

              > Wiem, bo do tego kraju jezdze od ponad 20 lat, ale jakos na poczatku nie widzia
              > lam tej tendencji. Nie wiem, moze Ty wiesz, kiedy ten majonez sie pojawil.
              >
              >
              • aka10 Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego 04.01.14, 22:32
                ania_m66 napisała:

                > w latach 50tych sie pojawil :)
                > widocznie jezdzisz w niewlasciwe rejony niemiec. na polnocy mozliwe ze az tak n
                > im nie polewaja. albo w bawarii.
                > cholera, zastanawiam sie, czy kiedykolwiek jadlam frytki bedac na bayerach. tam
                > opycham sie kluskami z kartofli i knedlami bulczanymi zaleznie od regionu.

                Najwyzej Kiel, najnizej Nürnberg plus wszystko pomiedzy;-)
                >
                >
                • Gość: mim_maiorus Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego IP: 213.73.9.* 08.01.14, 12:36
                  Pomiędzy Kilonią a Norymbergą, dobrze zrozumiałam?
          • avvg Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego 04.01.14, 22:52
            Ale musisz byc uciążliwa w realu, ze od dwudziestu lat na ten sam temat gderasz... I zeby jeszcze był ważniejszy niz majonez. Chyba że zmieniasz znajomych, kto by wytrzymał takie gledzędzenie przez dwie dekady.
            • ania_m66 Re: chyba niektorym dyskutantom cos sie potentego 04.01.14, 23:18
              jak rozumiem w realu kiedy ktos ci powie "idz sie powies" pedzisz po stosowna line i szukasz odpowiedniego drzewa....

              avvg napisał:

              > Ale musisz byc uciążliwa w realu, ze od dwudziestu lat na ten sam temat gderasz
              > ... I zeby jeszcze był ważniejszy niz majonez. Chyba że zmieniasz znajomych, kt
              > o by wytrzymał takie gledzędzenie przez dwie dekady.
    • matylda1001 Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 18:37
      Absolutnie obrzydliwy, poza wszelką konkurencją, jest dla mnie chleb maczany w oliwie/oleju. Mój żołądek nie wytrzymałby nawet widoku człowieka jedzącego takie coś. W ogóle brzydzi mnie wszelki tłuszcz w nadmiarze.
      • kk345 Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 18:39
        To znaczy, ze nie miałas okazji jeść doskonałego chleba z doskonałą oliwą:D
        • mitta Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 19:26
          Wydaje mi się, że autorce wątku nie chodziło o znane, tradycyjne potrawy, których z jakiś powodów nie lubimy (np. baklava, czy pieczywo maczane w oliwie, z kolei frytki z majonezem są bardzo popularne w Belgii), ale o przekraczanie granic dobrego smaku - dosłownie.
          Dla mnie nie do przyjęcia jest słynna sałatka gyros z keczupem i majonezem, a także sałatka z zupek chińskich, w której makaron zalewa się breją z fasolki z puszki. Nie robię też pizzy z sosem czosnkowym, czy śmietanowym i od dziesięciu lat nie używam margaryny.
          • ania_m66 Re: Kuchenne barbarzyństwa 04.01.14, 19:34
            niestety poza toba i mna tylko garstka osob na tym forum posiada cenna umiejetnosc czytania ze zrozumieniem :(

            mitta napisała:

            > Wydaje mi się, że autorce wątku nie chodziło o znane, tradycyjne potrawy, który
            > ch z jakiś powodów nie lubimy (np. baklava, czy pieczywo maczane w oliwie, z ko
            > lei frytki z majonezem są bardzo popularne w Belgii), ale o przekraczanie grani
            > c dobrego smaku - dosłownie.
            • Gość: Renia Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.14, 20:54
              Jak zwykle odezwała się wyrocznia, jak to jest ze Ty zawsze wiesz najlepiej. Dla jednych sałatka z zupek to smakołyk, dla drugich pieczywo z oliwa to barbarzyństwo i przekraczanie granic dobrego smaku. Ja na przykład nie przełknę zwykłego placka ziemniaczanego bo mam wrazenie ze on dosłownie pływa w oleju (chociaż tak naprawdę nie pływa:) i dla mnie taki placek to barbarzyństwo kulinarne na równi z sałatka gyros, sałatka z zupek i ciastem shrek na dokładke.. Jeden jada zywe owoce morza dla innego to jest niezrozumiałe barbarzyństwo. Odrobine wyrozumiałości dla bliźniego:)
          • Gość: X Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.14, 21:06
            Wydaje mi się, że autorce wątku nie chodziło o znane, tradycyjne potrawy, których z jakiś powodów nie lubimy (np. baklava, czy pieczywo maczane w oliwie, z kolei frytki z majonezem są bardzo popularne w Belgii), ale o przekraczanie granic dobrego smaku - dosłownie
            To moze na początek przeczytaj wpisy autorki bo tam cos o frytkach jednak jest;)
          • matylda1001 Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 02:13
            mitta napisała:

            > Wydaje mi się, że autorce wątku nie chodziło o znane, tradycyjne potrawy, których z jakiś powodów nie lubimy (np. baklava, czy pieczywo maczane w oliwie, z kolei frytki z majonezem są bardzo popularne w Belgii), ale o przekraczanie granic dobrego smaku - dosłownie.<

            "Chodzi mi o coś takiego, co jest dla was nie do przyjęcia, wyznacza granicę, której byście nie przekroczyli, nawet dla żartu, z ciekawości lub wygłupu. Kulinaria spotworniałe, obrzydliwe"

            Chleb maczany w oliwie spełnia te warunki.
            • bene_gesserit Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 13:18
              matylda1001 napisała:
              > "Chodzi mi o coś takiego, co jest dla was nie do przyjęcia, wyznacza granicę
              > , której byście nie przekroczyli, nawet dla żartu, z ciekawości lub wygłupu. Ku
              > linaria spotworniałe, obrzydliwe"

              >
              > Chleb maczany w oliwie spełnia te warunki.

              Nie, nie spełnia, bo zmanipulowałaś moją wypowiedź. Cytat powinien się kończyć - urwałaś w połowie zdania - "...które niby są 'odkryciem', a tak naprawdę raczej świadczą o totalnym zblazowaniu i przesycie" - chleb z oliwą, jeden z najstarszych posiłków cywilizowanego świata, zupełnie się nie łapie na zblazowanie i przesyt, nie mówiąc juz o spotworniałości. No weź się puknij w głowę :) Po prostu tego nie lubisz, ale co z tego?
        • matylda1001 Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 02:05
          kk345 napisała:

          > To znaczy, ze nie miałas okazji jeść doskonałego chleba z doskonałą oliwą:D

          Nie ma czegoś takiego jak doskonała oliwa bo każda jest obrzydliwie tłusta :)
          • scoutek Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 09:29

            matylda1001 napisała:

            > kk345 napisała:
            >
            > > To znaczy, ze nie miałas okazji jeść doskonałego chleba z doskonałą oliwą
            > :D
            >
            > Nie ma czegoś takiego jak doskonała oliwa bo każda jest obrzydliwie tłusta :)

            oj, nie znasz się na oliwie
          • kk345 Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 12:47
            > Nie ma czegoś takiego jak doskonała oliwa bo każda jest obrzydliwie tłusta :)


            Ekhem... a podasz przykład jakiegoś nietłustego tłuszczu?
            • matylda1001 Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 16:30
              kk345 napisała:

              > Ekhem... a podasz przykład jakiegoś nietłustego tłuszczu?<

              Z tym, że tłusta to żart przecież :) Wiadomo, że inna byc nie może, ale zjadanie tego w nadmiernych ilościach jest dla mnie obrzydliwe. To tak, jakby nabrać na łyżkę smalec albo masło i wylizywać z apetytem
              • kocio-kocio Re: Kuchenne barbarzyństwa 06.01.14, 11:37
                Ty, ale chleb z oliwą się je mniej więcej w takich samych proporcjach jak chleb z masłem.
                Też nie lubisz?
                • matylda1001 Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 18:28
                  kocio-kocio napisała:

                  > Ty, ale chleb z oliwą się je mniej więcej w takich samych proporcjach jak chleb z masłem.
                  Też nie lubisz?<

                  Też nie lubię :) chleb smaruję sporadycznie. Nawet kanapkę z domowego chleba i chudego białego sera wciągam bez problemu. Co dopiero z wędliną. Czasami lubię zjeść kanapkę z domowym smalcem, ale on sie składa głównie ze skwarków, kiełbasy i cebuli, a mazidła w nim tyle, żeby dało się od biedy rozsmarować na chlebie. Sklepowy smalec to już nawet nie mam pojęcia po ile sprzedają, bo od jakichś 15 lat smażę dosłownie wszystko na oleju "Kujawskim", nawet faworki i pączki. W szafce stoi butelka Virgen Extra, jeszcze nie odkręcana a przywieziona z Hiszpanii w 2008 roku. Trzeba będzie wyrzucić :) Za to oliwki i wędliny z tłuszczykiem bardzo lubię.
                  • scoutek Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 18:41

                    matylda1001 napisała:

                    > szafce stoi butelka Virgen Extra, jeszcze nie odkręcana a przywieziona z Hiszp
                    > anii w 2008 roku. Trzeba będzie wyrzucić :)

                    yesu, a vinegret z tego do sałaty lodowej? mniam
                    • squirk Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 18:50
                      scoutek napisała:

                      >
                      > matylda1001 napisała:
                      >
                      > > szafce stoi butelka Virgen Extra, jeszcze nie odkręcana a przywieziona z
                      > Hiszp
                      > > anii w 2008 roku. Trzeba będzie wyrzucić :)
                      >
                      > yesu, a vinegret z tego do sałaty lodowej? mniam

                      Oliwa to nie wino, nie robi się lepsza z wiekiem.
                      :-)
                      • scoutek Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 19:07
                        nie złapałaś
                        u mnie nie stałaby tyle lat, zużyłabym kilka razy;))
                        • squirk Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 19:13
                          scoutek napisała:

                          > nie złapałaś
                          > u mnie nie stałaby tyle lat, zużyłabym kilka razy;))

                          A bo piszesz niejasno to skąd mam wiedzieć? ;-)
                          Też bym zużyła, używam oliwy do wszystkiego niemal, łącznie z pielęgnacją skóry i włosów, cudowna jest. Że też nie mogę do niej Mamy przekonać, tylko masło i olej, nic poza tym.
                          :-)
                          • matylda1001 Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 01:01
                            >Oliwa to nie wino, nie robi się lepsza z wiekiem. <

                            Jasne! ona chyba już od dawna nie nadaje się do spożycia ale stoi bo jakoś nie mam sumienia wyrzucić. Nie lubię marnować jedzenia. Jak myślicie, da się to teraz jakoś wykorzystać? Może dać sąsiadce dla psa, mogłaby mu dolewać po trochu do jedzenia, czy coś. Albo zużyć do jakichś celów niespożywczych?
                          • Gość: mim_maiorus Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: 213.73.9.* 08.01.14, 12:40
                            Olej rzepakowy pod względem walorów odżywczych i smakowych w niczym nie ustępuje oliwie, a w niektórych kwestiach nawet ją przewyższa.
                  • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 23:44
                    > od jakichś
                    > 15 lat smażę dosłownie wszystko na oleju "Kujawskim", nawet faworki i pączki.

                    No dla mnie barbarzyństwem jest frytowanie pączków w oleju "Kujawskim".
                    • matylda1001 Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 00:52
                      zlosliwiec.zlosliwiec napisał:

                      > No dla mnie barbarzyństwem jest frytowanie pączków w oleju "Kujawskim".<

                      Wierzę :) Kilka lat temu postanowiłam zrobić "prawdziwe" pączki, smażone w smalcu, a jakże. No i były w smalcu, tylko, ze nikomu nie smakowały. Na szczęście następnego dnia córki zaprosiły kolegów na wyżerkę i chłopcy zutylizowali przysmak, aż przyjemnie było popatrzeć :)
                      Rodzaj frytury to kwestia gustu, i przyzwyczajenia.
                      • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 13:38
                        W nastepny tlusty czwartek sprobuj frytowania w klaryfikowanym masle.
                        • Gość: gość Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.dynamic.chello.pl 08.01.14, 13:43
                          sjp.pwn.pl/slownik/2563545/
                          jestem taaaaki oryginalny.....
                          • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 14:05
                            Wzorowy uczen i zuch chlopak! Zaloze sie, ze wszystcy trojkowicze sie do ciebie na dyktandach przysiadali.
          • squirk Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 12:51
            matylda1001 napisała:

            > Nie ma czegoś takiego jak doskonała oliwa bo każda jest obrzydliwie tłusta :)

            Dobra oliwa jest przepyszna, a że tłusta - wiesz, to oliwa, one tak mają ;-)
            • bene_gesserit Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 13:19
              Posunęłabym się do stwierdzenia, ze - ojej! - każdy tłuszcz jest tłusty ;)
            • matylda1001 Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 16:14
              squirk napisała:

              > Dobra oliwa jest przepyszna, a że tłusta - wiesz, to oliwa, one tak mają ;-)<

              No, mają :) i dlatego dla mnie jest zupełnie nie do przyjęcia zjadanie tego celowo, i to jeszcze w dużych ilościach, brrr.... Co innego usmażyć na tym i odsączyć, albo dodać odrobinę do sałatki. Zresztą nie lubię nawet zapachu oliwy, nawet tych najlepszych, zdecydowanie wole olej.
              • kk345 Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 16:27
                > zdecydowanie wole olej.
                Ale nie dośc, ze to bleeee- sam tłuszcz, to w dodatku kompletnie bez smaku:)
                • matylda1001 Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 18:36
                  kk345 napisała:

                  > > zdecydowanie wole olej.
                  > Ale nie dośc, ze to bleeee- sam tłuszcz, to w dodatku kompletnie bez smaku:)<

                  Nie da się zupełnie uniknąć tłuszczu (nawet niezdrowo), a olej, może własnie dlatego wolę, ze bez smaku? Oliwa ma specyficzny smak i zapach, ktorego ne znoszę.
    • Gość: z Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.150.246.94.ip4.artcom.pl 04.01.14, 21:38
      Dla mnie babrarzyństwa dopuszcza się mój partner na praktycznie kazdym posiłku. Może poza zupami....
      Ja się staram, doprawiam do smaku, ot tak żeby idealny smak mialo, taki jaki oboje lubimy a co robi M.? dowala do wszystkiego keczup.
      Krokiety z keczupem, ziemniaki zwykłe gotowane z keczupem, pierogi z keczupem, kanapki z keczupem, placki ziemniaczane też... no poprostu wszystko, ale to naprawde wszystko z keczupem je. Jak dla mnie zabija całkowicie smak potrawy.
      Ja też używam keczupu, musztardy czy sporadycznie majonezu ale w ilości że tak powiem minimalnej. Troszke, do smaku a mojemu M. wszystko pływa w tym.
      Nie wiem, nie rozumie i chyba nigdy nie zrozumie ale to jego wybór.

      Co do sałatki gyros - własnej roboty zjem. Nie daje tych sosów tyle że mi pływa wszystko. Za to moje koleżanki tak własnie robią. Ma sie wrażenie że je się paćkę z majonezu i keczupu.
      • ania_m66 czy ten watek sponsoruje firma produkujaca keczup? 04.01.14, 21:55
        oczywiscie taki zdrowy i bez chemii ktorego nazwa zaraz sie mimochodem pokaze?
        bo ja chyba zyje w jakims rownoleglym wszechswiecie w ktorym nikt nie urzadza orgii keczupowych przy okazji kazdego posilku, a ludzi znam naprawde sporo , i to w roznych krajach.
        • amused.to.death Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 04.01.14, 22:02
          > bo ja chyba zyje w jakims rownoleglym wszechswiecie w ktorym nikt nie urzadza o
          > rgii keczupowych przy okazji kazdego posilku, a ludzi znam naprawde sporo , i t
          > o w roznych krajach.

          ja trzymam keczup do frytek (rzadko) i dla barbarzyńskich znajomych, ale... odwiedził mnie kiedyś znajomy z dalekiego kraju i przy posiłku zapytał 'a keczup masz?' Zdziwiłam się trochę, ale wyciągnęłam, na co on wytłumaczył, że wcale nie chce keczupu, chciał tylko sprawdzić, bo wszędzie gdzie idzie to mu keczup podają jako dodatek...
          :)
          • solaris_1971 Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 04.01.14, 22:13
            Co tu odpowiedziec ............ jestem amused to death :))
            à propos - nie posiadam keczupu
            • avvg Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 04.01.14, 23:00
              ja też mam i nie czuję się przez to gorsza. Ani kulinarnym barbarzyńcą się nie czuję. Mam z dzieciństwa sentyment do zestawu: plaster żółtego sera na pajdzie chleba grubo posmarowanego masłem i warstewka keczupu na to:). Keczup u mnie w domu był, jest i będzie. Czasem nawet sama robię, jak mam w sezonie wenę.
              • Gość: Barbara Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.14, 23:07
                plaster żółtego sera na pajdzie chleba grubo posmarowanego masłem i warstewka keczupu na to:).

                Mam to samo, no może oprócz grubej warstwy masła, a jeszcze lepie jsmakuje w zestawie ze zwykła biała bułą:)
              • amused.to.death Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 04.01.14, 23:14
                > czuję. Mam z dzieciństwa sentyment do zestawu: plaster żółtego sera na pajdzie
                > chleba grubo posmarowanego masłem i warstewka keczupu na to:)

                dla mnie to jest zestaw bardziej akademikowy.
                A akurat o kulinarnej części życia akademikowego to najchętniej bym zapomniała:D

                Ale w sumie czasami gdzieś tam jadam dania z keczupem, bo jestem zdania, że keczup zabija smak - a w różnych sytuacjach człowiek bywa i czasami lepiej 'zabić' naturalny smak...

                • avvg Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 04.01.14, 23:29
                  Byc moze wtedy, kiedy ja to jadłam jako dziecko, Ty jadlas w akademiku i czestowalas moja mamę,ktora w próbowała sobie zrobic akademikowa atmosferę w domu, mając dwójkę dzieci i męża:) chleb z serem i keczupem to było dla mnie wydarzenie, bo był u mnie w domu postrzegany w kategorii fast foodu, dlatego tak dobrze go pamietam... Licznych zdrowych obiadów i śniadań, za które mamie w duchu dziekuje, juz nie..
                  • mamagnoma Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 05.01.14, 00:11
                    Mieszanie konwecji.
                    Znajoma podala kiedys na przystawkę pieczywo do maczania w oliwie, oliwki a potem scabowego :-D
                    Ale "the best of" wykonal kolega: na przystawke sushi, pote, jakies spring rollsy, na danie główne pieczony kurczak, schabowe, ziemniaki a na deser tiramisu... Do tego mnostwo wodki. Bleeeeeee....
                    A kazde z tycg dan oddzielnie jest przeciez ok ;-)
                    • kk345 Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 05.01.14, 00:35
                      Oj, doskonale wiem, o czym mowisz... i ta tendencja mieszania tuńczyka z sushi i bigosem jest doskonale widoczna, chocby w wątku o jedzeniu sylwestrowym:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,131960942,131961249,Re_Co_macie_do_jedzenia_na_Sylwestra_w_domu_.html
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 05.01.14, 02:05
                        chleb z kielbasa i dzemem truskawkowym..


                        Minnie
                        • matylda1001 Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 05.01.14, 02:25
                          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                          > chleb z kielbasa i dzemem truskawkowym..<

                          Od chwili gdy zobaczyłam jak mój kolega zalewajkę na kiełbasie, z prażoną cebulką, przegryza naleśnikami z dżemem, obiecałam sobie nie dziwić się niczemu :)
                          • minor_swing Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 05.01.14, 10:48
                            kiedyś powiedziałabym, że to

                            po spróbowaniu okazało się smaczne, tyle że, nie jemy tego zgodnie z intencjami twórców :)
                            makaron zjada jedna osoba a potem każdy urywa sobie kawałek "talerza".

                            prawdziwym horrorem jest dla mnie mięsny statek albo (jeszcze większy horror) to
                            • ania_m66 Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 05.01.14, 11:15
                              miesny jez okazal sie absolutnym hitem na naszym pracowym urodzinowym sniadaniu.
                              szczerze mowiac zniknal ze stolu nawet przed moimi pankejkami, a to juz o czyms swiadczy ;)
                              na fali nostalgii jest to cudo u mnie w niemczech b. popularne. i b. smaczne zreszta.

                              minor_swing napisała:

                              > kiedyś powiedziałabym, że to
                              >
                              > po spróbowaniu okazało się smaczne, tyle że, nie jemy tego zgodnie z intencjami
                              > twórców :)
                              > makaron zjada jedna osoba a potem każdy urywa sobie kawałek "talerza".
                              >
                              > prawdziwym horrorem jest dla mnie mięsny statek albo (jeszcze większy horror
                              > ) to
                              >
                              • squirk Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 05.01.14, 11:22
                                ania_m66 napisała:

                                > miesny jez okazal
                                > sie absolutnym hitem na naszym pracowym urodzinowym sniadaniu.

                                Oryginalny mięsny jeż od którego wszystko się zaczęło jest podobnież robiony tak - "Bierzemy parówki i owijamy je wędliną, bądź szynką. Następnie przykrywamy plasterkami salami, a samą buzię jeża należy przygotować z kolorowych produktów. Najlepiej oczy z oliwek lub winogron, a usta z cytryny. I gotowe!" - wariację w rodzaju tatara sama bym zjadła bez marudzenia więc nie dziwię się, że Twój zniknął.
                                :-)
            • coralin Re: czy ten watek sponsoruje firma produkujaca ke 05.01.14, 10:44
              Ja zimą staram się mieć, ale od wiosny do jesieni keczupu nie ma w mojej lodówce. Zresztą chyba jesienią założyłam wątek poszukiwawczy. Mam też swoją teorię dotyczącą polskich pizzerii i kebabów. Dopóki klientela będzie zadowalała się keczupem i sosem czosnkowym trudno liczyć na poprawę jakości. Oczywiście są miejsca, gdzie da radę zjeść dobrą pizzę, ale w skali ogólnej jest ich śladowo.
      • an-i-ka Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 19:38
        Kuchenne barbarzyństwa:
        1. dodawanie soli i pieprzu do potrawy przed jej spróbowaniem,
        2. dodawanie do sosu (zwłaszcza grzybowego) kostki rosołowej,
        3. dodawanie maggi do czegokolwiek,
        4. zaprawianie potraw sosami z proszku,
        5. nadmiar majonezu w sałatkach,
        6. surówki na słodko, brrrrr...
        7. margaryna zamiast masła jako składnik ciasta,
        8. przedobrzanie np. do ciasta 5 jajek zamiast 3, za dużo mięsa w farszu do gołąbków itp.
        9. mrożenie mięsa na zapas w niesamowitych ilościach (wolę kupić tyle żeby mi starczyło na jeden obiad, nie muszę mrozić nadmiaru, wolę kupić świeże),
        10. kupowanie mięsa na grill w gotowej marynacie.

    • qubraq Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 10:37
      Koniecznie zobaczcie:
      forum.gazeta.pl/forum/w,77,15144829,15166002,ach_ta_kuchnia_anglosaska.html?wv.x=1
      :-)
      • squirk Re: Kuchenne barbarzyństwa 05.01.14, 11:17
        qubraq napisał:

        > Koniecznie zobaczcie:
        > forum.gazeta.pl/forum/w,77,15144829,15166002,ach_ta_kuchnia_anglosaska.html?wv.x=1

        Post sprzed 10 lat, sporo się pozmieniało podobnież.
        Jako, od 3 dni, żona wyspiarza ;-) z relacjami na świeżo napiszę, że kwestia gustu i jak się konsument naprawdę będzie musiał do czegoś przyczepić to się oczywiście przyczepi, pozostali sobie wybiorą i nie będą narzekać.
        Kaszanka jest niejadalna faktycznie, to w ogóle nie jest kaszanka po prostu tylko jakiś uboczny produkt katastrofy przemysłowej. Zamiast smażonego chleba można wziąć zwykły tostowy przypieczony na sucho albo pełnoziarnisty, jest też sodowy, podobno wymysł szatana. Jajecznica przyzwoita, fasolka bardzo dobra, bekon świetny, cynaderki i frytki nieobecne. Jako dodatki świeży sok pomarańczowy, jabłko, jogurt, reasumując jak ktoś bardzo chce sobie zatkać arterie to da radę, jak woli zjeść konkretniej ale w miarę zdrowo to da radę tym bardziej, zwłaszcza że takich śniadań nie je się przecież codziennie.
        :-)
        • roseanne calkowicie off topic, Squirk 05.01.14, 15:08
          jak Myszowate zniosly przeprowadzke?
          :-)
          • squirk Re: calkowicie off topic, Squirk 05.01.14, 16:25
            roseanne napisała:

            > jak Myszowate zniosly przeprowadzke?
            > :-)

            Ja i Myszowate jedziemy za miesiąc, na razie mąż pojechał rozpoznać teren :-) i zacząć pracę. Zostałam żeby spakować to, co mogę zabrać (bardzo mało) i rozdać resztę (bardzo dużo) i posprzatać mieszkanie (tu mam ochotę uciec z krzykiem).
            Bardzo liczę na to, że Kłaczuszki, bardzo dzielne i silne, poradzą sobie i zrobię to, co zwykle, czyli furorę wszędzie, gdzie się pojawią. Rozważam nauczenie je rozdawania autografów.
            ;-))
            • squirk Re: calkowicie off topic, Squirk 06.01.14, 03:30
              squirk napisała:

              Rozważam nauczenie
              > je rozdawania autografów.
              > ;-))

              "Ich", oczywiście, nie "je" - mało śpię ostatnio (jak widać) to i o byki łatwiej :-)
    • znana.jako.ggigus foie gras to dla mnie szczyt barbarzyństwa 05.01.14, 15:17

    • ania_m66 przyjmuje zamowienia na wysylke ;) 05.01.14, 23:02
      od jutra cronuty sa do kupienia w niemieckim realu.
      cena 2,75 euro :)))
      jak boga kocham zainwestuje w ten kontrowersyjny produkt



      bene_gesserit napisała:

      > Pomyslałam o tym, jak zobaczyłam wątek o cronucie, czyli ciastku z ciasta franc
      > uskiego, smażonym w głębokim tłuszczu, nadzianym kremem i z grubą warstwą lukru
      > . Na samą myśl o tym robi mi się niedobrze.
      >
      > Chodzi mi o coś takiego, co jest dla was nie do przyjęcia, wyznacza granicę, kt
      > órej byście nie przekroczyli, nawet dla żartu, z ciekawości lub wygłupu. Kulina
      > ria spotworniałe, obrzydliwe, które niby są 'odkryciem', a tak naprawdę raczej
      > świadczą o totalnym zblazowaniu i przesycie. Spotkaliście się z czymś takim?
      >
      >
    • Gość: evro444 Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.bielskobiala.vectranet.pl 07.01.14, 15:20
      To jeszcze ja dołączę. Dla mnie barbarzyństwem jest gotowanie rosołu na udkach kurczaka. To nie może być rosół tylko jakaś "wodzionka". A potem utylizacja tychże udek w postaci smażonej czy panierowanej jako drugie danie. Wiem, wiem, odezwą się głosy, że z oszczędności ale mówimy tu o morderstwie jedzenia
      • minor_swing Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 15:54
        a jakąż to oszczędnością jest smażenie wcześniej ugotowanych udek?
        • beata_ Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 16:30
          minor_swing napisała:

          > a jakąż to oszczędnością jest smażenie wcześniej ugotowanych udek?

          No jak to? Z tych samych udek masz "wodziankę" i drugie danie - czysta oszczędność! :-)
    • trypel Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 15:38
      z bardziej egzotycznych barbarzyństw to np skaczące krewetki - kompletnie niepotrzebne okrucieństwo.

      z bardziej domowych to np herbata w szklance - to granica jakiej nigdy nie przekroczę nawet dla żartu.

      Myśle że ukraińska słonina w czekoladzie też by sie załapała do rzeczy których nigdy i nigdzie... chociaż samą bardzo lubie.
      • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Kuchenne barbarzyństwa 07.01.14, 23:35
        Herbata w szklance barbarzyństwo? Boisz się, że się w Turka czy Marokańczyka zamienisz?
      • nchyb Re: Kuchenne barbarzyństwa 12.01.14, 11:28
        > z bardziej domowych to np herbata w szklance - to granica jakiej nigdy nie prze
        > kroczę nawet dla żartu.

        zdecydowanie preferuję herbatę w szklance ze spodeczkiem pysznych konfitur, od herbaty w filiżance z dodatkiem mleka.
        Dla mnie angielska wersja herbaciana nie do przyjęcia, rosyjska górą!

        ale to akurat związku z pytaniem założycielki wątku - nie ma związku, bo nie pytała ona (Bene) o osobiste preferencje dotyczące smaków, a całkiem o co innego...
    • Gość: barbarzyńca Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.adsl.inetia.pl 07.01.14, 20:51
      Czytając te wszystkie wymienione "barbarzyństw" można stwierdzić jedna:
      NIE MA LUDZI NORMALNYCH!!!
      • Gość: gosc Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.dynamic.chello.pl 07.01.14, 21:12
        piłeś coś? bo bełkoczesz
    • mantha Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 12:49
      Na pewno bede niepopularna - ale napisze wam, ze dla mnie barbarzynstwem i wymyslem sa wszelkie na sile odchudzane potrawy z zasady niemogące byc dietetycznymi. kroluja oczywiscie ciasta, i tak mamy wyroby ciastopodobne, nieslodkie, bez maki/mleka/jajek, z jakimis dziwnymi zamiennikami, ktore nie maja prawa smakowac. nawet rozumiem idee powstania tych przepisow i dziwolągów kuchennych, aczkolwiek wolalabym nie zjesc (bedac na jakiejs tam diecie bez...) niz piec takie "swinstewka".
      • Gość: annjen Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.dynamic.chello.pl 08.01.14, 13:29
        W TV celuje w tym Ania Guzik w swoim programie, będącym nawiasem mówiąc kopią programu Kasi Bosackiej. Ta ostatnia zresztą też często daje się ponieść tendencji do odchudzania na siłę, ale jej pomysły wyglądają na bardziej zjadliwe:)
      • ania_m66 Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 14:00
        przepisy na ciasta bez mleka, jajek czy glutenu to raczej nie moda na odchudzanie, a zastraszajacy wzrost przypadkow ciezkich alergii pokarmowych u malych dzieci.
        osoby tu piszace urodzone przed rokiem 1990 raczej nie mialy w zlobku/przedszkolu/szkole zadnej stycznosci z dziecmi - alergikami, badz byly to naprawde pojedyncze przypadki alergii na kurz czy pylki ktora nikt sie specjalnie nie przejmowal.
        w klasie mojego dziecka chrzestnego ponad polowa (!) uczniow to alergicy. do wyboru prawie pelna paleta - pylki, kurz, siersc zwierzat, laktoza, gluten, nabial, fruktoza....
        mantha napisała:

        > Na pewno bede niepopularna - ale napisze wam, ze dla mnie barbarzynstwem i wymy
        > slem sa wszelkie na sile odchudzane potrawy z zasady niemogące byc dietetycznym
        > i. kroluja oczywiscie ciasta, i tak mamy wyroby ciastopodobne, nieslodkie, bez
        > maki/mleka/jajek, z jakimis dziwnymi zamiennikami, ktore nie maja prawa smakowa
        > c. nawet rozumiem idee powstania tych przepisow i dziwolągów kuchennych, aczkol
        > wiek wolalabym nie zjesc (bedac na jakiejs tam diecie bez...) niz piec takie "s
        > winstewka".
        • Gość: znana.jako.giggus niektorzy piekacy i jedzacy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.01.14, 19:56
          takie ciasta robia to Z PRZEKONANIA. Moj sernik z silken tofu jest np. bdb, ciasto drozdzowe wzbudza zachwyt i zdziwienie, bo takie smaczne.
          Przekonanie o tym, ze nie powinno sie wykorzystywac innych, dodam.
          • bene_gesserit Re: niektorzy piekacy i jedzacy 08.01.14, 20:22
            O jezu. Zrobiłąm kiedyś sernik z tofu i smakował jak słodkie nic. Było to wyjątkowe obrzydlistwo, w dodatku w niczym nie przypominało sernika.
            • znana.jako.ggigus o jezu. zanim zrobilam dobry 09.01.14, 17:15
              sernik z tofu, zrobilam pare zlych. o jezu zdarza sie
              • zlosliwiec.zlosliwiec Gdyby jeszcze tofu bylo serem... 09.01.14, 18:07
                ... to moglabys to nazwac sernikiem.
                • matylda1001 Re: Gdyby jeszcze tofu bylo serem... 09.01.14, 19:30
                  zlosliwiec.zlosliwiec napisał:

                  > ... to moglabys to nazwac sernikiem.<

                  Co wymagać jeśli sojowego gnota potrafią nazwać schabowym?
                • minor_swing Re: Gdyby jeszcze tofu bylo serem... 09.01.14, 20:36
                  ano właśnie - dlaczego nie wymyślono nazwy własnej dla takiego ciasta tylko mówi się "sernik wegański"? jakbyście nazwali takie ciasto, tofik? :P
                  • ania_m66 Re: Gdyby jeszcze tofu bylo serem... 09.01.14, 20:39
                    ja to troche rozumiem z tym "sernikiem", ale wlasnie tak powinni toto nazywac - w cudzyslowie.
                    tofik to fajna nazwa, ale mi najmocniej kojarzy sie z toffi a nie z tofu :)

                    minor_swing napisała:

                    > ano właśnie - dlaczego nie wymyślono nazwy własnej dla takiego ciasta tylko mów
                    > i się "sernik wegański"? jakbyście nazwali takie ciasto, tofik? :P
                    • minor_swing Re: Gdyby jeszcze tofu bylo serem... 09.01.14, 22:09
                      hmm, masz rację - można ewentualnie przyjąć, że tofik to ciasto z tofu z toffi :)
                      ale weganie chyba nie jedzą toffi? chyba, że toffi z tofu... :P
                      • ania_m66 Re: Gdyby jeszcze tofu bylo serem... 09.01.14, 23:23
                        www.sheknows.com/food-and-recipes/articles/1001263/vegan-toffee
                        :)
                        minor_swing napisała:

                        > hmm, masz rację - można ewentualnie przyjąć, że tofik to ciasto z tofu z toffi
                        > :)
                        > ale weganie chyba nie jedzą toffi? chyba, że toffi z tofu... :P
                        • matylda1001 Re: Gdyby jeszcze tofu bylo serem... 10.01.14, 00:21
                          ania_m66 napisała:

                          > www.sheknows.com/food-and-recipes/articles/1001263/vegan-toffee
                          > :)

                          No proszę... następna podróbka i przywłaszczenie nazwy :) Jeśli z jakimś wegańskim masłem, to już nie są toffi.
                          • znana.jako.ggigus bo jest patent na ser, maslo 12.01.14, 16:27
                            i sernik. Pod Paryzem pod szklem wszytko lezy.
                            Polecam troche poczucia humoru i dystansu.
                            • zlosliwiec.zlosliwiec Re: bo jest patent na ser, maslo 12.01.14, 17:52
                              Jest patent na ser. To różnymi metodami oddzielona od serwatki proteinowo-laktozowo-tłuszczowa część mleka. Nie sojowego. Od ssaków, najczęściej krów, owiec i kóz.

                              en.wikipedia.org/wiki/Cheese
                              Masło natomiast to mechanicznie oddzielona od części wodnej (maślanki) część tłuszczowa mleka, z emulsyfikującą resztą w postaci mlecznych protein i odrobiny wody. Nie sojowego. Od ssaków, najczęściej krów.

                              Tofu to ścięty namok sojowych ziaren. Jeśli to ma być serek, to równie dobrze sernikiem na zimno nazwać by można wystygłą owsiankę. Na wodzie uważoną oczywiście, bez szarpania za cycki Bogu ducha winnych sióstr naszych mniejszych.
                              • Gość: gość portalu Re: bo jest patent na ser, maslo IP: *.dynamic.chello.pl 12.01.14, 18:11
                                portalwiedzy.onet.pl/141509,,,,warzyc_a_wazyc,haslo.html
                                • zlosliwiec.zlosliwiec Re: bo jest patent na ser, maslo 13.01.14, 15:01
                                  Marnujesz sie najwyrazniej jako gosc portalu. Morze w ogulnopolskim dyktandzie wez udzial. Do wygrania opiekacz do hleba i dziadek do ozehuw.
                                  • znana.jako.ggigus no to sobie weganie przywlaszczaja 13.01.14, 20:56
                                    nazwy. Idz na barykady, marnujesz cenny czas na forum.
    • shilaa Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 17:36
      Nie jestem w stanie przelknac tego neapolitanskiego, swiatecznego wynalazku: www.inoutlab.it/blog/wp-content/uploads/2013/03/struffoli1.jpg
      Struffoli, czyli kawalki ciasta smazone w glebokim tluszczu, polane hektolitrami miodu (a miod uwielbiam...) i obsypane przesadna iloscia sztucznych, kolorowych posypek i perelek, i kandyzowanych owocow (ktorych nie cierpie).
    • amused.to.death Re: Kuchenne barbarzyństwa 08.01.14, 19:23
      Myślałam i myślałam nad odpowiedzią i tak naprawdę to nic nie wymyśliłam.

      > Chodzi mi o coś takiego, co jest dla was nie do przyjęcia, wyznacza granicę, kt
      > órej byście nie przekroczyli, nawet dla żartu, z ciekawości lub wygłupu.

      Nie do przyjęcia jest dla mnie wiele rzeczy, ale wiem o tym bo zawsze z ciekawości próbuję.
      Skoro jadłam nawet larwy czy świerszcze to co, sałatki warstwowej (która jest dla mnie nie do przyjęcia:) miałabym nie spróbować?

      Słowo 'barbarzyństwo' mogłabym co najwyżej odnieść do sposoby w jaki traktuje się zwierzęta, chociaż skłamałabym mówiąc, że jakoś specjalnie się tym przejmuję.

      przychodzi mi tylko jedna rzecz, której bym NA PEWNO nie spróbowała - kiedyś czytałam o jakiejś restauracji gdzie się podaje tak super pikantne danie, że trzeba podpisać oświadczenie, że jest się świadomym tego na co się decyduje.
      Ja nawet średnią papryczkę uważam za super pikantną więc to by było niebezpiecznie.

      A cronuta wyguglałam - bardzo chętnie bym spróbowała:)
      • Gość: dorotkah Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.hsd1.il.comcast.net 12.01.14, 07:42
        Cheeseburger z bekonem w czekoladzie na lukrowanym donacie.
        Panierowane,smazone plastry zoltego sera.
        A sernik z tofu mozna nazwac "tfuurnikiem"(ale jak ktos nie moze sera jesc i taki tfurnik mu radosc przyniesie to czemu nie).
        • minor_swing Re: Kuchenne barbarzyństwa 12.01.14, 09:16
          haha, ubawił mnie ten "tfurnik". może też być "tofurnik" :)
    • Gość: Krol krokodyli Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.ip114.fastwebnet.it 13.01.14, 13:19
      Barbarzynstwem to jest przejedzenie w krajach "cywilizowanych" podczas gdy w krajach Trzeciego Swiata ludzie z glodu umieraja!!! A nie czy ktos lubi slodkie, kwasne, pikantne, gorzkie czy wszystko na raz!!!
      • nchyb Re: Kuchenne barbarzyństwa 13.01.14, 14:44
        > ajach Trzeciego Swiata ludzie z glodu umieraja!!! A nie czy ktos lubi slodkie,
        > kwasne, pikantne, gorzkie czy wszystko na raz!!!

        czy się przejem, czy też nie - to w krajach trzeciego świata nie przybędzie od tego żywności, wiec to moralizowanie jednak bezsensowne...
        • aqua48 Re: Kuchenne barbarzyństwa 13.01.14, 16:15
          nchyb napisała:

          > czy się przejem, czy też nie - to w krajach trzeciego świata nie przybędzie od
          > tego żywności, wiec to moralizowanie jednak bezsensowne...

          A moim zdaniem jednak nie. To codzienne barbarzyństwo - kupowanie więcej żywności niż można spożytkować i wyrzucanie jej lub przejadanie się ponad miarę.
          Barbarzyństwem też jest taka szeroka dostępność wszelkich wymyślnych smakołyków wobec tego, że całkiem niedaleko dzieci głodują, lub choćby niedojadają, lub brak im zwykłej wody pitnej.
          Warto myśleć idąc do sklepu o naszej bardzo uprzywilejowanej sytuacji z tego wydawałoby się oczywistego powodu.
          • nchyb Re: Kuchenne barbarzyństwa 14.01.14, 06:23
            z poziomu dziecka niejadka:

            -Antosiu zjedz jeszcze łyżeczkę - dzieci w Afryce głodują
            -To wyślij im mamusiu te kaszkę, której ja nie zjem...

            z poziomu osoby dorosłej:

            -nie kupię o tę jedną bułkę więcej, ten chlebek też zostawię, trzeci świat głoduje
            -sklep wyrzuci nadwyżkę, nawet darowizny z żywności z kończącym się terminem zrobić nie może, ach ten VAT itp...

            efekt - ten sam, czy Adaś zje czy nie zje, czy dorosły kupi w PL więcej czy nie kupi - trzeci świat będzie w identycznej sytuacji, nie tędy droga, chociaż problem jako taki ważny...
            • aqua48 Re: Kuchenne barbarzyństwa 14.01.14, 10:33
              nchyb napisała:

              > z poziomu dziecka:

              Szanuj jedzenie, nie baw się nim, nie niszcz go bezmyślnie, nakładaj na talerz tyle ile rzeczywiście zjesz, bo są ludzie i dzieci, które głodują.
              >
              > z poziomu osoby dorosłej:
              >
              > -nie kupię o tę jedną bułkę więcej, ten chlebek też zostawię, trzeci świat głod
              > uje

              > sklep zamówi mniej, piekarnia upiecze mniej, kupi mniej mąki, nadwyżkę zboża można wysłać do krajów trzeciego świata..
              A zaoszczędzone na bezsensownych zakupach, które lądują często nierozpakowane w śmietniku, bo przeleżały nieruszone w lodówce, czy poza nią, pieniądze, choćby te 5-10-20 zł miesięcznie można przekazać choćby na dożywianie bezdomnych w Polsce.

              Ja zaczęłam od kupowania tylko tyle ile zjemy w domu bez wyrzucania wędliny, od nie robienia zapasów w których zalęgają się mole, od kupowania mniej pieczywa.. Od rezygnacji z wystawnych Świąt i zbędnych słodyczy. Każdy z nas ma tylko JEDEN żołądek. Szanujmy żywność, której dystrybucja jest tak niesprawiedliwa. Jeśli gotujesz np. makaron, to nie zużywaj całej paczki na dwie osoby, odłóż połowę i zużyj następnym razem zamiast ugotować wszystko i wyrzucić połowę..

              • nchyb Re: Kuchenne barbarzyństwa 14.01.14, 11:06
                twój wywód Aqua można uznać za słuszny, ale jak to wpłynie na smak lub niesmak wobec potraw wymienionych w wątku?
                obstaję, że ten wątek nie jest miejscem na moralizowanie i taki post wręcz zniechęcić może wobec idei oszczędzania żywności i pomocy innym...

                dystrybucja żywności niesprawiedliwa? no pewnie, leków, mieszkań i wszelkich innych dóbr materialnych i większości niematerialnych również. No i co z tego? Naprawdę w wątku o jedzeniu niekoniecznie każdy chce o tym czytać.

                Mogę kupić mniej jedzenia i zaoszczędzić, wspomóc ubogich w PL i poza nią, mogę i zapewne nie tylko ja to robię, chociaż ja akurat nie odczuwam potrzeby się tym chwalić.
                Ale i tak na pewno znajdzie się kolejny moralista, który będzie wskazywać, że to barbarzyństwo z mojej strony, bo mogłabym jedzenie ograniczyć jeszcze bardziej (dla jednego pół paczki makaronu to wręcz za dużo, dla innego za mało, bądź wymienić je na dużo tańsze odpowiedniki, gdyż w trzecim świecie ludzie głodują. I zamiast takiej dobrej jakościowo drogiej żywności kupować dużo tańszą i z wszelkich ekstrawagancji żywieniowych rezygnować...

                Nie, powtarzam, ten wątek to nie miejsce na takie rozważania...
    • Gość: Krol krokodyli Re: Kuchenne barbarzyństwa IP: *.ip218.fastwebnet.it 13.01.14, 23:50
      Barbarzynstwem to jest przejedzenie w krajach "cywilizowanych" podczas gdy w krajach Trzeciego Swiata ludzie z glodu umieraja!!! A nie czy ktos lubi slodkie, kwasne, pikantne, gorzkie czy wszystko na raz!!!
      • nchyb Re: Kuchenne barbarzyństwa 14.01.14, 06:26
        powtarzasz się, walcz z barbarzyństwem i wyślij swojego niedojedzonego kotlecika do Afryki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka